NATURA BRAMY

Rynki Ekonomia Gospodarka Świat i czasem Polityka

Październikowy węzeł gordyjski

with 2 comments

Stali Czytelnicy wiedzą o mojej atencji i szacunku dla Jeff’a Greenblatt’a i pewnie są już znudzeni okazywaniem tegoż na blogu, bo ileż to można.

Ale co mam zrobić, jeśli Jeff co pewien czas podrzuca naprawdę ciekawe idee i spostrzeżenia? Przy całej mojej dociekliwości i troszkę badawczym podejściu do rynków, na razie nie jestem w stanie nawet w ułamku zauważyć tego, co widzi Jeff, choć intensywnie nad tym pracuję.

O takim właśnie ciekawym niedawnym spostrzeżeniu Jeff’a dziś chciałbym napisać.

Od pewnego czasu Jeff sygnalizuje potencjalną dużą istotność tego, co będzie się działo na rynkach w tym roku w październiku. Kto czytuje jego teksty w „Futures” (futuresmag.com)

http://www.futuresmag.com/author/jeff-greenblatt

ewentualnie jest zapisany na jego newsletter (cco można zrobić pod poniższym adresem)

https://www.lucaswaveinternational.com/

wie o tym doskonale i nie potrzebuje do tego mojego pośrednictwa.

Ten wstęp napisałem dla tych, którzy o tym nie wiedzą, a jestem przekonany, że to większość moich czytelników.

I właśnie o tym jego spostrzeżeniu, „październikowym węźle gordyjskim”, który nam się szykuje, chciałbym co nieco napisać, poszedłem bowiem tropem Jeff’owego myślenia by zobaczyć, co mogło Go aż tak zaniepokoić, że pod pewnymi warunkami dopuszcza możliwość swego przejścia na niedźwiedzią stronę w październiku, czego do tej pory nie brał poważnie pod uwagę. O tym, jakie to warunki, będzie niżej we wpisie, na razie spójrzmy, czego  „idąc śladem” doszukałem się na wykresach.

Uprzedzam, w tym wpisie będzie sporo „litanii czasowych”, ale to niezbędne.

Najpierw ważne zależności czasowe dla października 2012 udało mi się dostrzec na długich obligacjach rządowych w USA, konkretnie na obligacjach 30-letnich. Potem podobny, niemal bliźniaczy układ znalazłem na obligacjach 10-letnich, nie ma więc za bardzo sensu powtarzanie tej samej wyliczanki dla tego rynku. Ograniczyłem się do 30 latek. Później okazało się, że podobnie rzecz ma się z rynkiem akcji w USA.

Szczerze mówiąc takiego „węzła” różnego typu zależności czasowych dotąd nie spotkałem. Jak dotąd najwięcej podobnych  zależności znalazłem przy okazji formowania się zeszłorocznego, sierpniowego szczytu na złocie (tego przedostatniego, przed rekordowym z początku września 2011, z ceną w okolicy 1920 USD/oz) Szczyt z początku września miał już mniej zależności, ale cały ten układ sierpniowo- wrześniowych szczytów razem wzięty okazał się brzemienny w długoterminowe skutki – od tamtego momentu na rynku złota mamy przedłużającą się korektę, która wkrótce będzie miała już rok.

Pozwoliłem sobie przypomnieć, co pisałem wtedy na temat złota na blogu Wojtka Białka:

song_mun   2011/08/23 19:15:44

Złoto dotarło do potężnego nagromadzenia oporów czasowych Greenblatta i będę bardzo zdziwiony, jeśli cały ten układ, wskazujący na obecny tydzień nie zadziała. Takiego układu tylu oporów, trafiającego ściśle w obecny moment z różnych perspektyw czasowych dawno nie widziałem. Oto jesteśmy:

144 miesiące (liczba Fibo) od sierpnia 1999 r, gdy złoto osiągało minimum bessy,

34 miesiące (liczba Fibo) od minimum z października 2008,

18 miesięcy (liczba z ciągu Lucasa, bliźniaczego do Fibo) od dołka z lutego 2010,

619 tygodni (pochodna 0,618 czyli 618 + 1) od szczytu z października 1999

423 tygodnie (pochodna od 4,236) od dołka z lipca 2003,

162 tygodnie (pochodna 1,618) od lokalnego szczytu z lipca 2008,

123 tygodnie (liczba Lucasa) od dołka z kwietnia 2009,

90 tygodni (89 liczba Fibo+1) od szczytu z grudnia 2009,

56 tygodni (55 Fibo+1) od dołka z lipca 2010,

1364 sesje (liczba Lucasa) od szczytu z 12.05.2006 wypada 24.08.2011

610 sesji (liczba Fibo) od dolka z 17.04.2009 wypada 25.08.2011,

146 sesji (pochodna od sześcianu 0,618) od dolka z 28.01.2011 wypada dziś, 23.08.2011,

78-79 sesji (pochodna od 0,786, pierwiastka z 0,618) od dołka 5.05.2011, wypada 23-24.08.11,

38 sesji (pochodna 0,382 kwadratu z 0,618) od dołka z 1.07.2011 wypada 24.08.11

Dywergencja na dziennym RSI(14), 84 punkty na RSI(14) tygodniowym, 80 punktów na RSI(14) miesięcznym ( …)aż prosi się o wywołanie znacznej korekty. Jeśli to zadziała, a prawdopodobieństwo naprawdę jest spore, to pewnie nie będzie to szczyt hossy (brak dywergencji na tygodniowych lub miesięcznych oscylatorach), na pewno jednak będzie to bardzo ważny technicznie szczyt, po którym przyjdzie znaczna punktowo i/lub czasowo korekta.

Przypominam ten mój wpis sprzed roku nie po to, by się chwalić, jaki to byłem genialny w swoich przewidywaniach, tylko by pokazać, jakie konsekwencje przynosi dla przyszłości rynku nagromadzenie tylu ważnych układów harmonicznych. Jak się po pewnym czasie okazało, szczyt z 23.08.2011 na złocie został na krótko pobity i nowy, odrobinę wyższy szczyt powstał 6.09.2011, na o wiele mniej istotnych punktach czasowych (głównie w układzie dziennym), w efekcie złoto utworzyło wtedy zręby późniejszego podwójnego szczytu . Takie sytuacje czasami się zdarzają. Jednakże to 23.08 nastąpiła zasadnicza zmiana w zachowaniu rynku złota i w jego postrzeganiu.

Wróćmy do dzisiejszych czasów.

To, co pojawia się na rynku obligacji może mieć podobne, długoterminowe konsekwencje jak to, co udało mi się rok temu zauważyć na rynku złota.

W trzecim tygodniu października (a więc między 15 a 19.10.2012 r.) na rynku obligacji będziemy mieli:

  • 1618 tygodni (pochodna od 1,618) od dołka, wyznaczającego początek ponad 30-letniej już hossy na tym rynku z września 1981,
  • 1598 tygodni (1597 – Fibonacci) od dołka z lutego 1982, będącego pierwszym testem początku hossy,
  • 1440 tygodni (wielokrotność Ganna 10×144) od drugorzędnego dołka z marca 1985,
  • 1381 tygodni (pochodna od 1,382) od istotnego szczytu z połowy kwietnia 1986,
  • 1236 tygodni (pochodna od 1,236) od trzeciorzędnego szczytu z lutego 1989,
  • 988 tygodni (987 – Fibonacci) od istotnego szczytu z października 1993,
  • 610 tygodni (Fibonacci) od trzeciorzędnego dołka ze stycznia 2001,
  • 521 tygodni (Lucas) od trzeciorzędnego szczytu z października 2002,
  • 383 tygodnie (pochodna 0,382) od szczytu z czerwca 2005,
  • 236 tygodni (pochodna 0,236) od drugorzędnego szczytu z marca 2008,
  • 198 tygodni (199-Lucas) od ważnego szczytu z grudnia 2008,
  • 144 tygodnie (Fibonacci + Gann) od drugorzędnego dołka z przełomu 2009/10
  • 77 tygodni (76-Lucas) od drugorzędnego dołka z kwietnia 2011,
  • 54 tygodnie (55 – Fibonacci) od ważnego szczytu z września 2011,
  • 28 tygodni (29-Lucas) od dna z marca 2012.

Co trochę zaskakujące, w układzie miesięcznym  udało mi się znaleźć niewiele punktów harmonicznych do października 2012:

  • 127 miesięcy (pierwiastek z 1,618) od dołka z marca 2002,
  • 76 miesięcy (Lucas) od dołka z czerwca 2006,
  • 46 miesięcy (47-Lucas)od szczytu z grudnia 2008,
  • 36 miesięcy (liczba Gann’a) od drugorzędnego szczytu z października 2009,
  • 13 miesięcy (Fibonacci) od szczytu z września 2011

Ciekawe w tym jest to, że wszystkie miesięczne harmonie sięgają maksymalnie 2002 roku. Przed tą datą miesięczne harmonie stają się niedokładne.

Czas na rynek akcji w USA, reprezentowany przez indeks S&P500:

Zacznijmy od układu miesięcznego. W październiku 2012 będzie:

  • 609 miesięcy (610 Fibonacci) od szczytu z przełomu 1961/1962 r.,
  • 382 miesiące (0,382) od szczytu z okolic listopada/grudnia 1980
  • 362 miesiące (iloczyn 1,618 x pierwiastek z 5) od b. ważnego dna z sierpnia 1982,
  • 145 miesięcy (Fibo+Gann 144) od dość ważnego szczytu z września 2000,
  • 123 miesiące (Lucas) od dołka z lipca 2002,
  • 90 miesięcy (89- Fibonacci) od dołka z kwietnia 2005,
  • 76 miesięcy (Lucas) od dołka z czerwca 2006,
  • 60 miesięcy (Gann) od szczytu z października 2007,
  • 47 miesięcy (Lucas) od dołka z listopada 2008,
  • 18 miesięcy (Lucas) od szczytu z kwietnia 2011

Teraz układ tygodniowy:

  • 1365 tygodni (Lucas 1364) od nieistotnego dołka z sierpnia 1986 r.,
  • 1272 tygodnie(1,272 to pierwiastek z 1,618) od dołka z maja 1988, będącego pierwszą korektą po dnie z grudnia 1987, kończącym bessę ze słynną październikową paniką,
  • 1110 tygodni (11,09 to sześcian pierwiastka z 5) od mało ważnego dołka z czerwca 1991,
  • 987 tygodni od nieistotnego dołka z listopada 1993
  • 609 tygodni (610 Fibonacci) od drugorzędnego szczytu z lutego 2001,
  • 521 tygodni (Lucas) od bardzo ważnego dna z października 2002,
  • 260 tygodni (niezbyt precyzyjna pochodna od 2,618) od szczytu z października 2007,
  • 237 tygodni (pochodna 0,236) od dołka z połowy marca 2008,
  • 127 tygodni (1,272- pierwiastek z 1,618) od szczytu z kwietnia 2010,
  • 60 tygodni (Gann lub niezbyt precyzyjna pochodna od 0,618) od dołka z sierpnia 2011,
  • 26 tygodni (pochodna 2,618) od szczytu z początków kwietnia 2012,
  • 17 tygodni (18-Lucas) od dna z początków czerwca 2012.

I tu również ciekawa sprawa – zarówno miesięczne jak i tygodniowe harmonie od naprawdę istotnych punktów zwrotnych przypadają albo na lata przed wielką hossą 1982-2000, albo po niej. Brak jest istotnych wskazań od ekstremów z czasu hossy 1982-2000 na poziomie miesięcznym, a na poziomie tygodniowym w istotnych harmonicznie punktach znajdują się ledwie drugorzędne punkty zwrotne, a naprawdę ważne punkty zaczynają wskazywać na październik 2012 dopiero począwszy od 2002 roku.

No dobrze, a co z tego wszystkiego wynika oprócz tego, że druga połowa października będzie prawdopodobnie bardzo istotnym momentem zwrotnym? Spróbujmy co nieco pokombinować, co może nas wtedy czekać, pamiętając przy tym cały czas, że są to jedynie kombinacje myślowe.

Na proste pytanie: szczyt czy dołek niestety nie mogę udzielić prostej odpowiedzi. Nie wiem.

Obligacje rządu USA reprezentują stronę risk off inwestycji (kapitał ucieka w nie w razie zawieruchy) z kolei indeks S&P500 można w przybliżeniu określić jako reprezentanta strony risk on (wszystkich instrumentów, w które inwestuje się w spokojnych czasach, gdy stopa zwrotu z inwestycji staje się ważniejsza, niż ocalenie kapitału).

W takiej sytuacji należy więc oczekiwać, że ekstrema październikowe na rynkach obligacji i S&P500 powinny mieć przeciwny znak, czyli jeśli szczyt na rynku obligacji, to dołek na SP500 lub odwrotnie.

Tak po prawdzie to możliwy jest nawet i taki scenariusz, że na obu rynkach wypadną równocześnie albo dołki albo szczyty, choć takie zdarzenie wydaje się znacznie mniej prawdopodobne, niż ekstrema o „przeciwnych znakach”. Do końca jednak tego wykluczyć nie można – w latach 80-tych i 90-tych obligacje i akcje w USA poruszały się najczęściej w tym samym kierunku, a pojawiająca się dywergencja między tymi instrumentami był wtedy najczęściej sygnałem narastającej presji inflacyjnej, gdy to obligacje spadały, bądź kończenia się fazy spowolnienia gospodarczego, gdy obligacje już rosły, a akcje jeszcze nie.

Zajmijmy się najbardziej prawdopodobnymi układami.

Pierwszy, który się nasuwa – w październiku 2012 szczyt na rynkach obligacji i równocześnie dołek na rynkach akcji. Ten wariant sam uważam za najbardziej prawdopodobny. Obecny „brak strachu” sygnalizowany przez VIX na poziomie 5 letniego minimum (13,6 pkt) i zadowolenie zarządzających funduszami (znowu ponad 76 pkt) wg NAAIM wskazuje, ze do przesilenia powinno być blisko, podobnie dzienny RSI(14) w okolicach 68 punktów. Tyle, że nastroje  pokazują tak już od 2-3 tygodni….

Możliwe, że szczyt miał już miejsce 17.08 – mieliśmy wtedy nów (ostatnio rynek trochę patrzy na fazy Księżyca) a ponadto w miejscu tym po raz pierwszy dzienne układy Greenblatt’a sygnalizowały możliwy punkt zwrotny i nie dostaliśmy dołka, jak w poprzednich przypadkach, a potencjalny szczyt w USA (tak wynikałoby z układu intraday). Problem z tym ostatnim faktem jest taki, że sygnały pochodzą od słabych harmonii, a ewentualny szczyt nie jest na razie potwierdzony przez dalsze zachowanie rynku.

Mniejsza z tym. Jeśli to ten właśnie scenariusz jest w grze, to szczyt ruchu zaczętego w czerwcu albo już był w piątek, albo będzie wkrótce i potem musimy mieć spadek w USA do drugiej połowy października. Im szybciej, ten spadek nastąpi tym dla byków lepiej.

Ewentualne spadki na S&P500 powinny zejść co najmniej w rejon czerwcowych minimów.

Dalsze konsekwencje takiego układu? Z październikiem – listopadem 2012 rozpoczynałoby się duże przesuwanie kapitału z instrumentów risk off („bezpieczne” obligacje) do instrumentów risk on (akcje, towary, waluty i obligacje krajów emerging markets itd.), które powinno na dłuższy czas (co najmniej miesiące) zapewnić hossę na tych instrumentach.

Analogicznie- dla obligacji taki szczyt prawdopodobnie przez miesiące nie zostałby pobity. To niekoniecznie musi zaraz oznaczać koniec hossy na obligacjach i przejście do wieloletniej bessy  – scenariusz długiego trendu bocznego w stylu zachowania 10-letnich japońskich obligacji rządowych w latach 2000-nych jest o wiele bardziej sensowny dla długich obligacji rządu USA w obecnych warunkach.

Układ drugi – mniej prawdopodobny, ale nie niemożliwy, czyli szczyt S&P500 i dołek na obligacjach w październiku.

Tu oczywiście nie może dojść do większych spadków, a rynek powinien prawie cały czas iść w górę, nieznacznie tylko wychładzając oscylatory niewielkimi korektami.

Choć nastroje, wykupienie na rynkach akcji, a równocześnie wyprzedanie na obligacjach wydają się być piętą achillesową takiego scenariusza, to jednak pamiętam takie momenty w historii, gdy rynek wbrew nastrojom i oscylatorom pozostawał w przedłużającej się lewitacji.

2 miesiące takiej lewitacji rynku, połączone z dalszymi spadkami cen obligacji nie jest niemozliwe.

Możliwy, choć bardzo mało prawdopodobny, jest układ mieszany, czyli powiedzmy wzrosty do początków października włącznie, po czym gwałtowne spadki typu panika, szybko znoszące S&P500 do okolic czerwcowego dna. Ten scenariusz załatwiałby problem strachu i niepewności w drugiej połowie października, pozwalając na wspinanie się „po ścianie strachu” w ramach nowej fali wzrostowej po uformowaniu minimum. Wada tego scenariusza? Już gdzieniegdzie w sieci czytałem „zapowiedzi” październikowego krachu. Gdy takie myślenie się upowszechnia, szansa na realizację tego scenariusza znacząco maleje. Zresztą taka panika, nawet w wersji „mini” już sama z siebie jest niezwykle mało prawdopodobna, a powszechność oczekiwań co do jej wystąpienia jeszcze szanse na nią zmniejsza.

A co z sytuacją, że we wskazanym terminie „nic się nie stanie”? To samo pytanie zadałem Jeff’owi. Odpowiedź? To bardzo mało prawdopodobne, chyba najmniej ze wszystkich mozliwości. Przy takim nagromadzeniu układów harmonicznych i czasokresie rzędu 2-3 tygodni  na możliwość pojawienia się ekstremum „coś” powinno się pojawić.

Cokolwiek się w październiku stanie, powinno zdeterminować sytuację na następne miesiące, jeśli nie lata. I z tą myślą zostawiam Cię, Szanowny Czytelniku.

Jeszcze jedno – zauważyłeś Czytelniku paradoks całej sytuacji? Jeśli byki chcą prawdziwej hossy, to powinny kibicować w najbliższym czasie spadkom, zaś rasowe niedźwiedzie odwrotnie – powinny trzymać kciuki za nieprzerwane wzrosty do drugiej połowy października. I niech mi ktoś powie, że Rzeczywistość nie bywa przewrotna…

PS. W tym wpisie miało być kilka wykresów. Nie będzie, bo ważne sprawy rodzinne z cyklu tzw. nieprzyjemnych obowiązków zmuszają mnie do pilnego wyjazdu i przez tydzień nie będę zajmował się rynkami. Z tego też powodu przez co najmniej tydzień nie będę odpowiadał na pytania pod wpisem. Muszę wrzucić ten wpis w takiej formie. Wykresy może w następnych wpisach. Przepraszam za niezbyt staranny styl językowy wpisu – nie mam już czasu na korektę.

Letnie niebo
Czyste po deszczu –
Pochód mrówek.

Shiki

Written by songmun

19 Sierpień 2012 @ 22:52

Napisane w Uncategorized

Odpowiedzi: 2

Subscribe to comments with RSS.

  1. Bardzo ciekawe zależności.
    Dla szerszego obrazu warto Twoje i JG spostrzeżenia uzupełnić o obserwacje Raymonda Merrimana (http://www.mmacycles.com). Jego zdaniem – bazując na statystykach dla tzw. cyklu Jowisza dla SnP – w najbliższych miesiącach (do końca 2012, z ewentualnym i mniej prawdopodobnym przedłużeniem do czerwca 2013) powinien się ukształtować długoterminowy szczyt. Po nim będzie można mówić bessie liczonej w latach a nie miesiącach.
    Zestawiając zatem obie metody w jeden obraz domniemanej przyszłości, w październiku powinniśmy zobaczyć albo szczyt na bardzo wiele miesięcy, albo dołek na kilka miesięcy.

    Mon_73

    20 Sierpień 2012 at 17:28

  2. Very interesting insights.

    Peter

    21 Sierpień 2012 at 10:48


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: