NATURA BRAMY

Rynki Ekonomia Gospodarka Świat i czasem Polityka

7 czy 11?

with 40 comments

Ten wpis miałem opublikować jeszcze w zeszłym tygodniu, jednakże z tzw. „ważnych przyczyn rodzinnych” robię to dopiero teraz. Z tego powodu wykresy są ze stanem na zeszły tydzień, a nie na dziś, ale w przypadku interwału tygodniowego nie jest to chyba wielka przeszkoda.

Chciałbym podzielić go na dwie części. Część pierwsza dotyczyć będzie tego, co się stało ewentualnie jeszcze się dzieje teraz, część druga będzie zgrubną próbą spojrzenia w przyszłość; tu zaszły nowe okoliczności, zmieniające dość dużo….

Zacznijmy od tego, co już się stało, ewentualnie ciągle jeszcze się dzieje. Jak się za chwilę okaże, zobaczymy tu liczby z okolicy 144 w działaniu.

Mamy już dość istotne średnioterminowe szczyty na większości rynków rozwiniętych.

Pierwszy zaczął londyński FTSE100. Wpis pt. „London calling?” dość dobrze wyłapał ten moment, a opisany tam squaring, który powstał 15 maja, wytrzymał kilkukrotne próby przełamania go, podejmowane przez rynek.

FTSE100144

Kolejny był francuski CAC40

CAC40wkly

I niemiecki DAX

DAXwklycycl

Tu dodatkowo na obu indeksach mamy wspomagające oddziaływanie 610 tygodnia, liczonego od dołka z 8 października 2002, przypadającego na przełom pierwszej i drugiej połowy czerwca 2014 oraz w przypadku DAX’a istotnego punktu wg Gann’a – letniego przesilenia (w tym roku 20.06.2014 r).

Co ciekawe, jedynie w USA dołek z października 2002 wyznaczał dno „internetowej bessy”. W Europie Zachodniej dopiero dno z połowy marca 2003 zakończyło spadki. Tymczasem, co ciekawe, w USA węzeł czasowy, wynikający z dna bessy internetowej, nie wykazał się istotnym wpływem.

Dlaczego? Bo główną siłą, oddziałującą na indeksy okazał się cykl 144-146 tygodniowy i to on warunkował zachowanie poszczególnych indeksów w krajach rozwiniętych. Jeśli przyjrzymy się uważniej, jak formowały się dna „greckich” spadków w 2011 r. zauważymy ich identyczną sekwencję w stosunku do obecnie formujących się szczytów.

Pierwszy, już 9.08.2011 r. swe dno uformował FTSE100. Szczyt 15.05.2014 r. powstał 144 tygodnie później.

W następnej kolejności swe dołki w 2011 roku robiły CAC40 i DAX. Było to 23.09.2011. Szczyt CAC40 z 9.06.2014 wypadł 990 dni później. To nie jest 144 tygodnie, tylko trochę mniej – 142 tygodnie, a licząc już bardzo dokładnie, „dzień w dzień”, jest to 141.42 tygodni. Jeśli komuś ta liczba kojarzy się ze szkolną matematyką, jest na właściwym tropie. Wystarczy przestawić przecinek (ewentualnie kropkę u Anglosasów) o dwa miejsca w lewo i otrzymujemy 1.4142, czyli pierwiastek kwadratowy z 2 i to z dokładnością do 4 znaczących miejsc! Z moich obserwacji wiem, że pochodna pierwiastka z 2 pojawia się rzadziej, ale potrafi być istotna.

Jako ostatni swój dołek w roku 2011 uformował rynek amerykański. Było to w dniu 4.10.2011 r.

Wygląda na to, że w USA jeszcze szczytu nie mamy, choć jesteśmy bardzo blisko takowego. Na ten tydzień mamy w USA 146 tydzień, licząc od dna z października 2011, więc patrząc na układ techniczny, szczyt powinien wypaść pod koniec tego tygodnia lub maksymalnie w przyszłym tygodniu, raczej na jego początku. Dla szukających wpływu Księżyca na rynki – 26.07.2014 mamy Nów, więc ewentualny szczyt 2-3 dni od tej daty w tę czy w tę byłby jak najbardziej na miejscu. Nowie, jeśli już towarzyszą ekstremom, częściej tym o emocjach pozytywnych.

Dla wierzących wyłącznie w „twarde” fakty szczyt w okolicy lipcowego posiedzenia FOMC (29-30.07),zapewne jeszcze przed komunikatem, również jest do przyjęcia.

Jednoczesnie z dochodzeniem do szczytu w USA, rynki Zachodniej Europy wyciągają swoje fale B korekty, rozpoczętej w czerwcu.

Tak bym to mniej więcej widział.

Mamy już komplet tego, co jest. Pytanie brzmi – czy te szczyty to już koniec hossy? Zdecydowanie nie i chciałbym, żebyśmy się jednoznacznie rozumieli w tej kwestii. Jeśli już w ogóle koniec czegokolwiek, to mamy co najwyżej do czynienia z końcem wzrostów, liczonych od dna z 2011 r., a i to może być nadal zbyt wcześnie powiedziane, o czym za chwilę. Jak zwykle w takich razach, test ewentualnego szczytu powie nam, z czym mamy do czynienia i do momentu jego zakończenia nie wysuwałbym zbyt daleko idących wniosków.

Tu ważna dygresja. Ze zdziwieniem obserwuję, jak wielu ludzi próbuje idealnie „sprzedać szczyt/kupić dołek”. Niestety także wśród moich Czytelników. To naprawdę bezsensowne działanie. Jeśli najlepszym spekulantom udaje się przewidzieć, co się stanie jutro na rynku w 6 na 10 przypadków to oznacza aż 40% błędu. A oni są naprawdę najlepsi! Sądzisz Czytelniku, ze jesteś lepszy od nich? Najprawdopodobniej nie. Więc będziesz popełniać więcej błędów – czytaj: wykrwawiać swój rachunek na zleceniach stop-loss, które zapewne zakładasz, bo jeśli nie, to już w ogóle katastrofa.

I po co to wszystko? Praktycznie każdy ważniejszy szczyt lub dołek podlega testowaniu. Dna typu V lub szczyty typu A są naprawdę rzadkie.

Po zmianie trendu większość nadal wierzy w stary trend, nie zauważając, że się zmienił. Wskutek tego testy „zdejmują” co najmniej 50% tego świeżego ruchu w nowym kierunku, tworząc falę 2 lub B. Bardzo często taki test ekstremum zdejmuje 62- 79% pierwszego ruchu w nowym kierunku, a bywa, że jeszcze więcej. I cóż mamy tu za sytuację?

Oto z nadzwyczajnym mistrzostwem lub co częstsze, po prostu z wielkim szczęściem udało Ci się zająć Czytelniku pozycję tuż pod szczytem lub tuż nad dołkiem może tego samego dnia, gdy powstawał, troszkę na tym zarobić i teraz musisz patrzeć, jak test zjada to, co z takim trudem wywalczyłeś, cały czas zastanawiając się, czy masz rację i mimo wszystko ruch się odwróci, gdyż to tylko test, czy też polegniesz po raz kolejny na polu bitwy, bo Twoje ekstremum okaże się po raz kolejny zwykłym początkiem korekty dotychczasowego trendu, a korekta ta właśnie się skończyła….

A nie lepiej zrobić inaczej?

W tej sprawie zdecydowanie warto zastosować praktyczną radę Gann’a. Gann sugerował, by nie kupować głównego dołka i nie sprzedawać na krótko głównego szczytu, tylko zaczekać na jego test i tam otwierać pozycje.

W większości wypadków najsilniejsza część nowego ruchu i najczęściej najdłuższa, przypada na okres po obronie testowanego ekstremum, co zresztą jest psychologicznie zrozumiałe – nowemu trendowi pomagają ci, którzy liczyli na kontynuację starego ruchu, ale rozczarował ich wynik testu, więc zamykają swe pozycje, dodając siły ruchowi w nowym kierunku.

W ten sposób niewiele się traci z całego ruchu, a zyskuje się pewność, że testowane ekstremum jest naprawdę solidne, bo wytrzymało test. Mówiąc „Elliottem”: pozycje otwierać należy na początku fali 3 lub C.

To, że ja sobie tu często piszę o różnych spodziewanych ekstremach, podaję ich potencjalne zasięgi itd. nie oznacza, że w tych samych miejscach stawiam zaraz zlecenia przeciwne do dotychczasowego kierunku ruchu!

Moje pisanie to w ponad 90% przypadków „łapanie ekstremum na sucho”, bez angażowania rzeczywistych pieniędzy! Niezwykle rzadko decyduję się na wejście „od razu” w nowe ekstremum i Wam, Szanowni Czytelnicy również takie podejście polecam! Otwieranie pozycji na testach ekstremów zdecydowanie poprawia stan konta!

To tyle dygresji, przejdźmy do drugiej części, w której postaram się m.in. wyjaśnić, skąd wziął się tytuł.

Tym razem skupimy się na amerykańskich indeksach akcji, gdyż reszta świata i tak mniej lub bardziej za nimi podąży.

Tę część mojego wywodu zainspirował bezpośrednio Jeff Greenblatt, wskazując, że 8.10.2014 wypada dokładnie co do dnia 144 miesiące ( a więc równo 12 lat) od dna internetowej bessy z 2002 roku. Ale data ta wiąże się nie tylko z tą rocznicą i to już udało mi się znaleźć osobiście, czym się zresztą z Jeffem podzieliłem.

Równocześnie, także niemal co do dnia, na październik 2014 przypada 987 miesięcy (liczba Fibonacci’ego) od dna… z lipca 1932 r (dokładnie dno to wypadło 7.07.1932 r.)! To jest potencjalnie gigantyczny węzeł czasowy i jeśli zadziała, może nas spokojnie „ustawić” na kilka lat!

Dwa, tak bardzo różne wydarzenia, tak odległe od siebie czasowo, idealnie wskazują ten sam punkt!

Dodajmy do tego jeszcze jedną ciekawą okoliczność – na 8.10.2014 r. przypada drugie w tym roku zaćmienie Księżyca.

Przeciętnie w roku wypadają 2 zaćmienia Księżyca. Niekiedy zdarzają się 3 rocznie. Wiem, że teza o oddziaływaniu zaćmień Księżyca na zbiorową psychikę inwestorów jest mocno dyskusyjna i nie mam zamiaru tu udowadniać jego wpływów lub braku takowego.

Osobiście jestem zdania, (co pozostawię bez dowodu) że zaćmienia Księżyca w normalnych warunkach nie oddziałują na zbiorową psychikę inwestorów. Wystarczy zerknąć np. na ostatnie kilka lat i porównać daty zaćmień Księżyca z lokalnymi ekstremami na rynkach, by zauważyć brak większej korelacji.

Kiedy wg mnie takie oddziaływanie się pojawia? Gdy inwestorzy są w jakimś stopniu w „nienormalnym” stanie psychicznym, gdy np. tkwią w silnym strachu bądź w błogim samozadowoleniu. Z taką sytuacją mamy do czynienia w tym roku – większość czasu od początku roku inwestorzy tkwią w silnym samozadowoleniu, wystarczy zerknąć na VIX’a by to dostrzec.

Ale był jeden wyjątek: okolice marca – kwietnia 2014.

Nagle, dzięki prezydentowi Putinowi zauważyliśmy, jak kruchy jest globalny pokój, a indeksy giełdowe zaczęły poruszać się w rytm konferencji prasowych Putina i stawianych przez niego żądań wobec Ukrainy. Klasyczne oddziaływanie geopolityki. Strach na rynkach narastał do 14.04.2014, gdy rynek w USA zrobił dno.

Korekty kończą się wtedy, gdy wielu na raz zaczyna poważnie obawiać się, że mamy dłuższe ochłodzenie koniunktury, albo wręcz bessę. Tym różnią się zdecydowanie od rynków Niedźwiedzia. Strach na rynkach Niedźwiedzia przychodzi powoli. Rynek spada, a eksperci bajają o różnych „goldilock scenarios” itd, dowodząc, że nadal jest super i tylko patrzeć, jak rynek powróci do wzrostów, a gospodarka znowu ruszy. Niektórzy mówią, że rynek Niedźwiedzia zapada się w „dolinę nadziei”, przez analogię do wspinania się hossy po „ścianie strachu”.

Dobrze, a co to ma wspólnego z zaćmieniami Księżyca?

Otóż 15.04.2014, a więc dzień po kwietniowym dnie, mieliśmy do czynienia z pierwszym w tym roku zaćmieniem Księżyca.

Osobiście uważam, że w tym miejscu nastąpiła kulminacja rynkowego strachu, narastającego od plus minus mojego niezbyt udanego okna czasowego, wynikającego z 261 tygodnia od dna z 2009 r, które jak się okazało, było w stanie sprowokować tylko miesięczną korektę.

Okno czasowe 261-262 tygodnie to jedno z silniejszych, jakie znam. Wystarczy wspomnieć, że w 2007 r. to ono właśnie zakończyło wzrosty w USA. Jego przełamanie zdarza się niezbyt często i najczęściej jest dowodem na siłę rynku. Takie zjawisko obserwowałem, analizując ruch amerykańskich indeksów w latach 50-tych, w najsilniejszej fazie XX wiecznej hossy

Właśnie szybkie pojawienie się strachu oraz dominacja opisanego wyżej plus minus 144 tygodniowego cyklu, która wyszła na jaw dopiero w czerwcu-lipcu tego roku, stoi za rozbijaniem przez rynki kolejnych mniejszych czy większych węzłów czasowych w kwietniu – maju.

Nim przejdziemy do próby symulacji przyszłego zachowania rynku, powiem jeszcze tylko, że „po drodze”, w drugiej połowie sierpnia, będziemy mieli 618 tydzień (pochodna od 0.618), który również powinien odcisnąć swe piętno na obrazie rynku.

Nasza zgrubna symulacja jest tak właściwie próbą określenia, wg którego ze znanych nam wzorców będzie zachowywać się rynek obecnie: 2007 czy 2011? Nawiasem mówiąc stąd tytuł wpisu.

Wariant 1 – 2007:

Przyjrzyjmy się, jak wyglądał rok 2007 w USA. Ważny szczyt w lipcu, korekta w sierpniu i potem wzrosty do pierwszej połowy października, szczyt i koniec zabawy w Byka.

Przekładając to na obecny układ : lokalne, średnioterminowe dno 618 tygodni w drugiej połowie sierpnia i ważny szczyt, prawdopodobnie trochę powyżej obecnych szczytów, we wspomnianym węźle 8.10.2014

Wariant 2 – 2011:

To zgrubnie powtórka z roku 2011. Wzrosty do lipca (to już mamy). W lipcu rynek przechodzi do spadków, w 618 tygodniu mamy szczyt korekcyjnego wzrostu, po czym nadchodzi „czerwony” wrzesień, a dno robimy 7-8.10.2014. To typowy, wieloletni schemat rozwoju sytuacji, często powtarzający się w układzie sezonowym.

W normalnym układzie to wariant 2 jest bardziej prawdopodobny zgodnie z zasadą, że w hossie w najważniejszych węzłach zazwyczaj wypadają dołki. Tu mamy jedno ważne zastrzeżenie:dołkom, tworzącym się w tak potężnych węzłach towarzyszy poważny strach. Tymczasem dziś ciągle mamy samozadowolenie i VIX’a w okolicach 12 pkt, co trudno nazwać strachem

Im bliżej jesteśmy tego węzła bez naprawdę silnych spadków, tym bardziej konieczne staje się pojawienie się panicznej wyprzedaży tuż przed węzłem, jeśli to z wariantem 2 mamy do czynienia.

Mówiąc prosto: kto zakłada, że to wariant typu „2011” musi liczyć się z silną wyprzedażą i bliskimi panicznym zachowaniom na przełomie września i października tego roku. To jest jak powiedzenie: w tym okresie będzie panika! Trzeba przyznać, dość ryzykowne stwierdzenie.

To nie jest niemożliwe, ale….

Na korzyść wariantu „2007” z kolei przemawia właśnie samozadowolenie. Poza tym, jeśli pod koniec lipca wypadłby w USA szczyt, co jest w obecnych warunkach najbardziej prawdopodobne, to węzeł 618 tygodnia od dna z października 2002 byłby raczej naturalnym dołkiem, który powinien dać kontynuację wzrostów we wrześniu

Niestety dalsze implikacje scenariusza „2007” są niewesołe dla bezkrytycznych Byków. Tak potężny węzeł na kilka lat może ustawić np. trend boczny o sporej amplitudzie, typu kołysanie indeksu S&P500 między wartościami 1500 a 2000. To oczywiście jedna z wielu różnych możliwości, a na obecną chwilę jest zdecydowanie zbyt wcześnie próbować wymyślić co stanie się po 8.10 – jedno jest pewne, w wariancie „2007” na długo trzeba będzie zapomnieć o wzrostach podobnych do tych, których doświadczaliśmy w USA w latach 2013-14.

Hej! A dlaczego nie bierzesz pod uwagę, że tym razem znowu może nic z tego nie być?

Bo w tym wypadku szansa na taki rozwój sytuacji jest naprawdę bardzo niewielka, o czym poniżej. Oczywiście nie jestem w stanie dziś powiedzieć, co będzie przyczyną zwrotu w węźle, w którąkolwiek stronę ten zwrot nastąpi.

Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie próbował znaleźć potencjalnego „sprawcy”. No i znalazłem. Mam swojego „faworyta”.

Otóż 8.10.2014 r. to środa 3 tygodnie po wrześniowym posiedzeniu FED (16-17.09.2014 r.). O ile nic specjalnego nie wypada, właśnie w środę 3 tygodnie po swym ostatnim posiedzeniu FED zazwyczaj publikuje pełny protokół, tzw. „minutes” z tego posiedzenia….

W ostatnim okresie każda publikacja „minutes” w jakiś sposób ruszała rynkiem, podobnie jak dane o inflacji czy dane o bezrobociu. Działo się tak z oczywistych względów – rynek wypatruje sygnałów zaostrzenia polityki monetarnej i zwraca baczniejszą uwagę na wszystko, co się z tym wiąże.

Trudno mi po prostu uwierzyć, że nagle ta październikowa publikacja nie wywołałaby żadnej reakcji….

A więc 2007 czy 2011? Na razie można jeszcze wybierać, ale z biegiem czasu będzie coraz bardziej jasne, z czym mamy do czynienia.

Co za księżyc –
Złodziej przystaje
Żeby śpiewać.

Buson (1715-1783)

Written by songmun

22 Lipiec 2014 @ 20:16

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , , ,

Odpowiedzi: 40

Subscribe to comments with RSS.

  1. Drogi Songmun,

    Od kilkunastu dobrych miesięcy obserwuję (czytam) Twój wyśmienity blog. Rzadko staram się komentować i brać udział w dyskusjach w internecie, ponieważ uważam że nie mam zbyt dużej wiedzy w zakresie tak skomplikowanych analiz jakie, na przykład Ty przygotowujesz. Jestem od wielu lat zwykłym graczem, który stosuje proste techniki analityczne z mniejszym bądź większym skutkiem. I dlatego jestem takim osobom jak Ty czy również Wojciech Białek wdzięczny za ich pracę.

    Jeżeli chodzi natomiast o Twój ostatni post, to chciałbym się po raz pierwszy wypowiedzieć na Twój blogu. Otóż osobiście uważam, że wariant „2011” wydaje mi się trochę bardziej prawdopodobny, choć zapewne nie aż z takim „wodospadem” sprzedaży. W to trudno uwierzyć, choć jak wiemy wszystko jest możliwe… flash crash?

    Doświadczenie podpowiadam mi bowiem, że jesteśmy dopiero w pierwszej części (połowie) elliottowskiej fali 3. Nie znam się na numerowaniu fal – kiepsko mi to zawsze szło – ale chodzi mi bardziej o tę część trendu w której wyniki spółek się poprawiają, a inwestorzy zaczynają wierzyć w trend. W mojej ocenie psychologicznej rynku daleka jeszcze przed nami droga do euforii i elliottowskiej fali 5. Dlatego wariant „2011” wydaje mi się bliższy, ale równie dobrze możemy jak wskazałeś popaść w trend boczny w wyniku wariantu „2007”…

    Pozdrawiam serdecznie,
    CzB

    CzB

    22 Lipiec 2014 at 22:08

    • GRATULKI , wspniały tekst ,gielda w pigułce ,

      andy

      23 Lipiec 2014 at 10:44

  2. Na wstępie również gratuluję ciekawego i dobrze uzasadnionego spojrzenia na rynek – nie można tego nie brać pod uwagę, zależności arcy.
    Niemniej uważam, jak CzB, że do końca hossy jeszcze daleko.
    Według mnie jesteśmy teraz gdzieś w analogii do 1995 roku. Jeśli miałbym wybierać z przedstawionych przez Ciebie wariantów to zdecydowanie wariant 11, choć osobiście uważam, że nie dojdzie do zbyt mocnej korekty, a rynek będzie piął się coraz wyżej, jak tego w historii jeszcze nie było.
    Ja preferuję inny wariant: wzrost VIXa z tych niskich poziomów, ale przy rosnącym rynku, nie widziałem, by ktoś brał to pod uwagę i może ten węzeł czasowy będzie tego początkiem?
    Taka moja opinia wynika być może z tego, że należę do grupy samozadowolonych.
    Pozdrawiam i czekam na kolejne analizy.

    karnak

    23 Lipiec 2014 at 23:23

    • @ karnak

      Wzrost VIX przy rosnącym rynku oznacza wspinanie się po ścianie strachu.
      To zjawisko występuje raczej na początku a nie na końcu wzrostów.
      Teraz jest odwrotnie: mamy brak strachu, a każdy dołek jest natychmiast łapany i traktowany jako okazja.
      Z czegoś takiego NIE DA SIĘ przejść w strach bez większej korekty.

      songmun

      24 Lipiec 2014 at 11:33

      • @songmun
        Użył Pan słowa raczej, czyli nie ma definitywnych przeszkód.
        Domyślnie zakłada Pan koniec wzrostów nie aż tak odlegle, co nie musi być prawdą.
        Wzrosty do maja zeszłego roku od 2009 to wzrosty w ramach formacji konsolidacji (korekcyjnej).
        Dopiero wybicie z tej konsolidacji w maju 2013 jest początkiem „właściwego” ruchu HOSSY, nie jest więc taka stara, jak Pan suponuje. Proszę odłożyć sobie zakres dużej konsolidacji od wybicia, a wyjdzie minimalny zasięg ruchu – jest tu jeszcze „sporo” dystansu do pokonania.
        Na koniec pisze Pan „NIE DA SIĘ przejść w strach bez większej korekty.
        Otóż faktycznie było tak, ale we wzrostach dużej konsoli 2003 – 2007, i 2009 – 2013, czyli w formacji korekcyjnej.
        Ale ja oczekuję tego co już faktycznie się w historii zdarzyło w latach 1995 – 1999- i było to po wybiciu z „pewnej” formacji, której wyszukanie pozostawiam, jako pracę domową
        Jako dowód pokazuję specjalnie dla Pana odpowiedni rysunek, gdzie zakreskowane jest moje oczekiwanie.
        Nie musi tak, być, ale trzeba to brać pod uwagę również, a nie a priori odrzucać, jako „NIE DA SIĘ”.
        Pozostaje kwestją otwartą, jak złożyć „do kupy” Pana arcyciekawe węzły czasowe z tym co przedstawiłem?
        Może upływ czasu i zbliżanie się dat coś tu podpowie. A MOŻE DA SIĘ?

        Pozdrawiam

        karnak

        24 Lipiec 2014 at 18:01

  3. Jeśli dobrze zrozumiałem i wariant 2007 to większa spłóczka, a 2011 tylko mniejsza korekta, to na dzień dzisiejszy głosuję za 2011. Po prostu ciągną do góry ile wlezie i naprawdę nie wiem co by musiało się stać by to bardziej zmienić…

    Niektóre techniki już dawno powariowały, np. oscylatorowe – od dłuuuugiego czasu są wykupione czy dają dywergencje z kursem i co? I nic.

    Wczoraj patrzyłem na S&P500 i stawiam, że prędzej wzrośnie niż spadnie -> http://inwestomania.pl/sp500-idzie-na-2000-es-2000-2014-07-22/ Polecam obserwację jego kursu na dniach i reakcję na ~2000 punków. To tam może rozegrać się decydujaca przynajmniej na najbliższy okres bitwa. Równy poziom przyciąga jak magnes…

    Powiem więcej, patrząc długoterminowo na cykle szczyt-szczyt to bardziej pasuje mi jako pierwszy kolejny szczyt niż dołek. Z tym, że wypada mi on… w połowie przyszłego roku😉 Dla równości cykli dołek-dołek dołek wypada kwartał później i gdyby ten wariant miał nastąpić to… musiałaby nastąpić okropnie potężna spłóczka… czyli jednak 2007? A biorąc pod uwagę stwierdzenie, że większosć na ogół się myli…

    Eeeech, wiem, że nic nie wiem😀 Nie ma co gdybać, trzeba na niższych interwałach szukać wejść😉

    krs

    23 Lipiec 2014 at 23:37

    • @ krs

      Co by się musiało zmienić?

      Bardzo niewiele. „Tylko” polityka monetarna🙂

      songmun

      24 Lipiec 2014 at 11:35

  4. Witan Songmun.

    Ta polityka zmieni się najdalej do wiosny 2015.

    leszek 49

    24 Lipiec 2014 at 12:10

  5. karnak

    24 Lipiec 2014 at 18:03

  6. @ karnak

    Wyciągnąłem to ze spamu. Jest już dostępne

    songmun

    24 Lipiec 2014 at 19:07

    • Dziękuję, ale przy okazji proszę zrobić trochę porządku usuwając teksty nadmiarowe.

      karnak

      24 Lipiec 2014 at 19:30

  7. @ karnak

    Zerknąłem na ten rysunek – średnia 12 m-czna gładzi wszystkie nierówności. Zerknij na niegładzonego VIX’a i wtedy zobaczysz…

    songmun

    24 Lipiec 2014 at 19:10

  8. @ karnak

    „Nie musi tak, być, ale trzeba to brać pod uwagę również, a nie a priori odrzucać, jako „NIE DA SIĘ”.”

    Wpierw cytat: „Czy nos dla tabakiery, czy ona dla nosa”? (bp I.Krasicki).

    Co jest ważniejsze – VIX czy psychologia masowa rynku, którą on tylko w pewnym stopniu odzwierciedla?
    Spróbuj sobie wyobrazić coś takiego.
    Stan dzisiejszy: oto nie ma strachu. Drobni inwestorzy czekają na każdą korektę, żeby kupić („No bo przecież od ponad roku to działa!!”). Nawet nie patrzą czy to dno, bo przecież i tak za parę dni będzie wyżej, niż kupili, więc po co kombinować i się zastanawiać? Rynek jest prosty i „łatwy”- tak uważają…

    Jak chcesz zaszczepić w ich sercach strach? Strach na rynku nie jest uczuciem abstrakcyjnym – pojawia się w odpowiedzi na coś….

    Ja znam tylko jeden sposób – grupa, twierdząca, że jest „łatwo” musi się kilka razy pod rząd solidnie sparzyć kupując lokalne dołki w korektach, po czym rynek ich kilka razy pod rząd „zaskoczy” spadając poniżej dołków, które uważali za koniec korekty.
    Ale może Ty znasz inne, lepsze wytłumaczenie i potrafisz powiedzieć w jaki sposób ci, którzy w podnieceniu łapią każdy dołek, bo rynek im ucieknie, nagle zaczną się bać wchodzić na rynek, pomimo nadal trwających wzrostów?

    songmun

    24 Lipiec 2014 at 20:04

    • OK wszystko się zgadza.
      Tylko dlaczego rynek ma ich zaskoczyć TERAZ.
      No dobra nie teraz, ale w wężle czasowym, który podałeś.
      Ale rzecz jest poważniejsza, bo Ty twierdzisz, że to dotyczy tylko jednej strony kupujących w dołku bez strachu.
      Możee jednak bez strachu zachowuje się druga strona transakcji czyli sprzedający?
      Teoretyzować to sobie można tylko czy właściwie wskzujesz tych bez strachu, na jakiej podstawie..
      Sprawa nie jest taka oczywista.
      Jakby tak pogonili sprzedających mocniejszą jazdą do góry to też nabrali by respektu czy warto tak bez obaw trwonić towar, by go drożej odkupywać.
      Ale może się mylę i Ty jesteś lepszym psychologiem.

      karnak

      24 Lipiec 2014 at 20:36

      • @ karnak

        „Możee jednak bez strachu zachowuje się druga strona transakcji czyli sprzedający?”

        Tak sądzisz? To spróbuj pooglądać sobie indeksy intraday w USA pod kątem dużych białych świec na 5 -15 min i zobacz, ile z nich to jest klasyczny short covering.
        Rynek strzela z papierowej torby, a oni już biegną na wyścigi zamykać pozycje. To jest ten brak strachu u Niedźwiedzi?
        Ostatnim razem Niedźwiedzie nie bały się we wrześniu 2011. Od tamtego momentu zadowalają się niewielką zdobyczą, biorą co dają i w nogi. Tak wygląda brak strachu?

        songmun

        25 Lipiec 2014 at 13:00

  9. Szymon Marek na stooqu pisze

    Dow Jones tymczasem uszanował górną linię wzrostowego kanału (wykres Dow Jones – dzienny), przez co cały tydzień zamyka się na lekkim minusie. Ciągle jednak handel odbywa się wewnątrz zarysowanego kanału wzrostowego i dopóki tak jest, obowiązuje trend wzrostowy. Trzeba jednak zauważyć, co staram się podkreślać przy każdej okazji, że na skalach tygodniowych, miesięcznych i nawet kwartalnych, rynek amerykański jest w stanie wykupienia, stąd ryzyko spadków rośnie z każdym kolejnym tygodniem. Z mojego rozeznania wynika, że początki poważniejszych wyprzedaży lepiej korelują z czasem, gdy Słońce przebywa w fazie Panny (23.08-23.09.2014). Jeśli i tym razem tak będzie, wówczas przed nami jeszcze przynajmniej trzy tygodnie szybszych lub wolniejszych wzrostów. Mimo to warto pilnie obserwować poziom 16806 pkt., ponieważ ucieczka poniżej tego wsparcia może być początkiem ruchu w dół, nawet gdyby miało to nastąpić wcześniej, zanim Słońce zdąży wejść do fazy Panny.

    andy

    27 Lipiec 2014 at 21:28

  10. Z maniakalnym uporem dalej obstaje że up up już się skończył w zeszłym tygodniu i teraz przypatrzył bym się poziomom 1983/1986 pkt na SnP a raczej temu w jaki sposób rynek zareaguje na ewentualnej cofce w te rejony i czy ,,zbuduje” fale trzecią.
    Foreks wyprzedza pewne ,,sprawy” z miesięcznym wyprzedzeniem i nie ma mowy że nie wróci korelacja między syntetycznym indeksem dolara a indeksami…. EUR/USD od ponad dwóch tygodni pokazuje drogę!
    A to dopiero się rozpędza.
    Dokupuje krótkie na podbitkach.

    kalmani

    27 Lipiec 2014 at 23:02

  11. Witam gospodarza.Mam taką ciekawostkę dla ciebie.Statek Costa Concordia rozbił się 13.01.2012,a wpłynął do portu do cięcia 27.07.2014.W tym czasie upłyneło 926 dni.Ciekawe nieprawdaż

    leszcz

    29 Lipiec 2014 at 11:52

  12. Rynek to taka geometryczna kostka rubika .

    Kilka ciekawostek SP500

    Obecny wzrost od 2009 to punktowo prawie rowny wzrostowi od dna 1987 do 2000 (kilka punktow roznicy)
    Wzrost punktowy od dna 1987 do obecnego szczytu podzielony przez liczbe tygodni oscyluje ~ 1.27 pkt na tydzien

    od 2009 pierwsza odnoga wzrostowa to 705 pkt w 114 tyg czyli 6.18 w tydzien😉
    przerywnik korekta w 2011

    od dna 2011 do teraz to zakres punktowy podzielony przez liczbe tyg wzrostowych tez oscyluje blisko tego co wyzej .

    ostatnie 25 tyg up to 253 pkt czyli prawie SQ

    jest jeszcze jeden krotszy ale naciagany

    Rocky

    29 Lipiec 2014 at 17:03

  13. @ Wszyscy

    Byłbym ostrożny TERAZ z nadmiernymi oczekiwaniami spadkowymi wobec indeksów z Europy Zach i USA.

    Mamy bardzo ciekawą sytuację na EUR/USD, sugerującą możliwość poważniejszego przesilenia i chyba korekty całości spadków od maja 2014 – wczoraj była 521 (liczba Lucasa) sesja od ważnego dna z 24.07.12, a 1.08.2014 będzie 843 sesja (liczba Lucasa) od b.ważnego szczytu z 4.05.2011 wraz z 61 sesją od ostatniego szczytu z 8.05.14. Jest wysoce prawdopodobne, że na EUR/USD w okresie 31.07 – 4.08 wrócą Byki, by zrobić dno i skorygować spadki EUR.
    Jeśli dodam do tego, ze np. wstęga Bollingera dla CAC40 ma od kilku sesji płaskie dolne ramię w okolicach 4250, pokrywające się dość dobrze z poziomem, wynikającym z wydłużeń Fibonacci’ego od różnych kilku fal tego indeksu sprawa zaczyna być ciekawsza.

    Na tygodniowych czasówkach CAC40 i DAX dostaję ważny węzeł czasowy na następny tydzień, więc jest szansa na dno na tych indeksach, począwszy nawet od dziś, choć raczej od jutra, czyli 1.08.

    „Fundamentalny” powód wydaje się jasny – liczono na zaostrzenie polityki FED, do czego jeszcze nie doszło. Zmiana retoryki na nieco bardziej jastrzębią to za mało i kapitał zaczyna wracać na niemiecki i francuski rynek, co wkrótce zatrzyma spadki.

    Jeśli mam rację, to taki rozwój sytuacji znacząco zwiększa prawdopodobieństwo scenariusza „2007”!!!

    songmun

    31 Lipiec 2014 at 12:22

  14. a ja optuje za 2011 i pamiętasz jak rynek Cię oszukał kiedy zacząłeś o wzroście do nieba na wigu pisać po wyczerpaniu wzrostu u nas w czerwcu? ostrzegałem, ze tam realizacja L i S się bierze. Nie traktuj jako atak ale jako wskazówkę ode mnie. L się już narosło przez lata i mega zyski dało a co się ma od czerwca? z wpisu jasno wynika co polecałem i co rynek wybrał🙂

    Piotr

    31 Lipiec 2014 at 16:19

  15. i do moich fanów bo ktoś chciał email. Nie podsuwam płatnie i bezpłatnie porad wystarczy jeden góra dwa wpisy i wszystko jasne🙂

    Piotr

    31 Lipiec 2014 at 16:20

  16. Z całym szacunkiem dla autora i czytelników….
    Ja również dostawałem joby jeszcze trzy lub dwa tygodnie temu, gdzie ( szkoda że nie mogłem choć jednego wykresu wkleić ) jaśniej już wskazywały mi pewne parametry że coś wisi w powietrzu.
    Autorze
    Podałeś mi dwie liczby odnośnie eur/usd , a ja również Tobie mogę przedstawić trzy z goła przeciwstawne wynikające z ruchów jak i cykli oraz akumulacji na indeksie syntetycznym usd.
    Interesuje się foreksem od 2008 roku i pewne zależności oraz ruchy utkwiły mi w pamięci przez ten czas, po pierwszym tygodniu lipca napisałem że jeżeli syntetyczny dolara przebije 80.30$ to mamy pozamiatane na rynkach, traf chciał że foreks pokazał to z ponad dwu tygodniowym wyprzedzeniem….
    Ostatnio podałem nawet dwa poziomy na SnP gdzie warzyły się losy trendu wzrostowego…..
    I co zrobi z nimi rynek a były to 1983 a 1896 pkt , rynek odpadł przy 1985pkt i pikuje do tej pory.
    I teraz pisze iż ,,Minimum” tego ruchu dla dolara jeszcze nie ma!
    Te minimum to jeszcze dwie figury w dół , a mam jeszcze projekcje na potężniejszy ruch, ale w tym akurat przeszkadza mi sytuacja na np naszej złotówce. Rynek jest ekstremalnie wykupiony, ale to raczej ,,miękki argument”
    P.S
    Po korekcie dalej w dół i tu i tu.

    kalmani

    31 Lipiec 2014 at 19:53

  17. Dwie figury w dół na eur/usd oczywiście

    kalmani

    31 Lipiec 2014 at 19:56

  18. DJ
    Na teraz i na hedging — kupiłem po kursie 15578pkt
    Krótkie kto ma to trzyma….😉

    kalmani

    31 Lipiec 2014 at 21:27

  19. Na dziennym wolumen mówi sam za siebie … zaś świeca marubozu pewnie śnięte byki powala….

    kalmani

    31 Lipiec 2014 at 21:30

  20. A ja wypatrzyłem sobie właśnie na złocie dobre miejsce na kupno. Czasowo wychodzi mi ono w ciągu tygodnia (1-11 sierpnia). Uwzględniając częstą odwrotną korelację pomiędzy kursem złota a indeksów… może być nieciekawie na giełdach akcyjnych. Jeśli moje wsparcie na złocie wytrzyma (~1270) to niestety przestawiam się na wariant 2007 na indeksach…

    krs

    1 Sierpień 2014 at 00:18

  21. Songmun ponawiam moją sugestię z maja – rozważ falę E w TR i Ukrainę jako „trigger”. Trójkąty na różnych indeksach są różne, w zależności od alokacji wydrukowanego pustego pieniądza, ale na większości nadal są możliwe, choć na niektórych w wersji Expanded. Nie masz ostatnio dobrej ręki co do kierunku, więc Twój nowy fetysz Greenblatt nie jest znowu jakąś tam wyrocznią.
    Jeszcze co metod. Masz problem z Elliottem jako metodą, czy ze „środowiskiem”, które gremialnie myśli to, czy tamto? Jestem zdziwiony, że zwracasz uwagę na jakieś bzdety uwagę i dystansujesz się od metody, z uwagi nie na jej skuteczność, a opinie środowisko właśnie. To jest jakiś nonsens.
    Z resztą jakie to środowisko? Wszyscy znamy jednego gościa, który od 2010 roku wali co większą korektę oznaczenie Leading Diagonala jako początek Big 3 down. Pisałem mu dziesiątki razy, że tak oznaczając potencjalny początek impulsu ma 92% szans na błąd. I co? I nic. Facet dalej robi to samo w 2014 roku.
    Metoda jest zła czy facet jest debilem? Podobnie jest z resztą tego tzw. środowiska. Prechter poleciał w jakieś swoje wskaźniki, które udowadniają, że od 2000 roku rynek w Stanach jest w permanentnej bessie a nowe maksima to iluzja. Metoda zła czy facet popłynął?

    Pozdrawiam
    LeM

    LeM

    2 Sierpień 2014 at 16:27

    • Idziemy jak w 2011 jest podbitka w usa🙂

      Piotr

      8 Sierpień 2014 at 21:45

      • no i czwartku piątku wystarczy im tego krętactwa 08 zwrot w górę i czekamy na 1947-55 na sp 500. Fut 1943-50. To nikt tutaj nie potrafi przewidywać zwrotów, że taka cisza ?🙂

        Piotr

        13 Sierpień 2014 at 09:09

  22. dow jones 16650 -16680 , dax 9280-9300

    Piotr

    13 Sierpień 2014 at 09:10

    • futures dow jones oczywiście i jak widać zero odpowiedzi. Ktoś wogóle handluje z was?🙂
      Ciekawe skąd autorowi wyszła ta podbitka do połowy sierpnia alae 2011. W 2011 spadało ciurkiem od końca lipca do pierwszych dni sierpnia na futures – 12 sesji a tutaj jest odbicie od pierwszego hossowego w usa wsparcia. Skąd CI to wyszło autorze z 2011 ta podbitka? czuję zwrot do piątku i potem – z jakiego schematu jak usiądzie to pochwalę się – pasuje tutaj kombinacja analogii.

      Piotr

      13 Sierpień 2014 at 17:27

  23. witam,

    Minęło kilka tygodni. Jaki wariant moglibyśmy realizować?

    serafini

    25 Sierpień 2014 at 20:50

    • autor Ci odpowie nie wiadomo kiedy bo żaden ze scenariuszy dla usa się nie spełnił. Podbitka wyszła na nowe szczyty zatem szkoda się bawić z nimi🙂

      Piotr

      26 Sierpień 2014 at 17:53

      • Dalej trollujesz, a do tego NIEKOMPETENTNIE. Dlaczego? Wystarczy zajrzeć na zachowanie indeksów w USA w 2007 r. ….

        songmun

        27 Sierpień 2014 at 17:52

    • @ serafini

      Właśnie wróciłem z wakacji, więc mogę już na spokojnie odpowiedzieć:

      Masz jeszcze jakieś wątpliwości, ze w grze jest 2007 a nie 2011?
      Popatrz – dołek w sierpniu, nieco wcześniej niż 618 tygodni (pod koniec 617 tygodnia) z VIXem, który nawet nie przekroczył 20 pkt. W 2007 wyglądało to bardzo podobnie: ostry (ostrzejszy niż obecnie) spadek do połowy sierpnia z VIXem nieco ponad 20, po czym ostatnia fala hossy do października.

      songmun

      27 Sierpień 2014 at 17:49

      • 7 czy 11- znalazłem odpowiedz.- będzie to wersja 14 (czytaj rok 2014 ), jak zostało to wyliczone?
        11 minus 7 daje 4 , można poprzesuwac trochę, teraz koma do przodu , dodac 1-kę i już jest wersja ostateczna – 14.

        Przepraszam Songmun, ty rowmież potrafisz krytykowac „czytajacych ” Twoje forum, zastanawiałem sie bardzo długo w jaki sposób potrafisz tak do przodu określic falę 3-ią , tą najlepszą do handlowania, nie jest to zresztą tajemnica dla nikogo /patrz wpis 7 czy 11, wg Twojej teorii, giełda jest maszynką do zarabiania pieniędzy, tylko poczekac na potwierdzenie i wchodzimy w falę trzecią i ……..

        Piszesz cyt.:”Tu ważna dygresja. Ze zdziwieniem obserwuję, jak wielu ludzi próbuje idealnie „sprzedać szczyt/kupić dołek”. Niestety także wśród moich Czytelników. To naprawdę bezsensowne działanie. Jeśli najlepszym spekulantom udaje się przewidzieć, co się stanie jutro na rynku w 6 na 10 przypadków to oznacza aż 40% błędu. A oni są naprawdę najlepsi! Sądzisz Czytelniku, ze jesteś lepszy od nich? Najprawdopodobniej nie. Więc będziesz popełniać więcej błędów – czytaj: wykrwawiać swój rachunek na zleceniach stop-loss, które zapewne zakładasz, bo jeśli nie, to już w ogóle katastrofa.”

        Songmun pytanie, sugerujac się Twoimi analizami w tym roku, jaka bylaby stopa zwrotu ?

        Z przyjemnością czytam coprawda Twoje wpisy, jednak już dawno nauczylem sie je traktowac z przymrużeniem oka.

        Woronko

        27 Sierpień 2014 at 23:44

  24. Realizuj wariant krótkoterminowy………..
    Chrzań wszystkie za i przeciw i najmniej czytaj………. Sam ogarniaj!
    Na ile smykałka podpowiada
    Piotr
    Takiś pewnyś ………. więc ładuj swe widzi mi się odnośnie eur/usd
    Mam kasować swe S ( obecnie 1.3157 ) czy czekać może na 1.3120 ?!
    Wysypuje się worek cierpliwości………
    DJ 17123 no może akurat S
    NQ 4074 to samo
    eur/usd na ten czas k po kursie 1.3157 a może być nawet 1.3145

    kalmani

    27 Sierpień 2014 at 02:56

    • liczyłem na B od 1905 i co? tylko europejskie S dały zarobić a usaki niech sobie robią po swojemu i tak swoje zarobiłem. Mam ich głęboko ale na hossie zarobiłem od 1,5 roku zarobiłem wystarczy🙂

      Piotr

      27 Sierpień 2014 at 16:13


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: