NATURA BRAMY

Rynki Ekonomia Gospodarka Świat i czasem Polityka

DAX od dawna w korekcie?

with 6 comments

Tytuł kontrowersyjny, przyznaję. Ale nim odsądzisz mnie od czci i wiary, znajdź w sobie dość sił Czytelniku, by zapoznać się z argumentacją.

Przyznam się, że zachowanie DAX’ a od dłuższego czasu nie dawało mi spokoju. Niby wszystko OK, ale spróbuj Czytelniku znaleźć jakieś sensowne proporcje Fibonacci’ego w ruchach korekcyjnych tego indeksu w 2014 roku! To samo w tych, które mogą uchodzić za Impulsy. Albo spróbuj podzielić na 5 podfal marcowo – czerwcowy ruch w górę, ustanawiający do tej pory nie pobity szczyt wszechczasów na tym indeksie. A to przecież powinno być w miarę łatwe i proste, jeśli mamy Impuls. Dlaczego więc nie jest?

Olśnienie przyszło wraz ze znalezieniem takiej oto, dość dziwnej proporcji Fibonacci’ego:

DAX1618

Oto styczniowo – marcowa korekta wyznacza dno…czerwcowo – październikowej korekty poprzez swe 161.8% wydłużenie. Proszę zwrócić uwagę na dokładność tego wyznaczenia – wniosek może być z tego tylko jeden: to nie jest przypadek!

Owszem takie rzeczy teoretycznie mogą się zdarzać, że poprzednia korekta wyznacza zasięg kolejnej, a nie np. jakieś wewnętrzne proporcje tejże korekty, ale poza jednym rodzajem wzoru, zdarza się to naprawdę rzadko. Ten jeden rodzaj wzoru to jest oczywiście trójkąt.

W tym konkretnym przypadku trójkąt rozszerzający się:

DAX triangle

I nagle wszystko ładnie zaczyna się tłumaczyć: brak proporcji Fibonacci’ego, konieczność stosowania elliottowskiej gimnastyki, łamiącej co najmniej jedną ważną regułę przy próbie znalezienia 5 podfal w marcowo – czerwcowym wzroście itp.

Nawet to, że Niemcy są na krawędzi recesji, a rynek zdaje się na to kompletnie nie reagować, znajduje nieoczekiwane wyjaśnienie: rynek już na to zareagował dawno temu, wchodząc w styczniu 2014 w korektę i jak zwykle wejściem tym wyprzedził rzeczywiste dane ekonomiczne!

Szukanie mającej teraz wystąpić większej korekty dla DAX’a przestaje więc mieć jakikolwiek sens, bo DAX już jest w większej korekcie od stycznia 2014. I jak niemal zawsze w przypadku wielkich trójkątów w trakcie ich formowania się, prawie nikt tego nie zauważa!

A co z tego może wynikać dla przeciętnego spekulanta? Z grubsza już to widać na wykresie nr 2, ale spróbujmy czy coś z tego można jeszcze dodatkowo wyciągnąć.

1.

W trójkącie jakaś para fal powinna pozostawać ze sobą w proporcji Fibonacci’ego 62/162. To nie jest ścisła reguła, raczej tylko częsta tendencja, ale chyba warto spróbować z niej skorzystać – niczego lepszego do dyspozycji mieć nie będziemy.

Najczęściej tendencja ta dotyczy par fal o tym samym kierunku biegu, a więc a-c, b-d lub c-e.

W naszym przykładzie odpada już para a-c, pozostają nam więc b-d i c-e. Najsensowniejszą kandydatką na taki układ wydaje się para b-d, bo gdyby to miała być fala c-e, schodzilibyśmy bardzo głęboko w obszar impulsu z lat 2011- styczeń ’14.

Jeśli ta wskazówka miałaby zadziałać, to szczytu fali d należałoby oczekiwać w rejonie trochę ponad 10200 pkt.

2.

A czy można zaryzykować hipotezę: kiedy to nastąpi? Teoretycznie najprościej powiedzieć tak: wtedy, gdy fioletowa linia po szczytach ze stycznia i czerwca 2014 będzie w rejonie naszego 10200, ale tu łamalibyśmy jedną z ważnych obserwacji Elliota i Neely’ego, że linię, ograniczającą trójkąt od góry (lub od dołu) wyznaczają tylko 2 ekstrema tego samego typu (szczyty lub dołki) spośród 3, formujących figurę. Trzecie ekstremum ma tendencję do „uciekania” od linii trendu, albo do niej nie docierając i kończąc się przed nią, albo wykraczając trochę ponad tę linię. Mówiąc inaczej: w prawdziwym trójkącie nie da się wykreślić linii trendu po wszystkich ekstremach równocześnie. Trzeba więc użyć czegoś innego.

Z pomocą mogą tu przyjść cykle Greenblatt’a. Jak do tej pory bowiem jest tak, że szczyt każdej fali naszego hipotetycznego trójkąta leży idealnie w zasięgu cyklu, liczonego od szczytu z końcówki stycznia 2014 (początek prawdopodobnego trójkąta). I tak:

- dno fali a? – wypada 7 tygodni od tego szczytu (liczba Lucas’a),

- szczyt fali b? – wypada 21 tygodni (liczba Fibonacci’ego),

- dno fali c? – wypada 38 tygodni od tego szczytu (pochodna od 0.382)

Gdyby ta zasada miała się dalej kontynuować, to najbliższym dostępnym terminem byłby tydzień posiedzenia FED (16-17.12.14) – wtedy to mamy 47 (liczba Lucas’a) tydzień od naszego styczniowego szczytu. Jednocześnie na ten właśnie tydzień przypada 233 (liczba Fibonacci’ego) sesja od szczytu z końca stycznia br., wypadająca 18.12.14 r.

Oczywiście może się to dość łatwo przeciągnąć i do początków następnego tygodnia, a więc do 23.12, gdzie wypada 236 sesja od tegoż szczytu, ale bardziej do tej koncepcji pasuje mi pierwszy termin. Potem, do końca roku już tylko jakieś stosunkowo wysokie wiszenie indeksu poniżej szczytu z połowy grudnia, by fundusze mogły dowieźć do końca w miarę ładne księgowo zamknięcie roku. Gdzieś w styczniu 2015, prawdopodobnie już na początku miesiąca, fala e? powinna pokazać, na co ją naprawdę stać.

Zauważmy, że DAX dziś jest już blisko tego mojego 10 200. Aby to zadziałało, powinien więc już teraz zrobić jakąś stosunkowo niegroźną technicznie korektę, by mieć potem z czego rosnąć do posiedzenia FED. Przypuszczam, że dziś 26.11, najdalej jutro, korekta taka powinna się zacząć. Jutro mamy Thanksgiving w USA, rynki europejskie lubią w takie dni lub w ich okolicy robić sobie przynajmniej chwilowe, kilkudniowe ekstrema. Koniec owej korekty pasowałby mi na okolice 4.12.2014, gdzie mamy całkiem ładny węzeł czasowy – chociażby 223 sesje (pochodna od pierwiastka z 5) od naszego szczytu z końca stycznia 2014 na cyklach dziennych i jednocześnie Mario Draghi będzie zapewne po raz kolejny interweniować słownie po posiedzeniu ECB w celu zdewaluowania EUR. Oczekiwanie na ruchy Draghi’ego ostatnio zdaje się być główną siłą napędową Byków we Frankfurcie.

Co zaś do potencjalnej fali e?, koncepcję, którą narysowałem na wykresie drugim, traktuję bardzo luźno. Niech wpierw zakończy się fala d, potwierdzając zarysowany powyżej układ, potem będzie można myśleć co dalej – ten trójkąt to ciągle tylko hipoteza, choć przyznaję, że nieźle tłumacząca całość zachowania DAX’a w 2014 r. Jedno wiadomo na pewno: w żadnym trójkącie fala d nigdy nie jest najdłuższa, więc w tym przypadku koniec fali e? powinien wypaść co najmniej 1 punkt poniżej październikowego dna.

Płatkami śnieg pada
Opodal spichlerza
Zboża ostatni snop.

Matsuo Basho (1644-94)

Written by songmun

26 Listopad 2014 at 17:07

Krótka aktualizacja

with 52 comments

 

Szybka i krótka aktualizacja sytuacji na niektórych rynkach (USA + Europa Zachodnia).

Zacznijmy od tygodniowego S&P500:

SPXwkly162

Krótkie przypomnienie:

89 – liczba z ciągu Fibonacci’ego

7, 29 ,77 (76 + 1) – liczby z ciągu Lucas’a

14, 16, 43, 62, 112, 127, 137(138-1) i 162 – pochodne od różnych potęg i pierwiastków złotych współczynników Fibonacci’ego (0.618 lub 1.618)

Nietrudno zauważyć, że mamy tu mnóstwo cykli, wskazujących na jedno i to samo miejsce: drugi tydzień listopada 2014. Najważniejszy z nich to oczywiście 162 tydzień licząc od dna z października 2011. Taka „ładna” struktura wskazuje na znaczną potencjalną istotność tego miejsca.

Są tu i cykle większego rzędu (nie pokazane na wykresie) – mamy tu 382 tygodnie od istotnego dla USA szczytu z lipca 2007 (wtedy szczytowały tam indeksy szerokiego rynku), oraz 609 (Fibonacci 610 -1) tygodni od ważnego dna z marca 2003, które nawiasem mówiąc było dnem bessy dla Europy Zachodniej.

Nawiasem mówiąc, Europa Zachodnia swoje 162 tygodnie od dna z września 2011, ale już nie w takiej „ładnej” strukturze jak S&P500, ma w mijającym właśnie tygodniu.

Skoro już jesteśmy przy Europie Zachodniej – wzrosty tu mają wyraźnie korekcyjny charakter, co nie znaczy, że nie są spore.

Przykładem niech będzie francuski CAC40 w układzie dziennym.

CAC40dailyFibo

Wydaje się, że naturalnym obszarem, w który celuje indeks, jest rejon 200 sesyjnej średniej (200SMA), wzmocniony dodatkowo przez 78,6% zniesienie ostatniej fali spadkowej. Do kompletu mamy tu 7 sesyjną konsolidację na przełomie września i października, która była próbą obrony przez Byki strefy 50SMA i 200SMA. Porażka Byków doprowadziła do eksplozywnego w swym charakterze ruchu w dół. Tego typu strefy konsolidacji, z naprzemiennymi białymi i czarnymi świecami tworzą bardzo silne opory i ewentualne wyjście ponad tę konsolidację będzie sygnałem odnowienia się potencjału Byków, choć uważam to za mało prawdopodobne.

Podsumowując :

  1. Nadal nie wyszliśmy jeszcze z potężnego węzła czasowego 144 miesiące od dna z października 2002 i 987 miesięcy od dna z lipca 1932. Do 8 listopada ’14 jesteśmy nadal w zasięgu jego ścisłego oddziaływania, zaś do 8 grudnia w zasięgu możliwego oddziaływania.
  2. Biorąc pod uwagę obecne już dość spore wykupienie, znacznie większym jest prawdopodobieństwo, że w miejscu węzła czasowego (10-14 listopad) wypadnie szczyt i że jeśli pokonany zostanie szczyt z września tego roku ( na Nasdaq 100 to już praktycznie fakt) miejsce to wydaje się naturalnym punktem dla zrobienia TEGO szczytu. Oczywiście możliwe jest, że szczyt wystąpi już wcześniej – w przyszłym tygodniu, co może mieć związek np. z wyborami uzupełniającymi do Izby Reprezentantów w USA (4.11), choć wydaje mi się, ze przyszły tydzień będzie ruchem bocznym, a dopiero kolejny tydzień da ostateczny szczyt.
  3. W Europie Zachodniej mamy do czynienia z korekcyjnymi ruchami w górę, które najprawdopodobniej znosić będą 62% (FTSE100?) – 78,6% (CAC40?) ostatniej fali spadkowej. Możliwe, ze indeksy europejskie będą szczytować już odrobinę wcześniej, ze względu na to, że mamy tu już obecnie 162 tydzień (DAX i CAC40) licząc od dna z września 2011.

PS. Wykres tygodniowy SPX nie obejmuje dzisiejszej sesji (31.10.)’ wykres dzienny CAC40 stan na 31.10 godz 11.30

Już jesień bliska
czy to wszystko jest życiem
małej cykady

Buson (ze zbioru Tsue-mo tsuchi, 1752)

Written by songmun

31 Październik 2014 at 16:08

Coffea Arabica

with one comment

Od czasu do czasu dobrze zrobić sobie przerwę od indeksów akcyjnych i pooglądać coś innego. Bywa, że to „inne” okazuje się niesamowicie ciekawą okazją dla Spekulanta.

Dziś wybierzemy się na rynek kontraktów futures na Kawę Arabicę (Coffee „C”, skrót KC), notowaną na ICE (InterContinental Exchange) w Nowym Jorku.

Zacznijmy od tygodniowego wykresu świecowego

KCdarkcloud

Ostatnie spadki ukształtowały nie najgorszą technicznie Zasłonę Ciemnej Chmury, po której powstała potwierdzająca formację duża luka, jak na razie nie zamknięta.

Zróbmy powiększenie sytuacji i zobaczmy, jak to wygląda na wykresie dziennym:

KCFibodaily

Mamy tu konsolidację na wysokim poziomie, z której nastąpiło ostre wyłamanie dołem. Przy okazji na wykresie pokazuję jedną z częściej występujących tendencji w zakresie analizy zniesień i wydłużeń Fibonacci’ego, nie wiem dlaczego chyba kompletnie nieznaną w środowisku Elliotowskim.

Bardzo często (nie zawsze, ale tendencja ta jest na tyle silna i wyraźna na różnych instrumentach, że ta technika stała się moim stałym narzędziem) pierwszy ruch w kierunku nowego trendu (fala 1 lub A wg Elliota) pozostaje w jakichś proporcjach Fibonacciego do ostatniego ruchu w ramach dotychczasowego trendu. Osobiście używam na tę technikę określenia: „nowy trend karmi się starym”, co zresztą dość łatwo wyjaśnić nawet na poziomie psychologii – wszyscy, którzy kupowali ostatnią falę wzrostową i konsolidację, wraz z momentem przełamania minimum ostatniego ruchu w górę znaleźli się „pod wodą”, a część z nich zdecydowała się pospiesznie likwidować swe stratne długie pozycje za wszelką cenę, co spowodowało otwarcie z luką w nowym tygodniu a potem przyspieszenie spadków.

Powiększmy obraz jeszcze bardziej i zobaczmy na wykres godzinowy:

KChourly

Po nieudanych wysiłkach, podjętych na początku analizy, zrezygnowałem z prób szczegółowego oznaczenia struktury falowej, prawdopodobnie nie dającej się rozłożyć na 5 falową strukturę, nie mam czasu ani specjalnej ochoty na żmudną zabawę wyszukiwania wszystkich struktur typu a-b-c albo w-x-y. Niemniej jednak chciałem tu coś przekazać: z moich obserwacji działania techniki „karmienia się trendu” wiem, że dość często na zniesieniu 2.618 ostatniej fali starego trendu lubi tworzyć się zarówno dno całej fali 1 lub A jak i dno podfali 3, jeśli spadek ten jest strukturą 5-falową. To wskazówka, która może się przydać Falowcom. Trochę szkoda, że w tym przypadku nie mogę tego jednoznacznie pokazać.

Przejdźmy do węzłów czasowych. Tu też jest ciekawie. Oto wykres w skali tygodniowej:

KCwklycycles

Przypomnę tylko szybko:

13, 90(89+1), 144 i 233 – liczby z ciągu Fibonacci’ego

29, 48(47+1), 76 – liczby z ciągu Lucas’a

24, 38, 162 – pochodne od współczynników Złotej Spirali Fibonacci’ego (0.236, 0.382 i 1.618)

180 – pół obrotu w stopniach kątowych oraz liczba Gann’a.

Widać wyraźnie, że na ostatni szczyt na KC w układzie tygodniowym wskazywało sporo cykli.

Podobnie mamy w układzie dziennym:

KCdailycycles

Proszę zauważyć, że cały wzrost trwał dokładnie 233 sesje!

Tytułem przypomnienia:

14(13+1) oraz 233 – liczby z ciągu Fibonacci’ego

29 i 199 – liczby z ciągu Lucas’a

63(62+1) i 79- pochodne od współczynników Złotej Spirali Fibonacci’ego (0.618 i 0.786).

Teraz przyszedł czas na analizę z użyciem narzędzi, zostawionych nam w spadku przez Mr. Gann’a. Zacznijmy od Square of 9 (SO9):

KCwklySO9

Na wykresie naniosłem kolejne wielokrotności 90 stopni, liczone od dna z 7 listopada 2013 r. Widać wyraźnie, że kurs prawie dotknął wartości 900 stopni. Wielkość ta w technice SO9 wyznacza dość często bardzo silny opór dla ruchu, kto nie wierzy, niech policzy sobie np. ile stopni wg SO9 ma ruch kontraktu na ropę naftową CL, licząc od dna z przełomu 2008 i 2009 r do szczytu z 2011 r. (tym, którym się nie chce tego sprawdzać podaję: 903 stopnie). Chętni, którzy chcieliby to samodzielnie sprawdzić, mogą posłużyć się prostą techniką obliczania, pokazaną poniżej.

Przeliczmy dokładnie wielkość ruchu w górę, jaki zrobiła Kawa od listopada 2013:

Dno z 7.11.2013 to 101.00 c/lb – pierwiastek kwadratowy = 10.050

Szczyt z 13.10.2014 r. to 225.38 c/lb – pierwiastek kwadratowy = 15.013

15.013 – 10.050 = 4.963

Teraz wystarczy tę wartość pomnożyć razy 180 stopni:

4,963 x 180 = 893.3 stopnie

by uzyskać wielkość ruchu kątowego spirali SO9, dokonanej przez cenę kawy od jej zeszłorocznego dna. Wartość ta za chwilę jeszcze nam się przyda. Przy okazji – skrót c/lb oznacza: centy za funt, tradycyjna miara dla wielu towarów rolnych w USA i nie tylko.

Próbowałem na KC zwyczajnych squaringów cenowo czasowych, niestety niczego ciekawego nie udało mi się znaleźć. Dopiero połączenie squaringu z SO9 dało bardzo ciekawe rezultaty:

Najpierw w układzie sesyjnym:

893.3: 233 = 3.83 – pochodna od 0.382, a więc kawa wykonywała ruch 3.83 stopnia na każdą sesję

Ta sama technika dla dni kalendarzowych – między dnem a szczytem minęło 341 dni kalendarzowych:

893,3 : 341 = 2.6196  – od razu widać że z bardzo dobrym przybliżeniem wychodzi dobrze znana nam wartość 2.618; rzadko kiedy uzyskuje się aż tak precyzyjne wyniki.

Mamy tu więc równocześnie dwa squaringi w odmianie cenowo –kątowej, jak najbardziej poprawne, silnie wzmacniające tezę o zakończeniu na kawie korekcyjnego ruchu w górę i powrocie do dominującego trendu spadkowego

Czas na wnioski:

  1. Wszystko wskazuje na to, że prawie roczny ruch wzrostowy na kawie arabice miał charakter korekcyjny i uległ już zakończeniu.
  1. Już w wkrótce powinna zacząć się korekta spadków, świadczy o tym m.in. gotowość do obrony poziomów wydłużeń Fibonacci’ego Korekta ta powinna być próbą zamknięcia luki, uformowanej na początku tego tygodnia. Nie zamknięcie luki będzie oznaką bardzo dużej słabości Byków. Jeśli mimo wszystko rynek wybierze wariant mniej prawdopodobny, to powinniśmy być świadkami kolejnego ruchu spadkowego do okolic 180 c/lb, a następnie wyprowadzenia stamtąd korekcyjnego odbicia, połączonego z próbą zamknięcia luki. W obu wypadkach załamanie tego korekcyjnego odbicia w górę powinno dać w niedalekiej przyszłości dobre technicznie miejsca do otwarcia krótkiej pozycji
  1. Gann często powtarzał, że najwięcej zarabia się na długich trendach. Stosunkowo rzadko już na początku ruchu można próbować sensownie określić jego docelowy zasięg. Tu mamy do czynienia z taką rzadką sytuacją. Jeśli przyjąć, że ponad 2.5 roczny spadek KC w latach 2011-13 był falą A, a niedawno zakończony wzrost – falą B, ostrożnie szacując wychodzi, że spadki w ramach rozpoczętej fali C swym zasięgiem powinny osiągnąć rejon dna sprzed roku, czyli okolice 101 c/lb, jeśli nie zejść jeszcze niżej. Oczywiście wszystko to nie odbędzie się w linii prostej i nie będzie trwało 2 dni, tylko dużo dłużej, ale to chyba jest jasne.
  1. Ci, którzy nie spekulują na rynkach towarowych odniosą z tego wszystkiego korzyść w postaci tańszej kawy w sklepach w przyszłym roku, o ile osłabienie złotego nie zniweluje spadku dolarowych cen kawy.

PS.1  Wszystkie wykresy ze stanem na zamknięcie 22 października 2014 r, za wyjątkiem wykresu godzinowego, który jest ze stanem na zamknięcie 23.10

PS.2 Niektórzy dostawcy danych podają inne wartości szczytu  intraday z dnia 13.10.2014 – 225.45, u jeszcze innych szczyt z 6.10 jest najwyższy i osiąga wartość 225.50; są to drobiazgi, nie mające wpływu na zasadniczą wymowę analizy.

 Koniec podróży -
Ciągle żyję tu – tu,
Tego jesiennego wieczora.

Basho (1644-1695) 

Written by songmun

25 Październik 2014 at 17:35

Na dwoje babka… ?

with 19 comments

Dziś dość krótko.

Nie lubię robić wpisów, nie mając możliwości słusznego czy nie, ale w miarę możliwości jednoznacznego opowiedzenia się na temat przyszłości po jednej ze stron (byczej lub niedźwiedziej). Tymczasem dziś przychodzi mi wypowiedzieć się w stylu, który tak kocham u niektórych zawodowych analityków, czyli „Rynek wzrośnie, no chyba, że spadnie:-)

Z jednej bowiem strony wyglada na to, że obudził nam się Czarny Alibaba z piosenki Heleny Majdaniec i Niebiesko – Czarnych. Nawet nie tyle sam się obudził, co obudził Niedźwiedzie z ich zimowego snu, być może robiąc przy okazji TEN szczyt, o którym mówię już tu od pewnego czasu, z drugiej istnieje sporo poszlak temu przeczących.

Tym, którzy nie do końca wiedzą, o co mi z tym Alibabą chodzi, przypomnę, ze w dniu 19.09.14, gdy największe amerykańskie indeksy robiły swój ostatni, do tej pory nie pobity szczyt, debiutowała spółka Alibaba (kod BABA), najkrócej mówiąc chiński odpowiednik Amazona. Nie żebym coś miał do Jack’a Ma, właściciela Alibaby. Mogę mu tylko pogratulować dotychczasowych sukcesów. Chodzi o euforyczny nastrój, towarzyszący debiutowi – w piątek, 19.09 w amerykańskich mediach nie istniała żadna inna z kilkunastu tysięcy spółek tam handlowanych oprócz Alibaby, a i w głowach większości amerykańskich drobnych inwestorów zapewne też nie. Atmosfera była jedna: Kupa akcje Alibaby i zostaniesz bogaczem :-)

Niektórzy złośliwcy nazwali tamten nastrój „Ali Blah Blah”, chyba nie bez racji.

W pierwszej chwili zlekceważyłem ten szczyt, uznając, że pewnie zostanie szybko pobity. Po paru dniach zacząłem się jednak nad nim mocniej zastanawiać i parę ciekawych rzeczy znalazłem.:

1. Szczyt z 19.09.14 powstał na tyle blisko daty równonocy jesiennej (23.09), że może być liczony pod jej wpływ. Tu się kłania Gann i jego przywiązanie do dat równonocy i przesileń, jako miejsc powstawania istotnych ekstremów. To rzecz z gatunku oczywistych.

2. Od dna z marca 2009 do 19.09.2014 minęło 2023 dni kalendarzowe, a S&P500 zrobił swe wrześniowe maksimum trochę powyżej 2019 pkt. Jeśli przyjąć, jak chcą niektórzy, że dno SPX w 2009 r wypadło nie 6.03 a 9.03 to mamy jeszcze dokładniejszy squaring cenowo czasowy Ganna w wersji słabej: 2020 dni i 2019,3 pkt.. Obie wersje, czy to 2023 czy 2020 są tu dopuszczalne.

3 Drugi „słaby” squaring Ganna dla szczytu SPX’a z września br. wygląda tak: minimum z 2009 r. dla indeksu S&P500 to 666.79 pkt. Zróbmy manewr z miejscami dziesiętnymi i odłóżmy od tamtego dna 66.6 miesiąca i dostajemy okolice naszego szczytu (ściślej, dla matematycznych purystów, jest to 66.5 miesiąca, ale ta jedna dziesiąta jest tu zaniedbywalna)

4. W tym samym momencie co SPX, swój szczyt robił również BKX – filadelfijski indeks największych amerykańskich banków. Banki to bardzo istotny składnik indeksu SPX i trudno oczekiwać w dłuższym terminie siły S&P500 bez równoczesnej siły indeksu BKX, a ewentualne „rozejście się” zachowania SPX i BKX jest zawsze czytelnym, ostrzegającym sygnałem co do możliwości krótszej lub dłuższej zmiany trendu . Od majowego dna do szczytu z września br. indeks ten wykonał obrót spirali o 90 stopni (licząc na bazie Square of 9 Gann’a) dokładnie w 90 sesji. Mamy więc tu więc silny squaring 1:1 w wersji kątowej, ale na stosunkowo krótkim dystansie – kilka miesięcy, więc jego siła oddziaływania może być ograniczona.

Czyli co? 8.10. 2014 będzie tylko wtórny szczyt (test wrześniowego szczytu) i spadki tak, jak to ponad miesiąc temu zapowiadałeś?

Niestety, nie mogę tak jednoznacznie i odważnie tego powiedzieć. Dołki z 2.10. na najważniejszych amerykańskich indeksach w większości wypadków mają ładne technicznie miejsca uformowania się. Do tego niektóre z nich powstały na istotnych poziomach wsparcia w sensie Square of 9 Ganna. Najlepszym przykładem tego ostatniego jest indeks Nasdaq 100, którego szczyt z 19.09 to 4118.91 pkt (a więc pierwiastek kwadratowy z tej wartości to 64.179), a dołek z 2.10 to 3934,94 pkt (pierwiastek kwadratowy to 62.729).

Policzmy teraz kąt obrotu spirali wg Square of Nine:

  1. 64.179 – 62.729 = 1.45
  2. 1.45 x 180 stopni = 261 stopni (pochodna od 2.618).

Również indeks DJIA, dla którego obliczeń tu nie pokażę, ma ciekawy, choć mniej oczywisty wynik Sqof9

Dodatkowo na najważniejszych indeksach w USA w zeszłym tygodniu powstały albo dość specyficzne świecowe formacje Objęcia Hossy (gdy duży biały korpus z 3.10 obejmuje korpus świecy – młota z 2.10) albo wręcz Gwiazdy Porannej, jak na poniższym wykresie S&P500.

SPXmorningstarDla porządku dodam tylko, że na koniec września w USA wychodził istotny węzeł czasowy w układzie tygodniowym, a 2-3.10 w układzie dziennym. W węźle tym wypadł dołek, a więc na razie bycza rotacja ma się dobrze.

Zróbmy teraz małą dygresję i zerknijmy na chwilę na angielski indeks FTSE100. Indeks ten zrobił swój szczyt 3.09.2014 r. po czym runął w dół w szybkim tempie tracąc ponad 6.5% i łamiąc po drodze linię trendu (czerwoną), która podtrzymywała go od jesieni 2011 roku. Spadając indeks szybko wylądował w pobliżu wsparcia, tworzonego przez dna z grudnia 2013 i lutego 2014, (zielona linia) a towarzyszyło temu zejście dziennego RSI(14) wyraźnie poniżej 30 pkt (nie pokazałem, by nie zmniejszać czytelności):

FTSE100line

O ile układ techniczny na angielskim indeksie sugeruje, że poszedł on w ślady swych najważniejszych kontynentalnych „braci” (CAC40 i DAX) i rozpoczął poważną korektę (nie sądzę, by zdołał w najbliższym czasie poprawić szczyt z września, to raczej kwestia miesięcy niż dni), o tyle poziom wyprzedania wskazuje na gotowość do zrobienia poważniejszego odbicia w górę, być może w celu dotknięcia od dołu czerwonej linii trendu (tzw. goodbye kiss), zapewne po teście dna z 2.10., do którego indeks ten zdaje się szykować.

Trudno oczekiwać, że FTSE100 będzie w najbliższym czasie wyraźnie korekcyjnie rósł przy jednoczesnym spadku amerykańskich indeksów. Biorąc pod uwagę to, że FTSE jest generalnie najsilniej związany z rynkami w USA, powinniśmy mieć na obu rynkach do czynienia ze wzrostami. Mało tego, do osiągnięcia przynajmniej 50% zniesienia ostatnich spadków indeks ten będzie potrzebować nieco więcej czasu niż te parę dni, które zostało do 8.10.14 (typowy zasięg fali B lub 2 po ważnym szczycie to co najmniej 50% zniesienie poprzedzających ją spadków, jeśli nie 62% albo nawet 78,6%), wydaje się więc, że okolice 8-10.10 nie powinny być punktem tworzenia się poważniejszych ekstremów. No chyba, że korekta na FTSE będzie dużo mniejsza niż zwyczajowe co najmniej 50%, w co niezbyt chce mi się wierzyć.

Tu mała dygresja – FTSE 100 swym podskokiem połamał istotny squaring, który opisywałem we wpisie „London calling?” tylko po to, by zaraz zapaść się ostro w dół, a swój wrześniowy szczyt zrobił w dniu, gdy Ziemia miała 162 stopnie kątowe (pochodna od 1.618) swego obiegu wokół Słońca , licząc od równonocy wiosennej (tam Gann umieszczał początek roku giełdowego). W 1929 roku indeks DJIA zrobił swój szczyt dokładnie w tym samym dniu – to taki wtręt dla maniaków Ganna :-)

Reasumując:

1 Mamy dość poważne wskazania na S&P500, że indeks ten mógł zrobić swój szczyt już we wrześniu. Brak takich wskazań dla Nasdaq’a 100.

2 Dna z początku października są technicznie niezłe i nadal nie wykluczają szans na nowe szczyty najważniejszych indeksów w USA

3. W Europie nie liczyłbym na najważniejszych indeksach na nowe szczyty w perspektywie dni lub tygodni. To raczej kwestia miesięcy i to nie 2-3 tylko trochę więcej. Tu nadchodzące podskoki indeksów wykorzystywałbym do poszukiwania dobrych technicznie miejsc na otwarcie krótkich pozycji. Europa Zachodnia już od pewnego czasu jest wyraźnie słabsza od USA.

Szykuje się nam więc ciekawy tydzień :-) .

I jeśli miałbym zgadywać, co z tego wszystkiego wyniknie i jak będzie wyglądać rozwój wypadków, to widziałbym to tak – w najbliższym czasie (już dziś, najdalej jutro?) lokalny szczycik w USA. Potem 8-10.10 dno krótkiej korekty na tle FED (test dna z 2.10 lub fala 2, jak mówią Elliottowcy), ze sporą szansą na euforyczny podskok już 8.10, wynikający z zaćmienia Księżyca w dniu 8.10 (FED minutes postraszą tylko lekko, dużo słabiej, niż rynek oczekuje?)

Następnie parcie ku nowym szczytom – na Nasdaq i Nasdaq 100 wysoce prawdopodobne, na SPX znacznie mniej, ale mimo wszystko nie wykluczone. Coś zdaje się szczytowało 19.09, ale bardziej pasuje mi tu mimo wszystko tylko szczyt BKX. W Europie Zachodniej na głównych rynkach silny korekcyjny podskok, zdejmujący zasadniczą część poprzedzających spadków.

Kolejna duża szansa na szczyt w USA to okolice nowiu 23.10 lub następnego posiedzenia FED pod koniec miesiąca. Nadal upieram się, że w październiku powinniśmy mieć TEN szczyt – wiadomo: gigantyczny węzeł czasowy , o którym pisałem w szczegółach we wpisie „7 czy 11?” oraz zakończenie programu QE. Nie lekceważyłbym jednak squaringów na S&P500, które mogą zrobić niespodziankę zbyt rozgrzanym głowom i całkiem mozliwe, że TEN szczyt już był.

Czujność i gotowość do szybkiej zmiany pozycji na przeciwstawną, jeśli zajdzie taka potrzeba, wskazana.

Hen, tam wysoko
już jest z niebem jesiennym
góra Fuji

Onitsura (ze zbioru Daigomonogurui, 1690)

 

Written by songmun

6 Październik 2014 at 17:32

Tylko 7 pozostało

with 44 comments

Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości, czy gramy wg scenariusza z 2007 r czy raczej tego z 2011 roku, to powinien uważnie spojrzeć na ostatnią, lipcowo – sierpniową korektę spadkową na SPX i jej odzwierciedlenie na VIX

Niecałe 18 pkt na VIX i koniec korekty? Co to jest, jeśli nie potężne samozadowolenie?

Dla przypomnienia, jak wyglądał rok 2007, zamieszczam tu wykres S&P500 z tamtego okresu:

SPX2007daily

Wszystko zaczyna się obecnie układać tak, jakby rynek w USA chciał powtórzyć tamten schemat. O powodach pisałem we wpisie pt „7 czy 11”, nie ma więc sensu cytować samego siebie i powtarzać jeszcze raz tutaj.

Oczywiście są różnice i naiwnością byłoby oczekiwać, że dziś będziemy odtwarzać dokładnie ten sam film, co 7 lat temu. Ale podobieństwa są na tyle zauważalne, że najwyraźniej scenarzysta obu filmów jest ten sam. Kto jest tym scenarzystą już na wstępie wspomniałem przy okazji VIX’a i końca korekty.

Sierpniowe dno pojawiło się nieco wcześniej, niż oczekiwałem. Liczyłem na jego formowanie się w 618 tygodniu lub nawet 619, licząc od dna bessy internetowej z 2002, tymczasem pojawiło się ono 8 sierpnia, a więc jeszcze w 617 tygodniu, co jest jednak całkowicie zgodne z metodologią (dokładność plus minus jednej jednostki czasowej).

Od tamtego momentu mamy już przyzwoite wzrosty. W tej chwili amerykańskie indeksy osiągnęły rejony solidnego wykupienia, na czele z Nasdaq100 przekraczającym 70 pkt na RSI(14), ale brak im dywergencji na poziomie dziennym.

Wszystko, co ma szansę się z tego rozwinąć, nie powinno przekroczyć skali korekty, znoszącej 62% wzrostów od dna z 8 sierpnia (mówiąc Elliotem, zakładam falę drugą ruchu wzrostowego od sierpniowego dna), z dość sporą szansą na mniejszą niż przed chwilą podana wartość, skalę zniesienia.

Węzły czasowe sugerują dno takowej korekty na końcówkę pierwszego tygodnia lub początek drugiego tygodnia września:

SPXwkly corr

Aha, byłbym zapomniał. W minionym tygodniu dostaliśmy słaby squaring na S&P500. W dniu, w którym SPX osiągnął, a następnie lekko naruszył poziom 2000 pkt, od dna z marca 2009 minęło dokładnie….2000 dni kalendarzowych. To taki kolejny kamyczek do ogródka tych, którzy twierdzą, że rynkiem rządzi czysty przypadek :-)

Co prawda nie sądzę, aby miało z tego wyniknąć coś więcej niż kilkudniowa korekta, o której już wcześniej wspomniałem, ale w razie gdybym się pomylił, zawczasu daję Ci do ręki Czytelniku powód owej pomyłki :-)

Spróbujmy teraz zastanowić się, gdzie rozpoczęte w sierpniu tego roku wzrosty mają szansę się skończyć.

Pierwszy wykres to długodystansowe Widły Andrewsa w układzie miesięcznym.

SP500mntlhy22k

Zakładając, że przypuszczalny październikowy szczyt nastąpiłby idealnie na górnej równoległej Wideł, otrzymujemy rejony strefy 2250-2270. Na rejon tej strefy wypada również kilka pomniejszych wydłużeń Fibonacci’ego, z których jedno istotniejsze tu pokażę – to 423.6% razy rozmiar korekty z lipca – sierpnia tego roku.

SPXfiboext

Inną możliwość, nieco mniej optymistyczną, wskazują rozwinięcia paru różnych znacznie ważniejszych wydłużeń proporcji Fibonacci’ego, z których pokażę dwie: 161.8% wydłużenie bessy z lat 2007-09 (niebieskie) i 261.8% wydłużenie pierwszej fali wzrostowej obecnej hossy (różowe)

SP500mnthlyfibo

Oczywiście wydłużeń, wskazujących na strefę 2120 -2150 jest więcej, ot chociażby 261.8% wydłużenie ostatniej korekty przypada na ten rejon, co widać na poprzednim wykresie, ale aby nie zaciemniać obrazu dziesiątkami kolorowych linii, pokazałem powyżej tylko te dwa.

Nasdaq i Nasdaq100 zbliżają się do swych szczytów wszechczasów z końca bańki internetowej (5132 dla Nasdaq i 4816 dla Nasdaq100) i nie sądzę, by indeksy te zdołały jeszcze w tym roku przekroczyć te ważne opory.

Raczej oczekiwałbym, że trochę poniżej ekstremów z 2000 roku uformują się istotne szczyty obecnego ruchu, a na ich przełamanie przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Z miesiącem wrześniem wchodzimy w obszar oddziaływania potężnego węzła czasowego, wynikającego z przypadającego dokładnie na 8 października cyklu 144 miesięcy od dna z października 2002 i 987 miesięcy od dna z 8 lipca 1932 r.

Choć we wpisie „7 czy 11?” wskazywałem ściśle na datę 8 października 2014, to jednak uczciwie rzecz biorąc muszę przyznać, że pamiętając o dokładności plus minus jednej jednostki czasowej, jeśli szczyt ten powstałby w okresie wrzesień – listopad, wszystko byłoby nadal jak najbardziej w porządku.

Ciągle możliwych jest kilka pokrewnych, w stosunku do tego głównego, scenariuszy. Jeden z bardziej prawdopodobnych wydaje mi się taki:

Szczyt wzrostów, wypadający powiedzmy w okolicach końca września (tam wypada kolejny spory węzeł w układzie tygodniowym), związany zapewne z kwartalnym „strojeniem okienek” przez fundusze, w połączeniu z technicznym testem tego ekstremum (falą B lub 2 wg Elliott’owców), przypadającym na okolice 8-10.10 2014. Ten scenariusz również mieściłby się w oczekiwanej formule.

Jedyne, czego bowiem mogę być niemal pewnym to fakt, że w okolicach 8 października będziemy świadkami wystąpienia ekstremalnych, bliskich euforycznym, nastrojów na rynku .

Dość często jest tak, że najbardziej ekstremalne nastroje towarzyszą nie szczytowi ruchu, a jego technicznemu testowi (fali drugiej).

Wiem, że wielu Czytelników zaraz się oburzy: Jakie samozadowolenie? Jakie ekstremalne nastroje rynkowe? Nie widzimy niczego takiego!

Tym razem zamiast proponować zerkanie na VIX, AAII Sentiment czy też NAAIM Exposure Index, co zazwyczaj w takich razach czynię, opowiem o czym innym, z nadzieją, że zapali Ci się żółta lampka ostrzegawcza w głowie, Czytelniku.

CNBC ma od lat w zwyczaju odpytywać przed rozpoczęciem sesji giełdowej w USA jakiegoś znanego i doświadczonego tradera, z jego wrażeń na temat sytuacji rynkowej. Wczoraj pytano Art’ a Cashin’a.

I cóż Art powiedział?

Rzekł, że bardzo niepokoi go obserwowane wszędzie samozadowolenie, zwłaszcza w sytuacji występowania nagłych, nieoczekiwanych zdarzeń geopolitycznych.

Każde bowiem tego typu wydarzenie szybko staje się pretekstem do tego, by tłumy ruszały na rynek z okrzykiem „Buy the dip!” (kupuj ten dołek) na ustach.

Cashin obawiał się, że któreś z tych wydarzeń może okazać się na tyle poważne, że rynek porwie ze sobą w dół wszystkich tych, krzyczących „Buy the dip!”

Na razie tłum jak zaprogramowany kupuje każde negatywne wydarzenie geopolityczne, ale przecież wszyscy wiemy, że najgroźniej jest wtedy, gdy wszyscy uważają, że rynek jest prosty i łatwy….

Jeśli nawet ta obserwacja Cashina nie jest dla Ciebie Czytelniku dowodem na duże, niebezpieczne samozadowolenie tłumu, to już naprawdę nie wiem, co jeszcze mógłbym Ci tu pokazać.

Kupując (bo ciągle jeszcze ma to sens w dobrych technicznie momentach), bądź ostrożny Czytelniku i staraj się nie być ostatnim, wchodzącym na rynek.

Ostatnich gryzą psy.

Hen, tam wysoko
już jest z niebem jesiennym
góra Fuji

Basho (1644-1695) 

Written by songmun

29 Sierpień 2014 at 19:55

Richard Duncan o śmierci kapitalizmu, narodzinach kredytyzmu i naszej przyszłości

with 8 comments

Dziś będzie nietypowy jak na mnie wpis, na który serdecznie zapraszam

Richard Duncan to ekonomista, którego chyba najbardziej cenię spośród współczesnych przedstawicieli tego zawodu za niekonwencjonalne myślenie  i umiejętność zsyntetyzowania różnych faktów w przekonującą teorię, łączącą myślenie „Austriaków” z  Keynesizmem, a także (a może przede wszystkim!) z linią Fishera i Schumpetera. Niemożliwe? Proszę się samemu przekonać!

Moim zdaniem RD najlepiej tłumaczy całą sytuację gospodarczą i ekonomiczną, panującą  obecnie na świecie

Przedstawiam filmowy zapis wykładu (niestety tylko po angielsku!) z Melbourne z wiosny tego roku. Richard mówi czystym, zrozumiałym i wyraźnym angielskim. Nie używa ekonomicznego slangu, by zaciemnić przekaz, więc osoba z jaką taką znajomością języka angielskiego poradzi sobie bez trudu. Pewne rzeczy trochę się zdezaktualizowały – dziś już wiemy, że QE zakończy się w październiku, nie w grudniu, ale ten fakt nie ma jakiegoś specjalnego znaczenia dla sensu i treści wykładu. Nie mam videoupgrade’u bloga, mogę więc zamieścić tylko linka:

 

http://vimeo.com/user20236372/review/101487179/54bf993e5d

 

 

Wymowa wykładu – jest czarno, ale szanse na różowy odcień nadal istnieją.

Jak dla mnie – to trzeba obejrzeć koniecznie!

A wnioski wyciągnąć samemu. Polecam i udaję się na urlop.

 

Słuchajcie,
Wszystkie pełzające stworzenia,
Dzwonu przemijania.

Issa (1763-1827)

Written by songmun

1 Sierpień 2014 at 20:47

7 czy 11?

with 40 comments

Ten wpis miałem opublikować jeszcze w zeszłym tygodniu, jednakże z tzw. „ważnych przyczyn rodzinnych” robię to dopiero teraz. Z tego powodu wykresy są ze stanem na zeszły tydzień, a nie na dziś, ale w przypadku interwału tygodniowego nie jest to chyba wielka przeszkoda.

Chciałbym podzielić go na dwie części. Część pierwsza dotyczyć będzie tego, co się stało ewentualnie jeszcze się dzieje teraz, część druga będzie zgrubną próbą spojrzenia w przyszłość; tu zaszły nowe okoliczności, zmieniające dość dużo….

Zacznijmy od tego, co już się stało, ewentualnie ciągle jeszcze się dzieje. Jak się za chwilę okaże, zobaczymy tu liczby z okolicy 144 w działaniu.

Mamy już dość istotne średnioterminowe szczyty na większości rynków rozwiniętych.

Pierwszy zaczął londyński FTSE100. Wpis pt. „London calling?” dość dobrze wyłapał ten moment, a opisany tam squaring, który powstał 15 maja, wytrzymał kilkukrotne próby przełamania go, podejmowane przez rynek.

FTSE100144

Kolejny był francuski CAC40

CAC40wkly

I niemiecki DAX

DAXwklycycl

Tu dodatkowo na obu indeksach mamy wspomagające oddziaływanie 610 tygodnia, liczonego od dołka z 8 października 2002, przypadającego na przełom pierwszej i drugiej połowy czerwca 2014 oraz w przypadku DAX’a istotnego punktu wg Gann’a – letniego przesilenia (w tym roku 20.06.2014 r).

Co ciekawe, jedynie w USA dołek z października 2002 wyznaczał dno „internetowej bessy”. W Europie Zachodniej dopiero dno z połowy marca 2003 zakończyło spadki. Tymczasem, co ciekawe, w USA węzeł czasowy, wynikający z dna bessy internetowej, nie wykazał się istotnym wpływem.

Dlaczego? Bo główną siłą, oddziałującą na indeksy okazał się cykl 144-146 tygodniowy i to on warunkował zachowanie poszczególnych indeksów w krajach rozwiniętych. Jeśli przyjrzymy się uważniej, jak formowały się dna „greckich” spadków w 2011 r. zauważymy ich identyczną sekwencję w stosunku do obecnie formujących się szczytów.

Pierwszy, już 9.08.2011 r. swe dno uformował FTSE100. Szczyt 15.05.2014 r. powstał 144 tygodnie później.

W następnej kolejności swe dołki w 2011 roku robiły CAC40 i DAX. Było to 23.09.2011. Szczyt CAC40 z 9.06.2014 wypadł 990 dni później. To nie jest 144 tygodnie, tylko trochę mniej – 142 tygodnie, a licząc już bardzo dokładnie, „dzień w dzień”, jest to 141.42 tygodni. Jeśli komuś ta liczba kojarzy się ze szkolną matematyką, jest na właściwym tropie. Wystarczy przestawić przecinek (ewentualnie kropkę u Anglosasów) o dwa miejsca w lewo i otrzymujemy 1.4142, czyli pierwiastek kwadratowy z 2 i to z dokładnością do 4 znaczących miejsc! Z moich obserwacji wiem, że pochodna pierwiastka z 2 pojawia się rzadziej, ale potrafi być istotna.

Jako ostatni swój dołek w roku 2011 uformował rynek amerykański. Było to w dniu 4.10.2011 r.

Wygląda na to, że w USA jeszcze szczytu nie mamy, choć jesteśmy bardzo blisko takowego. Na ten tydzień mamy w USA 146 tydzień, licząc od dna z października 2011, więc patrząc na układ techniczny, szczyt powinien wypaść pod koniec tego tygodnia lub maksymalnie w przyszłym tygodniu, raczej na jego początku. Dla szukających wpływu Księżyca na rynki – 26.07.2014 mamy Nów, więc ewentualny szczyt 2-3 dni od tej daty w tę czy w tę byłby jak najbardziej na miejscu. Nowie, jeśli już towarzyszą ekstremom, częściej tym o emocjach pozytywnych.

Dla wierzących wyłącznie w „twarde” fakty szczyt w okolicy lipcowego posiedzenia FOMC (29-30.07),zapewne jeszcze przed komunikatem, również jest do przyjęcia.

Jednoczesnie z dochodzeniem do szczytu w USA, rynki Zachodniej Europy wyciągają swoje fale B korekty, rozpoczętej w czerwcu.

Tak bym to mniej więcej widział.

Mamy już komplet tego, co jest. Pytanie brzmi – czy te szczyty to już koniec hossy? Zdecydowanie nie i chciałbym, żebyśmy się jednoznacznie rozumieli w tej kwestii. Jeśli już w ogóle koniec czegokolwiek, to mamy co najwyżej do czynienia z końcem wzrostów, liczonych od dna z 2011 r., a i to może być nadal zbyt wcześnie powiedziane, o czym za chwilę. Jak zwykle w takich razach, test ewentualnego szczytu powie nam, z czym mamy do czynienia i do momentu jego zakończenia nie wysuwałbym zbyt daleko idących wniosków.

Tu ważna dygresja. Ze zdziwieniem obserwuję, jak wielu ludzi próbuje idealnie „sprzedać szczyt/kupić dołek”. Niestety także wśród moich Czytelników. To naprawdę bezsensowne działanie. Jeśli najlepszym spekulantom udaje się przewidzieć, co się stanie jutro na rynku w 6 na 10 przypadków to oznacza aż 40% błędu. A oni są naprawdę najlepsi! Sądzisz Czytelniku, ze jesteś lepszy od nich? Najprawdopodobniej nie. Więc będziesz popełniać więcej błędów – czytaj: wykrwawiać swój rachunek na zleceniach stop-loss, które zapewne zakładasz, bo jeśli nie, to już w ogóle katastrofa.

I po co to wszystko? Praktycznie każdy ważniejszy szczyt lub dołek podlega testowaniu. Dna typu V lub szczyty typu A są naprawdę rzadkie.

Po zmianie trendu większość nadal wierzy w stary trend, nie zauważając, że się zmienił. Wskutek tego testy „zdejmują” co najmniej 50% tego świeżego ruchu w nowym kierunku, tworząc falę 2 lub B. Bardzo często taki test ekstremum zdejmuje 62- 79% pierwszego ruchu w nowym kierunku, a bywa, że jeszcze więcej. I cóż mamy tu za sytuację?

Oto z nadzwyczajnym mistrzostwem lub co częstsze, po prostu z wielkim szczęściem udało Ci się zająć Czytelniku pozycję tuż pod szczytem lub tuż nad dołkiem może tego samego dnia, gdy powstawał, troszkę na tym zarobić i teraz musisz patrzeć, jak test zjada to, co z takim trudem wywalczyłeś, cały czas zastanawiając się, czy masz rację i mimo wszystko ruch się odwróci, gdyż to tylko test, czy też polegniesz po raz kolejny na polu bitwy, bo Twoje ekstremum okaże się po raz kolejny zwykłym początkiem korekty dotychczasowego trendu, a korekta ta właśnie się skończyła….

A nie lepiej zrobić inaczej?

W tej sprawie zdecydowanie warto zastosować praktyczną radę Gann’a. Gann sugerował, by nie kupować głównego dołka i nie sprzedawać na krótko głównego szczytu, tylko zaczekać na jego test i tam otwierać pozycje.

W większości wypadków najsilniejsza część nowego ruchu i najczęściej najdłuższa, przypada na okres po obronie testowanego ekstremum, co zresztą jest psychologicznie zrozumiałe – nowemu trendowi pomagają ci, którzy liczyli na kontynuację starego ruchu, ale rozczarował ich wynik testu, więc zamykają swe pozycje, dodając siły ruchowi w nowym kierunku.

W ten sposób niewiele się traci z całego ruchu, a zyskuje się pewność, że testowane ekstremum jest naprawdę solidne, bo wytrzymało test. Mówiąc „Elliottem”: pozycje otwierać należy na początku fali 3 lub C.

To, że ja sobie tu często piszę o różnych spodziewanych ekstremach, podaję ich potencjalne zasięgi itd. nie oznacza, że w tych samych miejscach stawiam zaraz zlecenia przeciwne do dotychczasowego kierunku ruchu!

Moje pisanie to w ponad 90% przypadków „łapanie ekstremum na sucho”, bez angażowania rzeczywistych pieniędzy! Niezwykle rzadko decyduję się na wejście „od razu” w nowe ekstremum i Wam, Szanowni Czytelnicy również takie podejście polecam! Otwieranie pozycji na testach ekstremów zdecydowanie poprawia stan konta!

To tyle dygresji, przejdźmy do drugiej części, w której postaram się m.in. wyjaśnić, skąd wziął się tytuł.

Tym razem skupimy się na amerykańskich indeksach akcji, gdyż reszta świata i tak mniej lub bardziej za nimi podąży.

Tę część mojego wywodu zainspirował bezpośrednio Jeff Greenblatt, wskazując, że 8.10.2014 wypada dokładnie co do dnia 144 miesiące ( a więc równo 12 lat) od dna internetowej bessy z 2002 roku. Ale data ta wiąże się nie tylko z tą rocznicą i to już udało mi się znaleźć osobiście, czym się zresztą z Jeffem podzieliłem.

Równocześnie, także niemal co do dnia, na październik 2014 przypada 987 miesięcy (liczba Fibonacci’ego) od dna… z lipca 1932 r (dokładnie dno to wypadło 7.07.1932 r.)! To jest potencjalnie gigantyczny węzeł czasowy i jeśli zadziała, może nas spokojnie „ustawić” na kilka lat!

Dwa, tak bardzo różne wydarzenia, tak odległe od siebie czasowo, idealnie wskazują ten sam punkt!

Dodajmy do tego jeszcze jedną ciekawą okoliczność – na 8.10.2014 r. przypada drugie w tym roku zaćmienie Księżyca.

Przeciętnie w roku wypadają 2 zaćmienia Księżyca. Niekiedy zdarzają się 3 rocznie. Wiem, że teza o oddziaływaniu zaćmień Księżyca na zbiorową psychikę inwestorów jest mocno dyskusyjna i nie mam zamiaru tu udowadniać jego wpływów lub braku takowego.

Osobiście jestem zdania, (co pozostawię bez dowodu) że zaćmienia Księżyca w normalnych warunkach nie oddziałują na zbiorową psychikę inwestorów. Wystarczy zerknąć np. na ostatnie kilka lat i porównać daty zaćmień Księżyca z lokalnymi ekstremami na rynkach, by zauważyć brak większej korelacji.

Kiedy wg mnie takie oddziaływanie się pojawia? Gdy inwestorzy są w jakimś stopniu w „nienormalnym” stanie psychicznym, gdy np. tkwią w silnym strachu bądź w błogim samozadowoleniu. Z taką sytuacją mamy do czynienia w tym roku – większość czasu od początku roku inwestorzy tkwią w silnym samozadowoleniu, wystarczy zerknąć na VIX’a by to dostrzec.

Ale był jeden wyjątek: okolice marca – kwietnia 2014.

Nagle, dzięki prezydentowi Putinowi zauważyliśmy, jak kruchy jest globalny pokój, a indeksy giełdowe zaczęły poruszać się w rytm konferencji prasowych Putina i stawianych przez niego żądań wobec Ukrainy. Klasyczne oddziaływanie geopolityki. Strach na rynkach narastał do 14.04.2014, gdy rynek w USA zrobił dno.

Korekty kończą się wtedy, gdy wielu na raz zaczyna poważnie obawiać się, że mamy dłuższe ochłodzenie koniunktury, albo wręcz bessę. Tym różnią się zdecydowanie od rynków Niedźwiedzia. Strach na rynkach Niedźwiedzia przychodzi powoli. Rynek spada, a eksperci bajają o różnych „goldilock scenarios” itd, dowodząc, że nadal jest super i tylko patrzeć, jak rynek powróci do wzrostów, a gospodarka znowu ruszy. Niektórzy mówią, że rynek Niedźwiedzia zapada się w „dolinę nadziei”, przez analogię do wspinania się hossy po „ścianie strachu”.

Dobrze, a co to ma wspólnego z zaćmieniami Księżyca?

Otóż 15.04.2014, a więc dzień po kwietniowym dnie, mieliśmy do czynienia z pierwszym w tym roku zaćmieniem Księżyca.

Osobiście uważam, że w tym miejscu nastąpiła kulminacja rynkowego strachu, narastającego od plus minus mojego niezbyt udanego okna czasowego, wynikającego z 261 tygodnia od dna z 2009 r, które jak się okazało, było w stanie sprowokować tylko miesięczną korektę.

Okno czasowe 261-262 tygodnie to jedno z silniejszych, jakie znam. Wystarczy wspomnieć, że w 2007 r. to ono właśnie zakończyło wzrosty w USA. Jego przełamanie zdarza się niezbyt często i najczęściej jest dowodem na siłę rynku. Takie zjawisko obserwowałem, analizując ruch amerykańskich indeksów w latach 50-tych, w najsilniejszej fazie XX wiecznej hossy

Właśnie szybkie pojawienie się strachu oraz dominacja opisanego wyżej plus minus 144 tygodniowego cyklu, która wyszła na jaw dopiero w czerwcu-lipcu tego roku, stoi za rozbijaniem przez rynki kolejnych mniejszych czy większych węzłów czasowych w kwietniu – maju.

Nim przejdziemy do próby symulacji przyszłego zachowania rynku, powiem jeszcze tylko, że „po drodze”, w drugiej połowie sierpnia, będziemy mieli 618 tydzień (pochodna od 0.618), który również powinien odcisnąć swe piętno na obrazie rynku.

Nasza zgrubna symulacja jest tak właściwie próbą określenia, wg którego ze znanych nam wzorców będzie zachowywać się rynek obecnie: 2007 czy 2011? Nawiasem mówiąc stąd tytuł wpisu.

Wariant 1 – 2007:

Przyjrzyjmy się, jak wyglądał rok 2007 w USA. Ważny szczyt w lipcu, korekta w sierpniu i potem wzrosty do pierwszej połowy października, szczyt i koniec zabawy w Byka.

Przekładając to na obecny układ : lokalne, średnioterminowe dno 618 tygodni w drugiej połowie sierpnia i ważny szczyt, prawdopodobnie trochę powyżej obecnych szczytów, we wspomnianym węźle 8.10.2014

Wariant 2 – 2011:

To zgrubnie powtórka z roku 2011. Wzrosty do lipca (to już mamy). W lipcu rynek przechodzi do spadków, w 618 tygodniu mamy szczyt korekcyjnego wzrostu, po czym nadchodzi „czerwony” wrzesień, a dno robimy 7-8.10.2014. To typowy, wieloletni schemat rozwoju sytuacji, często powtarzający się w układzie sezonowym.

W normalnym układzie to wariant 2 jest bardziej prawdopodobny zgodnie z zasadą, że w hossie w najważniejszych węzłach zazwyczaj wypadają dołki. Tu mamy jedno ważne zastrzeżenie:dołkom, tworzącym się w tak potężnych węzłach towarzyszy poważny strach. Tymczasem dziś ciągle mamy samozadowolenie i VIX’a w okolicach 12 pkt, co trudno nazwać strachem

Im bliżej jesteśmy tego węzła bez naprawdę silnych spadków, tym bardziej konieczne staje się pojawienie się panicznej wyprzedaży tuż przed węzłem, jeśli to z wariantem 2 mamy do czynienia.

Mówiąc prosto: kto zakłada, że to wariant typu „2011” musi liczyć się z silną wyprzedażą i bliskimi panicznym zachowaniom na przełomie września i października tego roku. To jest jak powiedzenie: w tym okresie będzie panika! Trzeba przyznać, dość ryzykowne stwierdzenie.

To nie jest niemożliwe, ale….

Na korzyść wariantu „2007” z kolei przemawia właśnie samozadowolenie. Poza tym, jeśli pod koniec lipca wypadłby w USA szczyt, co jest w obecnych warunkach najbardziej prawdopodobne, to węzeł 618 tygodnia od dna z października 2002 byłby raczej naturalnym dołkiem, który powinien dać kontynuację wzrostów we wrześniu

Niestety dalsze implikacje scenariusza „2007” są niewesołe dla bezkrytycznych Byków. Tak potężny węzeł na kilka lat może ustawić np. trend boczny o sporej amplitudzie, typu kołysanie indeksu S&P500 między wartościami 1500 a 2000. To oczywiście jedna z wielu różnych możliwości, a na obecną chwilę jest zdecydowanie zbyt wcześnie próbować wymyślić co stanie się po 8.10 – jedno jest pewne, w wariancie „2007” na długo trzeba będzie zapomnieć o wzrostach podobnych do tych, których doświadczaliśmy w USA w latach 2013-14.

Hej! A dlaczego nie bierzesz pod uwagę, że tym razem znowu może nic z tego nie być?

Bo w tym wypadku szansa na taki rozwój sytuacji jest naprawdę bardzo niewielka, o czym poniżej. Oczywiście nie jestem w stanie dziś powiedzieć, co będzie przyczyną zwrotu w węźle, w którąkolwiek stronę ten zwrot nastąpi.

Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie próbował znaleźć potencjalnego „sprawcy”. No i znalazłem. Mam swojego „faworyta”.

Otóż 8.10.2014 r. to środa 3 tygodnie po wrześniowym posiedzeniu FED (16-17.09.2014 r.). O ile nic specjalnego nie wypada, właśnie w środę 3 tygodnie po swym ostatnim posiedzeniu FED zazwyczaj publikuje pełny protokół, tzw. „minutes” z tego posiedzenia….

W ostatnim okresie każda publikacja „minutes” w jakiś sposób ruszała rynkiem, podobnie jak dane o inflacji czy dane o bezrobociu. Działo się tak z oczywistych względów – rynek wypatruje sygnałów zaostrzenia polityki monetarnej i zwraca baczniejszą uwagę na wszystko, co się z tym wiąże.

Trudno mi po prostu uwierzyć, że nagle ta październikowa publikacja nie wywołałaby żadnej reakcji….

A więc 2007 czy 2011? Na razie można jeszcze wybierać, ale z biegiem czasu będzie coraz bardziej jasne, z czym mamy do czynienia.

Co za księżyc -
Złodziej przystaje
Żeby śpiewać.

Buson (1715-1783)

Written by songmun

22 Lipiec 2014 at 20:16

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , , ,