NATURA BRAMY

Rynki Ekonomia Gospodarka Świat i czasem Polityka

Strzeż się…czy to porażka? Wyjaśnienie.

with 27 comments

Ten wpis jest dopełnieniem poprzedniego i jeśli ktoś nie czytał poprzedniego wpisu, powinien to zrobić, gdyż poniższa treść ma sens jedynie w kontekście zawartych tam stwierdzeń.

Zdecydowałem się uzupełnić poprzedni wpis. Odnoszę silne wrażenie, że patrząc na niedawne zachowanie SPX i utworzenie przez ten indeks nowych szczytów, znaczna część Czytelników uznała, że Cykle Greenblatt’a nie działają, a cała sprawa jest moją porażką.

O ile nie ma ludzi nieomylnych i sam do nich z oczywistych względów również nie należę, o tyle w tej akurat sprawie nie ma mowy o żadnym moim błędzie i w całości podtrzymuję to, co napisałem poprzednio wtedy w trybie przypuszczającym. Dziś mogę się odważyć powiedzieć to w trybie twierdzącym: w USA weszliśmy w istotną korektę o rozmiarach czasowych i / lub procentowych, prawdopodobnie zbliżonych do tej z 2011 roku.

Dobrze, ale to przecież nie rozwiązuje problemu, jakim niewątpliwie jest nowy szczyt indeksu S&P500 już po istotnym węźle czasowym, wyznaczonym na tydzień 17-21.03 tego roku.

Nie rozwiązuje, bo…. nie musi tego robić. Aby to lepiej wyjaśnić, mógłbym tu wyprodukować kilka stron teorii, będącej de facto w mniejszym czy większym stopniu moim swobodnym tłumaczeniem sztandarowej pozycji Jeff’a Greenblatt’a , wolę jednak odwołać się do konkretnego faktu z przeszłości.

Oto wykres cen złota z 2011 roku, dzięki któremu cała sprawa powinna się stać zdecydowanie bardziej zrozumiała:

Gold futures 2011

Gold futures 2011

Proszę zwrócić uwagę na szczyt nr 1 z 23.08.2011. W dniu, gdy ten szczyt się formował, odważyłem się po raz pierwszy publicznie napisać prognozę w oparciu o Cykle Greenblatt’a. Była to właśnie prognoza dla złota, którą wpierw dałem na jednym z portali, a parę godzin później powtórzyłem na blogu Wojciecha Białka. Jeśli ktoś nie wierzy, może zerknąć do komentarzy na blogu WB pod wpisem pt. „1987?” z 18.08.2011 r. Ten sam mój ówczesny komentarz przekopiowałem poniżej:

song_mun 2011/08/23 19:15:44

Złoto dotarło do potężnego nagromadzenia oporów czasowych Greenblatta i będę bardzo zdziwiony, jeśli cały ten układ, wskazujący na obecny tydzień nie zadziała. Takiego układu tylu oporów, trafiającego ściśle w obecny moment z różnych perspektyw czasowych dawno nie widziałem. Oto jesteśmy:

144 miesiące (liczba Fibo) od sierpnia 1999 r, gdy złoto osiągało minimum bessy,

34 miesiące (liczba Fibo) od minimum z października 2008,

18 miesięcy (liczba z ciągu Lucasa, bliźniaczego do Fibo) od dołka z lutego 2010,

619 tygodni (pochodna 0,618 czyli 618 + 1) od szczytu z października 1999

423 tygodnie (pochodna od 4,236) od dołka z lipca 2003,

162 tygodnie (pochodna 1,618) od lokalnego szczytu z lipca 2008,

123 tygodnie (liczba Lucasa) od dołka z kwietnia 2009,

90 tygodni (89 liczba Fibo+1) od szczytu z grudnia 2009,
56 tygodni (55 Fibo+1) od dołka z lipca 2010,

1364 sesje (liczba Lucasa) od szczytu z 12.05.2006 wypada 24.08.2011

610 sesji (liczba Fibo) od dolka z 17.04.2009 wypada 25.08.2011,

146 sesji (pochodna od sześcianu 0,618) od dolka z 28.01.2011 wypada dziś, 23.08.2011,

78-79 sesji (pochodna od 0,786, pierwiastka z 0,618) od dołka 5.05.2011, wypada 23-24.08.11,

38 sesji (pochodna 0,382 kwadratu z 0,618) od dołka z 1.07.2011 wypada 24.08.11


Dywergencja na dziennym RSI(14), 84 punkty na RSI(14) tygodniowym, 80 punktów na RSI(14) miesięcznym (sic!) a także last but not least i to, co się dzieje z tłumami:
wyborcza.biz/gieldy/1,101260,10156300,Zloto_drogie_jak_nigdy__W_kantorach_brakuje_monet.html
aż prosi się o wywołanie znacznej korekty. Jeśli to zadziała, a prawdopodobieństwo naprawdę jest spore, to pewnie nie będzie to szczyt hossy (brak dywergencji na tygodniowych lub miesięcznych oscylatorach), na pewno jednak będzie to bardzo ważny technicznie szczyt, po którym przyjdzie znaczna punktowo i/lub czasowo korekta.

Rzeczywiście, w tym samym dniu, gdy pisałem ten tekst, doszło do uformowania się szczytu, oznaczonego nr 1 na wykresie.

Kilka dni później ten szczyt został na chwilkę przekroczony tylko po to, by dolarowa cena złota zrobiła szczyt wszechczasów 6.09.2011 r (szczyt nr 2 na wykresie), od którego rozpoczął się trend spadkowy żółtego metalu, trwający do tej pory.

Szczyt z 6.09.11 r. powstał na bez porównania mniej istotnym węźle czasowym. Z wrodzonego lenistwa nie będę tu rozpisywał węzła dla szczytu nr 2, no chyba, że ktoś odpowiednio silnie mnie do tego zmotywuje i kategorycznie tego zażąda:-). Mam nadzieję, że wierzysz mi Czytelniku na słowo i nie będziesz mnie zmuszać do tego

Pytanie, czy prognoza, postawiona na gorąco 23.08, na podstawie ówczesnego układu harmonicznego na wykresie złota została zanegowana przez ruch, z początków września 2011, czy też nie, w świetle późniejszego zachowania cen kruszcu jest chyba pytaniem retorycznym? A czy ktoś, kto posłuchałby mnie 23.08.2011 r. i zamknął wszystkie długie pozycje na złocie, zrobiłby błąd?

Teraz już rozumiesz Czytelniku, skąd brał się moje upór w twierdzeniu, że wszystko jest OK, pomimo lekkiego wyjścia SPX ponad szczyt intraday z 21.03.2014 r?

Gdybym w okresie 10-21.03 nie zobaczył nic, żadnego dołka lub szczytu, albo zobaczył dołek, pierwszy napisałbym tu, że się pomyliłem, nie trzeba by mnie do tego zmuszać. Ale w tym konkretnym układzie, jak mieliśmy na przełomie marca i kwietnia tego roku, o pomyłce nie ma mowy – w przewidywanym czasie dostaliśmy bezdyskusyjny szczyt, oznaczony na tym wykresie nr 1:

SPXdaily14

Szczyt ten został na chwilkę pobity o 13 pkt czyli 0,7% i 4 kwietnia na poziomie 1897 pkt uformował się nowy, nieco wyższy szczyt na SPX (nr 2 na powyższym wykresie). Taki układ ekstremów (szczyty w istotnych czasowo punktach, dołki w nieistotnych, bądź nawet całkiem „poza” punktami czasowymi), jest charakterystyczny dla niedźwiedziej rotacji. W rotacji byczej powinniśmy dostawać w tych miejscach dołki. To był dla mnie oczywisty sygnał, że wszystko przebiega w najlepszym porządku i że pojawienie się wyraźniejszych, zdecydowanych spadków, takich, jak prognozowane w poprzednim wpisie, będzie kwestią stosunkowo niedługiego czasu. To dlatego na pytanie, postawione przez jednego z komentujących poprzedni wpis „Co musi się zmienić, bym zmienił zdanie?” odpowiedziałem, że nic, bo wg mnie wszystko toczy się w najlepszym porządku. Po 4.04 wiedziałem już, że na pewno nadchodzą spadki.

Szczyt z 4.04 powstał na o wiele mniej istotnym węźle czasowym. Poniżej pokazuję tu akurat układ tygodniowy, ale proszę pamiętać, że równie intensywnie pracuję z cyklami w układzie dziennym. Na początku kwietnia ekstrema mogły wypaść albo 1.04, albo 4.04-7.04 , tak podpowiadały układy dzienne. Widząc ruch S&P500 do góry nie było wątpliwości, że ekstremum tym będzie kolejny szczyt. Początkowo liczyłem na 1.04 i lokalny szczyt trochę poniżej tego z 21.03 (ślady tego mojego przekonania widać w komentarzach z 1.04), ostatecznie jednak rynek wybrał 4.04, a wybierajac tę datę potwierdził to, co już podejrzewałem na podstawie pokazanego tu układu tygodniowego:

SPX404harm

Ten układ, rodem z SPX i paru innych indeksów w USA bardzo przypomina pokazaną wcześniej sytuację z późnego lata 2011 na rynku złota. Mam nadzieję, że teraz już rozumiesz Czytelniku, skąd wzięło się moje twierdzenie, że wszystko jest zgodnie z prognozą. Z wciąż nieznanych dla mnie powodów czasem zdarza się tak, że w idealnym harmonicznie miejscu nie powstaje ten najważniejszy szczyt, a tylko „przedostatni” szczyt, formujący się przed tym „właściwym” (np. szczyt fali 3, jak powiedzieliby Falowcy), nieznacznie przekraczającym poziom „przedostatniego” szczytu i tworzącym pułapkę na Byka.

To nie jest częste zjawisko, ale kilka razy zdarzyło mi się je zaobserwować zarówno w stosunku do szczytów jak i w układzie lustrzanego odbicia, w stosunku do dołków.

Jest jeszcze coś istotnego, co już w trakcie rozwoju całej sytuacji podpowiadało, że najprawdopodobniej mam rację – zachowanie Nasdaq’a. Ten indeks, mający 95% wspólnych czasowo ekstremów z S&P500, zareagował niemal idealnie na okno, wyznaczone na 10-21.03.2014, tworząc szczyt 7.03, 609 sesji (610 -1) od dna z 4.10.2011 r. i później nie poprawiając już tego ekstremum.

Nawet jeśli ktoś nie zna bądź nie śledzi cykli Greenblatt’a, to taka utrzymująca się dłużej niż kilka dni dywergencja w zachowaniu obu amerykańskich indeksów powinna była zwrócić jego uwagę – zdrowy rynek Byka w USA jest „prowadzony” przez indeksy technologiczne Nasdaq Composite i Nasdaq 100, jako indeksy spółek o zdecydowanie większej becie i zawierające znacznie większy procent spółek, określanych jako „wzrostowe”.

Brak wsparcia wzrostów SPX przez analogiczne zachowanie NDX czy NDQ powinien być nawet dla niezbyt wprawnego analityka lampką ostrzegawczą, że „coś z tymi wzrostami jest nie tak”. Identycznie wygląda sprawa z indeksem Russell 2000, także zachowanie tego indeksu , również charakteryzującego się większą betą ostrzegało, że problemy są blisko.

Patrzenie na rynek amerykański tylko przez pryzmat S&P500 bywa niewystarczające….

Reasumując- nic nie zmieniło się w moim stanowisku, bo zmienić się w świetle powyższego nie mogło. Zdecydowanie podtrzymuję zdanie z poprzedniego wpisu, które teraz mogę już wypowiedzieć w formie twierdzącej – w USA weszliśmy w co najmniej kilkumiesięczną , jeśli nie dłuższą, korektę wzrostów.

Na tę chwilę dla S&P500 nadal najbardziej prawdopodobny wydaje mi się jakiś wariant korekty płaskiej, utrzymującej się ponad szczytem z 2007 r. Sugestia, że struktury spadkowe w tej korekcie będą miały charakter elliottowskich „trójek”, typowych dla fal 4 wydaje się płynąć z kształtu korekty bardziej zaawansowanego w spadkach Nasdaq’a.

Jeśli się przyjrzeć uważniej wykresowi SPX nietrudno zauważyć, że tuż nad szczytem z 2007 r., powstałym na poziomie 1576 pkt., mamy 38,2% zniesienie fali wzrostowej (około 1585 pkt), trwającej od października 2011 do kwietnia 2014:

SPXmonth

Taki układ korekty (płaska i nie znosząca więcej niż 38,2% poprzedzających wzrostów) byłby typowy dla fal 4 wg Elliotta i tak właśnie na obecną chwilę interpretuję sytuację na tym indeksie – przed nami trochę kołysania pomiędzy kwietniowym szczytem z tego roku a poziomem szczytu z 2007 r, po którym powinna przyjść ostatnia, 5 fala hossy, liczonej od 2009 r.

Jeśli się nie mylę, to w najbliższym czasie przed nami bardzo trudny rynek, z wieloma pułapkami tak na Byka, jak i na Niedźwiedzia, na którym zbytnia pewność co do kierunku bieżącego ruchu i przesadne przywiązanie do raz otwartej pozycji mogą być kosztowne. Ten rynek będzie wymagać dużej elastyczności w działaniu, ale to przecież norma dla spekulacji w czasie korekt płaskich. A jeśli ktoś takiego rynku nie lubi albo źle się na nim czuje, powinien rozejrzeć się za innym miejscem do spekulowania, albo najzwyczajniej w świecie – stanąć z boku.

Kończąc, zyczę wszystkim Czytelnikom Wesołych Świąt Wielkiej Nocy i samych udanych spekulacji.

Wiosenne morze
czy schyłek dnia tak cicho
pulsuje w dali

Buson (ze zbioru Busonkushu, około 1750)

Written by songmun

12 Kwiecień 2014 @ 22:48

Napisane w Uncategorized

Tagged with , ,

Odpowiedzi: 27

Subscribe to comments with RSS.

  1. W/g mnie tytuł jest nazbyt emocjonalny.Niezależnie co by się nie stało na analizowanym przez Ciebie S&P nie można nazwać zaraz porażką ,od co najwyżej nie trafioną prognozą ,co w żaden sposób nie dyskredytowałoby ani Twojej nietuzinkowej wiedzy ani też teorii Greenblatt’a. Nigdy wcześniej nie sprawdzało się powiedzenie „giełda to nie apteka” tak jak obecnie. Wybijanie stop loss’ów (i to często znaczne) negowanie formacji po chwilowym potwierdzeniu, to dziś norma.Doskonale wpisuje się w to również Twoja ostatnia analiza . To kilkudniowe przesunięcie czasowe jest tego klasycznym potwierdzeniem.To tyle w tym temacie.Osobiście jestem bardzo ciekaw (i pewnie wielu Twoich czytelników również) jak postrzegasz sytuację na parze eur/usd, co niewątpliwie ułatwiłoby prognozowanie zachowania rynków.Pozdrawiam i przy okazji życzę (z lekkim wyprzedzeniem) Wesołych Świąt.

    wojtek 7

    13 Kwiecień 2014 at 16:07

  2. Zwrócił ktoś uwagę, że w tym samym czasie, kiedy amerykańskie indeksy dostały zadyszki, relatywną siłę zaczęły wykazywać rynki wschodzące i surowce? Ewidentnie ma miejsce przerzucanie kapitału.

    piter

    13 Kwiecień 2014 at 19:35

  3. …świat nieomylnych analityków nie istnieje.

    Pątek przed sesją – imo /pozaelliottowski punkt widzenia/:

    https://www.tradingview.com/x/JdpMFbPK/

    hehe

    13 Kwiecień 2014 at 19:58

  4. Witam, z mojej strony gratulacje swietnych wpisów, przy okazji nawiazujac do tematu złota jak widzisz obecna sytuację na tym kruszcu? pozdrawiam

    Arek

    14 Kwiecień 2014 at 16:15

  5. Już tu kiedyś pisałem: najpierw aptekarska precyzja, obliczenia do setnych po przecinku i co do dnia, rotacje, pierwiastki. A potem takie tłumaczenie… Bo inaczej być nie może: RYNEK to nie MASZYNA.

    Mario

    14 Kwiecień 2014 at 20:03

  6. Witam. Czytajac ten wpis i krachowe podejscie WB na jego blogu zastanawiam jak ma sie do tego sentyment AAII

    Rocky

    17 Kwiecień 2014 at 13:38

  7. @ Rocky

    Zerknij na VIX’a…. Jednotygodniowy odczyt AAII bywa mylący…

    songmun

    17 Kwiecień 2014 at 17:42

    • @ Rocky To, co skopiowałem od Marka Yusko (a co pochodzi z EWI) to nie jest ściśle AAII tylko 10-tygodniowa średnia ruchoma ze stosunku Byki/(Byki+Niedźwiedzie). Ten wskaźnik lepiej pokazuje długoterminowe trendy…..

      songmun

      22 Kwiecień 2014 at 16:18

  8. Dostało mi się od Gospodarza,zwymyślał mnie,choć moje intencje były ostrzegawczo-edukacyjne dla czytelników mniej wprawionych w piekielnie trudne boje na rynkach finansowych.Zwróciłem uwagę Gospodarzowi i zrobiłem to z pełną świadomością bez kurtuazji,że metodę,którą stosuje jest już nieaktualna od ostatniej trafnej analizy CAC40 z 23.11.2011roku.Ale…,żeby nie było,że tylko krytykuję,podam swoją analizę kasowego S&P500:epicentrum 1946-wartość od której nastąpi prawdziwe trzęsienie na rynkach finansowych;amplituda 1967.Wszystko to powinno się zmieścić między 8-12 maja tego roku.Po tej dacie nastąpi dość gwałtowny(15-20% w zależności od rynku)) i krótki czasowo(ok.6-tyg.) spadek,którego koniec wystąpi między 16-20 czerwca 2014r.Po nim nadejdą wielomiesięczne wzrosty.Weryfikacja wkrótce.Zachęcam również Innych do podania swoich analiz,oczywiście nie ujawniając swojego warsztatu.Dziękuję hehe za pionierstwo w podaniu swojej analizy.

    p.s.-cytuję Gospodarza- „Wbiłeś sobie cos w głowę i atakujesz każdego, kto ma odmienne zdanie. Stań przed lustrem i zastanów się na sobą – to może Ci zaoszczędzić sporo potencjalnie już straconych pieniędzy”.Nie jest tak źle jak myślisz-rynki finansowe są moim jedynym żywicielem od 21 lat i żyję,płacę rachunki,co roku min.2 miesiące wypoczywam poza granicami Polski,uwalniając się od rynkowego mimo wszystko stresu.Pozdrawiam Gospodarza i wszystkich czytelników,i życzę Wesołych Świąt.

    Rafi

    17 Kwiecień 2014 at 23:19

    • takie życzeniowe myślenie z tymi poziomami ale też takie mam w scenariuszu i widzę po blogach, że nie tylko ja zatem może to być nierealne.

      portius

      22 Kwiecień 2014 at 12:49

    • Widzę, że dużą wiedzę posiadasz,Rafi gratulacje!!!

      Marcin

      1 Maj 2014 at 11:42

  9. na poczatku lutego słynna astrolożka SUSSAN MILLER zajmująca sie giełdą pisała, kwiecień bedzie przerażający,,29.04 nastąpi załamanie giełdy ,bardzo ciekaw jestem tej daty w korelacji z datami hehe i Rafiego pozdrawiam
    zyczę Wszystkim WESOŁYCH ŚWIĄT

    andy

    18 Kwiecień 2014 at 11:29

    • @ andy

      Byłbym nieuczciwy,gdybym nie przedstawił Ci drugiego alternatywnego scenariusza,który biorę pod uwagę.Baaardzo istotna dla mnie jest strefa czasowa 16-20 czerwca tego roku.Pierwszy wariant,który przedstawiłem powyżej, będzie obowiązywał w przypadku nienaruszenia dołka z 11 kwietnia.Natomiast w drugim wariancie,gdyby S&P500 naruszył go o kilka,klikanaście punktów w dół od 1814,to 16-20 czerwca i tak zobaczymy 1946 z najwyżej małymi odchyleniami w górę lub w dół.Aby drugi wariant miał się realizować,to spadek poniżej 1814 musi nastąpić najpóżniej między 30.04-2.05,a więc w nadchodzącym tygodniu.”Tak czy siak” spadki 15-20% i tak nas czekają,a kwestią otwartą jest czy będzie to od 12 maja,czy po 20 czerwca,a wtedy dołek tych spadków wg mojej analizy przypadłby na strefę czasową 12-15 września tego roku.I to by było na tyle.

      Rafi

      26 Kwiecień 2014 at 18:58

  10. @Piotr – mimo mojego sceptycyzmu co do pełnej akceptacji dla Greenblattowskich cykli – weź zerknij na różnice i podobieństwa z rosyjskim kryzysem finansowym 1998 a obecną sytuacją czasową….

    @Rafi – imo wtedy /1998/ i obecnie mieliśmy wydłużenie fali piątej w 3. I ten scenariusz potwierdza Twoje wyliczenia. Daje nam to na SPX 16xx.

    hehe

    22 Kwiecień 2014 at 12:10

  11. Wszystkim, którzy widzą wydłużoną trójkę polecam porównanie zachowania wolumenu od 2009 z tym z lat 90tych…

    http://stooq.pl/q/?s=^spx&c=30y&t=c&a=ln&b=0

    LeM

    22 Kwiecień 2014 at 16:24

  12. @LeM ….czyli uważasz, że wydłużenie jest powodowane wyłacznie volumenem? Tak to zrozumiałem. Sprawdź w takim razie jeszcze 1946.

    hehe

    24 Kwiecień 2014 at 09:25

    • Nie o to chodzi. Fale trzecie nie tworzą dywergencji.

      LeM

      25 Kwiecień 2014 at 01:59

      • @ LeM

        Problem spadku obrotów można spróbować wyjaśnić w inny sposób – zmiana techniczna charakteru rynku. Chodzi przede wszystkim o rosnący udział tzw. dark pools, gdzie giganci między sobą przerzucają się potężnymi blokami akcji, szybko, wygodnie (dla nich) i bez udziału gawiedzi. Na takich rynkach obroty mogą być całkiem spore, a jednocześnie w wielu wypadkach nie będą notowane jako obroty dzienne na rynku.

        Trend ten jest na tyle istotny, że nawet NYSE podążyła w tym kierunku, zakładając ARCA. Dziś właściwie nie ma NYSE a jest NYSE-ARCA.
        Nie wiem, czy NYSE dolicza obroty z ARCA do sesji, obawiam się, że nie. To może być alternatywne wyjaśnienie tego, co się dzieje z wolumenem

        songmun

        25 Kwiecień 2014 at 06:49

  13. …poddaję się. Jedyne z czym mogę się zgodzic to interpretacja Piotra. W 1998 czy 1946 nie drukowano 85 czy 55 mld $ miesięcznie. Tym wszystkim którzy uważają, że fale trzecie „nigdy” nie tworzą dywergencji polecam „rozważenie” wpływu #POMO na amerykańskie indeksy.

    hehe

    25 Kwiecień 2014 at 08:59

  14. Rozważam, ale w tym sensie, że widzę nagminne deformacje fal korekcyjnych, które przybierają postać Running Flats, czy trójkątów nachylonych ku górze.

    Natomiast dodruk kasy powinien wpływać na zwiększenie obrotów, a nie ich wysychanie.
    Obrót ECN może być wytłumaczeniem, ale musiałby to być ciągły przepływ kasy z NYSE do ARCA bo na obrotach jest wyraźny trend spadkowy. Możliwe, że tak jest. Wg mojej wiedzy to nie więcej niż 10% wolumenu NYSE. Niestety nie mam danych dotyczących dynamiki tych udziałów.

    LeM

    25 Kwiecień 2014 at 17:25

    • Jest jeszcze Wave Personality. Nie chce mi się cytować opisu fal B/X, ale pasuje jak ulał.
      Zwłaszcza do NQ, gdzie po bańce, obecne wzrosty są generowane przez wąskie grono spółek, które zaadoptowały technologie w sprawne modele biznesowe. Jest ich kilka do kilkunastu.

      LeM

      25 Kwiecień 2014 at 17:31

  15. …nooo….wykładowców z ekonomii to ewidentnie mieliśmy innych. Po pierwsze dodruk maleje w czasie, przy rosnących stale cenach akcji – jeżeli pieniędzy ubywa, a trzeba kupowac coraz drożej to ….kupujemy coraz mniejsze ilości. Jeszcze raz proponuję zwrócic uwagę na #POMO – i porównac „szał” zakupów z równoczesnym skupem FEDu. IMO /i nie tylko/ mamy automatyczną wymianę kasy z obligacji na akcje.

    hehe

    25 Kwiecień 2014 at 18:52

  16. tylko, że jakoś bez dodruku kasy przez FED i przy rosnących cenach akcji w latach 90tych obroty jakoś rosły wraz ze wzrostem indeksów. I to jest zdrowa sytuacja w impulsie. Szukanie wymówek dla obecnej dywergencji jest tylko uzasadnianiem swojego chciejstwa w kwestii oznaczeń falowych, które rynek zweryfikuje i tak po swojemu.

    LeM

    28 Kwiecień 2014 at 16:25

  17. w latach 90 nie było dodruku?…był tyle że via akcja kredytowa przez system bankowy tylko przy wyższych stopach procentowych

    axel

    28 Kwiecień 2014 at 20:58

  18. Robert Prechter na początku lat osiemdziesiątych ogłosił zbliżający się koniec świata. O ile dobrze pamiętam poziom odrobinę poniżej 4k dla $DJIA wyznaczył jako wiekopomne maximum a kryzys jaki przyniesie korekta po tym fakcie następująca miała byc jednym totalnym zniszczeniem dla planety Ziemia i najgorszym w historii wszechświata. Jak już dzisiaj wiemy nic z tego się nie sprawdziło. Kryzysy ówczesne były zaledwie kryzysikami w porównaniu z obecnym lub obecnie odwołanym. Dow usilnie chce rozwalic 17k a o poziomach 4k nikt navet w najczarniejszych prognozach nie wspomina. Trzydzieści lat jak jeden dzień.

    Nie ma nieomylnych analityków.
    Nie ma dwóch takich samych fal.
    Nie ma dwóch takich samych cykli.

    Mogą byc co najwyżej podobne. I tych podobieństw trzeba szukac. Trzecie fale mogą byc wywołane naturalnie poprzez popyt i wtedy nie tworzą dywergencji. Zgoda. Ale to jest jak z erekcją – Viagra też powoduje wydzielanie tlenku azotu. Mamy więc sztuczną trójkę…i co z tego. Przyjdą jeszcze sztuczniejsze. Świat się zmienia a rynki tylko się dostosowują. FED/czyt. Viagra/ plus fakt, że tylko 15% inwestorów z 2007 roku powróciło aktywnie na rynek /w stanach/ powoduje, że grają sami sobie, a muzom inwestorzy instytucjonalni i stąd ta dywergencja przez, którą co niektórzy spac nie mogą.

    Ot i cała zagadka.

    hehe

    28 Kwiecień 2014 at 23:06


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: