NATURA BRAMY

Rynki Ekonomia Gospodarka Świat i czasem Polityka

Nasdaq przemówił Gannem

10 Komentarzy

Człowiek chodzi dumny i blady, że najprawdopodobniej udało mu się w poprzednim wpisie z obligacjami skarbowymi w USA, do czasu, aż mu coś pod nos położą, że aż szczęka spada i po zobaczeniu podnieść się nie chce…

Ale po kolei.

Moją naturalną myślą po zobaczeniu, że obligacje rządowe w USA przestały spadać i plus minus zaczęło się realizować to, co powinno nastąpić, było: OK, jesteśmy pewnie blisko większej korekty w USA, zapewne takiej, która sprowadzi indeksy w okolice plus minus średniej 200-tygodniowej, tak, jak kilka poprzednich:

SPX200wSMA

Pewnie jakieś kilka miesięcy i będzie po krzyku.

Ktoś, kiedyś, parę lat temu podrzucił mi ideę patrzenia na korekty w typowej hossie przez pryzmat 200 tygodniowej średniej. Zapomniałem o tym na kilka lat i jakoś w tym roku mi się to przypomniało. Idea prosta i dość dobrze się sprawdzająca: typowe większe korekty w hossie w USA zazwyczaj robią dno w okolicach średniej 200-tygodniowej (plus minus parę procent).

Lata 1949-69:

SPX48_69

i 1973-2003

SPX73_03

również ładnie to pokazują.

I gdy już tak odfajkowałem sobie koncepcję, co się powinno stać w najbliższym terminie, nasz znajomy, Someday (@Someday233 na twitterze, dobry znajomy dla regularnych czytelników moich produkcji), pokazał ten oto, poniższy wykres Nasdaq 100 (NDX) gdzie wszystko kręci się wokół wartości pierwiastka kwadratowego z 5 (2,23606…):

NDX2236

Potem do tego wszystkiego doszło jeszcze to:

NDX4023

i to samo jeszcze dokładniej na Nasdaq Composite

NDQ4024

i już było posprzątane. Cała piękna koncepcja 200-tygodniowej średniej rozsypała się jak domek z kart….

(Uwaga: wykresy w skali miesięcznej; dzienne musiałyby być bardzo mocno ściśnięte, na czym traciłaby ich przejrzystość. Niedowiarkowie mogą sprawdzić prawdziwość podanego zasięgu czasowego)

Zdając sobie sprawę, ze nie wszyscy czytelnicy rozumieją, co tak naprawdę pokazują te wykresy, uznałem z konieczne dorzucenie paru słów wyjaśnienia.

Zacznę od tych 2 niższych wykresów obu Nasdaq’ów: szczyty obu tych indeksów z początków października 2018 powstały 4023 sesje od dna z października 2002 r. kończącego bessę dot.com.

To nie miałoby żadnego specjalnego znaczenia, gdyby nie fakt, że spadki obu indeksów w ramach tejże dotcom’owej bessy z lat 2000-02 wyniosły odpowiednio 4021 pkt dla Nasdaq100 i 4024 pkt dla Nasdaq Composite. W przypadku Nasdaq Composite (NDQ), inaczej niż dla NDX, szczyt październikowy jest raczej nieudanym dla Byków testem sierpniowego szczytu, po którym nastąpiło przyspieszenie w dół, ale to w niczym nie umniejsza wagi tych układów.

Jeśli przez głowę właśnie przemknęła ci myśl, Czytelniku, że takie „rymowanie” się chyba nie jest przypadkowe, to gratuluję odwagi w myśleniu. Tak. To nie jest przypadek. Gann nazywał tego typu układy squaringami.

A jeśli jeszcze do tego dodam, że ostatni lokalny szczyt NDX i NDQ 7.11 przypadał 4025 dni kalendarzowych (nie sesji) od szczytu hossy z października 2007, doznasz Czytelniku podobnego opadu szczęki jak ja? 🙂

Podobnie wykres opublikowany przez Someday: widać tam ładnie działającą triangulację między dołkami indeksu z lat 2002 i 2008 jako podstawę do późniejszej hossy. Między ww. dołkami minęło dokładnie 2236 dni, a dodatkowo różnica punktowa między tymi dnami wynosi 223,61 pkt. Jednocześnie szczyt NDX z października 2007 to 2239,23 pkt (troszkę więcej niż byłoby 2236 wg idealnego schematu) a szczyt z 1.10.2018 jest oddalony o ponad 223 miesiące od szczytu hossy dot.com z 2000 roku.

Co to wszystko oznacza? To akurat najprostszy element układanki: ni mniej ni więcej tylko to, że tegoroczne szczyty Nasdaq’ów są bardzo ważne. Znacznie ważniejsze, niż początkowo przypuszczałem.

A jak ważne? Hmmm…Nikt tego dziś tak naprawdę nie wie, możemy jedynie snuć hipotezy. Na pewno jednak jest to coś większego, niż zakładałem w mojej koncepcji średniej 200 tygodniowej.

OK. No to posnujmy trochę hipotez.

Zacznijmy od 2 kolejnych wykresów NDX i NDQ. Jeden z nich stali czytelnicy mogą już kojarzyć z wpisu z początku tego roku.

Oba wykresy są bardzo podobne:

NDQmnthPitchf

NDXmnthlyPitchf

Na NDX mamy precyzyjne dotknięcie przez szczyt górnej linii czerwonych Wideł Andrewsa, NDQ nieco je przekroczył i się cofnął.

Andrews uczył, że w tego typu sytuacji, gdy dotknięcie górnej linii Wideł wyzwala zmianę kierunku ruchu, mamy ok. 80% prawdopodobieństwo powrotu ceny co najmniej do mediany (środkowej), jeśli nie zejścia jeszcze niżej. Niestety Andrews nic nie mówił o czasie, w jakim to mogłoby się dokonać. W naszym przypadku mogłoby to być zarówno za parę miesięcy, jak i powiedzmy za 3 lata i nadal byłoby to zachowanie zgodne z teorią, stojącą za techniką Wideł. Obecnie mediana jest na poziomie ~5150 pkt dla NDX, a w połowie 2020 roku jej poziom osiągnie wartość 6000 pkt.

Dalsze rozważania ograniczę już tylko do NDX.

Spróbowałem się pokusić o spojrzenie na NDX przez pryzmat fal Elliotta i zastanowić się, z czym możemy mieć do czynienia.

Za najbardziej prawdopodobną uznałem poniższą projekcję:

NDX5waves

Po prostu przyjąłem, że lata 2009-2018 to fala III hossy, zaczętej na rynku technologicznym w 2002 roku.

W takiej sytuacji spadek z lat 2007-08 mający formę zygzaka z wydłużoną falą C byłby falą II, co dość dobrze zgadzałoby się z „osobowością fal” – fale drugie bardzo często charakteryzują się nawet większym pesymizmem, niż oryginalne dna.

Przypuszczalna fala IV powinna różnić się możliwie największą ilością szczegółów od fali II i na pewno nie być zygzakiem, jak spadek z lat 2007-09. Najczęściej fale IV przyjmują formę korekt płaskich, jak to schematycznie zaznaczyłem, przyjmując klasyczny kształt; oczywiście to równie dobrze może być trójkąt, albo jakiś kształt nieregularny.

Jeśli chodzi o możliwe zasięgi spadków, to Tom Joseph, twórca programu Advanced GET i tzw. Oscylatora Elliotta, którego używał on właśnie do rozpoznawania tych fal twierdził, że zdecydowana większość fal 4 znosi od 23,6 do 52,5% poprzedzających je fal 3, koncentrując się zwłaszcza w przedziale 33-50%. Dawałoby nam to odpowiednio przedział 6120 – 4190 (23,6 – 52,5%) ze wskazaniem na okolice 5500 – 4360 (33-50%). Dość sensownym technicznie układem byłoby zrobienie przez rynek fali IV w taki sposób, by pozostawała ona ponad poziomem szczytu z 2000 roku (4816 pkt).

Cechą charakterystyczną fal IV jest to, że znoszą one poprzedzającej je fale III nie tyle zasięgowo, co czasowo. Są reakcją na to, że rynek poszedł „za szybko i za daleko”, więc konsumują czas. Odwołując się znowu do statystyk Toma Josepha – twierdził on, że większość fal czwartych wyższych rzędów trwa od 14,6 do 40% czasu, poprzedzających ich fal III. W naszym wypadku dawałoby to od 15 do 42 miesięcy (ok.3,6 roku).

Są gdzieś słabe punkty tej wersji falowej? Oczywiście. Największym problemem w impulsowej rozpisce jest kwestia okresu 2004 – lipiec 2006 (różowa elipsa), który w mojej wersji musi być korektą pędzącą z mocnym skróceniem fali c (ostatniej, będącej dnem czerwonej 4). Trochę to niezbyt ładnie jak dla mnie wygląda i prawdę powiedziawszy mam co do tej strefy wątpliwości.

Dlaczego wybrałem ten akurat wariant rozpiski falowej, spośród tylu możliwych innych?

Cóż, powód jest prosty: jako jeden z niewielu daje nadzieję na obronę Brexitowego dołka na WIG20 na poziomie 1641.85.

Nazwijcie mnie upartym mułem i jak tam jeszcze Wam się podoba, ale dopóki rynek nie połamie tego dna, pokazując, ze jednak się myliłem, będę upierać się, że prawdopodobne są tylko takie zachowania rynków akcyjnych (nie tylko polskich), które nie spowodują zejścia WIG20 poniżej 1642 punktów.

Niezorientowanym przypomnę ten już stary, ale niesamowicie ważny dla mnie wykres z 5 – letnim squaringiem, rozpoznanym znowu nie przez kogo innego, tylko przez Someday:

WIG20 squaring

Po prostu nie pasują mi koncepcje, wg których rynek robiłby tak precyzyjny 5-letni squaring tylko po to, by zrobić zaledwie półtoraroczne odbicie, nie naruszające nawet szczytu, będącego początkiem tego squaringu. Zakładając, że zaczęty w USA rynek Niedźwiedzia to rzeczywiście fala IV mielibyśmy szansę na to, że nasz WIG20 „zabrałby się” wyraźnie w górę wraz ze wzrostową falą korekty płaskiej w USA, może nawet w nowej fali Impulsu (to dość częste zachowanie „lżejszych” rynków, że rosną w czasie wzrostowych części korekt głównych rynków akcyjnych).

Oczywiście wszystkie moje koncepcje falowe na obecną chwilę są tylko gdybaniem i tak należy je traktować. Jedyne, czego na razie możemy już być w miarę pewni to tylko tego, że tegoroczne szczyty amerykańskich indeksów są ważne i tak prędko nie zostaną pobite – na to wskazują Gann’ owskie układy, które pokazałem wyżej dla Nasdaq’ów.

A pamiętając, że to spółki z grupy FANG robiły głównie wzrosty, że nawet w DJIA mamy 3 spółki technologiczne (Apple, Microsoft i Verizon), a w S&P500 stanowią one ok. 30% składu indeksu, nie można żywić specjalnych złudzeń co do zachowania innych indeksów flagowych.

Jeśli zaś chodzi o moją rozpiskę falową, pozwólmy Panu Rynkowi pokazać, że przeczytał mój powyższy scenariusz i uznał za godzien realizacji, nie przywiązując się na razie do niego zbytnio 🙂 To nie musi być konkretnie to, choć miło by było mieć rację 🙂

W gruncie rzeczy nie zależy mi na tym scenariuszu falowym, może to być każdy inny, pod warunkiem, że reakcja na zachowanie USA w Warszawie nie doprowadzi do przełamania Brexitowego dna na poziomie 1641.85 na WIG20, bo jak to do znudzenia powtarzam: squaring, który w tym dnie powstał jest niesamowicie silny i ważny. A skoro rynek nie połamał go zaraz po ustanowieniu, to znaczy, że respektuje zmianę kierunku, sugerowaną przez squaring.

Uwaga na koniec:

Szereg różnych układów wibracyjnych i cykli, nie tylko na amerykańskich indeksach, wskazuje na ostatnie dni 2018 roku jako potencjalnie ważne daty. Z dość dużym prawdopodobieństwem oznaczałoby to możliwość powstania w tym okresie szczytów ruchów, korygujących tegoroczne spadki w ramach tradycyjnego grudniowego rajdu i rozpoczęcia nowej fali spadkowej w styczniu 2019; czyli po Nowym Roku raczej defekt, niż efekt stycznia.

Dodam jeszcze tylko, że to mój ostatni wpis w tym roku, życzę więc Wesołych Świąt i Dobrego Nowego Roku 2019.

W jasnym poranku
białe migocą ryby
cyt – biała chwilka

Basho (z dziennika Nozarashikiko, 1684)

Reklamy

Written by songmun

30 listopada 2018 at 11:22

2 słowa o rentownościach… i nie tylko

28 Komentarzy

Postanowiłem i ja coś napisać o rentownościach, skoro temat gorący.
W sumie ostatni raz zajmowałem się rynkiem obligacji rządowych USA w styczniu 2017 we wpisie, w którym stawiałem pytania o tamten rok. Zacznijmy od długoterminowego wykresu miesięcznego rentowności 10-letnich obligacji rządowych (10Y T-Notes) :

TNotes ylds mnthly

Wykres dotarł do 200 miesięcznej średniej ruchomej. Zrobił to równocześnie wraz z dotknięciem linii mediany zielonych Wideł Andrewsa. To silny opór na poziomie 3,24%. Proszę zapamiętać wartość tej rentowności. Jeszcze do niej w tym wpisie wrócimy i okaże się to istotne.

Dygresja i ciekawostka: ostatnim razem rentowności wyszły ponad 200 miesięczną średnią w… październiku 1987 roku, robiąc swój lokalny szczyt tuż przed sławetnym krachem. Krach spowodował gwałtowny powrót pod tę średnią – wszyscy w panice uciekali do bezpiecznych obligacji. Od tego czasu, aż do teraz, rentowność nigdy nie przekroczyła swej 200-miesięcznej średniej. Obecnie może to zrobić.

Wróćmy do wykresów.
14 miesięczny RSI ma już 69 punktów. Od 1984 r. dotarcie w te okolice nieodmiennie prowokowało Byki do zakupu przecenionych obligacji. Czyżby ponownie miało tak być?

TNotes RSImnthly

Ostatnim razem RSI wyszedł ponad 70 pkt podczas formowania szczytu rentowności (dna cen) w 1981r. Później nigdy do tego nie dochodziło. Takie zachowanie jest typowe dla rynków Niedźwiedzia (rynek niedźwiedzia na rentowności oznacza wzrost ceny obligacji czyli ich hossę), gdzie strefa wykupienia/wysprzedania dla RSI schodzi do poziomów 60/20 (powyżej 60 wykupienie, poniżej 20 wyprzedanie, w odróżnieniu od klasycznego 70/30 czy obserwowanego w silnych hossach układu 80/40)
Poniżej tygodniowe powiększenie wykresu rentowności, pokazujące sytuację od 2 połowy 2011 r.

TNotes wkly

Rentowność oprócz dotykania mediany (środkowej) Zielonych Wideł, dotyka również różowej linii trendu, ciągniętej po wcześniejszych szczytach z grudnia 2016 i z tego roku.

Teraz chciałbym pokazać indeks mocno związany z rentownościami, indeks budownictwa HGX (Philadelphia Housing Index) w układzie tygodniowym. Domy buduje się przede wszystkim na kredyt, a kredyty hipoteczne o zmiennej stopie procentowej w USA są odnoszone do rentowności obligacji rządowych (+marża), więc chwile, gdy rynek boi się radykalnego wzrostu rentowności tych ostatnich zazwyczaj nie wyglądają ładnie na tym wykresie. Oczywiście cena kredytu to nie jedyny czynnik działający na budownictwo, inaczej mielibyśmy na HGX proste kopiowanie ruchu rentowności, ale ruchy rentowności w górę, których tłum się obawia, zazwyczaj owocują silnym spadkami HGX:

HGXwkly

Indeks dotarł do mediany takich ładnych, czerwonych Wideł Andrewsa, opartych o dno bessy z 2002 roku oraz o cały spadek z lat 2005-09. W teorii to powinno być silne wsparcie. W praktyce, jeśli przyjrzymy się wcześniejszym reakcjom indeksu na dotknięcie mediany, nie widać istotniejszych ekstremów, tworzących się na niej, co znacząco osłabia wymowę, choć zawsze „tym razem może być inaczej” :-).

Dzienny RSI(14) pokazuje silne wysprzedanie HGX – ma tylko ~20pkt. Z tego powinna być trochę większa korekta niedawnych spadków:

HGX daily rsi

Wróćmy do 10-letnich obligacji i popatrzmy, czy coś tu się nie robi na wibracjach. Będziemy patrzeć na wykres kontynuacyjny T-Notes futures, instrumentu pochodnego, dla którego bazowym są notowania 10 letnich obligacji rządu USA. W piątek mieliśmy minimum na poziomie 117.51. Przypomnę, że oryginalnie w USA 10letnie T-Notes jak i futures na te obligacje liczone są w systemie 32kowym (1 punkt jest dzielony na 32 części, nie na części setne) Rynkowe minimum wyniosło 117. 164’’ (jeśli podzielić 16.4 przez 32 otrzymamy 0.5125 czyli naszą wartość ułamkową). Dodatkowe wyjaśnienie – w zapisach, z jednym wyjątkiem (na czerwono) pomijałem wartość setek, by ułatwić nie wprawionym Czytelnikom odnajdywanie wibracji. Np. zapis „34.21 należy czytać jako 134.21:

TNotes vibr daily

Widać ładną wibrację z setnymi częściami szczytu z dnia 29 maja 2018 (121.29) + 129 dni od tego szczytu w piątkowym dnie (trzeba przyznać, że ładnie się te 29ki rymują także z datą szczytu) oraz 822 dni kalendarzowe od szczytu z lipca 2016, ładnie wibrujące z setnymi tamtego poziomu (21 – wg niektórych źródeł szczyt ten miał poziom 134.22 a nie 21, co byłoby jeszcze dokładniejszą wibracją).

Czas na wykres tygodniowy tego samego instrumentu:

TNotes wkly vibr

Od razu można zuważyć, że od szczytu z lipca 2016 do wczorajszego (piszę to w sobotę 6 października) dna mamy 117 tygodni, co bardzo ładnie wibruje z wartością pełnych punktów T-Notes futures: 117.51. Cały ten układ specjalnie podkreśliłem na czerwono.

Jest jeszcze coś: 323 tygodnie od absolutnego, historycznego szczytu T-Notes futures z 25 lipca 2012 roku. Właściwie ten układ nie wibruje z niczym bezpośrednio na tym wykresie, jedynie jest powiązany z ciągiem Lucasa (bliźniaczym do Fibonacci’ego), gdzie liczba 322 jest jednym z jego wyrazów. Ale…mamy tu ukrytą bardzo silną wibrację pośrednią. Pamiętasz jeszcze Czytelniku jaka była wartość procentowa rentowności na tym szczycie, o której zapamiętanie prosiłem?
Zapiszmy ją w punktach bazowych, a nie bezpośrednio w procentach: ….324!!!!
To naprawdę czasami jest wszystko bardzo ładne, prawda? 🙂

Reasumując: mamy sporą szansę, że 10-letnie obligacje rządu USA w piątek 5.10.2018 zrobiły istotne dno (a rentowność – istotny szczyt)!!

To by oznaczało, że również inne obligacje rządu USA albo zrobiły swoje istotne dna razem z dziesięciolatkami, albo że na dniach je zrobią.
Tak. Zdaję sobie sprawę z ryzyka tego twierdzenia, gdy na jego poparcie mam jedynie reakcję rynku intraday z ostatniej sesji, rymowanie się cyferek z dniami i tygodniami oraz poziomy oporu w postaci mediany Wideł i 200-miesięcznej średniej.
Jasne, że już w poniedziałek, 8 października rynek może wszystkie te wibracje połamać, czyniąc sporą część wpisu nieaktualną. Sądzę jednak, że nawet jeśli do tego dojdzie, to 200-miesięczna średnia jest na tyle poważnym oporem, że wkrótce zatrzyma wzrosty rentowności i wymusi przynajmniej kilkumiesięczną korektę. 14-miesięczny RSI też nie pozwoli na dalszy zbyt długi wzrost rentowności, a rozładowanie jego wykupienia będzie wymagać trochę czasu, tak co najmniej z pół roku.
Załóżmy przez chwilę, że mam rację, czy to w 100% (czyli w piątek 5.10.2018 mieliśmy rzeczywiście istotne dno cen obligacji) lub w sporej części (200-miesięczna średnia wkrótce zatrzymuje i koryguje trend co najmniej na parę miesięcy).
Jakie byłyby tego konsekwencje? Bardzo istotne!
Zacznijmy od tego wykresu:

Oil Yield correlation

Wykres pokazuje silną korelację między ceną ropy brent a rentownością 10-latek USA, która działa od lipca 2016. Gdyby ta korelacja się nadal utrzymywała, znaczyłoby to, że jesteśmy bardzo blisko poważnego szczytu ceny ropy naftowej, co nie byłoby wcale takie dziwne z sezonowego punktu widzenia – październik jest miesiącem kończącym zwiększone zakupy ropy przez rafinerie na półkuli północnej, pod kątem jej przerobu na olej opałowy przed sezonem zimowym.

To by również oznaczało, że ten model firmy GaveKal, prognozujący przyszłą inflację w USA na podstawie dolarowego koszyka kilku walut krajów surowcowych (brazylijskiego reala, indyjskiej rupii, rubla i randa) oraz szwedzkiej korony i jena, w odniesieniu do cen towarów konsumpcyjnych w USA jest dobrym wskaźnikiem wyprzedzającym i zapowiada istotny jej spadek w średnim terminie:

inflacja model Gavekal

Zaraz…a FED nie sprzedaje tak czasem obligacji? Sprzedaje. Od października będzie to sprzedaż obligacji rządowych o wartości 30 mld USD miesięcznie i 20 mld USD miesięcznie obligacji, wyemitowanych niegdyś przez rządowe agencje kredytujące budownictwo (Fannie Mae, Freddie Mac). I inwestorzy będą kupować w tak dużej ilości, że rentowność mimo to będzie spadać?
Tak by z tego wynikało…
A skąd na to miałyby iść pieniądze? A na przykład z odwrócenia dotychczasowego kierunku przepływu kapitału: z rynku obligacji na rynek akcji, dominującego od II połowy 2016 roku. A to by musiało oznaczać bliskość co najmniej dużej korekty na całym rynku akcji w USA i nie tylko tam. Zresztą zdaje się, że reszta świata z nielicznymi wyjątkami już w takiej korekcie jest….
O ile wydaje mi się, że „flagowce” (indeksy DJIA, SPX czy Nasdaq100) jeszcze mają troszkę wolnej przestrzeni w górze i mogą nieznacznie poprawić swoje niedawne szczyty, o tyle szeroki rynek tego prędko nie zrobi (np. fatalnie wyglądający indeks NYSE Composite). Ponadto ten segment, który prowadził Byki w tym roku (małe i średnie spółki), od końca sierpnia/początku września już tego nie robi, a wzrosty w USA systematycznie zawężają się do caraz mniej licznego grona spółek, co nigdy nie było dobrym prognostykiem. Jednocześnie w USA stale rośnie liczba spółek, które notują nowe, 52 tygodniowe minima…
Dla przykładu indeks Russell 2000 (RUT), grupujący w przewadze małe i średnie spółki, połamał już różową linię trendu, ciągniętą po dnach od lutego 2018 i dotarł do swej dziennej 200-sesyjnej średniej:

RUTdaily

Ta średnia wydaje się być na tyle mocnym wsparciem, by sprowokować odbicie w górę, może nawet spore, ale będzie to tylko odbicie. Jeff Greenblatt pokazał w swych materiałach istotność wibracji na szczycie z 31.08 (1742,09 pkt):

RUTvibr

Ten szczyt (1742,09 pkt) i liczony z tej wartości pierwiastek kwadratowy (41,738) bardzo ładnie wibruje z ilością sesji – 141 od dna z lutego 2018…

Chwila moment – przecież w tym tygodniu mieliśmy dość mocne spadki na rynkach akcji ze względu na obawy o rosnącą rentowność? Owszem, prawda. Ale taka korelacja spadków akcji i obligacji jest chwilowa i wynikająca raczej z wpływu nastrojów. Od II połowy 2016 dominuje przepływ kapitału od obligacji do akcji, wymuszający ruch obu segmentów rynku kapitałowego w przeciwnych kierunkach.
A dlaczego rynek miałby w ogóle teraz nagle kupować długoterminowe obligacje w takiej skali, by przeważyć podaż FED?
Mogę wskazać co najmniej 3 powody, z których każdy byłby na tyle ważnym by tak się stało. Możliwe, że byłby to jeden z nich, choć bardziej prawdopodobne, że co najmniej 2 z nich łącznie:

1. Rynek oczekuje, że FED wkrótce co najmniej przerwie na dłuższy czas zarówno podnoszenie stóp jak i sprzedaż obligacji. Takie zakupy obligacji byłyby po prostu grą na odbicie silnie wyprzedanych walorów w sytuacji braku podaży od FED.

2. Przed nami jakieś poważniejsze problemy, wskutek których aktywny kapitał wybierze powrót do bezpiecznych przystani, np. dużo większe od dotychczasowych wstrząsy na rynkach wschodzących

3. USA będą co najmniej wyraźnie spowalniać gospodarczo w perspektywie średnioterminowej (a mogą zmierzać ku recesji), co spowoduje wzrost atrakcyjności obligacji względem akcji jako miejsce lokowania kapitału.

To tyle ode mnie.

———————————————————————————————————————————-

[WAŻNA AKTUALIZACJA] : Przyjrzałem się ostatnim wzrostom rentowności na wykresie 10-latek pod kątem wibracji i pojawiania się stopni Square of 9 Ganna.

Gdy to zobaczyłem, doznałem 5 minutowego opadu szczęki 🙂

TNX SO9

Proszę spojrzeć na to, ile stopni Square Of 9 Ganna ma ostatni ruch (117,49) , porównać to z liczbą tygodni (117) a następnie proszę spojrzeć na wartość minimum z 5 października 2018 (117,51). Ktoś jeszcze, patrząc na ten wykres ma takie odczucie jak ja, jakby patrzył na fotografię przepięknej galaktyki spiralnej, idealnej fali morskiej albo przepięknego, doskonale wykształconego diamentu? 🙂

 

Samotny liść opada,
wtedy – nagle kolejny,
skradziony przez wiatr

Ransetsu (1653-1697)

Written by songmun

6 października 2018 at 23:17

Słabniemy…

29 Komentarzy

Niektórzy Czytelnicy zdają się nie rozumieć mojego spojrzenia na rynki. To, że od jakiegoś czasu w tym roku szukam istotnego szczytu w USA wcale nie oznacza, że zaraz na ostro pakuję się w krótkie pozycje na każdym mniejszym czy większym szczycie.
Zresztą: czy na początku miesiąca można było się upierać przy krótkich pozycjach, dostając coś tak pięknego jako potwierdzenie zakończenia korekty na 7 września?

ES153hours

Prognozy są tylko progozami, a w tradingu liczy się elastyczność i umiejętność słuchania, a nie narzucanie rynkowi swojego zdania w oczekiwaniu, że je spełni. To tak tytułem wyjaśnienia.
Powyższe wcale nie zmienia mojego oczekiwania na pojawienie się istotnego szczytu w USA już wkrótce.
Taka duża dywergencja, jak na tym wykresie sprzed 2 tygodni jednoznacznie pokazuje, że coś tu jest nie tak i któraś ze stron, albo SPX (pomarańczowy) albo indeks FTSE Świat bez USA (biały) musi podążyć za tą drugą. Myślę, że nie muszę wyjaśniać, na co stawiam 🙂

All world vs USA

W USA nadal nie zmieniło się zachowanie indeksu bankowego BKX, który od grudnia tkwi w szerokim ruchu bocznym:

Banking idx

a zachowanie HGX (Housing Index), grupującego akcje z budownictwa wyraźnie się pogorszyło

HGX

Gdy te dwa sektory kuleją, nie ma mowy o zdrowych wzrostach.

Ostatni szczyt SPX (z 21.09) nie daje żadnych wibracji na poziomie dziennym, z czego wniosek, że będzie atakowany i prawdopodobnie pobijany. Ciekawym punktem czasowym są okolice 1 października (plus minus 1-2 sesje):

SPX161

Ewentualne zrobienie tam szczytu przez SPX byłoby klasycznym zagraniem pod strojenie okienek na koniec 3 kwartału. Jeśli to nie będzie szczyt kończący, to na pewno ten kończący wzrosty, zaczęte na przełomie  marca i kwietnia jest naprawdę blisko. Dlaczego?

Reszta świata spowalnia, a USA, mimo że to potężny rynek wewnętrzny, mogący samoistnie działać, nie są przecież całkowicie niewrażliwe na świat.
W Europie to już nie wyprzedzające odczyty indeksu nastrojów w rodzaju ZEW czy Ifo. To już realne dane gospodarcze. Produkcja przemysłowa w Eurozonie „nieoczekiwanie” (dla mainstreamowych, zawsze optymistycznych ekonomistów ) rok do roku spadła.

Eurozone production

Oczywiście ekonomiści i media pospieszyły z uspokajającymi zaklęciami, że to chwilowe. O tym, że sprawa nie wygląda tak ładnie, poniżej.
Na tle spowalniającego świata zastanawia siła USA.
Dopóki patrzy się tylko na ten wykres, siła ta pozostaje całkowicie niezrozumiała:

FEDQT260 bln

Przecież FED zdjął z rynku już 260 miliardów USD, a rynek akcji tego wcale nie odczuwa!
Dopiero ten wykres wszystko wyjaśnia:

USD repatriatons offshore

W tym samym czasie wielkie firmy ściągnęły do USA z zagranicy ponad 300 mld USD, by skorzystać z abolicji podatkowej. Per saldo mieliśmy jak dotąd w USA wzrost podaży pieniądza, pomimo działań FED! Tajemnica wyjaśniona.

Ale i USA wkrótce zaczną odczuwać siłę Quantitative Tightening. Od października FED zacznie ściągać tyle pieniędzy z rynku, że nawet transfery z zagranicy na dotychczasowym poziomie nie będą w stanie tego zrównoważyć. I nie ma siły – rynek akcji musi to też w końcu odczuć:

FOMC

Stąd też i gorsze zachowanie reszty świata, obrywającej dwutorowo: z jednej strony działaniami FED, z drugiej, repatriacją USD do USA przez amerykańskie firmy. Reszta świata ma po prostu klasyczny „ból płynnościowy”, objawiający się tym, że jest więcej chętnych na dolary, niż dostępnych „tanich” dolarów i to dlatego kraje takie jak Turcja, Argentyna czy Brazylia, które niezbyt mądrze gospodarowały pożyczonymi dolarami już cierpią.
Cierpiących może być wkrótce więcej. Gdy kurczy się światowa baza monetarna (licząc rok do roku), pojawienie się gdzieś problemów jest tylko kwestią czasu.

Monetary base

I dopóki FED nie skoryguje radykalnie swej polityki, lub nie zostanie zrównoważony przez inne banki centralne potężnymi działaniami poluzowującymi (na razie mocno wątpliwe), sytuacja się specjalnie nie zmieni…

Czemuż ta jesień
jest jakby ptak sędziwy
daleko w chmurach

Basho (z dziennika Oinikki, 1694)

Written by songmun

25 września 2018 at 11:45

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , , ,

Punkt ryzyka dla Byka2

54 Komentarze

Motto
„Przewidywanie jest bardzo trudne, szczególnie jeśli idzie o przyszłość.” – Niels Bohr

W pierwszym wpisie pod tym tytułem postawiłem hipotezę, że okolice 16-17 lipca mogą dać szczyt ruchu, zaczętego pod koniec marca tego roku.

https://naturabramy.wordpress.com/2018/07/14/punkt-ryzyka-dla-byka/

Pan Rynek najwyraźniej nie raczył tego przeczytać, a w oczekiwanym miejscu pojawiła się tylko mało znacząca korekta. 🙂
Tak to już jest z tym przewidywaniem, na bazie używanych przeze mnie metod – działa nie tak znowu często, co zawsze podkreślam. Jest wiele ekstremów z wibracjami wstecznymi, których nie da się przewidzieć do przodu, co zresztą dziś tu m.in.na jednym z wykresów pokażę.
Co nie znaczy, że prognozowanie tymi metodami nie jest w ogóle możliwe. W ograniczonym stopniu jest, przy świadomości, że wyznacza się punkty o podwyższonym prawdopodobieństwie zmiany, a nie punkty, gdzie prawdopodobieństwo to wynosi 1.
Znacznie lepiej sprawdza się w ten sposób wczesne weryfikowanie zaistniałego ekstremum, z oczywistych powodów.
Takim właśnie ciekawym ekstremum jest szczyt amerykańskich indeksów, uformowany 25 lipca 2018.
Zacznijmy od tradycyjnych cykli czasowych, które we wspomnianym miejscu tworzą bardzo ładny węzeł czasowy:

SPX cycles

Dodam tylko jeszcze, że między styczniowym szczytem, a tym lipcowym mamy dokładnie 180 dni kalendarzowych.

Teraz 3 układy wibracyjne dla kontraktów ES futures (S&P500 e mini):
Wibracja z ilością sesji w formie triangulacji:

ES 152vib

Wibracja z ilością dni kalendarzowych:

ES 178 vibr

Takie przypadki, jak powyżej, jeśli wychodzą z wielu różnych miejsc i precyzyjnie wskazują na jeden i ten sam punkt w przyszłości, pozwalają na postawienie prognozy, choć nawet wtedy ryzyko, że to nie zadziała jest wyższe, niż 50%. Właśnie takie skoncentrowane wskazania udało mi się odkryć we wrześniu 2016, co pozwoliło wtedy postawić śmiałą prognozę ekstremum w okolicach wyborów Trump/Clinton, ze szczególnym wskazaniem na dzień po ich terminie i jak się później okazało, trafić. Ale często wskazania bywają rozproszone, lub tak, jak poniżej, dopiero ich uformowanie pokazuje wstecz, z czym mamy do czynienia. Nawiasem mówiąc same tylko wibracje, pokazane wyżej, to słaby argument za ważnością tego lipcowego szczytu; mam już na tyle doświadczenia z wibracjami Kairos by wiedzieć, że takiego typu układy, nie wsparte niczym więcej, mogą dać jedynie krótkotrwały zwrot. Dopiero ten squaring szczytu ze stopniami Gann’owskiego Square of Nine między 2 szczytami pokazuje, że 25.07 utworzył się najprawdopodobniej naprawdę ważny szczyt, zmieniający kierunek ruchu w terminie może nawet kilku miesięcy:

ES49dg Sqof9

Na przykładzie tego wykresu widać, że przewidzenie takiego układu jest praktycznie niemożliwe. Dopiero pojawienie się szczytu na poziomie 2849.5 daje możliwość stwierdzenia, że to potencjalny szczyt.

Podsumowywując:
Mamy ważne wskazania na to, że 25.07 był istotnym szczytem. Nie muszę chyba dodawać, że wiele podobnych układów znalazłem na samym indeksie S&P500 jak i na Nasdaq 100 (kilka innych indeksów chcę jeszcze sprawdzić dodatkowo). Ponadto siła reakcji, która wystąpiła na piątkowej, 619 sesji, a przede wszystkim zauważalna psychologiczna zmiana podejścia do publikowanych wyników spółek technologicznych (to nie tylko reakcja na zapowiedź spowolnienia rozwoju Facebooka, która zepchnęła kurs tej spółki w otchłań, czy podobna rzeź na papierach Twittera, ale też klasyczne kupuj plotki – sprzedawaj fakty po dużo lepszych niż oczekiwane wynikach Amazona) stanowią dodatkowe argumenty na rzecz ważności szczytu z 25.07.
Choć przypisuję temu szczytowi ponad 90% prawdopodobieństwo bycia punktem zwrotnym, nadal nie jest to 100% Do okolic stu procent zbliży nas oblany test czyli nieudana próba wyjścia ponad te 2846 pkt na indeksie i 2849.5 na kontrakcie.
Jeśli to rzeczywiście jest odwrócenie wzrostów, zaczętych pod koniec marca tego roku, to oczekiwałbym zejścia indeksu SPX co najmniej do okolic lutowo-marcowych dołków (2530- 2550) a być może i trochę poniżej. Patrząc na wykres intraday zarówno SPX jak i ES, spadek od szczytu z 25.07 zdaje się dzielić na czytelne 5 podfal, więc nie można wykluczyć, że mamy do czynienia z klasyczną korektą płaską, której schemat pokazałem w poprzednim wpisie z tym tutułem, jeszcze bez numerka.

Stan aktualizacji wykresów: SPX na po sesji 30.07; ES – 31.07 godziny poranne.

Ważna aktualizacja: pomimo dużej ilości czasu, poświęconej na poszukiwania, nie udało mi się znaleźć żadnego układu dla indeksu Dow Jones Industrial Average. To może oznaczać jedną z trzech rzeczy:

a) DJIA poprawi wkrótce swój szczyt, inne flagowe indeksy nie

b) DJIA, poprawiając swój szczyt, pociągnie za sobą inne indeksy

c) kiepsko szukałem 🙂

Lśni w wodorostach
srebro ryb, lecz dotknięte,
zniknie na pewno

Basho (z dziennika Azumanikki, 1681-1682)

Written by songmun

31 lipca 2018 at 22:08

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , , , ,

Juan i złoto

16 Komentarzy

Wróćmy znów do dolara i złota.
Nie jest wielką tajemnicą, że złoto „chodzi” odwrotnie do USD. Znacznie mniej osób wie, że od ponad 1,5 roku najściślejszą korelację złoto łapie z parą…USD/CNY (juan). Wcześniej najściślej chodziło z parą USD/JPY. Teraz, z tego co obserwuję, korelację z USD/JPY złoto utrzymuje raczej intraday i w tej części doby, gdy chiński międzybank jest nieczynny, choć są momenty, gdy stary nawyk złota patrzenia na jena wraca na dłużej. Wykres Rona Stoeferle:

GoldCNY korelacja

Skoro juan jest najściślej skorelowany, to przyjrzyjmy się bliżej juanowi w parze z dolarem.

USDCNY1

Bardzo ładna Spadająca Gwiazda z długim górnym cieniem, powstała dokładnie na 76,4% zniesieniu poprzedniego spadku (czyli 1,00 – 0,236; sześcian z 0,618)

USDCNY2

Miejsce powstania Gwiazdy to także okolice mediany takich ładnych różowych Wideł Andrewsa, zaczętej w nie byle jakim momencie, bo w chwili, gdy Chiny znacznie zdewaluowały juana w 2015 r w obawie przed spowolnieniem gospodarczym, co wtedy np. było katalizatorem dla indeksów w USA do wejścia w korektę, trwającą do lutego 2016

USDCNY 81 wibr

To rzadko spotykany dla mnie obrazek. Forex zazwyczaj robi wibracje typu inwersyjnego, wymagające kombinacji i szukania; tego nie widać tak przejrzyście i prosto, a poza tym jest więcej cyferek do analizy 🙂 . A tu, od razu ładnie widać wibrację 81 piątkowego (20.07) szczytu do sąsiednich ważniejszych ekstremów.

Czas wreszcie na złoto. Proszę nie zwracać uwagi na różowe kreski i cyferki, nie opisane na czerwono, to robocze. Ważne jest to, co na czerwono – od szczytu z 25 stycznia do dna z 19.07 rynek spadł o 154.4 USD/oz, a od poprzedniego ważnego dna, od którego rozpoczął się raj, skończony 25.01 do 19.07 mieliśmy 155 sesji. To nie przypadek, to squaring w formie triangulacji.
Zaznaczyłem też ładną, prostą wibrację części setnych (xxxx.72) z ostatnim istotnym szczytem (71 sesji). Jest tych wibracji tu znacznie więcej, ale nie będę ich znaczyć

Gold spot squaring

Teraz coś, co pokazuję po raz pierwszy. To kolejne odkrycie Jeffa – wibracje ceny często układają się w zgodzie z pewnymi układami Square of 9 Ganna. Mam nadzieję, że Czytelnicy pamiętają, jak się liczy So9?
Jeśli nie, to przypomnę: pierwiastek kwadratowy z ceny jednego ekstremum minus pierwiastek z drugiego ekstremum, otrzymany wynik to tzw. faktor. Następnie faktor mnoży się razy 180 by otrzymać wynik w stopniach kątowych obrotu Spirali. Nie będę tu tłumaczyć funkcjonowania Spirali, zrobiłem to już raz tutaj:

https://naturabramy.wordpress.com/2013/12/03/o-obrotach-bance-i-logarytmach/

kto nie czytał, nie zna tematu lub nie pamięta o co chodzi, proszony o zajrzenie do tego wpisu.

Wróćmy do meritum. Jeff Greenblatt niedawno zauważył, że faktor (nie tylko on, jest więcej takich czynników, związanych z So9) też może wibrować z czasem, co może być ładnym potwierdzeniem klasycznych wibracji Kairos. Tu właśnie mamy coś takiego: faktor 0.355 ma w układzie triangulacyjnym wibrację 55, podobnie jak na poprzednim wykresie. Jeśli brak potwierdzenia przez squaringi z układami So9, klasyczna wibracja Kairos jest najczęściej tylko krótkoterminowym ekstremum, a rynek szybko ją połamie.

GOLD spot So9 squaring

Właśnie takiego typu potwierdzenia brakuje mi na USD/CNY, co każe oczekiwać, że piątkowy szczyt nie jest ostatnim słowem rynku w kwestii dewaluacji juana. A propos: w chwili, gdy to piszę, właśnie zauważyłem informację, że Chiny odnotowały pierwszy od wielu lat deficyt na rachunku obrotów bieżących:

China deficit

Czas na konkluzje:
Trump niedawno zrobił interwencję słowną przeciw sile USD, to zauważyła większość.
Znacznie mniej osób słyszało o tym, że PBoC zapowiada interwencje, by bronić juana. Rzekomo dlatego, że zbyt duże tempo spadku CNY jest groźne stabilności gospodarki, wg mnie chodzi raczej o ugłaskanie Trumpa i przyhamowanie wojny handlowej. To ta właśnie wiadomość zrobiła długi górny cień na piątkowej (20.07) świecy USD/CNY.
Czy to już koniec spadków juana i złota i początek słabnięcia do nich USD? Nie sądzę. Interwencje rządowe rzadko kiedy trwale odwracają trend, ale gdy walory są mocno wykupione/ wyprzedane są wystarczające, by wywołać poważniejszą korektę wzrostową i na coś takiego tu liczę. Ten brak potwierdzenia metodami So9 dla USD/CNY uważam za symptomatyczny i traktuję jako zapowiedź przyszłego, prawdopodobnie udanego ataku na obecny szczyt (ten z wibracjami 81), gdy korekta się skończy.
W tej chwili złoto wygląda, jakby chciało przetestować siłę swojego dna na poziomie 1211.72 USD/oz i trzeba pozwolić mu to zrobić, nim się w ogóle zacznie pakować w długie pozycje, to taka mała dygresja.
No chyba, że FED już teraz naprawdę wziął sobie do serca słowa Trumpa i zrewiduje politykę QT, w co niezbyt wierzę. Tu czekałbym na sygnały słabnięcia gospodarki USA, jako katalizator zmiany nastawienia FEDu, choć możliwe, że rynek zacznie te sygnały trochę wyprzedzać…

Stan wykresów na zamknięcie 20.07.2018 r.

W starym ogrodzie
zaśpiewają słowiki
i dzień się schyli

Buson (Saitancho, 1744)

Written by songmun

23 lipca 2018 at 09:10

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , , ,

Punkt ryzyka dla Byka

11 Komentarzy

Nie pamiętam, czy wspominałem o tym tutaj w tym roku, na pewno nie we wpisach, ale być może w komentarzach. Możliwe też, że mówiłem o tym gdzie indziej, a wydaje mi się, że to było u mnie na blogu. Nieistotne.
Jeśli nie mówiłem, to teraz powiem: szczyt indeksu DJIA ze stycznia br. wypadł w 611 (610+1) sesji, licząc od minimum indeksu z dnia 25.08.2015 r. 610 to oczywiście liczba z ciągu Fibonacciego. Teraz dochodzimy do momentu w czasie, gdy wypadnie 610 sesji, liczonych od dna z lutego 2016, od którego zaczęła się ostatnia duża fala wzrostowa:

DJIA 610

Także czasowy harmoniczny układ tygodniowy wskazuje na ważność nadchodzącego tygodnia:

SPX harmonic

Dodajmy do tego, że pierwsza połowa tygodnia czyli 16-18.07 bardzo dobrze wibruje liczbą dni kalendarzowych ze szczytem z końcówki stycznia:

DJIA PTvibrates

i S&P500:

SPX vibrates

To pojawienie się na szczytach obu indeksów liczb 71-72 w wartościach ich maksimów nie może być przypadkiem.
Po prawdzie okienko czasowe zaczęło się już w piątek, 13.07, ale najsilniejsza część wypada w poniedziałek – wtorek, 16-17.07.

Dodajmy dla uzupełnienia obrazu wykres tygodniowy Nasdaq Composite:

NDQ wkly

znowu zbliżający się do górnej linii Wideł Andrewsa. Przypomnę, że początek korekty na głównych indeksach sprowokowało pierwsze dotknięcie przez Nasdaq Comp tej linii.
Spółki technologiczne stanowią obecnie bardzo dużą część głównych indeksów i to głównie one ciągną ich wzrosty, zwłaszcza spółki z grupy FAANG:

Tech percent in S&P500

Udział spółek technologicznych w indeksie S&P500 sięga obecnie prawie 30%, co jest bliskie rekordu z 1999 roku.
Jednocześnie 3 ważne dla „zdrowia” wzrostów sektory, czyli: bankowy (indeks BKX), transport (DJTA) i budowlany (HGX) nie podejmują prób atakowania szczytów, w najlepszym wypadku tkwiąc w ruchu bocznym (BKX i DJTA), w najgorszym (HGX) przechodząc do trendu spadkowego:

BKX daily

i

HGX daily

djta daily

Marazm jest też wyraźny na szerokim rynku (index NYSE Composite, NYA), który wyraźnie nie chce iść do góry, tkwiąc w ruchu bocznym:

NYSE Comp wkly

Dla odmiany, „lżejsze” indeksy, zawierające dużo spółek o mniejszej kapitalizacji, dość dawno temu połamały swoje szczyty ze stycznia br.:

RUT daily

i

SP1000

Dygresja: nasze najcięższe spółki z indeksu WIG20 w USA trafiły by właśnie do Russell’a 2000 lub S&P 1000

Wyłania się z tego następujący obraz: duzi są generalnie słabi (jeśli nie są z technologii), a rynek ciągną w górę spółki FAANG i drobniejsze.
Tak nie tworzą się podstawy nowej fali wzrostowej; zachowanie takie pasuje za to idealnie do ruchu wzrostowego, określanego przez falowców jako fala B korekty, czyli pierwszej wzrostowej kontry w ramach większego układu korekcyjnego.
Moim zdaniem w USA indeksy flagowe (DJIA, SPX) tkwią od stycznia br. właśnie w korekcie bocznej i jeśli układ czasowy z początku wpisu zadziała, powinniśmy przejść do spadkowej fali C, gdyż w obecnej sytuacji najbardziej prawdopodobne w węźle czasowym z początku przyszłego tygodnia jest formowanie się szczytu.
Dla porządku zamieszczam schemat typowej korekty płaskiej do której bliżej indeksowi SPX, zaznaczając od razu, że próby przewidywania kształtu korekt płaskich i ich regularności to zadanie beznadziejne, którego nie będę nawet próbować.

Flat correction

A dlaczego sądzę, że jakaś korekta płaska, a nie coś więcej? Wracam do mojej „mantry” od 2 lat: WIG20 nie pozwala na więcej 🙂 Duże spadki SPX zepchnęłyby WIG20 pod Brexitowe dno, a ściślej połamałyby występujący w nim niesamowity squaring 1:1, o czym pisałem tutaj:

https://naturabramy.wordpress.com/2017/02/10/warszawski-klucz/

Taki układ pozwala mi zaakceptować każdy spadek, który nie doprowadzi do przełamania przez WIG20 poziomu 1641.85 pkt. W teorii może to być nawet podwójne dno, z minimum na poziomie 1641,86 pkt 🙂 🙂

Stan wykresów: po sesji 12.07.2018. To wszystko ode mnie dziś.

Taki dzień długi –
jeden za drugim mija
w przeszłość daleką…

Buson (ze zbioru Busonkushu, 1784)

Written by songmun

14 lipca 2018 at 08:01

Dolar, złoto i FED minutes

14 Komentarzy

Czas byłoby spojrzeć na dolara, bo zaczęło się tu robić ciekawie.
Diagnoza, postawiona w lutowym wpisie („To coś więcej…”) wskazująca na istotne dno dolara okazała się słuszna, choć na poważniejszy ruch w górę i wyjście z konsolidacji trzeba było czekać do połowy kwietnia.
Poniżej wrzucam tygodniowy wykres DXY. Jesteśmy tu w bardzo interesującym miejscu: praktycznie na linii mediany tych Wideł Andrewsa, których dolna linia zatrzymała spadki USD na początku roku, a jednocześnie w okolicy 38% zniesienia spadków, zaczętych w styczniu 2017 roku:

DXY wkly pitchfork

Dodatkowo dzienny RSI(14) robi już drugi, niższy szczyt powyżej 70 pkt, tworząc dywergencję z kursem na ostatnim szczycie DXY (nie pokazuję, każdy może sprawdzić sam, choćby na wykresie html-5 na Stooq).
Mamy więc kilka poszlak, wskazujących na możliwość cofnięcia się dolara.
Zanim popatrzymy na jednego z antydolarów, czyli złoto, bo i tu znalazłem ciekawostki, wykres, 60 dniowej korelacji złoto – DXY, wykonany przez Biancoresearch, pokazujący, że od dość dawna złoto nie było tak wyraźnie ujemnie skorelowane z USD:

Gold inversely USD biancoresearch

No to teraz zerknijmy na to, co znalazłem na złocie. W dnie z 21 maja jest sporo wibracji Kairos; nie będę ich wszystkich pokazywać. Pokażę tylko najważniejszą rzecz: wibracje ceny i czasu, związane z poniedziałkowym minimum na złocie, na poziomie 1282.20 USD/oz (Spot):

Gold squaring 82

Cały ten układ wydaje się mocno wspierać tezę, że od 25 stycznia na złocie mamy klasyczną korektę płaską typu 3-3-5; jej schemat poniżej.

Flat correction

Oczywiście jeden warunek: squaring z 21 maja na złocie musi przetrwać np. dziś ujawniane FED minutes z posiedzenia z 1-2 maja br. Ale mam przeczucie, że przetrwa 🙂

Co z tego wszystkiego wynika?
Jesteśmy na skraju jakiejś poważniejszej korekty ostatnich wzrostów na USD i umocnienia się mocno ostatnio przecenionych wszelkiego typu antydolarów, od metali szlachetnych począwszy, poprzez obligacje rządowe USA, na akcjach i walutach krajów EM skończywszy (WIG20 powinien też 🙂 ). Możliwe, że da to przejściowe umocnienie nawet tak ostatnio bitym walutom jak argentyńskie peso ARS i turecka lira TRY. Tam chyba już „wszyscy” siedzą po jednej stronie łodzi, więc mogą być nawet ostre wyciskania krótkich, podobnie jak na kontraktach na obligacje rządowe USA…
Najprawdopodobniej asumptem do zmiany rynkowego nastroju będzie jakichś kilka zdań z dzisiejszych minutes, wskazujące, że FOMC waha się co do dalszej jastrzębiej polityki.
Dla większości z tych instrumentów będzie to zapewne tylko umacniająca korekta w dłuższym osłabiającym trendzie, choc niektóre mogą wybić się na nowe szczyty.

Taką koncepcję mam m.in. dla złota – jeśli moje oznaczenie falowe ruchu złota od 25 stycznia jest prawidłowe, to korekta płaska jest najprawdopodobniej przerywnikiem w zygzaku, zaczętym w połowie grudnia 2017 z ceny 1236 USD/oz (ta korekta płaska znajdowałaby się w pozycji korygującej fali B między dwoma ruchami kierunkowymi zygzaka, czyli A i C, jak mawiają Elliottowcy) Zakładając równość punktową ruchów 12.12.2017 – 25.01.2018 i tego nadchodzącego, (czyli 1:1) dostawalibyśmy zasięg ok 1412 USD. W okolicy mamy silny opór w rejonie 1433 USD w postaci szczytu z sierpnia 2013 roku.
Jeśli się mylę w tej sprawie, i np. złoto buduje bardziej skomplikowany ruch boczny, a nie „mój” zygzak, to zapewne skończymy tylko na typowym podciągnięciu rynków i równoczesnym przejściowym osłabieniu USD pomiędzy ogłoszeniem pełnej treści (minutes) protokołu ostatniego, majowego posiedzenia FED a nowym posiedzeniem FED 13-14 czerwca.
Jakieś odbicie antydolarów z tego powinno wyjść. Jego skala pozostaje kwestią otwartą….

Aha. Na koniec mała dygresja, nie związana bezpośrednio z tematem: na wielu światowych indeksach rynków akcji dostaję jako istotne wskazanie czasowe okolice 21-25.06, czyli tuż po letnim przesileniu. Letnie przesilenie wg Ganna samo z siebie jest już ciekawym punktem do obserwacji, a to zachęca tym bardziej do uważnego patrzenia. Nie wiem, co tam będzie, nie zaszkodzi popatrzeć….

Te białe chmury
płyną rozkołysane
zielenią drzew

Saimaro (ze zbioru Naniwa-no shiori, 1692)

Written by songmun

23 Maj 2018 at 11:54