NATURA BRAMY

Rynki Ekonomia Gospodarka Świat i czasem Polityka

Strzeż się…czy to porażka? Wyjaśnienie.

z 9 uwagami

Ten wpis jest dopełnieniem poprzedniego i jeśli ktoś nie czytał poprzedniego wpisu, powinien to zrobić, gdyż poniższa treść ma sens jedynie w kontekście zawartych tam stwierdzeń.

Zdecydowałem się uzupełnić poprzedni wpis. Odnoszę silne wrażenie, że patrząc na niedawne zachowanie SPX i utworzenie przez ten indeks nowych szczytów, znaczna część Czytelników uznała, że Cykle Greenblatt’a nie działają, a cała sprawa jest moją porażką.

O ile nie ma ludzi nieomylnych i sam do nich z oczywistych względów również nie należę, o tyle w tej akurat sprawie nie ma mowy o żadnym moim błędzie i w całości podtrzymuję to, co napisałem poprzednio wtedy w trybie przypuszczającym. Dziś mogę się odważyć powiedzieć to w trybie twierdzącym: w USA weszliśmy w istotną korektę o rozmiarach czasowych i / lub procentowych, prawdopodobnie zbliżonych do tej z 2011 roku.

Dobrze, ale to przecież nie rozwiązuje problemu, jakim niewątpliwie jest nowy szczyt indeksu S&P500 już po istotnym węźle czasowym, wyznaczonym na tydzień 17-21.03 tego roku.

Nie rozwiązuje, bo…. nie musi tego robić. Aby to lepiej wyjaśnić, mógłbym tu wyprodukować kilka stron teorii, będącej de facto w mniejszym czy większym stopniu moim swobodnym tłumaczeniem sztandarowej pozycji Jeff’a Greenblatt’a , wolę jednak odwołać się do konkretnego faktu z przeszłości.

Oto wykres cen złota z 2011 roku, dzięki któremu cała sprawa powinna się stać zdecydowanie bardziej zrozumiała:

Gold futures 2011

Gold futures 2011

Proszę zwrócić uwagę na szczyt nr 1 z 23.08.2011. W dniu, gdy ten szczyt się formował, odważyłem się po raz pierwszy publicznie napisać prognozę w oparciu o Cykle Greenblatt’a. Była to właśnie prognoza dla złota, którą wpierw dałem na jednym z portali, a parę godzin później powtórzyłem na blogu Wojciecha Białka. Jeśli ktoś nie wierzy, może zerknąć do komentarzy na blogu WB pod wpisem pt. „1987?” z 18.08.2011 r. Ten sam mój ówczesny komentarz przekopiowałem poniżej:

song_mun 2011/08/23 19:15:44

Złoto dotarło do potężnego nagromadzenia oporów czasowych Greenblatta i będę bardzo zdziwiony, jeśli cały ten układ, wskazujący na obecny tydzień nie zadziała. Takiego układu tylu oporów, trafiającego ściśle w obecny moment z różnych perspektyw czasowych dawno nie widziałem. Oto jesteśmy:

144 miesiące (liczba Fibo) od sierpnia 1999 r, gdy złoto osiągało minimum bessy,

34 miesiące (liczba Fibo) od minimum z października 2008,

18 miesięcy (liczba z ciągu Lucasa, bliźniaczego do Fibo) od dołka z lutego 2010,

619 tygodni (pochodna 0,618 czyli 618 + 1) od szczytu z października 1999

423 tygodnie (pochodna od 4,236) od dołka z lipca 2003,

162 tygodnie (pochodna 1,618) od lokalnego szczytu z lipca 2008,

123 tygodnie (liczba Lucasa) od dołka z kwietnia 2009,

90 tygodni (89 liczba Fibo+1) od szczytu z grudnia 2009,
56 tygodni (55 Fibo+1) od dołka z lipca 2010,

1364 sesje (liczba Lucasa) od szczytu z 12.05.2006 wypada 24.08.2011

610 sesji (liczba Fibo) od dolka z 17.04.2009 wypada 25.08.2011,

146 sesji (pochodna od sześcianu 0,618) od dolka z 28.01.2011 wypada dziś, 23.08.2011,

78-79 sesji (pochodna od 0,786, pierwiastka z 0,618) od dołka 5.05.2011, wypada 23-24.08.11,

38 sesji (pochodna 0,382 kwadratu z 0,618) od dołka z 1.07.2011 wypada 24.08.11


Dywergencja na dziennym RSI(14), 84 punkty na RSI(14) tygodniowym, 80 punktów na RSI(14) miesięcznym (sic!) a także last but not least i to, co się dzieje z tłumami:
wyborcza.biz/gieldy/1,101260,10156300,Zloto_drogie_jak_nigdy__W_kantorach_brakuje_monet.html
aż prosi się o wywołanie znacznej korekty. Jeśli to zadziała, a prawdopodobieństwo naprawdę jest spore, to pewnie nie będzie to szczyt hossy (brak dywergencji na tygodniowych lub miesięcznych oscylatorach), na pewno jednak będzie to bardzo ważny technicznie szczyt, po którym przyjdzie znaczna punktowo i/lub czasowo korekta.

Rzeczywiście, w tym samym dniu, gdy pisałem ten tekst, doszło do uformowania się szczytu, oznaczonego nr 1 na wykresie.

Kilka dni później ten szczyt został na chwilkę przekroczony tylko po to, by dolarowa cena złota zrobiła szczyt wszechczasów 6.09.2011 r (szczyt nr 2 na wykresie), od którego rozpoczął się trend spadkowy żółtego metalu, trwający do tej pory.

Szczyt z 6.09.11 r. powstał na bez porównania mniej istotnym węźle czasowym. Z wrodzonego lenistwa nie będę tu rozpisywał węzła dla szczytu nr 2, no chyba, że ktoś odpowiednio silnie mnie do tego zmotywuje i kategorycznie tego zażąda:-). Mam nadzieję, że wierzysz mi Czytelniku na słowo i nie będziesz mnie zmuszać do tego

Pytanie, czy prognoza, postawiona na gorąco 23.08, na podstawie ówczesnego układu harmonicznego na wykresie złota została zanegowana przez ruch, z początków września 2011, czy też nie, w świetle późniejszego zachowania cen kruszcu jest chyba pytaniem retorycznym? A czy ktoś, kto posłuchałby mnie 23.08.2011 r. i zamknął wszystkie długie pozycje na złocie, zrobiłby błąd?

Teraz już rozumiesz Czytelniku, skąd brał się moje upór w twierdzeniu, że wszystko jest OK, pomimo lekkiego wyjścia SPX ponad szczyt intraday z 21.03.2014 r?

Gdybym w okresie 10-21.03 nie zobaczył nic, żadnego dołka lub szczytu, albo zobaczył dołek, pierwszy napisałbym tu, że się pomyliłem, nie trzeba by mnie do tego zmuszać. Ale w tym konkretnym układzie, jak mieliśmy na przełomie marca i kwietnia tego roku, o pomyłce nie ma mowy – w przewidywanym czasie dostaliśmy bezdyskusyjny szczyt, oznaczony na tym wykresie nr 1:

SPXdaily14

Szczyt ten został na chwilkę pobity o 13 pkt czyli 0,7% i 4 kwietnia na poziomie 1897 pkt uformował się nowy, nieco wyższy szczyt na SPX (nr 2 na powyższym wykresie). Taki układ ekstremów (szczyty w istotnych czasowo punktach, dołki w nieistotnych, bądź nawet całkiem „poza” punktami czasowymi), jest charakterystyczny dla niedźwiedziej rotacji. W rotacji byczej powinniśmy dostawać w tych miejscach dołki. To był dla mnie oczywisty sygnał, że wszystko przebiega w najlepszym porządku i że pojawienie się wyraźniejszych, zdecydowanych spadków, takich, jak prognozowane w poprzednim wpisie, będzie kwestią stosunkowo niedługiego czasu. To dlatego na pytanie, postawione przez jednego z komentujących poprzedni wpis „Co musi się zmienić, bym zmienił zdanie?” odpowiedziałem, że nic, bo wg mnie wszystko toczy się w najlepszym porządku. Po 4.04 wiedziałem już, że na pewno nadchodzą spadki.

Szczyt z 4.04 powstał na o wiele mniej istotnym węźle czasowym. Poniżej pokazuję tu akurat układ tygodniowy, ale proszę pamiętać, że równie intensywnie pracuję z cyklami w układzie dziennym. Na początku kwietnia ekstrema mogły wypaść albo 1.04, albo 4.04-7.04 , tak podpowiadały układy dzienne. Widząc ruch S&P500 do góry nie było wątpliwości, że ekstremum tym będzie kolejny szczyt. Początkowo liczyłem na 1.04 i lokalny szczyt trochę poniżej tego z 21.03 (ślady tego mojego przekonania widać w komentarzach z 1.04), ostatecznie jednak rynek wybrał 4.04, a wybierajac tę datę potwierdził to, co już podejrzewałem na podstawie pokazanego tu układu tygodniowego:

SPX404harm

Ten układ, rodem z SPX i paru innych indeksów w USA bardzo przypomina pokazaną wcześniej sytuację z późnego lata 2011 na rynku złota. Mam nadzieję, że teraz już rozumiesz Czytelniku, skąd wzięło się moje twierdzenie, że wszystko jest zgodnie z prognozą. Z wciąż nieznanych dla mnie powodów czasem zdarza się tak, że w idealnym harmonicznie miejscu nie powstaje ten najważniejszy szczyt, a tylko „przedostatni” szczyt, formujący się przed tym „właściwym” (np. szczyt fali 3, jak powiedzieliby Falowcy), nieznacznie przekraczającym poziom „przedostatniego” szczytu i tworzącym pułapkę na Byka.

To nie jest częste zjawisko, ale kilka razy zdarzyło mi się je zaobserwować zarówno w stosunku do szczytów jak i w układzie lustrzanego odbicia, w stosunku do dołków.

Jest jeszcze coś istotnego, co już w trakcie rozwoju całej sytuacji podpowiadało, że najprawdopodobniej mam rację – zachowanie Nasdaq’a. Ten indeks, mający 95% wspólnych czasowo ekstremów z S&P500, zareagował niemal idealnie na okno, wyznaczone na 10-21.03.2014, tworząc szczyt 7.03, 609 sesji (610 -1) od dna z 4.10.2011 r. i później nie poprawiając już tego ekstremum.

Nawet jeśli ktoś nie zna bądź nie śledzi cykli Greenblatt’a, to taka utrzymująca się dłużej niż kilka dni dywergencja w zachowaniu obu amerykańskich indeksów powinna była zwrócić jego uwagę – zdrowy rynek Byka w USA jest „prowadzony” przez indeksy technologiczne Nasdaq Composite i Nasdaq 100, jako indeksy spółek o zdecydowanie większej becie i zawierające znacznie większy procent spółek, określanych jako „wzrostowe”.

Brak wsparcia wzrostów SPX przez analogiczne zachowanie NDX czy NDQ powinien być nawet dla niezbyt wprawnego analityka lampką ostrzegawczą, że „coś z tymi wzrostami jest nie tak”. Identycznie wygląda sprawa z indeksem Russell 2000, także zachowanie tego indeksu , również charakteryzującego się większą betą ostrzegało, że problemy są blisko.

Patrzenie na rynek amerykański tylko przez pryzmat S&P500 bywa niewystarczające….

Reasumując- nic nie zmieniło się w moim stanowisku, bo zmienić się w świetle powyższego nie mogło. Zdecydowanie podtrzymuję zdanie z poprzedniego wpisu, które teraz mogę już wypowiedzieć w formie twierdzącej – w USA weszliśmy w co najmniej kilkumiesięczną , jeśli nie dłuższą, korektę wzrostów.

Na tę chwilę dla S&P500 nadal najbardziej prawdopodobny wydaje mi się jakiś wariant korekty płaskiej, utrzymującej się ponad szczytem z 2007 r. Sugestia, że struktury spadkowe w tej korekcie będą miały charakter elliottowskich „trójek”, typowych dla fal 4 wydaje się płynąć z kształtu korekty bardziej zaawansowanego w spadkach Nasdaq’a.

Jeśli się przyjrzeć uważniej wykresowi SPX nietrudno zauważyć, że tuż nad szczytem z 2007 r., powstałym na poziomie 1576 pkt., mamy 38,2% zniesienie fali wzrostowej (około 1585 pkt), trwającej od października 2011 do kwietnia 2014:

SPXmonth

Taki układ korekty (płaska i nie znosząca więcej niż 38,2% poprzedzających wzrostów) byłby typowy dla fal 4 wg Elliotta i tak właśnie na obecną chwilę interpretuję sytuację na tym indeksie – przed nami trochę kołysania pomiędzy kwietniowym szczytem z tego roku a poziomem szczytu z 2007 r, po którym powinna przyjść ostatnia, 5 fala hossy, liczonej od 2009 r.

Jeśli się nie mylę, to w najbliższym czasie przed nami bardzo trudny rynek, z wieloma pułapkami tak na Byka, jak i na Niedźwiedzia, na którym zbytnia pewność co do kierunku bieżącego ruchu i przesadne przywiązanie do raz otwartej pozycji mogą być kosztowne. Ten rynek będzie wymagać dużej elastyczności w działaniu, ale to przecież norma dla spekulacji w czasie korekt płaskich. A jeśli ktoś takiego rynku nie lubi albo źle się na nim czuje, powinien rozejrzeć się za innym miejscem do spekulowania, albo najzwyczajniej w świecie – stanąć z boku.

Kończąc, zyczę wszystkim Czytelnikom Wesołych Świąt Wielkiej Nocy i samych udanych spekulacji.

Wiosenne morze
czy schyłek dnia tak cicho
pulsuje w dali

Buson (ze zbioru Busonkushu, około 1750)

Written by songmun

12 Kwiecień 2014 at 22:48

Napisane w Uncategorized

Tagi: , ,

Strzeż sie Idów Marcowych!

z 54 uwagami

SOOTHSAYER. Caesar!

CAESAR. Ha! Who calls?

CASCA. Bid every noise be still.–Peace yet again!

CAESAR. Who is it in the press that calls on me? I  hear a tongue, shriller than all the music, Cry “Caesar”! Speak, Caesar is turn’d to hear.

SOOTHSAYER. Beware the Ides of March.

CAESAR. What man is that?

BRUTUS. A soothsayer bids you beware the Ides of March.

CAESAR. Set him before me; let me see his face.

CASSIUS. Fellow, come from the throng; look upon Caesar.

CAESAR. What say’st thou to me now? Speak once again.

SOOTHSAYER. Beware the Ides of March.

CAESAR. He is a dreamer; let us leave him. Pass.

William Shakespeare – „Jules Caesar”.

Dziś  za wstęp posłużył fragment „Juliusza Cezara” Szekspira, ze słynnym ostrzeżeniem ulicznego wróżbity, aby Cezar strzegł się Idów Marcowych. Przypomnijmy, Idy przypadają na 15 marca. W tym roku to sobota i nie mam tu na myśli ściśle tego dnia. Chodzi raczej o cały okres między powiedzmy 10 a 21.03, a zwłaszcza o sesje pomiędzy 17 – 21.03.2014. Od razu powiem bez niedomówień – to będzie tydzień, w którym FED ma swoje posiedzenie (18-19.03), po którym dodatkowo na konferencji nowa szefowa  przedstawi prognozy gospodarcze dla USA na najbliższe miesiące.

Ale po kolei. Zacznijmy od miesięcznego wykresu indeksu S&P500.

SPXmonthly

Krótkie wyjaśnienia :

16, 162 – pochodne od 1.618, złotego współczynnika Fibonacci’ego

29, 47, 76  – liczby z ciągu Lucas’a

34, 233 – liczby z ciągu Fibonacci’ego

61 – pochodna od 0.618, złotego współczynnika Fibonacci’ego

A teraz wykres tygodniowy. Tu dopiero widać przepiękną, harmoniczną konstrukcję, wskazującą dokładnie na tydzień 17-21.03:

SPXwklyfomc

Objaśnienia:

8, 55, 144, 233 – liczby z ciągu Fibonacci’ego

123 – liczba z ciągu Lucas’a

23 – pochodna od 0.236, sześcianu 0.618

38 – pochodna od 0.382, kwadratu 0.618

79 – pochodna od 0.786, pierwiastka kwadratowego z 0.618

62 – pochodna od 0.618, złotego współczynnika Fibonacci’ego

161 – pochodna od 1.618, złotego współczynnika Fibonacci’ego

262 – pochodna od 2.618, kwadratu złotego współczynnika Fibonacci’ego

Te 262 tygodnie wypadają dokładnie od początku obecnych wzrostów, jeszcze z marca 2009 r.

Kto nie wierzy w potencjalną siłę 261-262 tygodni, wspartą innymi cyklami niech sprawdzi sam, ile było tygodni między dnem SPX z 8.10.2002 r. a szczytem z 11.10.2007 r.

Z dodatkowych ciekawostek, które udało mi się znaleźć: 4181 dni kalendarzowych (4181 –liczba z ciągu Fibonacci’ego) od  dna bessy internetowej, tj. 8.10.2002 wypada 20.03.2014. Oczywiście 21.03 mamy też Równonoc Barana i początek kolejnego Nowego Roku Giełdowego wg Gann’a, tradycyjny okres, wokół którego często dochodzi do mniej lub bardziej istotnych zmian trendu.

Naprawdę piękna i bardzo dokładna harmonicznie konstrukcja, co niestety zwiększa jej groźną wymowę. Skojarzenie z tropikalnym cyklonem nasuwa się samo – jeśli będziesz mieć Czytelniku okazję, przyjrzyj się kiedyś zdjęciom satelitarnym największych cyklonów. Ich forma dla oka, uwrażliwionego na piękno geometrii jest naprawdę ładna, a w tym swym pięknie jeszcze bardziej złowróżbna. Anglosasi określają ten typ cyklonów krótko: perfect storm.

Słabsze cyklony nie wyglądają tak ładnie i nie są tak dokładnie uformowane, a ich następstwa dla świata są o wiele mniejsze..

O tym naszym węźle czasowym wiedziałem od dość dawna. Ostatnim razem wspominałem o nim w czasie korekty ze stycznia 2014, i nie ukrywam, miałem wtedy nadzieję na inwersję (czytaj: wystąpienie dna w miejscu węzła, co byłoby bardzo byczym sygnałem), dzięki korekcie, która się rozwijała. Ale koniec korekty na początku lutego pozbawił mnie złudzeń.

Obecnie w grę wchodzi już tylko szczyt. Nawiasem mówiąc, proszę sobie zerknąć we własnym zakresie na oscylatory amerykańskich indeksów – są już bliskie wykupienia. Ważny węzeł czasowy tym większe ma szanse zadziałania, im silniejsze jest wykupienie bądź wyprzedanie oscylatorów w momencie jego wystąpienia. Tak więc z każdym kolejnym dniem wzrostów rośnie i tak już duże prawdopodobieństwo zadziałania węzła.

Właściwie szczyt w USA może wypaść już 10-13.03, na to wskazują węzły czasowe w układzie dziennym. Tu obowiązuje zasada dokładności plus minus jednej jednostki czasowej, więc całkowicie mieściłoby się to w przedziale dokładności metody dla układu tygodniowego. W takim przypadku w okresie 18-20.03, gdzie mamy kolejny węzeł czasowy, zbieżny z posiedzeniem FED, mielibyśmy do czynienia jedynie z testem szczytu z poprzedniego tygodnia i zasadniczą zmianą nastrojów rynkowych po tej dacie.

Mam wrażenie, że rynek ostatnio żyje w błogim przekonaniu, że Janet Yellen sypnie znowu pieniędzmi i da wszystkim zarobić bez wysiłku. Dlaczego? Bo gospodarka USA słabnie, bo…tu sobie proszę wpisać  dowolny inny powód, dla którego „Easy Money Godess” (Bogini Łatwych Pieniędzy) miałaby to zrobić. Aha – to nie moje określenie. Tak nazwał  Mrs Yellen jeden z zarządzających funduszami w peanie na jej cześć, jaki wystosował  do klientów swego funduszu hedge. Podejrzewam, że nie jest sam w tym widzeniu spraw.

A jeśli tak, tym większym szokiem będzie dla wielu kontynuacja programu redukcji QE przez  „Genetyczną Gołębicę” . To inne z zestawu określeń Mrs Yellen, z jakim się ostatnio zetknąłem.

Czego oczekuję po tym węźle czasowym? Będąc na razie byczo ustawionym do rzeczywistości – tylko korekty, najprawdopodobniej jakiejś typu płaskiego. Czy spadki na SPX sięgną „tylko” do okolic poziomu szczytu z 2007 r. (1576 pkt) czy też  jeszcze niżej, za wcześnie na tę chwilę dywagować.

A jeśli to będzie zmiana trendu o znacznie większym charakterze niż tylko średnioterminowa korekta? Mało prawdopodobne, ale na tę chwilę i to trzeba brać pod uwagę jako możliwość rezerwową. Wtedy trzeba by wrócić do dawnej koncepcji rozszerzającego się trójkąta na SPX, którą prezentowałem w 2010 r. jeszcze na starym blogu. Ale psychologia rynkowa i okołorynkowa jakoś niezbyt pasuje mi na szczyt hossy w USA już teraz. O wiele bardziej wygląda to na istotny szczyt, po którym rozpocznie się kilku- kilkunastomiesięczne kołysanie się w bok indeksu, „fala czwarta” jak nazwaliby tę moją wizję ludzie od fal Elliott’a.

Dodam jeszcze, że nasz węzeł czasowy „wyskakuje” na wielu różnych instrumentach i walorach, ma więc szansę być naprawdę istotnym dla całości rynków finansowych. Wygląda to tak, jakby w momencie zaistnienia węzła na różne rynki miało spłynąć nagłe oświecenie….

Dla przykładu tym razem nie surowce, a obrazki polskiego indeksu WIG20, bo często jestem proszony o odnoszenie się do polskich instrumentów. Proszę bardzo, oto one:

Najpierw układ miesięczny:

WIG20monthly

Objaśnienia:

34 – liczba z ciągu Fibonacci’ego

47 – liczba z ciągu Lucas’a

62 – pochodna od 0.618, złotego współczynnika Fibonacci’ego

78 – pochodna od 0.786, pierwiastka kwadratowego z 0.618

206 – pochodna od 2.058, pierwiastka kwadratowego z 4.236 (4.236 to sześcian 1.618)

262 – pochodna od 2.618, kwadratu złotego współczynnika Fibonacci’ego

Nawiasem mówiąc te 262 miesiące wypada od absolutnego, historycznego dna polskiej giełdy z czerwca 1992.

Nim skomentuję to, co widać na wykresach, spójrzmy na układ tygodniowy:

WIG20weekly

Objaśnienia:

16, 161 – pochodne od 1.618, złotego współczynnika Fibonacci’ego

38 – pochodna od 0.382, kwadratu 0.618

63 – pochodna od 0.618, złotego współczynnika Fibonacci’ego (62+1)

79 – pochodna od 0.786, pierwiastka kwadratowego z 0.618

146 – pochodna od 0.146, czwartej potęgi złotego współczynnika Fibonacci’ego (0.618)

206 – pochodna od 2.058, pierwiastka kwadratowego z 4.236 (4.236 to sześcian 1.618)

235 – pochodna od 0.236 sześcianu ze złotego współczynnika Fibonacci’ego (236-1)

Teraz kilka słów komentarza. Wykres miesięczny idealnie wskazuje na kwiecień, a nie marzec 2014. Możliwe, że wzrosty „przeciągną się” w Warszawie aż do kwietnia.

Ale pamiętać trzeba też o zasadzie dokładności plus minus jednej jednostki czasowej, wtedy marzec 2014 jest również całkowicie uprawniony jako potencjalny istotny punkt zwrotny w skali miesięcznej.

Wykres tygodniowy wymaga kilku drobnych, dodatkowych uwag.

Proszę zauważyć, że dla WIG20 marcowy węzeł czasowy nie jest tak dokładny, jak dla S&P500 w skali tygodniowej. Cykle pochodzą w większości od drugorzędnych ekstremów, nie tak jak w USA, od najważniejszych punktów zwrotnych. To pozwala mieć nadzieję że to, co napisałem wyżej, czyli przeciągnięcie się wzrostów w Warszawie do kwietnia jest realną możliwością (czego nie należy mylić z pewnością takiego rozwoju sytuacji).

Pozwala to również mieć nadzieję na to, że w dłuższym okresie czasu, już po węźle czasowym, WIG20 pozostanie nadal w długoterminowym trendzie bocznym pomiędzy powiedzmy 1900-2000 a 2600 pkt, co na tę chwilę uważam za najlepszy z możliwych scenariuszy. Scenariusz ten ładnie współgrałby z przedstawioną wcześniej wizją ruchu bocznego na SPX, ograniczanego od dołu przez poziom szczytu z 2007 r.

Proszę jednak pamiętać, że to wszystko to tylko moje domysły co do dalszego rozwoju sytuacji i nie sugerować się nimi przesadnie. Realne fakty widać będzie na wykresach.

W ostatnim wersie cytowanego wyżej fragmentu „Juliusza Cezara”, ostrzeżony po raz kolejny przez wróżbitę Cezar stwierdza: „On śni. Zostawmy go. Przejdźmy dalej”  (tłumaczenie moje, niezbyt dokładne lingwistycznie, bardziej nastawione na ducha wypowiedzi).

Możesz Czytelniku zareagować na to wszystko, co tu napisałem, podobnie jak Cezar i też stwierdzić, że śnię. Ale pamiętaj: zostałeś ostrzeżony. Twój wybór, co z tym ostrzeżeniem zrobisz.

„Strzeż się Idów Marcowych”!

Po śnie
Jak rzeczywisty
Jest irys.

Sushiki (1669-1725)

Written by songmun

6 Marzec 2014 at 17:12

Waluty EM cz II….Czarne chmury nad hrywną

z 18 uwagami

Abstract:

 First part of the text, and charts 2 and 3 show, that even heavy controlled and manipulated currencies, like for example USD/UAH pair, with many periods of currency pegs, are subjects of long term trends, which can be measured using Fibonacci expansion tools and cycles.

Second part is about perspectives of Ukrainian currency crisis in nearby future.

Since 2010 Ukraine decided to establish currency peg on dollar/hryvna rate (USD/UAH), more or less near 8,14 and from that moment National Bank of Ukraine (NBU) defended this rate as strong, as it possible. In the second half of 2012 NBU had more and more problems with controlling peg rate, so Ukrainian Government changed the law and decided, that all the private enterprises, which earn foreign currency, have to sell on the market 50% of it immediately and soon after getting money from their trade partners abroad. Without it Ukrainian peg would be broken in 2012.

But this step showed all the weakness of Ukrainian currency peg, and from this time it was clear to many people, that the end of the peg is only the matter of time.

Ukraine established currency peg as many enterprises and consumers are heavy in debt in foreign currencies. What’s more, the structure of this debt is bad.

 Remembering Soviet times and many stormy events, that took place in Ukrainian monetary system after decay of Soviet Empire, Ukrainians have strong habit to instantaneously escape to USD, when problems with their own currency show their ugly face. All of this is very good economical and psychological background for currency crisis.

Charts number 4 and 5 show the change in the USD/UAH market regime of work after cycle cluster in the end of 2013. This kind of market behavior is typical for moments, when central banks loose their ability to control the rate of currency peg. The poster child is Thai baht currency crisis 1997 chart 6. It’s a good proxy of what could happen with Hryvna after central  resignation of currency peg defence.

IMO currency crisis in Ukraine is very probably matter of nearby future. If not before the end of March 2014, then in the next time of global liquidity turbulences.

—————————————————————————————————————————————————————-

W drugiej części naszych analiz walut krajów emerging markets przyjrzymy się bliżej ukraińskiej hryvnie (UAH).  Zapewne wielu Czytelników patrząc na pierwszy wykres ma wielką ochotę mnie zapytać:

„Hej kolego! A czemu chcesz tu się przyglądać? Waluta notowana jest w systemie jednolitego kursu dnia, od 2010 r. jej kurs względem USD jest kontrolowany przez Narodowy Bank Ukrainy (NBU, ukraiński bank centralny). Popatrz na ten elektrokardiogram na wykresie dziennym! Coś takiego chciałbyś analizować?Uważasz, że możesz spróbować analizy technicznej na takim wykresie? Tam, gdzie rząd kontroluje sytuację, gdzie nie ma wolnego rynku, zmienność ruchu do niedawna była praktycznie żadna, a z racji kształtu przebiegu krzywej cenowej i okresowych interwencji rządowych, większość narzędzi analitycznych do niczego się nie nadaje?”

Chart 1:

UAHcanwe

Tak. Właśnie to zamierzam ci pokazać, Czytelniku. Gdy zabierałem się do tej analizy, moje poglądy na sprawę były zbliżone do powyższego cytatu. Nie byłbym jednak sobą, gdybym podjął nie tej próby, bo a nuż coś ciekawego może wyjść, choć na wiele nie liczyłem.

Rezultat końcowy przerósł całkowicie moje nawet najbardziej optymistyczne oczekiwania co do możliwości ustalenia czegoś sensownego.

Pierwszym tropem, który pokazał mi, że moja próba doszukania się czegoś istotnego nawet na tak „manipulowanym” rynku nie jest pozbawiona szans powodzenia, jak mi się to pierwotnie wydawało, była ta oto poniższa obserwacja, dokonana na parze USD/UAH. Oto wykres tygodniowy:

Chart 2:

UAH617

Proszę zauważyć, że pomiędzy dnem z 1997 r. a szczytem z końca 2008 r. upłynęło dokładnie 617 tygodni (czyli 618-1), a 618 to nic innego jak pochodna 0,618, złotego współczynnika Fibonacci’ego. I to wszystko pomimo tego, że w latach 2000-2008 NBU kilka razy utrzymywał stały kurs hryvny względem USD, czego śladem na wykresie są poziome odcinki z tego okresu.

Eureka! A więc interwencje rządowe wcale nie wstrzymują działania cykli czasowych, całkowicie mieszcząc się w ich ramach!

Kolejną interesującą obserwacją była ta poniższa, którą uzyskałem dzięki wykorzystaniu jednej z mniej znanych zasad analizy wydłużeń Fibonacci’ego.

Wielbiciele Teorii Fal Elliota (TFE) próbują porównywać ze sobą długości kolejnych ruchów w tym samym kierunku (np. dwóch kolejnych fal wzrostowych), dość często osiągając dzięki temu dobre rezultaty przy próbach wyznaczania przyszłego zasięgu ruchu na bazie ich wzajemnych proporcji. Ale czy wiedzą o tym, że wiele ruchów wzrostowych zachowuje proporcje nie względem poprzedzających je fal o tym samym kierunku, jak chce tego TFE, ale również względem bezpośrednio poprzedzających je korekt? Proszę bardzo, oto przykład takiego, wbrew pozorom częstego zachowania, pochodzący z wykresu pary USD/UAH:

Chart 3:

UAHFibo

Jeśli ruch z okresu 2000-2008 r. potraktować jako korektę w trendzie wzrostowym dolara względem hryvny ( i policzyć go jako 100%), to zasięg końcowy panicznego osłabienia hryvny z drugiej połowy 2008 r. niemal dokładnie trafia w 423,6% wydłużenie tego ruchu (czyli sześcian z 1,618; 1,618 ^3) i to pomimo tego, ze „w środku” korekty mieliśmy okresy usztywnienia kursu przez NBU! Różnica między wartością idealną matematycznie, 9,52 a rzeczywistą 9,46 UAH, to tylko 6 kopijok (0,06 UAH), a więc zaldwie 0,6%!

Najwyraźniej rządowy interwencjonizm nie jest w stanie jakoś poważniej zaburzyć długoterminowego działania sił rynkowych, wbrew poglądom znacznej części ekonomistów, traderów walutowych i analityków technicznych, sam będąc jedynie co najwyżej bardzo istotną częścią całości złożonego systemu cenowego. Oczywiście, rząd zawsze może „przewrócić stolik do gry” – czyli uczynić kilkoma rozporządzeniami daną walutę całkowicie niewymienialną. Ale dopóki choć w ograniczonym stopniu rząd pozwala na oddziaływanie rynkowych sił na kształtowanie się ceny danej waluty, siły rynkowe są w długim terminie na tyle potężne, że działania rządu będą stanowić jedynie ułamek większej całości systemu.

Wszystko to oczywiście jest bardzo interesujące, ale stali Czytelnicy moich produkcji domyślają się, że nie po to pisałem ten wpis, by tylko takie ciekawostki o drugorzędnym dla dnia dzisiejszego znaczeniu tu przedstawić.

Po tym wstępie, mającym pokazać, że czas przeznaczony przeze mnie na analizę kursu hryvny, a przez Ciebie, Czytelniku na przeczytanie tego tekstu, nie będzie czasem straconym, pora przejść do najważniejszej części tej analizy, już bezpośrednio związanej z bieżącą sytuacją na hryvnie.

Używając cykli czasowych Greenblatt’a postanowiłem dużo dokładniej przyjrzeć się okresowi od momentu ustanowienia historycznego szczytu notowań USD/UAH pod koniec 2008 r. do dnia dzisiejszego. Oto, co otrzymałem, wykorzystując tygodniowy interwał czasowy:

Chart 4

UAHwklycycles

Wyjaśnienie dla osób, stykających się z tą metodą po raz pierwszy (zdaję sobie sprawę, że takie też mogą czytać ten tekst):

- 34 i 88 (a ściślej to 89, ale metoda dopuszcza niedokładność rzędu jednej jednostki)- liczby z ciągu Fibonacci’ego,

-18, 29 – liczby z ciągu Lucas’a , bliźniaczego względem ciągu Fibonacci’ego,

- 262, 236, 162, 146, 78 – pochodne od różnych bezpośrednich współczynników Fibonacci’ego, będących potęgami bądź pierwiastkami 0,618 ( czyli: 2,618; 0,236; 1,618; 0,146; 0,786)

- 206 , pochodna od pierwiastka kwadratowego z 4,236 czyli sześcianu 1,618 = 2,058,

- 49 , pochodna od 0,486, odwrotności liczby z wiersza powyżej (1/2,058 = 0,486)

- 224, pochodna od 2,236 pierwiastka kwadratowego z 5.

Więcej o metodzie pisałem kiedyś np. tu:

http://naturabramy.wordpress.com/2012/02/04/filizanke-kakao-czesc-i/

Proszę zauważyć, ile poszczególnych cykli czasowych, wywiedzionych od mniej czy bardziej istotnych ekstremów wskazuje na ostatni tydzień 2013 roku, sygnalizując olbrzymią ważność tego węzła czasowego dla notowań USD/UAH. Z istotnych zdarzeń fundamentalnych: w ostatnim pełnym tygodniu 2013 r (Boże Narodzenie wg kalendarza gregoriańskiego) Ukraina porozumiała się z Rosją w sprawie udzielenia kredytów i wsparcia finansowego. Wydawałoby się, że problem został opanowany, a przynajmniej na to wskazywałaby tzw. zwyczajna logika. Ale rynek nie posługuje się prostą logiką. Rynek jest bardzo przewrotnym mechanizmem, który czerpie sadystyczną wprost przyjemność z tego, że może mylić jak największą ilość ludzi, przez jak najdłuższy czas.

Najwyraźniej po krótkiej, jednotygodniowej euforii, związanej z uzyskaniem rosyjskiego wsparcia finansowego, do zarządzających  dużymi podmiotami finansowymi, operującymi na rynku USD/UAH dotarło, że ceną za tę pomoc jest dalsze ograniczanie suwerenności gospodarczej Ukrainy wobec Rosji. Nikt normalny nie oddaje dobrowolnie części swej suwerenności. Robi się to wtedy, gdy jest się przymuszonym przez fatalną sytuację i uznaje się taki wybór za mniejsze zło.

A jeśli oddanie części suwerenności gospodarczej staje się mniejszym złem, to co jest owym większym złem, którego usiłuje uniknąć Ukraina? Nietrudno zgadnąć….

Wracając do kwestii następstw wspomnianego węzła czasowego. Proszę spojrzeć na kolejny wykres poniżej, będący zbliżeniem sytuacji w rejonie węzła czasowego z okolic przełomu 2013/2014.

Chart 5

UAHnbulosts

Czy zauważyłeś  Czytelniku dużą zmianę jakościową w zachowaniu kursu USD/UAH począwszy od Nowego Roku 2014? Same białe świece typu marubozu, oddzielone od siebie lukami pomiędzy poszczególnymi tygodniami, których rynek nawet nie próbuje zamykać, tylko ostro wspina się w górę! Spróbuj znaleźć podobne zachowanie kursu w latach 2010-2013! Jedyna luka między tygodniami, która wtedy się pojawiła, miała miejsce w czasie króciutkich spadków w okresie listopad-grudzień 2012 w ramach szerszego trendu bocznego, spowodowanego kontrolą kursu hrywny przez NBU.

Wniosek z tego może być tylko jeden: począwszy od Nowego Roku  popyt  zdecydowanie dominuje na rynku USD/UAH, a podaż stać jedynie na niezbyt udane próby  spowolnienia marszu w górę.

Inaczej mówiąc Narodowy Bank Ukrainy właśnie traci kontrolę nad kursem hrywny!!!!  Przypomnę tylko, że już od 4 kwartału 2012 r. NBU miał rosnące trudności z utrzymywaniem kursu USD/UAH w ryzach i udawało się to jedynie dlatego, że z końcem 2012 r Ukraina wprowadziła prawny obowiązek natychmiastowej odsprzedaży na rynku 50% bieżących wpływów walutowych przez wszystkie bez wyjątku prywatne firmy – eksporterów.

Konsekwencje utraty kontroli nad kursem hrywny przez  Narodowy Bank Ukrainy, które to zjawisko zdaje się właśnie obserwujemy, są łatwe do przewidzenia.

USD/UAH  obecnie szybko zmierza ku historycznemu rekordowi z 2008 r. na poziomie  9,46 UAH za 1 USD i z pewnością podejmie próbę wybicia się ponad tę granicę. Biorąc pod uwagę, jak silny węzeł czasowy z przełomu 2013 i 2014 r. jest początkiem tego ruchu i pamiętając o późniejszym zachowaniu kursu (luki, świece marubozu itd.), nie ryzykuję dużo stwierdzeniem, że poziom ten zostanie dość łatwo przełamany, co wywoła panikę na rynku i stanie się zarzewiem kryzysu walutowego na Ukrainie, połączonego z falą bankructw nadmiernie zadłużonych w walutach obcych osób fizycznych i przedsiębiorstw.

W następstwie tego kryzysu, USD/UAH zostanie poważnie wywindowany ponad granicę 9,46 na zasadzie samonapędzającego się procesu, który przyspieszy po przełamaniu poziomu historycznego maksimum.

Ukraina zdecydowała się utrzymywać na siłę peg walutowy  nie dlatego, że to fajnie jest mieć silną walutę, ale ze względu na fakt, że bardzo wiele ukraińskich przedsiębiorstw i osób fizycznych jest w poważnym stopniu zadłużonych w walutach obcych, a struktura tego zadłużenia jest dodatkowo bardzo niekorzystna – duża część tego zadłużenia to zadłużenie krótkoterminowe, wymagające w przypadku przedsiębiorstw częstego refinansowania.

Jak wygląda na wykresie waluty proces utraty kontroli przez  utrzymujący go do tej pory w ryzach bank centralny, możemy przekonać się np. na wykresie tajskiego baht’a z lat 1994-98:

Chart 6

Thaibahtcrisis

Jeśli ktoś nadal ma wątpliwości, czy USD/UAH zmierza ku szybkiemu przełamaniu historycznego rekordu, powinien zerknąć na wykres „kuzyna” hrywny, czyli rosyjskiego rubla (RUB) np. na USD/RUB.

Tam także gotowość do bicia historycznego rekordu na poziomie 36,5 RUB za 1 USD jest widoczna niemal gołym okiem, nawet dla początkującego analityka technicznego. Hrywna nie jest tu więc żadnym wyjątkiem:

Chart 7

Rubwkly

Drodzy Ukraińscy Przyjaciele, którzy traficie na ten blog i przeczytacie to, co napisałem. Bardzo chciałbym się w tej sprawie pomylić. Jeśli się mylę, to koszt tej pomyłki jest naprawdę niewelki – tylko zranione ego jednego analityka, co gotów jestem z ochotą odcierpieć.

O wiele więcej bólu wynikać będzie dla Was z tego, że mogę mieć rację.

Chciałbym móc Wam przekazać tylko dobre prognozy. Naprawdę życzę Wam jak najlepiej. Ale byłbym nieuczciwy wobec Was i siebie, gdybym widząc to, co widzę twierdził, że wszystko będzie dobrze i żadnych zagrożeń na horyzoncie nie widać.

Oczywiście, zawsze istnieje szansa, ze analityk się myli. Żaden człowiek nie jest nieomylny. Ale szansę na to, że się mylę w sprawie perspektyw Waszej waluty, oceniam  na poniżej 10%.

Dlaczego? Bo praktycznie zawsze, gdy bank centralny rezygnuje z obrony sztywnego kursu waluty, czyni to z powodu braku wystarczającej ilości rezerw walutowych. A na wykresie USD/UAH widzę mnóstwo oznak utraty kontroli nad kursem przez NBU.

W takim momencie nawet stosunkowo niewielkie zlecenia kupna walut, nie napotykając na rynku istotnej podaży, potrafią w istotny sposób obniżyć kurs nie bronionej już waluty macierzystej. Widząc taki obrót spraw, tłumy natychmiast przyłączają się do świeżo wykreowanego trendu i następuje coś, co znamy pod nazwą „kryzys walutowy”.

Hrywna jest dla mnie obecnie jednym z głównych pretendentów do wystąpienia kryzysu walutowego w 2014 roku, możliwe, że już niedługo, jeszcze przed końcem marca 2014.

Jeśli kryzys ten nie nastąpi już w najbliższym czasie, to oczekiwałbym jego pojawienia się w pierwszym momencie wystąpienia równocześnie kolejnej większej korekty na amerykańskim rynku akcji, połączonej z umacnianiem się USD wobec większości walut świata, co będzie wskazywać na chwilowo spadającą globalną płynność finansową.

Jestem z Wami i życzę Wam, abyście nawet jeśli mam rację, wyszli z tego zawirowania z jak najmniejszymi stratami własnymi.

Błyskawica!
Dźwięk kropli
Spadających z bambusu.

Buson (1715-1783)

Written by songmun

2 Luty 2014 at 00:09

Waluty krajów EM. Część 1 – argentyńskie peso

z 3 uwagami

Ostatnio „na tapecie” mamy waluty krajów rozwijających się, postanowiłem więc i ja trochę się im przyjrzeć.
Zacznijmy od ostatniego problemu nr 1, czyli argentyńskiego peso (ARS). W następnych częściach, które chciałbym tu w miarę posiadanego czasu zamieszczać, spróbuję przyjrzeć się kilku innym ciekawym walutom krajów Emerging Markets
Sytuację peso przeanalizujemy na podstawie pary EUR/ARS (euro/peso argentyńskie).

A dlaczego nie USD/ARS? Powód jest prosty – rząd Argentyny cały czas usiłuje mniej lub bardziej kontrolować kurs peso względem dolara, niegdyś utrzymując stały kurs (peg), obecnie sztucznie „dawkując” wielkość spadku swej waluty, w stosunku do waluty amerykańskiej.
Czy taki rządowy interwencjonizm nie zaburza na tyle rynków, że analiza z wykorzystaniem cykli czasowych wg metody Greenblatt’a, albo innymi sposobami z arsenału analizy technicznej traci sens?

Jak się przekonamy w ramach tych kilku analiz – nie. Nie ukrywam, że mnie to trochę zaskoczyło, że pomimo rządowych interwencji, rynek reaguje zgodnie z rytmem cykli. Wygląda to tak, jakby rządowe interwencje same były elementem o wiele potężniejszej od nich siły. Znacznie lepiej będzie to widoczne na innej walucie, podlegającej częstym interwencjom: ukraińskiej hrywnie, ale o niej innym razem.
Wróćmy do peso. W efekcie działań banku centralnego Argentyny na wykresie tygodniowym i miesięcznym pary USD/ARS praktycznie nie widać ekstremów i korekt (one są, ale bardzo niewyraźne w tej skali), typowych dla walut kwotowanych bez kontroli rządowej, a wzrost ceny USD jest zbyt „idealny” i robiony „od linijki”.

Tej wady pozbawiony jest wykres EUR/ARS w układzie tygodniowym czy miesięcznym, gdzie dzięki zmienności pary EUR/USD korekty, umacniające peso są dużo lepiej widoczne, a obraz działania cykli zyskuje na ostrości.
Oto miesięczny wykres EUR/ARS.

EURARS

Od razu rzuca się w oczy fakt, że na ostatnią, wyjątkowo długą białą świecę z tego miesiąca (sprokurowaną przez niedawną skokową dewaluację peso, decyzją banku centralnego Argentyny), wskazuje wiele cykli czasowych. Oto one:

- 11 miesięcy (Lucas) od szczytu z lutego 2013,
- 18 miesięcy (Lucas) od dna z lipca 2012,
- 43 miesiące (pochodna od 4,236) od dna z czerwca 2010,
- 62 miesiące (pochodna od 0,618) od dna z listopada 2008,
- 117 miesięcy (pierwiastek z 1,382 to 1,175) od dna z kwietnia 2004,
- 139 (138+1) miesięcy (pochodna od 1,382) od szczytu z czerwca 2002, wyznaczającego ekstremum paniki na tle możliwej niewypłacalności Argentyny,
- 144 miesiące (Fibonacci + Gann) od potężnej białej świecy ze stycznia 2012, będącej początkiem paniki rynku, związanej z możliwą niewypłacalnością Buenos Aires.

Co z tego wszystkiego może wynikać? Uwzględniając, że wartość RSI(14) w interwałach dziennym, tygodniowym i miesięcznym przekracza za każdym razem 90 pkt, wskazując bardzo silne wykupienie, nie ryzykuję zbyt dużo stwierdzeniem, że właśnie zakończyliśmy fazę najsilniejszych, zasadniczych wzrostów EUR (a więc także USD i innych głównych walut) względem ARS. Ale jak dla mnie nie jest to jeszcze szczyt tego ruchu. Ten powinien chyba mieć miejsce w marcu lub kwietniu tego roku, i wtedy oczekiwałbym pewnego poprawienia styczniowego ekstremum EUR/ARS, z jednoczesnym utworzeniem dywergencji na oscylatorach i pojawianiem się podobnych zjawisk, towarzyszących formowaniu się istotnego, długoterminowego ekstremum.
Na okolicę czasową marca 2014 wskazuje wśród kilku innych, pomniejszych ekstremów m.in.:
- 161 miesiąc (pochodna od 1,618) od dna z października 2000,
-199 miesiąc (Lucas) od dna z sierpnia 1997.

Marzec 2014 w ogóle powinien być bardzo istotny dla wielu rynków. Przypomnę tylko, że wtedy mamy 261 i 262 (pochodna od 2,618) tydzień od dna z marca 2009 na rynkach akcji. Nie będę się rozpisywać tu o innych cyklach, wskazujących na ten węzeł czasowy, tym razem ograniczę się tylko do stwierdzenia, że węzeł ten jest szalenie istotny.
Sądząc z tego, że mimo wszystko nadal mamy długoterminowy rynek Byka i biorąc pod uwagę zasadę byczej rotacji cykli Greenblatta w czasie wzrostów, oczekiwałbym jako najbardziej prawdopodobnego wariantu, uformowania się wtedy dna niedawno zaczętej korekty na rynkach akcji, ze wskazaniem na przedział 10-21.03 br. Traf chce, że w tej okolicy mamy m.in. pierwsze posiedzenie FOMC całkowicie pod wodzą Janet Yellen (18-19.03). Czyżby miało się wtedy stać coś bardzo istotnego dla większości rynków finansowych, nie tylko akcyjnych?
Osobiście sądzę, że Rada Gubernatorów czymś zaskoczy rynek w marcu odnośnie dotychczasowego tempa taperingu, pod które „ustawiły się” wielkie instytucje finansowe, zmuszając je przynajmniej do czasowej zmiany swych poglądów, ale proszę to traktować jedynie jako moją, niczym nie popartą spekulację.

Taka korekta na globalnych rynkach akcji, sięgająca np. na indeksie S&P500 okolic powiedzmy trochę ponad 1600 pkt i będąca de facto nawrotką i testem przełamanego szczytu z października 2007 na tym indeksie, dobrze współgrałaby z końcowymi akordami osłabienia argentyńskiego peso, które sugerują cykle czasowe.

Gdybym był panią Kirchner – Fernandez, Prezydentem Argentyny,w tej chwili podjąłbym niezbędne kroki prawne do całkowitego urynkowienia kursu peso od marca tego roku. Taki krok, w ramach istotnego okna czasowego, powinien na poważniejszy czas uspokoić kurs argentyńskiego peso i ku zaskoczeniu wielu, stać się przyczyną umocnienia, a nie osłabienia peso. I wcale mnie nie zdziwi, jeśli pod presją wydarzeń Argentyna nieoczekiwanie dość szybko zdecyduje się na taki krok.
Na razie bowiem mamy 2 kursy peso: oficjalny – międzybankowy, i czarnorynkowy, który wycenia USD z premią ponad 5 ARS za 1 USD w stosunku do kursu oficjalnego, czyli oficjalnie 8 ARS=1USD, czarnorynkowo prawie 13 ARS (źródło – Sober Look):

blue-dollar-premium-in-pesos

Oczywiście premia ta wynika przede wszystkim ze znacznych ograniczeń swobodnego obrotu walutą, narzuconych obywatelom Argentyny przez rząd, w tym np. z 35% opodatkowania wszelkich transakcji walutowych, dokonywanych z kart płatniczych.
Niezależnie od tego, czy Argentyna w najbliższym czasie uwolni, czy też nie kurs peso, w marcu tego roku oczekiwałbym istotnego szczytu walut względem ARS, po którym przyjdzie czas wielomiesięcznego, korekcyjnego umacniania się peso. Daleki jestem bowiem od opinii, ze to już koniec dramatu ekonomicznego tego państwa.
Patrząc naprawdę długoterminowo (lata) hossa walut względem argentyńskiego peso ma się bowiem nadal dobrze i nic nie wskazuje na to, by proces aprecjacji peso po ewentualnym marcowym szczycie miał być czymś innym, niż jedynie krótszą czy dłuższą korektą, która zakończy się następną falą osłabienia ARS.

Przyczyny tego zjawiska mają bowiem o wiele głębszą naturę, niż tylko ograniczenie swobodnego obrotu walutowego, ale to temat co najmniej na pracę doktorską z zakresu ekonomii, co przekracza ramy niniejszego bloga i zdolności jego autora :-)

W tej okolicy
wszystko, co wzrok obejmie
takie jest chłodne


Basho (z dziennika Oinikki, 1688)

Written by songmun

28 Styczeń 2014 at 20:53

Napisane w Uncategorized

O obrotach, bańce i logarytmach

z 30 uwagami

Witam po trochę dłuższej nieobecności.

Nim przejdziemy do głównego tematu tego wpisu, konieczne jest pewne wprowadzenie. Szczerze mówiąc jestem zaskoczony, że w polskich zasobach internetowych praktycznie nie udało mi się znaleźć niczego ciekawego o technice Gann’a zwanej Square of Nine, którą to nazwę niezbyt zręcznie tłumaczy się w Polsce na „kwadrat Gann’a”.

Nawet polskie strony matematyczne tematem się niespecjalnie zajmują, mimo iż Square of Nine służył prawdopodobnie starożytnym jako….pewnego rodzaju kalkulator kwadratów dużych liczb i  był znany na długo przed Gannem. Tego zastosowania tłumaczyć tu nie będę – do znalezienia w materiałach anglosaskich w sieci.

Owszem, jest trochę polskiego materiału na ten temat:

http://www.newtrader.pl/kwadrat-cenowy,998,techniczna.html

http://www.tradingexpert.pl/index.php?idmenu=2&menu=2&submenu=14&lang=pl

http://waluty.com.pl/calcs/gann.php

ale jego poziom zostawia na ogół sporo do życzenia.

Chcąc móc pisać o tym, co będzie głównym tematem, muszę tu przynajmniej pokrótce wyjaśnić, jak działa kwadrat Ganna, zwany w krajach anglosaskich Square of 9, w skrócie będę pisać Sqo9. Widać, ze w odróżnieniu od krajów anglosaskich, gdzie popularność tej metody jest całkiem spora, (zwłaszcza w Australii) w Polsce metoda jest praktycznie nieużywana przez analityków.

sq9chart1

Chyba najbliżej prawdy o Sqo9 jest ten krótki opis ze strony waluty.com.pl, gdzie zresztą zamieszczony jest kwadrat, pozwalający na samodzielne zabawy Czytelników tym “urządzeniem”:

Kwadrat Ganna jest metodą wyznaczania poziomów przyszłego oporu lub wsparcia. Polega ona na odmierzaniu pewnych jednostek czasu od historycznie najniższego poziomu ceny danego aktywu. Cena wyjściowa zostaje umieszczona w środku kwadratu, po czym zgodnie z ruchem wskazówek zegara wprowadza się kolejne ceny systematycznie wzrastające o pewną stałą wielkość (skok ceny). Liczby wypadające w ramionach krzyża powstałego z poziomych i pionowych linii przecinających się w środku kwadratu, stanowią najbardziej prawdopodobne obszary zatrzymania ceny w przyszłości. Pewną modyfikacją tej metody jest wykorzystywanie na wykresie kwadratu kardynalnego również linii ukośnych (przekątnych) wyznaczających potencjalne punkty zwrotne. Punkty znajdujące się w niebieskich polach stanowią najważniejsze poziomy oporu.

Rzeczywiście, to podstawowe zastosowanie kwadratu, przy czym od razu trzeba uzupełnić i poprawić powyższą definicję: odmierzanie jednostek niekoniecznie musi być prowadzone od najniższej historycznie wartości . Bez problemu można stosować kwadrat Gann’a od lokalnych średnioterminowych ekstremów, zarówwno szczytów jak i dołków.

Już choćby to pokazuje, jak mało stosowana w praktyce jest w naszym kraju technika Sqo9.

Liczby, wypadające w odpowiedniej odległości kątowej w ramach obrotu kwadratu, (który tak naprawdę, jak mu się lepiej przyjrzeć, jest spiralą), są miejscami mozliwego pojawiania się oporów lub wsparć. W oryginalnej teorii Gann’a kąty te to 45, 60 i 90 stopni oraz ich wielokrotności (np. 120, 180, 900,1440, 4500 itd.) a także takie kąty, jak 108 i 144 stopnie, do których Gann przywiązywał sporą wagę.

Z moich i nie tylko moich obserwacji , potwierdzenie tego faktu znalazłem bowiem u kilku autorów wynika, że równie istotne mogą być kąty, bazujące na liczbach i współczynnikach Fibonacciego, np. 162 lub 262 stopnie.

Dobrze, ale jak to w praktyce zmierzyć? Te kwadraty, w których wpisane są cyfry, np. na waluty.com.pl mają rozmiar co najmniej paru stopni kątowych, a mówimy tu dokładnościach do jednego stopnia kątowego, a czasem nawet do ułamka stopnia.

Sposób jest. I to bardzo prosty, choć nie wiem dlaczego wygląda na kompletnie nieznany w polskich źródłach internetowych. Bazuje na jednej zasadzie, którą podam tu bez dowodu matematycznego (kto chce takowy otrzymać, niech solidnie poszuka w źródłach anglosaskich). Bez obaw, nie będzie matematyki wyższej :-)

Jeśli wziąć daną , bazową cenę (np. 16) – wyciągnąć z niej pierwiastek kwadratowy ( w naszym przypadku będzie to 4) dodać do niego 2 (otrzymując 6) i następnie ponownie podnieść ją do kwadratu, otrzymujemy 36, spirala Sqo9 docierając do tej cyfry wykonuje pełny obrót o 360 stopni. I rzeczywiście, 16 znajduje się na tej samej linii Sqo9 co 36, tylko o jeden rząd dalej od centrum.

Z tego można wywieźć bardzo prosty sposób obliczania wielkości ruchu kątowego między dowolnymi dwoma cenami.

Oto naprawdę banalny algorytm:

  1. Oblicz pierwiastek z wyższej ceny
  2. Oblicz pierwiastek z niższej ceny.
  3. Odejmij wartość z punktu 2 od tej z punktu 1
  4. Pomnóż różnicę, uzyskaną w punkcie 3 przez 180  i dostajesz kąt, o który spirala wykonała ruch między dwoma punktami cenowymi

Proste, prawda? Więc dlaczego w Polsce nieznane, a zamiast tego podawane są jakieś dziwne, niejasne opisy? Nie wiem.

Nieistotne. A czy to ma jakieś praktyczne zastosowanie na rynkach? Oczywiście. O roli kątów już wspomniałem, ale możliwe jest również wykorzystanie Sqo9 w technice squaringu, do której wielokrotnie wcześniej się odwoływałem. Technikę tę uważam nadal za bardzo skuteczną i jeśli miałbym wybierać tylko jedno narzędzie, wymyślone przez Gann’a, to byłby to właśnie squaring, który uważam za najważniejsze odkrycie pana Williama Delberta.

Oto dość świeży przykład squaringu– angielski indeks FTSE100:

FTSE100squaring

Weźmy dno indeksu FTSE z 24.06.2013 => 6023,44 pkt. Pierwiastek to 77,6108

Następnie zerknijmy na szczyt z końca października 2013 => 6819,86 pkt. Pierwiastek = 82,5824.

Różnica to

82,5824 – 77,6108 = 4,9716

pomnóżmy to przez 180 stopni

4,9716 x 180 = 894,888 stopni,

czyli prawie 900 stopni (przypominam o znaczeniu wielokrotności kąta 90 stopni). Idealne 900 stopni wypadło by 4,6 pkt wyżej, a więc bardzo blisko. Już samo z siebie może to wystarczyć do tego, by okolice 6820 stały się oporem dla indeksu.

Ale jest jeszcze coś, co poważnie wzmacnia siłę tego oporu. Ruch od 6023 do 6820 pkt odbył się w….nieco ponad 89 sesji (niemal 89,4 sesji, na dziennym wykresie jest to w praktyce 90 sesji), a więc na 1 sesję przypadał ruch kątowy o dokładnie 10 stopni!

Mamy tu więc squaring typu 1:10, co jest równoznaczne ze squaringiem 1 : 1 z wykorzystaniem nie punktów ruchu, a kąta obrotu spirali Sqo9. Oba squaringi oznaczają to samo – bardzo silny opór na poziomie 6820 pkt w skali średnioterminowej.

Jeśli wielu Anglików dziwiło się, dlaczego ich główny indeks jako jeden z niewielu na rynkach rozwiniętych nie przebił się przez szczyt z maja 2013 (czerwona linia na wykresie) i cały czas pozostaje poniżej tego poziomu, co zapewne frustruje angielskie Byki, oto wyjaśnienie tej kwestii, oparte na jednej z metod Gann’a….

Anglikom na przebicie poziomu szczytu z maja 2013 przez FTSE 100 przyjdzie zapewne trochę poczekać. Na ich szczęście ten squaring dotyczy stosunkowo krótkiego ruchu i jego oddziaływanie nie będzie mierzone w latach, tylko w tygodniach..

Po tym niezbędnym wstępie na temat obrotów mogę przejść do zasadniczej części wpisu.

A będzie nim rozrastająca się na naszych oczach bańka spekulacyjna.

Nie, nie mam tu na myśli amerykańskich indeksów, choć ostatnio nietrudno zauważyć, że stawianie tezy, że w USA mamy do czynienia z bańką stało się modne. „Wszyscy” analitycy prześcigają się w zapewnieniach, że „to bańka”. Ale już choćby to, że teza ta stała się modna i „wielu się zgadza”, jest dowodem, że to nie jest bańka spekulacyjna. Prawdziwa bańka spekulacyjna  budowana jest bowiem na zaprzeczaniu faktu jej istnienia przez jej uczestników, nie na potwierdzaniu. I na budowaniu fantastycznych teorii wyceny instrumentu, sięgających poziomem nie stratosfery (to za nisko), a Księżyca.

Gdzież więc jest bańka spekulacyjna, rozwijająca się na naszych oczach? To waluty kryptograficzne, a przede wszystkim najbardziej znana z nich, czyli  bitcoin (skrót – BTC). Nie będę tu zajmować się ani tym, czym jest bitcoin, ani roztaczaniem świetlanych wizji jego przyszłości itd. Te tematy zostawiam innym, z reguły tym, którzy siedzą wewnątrz bańki i kibicują wzrostowi ceny. Mnie interesuje tylko sam wykres ceny  oraz otoczenie psychologiczne procesu.

A tu widać typowe dla spekulacyjnej bańki przekonanie o odporności ceny bitcoin’a na wszystko i pewność dalszych, nieskończonych wzrostów do poziomów rzędu milionów a nawet dziesiątków milionów USD za 1 BTC. Wystarczy zrobić sobie krótki rajd po bitcoinowych forach by zobaczyć, że spory między posiadaczami BTC dotyczą już jedynie tego, jak wysoko sięgnie cena tej waluty i ile na to trzeba będzie czekać, przy czym najskromniejsze szacunki mówią o setkach tysięcy USD za sztukę. Absolutnie nikt nie bierze pod uwagę możliwości rychłych, potężnych spadków. Nawet gdyby takowe się pojawiły, to przecież „no problem”, BTC w krótkim czasie podniesie się jeszcze wyżej. 2 razy już tak było, dlaczegóżby nie miało być po raz kolejny?

I nieważne, że BTC dokonał już fantastycznego przeszłego wzrostu z początkowej ceny 5 centów do ponad 1000 USD obecnie, bo  to „rewolucja w emisji pieniądza”, która z pewnością opanuje cały rynek internetowego handlu i szybko wyprze tradycyjne pieniądze.

Z bitcoinowym „pucybutem”, znanym z większości  opowieści o poprzednich historycznych bańkach spekulacyjnych, też parę dni temu przypadkiem się spotkałem. Pewien mój dalszy znajomy, na ogół trzymający się od wszelkich spekulacji na rynkach jak najdalej, ucieszył się, że mnie widzi, bo ma do mnie sprawę, a ja to według niego „jestem z tych, co to w takich tematach siedzą”. Sprawą okazało się pytanie, gdzie można kupić „tę chińską nową walutę,  no, tę…co to wiesz, tak ostatnio drożeje”, bo on by też chciał zarobić. Po krótkiej rozmowie wyjaśniło się, że chodzi mu właśnie o BTC.

Dzięki zajrzeniu na fora BTC przez chwilę poczułem się jak za dawnych czasów, gdy w lutym 1994 stało się w kolejce do „pani makler” w banku, by kupić/sprzedać akcje. Wtedy też wszyscy byli naelektryzowani nadchodzącym debiutem Banku Śląskiego i prześcigali się w fantastycznych prognozach ceny tego debiutu. Najlepsza wypowiedź jednego z kolejkowiczów, którą zapamiętałem do dziś – debiut akcji BSK będzie po 2000 zł (już było po denominacji, choć prawie wszyscy liczyli jeszcze w starych milionach) dojdzie do 5000 zł a potem split i dalej w górę. Proszę pamiętać, że w ofercie pierwotnej akcje te sprzedawano po 50 zł. Już wtedy, pomimo bycia praktycznie kompletnie zielonym w sprawach rynkowych, czułem, że coś z tymi ludźmi i w ogóle z rynkiem jest nie tak. Do niedawna rozsądni ludzie zaczęli zachowywać się całkowicie nierozsądnie i wierzyć we wzrosty bez końca. Gdybym tylko wtedy wiedział tyle, co dziś, inaczej by to wszystko się potoczyło :-)

No tak, ale wtedy gość, który coś tam wiedział na temat średnich ruchomych funkcjonował wśród nas jako prawdziwy Guru i w poczekalni banku, gdzie wygospodarowano kilka foteli dla inwestorów, momentalnie otaczał go tłum, spragniony mądrości z jego ust :-)

Ale wróćmy do BTC i popatrzmy na dolarowy wykres ceny tej waluty kryptograficznej. Oto moje oznaczenie falowe tego instrumentu:

BTC waves

Na niebiesko i czerwono oznaczyłem wariant preferowany, kolorem różowym – wariant alternatywny. Wariant preferowany wskazuje na poważne zaawansowanie bańki spekulacyjnej na BTC i względną czasową bliskość jej końca.

Wariant alternatywny trochę przewlekałby sprawę w czasie, pozwalając bańce urosnąć do jeszcze poważniejszych rozmiarów w przyszłości. Wariant alternatywny ma dość istotną wadę i dlatego jest tylko alternatywnym- wymagałby niezbyt ortodoksyjnych kombinacji z oznaczaniem podfal ruchu z okresu całego 2012 roku i początków 2013.

Jak do tej pory Czytelnik mógł odnieść wrażenie, że niniejszy wpis dotyczy dwóch, zupełnie różnych spraw. Początek wpisu zajmował się sprawą kwadratu Ganna, po to, by ni z tego ni z owego przeskoczyć do kompletnie niezwiązanej z tym tematem sprawy bitcoin’a.

Pora więc wszystko połączyć w jedną całość tak, by stało się jasne, skąd wziął się ten nieco przydługi wstęp, dotyczący Square of 9 i jaki ma on związek z bitcoin’em.

Wśród wielu moich narzędzi analitycznych dość ważne miejsce zajmuje ostatnio poszukiwanie różnego rodzaju proporcji Fibonacci’ego.

„Drabinkę”, wyznaczającą potencjalną głębokość korekty zna praktycznie każdy, elliotowskie proporcje fal zna większość, ale nie o to mi chodzi. Chodzi o coś, co roboczo nazywam „zaawansowanym zastosowaniem proporcji Fibonacci’ego” i tak naprawdę jest poszukiwaniem wzajemnych proporcji rozmaitych, często niezbyt związanych ze sobą fal w celu znalezienia obszarów nakładania się wydłużeń Fibonacci’ego. Trochę to wszystko w duchu Di Napoli’ego, ale w znacznie ogólniejszy i szerszy sposób robione.

Próba zastosowania tej metody na wykresie BTC spaliła na panewce. Przy tak potężnych ruchach, przeskakujących kilka rzędów wielkości (od setnych części USD do tysięcy USD) posługiwanie się prostymi wielokrotnościami współczynników Fibonacci’ego takimi, jak: 0,618; 2,618 czy 4,236 nie ma praktycznie sensu.

Spróbowałem potęg większego rzędu w rodzaju 1,618 ^ 7 (czyli 29,03) czy 1,618 ^ 9 (76,01)itd.. Jakkolwiek coś to dawało, to wyniki były dalekie od zadowalających. Na dość podobny problem natrafiłem z prostymi próbami zastosowania Sqo9. Zwykłe, „podręcznikowe” podejście do tematu nie dawało sensownych rezultatów

Problem, jak znajdować potencjalne przyszłe strefy oporu na wykresie tak dużych ruchów, wykonywanych w tak krótkim okresie czasu, nie dawał mi spokoju. Oczywiście najprościej uznać „nie da się” i przyjąć, że rzecz przerasta możliwości. Ale to trochę nie w moim stylu. Jeśli problem mnie męczy, a podświadomie wyczuwam, że jakieś zasady formowania się ekstremów na rynku, objętym bańką spekulacyjną muszą obowiązywać, nie poddaję się tak łatwo :-)

Z pomocą  jak zwykle w takich razach, przyszedł przypadek. Dla ułatwienia prześledzenia mojego toku rozumowania i podejścia do tematu wrzucam poniżej wykres pokazujący wartości cyfrowe poszczególnych, najistotniejszych ekstremów na wykresie BTC/USD.

BTC extremes

W trakcie rozmaitych prób „wywracania wykresu BTC na lewą stronę” i znalezienia czegoś, czego można by się uchwycić w procesie analizy, postanowiłem zastosować Sqo9 w nieco inny sposób.

Spróbowałem przyjrzeć się liczbie pełnych obrotów spirali, a nie samemu kątowi. I na szczęście zacząłem od pierwszego ruchu (fali I). Gdybym zaczął od innego ruchu, pewnie niczego bym nie zauważył

Prześledźmy mój tok rozumowania:

1 Pierwiastek z maksimum – 31.9099 = 5,6489

2 Pierwiastek z minimum – 0,05 = 0,2236

3 Różnica 5,6489 – 0,2236 = 5,4253

4. 5.4253 x 180 = 976,55 stopnia

5. Podzielmy tę wartość przez 360 stopni 976,55 : 360 = 2,71265

Cyfra z punktu 5 od razu skojarzyła mi się z liczbą e, podstawą logarytmu naturalnego, wynoszącą 2,718281828….. Różnica dopiero w 3 miejscu po przecinku.

Eee, tam, przypadkowa zbieżność. Też brałem pod uwagę i taką możliwość.

No to idźmy dalej tym tropem.

Weźmy teraz falę, oznaczaną przeze mnie jako niebieskie III .

Zaczyna się w dnie na poziomie 1,994, a kończy szczytem na poziomie 266,00 USD.

1 Pierwiastek z 266 = 16,3095

2 Pierwiastek z 1,994 = 1,41209

3 Różnica 16,3095 – 1,41209 =14,89741

4. Zauważ Czytelniku, że aby otrzymać pełną liczbę obrotów, nie musimy, jak poprzednio, pomnożyć razy 180 a następnie podzielić przez 360. Wystarczy wynik z punktu 3 podzielić przez 2:

14,89741 : 2 = 7,448705

5 Wyciągnijmy z tej liczby logarytm naturalny ln 7,448705 = 2,008

Aaa, i to już znacząco zmniejsza szansę na to, że mamy do czynienia z przypadkiem, prawda?

Jeśli nadal Cię to Czytelniku nie przekonuje, to powtórzmy tę operację dla trzeciego przypadku, ostatniej fali wzrostowej (moim zdaniem V w trakcie formowania się, jak to zaznaczyłem na niebiesko).

1 Szczyt fali – poziom 1241,62. Pierwiastek = 35,23663

2 Dno 65,5128; pierwiastek = 8,0934

3 Różnica 35,23663 – 8,0934 = 27,14323

4 Podzielmy to przez 2 – 27,14323 : 2 = 13,5716

5 ln 13,5716 = 2,607979; na tyle blisko 2,618 (jedna setna różnicy), by nie uznać tego za przypadek.

Dla logarytmu naturalnego równego dokładnie 2,618 cena BTC na niedawnym szczycie powinna wynosić 1261,02 USD. Niecałe 20 USD różnicy jest do zaakceptowania w tej konkretnej sytuacji, zwłaszcza, że na okolice 1240 USD jako potencjalny opór wskazywały również niektóre wyższe potęgi od 1,618, wyprowadzane z różnych fal na wykresie BTC/USD.

Nie wiem, czy wpadłem na trop jakiejś bardziej uniwersalnej zasady, czy też jest to  tylko specyfika zachowania ceny BTC. To dopiero wymaga sprawdzenia na innych przykładach baniek spekulacyjnych, odkrycie jest zbyt świeże.

Nie ukrywam, że ciekawsza byłaby ta pierwsza możliwość, gdyż dawałaby nowe narzędzie, poszerzające paletę środków, dostępnych dla analityków technicznych.

Z kronikarskiego obowiązku wypada jeszcze dodać, że na BTC/USD mamy też obecnie typowy squaring cenowo – czasowy 1: 1 wg Gann’a, niezbyt dokładny, ale zawsze – od minimum z lipca 2010 do niedawnego szczytu na poziomie 1241,62 minęło 1229 dni kalendarzowych, w czasie których rynek wzrósł o 1241,57 USD.

Lepiej dla posiadaczy BTC, by cena krótko zabawiła na obecnych poziomach i szybko przełamała niedawny szczyt, gdyż tego typu squaring może być wystarczającym powodem nawet do zakończenia wzrostów, bowiem dotyczy całego ruchu, a nie, jak na FTSE100 jedynie krótkiej jego części.

To, że z moich oznaczeń falowych taki szybki koniec nie wynika, nie traktowałbym jako rozstrzygającej przesłanki na rzecz Byków.

PS.

Prawie 2 lata temu wspominałem tu o moim ówczesnym odkryciu, nazwanym price-time spiralling (spirala cenowo – czasowa), obiecując wtedy wpis. Przed wpisem zapytałem paru ludzi, z których opinią się liczę, czy czasem nie wyważam otwartych drzwi i nie odkrywam na nowo dawno odkrytej Ameryki. Część odpowiedzi na to pytanie była typu : chyba nie, ale z czymś podobnym zdaje się zetknąłem się u autora X czy Y, warto, byś to dokładnie sprawdził. Trochę czasu zajęło mi sprawdzenie tych sugestii. Już wiem. To rzeczywiście jest coś nowego, na co nikt jeszcze nie wpadł, a przynajmniej nie powiedział o tym publicznie. Niestety przez ten czas szkic wpisu, który miałem przygotowany, mocno się zdezaktualizował i obecnie w zasadzie trzeba go napisać całkowicie od nowa, co za jakiś czas mam zamiar zrobić. Przyznam się też, ze szukając czy moja myśl jest oryginalna, zaniedbałem mocno badania tematu (po prawdzie to leżały odłogiem) i od tamtego czasu nie posunąłem się ani na jotę naprzód. Skoro więc tyle czekałeś, Czytelniku, na poruszenie tematu, ze pewnie zdążyłeś już o tej mojej obietnicy zapomnieć :-), to chyba nic nie stanie się, jeśli jeszcze trochę poczekasz, aż będę miał to wszystko w ciekawej formie, przetestowane na znacznie większej liczbie przypadków?

Z gałęzi
Płynącej rzeką
Śpiew owadów.

Issa

Written by songmun

3 Grudzień 2013 at 19:57

Napisane w Uncategorized

Cukrowy squaring

z 67 uwagami

Dziś znowu krótko – wygląda na to, że w październiku będę mieć duże problemy czasowe, zdecydowałem się więc na krótszy wpis, zanim one nadejdą, by nie zostawiać martwego bloga na ponad 2 miesiące.

Wykres cukru nr 11 zaczyna prezentować się coraz ciekawiej. Popatrzmy:

Spadek od ważnego szczytu z 2.02.2011 do  potencjalnie istotnego dna z 17.07.2013 r. to dokładnie 618 sesji (pochodna od 0,618) i 895 dni kalendarzowych (cyfra nieistotna, ale za chwilę nam się przyda)

sugar11 618td

Teraz trochę matematyki, ale prostej:

Szczyt intraday z 2.02.11 to 35,95 c/lb

dołek z 17.07.13 to 15,94 c/lb

Różnica wynosi 35,95 – 15,94 = 20,01 c/lb

a teraz podzielmy uzyskaną wielkość przez ilość dni kalendarzowych pomiędzy szczytem, a dnem:

20,01 : 895 = 0,0223575….

Zapewne niewielu Czytelnikom ta liczba cokolwiek mówi. No to pomnóżmy ją razy 100, może wtedy powie coś więcej?

2,23575

Dalej nic? Kolejny raz podpowiem – pierwiastek kwadatowy z 5 = 2,23606….

Mamy więc specyficzny squaring czasu i ceny bazujący na krotności pierwiastka z 5 – cena cukru (najbliższe kontrakty) przez 895 dni kalendarzowych spadała w tempie jednej setnej pierwiastka z 5/dzień.

Wniosek 1:

Duża struktura spadkowa, zapewne zygzak z lat 2011-13 najprawdopodobniej się zakończyła.

Wniosek 2:

Czeka nas co najmniej wzrostowa korekta całej tej struktury spadkowej, jeśli nie coś więcej.  Zakładając jednak plan minimum, podejrzewam, że korekta ta „zdejmie” co najmniej 50% poprzedzających ją spadków czyli :15,94 c/lb + 10,0 c/lb = 25,94 c/lb

Przy obecnej cenie cukru (kontrakty marzec ’14) poniżej 18c/lb złapanie ruchu rzędu co najmniej 8 c/lb brzmi jako całkiem niezła możliwość.

Teraz tylko trzeba znaleźć dobre miejsce do wejścia, czyli odrobić samodzielnie najtrudniejszą część zadania :-)

PS.

Proszę się nie doszukiwać odwróconej głowy z ramionami na wykresie oraz luki startowej w ostatnim czasie. Ten obraz to efekt zmiany serii kontraktów. Na poszczególnych kontraktach nie wygląda to jeszcze tak ładnie.

Dzisiaj i ty
Jesteś goły,
Jesienny księżycu.

Issa
(1763-1827)

Written by songmun

29 Wrzesień 2013 at 18:17

Napisane w Uncategorized

Złoto i rynki akcji wygladają niepokojąco

z 11 uwagami

Od ostatniego mojego wpisu, dotyczącego złota minęło już trochę czasu. Warto by się przyjrzeć, „co w trawie piszczy”.

Szczyt na złocie z zeszłego tygodnia idealnie wpisuje się w układ niedźwiedziej rotacji ekstremów (przypomnę – niedźwiedzia rotacja oznacza, że w istotnych punktach harmonicznych, wyznaczających węzły czasowe, pokazują się szczyty, a nie dołki; rotacja ta  jest typowa dla trendów spadkowych):

goldberrotat

Także typowy techniczny wykres złota sugeruje bliski koniec wzrostów żółtego metalu – zeszłotygodniowe maksimum powstało dokładnie na górnym ramieniu Wideł Andrews’a.

Dzienny RSI(14) wyszedł wtedy wyraźnie powyżej linii 70 pkt (czego tu nie pokazuję, a każdy może sam sprawdzić np. na wielu internetowych narzędziach do analizy technicznej w rodzaju Stooq.pl itd.), by obecnie wrócić poniżej tej linii.

Cały ruch od czerwca 2013 do chwili obecnej z ogólnotechnicznego punktu widzenia wydaje się być jedynie nawrotką od spodu do przełamanej w maju tego roku średniej 200- tygodniowej (czerwona linia). Także wstęga Bollingera (zielona) w układzie tygodniowym nie pozostawia już zbyt dużo miejsca na wzrosty, a jej górne ramię wypada niemal dokładnie na linii trendu spadkowego, ciągniętej po 3 kolejnych szczytach złota z przełomu lat 2012/2013:

Goldsptwkly

Czy szczyt na złocie z zeszłego tygodnia to koniec korekcyjnych wzrostów na tym metalu?

Nie mogę w tej chwili wykluczyć i takiej możliwości, ale z jednoznacznym wyrokiem w tej sprawie jeszcze bym chwilkę zaczekał. Cykle Greenblatt’a sugerują, że we wrześniu 2013 istotne ekstremum może pojawić się w 3 tygodniu tego miesiąca (16-20.09) a więc w tygodniu posiedzenia FED ( pytanie – kogoś to zaskoczyło:-) ? ) :

goldwklyfed

W tej chwili ciągle możliwy jest scenariusz niewielkiego „poprawienia” przez złoto zeszłotygodniowego szczytu i dotknięcia ograniczenia, wyznaczanego przez linię trendu spadkowego i górne ramię wstęgi Bollingera, widoczne na wykresie nr 2 właśnie w okolicach posiedzenia FED, choć dopuszczalne jest również ustanowienie w tym miejscu nieco niższego szczytu od zeszłotygodniowego (coś w rodzaju szczytu fali 2 wg Elliota) – ta kwestia pozostaje otwarta.

Czy możliwe jest, że czerwcowy wzrost to pierwsza fala nowych wzrostów na złocie?

Jak na razie wzrosty od czerwca do zeszłego tygodnia układają się w bardzo ładny i wyraźny, korekcyjny zygzak w górę. Nie sposób dopatrzeć się w nich 5 falowej struktury wzrostowej bez naruszenia podstaw Elliott’a – konieczna byłaby jeszcze jedna fala wzrostowa w górę.

Tymczasem aby złoto miało zacząć kolejną falę hossy, powinno przejść z niedźwiedziej do byczej rotacji już teraz, a więc zacząć obecnie wyraźne spadki, które kulminowałyby w okolicach posiedzenia FED, dając w tym potencjalnym ekstremum dołek na zauważalnym wyprzedaniu i złych nastrojach, a nie lokalny szczyt (na co wstępnie wskazuje dotychczasowe zachowanie złota i dotychczas aktywna niedźwiedzia rotacja).

W obu powyższych warunkach widać trudno rozwiązywalną sprzeczność, co każe wątpić w taką możliwość rozwoju spraw i oznaczenie wzrostów od czerwca 2013 jako wzrostowej fali 1.

Proszono mnie pod poprzednim wpisem o komentarz do sytuacji na rynku akcji – będzie on w pewnym nawiązaniu do powyższego tekstu o złocie, ale już bez wykresów.

Celem odświeżenia tematu proszę o powrót do poprzedniego wpisu przed rozpoczęciem czytania dalszej części.

Wspomniana wyżej sprzeczność pogłębia się jeszcze bardziej, jeśli zdamy sobie sprawę z tego, że oto zbliżamy się do okresu żydowskiego Nowego Roku. W tym roku święto Rosh Hashana (Nowy Rok) wypada 5-6.09.2013, z kolei świeto Yom Kippur (Dzień Pojednania) wypada 14.09.2013

To odniesienie do żydowskiego kalendarza zrobiłem nie bez powodu. Spośród wielu giełdowych powiedzonek, jednym z najczęściej sprawdzających się jest: „Buy Rosh Hashana – sell Yom Kippur” (kupuj w RH, sprzedawaj w YK).

Działanie wg tego powiedzonka rzadko kiedy przynosi ujemną stopę zwrotu, a wyprzedanie indeksów akcyjnych (zwłaszcza wiodącego ostatnie zniżki indeksu  Dow Jones Industrial Average -DJIA) sugeruje, że i tym razem coś będzie na rzeczy – pomiędzy tymi dwoma żydowskimi świętami powinniśmy mieć wzrosty na rynkach akcji, wynikające chociażby ze wspomnianego technicznego wyprzedania indeksów.

Raczej trudno oczekiwać sytuacji, w której w okresie tym metale szlachetne miałyby silnie spadać, by spełnić warunki byczej rotacji , a jednocześnie rynek akcji miałby rosnąć (zapewne w ramach prób dyskontowania decyzji FED przed posiedzeniem z 17-18.09), o wiele bardziej „logicznym” zachowaniem w tym okresie będzie wzrost zarówno jednego jak i drugiego segmentu rynków finansowych, w ramach próby wyprzedzenia ewentualnej pozytywnej decyzji FED.

I tu pojawia się problem. W poprzednim tekście, jeszcze z lipca, wspominałem o zbliżających się 3 istotnych węzłach czasowych dla rynków akcji (na bazie amerykańskiego indeksu S&P500) – pierwszy wypadał w okresie 5-9.08.2013 r, drugi (233 tygodnie od dna z 2009 r.) wypadał w zeszłym tygodniu, trzeci (236 tygodni od dna z 2009 r.) przypada na tydzień z posiedzeniem FED we wrześniu.

W kreślonych wtedy scenariuszach oczekiwałem jako najbardziej prawdopodobnego scenariusza, że przynajmniej w 2 z tych 3 węzłów na rynkach akcji pojawią się wyraźne dołki, co byłoby zgodne z byczą rotacją i dawało możliwość kontynuacji wzrostów jesienią.

Tymczasem jak na razie otrzymaliśmy w tych miejscach…istotne szczyty. To znacząco zwiększa szanse, że również 3 węzeł czasowy może okazać się szczytem.

Szczyty dla indeksów S&P500 i DJIA wypadły 1-2.08.2013, co praktycznie odpowiada pierwszemu terminowi z wyżej podanych (dokładność plus minus jeden tydzień od idealnego terminu jest tu spełniona ), szczyt Nasdaq 100 wypada idealnie w terminie 233 tygodnia, po drodze mamy jeszcze szczyt francuskiego CAC40 tydzień wcześniej (co także spełnia zasadę plus minus jednego tygodnia) itd. .

Problem, który się pojawia w związku z okresem Rosh Hashana – Yom Kippur jest taki, że jeśli ten okres rzeczywiście zadziała (a znaczne wyprzedanie części indeksów zwiększa prawdopodobieństwo, że tak będzie), to w okolicach kolejnego węzła czasowego (236 tydzień -  posiedzenie FED) dostajemy znowu szansę na uformowanie się szczytu i jest naprawdę obojętne, czy ten szczyt wypadnie w okolicach 13-14.09 czy 18-20.09( potencjalne węzły czasowe w układzie dziennym) – oba będą spełniać kryteria. Ostatnią nadzieją dla Byków wydaje się wzrostowy wrzesień – czyli zaczynamy już teraz rosnąć i idziemy nieprzerwanie w górę „łamiąc” węzeł czasowy w trzecim tygodniu września. Wtedy dołek, który zapewne uformuje się w obecnym pierwszym tygodniu  września można by uznać za reakcję na 233 tydzień w ramach byczej rotacji.

W tej chwili nawet silny spadek (typu mini-panika) nie mógłby już kończyć korekty i wymagałby dodatkowej, kolejnej fali spadkowej, jako testu dna paniki, nie „mieściłby się” więc w czasie, jaki pozostał do FED.

Scenariusz byczy dla swej realizacji potrzebowałby szybkiego i zdecydowanego zanegowania średnioterminowych sygnałów sprzedaży, które pojawiły się na większości indeksów akcyjnych, a także np. na wielu amerykańskich czy europejskich akcjach z segmentu blue chip, krótko mówiąc – wymaga potężnego uderzenia kapitału już teraz, w stylu nie pozostawiającym żadnych wątpliwości „kto tu rządzi”, ze znaczną szerokością rynku i potężnymi obrotami. Szybkie bycze “wystrzały” na niewielkich obrotach, z jakimi mamy do czynienia choćby dziś w Europie (2.09), to zdecydowanie za mało.

Niestety na dziś za  o wiele bardziej prawdopodobny muszę uznać scenariusz niedźwiedzi – a więc wtórny szczyt na większości indeksów akcyjnych w okolicach połowy września, na niektórych „lżejszych” indeksach możliwe nawet chwilowe wyjście powyżej niedawnych maksimów i po posiedzeniu FED ochłodzenie koniunktury na wszystkich rynkach akcji w okresie średnioterminowym.

Taki układ bardzo dobrze współgrałby z tym, co wcześniej opisałem jako mój główny scenariusz dla rynku złota (koniec wzrostowej korekty, zaczętej w czerwcu tego roku).

A kiedy można byłoby liczyć na ewentualny koniec korekty spadkowej na rynkach akcji? Niestety nie prędko. Pierwszym, najwcześniejszym terminem wg tygodniowych cykli Greenblatt’a są okolice końcówki października. Obawiam się jednak, że to będzie zdecydowanie za wcześnie –  moim zdaniem w USA zaczęła się średnioterminowa korekta, podobna rozmiarami do tego, co widzieliśmy tam w 2011 roku.

Ralph Acampora, zwany przez niektórych z lekką przesadą „ojcem chrzestnym analizy technicznej”, czego nie należy rozumieć jako kwestionowania z mojej strony jego niewątpliwych osiągnięć w tej dziedzinie, a jedynie jako reakcję na przesadną czołobitność wobec tego niewątpliwie zasłużonego „technika”, od pewnego już czasu wysyła na twitterze ostrzeżenia techniczne przed średnioterminową zmianą trendu.

Acampora uważa, że czeka nas spadek DJIA do rejonów 12000 pkt:

Ralph Acampora CMT@Ralph_Acampora 30 sie

„On CNBC “Closing Bell” today I reiterated my concern that the weak blue-chips will drag the market lower. I still have my 12,000 DJIA target”

Trudno mi zweryfikować jego tezy bez znajomości metod, którymi się posłużył, dlatego podaję ten cytat bez własnego komentarza, ale wstępnie jestem skłonny się z nim zgodzić – spadki tego rzędu wydają się być rozsądnym oczekiwaniem w stosunku do korekty, z którą najprawdopodobniej mamy do czynienia.

To tyle ode mnie na dziś.

Dźwięki milkną,
Kwiaty pachną,
Dzwon zadzwonił
wieczorem.

Basho

Written by songmun

2 Wrzesień 2013 at 19:51

Napisane w Uncategorized

Tagi: , ,