NATURA BRAMY

Rynki Ekonomia Gospodarka Świat i czasem Polityka

Nasdaq przemówił Gannem

10 Komentarzy

Człowiek chodzi dumny i blady, że najprawdopodobniej udało mu się w poprzednim wpisie z obligacjami skarbowymi w USA, do czasu, aż mu coś pod nos położą, że aż szczęka spada i po zobaczeniu podnieść się nie chce…

Ale po kolei.

Moją naturalną myślą po zobaczeniu, że obligacje rządowe w USA przestały spadać i plus minus zaczęło się realizować to, co powinno nastąpić, było: OK, jesteśmy pewnie blisko większej korekty w USA, zapewne takiej, która sprowadzi indeksy w okolice plus minus średniej 200-tygodniowej, tak, jak kilka poprzednich:

SPX200wSMA

Pewnie jakieś kilka miesięcy i będzie po krzyku.

Ktoś, kiedyś, parę lat temu podrzucił mi ideę patrzenia na korekty w typowej hossie przez pryzmat 200 tygodniowej średniej. Zapomniałem o tym na kilka lat i jakoś w tym roku mi się to przypomniało. Idea prosta i dość dobrze się sprawdzająca: typowe większe korekty w hossie w USA zazwyczaj robią dno w okolicach średniej 200-tygodniowej (plus minus parę procent).

Lata 1949-69:

SPX48_69

i 1973-2003

SPX73_03

również ładnie to pokazują.

I gdy już tak odfajkowałem sobie koncepcję, co się powinno stać w najbliższym terminie, nasz znajomy, Someday (@Someday233 na twitterze, dobry znajomy dla regularnych czytelników moich produkcji), pokazał ten oto, poniższy wykres Nasdaq 100 (NDX) gdzie wszystko kręci się wokół wartości pierwiastka kwadratowego z 5 (2,23606…):

NDX2236

Potem do tego wszystkiego doszło jeszcze to:

NDX4023

i to samo jeszcze dokładniej na Nasdaq Composite

NDQ4024

i już było posprzątane. Cała piękna koncepcja 200-tygodniowej średniej rozsypała się jak domek z kart….

(Uwaga: wykresy w skali miesięcznej; dzienne musiałyby być bardzo mocno ściśnięte, na czym traciłaby ich przejrzystość. Niedowiarkowie mogą sprawdzić prawdziwość podanego zasięgu czasowego)

Zdając sobie sprawę, ze nie wszyscy czytelnicy rozumieją, co tak naprawdę pokazują te wykresy, uznałem z konieczne dorzucenie paru słów wyjaśnienia.

Zacznę od tych 2 niższych wykresów obu Nasdaq’ów: szczyty obu tych indeksów z początków października 2018 powstały 4023 sesje od dna z października 2002 r. kończącego bessę dot.com.

To nie miałoby żadnego specjalnego znaczenia, gdyby nie fakt, że spadki obu indeksów w ramach tejże dotcom’owej bessy z lat 2000-02 wyniosły odpowiednio 4021 pkt dla Nasdaq100 i 4024 pkt dla Nasdaq Composite. W przypadku Nasdaq Composite (NDQ), inaczej niż dla NDX, szczyt październikowy jest raczej nieudanym dla Byków testem sierpniowego szczytu, po którym nastąpiło przyspieszenie w dół, ale to w niczym nie umniejsza wagi tych układów.

Jeśli przez głowę właśnie przemknęła ci myśl, Czytelniku, że takie „rymowanie” się chyba nie jest przypadkowe, to gratuluję odwagi w myśleniu. Tak. To nie jest przypadek. Gann nazywał tego typu układy squaringami.

A jeśli jeszcze do tego dodam, że ostatni lokalny szczyt NDX i NDQ 7.11 przypadał 4025 dni kalendarzowych (nie sesji) od szczytu hossy z października 2007, doznasz Czytelniku podobnego opadu szczęki jak ja? 🙂

Podobnie wykres opublikowany przez Someday: widać tam ładnie działającą triangulację między dołkami indeksu z lat 2002 i 2008 jako podstawę do późniejszej hossy. Między ww. dołkami minęło dokładnie 2236 dni, a dodatkowo różnica punktowa między tymi dnami wynosi 223,61 pkt. Jednocześnie szczyt NDX z października 2007 to 2239,23 pkt (troszkę więcej niż byłoby 2236 wg idealnego schematu) a szczyt z 1.10.2018 jest oddalony o ponad 223 miesiące od szczytu hossy dot.com z 2000 roku.

Co to wszystko oznacza? To akurat najprostszy element układanki: ni mniej ni więcej tylko to, że tegoroczne szczyty Nasdaq’ów są bardzo ważne. Znacznie ważniejsze, niż początkowo przypuszczałem.

A jak ważne? Hmmm…Nikt tego dziś tak naprawdę nie wie, możemy jedynie snuć hipotezy. Na pewno jednak jest to coś większego, niż zakładałem w mojej koncepcji średniej 200 tygodniowej.

OK. No to posnujmy trochę hipotez.

Zacznijmy od 2 kolejnych wykresów NDX i NDQ. Jeden z nich stali czytelnicy mogą już kojarzyć z wpisu z początku tego roku.

Oba wykresy są bardzo podobne:

NDQmnthPitchf

NDXmnthlyPitchf

Na NDX mamy precyzyjne dotknięcie przez szczyt górnej linii czerwonych Wideł Andrewsa, NDQ nieco je przekroczył i się cofnął.

Andrews uczył, że w tego typu sytuacji, gdy dotknięcie górnej linii Wideł wyzwala zmianę kierunku ruchu, mamy ok. 80% prawdopodobieństwo powrotu ceny co najmniej do mediany (środkowej), jeśli nie zejścia jeszcze niżej. Niestety Andrews nic nie mówił o czasie, w jakim to mogłoby się dokonać. W naszym przypadku mogłoby to być zarówno za parę miesięcy, jak i powiedzmy za 3 lata i nadal byłoby to zachowanie zgodne z teorią, stojącą za techniką Wideł. Obecnie mediana jest na poziomie ~5150 pkt dla NDX, a w połowie 2020 roku jej poziom osiągnie wartość 6000 pkt.

Dalsze rozważania ograniczę już tylko do NDX.

Spróbowałem się pokusić o spojrzenie na NDX przez pryzmat fal Elliotta i zastanowić się, z czym możemy mieć do czynienia.

Za najbardziej prawdopodobną uznałem poniższą projekcję:

NDX5waves

Po prostu przyjąłem, że lata 2009-2018 to fala III hossy, zaczętej na rynku technologicznym w 2002 roku.

W takiej sytuacji spadek z lat 2007-08 mający formę zygzaka z wydłużoną falą C byłby falą II, co dość dobrze zgadzałoby się z „osobowością fal” – fale drugie bardzo często charakteryzują się nawet większym pesymizmem, niż oryginalne dna.

Przypuszczalna fala IV powinna różnić się możliwie największą ilością szczegółów od fali II i na pewno nie być zygzakiem, jak spadek z lat 2007-09. Najczęściej fale IV przyjmują formę korekt płaskich, jak to schematycznie zaznaczyłem, przyjmując klasyczny kształt; oczywiście to równie dobrze może być trójkąt, albo jakiś kształt nieregularny.

Jeśli chodzi o możliwe zasięgi spadków, to Tom Joseph, twórca programu Advanced GET i tzw. Oscylatora Elliotta, którego używał on właśnie do rozpoznawania tych fal twierdził, że zdecydowana większość fal 4 znosi od 23,6 do 52,5% poprzedzających je fal 3, koncentrując się zwłaszcza w przedziale 33-50%. Dawałoby nam to odpowiednio przedział 6120 – 4190 (23,6 – 52,5%) ze wskazaniem na okolice 5500 – 4360 (33-50%). Dość sensownym technicznie układem byłoby zrobienie przez rynek fali IV w taki sposób, by pozostawała ona ponad poziomem szczytu z 2000 roku (4816 pkt).

Cechą charakterystyczną fal IV jest to, że znoszą one poprzedzającej je fale III nie tyle zasięgowo, co czasowo. Są reakcją na to, że rynek poszedł „za szybko i za daleko”, więc konsumują czas. Odwołując się znowu do statystyk Toma Josepha – twierdził on, że większość fal czwartych wyższych rzędów trwa od 14,6 do 40% czasu, poprzedzających ich fal III. W naszym wypadku dawałoby to od 15 do 42 miesięcy (ok.3,6 roku).

Są gdzieś słabe punkty tej wersji falowej? Oczywiście. Największym problemem w impulsowej rozpisce jest kwestia okresu 2004 – lipiec 2006 (różowa elipsa), który w mojej wersji musi być korektą pędzącą z mocnym skróceniem fali c (ostatniej, będącej dnem czerwonej 4). Trochę to niezbyt ładnie jak dla mnie wygląda i prawdę powiedziawszy mam co do tej strefy wątpliwości.

Dlaczego wybrałem ten akurat wariant rozpiski falowej, spośród tylu możliwych innych?

Cóż, powód jest prosty: jako jeden z niewielu daje nadzieję na obronę Brexitowego dołka na WIG20 na poziomie 1641.85.

Nazwijcie mnie upartym mułem i jak tam jeszcze Wam się podoba, ale dopóki rynek nie połamie tego dna, pokazując, ze jednak się myliłem, będę upierać się, że prawdopodobne są tylko takie zachowania rynków akcyjnych (nie tylko polskich), które nie spowodują zejścia WIG20 poniżej 1642 punktów.

Niezorientowanym przypomnę ten już stary, ale niesamowicie ważny dla mnie wykres z 5 – letnim squaringiem, rozpoznanym znowu nie przez kogo innego, tylko przez Someday:

WIG20 squaring

Po prostu nie pasują mi koncepcje, wg których rynek robiłby tak precyzyjny 5-letni squaring tylko po to, by zrobić zaledwie półtoraroczne odbicie, nie naruszające nawet szczytu, będącego początkiem tego squaringu. Zakładając, że zaczęty w USA rynek Niedźwiedzia to rzeczywiście fala IV mielibyśmy szansę na to, że nasz WIG20 „zabrałby się” wyraźnie w górę wraz ze wzrostową falą korekty płaskiej w USA, może nawet w nowej fali Impulsu (to dość częste zachowanie „lżejszych” rynków, że rosną w czasie wzrostowych części korekt głównych rynków akcyjnych).

Oczywiście wszystkie moje koncepcje falowe na obecną chwilę są tylko gdybaniem i tak należy je traktować. Jedyne, czego na razie możemy już być w miarę pewni to tylko tego, że tegoroczne szczyty amerykańskich indeksów są ważne i tak prędko nie zostaną pobite – na to wskazują Gann’ owskie układy, które pokazałem wyżej dla Nasdaq’ów.

A pamiętając, że to spółki z grupy FANG robiły głównie wzrosty, że nawet w DJIA mamy 3 spółki technologiczne (Apple, Microsoft i Verizon), a w S&P500 stanowią one ok. 30% składu indeksu, nie można żywić specjalnych złudzeń co do zachowania innych indeksów flagowych.

Jeśli zaś chodzi o moją rozpiskę falową, pozwólmy Panu Rynkowi pokazać, że przeczytał mój powyższy scenariusz i uznał za godzien realizacji, nie przywiązując się na razie do niego zbytnio 🙂 To nie musi być konkretnie to, choć miło by było mieć rację 🙂

W gruncie rzeczy nie zależy mi na tym scenariuszu falowym, może to być każdy inny, pod warunkiem, że reakcja na zachowanie USA w Warszawie nie doprowadzi do przełamania Brexitowego dna na poziomie 1641.85 na WIG20, bo jak to do znudzenia powtarzam: squaring, który w tym dnie powstał jest niesamowicie silny i ważny. A skoro rynek nie połamał go zaraz po ustanowieniu, to znaczy, że respektuje zmianę kierunku, sugerowaną przez squaring.

Uwaga na koniec:

Szereg różnych układów wibracyjnych i cykli, nie tylko na amerykańskich indeksach, wskazuje na ostatnie dni 2018 roku jako potencjalnie ważne daty. Z dość dużym prawdopodobieństwem oznaczałoby to możliwość powstania w tym okresie szczytów ruchów, korygujących tegoroczne spadki w ramach tradycyjnego grudniowego rajdu i rozpoczęcia nowej fali spadkowej w styczniu 2019; czyli po Nowym Roku raczej defekt, niż efekt stycznia.

Dodam jeszcze tylko, że to mój ostatni wpis w tym roku, życzę więc Wesołych Świąt i Dobrego Nowego Roku 2019.

W jasnym poranku
białe migocą ryby
cyt – biała chwilka

Basho (z dziennika Nozarashikiko, 1684)

Reklamy

Written by songmun

30 listopada 2018 @ 11:22

Komentarzy 10

Subscribe to comments with RSS.

  1. Tak naprawdę pobicie szczytu amerykańskich indeksów( przede wszystkim sp500) nie powinno być bardzo odległe w czasie – ale najpierw jeszcze jedno denko i na szczyt w łamańcu korekcyjnym jakiego jeszcze w tej skali ruchów nie było. Potem oziębienie i wiosna będzie inna, lato krótkie, jesień paskudna a zima ho,ho,ho( przynajmniej w zakresie nastrojów społecznych czytaj wojny, agresja, katastrofy)

    gandylc

    1 grudnia 2018 at 21:33

  2. Do całego konceptu trzeba jeszcze dodac europejską lokomotywę -Niemcy -DAX. Pociłem sie na małych i krotkich odcinkach aż w końcu cofnąłem się do 86`. Wychodzi na to że Niemcy mają też „swój„ zegar.
    Liczba podkreślona w TTTTA na miesiącach. Genialne bo proste.

    Someday S

    7 grudnia 2018 at 18:15

  3. Tak się zastanawiam czy to denko sp500 z przełomu października i listopada będzie osiągnięte czy też już od poniedziałku w górę.

    gandylc

    9 grudnia 2018 at 17:50

  4. Kolejny udany wpis Autora. Czy ktoś wie dlaczego informacja o aresztowaniu chinki 1.12 w Kanadzie dotarła do opinii publicznej i rynków 6.12 wywołując potężną zwałę? Chińczycy powinni to nagłaśniać widać że z nimi kiepsko bo siedzieli cicho

    Przemek (@DfPrzemek)

    9 grudnia 2018 at 21:27

    • teraz to bym chetnie chlopakow zaprosil na 2850-2900sp i 11800-12100dax,tylko jeszcze nie wiem jak tego dokonac;-)

      noob

      10 grudnia 2018 at 17:47

  5. sp500 – chyba już denko – początkowo ten obszar wydawał mi się najpewniejszy na denko, ale w weekend zacząłem mieć watpliwości czy dociągną – dociągnęli wiec pora byłaby do góry.

    gandylc

    11 grudnia 2018 at 01:57

  6. Najważniejszy w tej układance był koniec października. Jeżeli po tak silnym punkcie czasowym nie nastąpiło wybicie nowych szczytów, to rynki mają przesrane. Osobiście uważam, że korekta bieżących spadków czeka nas dopiero wiosną przyszłego roku a obecnie jesteśmy zaledwie w fali B pierwszej części spadków. Rok 2019 wbrew pozorom zapowiada się arcy ciekawie i będzie bardzo zyskowny dla lubiących ostrą jazdę. Powinniśmy zobaczyć i nowe szczyty, i kończyć jeszcze niżej niż obecnie jesteśmy. Będzie jazda.

    carolllllll

    12 grudnia 2018 at 21:09

  7. W końcu Mikołaj jedzie na sankach zgodnie z grawitacja a nie pod górkę 🙂

    armithrone

    14 grudnia 2018 at 19:03

  8. Nie widzę na sp500 struktury spadkowej – według mnie lekko może jeszcze przebić wcześniejsze denko ale niezbyt mocno i powinno zacząć iść do góry( bardzo korekcyjnie) ponad dotychczasowe maksima.

    gandylc

    14 grudnia 2018 at 23:26

  9. http://www.bankfotek.pl/view/2129447

    W linku co o tym obrazie malowanym przez sp500 sądzę.

    gandylc

    14 grudnia 2018 at 23:47


Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: