NATURA BRAMY

Rynki Ekonomia Gospodarka Świat i czasem Polityka

Filiżankę Kakao? Część I.

with 30 comments

W tak zimne dni jak obecnie, przydaje się filiżanka ciepłego kakao. Słodkie ciepło wlewa się do środka, a gorący kubek skutecznie ogrzewa dłonie.

Już wiadomo, o czym będzie dzisiaj. Chyba za długo ostatnio skupiałem się na rynku akcji, czas zajrzeć w inne rejony.

Ten wpis będzie podzielony na 2 części. Pierwsza to nic nowego u mnie – po prostu sytuacja techniczna tego towaru z mojego punktu widzenia. Druga będzie trochę nietypowa, jak na treści, które tu zazwyczaj umieszczam. Początkowo miała to być tylko niewinna próba przyjrzenia się po półtorej roku pewnej głośnej swego czasu transakcji. Ku mojemu zaskoczeniu wyszło mi z tego nieco więcej niż tylko to i już wiem, że dziś tej części nie dam rady umieścić na blogu. Właśnie powolutku przekopuję się przez nadmiar materiałów, który sobie zafundowałem i usiłuję to przekuć na coś strawialnego przy czytaniu. Mam nadzieję, ze ta druga część również nie zawiedzie Czytelników. Kiedy ją tu umieszczę, na razie nie potrafię sprecyzować. Mogę jedynie zapewnić, że niedługo.

Zaczniemy  jednak krótko, bez wykresu, od innego rynku. Wszystko wskazuje na to, że piątkowa (3.02.2012) sesja na obligacjach rządowych w USA ostatecznie odwraca trend wzrostowy na 10-latkach i innych długich obligacjach  rządowych.

Szczyt z 31.01.12 na TY future (kontrakty na 10-letnie obligacje) wypadł 234 (Fibo 233+1) sesje od dna z 4.03.11, a piątkowa jazda podaży wypadła na 237 sesji od tamtej daty (czyli 236+1, pochodna od 0,236,  sześcianu współczynnika Fibonacci’ego 0,618) a także 90 sesji (Fibo 89+1) od szczytu z września 2011.To wygląda na preludium do podwójnego szczytu na długich obligacjach, który na TY futures stanie się faktem, gdy kontrakt spadnie poniżej 127,3.

Czy to dla nas naprawdę takie ważne? Jeszcze jak! Ci, którzy zastanawiają się, skąd mogą przyjść tak wielkie pieniądze, które potrzebne są do podtrzymania na dłużej globalnych wzrostów na rynkach akcji i towarów prawdopodobnie właśnie wczoraj, 3.02., otrzymali swoją odpowiedź: z rynku obligacji. Zdaje się, że oto rozpoczyna się już tak na całego przetaczanie paliwa z przegrzanego rynku amerykańskich i niemieckich obligacji do innych aktywów.

Chcę Ci dziś pokazać, Czytelniku, piękno zaklęte w ruchach pewnego rynku. Abyś jednak umiał je zaobserwować i w pełni docenić, muszę dokonać niezbędnego, trochę przydługiego  wstępu, dlatego proszę o cierpliwość. Teraz będzie…jak zwykle u mnie ostatnio o technikach Greenblatt’a🙂.

Wspominałem kiedyś jeszcze na starym blogu o moim zdaniem najważniejszym odkryciu Jeffa Greenblatta w zakresie pojawiania się ekstremów w układzie cyklicznym. Większość „cyklistów” uważa, że cykle są mniej więcej jednakowej długości i stale oddziałują na rynek, wyliczając np. cykle 90-dniowe, 17-tygodniowe, 10,6 miesięczne, 4,8 letnie itd., i  tłumacząc różnice w formowaniu się ekstremów na ich bazie siłą oddziaływania poszczególnych cykli.

Jeff odkrył, że pojawienie się ekstremów nie jest czymś stałym, niezmiennym, jak chce typowy cyklista i wiąże się raczej z „oporami czasowymi”, możliwymi do wyznaczenia do przodu. Działają one w sposób zbliżony do oporów cenowych: jedne zatrzymują rynek, przyczyniając się do dłuższych lub krótszych zwrotów trendu, inne rynek kompletnie ignoruje, kontynuując ruch w dotychczasowym kierunku, czyli „przełamując” je podobnie, jak robi to z oporami cenowymi. I analogicznie jak to ma miejsce z oporami cenowymi, zachowanie rynku względem oporów czasowych dużo mówi o jego stanie i sile.

O ile typowy „cyklista” poszukuje najczęściej cyklu „dołek – dołek”, (zapewne dlatego, że tak nas uczono postępować z sinusoidą na lekcjach trygonometrii)  o tyle w metodzie Greenblatt’a trzeba zwracać uwagę zarówno na układ dołek –dołek (L-L), szczyt – szczyt (H-H) jak i dołek-szczyt (L-H).

Licząc odpowiednio np. sesje bądź dni albo tygodnie i porównując otrzymywane wartości do wyrazów ciągów Fibonacciego i Lucasa, a także niektórych pochodnych różnego rodzaju liczb niewymiernych (np. współczynnika Fibonacciego, jego kwadratu, pierwiastka, pierwiastka z 5 itd.), można z dość dużym prawdopodobieństwem określić datę potencjalnego punktu zwrotnego. Generalnie im więcej punktów z przeszłości wskazuje na potencjalny czas zwrotu, tym większa szansa, że do tego  zwrotu dojdzie we wskazywanym miejscu. Ta metoda działa na każdym dostatecznie płynnym rynku i na każdym interwale czasowym – od 1 minuty po miesiąc, co wskazuje po pierwsze na fraktalną naturę rynków, po drugie, że ma ona coś wspólnego z jakąś ogólną, ciągle nam jeszcze nie znaną, zasadą tworzenia się rynkowego fraktala cenowego. Na latach jeszcze skuteczności metody nie próbowałem, za wąski materiał porównawczy.
Co istotne, sposób występowania tych ekstremów (które trafiają precyzyjnie w prognozowane punkty, które nie, jakiego typu są to ekstrema : szczyty czy dna itd.) nie jest również przypadkowy i bez znaczenia. To, które punkty zwrotne w jaki sposób wypadają pozwala dość często zorientować się z jakim trendem mamy do czynienia. Greenblatt nazywa to zjawisko byczą lub niedźwiedzią rotacją.

W skrócie rzecz ujmując: w trendzie wzrostowym układ dołków L-L jest znacznie bardziej precyzyjnie wyznaczany niż pozostały układ ekstremów. Przez pojęcie „precyzyjnie” należy rozumieć, że ekstremum wypada w wynikającym z prognozy czasie z odchyleniem plus minus jednej jednostki (np. plus minus godziny na wykresie godzinowym). Każde wystąpienie poza tym przedziałem jest już wystąpieniem nieprecyzyjnym.W czasie hossy cykle L-L często trafiają co do sesji (tygodnia, minuty itd.) w oczekiwane ekstrema, a cykle H-H są na ogół rozmyte i albo trafiają z przesunięciami w stosunku do punktów teoretycznych, wyznaczanych na bazie metody, albo wręcz nie trafiają w nie wcale, i szczyty tworzą się w miejscach „przypadkowych”. Stąd w hossie dużo łatwiej jest „przewidzieć” na bazie tej metody dno korekty niż szczyt. Można też z dużym prawdopodobieństwem oczekiwać, że w ważnych prognozowanych na bazie przeszłości ekstremach prędzej pojawią się dołki, niż szczyty.

Odwrotnie sprawa wygląda w trendach spadkowych. Tutaj najprecyzyjniejszy jest układ szczytów H-H, a układ L-L jest znacznie mniej precyzyjny i „rozmyty”. Analogicznie, jak w czasie wzrostów, prognozowane ekstrema mają większą szansę okazać się szczytami niż dołkami.

Najgorzej rzecz wygląda w długotrwałych trendach bocznych. Ujmując to słowami Jeff’a : „tu nic nie działa tak, jak powinno” i po pojawieniu się cyklu H-H rynek może natychmiast przeskoczyć na L-L, często gubi się precyzja datowania punktów zwrotnych itd.

Ponadto im wyraźniejsze „trafianie” odpowiednich cykli, z tym silniejszym trendem mamy najprawdopodobniej do czynienia.

Sprawie rotacji Greenblatt poświęcił cały 3 rozdział swojej książki, ja z konieczności skróciłem to do paru zdań niezbędnego wprowadzenia, byś umiał Czytelniku dostrzec i należycie docenić to, co chcę Ci dziś pokazać. Jeszcze tylko dla przypomnienia tym, którzy zapomnieli, bądź nie znają, najważniejsze i najczęściej używane do wyznaczania ekstremów liczby:

Ciąg Fibonacci’ego – 5, 8, 13, 21, 34, 55, 89, 144, 233, 377, 610, 987 itd. ,

Ciąg Lucas’a – 7, 11, 18, 29, 47, 76, 123, 199, 322, 521, 843 itd. ,

Pierwiastki “złotej spirali” – 0.618, 1.618,  2.618, 4.23, 6.84, 0.382, 0 .786, 1.12, 1.27, 2.05, 0.236 itd.,

Ważne liczby Ganna – 45, 90, 180, 270, 360 itd.

Geometryczne – 1.414, 1.732, 2.236, 1.90, 1.1755, 3.14

Wielokrotności 144 – 288, 432, 576, 720 itd.

Słowo wyjaśnienia dla tych, którzy z tematem stykają się pierwszy raz. O ile porównywanie do np. wyrazów ciągu Lucasa jest proste, gdyż są to liczby całkowite, jak porównać ilość dni do ułamków ze złotej spirali? Bardzo prosto. Jeśli widzi się, że w sekwencji L-L dołek wypada 62 tygodnie od poprzedniego, oznacza to, że właśnie jest to miejsce potencjalnego zwrotu. 62 tygodnie jest pochodną od 0,618, jeśli odpowiednio przestawić przecinek. Analogicznie taką pochodną będzie również np. 618 sesji. Podobnie 26 dni lub tygodni jest pochodną od 2,618 itd.

To tyle niezbędnego wstępu. Wróćmy do zasadniczego tematu dzisiejszego wpisu. Jest nim oczywiście kakao, towar niespecjalnie obserwowany przez polskich inwestorów, w odróżnieniu od np. ropy naftowej czy złota. Nie będę się tu bezpośrednio zajmował kontraktami forward na fizyczne kakao, ograniczę się jedynie do 2 głównych rynków futures: ICE – na tej międzykontynentalnej giełdzie (InterContinental Exchange) handluje się kontraktami na kakao w Nowym Jorku, oraz londyńskiej LIFFE.

Zapewne mało kto w Polsce wśród inwestorów to zauważył, ale kakao od początku marca 2011 zaliczyło bardzo dynamiczny spadek. Według prasowych doniesień jest to najsilniejszy spadek od 50 lat, cokolwiek by to tak naprawdę nie oznaczało.

Mnie osobiście bardzo zaintrygował wzór tego spadku. Zaintrygował na tyle, że stał się bodźcem do niniejszego wpisu. Po prostu czegoś tak precyzyjnie pięknego dawno nie widziałem. Mam nadzieję, że także Tobie, Czytelniku udzieli się lekko moja fascynacja tym, co widać na kontynuacyjnym wykresie kakao z nowojorskiego parkietu.

Spójrz Czytelniku, jaka idealna niedźwiedzia rotacja:

Cocoa future rotation 1

A tu idealnie widać, że szczyt z końcówki stycznia 2012 nadal wpisuje się w schemat niedźwiedziej rotacji. Dokładnie w prognozowanym na podstawie aż 7 układów harmonicznych momencie uformował się szczyt, potwierdzając, ze trend spadkowy nadal trwa:

Cocoa future rotation 2

Zobacz Czytelniku, jaką przewagę ma tu ktoś, znający tę technikę, nad posługującymi się innymi metodami analizy technicznej. Zapewne wielu spekulantów na rynku kakao potraktowało tę potężną „białą” (tu akurat raczej zieloną) świecę z pierwszej połowy stycznia jako sygnał nowej hossy, zwłaszcza, że jak zobaczymy później, mieli ku temu nawet dość poważne podstawy. Metoda Greenblatta pozwalała spokojnie czekać na 47 tydzień od szczytu z marca 2011 i zająć odpowiednią pozycję, w tym przypadku akurat krótką w momencie potwierdzenia się ekstremum wraz z rozpoczęciem spadków.

Mam nadzieję, że teraz już rozumiesz Czytelniku, skąd brała się moja duża pewność siebie w głoszeniu jeszcze na początku października 2011, że wzrosty na rynku akcji się nie skończyły, denerwująca wtedy Niedźwiedzie. Dziś, gdy indeks Nasdaq100 jest już powyżej swoich szczytów z 2007 i 2011 roku powiedzieć w ten sposób to jest żadna sztuka, ale wtedy? Bez znajomości metody Greenblatta, bez wiedzy na temat rotacji i bez zobaczenia byczej rotacji w układzie sierpniowych  dołków na indeksie Nasdaq 100 w USA nigdy nie byłbym tak odważny.

Stało się tak samo, co kiedyś z japońskimi wykresami świecowymi. Dopóki ich nie znałem, posługiwałem się klasycznymi, zachodnimi wykresami słupkowymi. Gdy je poznałem, nigdy już do słupków nie wróciłem. Tak samo jest z metodą Greenblatt’a – odkąd zacząłem liczyć świece na wykresie i w miarę opanowałem tę metodę (do mistrzostwa ciągle daleko…) nie wyobrażam już sobie powrotu do sytuacji sprzed liczenia świec.

Oczywiście ta metoda to nie jest Święty Graal. Taki nie istnieje i nigdy istnieć nie będzie. Nadal pojawiają się miejsca , gdzie sytuacja na danym rynku jest dla mnie niejasna, pomimo posiadania takiego narzędzia i dojścia do jakiej takiej wprawy w posługiwaniu się nim.

Ta metoda jest prosta, czego nie należy utożsamiać z pojęciem „łatwa”. Nie jest łatwa i nie będzie. Wymaga też pewnej, czasem sporej dozy wysiłku i pracy. Bezlitośnie karze też przypadki wykonania analizy „po łebkach”. Albo się to robi na maksimum swych możliwości i zaangażowania, albo lepiej wcale się do tego nie brać.

Jednakże miejsca takie, jak końcówka stycznia 2012 na wykresie kakao, gdzie aż 7 układów harmonicznych pokazuje możliwość zwrotu to jest ta nagroda, dla której się to robi, na którą się czeka i o co w tej metodzie chodzi. W takich miejscach dostaje się możliwość wejścia na rynek z ponad 80% szansą powodzenia. Cała sztuka sprowadza się tylko do odpowiednio wczesnego ich znalezienia i później właściwego sposobu otwarcia pozycji, by np. nie zostać wystopowanym.

Nie znaczy to, że mimo takiej metody nie zdarzają mi się porażki. Zdarzają, nawet spore. Jedną z bardziej spektakularnych, którą część z Czytelników pewnie zna, była wykonana „dla sportu” i „na sucho”, bez angażowania kapitału, próba złapania dołka na akcjach KGHM pod koniec 2011 roku.

Nawiasem mówiąc, tylko tak należy łapać dołki; w żadnym wypadku nie wolno angażować w to rzeczywistych pieniędzy!!!! Zostawmy kupno w samym dołku Wielkim. Oni mają dość pieniędzy, by kładąc je w odpowiednio dużej ilości na stół, mogli uformować dołek. Nas, małych, najzwyczajniej w świecie na to nie stać, a rynek jest bezlitosny dla popełniających błędy!!!

Z KGH to nie była całkowita porażka, bo w dłuższym terminie wychodzi na moje – te akcje są nadal w trendzie wzrostowym, ale trudno też uznać to za sukces.

Od początku twierdziłem na podstawie występującej na wykresie tygodniowej byczej rotacji, że KGHM jest nadal w długotrwałym trendzie wzrostowym, co właśnie teraz się potwierdza. Błąd polegał na tym, że z góry założyłem, że minimum koniecznie musi wypaść w 161-162 (pochodna od 1,618) tygodniu licząc od bardzo ważnego dla KGH dołka z października 2008, a w poszukiwaniu dokładniejszej możliwości wyznaczenia wystąpienia tego dna oparłem się na liczeniu dni sesyjnych. Z moich obserwacji wynika, że dni sesyjne na ogół lepiej się sprawdzają w poszukiwaniu ekstremów od dni kalendarzowych na większości rynków. KGH w tym przypadku okazał się wyjątkiem. Silne spadki na tym rynku lepiej „chodziły” akurat na bazie dni kalendarzowych, a minimum z 16.12.2011 wypadło dokładnie 161 dni kalendarzowych od szczytu z 8.07.2011 r. Ostatecznie grudniowe minimum na akcjach KGH wypadło też w 163 tygodniu od dołka z października 2008, w piątek, w ostatnim dniu tego tygodnia, a więc całkowicie w zgodzie z warunkiem „precyzji” w byczej rotacji w układzie tygodniowym.

Jak zwykle: szanujący rynek i cierpliwi, czekający do ostatniego momentu ważności okienka czasowego zostali nagrodzeni, zaś pyszałkowaci i niecierpliwi, którym się na chwilę zamarzyło gwiazdorstwo („Patrzajta chłopy, tymy rencamy woma pokazujem, kiedy dołek na KGH!”, he, he, he), w tym i niżej podpisany, zostali ukarani…

Tak więc to nie metoda zawiodła, ale moje do niej podejście, moje jej rozumienie, a nade wszystko moja psychika. Cóż – kolejne doświadczenie, z którego trzeba wyciągnąć odpowiednie wnioski ….

Nawiasem mówiąc, pewnie niektórzy, co bardziej spostrzegawczy Czytelnicy zauważyli tę zbieżność: spadek KGH skończył się  po 161 dniach, 16.12. Jakby przesunąć kropkę o jedno miejsce w prawo wychodzi 161 dni i 161.2 ….Gann bardzo lubił takie zbieżności daty i czasu.

To tak w ramach ciekawostki.

Wróćmy na chwilę jeszcze do zasadniczego tematu wpisu, czyli rynku kakao, bo za głęboko już zapędziłem się w tę dygresję. Obiecałem wyżej pokazać podstawy wiary Byków w nową hossę na CC.F (cocoa futures) i przy okazji przedstawić moje zdanie na temat dalszej przyszłości tego surowca. Wszystko to widać na poniższym długoterminowym wykresie:

Cocoa future monthly

Kilka czynników natury technicznej dodało nagle w styczniu 2012 sił Bykom w nadziei na zmianę trendu, a tak naprawdę spowodowało przede wszystkim to, że sprytne Niedźwiedzie postanowiły zgarnąć zysk ze stołu i zamknąć część swoich bardzo udanych krótkich pozycji. Pierwsza to odbicie od dolnej linii bardzo dużych wideł Andrews’a, sformowanych w oparciu o dołek z 1965 roku, szczyt wszechczasów z 1977 roku i dołek z roku 2000 (3 brązowe linie). Nietrudno zauważyć to odbicie na wykresie miesięcznym (różowa elipsa). Drugim czynnikiem był fakt potężnego wyprzedania i dywergencji na różnych oscylatorach, widocznych na przełomie grudnia 2011 i stycznia 2012 na interwale dziennym i tygodniowym (nie pokazuję tego na wykresie, kto chce, może sam sprawdzić). Trzecim jest fakt, że stało się to na poziomie silnego wsparcia psychologicznego – 2000 USD/t i w bliskości realnego technicznego wsparcia, tworzonego przez strefę  dołka z października – listopada 2008 (1870-1940 USD/t).

O ile na podstawie wykresu nr 2 z niniejszego wpisu nadal twierdzę, że średnioterminowy trend spadkowy się jeszcze nie skończył, o tyle uważam, że jest on już bardzo dojrzały i spadki, które rozpoczęły się wraz z uformowaniem się szczytu pod koniec stycznia 2012, 47 tygodni od szczytu z marca 2011, najprawdopodobniej mają się już ku końcowi.

Strefa dołka z 2008 roku, będąca podstawą klina końcowego w obrębie 2 fiołkowych linii (ending diagonal lub terminal diagonal wg Neely’ego), powinna wytrzymać w tym rozdaniu, co zakończy te spadki i stanie się miejscem do wyprowadzenia poważnej korekty wzrostowej przez Byki. Wydaje się jednak, ze w dłuższym terminie (lata!) Byki stoją na przegranej pozycji. Prawie 10-letni wzrost z lat 2000-2011 w odpowiednio dużej skali okazuje się być jedynie trójfalowym, 62% zniesieniem długotrwałej bessy z lat 1977-2000 (23,5 roku; bardzo bliskie pochodnej od 0,236). Moją rozpiskę falową  ruchu w górę z lat 2000-2011 przedstawiają zielone małe litery. Szerszą rozpiskę całego ruchu od szczytu z 1977 roku przedstawiają duże litery czerwone.

Wygląda na to, że kakao to drugi po gazie ziemnym (Natural Gas) surowiec, który zakończył fazę wzrostów, rozpoczętą na przełomie wieków i przechodzi do długoterminowych spadków.

Oczywiście te spadki nie będą linią prostą w dół – wystarczy zerknąć na bessę z lat 1977-2000, by zobaczyć, jak może wyglądać ich przebieg, ale długoterminowy kierunek ku dołkowi z 2000 roku w okolicach 800USD/t wydaje się być niezagrożony.

Zdaje się, że właśnie rozpoczął się proces zawężania wzrostów na rynku surowcowym, podobny do tego z lat 70-tych XX wieku.

Wtedy, jako pierwsza grupa surowcowa swój szczyt, jeszcze w 1974 r. zrobiła większość zbóż i cukier. Następnie dołączyły do nich w 1977 roku kawa, kakao oraz soja. W 1980 roku, gdy kończyła się wielka hossa towarowa, swoje ówczesne szczyty robiły metale szlachetne, ropa naftowa i ropopochodne, bawełna i mięso. Te rynki, które wcześniej zrobiły szczyty wszechczasów, w 1980 r. jedynie zaliczyły wtórne szczyty mniejszego lub większego odreagowania spadków.

Proces zawężania się wzrostów na rynkach towarowych wskazywałby, że obecna hossa towarowa, która rozpoczęła się na przełomie wieków, jest już dość mocno zaawansowana i obecnie bliżej nam już do jej ostatecznego szczytu, niż do jej początku. Z punktu widzenia czasu jej trwania, większość wzrostów mamy już za sobą.

Część II, zupełnie inna w treści, choć w łączności z tematyką części I, niebawem. To wszystko na dziś ode mnie.

Poprzez śnieg

Światła domostw,

Które zatrzasnęły przede mną drzwi.
Buson

Written by songmun

4 Luty 2012 @ 23:27

Napisane w Uncategorized

Odpowiedzi: 30

Subscribe to comments with RSS.

  1. No to ja uzupełniając towarowy tekst dodam tylko ostatnią prognozę cen zlota i srebra By Alf Field jednego chyba z najlepszych obecnie znawców Eliotta:
    http://www.jsmineset.com/2012/02/02/new-ew-silver-discovery/
    A autora bloga zapytam co mysli o szczycie obecnej wzrostowej fali S&P500 w dniu 7 marca 2012 i rejonie 1370 pkt?
    A co do obligacji to zastanawiam sie, czy aby ten pieniadze ktore uciekną z obligacji (oby nie nagle) nie beda mialy chwilowego przestoju gdzies na kontach co wywola chwilowa moze ale calkiem spora korekte.

    Tom

    5 Luty 2012 at 01:26

  2. Songmunie, a w jaki sposób dokujesz w/w obliczeń? Czy jest to metoda „na piechotę” czy tez masz w swoim programie do analizy stosowną zakładkę czy też ulepszenie.

    pozdrawiam,
    njusacz

    njusacz

    5 Luty 2012 at 01:30

  3. @ Tom
    Ten proces stopniowego przepływu pieniądza z obligacji na inne aktywa będzie trwać miesiącami. Będą też w nim przerwy (korekty), którym powinny towarzyszyć też korekty na aktywach, do których pieniądz będzie płynął. To jest paliwo do wzrostów, rozłozonych na miesiące.

    Co do kont – mówimy tu o setkach miliardów dolarów, wyjmowanych przez tysiące różnych instytucji z rynku najbezpieczniejszych obligacji, które zostały tam „zaparkowane” na czas zawieruchy. Trudno uwierzyć, by kierunek tak wielkiego i rozłożonego w czasie strumienia pieniędzy był „głównie do banków”, choć być może jakaś drobna część ich tam trafi.

    Co do SP500 – wychodziłby podwójny szczyt….zapewne wielu na to liczy, więc szczyt powinien wypaść albo poniże, albo powyżej tego punktu. Mojego spojrzenia na SP500 w długim terminie nie zmieniłem w stosunku do wpisu z 2010 roku na starym blogu:

    http://songmun.blox.pl/2010/10/3-nie-5-Czesc-I.html
    http://songmun.blox.pl/2010/10/3-nie-5-Czesc-II.html
    chodzi o ostatni wykres z części drugiej. Oczywiście ramy czasowe z tamtego oznaczenia są kompletnie nieaktualne

    @ njusacz

    „Na piechotę” szybko się zajechałem. Potem zacząłem stosować cycle lines w Metastocku, ale i z tego narzędzia byłem niezadowolony.
    Można to robić na Trade Navigator’ze Genesis Softu:
    http://www.genesisft.com/
    który ma specjalną nakładkę pod Greenblatta:
    http://www.genesisft.com/trial/index.aspx?V=greenblatt

    ale to dość droga dla małego polskiego inwestora zabawa.

    Obecnie używam do tego lekko podrasowanego do swoich celów programu Gannalyst – z niego pochodzą 2 pierwsze wykresy.

    Song Mun

    5 Luty 2012 at 08:36

    • A czy dalej przewidujesz krótkoterminową korektę na rynku akcyjnym? Czy trend będzie w lutym dalej pchał ceny akcji w górę?

      Doris

      5 Luty 2012 at 16:36

    • Zgadzam sie co do obligacji ze pokazuja one mozliwe dalsze wzrosty na akcjach i dodałbym nawet, że nie tylko na miesiące ale nawet kilka lat. Nie wiem jednak czy nie lepiej w wyznaczaniu dat zwrotu oprzec sie na wykresie instrumentow bazowych czyli 10 letnich YIELDach niemieckich i usa plus moze 30-tka usa. W przypadku akcji pracujesz przeciez na realnych indeksach giełdowych. Chyba lepiej to sie sprawdzi.

      Ostatni wykres z czesci drugiej moglby sie moim zdaniem wypelnic nawet w tym roku. Tak mi sie jakos kojarzy armagedonowy 2012 bardziej z ogromna zmiennoscia niz koncem swiata i totalnym zalalamaniem czy mega wzrostami. Poza tym analitycy i zarzadzajacy są bardzo optymistyczni co do dalszego wzrostu gield. U nas chyba najbardziej, ale i w usa.

      Ci ostatni wlasnie bija rekordy jesli chodzi o poziom gotowki w portfelach zarzadzanych przez nich TFI. Mozna sie nawet pokusic o stwierdzenie ze w sierpniu dlatego gruchnelo, bo na rynku chwilowo zabraklo gotowki. Zaby nie byc goloslownym:
      http://home.comcast.net/~RoyAshworth/Mutual_Fund_Cash_Levels/Mutual_Fund_Cash_Levels.htm

      To sa wartosci na poziomie naprawde 3-4 proc . Wiem wiem znam agrumenty nie tylko TFI i moze to trwac ze 2-3 lata itd., ale operuje tylko na tym co pokazuje wykres. A ten wydaje sie mowic jednoznacznie, ze ulica która została w funduszach po spadkach 2008 plus nowa która ostatnio kupuje na odbicu ma juz akcji w zasadzie pod korek. A prognozy sa coraz bardziej optymistyczne i grono bykow analitykow i zarzadzajacych rosnie.

      Tom

      6 Luty 2012 at 00:30

  4. Hej,

    Do liczenia dni, tygodni, miesięcy itd do Amibrokera jest dostępny AFL:
    http://www.wisestocktrader.com/indicators/1356-measuring-tool

    Do MetaStocka znalazłem coś takiego ale nie wiem jak to wygląda w rzeczywistości:
    http://metastocktools.com/MetaStock/BarsSince.txt

    Widzę że miesięczny wykres jest robiony w meta, więc może się przyda.
    Jak coś jeszcze znajdę to dam znać.

    Pozdrawiam

    Mauro24

    5 Luty 2012 at 12:39

  5. Hej,

    Zgodnie z podanymi liczbami sprawdziłem DAXa. Zrobiłem to pierwszy raz🙂 =, nigdy wcześniej nie zajmowałem się tym.
    Tygodnie: 12 różnych liczb koncentruje się właśnie w tygodniu zaczynającym się jutro czyli 06.02.2012.
    Dzienny wykres: najwięcej liczb koncentruje się 07.02.2012 bo aż 12 a dwie 06.02.
    Jeśli przyjąć zasadę + – jeden dzień to mamy widełki od poniedziałku do środy.

    Ponadto DAX wchodzi w strefę zagęszczenia i górne ograniczenie kanału ( kanał się trochę klinuje):

    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/6579d89df43c8384.html

    Mauro24

    5 Luty 2012 at 18:24

    • Natomiast poziom docelowy to 6830 czyli 0,55 fali XA w Gartley’u spadkowym.

      Cris

      5 Luty 2012 at 22:22

  6. @autor

    Cześć,
    Szczyt obligacji to Ty już na bazie tych cyferek ogłosiłeś w październiku:
    http://songmun.blox.pl/2011/10/Byc-jak-Jeff-Greenblatt.html

    hej,
    SiP

    tescik1234

    5 Luty 2012 at 19:52

    • Nie wiem czy dobrze pamiętam ale Songmun stawiając swoją jakże trafną prognozę w okolicy października zastrzegł, że kurs obligacji może „skorekcic się” ale chociażby o jeden punkt MUSI pozostać powyżej najniższego notowania.

      Tak długo jak nie powstanie kolejne dno to prognoza powinna być nadal w grze.

      Zatem moje pytanie do Gospodarza czy nic nie przekręciłem. Czy nadal podtrzymujesz swoje obserwacje. Czy może opracowujesz właśnie coś, o czym poinformujesz na blogu w dającej się przewidzieć przyszłości.

      Pozdrawiam,
      Njusacz

      njusacz

      12 Luty 2012 at 16:46

  7. Czegoś tutaj nie rozumiem do końca. Prognozujesz wzrosty na indeksach napędzane przez kasę z obligacji a z drugiej strony prezentujesz wykres z 2010, który jak mówisz jest wciąż aktualny na którym zaznaczyłeś przewidywany niedługo szczyt na sp500 i spadek na 600 pkt. W takim razie chyba nie warto mieć akcji? Czy ryzykować że się trochę zarobi, ale można nie zdążyć uciec spod noża bo spadki mogą być dość spore. Na tym wykresie szczyt wyszedł Ci na około 1500 pkt więc to już tylko 150. A nasz wig nie za bardzo chce rosnąć więc nie wiadomo jak ten wzrost się przełoży na naszą giełdę.

    kamil

    8 Luty 2012 at 00:11

  8. Przyznam, że ta część też budziła moje wątpliwości. Hossa zwykle trwa 2 lata. Po co wielki kapitał miałby wchodzić na 10% zysku?

    Poza tym ruch w Europie już przyjął postać trójkąta od 2000 roku, który wydaje się kompletny. Moim zdaniem lepiej wpisuje się wersja płaskiej w USA i nowej hossy od 2009 roku.

    Doris

    8 Luty 2012 at 10:10

  9. @ Doris

    W trójkącie rozszerzającym się, fala d( w której teraz bylibyśmy, wg tej wersji) może spokojnie wyjść dość znacznie ponad górną linię trójkąta i będzie to dopuszczalne. Tym 1500-1600 nie należy się zbytnio przejmować. Szczyt tej fali może być także na poziomie 1700-1800 i też będzie poprawnie. W trójkącie jest warunek, by linii go tworzących dotykało po 2 wierzchołki i 2 dołki. Ten warunek już jest spełniony. Trzeci wierzchołek i 3 dołek mają silną tendencję do uciekania od linii, dlatego powstają powyżej lub poniżej nich. Co szkodzi, by szczyt fali d powstał znacząco powyżej linii, ciągniętej po szczytach impulsu z 2000 r i fali b z 2007?

    Alternatywą dla trójkąta nie może być płaska i nowa hossa od 2009 – przeczytaj proszę cały tamten tekst, razem z dyskusją w komentarzach („3 nie 5” cz. I i II), dowodzący, że spadek z 2007-2009 to trójki, a nie piątki. W płaskiej spadek 2007-09 musiałby iść piątkami.
    Alternatywą mogą być jakieś bardzo nieregularne trójki, niekoniecznie o coraz niższych dołkach. Tu może być np. wielokrotne niedźwiedzie załamanie (bearish failure), powodujące „podnoszenie się” kolejnych dołków w stosunku do dna z 2009.

    „Poza tym ruch w Europie już przyjął postać trójkąta od 2000 roku, który wydaje się kompletny.”
    Jesteś pewna? Nad takim CAC40 można by sporo podyskutować czy to w ogole jest trójkąt, zaś na DAX fala d nie musi być skończona – może jeszcze trwać. Dla mnie w ogóle sama idea trójkątów w Europie jest dość dyskusyjna na tym etapie rozwoju sytuacji.

    @ Kamil

    Na większość uwag odpowiedziałem już Doris. Daty i zasięgi z tamtego trójkąta są nieaktualne, więc się nimi nie przejmuj. Aktualny jest nadal sam kształt, jako nabardziej prawdopodobny.
    Konieczność spadku poniżej dołka z 2009 wynika z samej istoty trójkąta rozszerzającego się. W tej figurze obowiązuje ważny warunek: fala d nigdy nie jest najdłuższa, (z reguły przychodząca po niej fala e jest od niej dłuższa), tak więc powinna ona spaść co najmniej 1 punkt poniżej dołka z 2009, z silną tendencją do unikania zakończenia na poziomie linii, wyznaczanej przez dna z 2002-03 i 2009.

    Song Mun

    8 Luty 2012 at 11:26

  10. Prawdę powiedziawszy bardzo zainteresowała mnie kwestia rotacji towarów w hossie surowcowej. Za młody jestem by pamiętać poprzednią, ale patrząc n wykresy można właśnie dojść do takiego wniosku: szczyt hossy surowcowej mamy za sobą. Teraz została nam już tylko czkawka czyli selektywne odbijanie poszczególnych aktywów lub grup, ale szczyty nie zostaną już pobite. Czy nie tego można sie spodziewać po ruchach profesjonalistów: Glencore sprzedało swoj sukces ulicy tuż przed załamaniem cen metali, a teraz pojawia się koncepcja fuzji z xstratą co oznacza że możliwości wzrostu w branży zostały wyczerpane. Szczyty na zbożach nie zostały już pobite, cukier i bawelna najprawdopodobniej także mają już za sobą najlepsze czasy. Base metals poza miedzią nie pobiły szczytów. No i rzeczone kakao.
    Stąd wypływałby wniosek, że teraz tylko sell on strenght?

    parobek

    8 Luty 2012 at 11:28

    • @ parobek

      Aż takim pesymistą ws. towarów nie jestem. CRB ma jeszcze miejsce do wzrostów i z dużej grupy towarów jest parę, które mogą ten indeks skutecznie do góry wypchnąć. Złoto jeszcze nie skończyło hossy, choć teraz chyba jest w fazie testowania cierpliwości wszystkich, przekonanych, że na tym metalu się wyłącznie zarabia (mam na myśli jakiś ruch boczny z fałszywymi wybiciami w górę i w dół.)

      Szczyty fuzjomanii w sektorze surowcowym chyba jeszcze przed nami – powinny towarzyszyć szczytom na towarach.

      Song Mun

      8 Luty 2012 at 13:50

  11. @Song Mun

    Witaj, jakie książki poleciłbyś osobie chcącej zgłębić metodologię obliczania dat zwrotu? Pozdrawiam!

    makrela

    8 Luty 2012 at 12:17

  12. Dzięki za komentarz.

    Może jeszcze w wolnej chwili coś o krótkoterminowej sytuacji na rynkach akcji – korekta w lutym? Czy lepiej włączyć się do ruchu z marszu?

    Doris

    8 Luty 2012 at 13:16

  13. Indeks gieldy francuskiej wyglada fatalnie. To jeden chyba z najgorzej wygladajacych indeksow europejskich. Po poteznym spadku w lipcu poki co odbicie zdechlego kota. Jak tak dalej pojdzie to korekta moze go zmasakrowac. Moze to bardziej o Francje chodzi niz o Wlochy w całym tym zamieszaniu.

    Tom

    10 Luty 2012 at 14:28

  14. @ Tom

    Chyba jednak Hiszpania (Ibex35) wygląda słabiej. CAC40 dotarł już do średniej 200sesyjnej i na chwilę nad nią się znalazł. Ibex’owi jeszcze trochę brakuje. Ale nawet tu będzie lepiej.
    Co do Francji – poczekaj, nie od razu Kraków zbudowano, ale CAC40 powinien za jakiś czas wybić się powyżej szczytów z 2010 roku.

    @ Wszyscy

    W komentarzach do poprzedniego wpisu podawałem jako ważną datę 9.02.2012, sugerując na bazie rotacji, że powinien to być raczej dołek. Rynek zdecydował, że bedzie to jednak szczyt, jak widać po dzisiejszej (10.02) sesji. Mamy więc tzw. inwersję

    songmun

    10 Luty 2012 at 17:59

    • Z tym, ze CAC pokona szczyty z 2010 nawet nie dyskutuje, bo to jest dla mnie naturalna kolej rzeczy w dluzszej perspektywie. (Jestem od wrzesnia bykiem po latach jako mis). Za ok. +/-3 lata powinnismy byc na nowych historycznych maksach i po hiperboli. Natomiast mysle tutaj bardziej o krotkim czasie, czyli ok. pol roku. To tak jak z naszym W20.Nawet ewentualne zejscie na 1600 (obecnie dla mnie malo realne) nie zmienia faktu, ze jestesmy w nowej hossie.

      Tom

      10 Luty 2012 at 21:03

  15. @tom
    Trade what you see not what you think😉

    parobek

    11 Luty 2012 at 10:47

  16. sirCwaniak

    12 Luty 2012 at 20:51

  17. Witam i gratuluje zajęcia pierwszego miejsca w najnowszym rankingu blogerów niezależnych. Zawsze z przyjemnością czytam każdy wpis i jestem pełen podziwu za profesjonalizm.
    Cały ranking 52 blogów można znaleźć tutaj:

    http://longterm.bblog.pl

    Longterm

    13 Luty 2012 at 12:47

  18. Czy dobrze rozumuję,że teraz przewidujesz korektę do 24 lutego?(po przeczytaniu konwersacji z Mon_73 u Harmonica)

    Marcin

    13 Luty 2012 at 19:39

    • @ Marcin
      Tak mi to wychodzi…

      Song Mun

      14 Luty 2012 at 13:00

  19. Panowie gdzie Wy ta korektę widzicie?

    Jureke

    15 Luty 2012 at 15:28

  20. z czego wynika Twoim zdaniem relatywna siła swigu?

    legrand

    15 Luty 2012 at 20:21


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: