NATURA BRAMY

Rynki Ekonomia Gospodarka Świat i czasem Polityka

Risk on w ryzykownym miejscu

leave a comment »

Ten tekst jest w zasadzie kontynuacją i aktualizacją poprzednich 2 wpisów.

Znowu na rynkach jest bardzo ciekawie i dlatego, zanim pójdę do armii postanowiłem jeszcze co nieco tu dorzucić.

Zacznijmy od Króla Dolara, bo to on zdaje się będzie nadawać ton w najbliższych dniach i tygodniach.

Poprzednio wrzuciłem 2 wykresy Dollar Index (DXY), przekonany, że sprawa odfajkowana . Nie tak szybko, jak pokazał‚ to w swój ulubiony sposób Pan Rynek. Poniższy wykres przekopiowałem z poprzedniego wpisu:

Wtedy uznałem, że dno DXY z 27 marca z racji ładnego Kairosa do szczytu z 3 stycznia 2017 jest już tym właściwym. Jak widać, nie było, ale… jesteśmy znowu w newralgicznym z punktu widzenia metody Kairos miejscu. Wtedy liczyłem dni kalendarzowe, teraz mamy tu Kairos na dniach handlowych (sesjach):

Moja hipoteza: To jest korekta o kształcie trójkąta bądź klina, co pokazuję na kolejnym, zamieszczonym niżej wykresie DXY. Możliwe, że dno tej korekty było już 25 kwietnia, czyli w 80 sesję, licząc od szczytu z 3 stycznia, jednak najbardziej pasowałoby mi, by to dno zostało przez rynek zrobione 1 maja (84 sesja, a więc jeszcze w granicach przedziału), ewentualnie w dniu, gdy to piszę, czyli 28 kwietnia (83 sesja) [EDIT – w chwili gdy to publikuję już wiem, że dziś nie doszło do uformowania się tego ekstremum] . Rynki często wybierają dni świąteczne o mniejszym ruchu do utworzenia ekstremum, a 1 maja większość banków w Eurozonie będzie zamknięta. Jeśli tak się stanie, to będzie to kopia zachowania pary USD/JPY, która zrobiła dno w 2 dzień Świąt Wielkanocnych. Rysunek tego trójkąta/klina rzucam na tło w postaci średniej 200sesyjnej i dobrze znanych zielonych Wideł‚ Andrewsa, jak dotąd bardzo ładnie prowadzących DXY w górę.

Dolna linia Wideł Andrewsa niemal dokładnie pokrywa się z linią trendu, wspierającą ruch dolara w górę od 2014 roku, tu widoczną na wykresie tygodniowym:

Oczywiście wyraźne przełamanie w dół dolnego ograniczenia trójkąta anuluje cały temat i wszystkie te rozważania, ale uważam to za mało prawdopodobne.

Dodajmy do tego ciekawą obserwację grupy traderskiej Bond Vigilantes, specjalizującej się w rynku obligacji. Wg nich od 2010 roku maj jest miesiącem, przynoszącym stale dodatnią stopę zwrotu z inwestycji w USD. Wg mnie mamy spore szanse na powtórzenie się tej sytuacji:

Jeżeli mam rację, i to, co widzimy na wykresie DXY to trójkąt, to minimalny zasięg ruchu, wyznaczany metodą klasyczną (odłożenie w punkcie wybicia najszerszej części trójkąta) daje okolice 105,50 pkt, z prostych układów Fibonacciego byłaby to okolica 106,50 – 107 punktów.

Dość ciekawą koncepcję sytuacji długoterminowej na DXY jako potencjalnego klina przedstawił Ricardo Dinger. Jego pomysł pokazuję poniżej:

Zasięg ruchu wg jego proporcji Fibonacci’ego to 106,28 pkt.

Czas na metale szlachetne. Ich ruchy bardziej wiążą się z parą USD/JPY, niż EUR/USD czy samym DXY, w którym i tak większość koszyka stanowi Euro. Chyba najlepiej korelację ruchóww pary dolar/jen ze złotem pokazuje poniższy wykres Chrisa Carolana: 

Doskonale widać dużo lepszą korelację złota (tu cena złota odwrócona, jako czerwona linia) z parą USD/JPY (wykres dolny) niż samym DXY (wykres górny).

Przejdźmy do złota. W komentarzach pod poprzednim wpisem przed Wielkanocą umieściłem coś takiego:

Kolejny ciekawy punkt czasowy dla złota to okolice 2go Święta Wielkanocnego. Od grudniowego dna (1123.04) mamy tam 123 dni kalendarzowe (123 – liczba Lucasa, tak przy okazji) + sporo innych Kairosów. Część „przeciąga” temat do 19.04

Trafione, jak się okazało:

Dla wzmocnienia wymowy powyższego squaringu w ramach wibracji Kairos, mamy tu kolejny squaring cenowo czasowy Ganna, tym razem związany z czasem, mierzonym dniami handlowymi:

2.0536 jest bardzo bliskie pierwiastkowi kwadratowemu z 4.236, na tyle bliskie, że trzeba to uznać za squaring ceny i czasu. Słabszy, bo to pierwiastek z pochodnego współczynnika Fibonacciego, a nie sam współczynnik lub liczba całkowita, ale jednak.

Co istotne, marsz złota w górę nie zatrzymał się w przypadkowym technicznie miejscu, tylko niemal na górnej linii tych zielonych Wideł Andrewsa na wykresie tygodniowym:

Andrews uczył, że w tego typu sytuacjach mamy 80% prawdopodobieństwo powrotu ceny do mediany (środkowej linii Wideł), co by oznaczało zejście w rejon dna z grudnia 2016 lub nawet niżej. Takie zejście dość dobrze komponowałoby się z nawrotem USD/JPY do szczytu z grudnia 2016 w rejonie 118.60

Srebro zatrzymało się dokładnie na linii trendu spadkowego, prowadzonej od szczytu z kwietnia 2011 poprzez szczyt z lipca 2016 r i zrobiło na wykresie tygodniowym formację Zasłony Ciemnej Chmury, potwierdzoną kolejną czarną świecą w następnym tygodniu. Tu Niedźwiedzie rządzą już bezdyskusyjnie. W teorii srebro powinno spadać co najmniej do najbliższego dna z grudnia 2016 w okolicy 15,60 USD/oz, ale przy takim tempie spadków jak niedawne i takim prognozowanym zasięgu spadków złota, jak opisane wyżej, trudno spodziewać się, by nie doszło do testu dna z grudnia 2015 na poziomie ~13,80 USD/oz

Wygląda na to, że w najbliższych 2-3 sesjach i srebro i złoto, każde odpowiednio do swego stanu technicznego, będą odbijać w ramach klasycznego zachowania przed zbliżającym się posiedzeniem FED 2-3 maja; po nim spodziewałbym się przyspieszenia spadków metali i silnego wyjścia w górę dolara, zarówno DXY (a więc spadków EUR/USD) jak i USD/JPY.

Malowanie przez rynek trójkąta ostatnimi pociągnięciami pędzla na wykresie DXY, któremu to dziełu poświęciłem początek wpisu pokazuje, ze to posiedzenie zdaje się być bardzo ważne. Jego efektem powinien być ruch USD w górę, prowadzący do wybicia górą z trójkąta, przy równoczesnych korektach na większości instrumentów risk-on, w tym także, jak sądzę, na indeksach akcyjnych.

To nie musi (choć może) oznaczać podniesienia stóp przez FED kolejny raz. Wystarczy, że FED rzuci jakąś jastrzębią sugestię co do przyszłej polityki, co zatrzęsie rynkami. Wygląda na to, że po latach nietrafionych, powiedzenie „Sell in May and go away on holliday” ma w tym roku szansę zadziałać.

Do kiedy te spadki? Nie wiem, choć możliwe, że rynek daje nam w tym zakresie wskazówkę.

Na koniec zostawię tu coś, co znalazłem, używając Kairosów na złocie i indeksie S&P500

Zacznę od SPX (dni kalendarzowe):

A teraz złoto, 2 wykresy, ale oba wskazują na ten sam czasowo obszar, co wykres SPX.

Kairos od szczytu z 17 kwietnia, liczony wg dni kalendarzowych:

i Kairos od dna z grudnia 2016, liczony tym razem w dniach handlowych, w odróżnieniu od podobnego wykresu wyżej, liczonego wtedy w dniach kalendarzowych:

Ta czerwona linia we wszystkich 3 przypadkach wypada w tym samym miejscu: okolicach 8-9 czerwca, czyli na koniec tygodnia, poprzedzającego czerwcowe posiedzenie FED (13-14 czerwca)

Być może to nic takiego, widziałem już sporo zgrupowań podobnych Kairosów, wyglądających na zapowiedź czegoś istotnego, a potem rozlatujących się w drobiazgi, gdy zbliżała się właściwa data, ale może niekoniecznie, może to rzeczywiście COŚ znaczy.

Czy znaczy czy nie, będziemy mieli szansę przekonać się za miesiąc i kilka dni

 

Wioska bez dzwonów-

W wiosenne wieczory

Czego słuchać?

Basho (1644-1695)

Written by songmun

28 Kwiecień 2017 at 23:28

Boh trojku….konieczne uzupełnienie

with 53 comments

Zaszły pewne dodatkowe okoliczności, zmuszające mnie do częściowej rewizji poprzedniego wpisu i jego uszczegółowienia, a ponieważ to ostatnie chwile, gdy mam na to czas, więc to robię.

Zacznę od mojego komentarza spod poprzedniego wpisu. Nie po to, by się chwalić, ale po to, by nawiązać niżej z wykresem złota:

Pomimo, że wraz z atakiem rakietowym na Syrię złoto wybiło się ponad 200SMA i Kairos samego tylko szczytu z 4.04 został połamany, nadal mieścimy się w przedziale możliwego wystąpienia szczytu, wyznaczanego przez inne ekstrema, pokazane na 3 wykresie od góry: dziś mamy 223 sesję od dna z 30.05.2016 (1200.21) i 129 sesję od dna z 7.10.16 (1241,28)
Dopóki złoto nie wyjdzie z tego przedziału czasowego, nie przekreślałbym całkowicie idei rozpoczęcia teraz korekty na złocie i metalach.

Z drugiej strony obecny jak na razie dzisiejszy szczyt 1269,33 USD/oz „nie łapie” Kairosa z niczym. Na razie wygląda to tak, jakby miał jeszcze dziś zostać poprawiony i dopiero wtedy możliwe byłoby korekcyjne cofnięcie.

I zadziałało dokładnie tak, jak napisałem. Szczyt z godzin rannych został poprawiony, a właściwy pojawił się tuż przed danymi o bezrobociu w USA.

Ale ja na razie nie o tym. Przy analizowaniu kierunku trendów na metalach szlachetnych obowiązuje jedna zasada, którą warto sobie wbić do głowy:

Jeśli nie wiesz, co się dzieje na USD, nie mów, że na pewno wiesz, co się dzieje na metalach.

I właśnie tego dotyczy okoliczność, która zmusza mnie do rewizji części treści poprzedniego wpisu:

Oto wykres Dollar Index Futures (DXY) z ważnym Kairosem:

Jest tych punktów Kairos, wskazujących na dno z 27.03 sporo więcej, ale są to tzw. „skomplikowane” ,których nie ujawniam. Ten, pokazany, najważniejszy zresztą, mówi: dno z 27 marca to jest koniec korekty na DXY, który idzie teraz ku nowym szczytom

Tak wygląda szerszy obraz na DXY. Po prostu zwykła korekta, której celem było zamknięcie luki, zaznaczonej różową elipsą. Proszę zauważyć, że dno korekty nawet nie dotknęło średniej 200sesyjnej (200SMA) i dolnej linii zielonych Wideł. To świadczy o sile USD.

Niżej sytuacja w powiększeniu.

Proszę zauważyć wyjście górą z Wideł Andrewsa, rozpartych o grudniowy szczyt DXY i falę B korekty (odcinek AB). Andrews uczył, że kierunek wyłamania z Wideł wskazuje na drogę najmniejszego oporu dla kursu, u nas to w górę, i jest sygnałem zakończenia trendu , wyznaczanego przez Widły.

Pomimo, że DXY to koszyk walut, bazujący przede wszystkim na Euro, to umocnienie dotyczyć będzie również pary USD/JPY, najsilniej skorelowanej ze złotem, pomimo że JPY wykazuje większą siłę względną do USD w stosunku do EUR. Dla przypomnienia wykres USD/JPY. Proszę zauważyć symetryczne niebieskie linie, równoległe do Wideł, tzw. „warning lines”:

Jeśli już wiemy, jak wygląda USD, to czas na złoto.

Tym razem pokażę kontynuacyjny wykres kontraktów futures, ale dokładnie to samo widać na wykresie spot:

Zauważmy, jak złoto jest idealnie trzymane w środku przez zielone Widły, które co jakiś czas są naruszane górą po to, by dotknąć niebieskiej „linii ostrzegawczej” (warning line), tak jak w zeszłym tygodniu….

W połączeniu z tym, co już wiemy o USD idącym ku nowym szczytom na DXY to oznacza, że złoto spadnie znacznie głębiej niż to, co prognozowałem w poprzednim wpisie. Andrews uczył, że w takim układzie mamy ~80% prawdopodobieństwo, że kurs dojdzie co najmniej do mediany (środkowej linii zielonych Wideł), obecnie na poziomie 1170 USD/oz, ale stale opadającej.

Wyjście USD na nowe szczyty może spowodować znacznie głębszy spadek ceny złota, niż tylko do mediany, ale na tę chwilę tylko tyle możemy ostrożnie i sensownie zaprognozować.

Oznacza to, że ten mój wykres z poprzedniego wpisu z pokazaną na nim niebieską projekcją:

niestety można już wyrzucić do kosza…. sprawa dla Byków na złocie wygląda znacznie gorzej, niż do niedawna uważałem

Jeszcze raz: Wesołych Świąt wszystkim Czytelnikom!

Lśni w wodorostach
srebro ryb lecz dotknięte
zniknie na pewno

Basho (z dziennika Azumanikki, 1681-1682)

 

Written by songmun

10 Kwiecień 2017 at 10:36

Boh trojku ljubit’

with 52 comments

Ostatnio na różnych forach zauważam rosnącą wiarę tłumu w złoto. Coraz częściej też czytam prognozy wzrostu cen tego metalu do 1450 a nawet i 1600 USD/oz i to już wkrótce. Bardzo to pachnie wszystko niecierpliwością i chęcią szybkiego zarobienia dużych pieniędzy.

Tymczasem, jak spojrzeć na wykres złota, mamy bardzo ciekawą sytuację: 3 test od dołu 200-sesyjnej średniej (200SMA)

Proszę zauważyć, że w analizie technicznej mamy np. 3 szczyty w Głowie z Ramionami lub 3 dna w odwróconej RGR. Również japońska analiza techniczna zauważa znaczenie liczby 3 („Wierzchołek 3 Buddów” jako odpowiednik naszego RGR lub „Formacja 3 Rzek” jako nasz ORGR). Zjawisko 3 testów oporu nie jest takie znowu rzadkie; najwidoczniej „Boh trojku ljubit’ ” jak mawiają Rosjanie – Bóg kocha trójkę 🙂 Szykuje się odejście złota w dół?

Równie ciekawie przedstawia się zachowanie USD/JPY, pary walutowej, z którą złoto jest od jakiegoś czasu bardzo silnie, chyba najsilniej ze wszystkich par dolarowych skorelowane. Przypomnę tylko dla formalności, że złoto jest antydolarem i w dłuższym okresie porusza się przeciwnie do USD – wzrost ceny jena (a więc spadek USD) silnie koreluje z ruchem w górę ceny złota

Tu z kolei mamy poszukiwanie dna w formie W (podwójnego dna) plus minus na dolnym ramieniu takich oto Wideł Andrewsa:

Przyznasz Czytelniku, że patrząc na ten obrazek jakieś, przynajmniej korekcyjne umocnienie USD względem JPY wyglądałoby całkiem sensownie, prawda? A złoto jest tu w korelacji odwrotnej…

Również czasowo dostajemy na wykresie złota bardzo interesujące wskazania.

Wczorajszy szczyt na poziomie 1261.27 USD/oz powstał dokładnie 1800 godzin od dna z grudnia 2016. To nie jest byle co.

Nie twierdzę, że to już koniecznie TEN, odwracający szczyt, chociaż jest to możliwe: proszę zauważyć, jak ładnie te 27 setnych współgra z odległością 26 sesji do poprzedniego szczytu na złocie. Równie ładnie współgra 25 dni kalendarzowych liczone od dna przed marcowym FED’em z 26 setnymi z 1195.26

Pokazuję też 2 kolejne Kairosy w formie „wibracji części setnych” od 2 innych ekstremów. Jest tych Kairos’ów wskazujących na wczorajszy szczyt sporo więcej, ale mają one formę złożoną, której jak już to parę razy wspominałem, z racji lojalności wobec odkrywcy tej metody nie ujawnię (bo on tego nie robi, a ja nie czuję się upoważniony do wykraczania ponad to, co on pokazuje).

Mamy więc bardzo poważną szansę na to, że wczoraj, 4 kwietnia zrobił się dość istotny szczyt na złocie, szansę wzmacnianą tym, że dziś wieczorem ujawniana jest pełna treść protokołu z ostatniego posiedzenia FED (tzw. FOMC minutes), a jutro pierwsza porcja danych nt. bezrobocia w USA co często trzęsie dolarem

Czy to już byłby koniec wzrostów? Nie wiem. Ale nawet jeśli Byki na złocie mają rację, dlaczegóżby nie miało to wyglądać np. w taki sposób, zgodny z układem elliottowskiej korekty wewnątrz zygzaka?

Oczywiście to tylko wizja artystyczna w moim wykonaniu i jedna z wielu możliwości, niekoniecznie ta, którą rynek wybierze. Na powyższym wykresie jednak dość dobrze widać, co powinno się stać, by się zrealizowała: obrona na poziomie plus minus styczniowego i marcowego dołka (strefa 1180-1200) oraz dolnej linii czerwonych Wideł Andrewsa.

Post Scriptum: Majowego wpisu nie będzie. Ojczyzna się o mnie upomniała i w maju mam dość długie ćwiczenia rezerwy (prawie miesiąc). W WKU straszyli, że może to być połączone z wyjazdem na daleki poligon 🙂

To tyle ode mnie na dziś. Wszystkim życzę Wesołych nadchodzących Świąt Wielkiej Nocy!

Skaczący pstrąg widzi
kilka białych chmur
płynących w dole

Onitsura (1660-1738)

Written by songmun

5 Kwiecień 2017 at 11:35

Uwaga techniczna

with 64 comments

Czytelnik zasugerował mi rejestrację komentatorów bloga w celu uniknięcia podszywania się pod inne osoby (były tu takie przypadki) i ostrego trollowania.

Po rozważeniu za i przeciw uznałem, że sprawa jest tego warta . W związku z tym informuję, że od nowego tygodnia  wprowadzam konieczność rejestracji komentatorów, co powinno trochę uporządkować sytuację w komentarzach

Written by songmun

23 Marzec 2017 at 10:22

Napisane w Uncategorized

Tagged with

Srebro po FED

with 77 comments

Dawno nie było żadnego wpisu, prawda? 🙂

No to będzie, ale króciutki.

Na szybko, po dzisiejszym FED. Tak wygląda obrazek srebra spot z Widłami Andrewsa po dzisiejszym ataku popytu:

Jest w tym dnie sporo Kairosów, z których 2 pokażę:

Wibracja 85 na dziennym

I wibracja 65 na tygodniowym

Zaczyna to wyglądać naprawdę ciekawie, jakby srebro szykowało się do czegoś grubszego, a jeśli tak, to zapewne i inne metale, a zdaje się, że i USD może chcieć ciut większej korekty niż ostatnio… Tak, jakby rynek uznał, że FED na jakiś czas da sobie spokój.

Na dziś to tyle ode mnie z wrażeń na gorąco po FED…

Tego wieczoru – szczęście
Kiedy myłem sobie nogi
I dwa albo trzy słowa.

Kaito (?-?)

 

Written by songmun

15 Marzec 2017 at 22:18

Warszawski klucz….

with 511 comments

Ten wpis warto przeczytać razem z poprzednim, jeśli ktoś go nie czytał. W wielu wypadkach w jego treści będę się odnosić do poprzedniego tekstu pt. „Pytania i refleksje na 2017 rok”.

Zacznijmy od punktu 4 poprzedniego wpisu, czyli pytania: [globalna] hossa „krótka” czy „długa”? Inaczej mówiąc: czy globalna hossa już się kończy? Tak jak obiecałem – klucza do odpowiedzi poszukamy w Warszawie.

Gdy w sierpniu 2016 roku tworzyłem wpis pt „Wajcha z napisem Polska przestawiona” wiedziałem już, że Brexit’owy dołek na WIG20 jest ważny. Zbyt wiele, zbyt dużych układów czasowych na to wskazywało. Choćby i to, że od szczytu WIG20 z kwietnia 2011 do Brexit’owego dna minęło 62 miesiące (pochodna od 0.618). Kto chce, może sobie zerknąć na tamten wpis.

Ale gdybym wtedy wiedział to, co pokazuję na pierwszym wykresie, to pisałbym ze znacznie większą pewnością siebie. Bo to była po prostu prawdziwa bomba po byczej stronie!

Ale nie wiedziałem. To odkrycie wszyscy tu zawdzięczamy komentatorowi SOMEDAY, który jesienią 2016 w jednym z komentarzy pod moimi wpisami zamieścił informację, którą przedstawiłem na poniższym wykresie. Próbowałem ten komentarz znaleźć, by go dokładnie zacytować, ale jakoś mi gdzieś umyka. Niemniej jeszcze raz Wielkie Dzięki, Someday. To ma ogromne znaczenie!

wig20-squaring

Właściwie na tym mógłbym ten wpis zakończyć, mówiąc, że to wszystko wyjaśnia. Ale wtedy może 2-3 osoby by zrozumiały, a reszta Czytelników uznałaby mnie za durnia, zabierającego im ich cenny czas 🙂

Trzeba więc będzie się trochę naprodukować, by to jakoś bardziej sensownie i zrozumiale opisać.

Cóż to takiego i co te prawie równe sobie cyferki mają wspólnego z WIG20 i czasem trwania hossy?

Otóż jest to coś, co WD Gann nazywał „squaringiem ceny i czasu” (price time squaring). I mamy to od razu w wersji najmocniejszej z możliwych, czyli 1 : 1 (średni spadek/sesję indeksu WIG20 pomiędzy szczytem z 2011 r i dnem z czerwca 2016 r. wynosił 1 punkt, dokładniej 1.00119 punkta, dla matematycznych purystów 🙂 )

Gann zaobserwował, że tego typu rzeczy nie pojawiają się przypadkiem. I jeśli się pojawiają, a rynek względnie szybko (w czasie pierwszego – drugiego technicznego testu ekstremum) ich nie zaneguje, przełamując w kierunku dotychczasowego trendu, to mamy do czynienia z zakończeniem struktury, którą squaring obejmuje, i rozpoczęciem ruchu w nowym, przeciwnym do dotychczasowego kierunku. Parę różnych squaringów już w swoim życiu widziałem, ale tak długi czasowo, ponad 5 letni i zakończony ściśle w formacie 1:1, uważanym przez Ganna za najsilniejszy możliwy, widzę pierwszy raz. I nie wierzę w to, że nowa struktura, która się z jego zakończenia narodziła, jest czymś małym. To MUSI być coś naprawdę DUŻEGO, bo po takim squaringu nic małego przyjść nie może!

Jak i czy to działa? Zamiast zwykłej odpowiedzi tak/nie pozwolę sobie pokazać praktyczne działanie archiwalnego już squaringu na miedzi, z 2011 roku, znacznie krótszego, bo tylko z okresu 163 sesji i takiego, który rynek utworzył przeciw trendowi głównemu:

copper-squaring

Squaring ten stanowił istotne wzmocnienie psychologicznego poziomu 300 c/lb, który to poziom dość skutecznie bronił się, padając dopiero w 2014 roku, w fazie przyspieszania spadków wszystkich surowców.

copper-defending

Proszę pamiętać, że na WIG20 mamy odmienną sytuację i tu squaring powstał zgodnie z trendem, zaczętym w 2009 r., w korekcie tego trendu!

Mam też kolejną poszlakę, wskazującą na potencjalnie potężny ruch WIG20 przed nami – strefę akumulacji.

Na ten schemat, który poniżej zaprezentuję, już dawno temu zwrócił moją uwagę Richard Arms (ten od Wskaźnika Armsa). Ja przedstawię go na tygodniowym wykresie akcji firmy AMGEN. Schemat ten pojawia się również na indeksach. Oto on:

amgen-wkly

Prosze zauważyć: wpierw mamy dno (1 – tu akurat niezbyt szczęśliwie dno i szczyt w jednym dniu), potem akumulację w trendzie bocznym lub czymś zbliżonym, im dłuższą, tym lepiej – 2, aż w końcu dochodzi do wybicia -3, które napędzane jest siłą wcześniejszej akumulacji, dzięki czemu kurs wędruje bardzo wysoko.

A teraz coś podobnego na WIG20 – 1 z wykresu Amgen to u nas oczywiście ruch od Brexitowego dna do sierpniowego szczytu, akumulację w okresie sierpień – grudzień zaznaczyłem prostokątem, wybicia zaznaczać nie trzeba 🙂 . Proszę przy okazji zauważyć, jak ładnie średnia 200-sesyjna (czerwona) kontrolowała akumulację, zatrzymując przedwczesne wzrosty aż do grudnia.

wig20-accum-zone-16

Tego typu akumulacja pojawiała się na WIG20 rzadko. W całej historii indeksu tylko 2 razy i ZAWSZE przed potężnym ruchem w górę. Kiedy to było? W 1995 i 2003 roku. Co było potem, widać doskonale na poniższym wykresie:

wig20-accumulzones

Dobrze. Ale miałeś odpowiedzieć na pytanie: hossa krótka czy długa?

Wydaje mi się, że pośrednio już odpowiedziałem. Nie widzę możliwości zakończenia globalnej hossy w tym roku (wyjątek: WIG20 wchodzi w hiperbolę i jeszcze w 2017 dotyka 4000 pkt, czemu nie mogę dać więcej, niż 1-2% szans 🙂 )

Dla mnie sytuacja na WIG20 mówi, że w grę praktycznie wchodzi tylko wariant kilkuletnich wzrostów. No chyba, że dopuszczamy sytuację, że Świat spada, a WIG20 samotnie rośnie przeciw światu, czemu nawet 1% szans dać nie mogę 🙂

Osobiście uważam, że na WIG20 jesteśmy w hossie typu Impuls od 2009 roku i teraz trwa teoretycznie najsilniejsza fala III tego ruchu, zaczęta wraz z Brexitem, ale oczywiście „twardych dowodów” ( a mogą być takowe w TFE -Teorii Fal Elliotta? 🙂 ) nie mam. Gdy będę w stanie wiarygodnie to falowo rozpisać, ten ruch zapewne będzie się kończyć, tak to zazwyczaj z TFE jest.

Jednakże dla pewnych rozważań kwestii możliwych ram czasowych chcę przeprowadzić coś, co matematycy nazywają „dowodem nie wprost”.

Załóżmy, że w tej ostatniej kwestii się mylę i wzrost WIG20 nie jest falowym Impulsem.

To pozwoli nam nakreślić warunek typu: „nie mniej niż”. Nie określimy w ten sposób dokładnie kiedy przyjdzie „koniec na Byka” (to zresztą jest niemożliwe bez zdolności jasnowidzenia 🙂 ), ale przynajmniej będziemy wiedzieć kiedy raczej się tego końca nie spodziewać. Taka informacja też ma swoją wartość.

Przyjmijmy więc na początek, że wszystko to, co dzieje się od 2009 r. na WIG20 to prosty zygzak A-B-C. Najczęstszym statystycznie układem w takim zygzaku jest równość fal A i C. Gdyby to był obowiązujący obecnie scenariusz, to wzrosty, zaczęte w czerwcu 2016 powinny się zakończyć w okolicy 3330 pkt. Tę wartość uważam za absolutne minimum zasięgowe tego, co zaczęło się w połowie zeszłego roku. Wariantu ze skróceniem fali C w stosunku do A nie dopuszczam do rozważań ze względu na wspomniany wyżej squaring i strefę akumulacji. Takie rzeczy nie występują w „skracanych” falach C, które charakteryzuje techniczna słabość, a nie siła, którą choćby obecnie na naszym flagowym indeksie widzimy.

wig20-a-rowne-c

A jeśliby użyć proporcji: fala C ~1,618 x fala A (drugi pod względem częstości układ proporcji), to dostajemy okolice 4370 pkt. Oprócz wartości dla wydłużonego zygzaka w fali C, to z kolei jest minimalny zasięg dla zdecydowanej większości możliwych wzorów Impulsowych. Jeśli od 2009 r. mamy na WIG20 5-falowy Impuls, to cały ruch powinien się skończyć co najmniej tu, jeśli nie jeszcze wyżej! Oczywiście wszystko nie w linii prostej do góry i raczej nie w ciągu roku. Wyjątek: hiperbola, ale o szansach już mówiłem wyżej.

Wróćmy do potencjalnego zygzaka. Całkiem często w zygzakach nie sposób wykazać żadnych wzajemnych proporcji falowych. Wtedy nierzadko okazuje się (o czym wie stosunkowo niewielu falowców), że poszczególne fale zygzaka łączą wzajemne proporcje….czasu trwania.

Popatrzmy teraz na WIG20 pod tym kątem. Oto mamy taką sytuację: fala A trwa zaledwie 27 miesięcy (dokładniej 26 miesięcy i ponad 20 dni), a korygująca ją fala B aż 62 miesiące – ponad 5 lat!

wig20-27-62-months

Załóżmy na początek, że fale A i C miałyby równą długość czasową. Wtedy jako potencjalne zakończenie wzrostów dostawalibyśmy okolice września – października 2018 roku. Tę wartość traktuję jako te moje minimum czasowe – globalna hossa nie mniej niż do tego momentu.

Tego, co teraz napiszę o kwestii czasowej, nie mogę podeprzeć statystycznie istotną ilością obserwacji, dlatego proszę o uwzględnienie tej okoliczności w czasie czytania poniższych kilku zdań.

Zwróćmy uwagę na jeden fakt: przyjmując nasz warunek minimum czasowego we wrześniu – październiku 2018 dostajemy następującą sytuację: fale A i C trwałyby po 27 miesięcy każda, a więc w sumie 54 miesiące, a korygująca je fala B 62 miesiące, a więc dłużej.

Z moich obserwacji wynika, że takie sytuacje zdarzają się najczęściej w 2 przypadkach – jeśli fala korygująca B między A i C jest jakimś typem skomplikowanej płaskiej (ten warunek by tu odpadał, co jasno widać na wykresie z zasięgiem punktowym potencjalnego zygzaka) albo wtedy, jeśli fala C przybiera postać hiperboli – gwałtownego ruchu w górę w krótkim czasie.

Otóż w zdecydowanej większości przypadków tego typu układów, które zdarzyło mi się analizować, czas trwania łącznie fal A i C zygzaka był co najmniej równy czasowi trwania korygującej fali B, lub od niej dłuższy.

Na podstawie tej obserwacji należałoby ów warunek minimum rozciągnąć do co najmniej maja 2019 (wtedy fala C miałaby ~35 miesięcy a suma A+C = 62 miesiące), ale tak, jak zaznaczyłem, piszę to na podstawie statystycznie nieistotnej ilości obserwacji, więc podchodziłbym do tego znacznie ostrożniej.

Reasumując tę część wypowiedzi, na podstawie powyższych rozważań uważam, że wzrosty na WIG20, (a więc i na innych światowych indeksach, chyba, że ktoś wierzy, że WIG20 mógłby poruszać się w górę sam) będą trwać co najmniej do września – października 2018 i sięgną co najmniej 3330 pkt – te poziomy uważam za zasięgi minimalne. Powinno być dłużej czasowo i wyżej, zwłaszcza, jeśli mamy do czynienia z Impulsem!

Choćby więc z tego powodu, że WIG20 jeszcze tam nie dotarł, nie mogę się zgadzać z tymi, którzy już teraz wieszczą koniec hossy. To się kłóci z tym, co widać na WIG20!!!

Co nie znaczy, że nie widzę możliwości pojawienia się istotnego szczytu na indeksach USA w tym roku, o czym wspominałem w poprzednim wpisie. Do pokazanych tam poszlak doszła kolejna – indeks zmienności VIX osiągnął na początku lutego poziom 9.97 pkt.

vix-max

Tak niski poziom ostatnim razem odnotowano w grudniu 2006 roku, a po 6 – 10 miesiącach od tego odczytu rynki zaczęły formować swoje szczyty w 2007 r.

Ten odczyt interpretuję po prostu jako kolejną poszlakę, że gdzieś tam w ciągu tego roku, przypuszczam, że w jego drugiej połowie, powinniśmy zobaczyć istotny szczyt w USA i wejście w korygujący trend boczny, o którym mówiłem w poprzednim wpisie, co od strony psychologicznej wynikać będzie ze zbyt optymistycznego podejścia inwestorów do rynkowych wzrostów i przebudzenia w kierunku zrozumienia, że Donald Trump nie jest cudotwórcą.

W poprzednim wpisie sugerowałeś, że WIG20 może nam również udzielić jakichś wskazówek na temat tego, co będzie się działo z surowcami i USD; czy to jest możliwe, a jeśli tak, to jak?

Czy będziesz zaskoczony, Czytelniku, jeśli odpowiem na to pytanie, że tak, to jest możliwe? A w jaki sposób, przekonamy się poniżej.

Nie jest wielką tajemnicą, że WIG20 jest dość dobrze skorelowany z ruchami cen surowców, obrazowanymi np. przez indeks CRB. Nic na to nie poradzimy: czy nam, Polakom się to podoba, czy nie, dla zarządzających wielkimi pieniędzmi jesteśmy „rynkiem rozwijającym się” (emerging market, EM) i dlatego podejście do polskich akcji o interesującej ich płynności filtrują przez pryzmat zachowania się rynków surowcowych, zgodnie z ogólnie znaną zarządzającym zasadą, że akcje rynków EM najlepiej zachowują się w czasie wzrostów cen surowców.

Kto chce, niech wysyła do nich listy protestacyjne, że to uwłacza naszej godności :-), że my przecież jesteśmy całkiem rozwinięci itp. ale o wiele sensowniej jest po prostu przyjąć ten fakt do wiadomości i odpowiednio wykorzystać w procesie inwestycyjnym.

Ale co innego wiedzieć to na poziomie ogólnym, a co innego zobaczyć ze wszystkimi szczegółami i możliwością porównania obu tych indeksów równocześnie na jednym wykresie. Jest ciekawie, zapewniam! Sam jestem zaskoczony ilością informacji, które z tak prostego w sumie wykresu można wydobyć:

wig20vscrb

Powyższy wykres przedstawia porównanie indeksu WIG20 (zielony) w formie liniowej w układzie tygodniowym ze skalą po prawej (zieloną) z czerwonym nowym indeksem CRB (po jego 10-tej rewizji – dokładniej z indeksem „Thomson Reuters Core Commodity CRB index” bo tak brzmi obecnie jego pełna nazwa), ze skalą czerwoną po lewej stronie wykresu.

Porównanie dotyczy lat 1995 – 2017, a więc tych, w czasie których kapitał zagraniczny był już w istotnych ilościach obecny na GPW i wpływał na zachowanie się indeksu WIG20 (indeks debiutował oficjalnie w 1994 roku, ewentualne lata wcześniejsze, które oferują niektórzy dostawcy danych, to jego mniej lub bardziej udana rekonstrukcja sprzed oficjalnego debiutu).

Od razu rzuca się w oczy to, że generalnie oba indeksy poruszają się w jednakowym kierunku. Oczywiście zaraz po tej obserwacji zaczyna człowiek zwracać uwagę na dywergencje między indeksami, bo to niemal zawsze są interesujące miejsca.

Ostatnią taką dywergencję dobrze widać w 2016 r. CRB zrobił dno w styczniu i lutym 2016 na poziomie ~155 pkt, praktycznie równocześnie z amerykańskimi indeksami i od tego momentu zaczął rosnąć, a WIG20 zaczął wzrosty dopiero po Brexit z oczywistych względów: kapitał wstrzymywał się z poważniejszym zaangażowaniem w polskie akcje obawiając się następstw Brexitu dla trwałości Unii Europejskiej itp.

Generalnie widać, że dna obu indeksów zazwyczaj formują się w tym samym momencie, albo WIG20 nieznacznie wyprzedza analogiczne dno na CRB. Niemal identycznie jest na szczytach z tą różnicą, że opóźnienie fazy szczytowania CRB, jeśli do niego dochodzi, jest wyraźnie większe w stosunku do opóźnienia w dnach.

To też nie jest jakimś specjalnym zaskoczeniem, gdy przypomnieć sobie, że w typowym cyklu hossy pierwsze kończą wzrosty obligacje, potem akcje, a na końcu surowce.

Nim przejdziemy do właściwych rozważań jeszcze tylko króciutka dygresja: mówiono nam, że spadki indeksu WIG20 w latach 2014-2016 to przede wszystkim wynik skoku na OFE, dokonanego przez ekipę Tuska, a potem reakcja zagranicznego kapitału na dochodzenie do władzy PiS w 2015 r.

Tymczasem, jak się uważnie przyjrzeć powyższemu wykresowi widać coś zupełnie innego – skok na OFE wbrew typowym komentarzom analityków, których swego czasu dużo było w mediach, był krótkotrwałym zaburzeniem i nie miał większego przełożenia na zachowanie WIG20, a rzekomy wpływ przejmowania władzy w Polsce przez PiS okazuje się być wpływem silnego spadku cen surowców, zaczętego jeszcze w 2014 roku. Początkowo spadek ten został zlekceważony przez kapitał, działający na GPW (być może w nadziei na podwójne dno indeksu CRB na poziomie dołka z 2009 r w okolicy 200 pkt ?), by w momencie, gdy w 2015 r. stało się jasne, że poziom ~200 pkt na CRB jest zagrożony i może pęknąć, przystąpić do zdecydowanej wyprzedaży akcji WIG20, która największą swą dynamikę zanotowała dokładnie po przełamaniu tegoż właśnie poziomu.

Nie po raz pierwszy okazuje się, że przypisując zachowaniu warszawskiej GPW przyczyny lokalne, wpadamy w pułapkę wąskiego widzenia spraw z naszej, bliskiej perspektywy, a globalny kapitał patrzy na Polskę w zdecydowanie inny sposób 🙂

Dobrze. Wróćmy do kwestii surowców i dolara.

Myślę, że Czytelnicy już wyczuwają, co chcę powiedzieć: skoro na WIG20 widzę takie silne wzrosty to musi oznaczać, że analogicznie widzę duże wzrosty indeksu CRB czyli rynków surowcowych…

Dokładnie tak. A więc siłą rzeczy musi to oznaczać, że zbliża się większe osłabienie USD, bo dopóki Dolar jest walutą rezerwową Świata, na dłuższą metę te dwie grupy rynków: surowce ogólnie i USD nie mogą podążać w tym samym kierunku (maksymalnie kilkumiesięczne ruchy w tym samym kierunku czasem się zdarzają).

Wszystko to bardzo ładnie by mi się układało z 1 maksymalnie 2 podwyżkami stóp w wykonaniu FED tym roku (po czym z jakiegoś powodu dłuższa pauza), podejściem Dollar Index do wspomnianego w poprzednim wpisie rejonu 109-111, a EUR/USD do rejonu parytetu i wyprowadzeniem stamtąd dużego odbicia.

Chwila moment: we wpisie z lipca 2016 „Metale, metale…” sugerowałeś, że bessa na rynku surowcowym będzie trwać gdzieś do początków przyszłej dekady. Czyżbyś się wycofywał i wieszczył nową hossę surowcową?

Ależ skąd! Prawie 8 lat spadków CRB to naprawdę długo i czas na poważniejsze odbicie na surowcach, po którym spadki znów powrócą, by zakończyć się gdzieś w przyszłej dekadzie. A oto moja artystyczna wizja tychże wzrostów CRB:

crb-abc

Po postu zwykła większa korekta tych prawie 8 letnich spadków w formie kilkuletniego korekcyjnego zygzaka w górę tak do powiedzmy 300 – 350 pkt na CRB, choć na dobrą sprawę nawet względnie mało prawdopodobne dojście do rejonów szczytu z 2008 roku (~470 pkt) mieściłoby się w tej konwencji. Z drugiej strony na tę chwilę nie mogę wykluczyć ponownego powrotu CRB do rejonu dna z początków 2016 r po to, by zrobić coś typu „podwójne dno”, choć z każdym dalszym wzrostem CRB staje się to coraz mniej prawdopodobne w tym układzie.

I znowu : idealnie byłoby gdyby ten zygzak na CRB w miarę dopasował się do wizji fal 3-4-5 na WIG20 w ramach widzianego przeze mnie Impulsu od 2009 roku.

Jeśli gdzieś widzę problem, to w tym, że w ostatnich kilku akapitach zbyt często używałem słów „dobrze byłoby” „idealnie byłoby” itp. 🙂

Zbyt wiele rzeczy na raz musiałoby się nam tu ładnie ze sobą zgodzić, a rynki nie lubią być tak przewidywalne. Coś z tego musi nie wypalić, lub rozegrać się zupełnie inaczej, niż to obecnie sądzę.

Ale co? 🙂

Góra w zieleni
co krok to dalej widzę
morze rozległe

Issa (ze zbioru Keiwakucho, 1803)

Written by songmun

10 Luty 2017 at 23:41

Pytania i refleksje na 2017

with 227 comments

2017 rok chciałbym zacząć przeglądem problemów, z którymi na pewno będziemy musieli się zmierzyć. Co o nich sądzę i jak widzę możliwy rozwój wypadków, chciałbym powiedzieć w kolejnym wpisie, choć jak znam siebie, nie uda mi się pewnych rzeczy ukryć już na etapie formułowania pytań. Na początek chodzi mi raczej o przegląd spraw, co do których uważam, że będą istotne w 2017 roku.

Niektóre z tych problemów są ze sobą mocno powiązane i kierunek rozwiązania jednego z nich będzie wpływać na to, co będzie się działo w innych obszarach. Jedne problemy będą dotyczyć każdego tradera na rynku, inne, choć wydają się być ważnymi problemami raczej dla dużych, instytucjonalnych graczy, także będą na nas wpływać w mniejszym czy większym stopniu (no chyba, że jedyne co Cię interesuje, Czytelniku, to najbardziej niepłynne spółki na New Connect, takie, gdzie transakcje zdarzają się raz na tydzień 🙂 ).

Każdy z nas musi sobie te puzzle poukładać po swojemu, ale każdy układający wie, że najpierw trzeba wszystkie elementy porozkładać na podłodze, bo to ułatwi późniejsze układanie. No to rozkładajmy.

Zacznę od najważniejszego pytania w tym roku, obok którego praktycznie nikt nie będzie mógł w 2017 r przejść obojętnie:

1. 3 podwyżki stóp w 2017 r (i 3 w 2018) ?

Tak zasugerował FED na swym ostatnim, grudniowym posiedzeniu, dodając w pełnej treści minutes, że w 2018 r chciałby również podnieść stopy 3 razy. To oznaczałoby, że zakładając 3 podwyżki po 25bp, pod koniec 2017 r. stopa Funduszy Federalnych z dzisiejszych 0,75% wzrosłaby do 1,5%. Ta wartość byłaby bliska obecnemu poziomowi inflacji w USA, wynoszącemu oficjalnie 1,7%, a w 2018 r stopa funduszy federalnych wyniosła by 2,25%. Realizując swe zapowiedzi, FED w 2017-18 r. kończyłby więc ze stymulacyjnym utrzymywaniem stopy funduszy federalnych poniżej oficjalnego poziomu inflacji.

Co ciekawe, wyniki ankiety Reuters, przeprowadzonej wśród Primary Dealers (PD – banki, dopuszczone bezpośrednio do operacji pieniężnych z FED) świeżo po grudniowym posiedzeniu FOMC są zdecydowanie mniej jastrzębie, niż sugestie FED – większość widzi miejsce dla dwóch podwyżek stóp w 2017, a w dwóch przypadkach zaledwie jedną. PD są zgodni, że kolejna podwyżka stóp powinna nastąpić w 2 kwartale tego roku:

http://news.forexlive.com/!/reuters-poll-most-us-primary-dealers-see-no-more-than-2-fed-rate-hikes-in-2017-20161215

Pytanie na 2017: FED udaje, że jest tym lądującym ptakiem, czy rzeczywiście jest taki ostry?

golab-jastrzab

2. Czeka nas globalny wzrost inflacji w tym roku?

Zeszłoroczny ruch w górę cen dużej części surowców, połączony z poprawą sytuacji na rynkach wschodzących, w tym i na polskim WIG20 oraz globalną wyprzedażą obligacji rządowych, zdaje się mieć jedną przyczynę: wejście globalnego cyklu gospodarczego, rozpoczętego w 2009 r. w fazę inflacyjną. Sytuację obrazuje poniższy diagram:

cykl-gospodarczy

Na razie obserwujemy przede wszystkim wzrost rynkowych oczekiwań inflacyjnych. Co niektórzy (PIMCO) posuwają się już do sugestii, że najlepszym pomysłem na 2017 będzie zakup TIPS – obligacji rządu USA, zabezpieczonych przed inflacją, nazywając ten zakup „no brainer”:

https://www.ft.com/content/72904c39-b2b0-3c39-9b22-e1f41ebc1e16

W zasadzie niemal „wszyscy” zgadzają się z wizją wyraźnego wzrostu inflacji. Gdy „wszyscy” są jednomyślni, u mnie zawsze włącza się w głowie pomarańczowe światełko ostrzegawcze. Nie zawsze słusznie, ale tak już mam. Odnotujmy więc tych nielicznych, którzy nie podporządkowali się tej fali przekonanych. Jednym z nich jest David Rosenberg, z „Gluskin Sheff and associates”, wskazujący na przewagę długoterminowych czynników deflacyjnych nad krótkoterminowymi inflacjogennymi.

Kolejnym nieprzekonanym jest Tom McClellan (syn „tych” McClellanów, od oscylatora), twierdzący, że cały obecnie odczuwany skok inflacji nie jest niczym innym, jak tylko ogólnoświatową reakcją na odbicie cen ropy, usuwające krańcowe techniczne wyprzedanie tego surowca, a jego 3-letni wskaźnik wyprzedzający inflacji pokazuje wręcz poważne szanse na deflację w USA w najbliższym czasie (zapewne wynika to z faktu, że cena ropy, stanowiąca istotną część tego wskaźnika, przesunięta „do przodu” o prawie 3 lata, właśnie zaczyna mocno spadać, jak to miało miejsce w drugiej połowie 2014 r.)….

mcclellan-leading-inflation

3. Potężny wzrost optymistycznych nastrojów w USA. Uzasadniony?

Ostatnie badania nastrojów amerykańskich konsumentów przez Conference Board przyniosły olbrzymi skok tego indeksu w górę. Co ciekawe, największego skoku pod koniec 2016 roku dokonała składowa tego indeksu, odnosząca się do oczekiwanego wzrostu cen akcji (za Bloomberg Corp).

confboard-nastr1

Conference board to indeks, który jest efektem zbiorczego opracowania ankiet. Ale ten cały czas coraz bardziej optymistyczny nastrój amerykańskiego drobnego inwestora widać również po podejmowanych rzeczywistych decyzjach rynkowych. W ankietach ludzie mogą kłamać, ale badanie miejsc, w które drobni inwestorzy kierują swe pieniądze jest najlepszym możliwym sposobem zorientowania się co naprawdę w trawie piszczy.

Bardzo dobrą miarą tego nastroju jest stan aktywów niedźwiedzich funduszy Rydex’a (o nazwach Ursa i Arctos), w które typowy John Smith lokuje swe środki, oczekując w najbliższym czasie bessy na amerykańskim rynku (wykres za Sentimentrader).

Po osiągnięciu szczytu na poziomie 554 mln USD w lutym 2016, tuż po lutowym dołku na rynku, łączna wartość aktywów niedźwiedzich funduszy Rydex’a na koniec roku spadła o 75%, zbliżając się do 20 – letniego minimum:

rydex

A tu inne ujęcie tej samej kwestii. Wykres niedźwiedzich aktywów Rydex’a w skali odwróconej na tle indeksu Nasdaq 100 (na koniec roku 2016). Widać, że optymizm osiągnął poziomy, przekraczające te ze szczytu hossy z 2000 roku! (za Jesse Felder’em)

jesse-felder-rydex

Zresztą nie tylko drobny inwestor wykazuje się ekstremalnym optymizmem co do przyszłości. Cały prywatny sektor ma podobne podejście. Oto wykres łączony Indeksu Zaufania dla inwestorów, konsumentów i biznesu od 1987 roku:

us-private-player-conf

Do tego wszystkiego dodajmy, że wg Forbes’a amerykańscy konsumenci zajmują 3 pozycję na świecie, jeśli chodzi o oczekiwania wzrostu płac w 2017 roku (po Szwajcarii i Danii):

http://www.forbes.com/sites/jeffkauflin/2016/12/23/the-countries-with-the-highest-and-lowest-salary-expectations/#110070d04786

Pytanie na rok 2017: ile z tych optymistycznych oczekiwań wynika z odejścia Obamy, uznawanego przez zwykłego Amerykanina za prezydenta bardzo słabego, powszechnie obarczanego klęską projektu ubezpieczeń medycznych Affordable Care Act, zwanego też Obamacare (jeśli ktoś ma nadal wątpliwości, dlaczego Trump wygrał – ta klęska to jedna z głównych przyczyn!) oraz porażki wyborczej potencjalnej kontynuatorki jego polityki HR Clinton, i jest „zaburzeniem”, jednorazowym, powyborczym skokiem optymizmu, a ile wynika z tego, w jakiej fazie hossy i cyklu gospodarczego jesteśmy?

I jeszcze jedno: te 2 poniższe wykresy Gallupa pokazują bardzo ciekawą sytuację: rozziew między oczekiwaniami a rzeczywistością. Pierwszy przedstawia to, co już znamy z powyższych wykresów – deklarowane olbrzymie zaufanie konsumentów co do przyszłości:

gallup-eco-confidence

Ale dopiero gdy porównamy go z 2 wykresem Gallupa zaczyna się robić naprawdę ciekawie. To wykres, pokazujący rzeczywiste wydatki konsumentów (uśrednione i wygładzone 3 i 14 dniową średnią ruchomą).

gallup-real-consumer-spending

Proszę zauważyć, że średnia 14 dniowa dziennych wydatków przeciętnego Amerykanina w szczycie świątecznym 2016 roku, (a więc dokładnie wtedy, gdy zbierano dane do badania Conference Board) nie przekroczyła poziomu szczytu z 2015 roku….

4. Hossa „krótka” czy „długa”?

Chyba nikt nie ma wątpliwości co do tego, że przy obecnym poziomie zadłużenia realizacja 6 podwyżek stóp, zapowiadanych przez FED na lata 2017-18 musi w pewnym, niezbyt odległym czasowo momencie „zabić” globalnego Byka, jak to zwykle bywało od 1945 roku.

Zabawne: powołując FED do życia wpisano mu na sztandary działania antycykliczne, łagodzące skutki wahań cykli gospodarczych, tymczasem okazało się, że FED doskonale wpisuje się w istniejące od czasów grubo przed jego powstaniem cykle, często je wzmacniając, a nie łagodząc. I wcale nie dlatego, że wzmacnianie jest jego zamiarem. Odwrotnie 🙂 .

Ale przejdźmy do tematu tego punktu.

Formułując tak nagłówek punku 4 miałem na myśli pytanie: czy koniec globalnej hossy jest już bliski, czy też hossa jeszcze potrwa parę lat?

Spróbujmy zadać to pytanie w inny sposób, który pozwoliłby spojrzeć na możliwe odpowiedzi bardziej z punktu widzenia wykresów: które z poniższych oznaczeń fal Elliotta na indeksie S&P500 jest właściwe, zakładając oczywiście, że wzrost od 2009 r jest impulsem, czego w tej chwili ponad 90% falowców nie kwestionuje?

Hossa „krótka” – czyli TEN szczyt już wkrótce (bo jesteśmy w zaawansowanej fali V), możliwe, że jeszcze w tym roku, a potem duża bessa:

spx-hossa-short

Zdecydowanym zwolennikiem tej wersji jest zespół analityczny szwajcarskiego UBS, który dokładnie tak oznacza ruchy SPX, sugerując szczyt kończący hossę jeszcze w pierwszej połowie tego roku (za Bloomberg Corp):

sp500-short-bull-ubs

Swoją drogą to ciekawe, jak Teoria Fal Elliotta, obśmiewana przez analityków wielkich instytucji finansowych jeszcze nieco ponad 30 lat temu, stała się jednym z ich narzędzi, obecnie powszechnie akceptowanych 🙂

A może jednak wariant dłuższy, czyli: to jeszcze nie koniec hossy, jak chce UBS, ale tylko końcówka fali III w tej hossie?

spx-hossa-long

Proszę zauważyć kilka istotnych rzeczy:

– zakładający wariant długi niejako z automatu zakładają jedną z 2 rzeczy: dużą odporność gospodarki USA i świata na podwyżki stóp przez FED, albo co najmniej znacznie mniej intensywne od zapowiadanych działania tej instytucji, zaostrzające politykę monetarną.

– wariant „długi” także wymaga w tym, najdalej w przyszłym roku istotnego szczytu (szczytu fali III w slangu Elliottowców), a po nim jakiś rodzaj korekty płaskiej (fali IV), dla której raczej nie przekraczalnym poziomem powinno być dno z lutego 2016 (1810 pkt na SPX), zgodnie ze wskazówką Elliotta, że dna fal IV rzadko schodzą poniżej dna fal 4 (niższego rzędu)

– z punktu widzenia falowców, [ którzy uwielbiają tego typu dyskusje 🙂 ] kluczem do tego, z którym wariantem mamy do czynienia jest właściwe oznaczenie tego, co na SPX działo się w latach 2010 -11, czyli to, co na wykresie wersji długiej oznaczyłem jako zielone 1-2 (czyli: czy to był impuls i korekta po nim, czy też jakaś struktura korekcyjna?)

– możliwy jest też wariant pośredni między tymi dwoma (czyli, że fala IV nadal trwa od 2015 roku), pod warunkiem, że wzrosty od lutego 2016 nie są impulsem, a tylko jakimś dalszym ciągiem płaskiej korekty. Przyznam się jednak, że ten wariant niezbyt do mnie przemawia, co nie znaczy, że nie traktuję go jako sensownej alternatywy

Dyskusję na temat właściwych oznaczeń pozostawiam Falowcom. Mam swój pogląd na ten temat, nie opierający się na falach, który przedstawię w kolejnym wpisie.

Co najmniej 2 rzeczy zdają się sugerować, że w tym roku, najdalej w przyszłym będziemy mieć do czynienia z ważnym szczytem w USA. Czy kończącym hossę czy tylko jej falę III, to już inna sprawa :

– cykl dekadowy, który wyraźnie „lubi” tworzyć szczyty w latach, kończących się na numer 7 a dołki w latach z numerem 8 (za Dimitrim Speck’ iem):

speck

– firma Ned Davis Research spojrzała na to, co się dzieje z indeksem SPX w chwilach, gdy Consumer Confidence osiąga tak wysokie poziomy, jak opisywane wyżej. Wyszło im, że ten znaczny optymizm zazwyczaj towarzyszy wejściu S&P500 co najmniej w jakiegoś typu trend boczny, a roczne stopy zwrotu z akcji, wchodzących w skład indeksu są w roku osiągnięcia tak znacznego optymizmu mocno rozczarowujące:

ned-davis-confidence1

5. Trójkąt: dolar, obligacje rządu USA i „antydolary”. Kontynuacja 2016 czy zmiana?

Ten temat na początku roku wydaje się chyba najprostszy: powinna być kontynuacja trendu. Dlaczego? A choćby i dlatego, że prościej założyć, że będzie tak, jak w 2016. Nie patrząc na żadne inne formy analizy, pamiętam, że ktoś kiedyś policzył, że proste założenie kontynuacji dotychczasowego trendu ma 55% prawdopodobieństwo w dowolnym momencie. Ale czy na pewno i czy przez cały rok?

Zacznijmy od „antydolarów”.

Złoto zdaje się potwierdzać wizję kontynuacji trendu. Z prostej analizy zniesień Fibonacciego wiadomo, że jeśli korekta znosi tylko 38,2% poprzedzającego ruchu (lub mniej), to najbardziej prawdopodobny jest powrót ceny co najmniej do rejonu początku korekty (na poniższym wykresie złota spot okolica 1045 USD), jeśli nie jeszcze niżej:

gold-spot-wkly

Również amerykańskie obligacje rządowe, które w 2016 r wyraźnie zgłosiły akces do „antydolarów”, zdecydowanie lepiej korelując swoje ruchy z tą grupą instrumentów, zdają się ten pogląd potwierdzać. Struktura, którą widać na rentowności 10-latek od lipca 2012 wydaje się jak na razie być podręcznikową rozszerzoną korektą płaską (expanding flat) a-b-c typu 3-3-5:

10y-yield-335

A to schemat teoretyczny tej falowej struktury:

flat-scheme

W tego typu korektach, jeśli dno fali B wypada niżej, niż początek struktury, szczyt fali C najczęściej wypada powyżej początku fali B (czyli końca fali A) co zaznaczyłem na swoim wykresie czerwoną linią. Jeśli tak, to szczyt rentowności z początku 2014 roku (3.04%) powinien zostać pobity.

Jeśli przyjrzeć się rentownościom T-notes w dłuższej perspektywie, bez trudu można zauważyć, że od szczytu w 1981 r. poruszają się one w wyraźnym kanale (tu do wyrysowania posłużyłem się Widłami Andrewsa w tzw. kanale Schiffa, czyli bez rozparcia mediany o jakieś ekstremum).

tnotes-quart-schiff

Zakończenie tego ruchu na górnej linii kanału (powiedzmy gdzieś między 3.10% a 3.45%, zależnie od momentu dotknięcia) całkowicie spełniałoby założenia rozszerzającej się korekty płaskiej, o której wyżej pisałem. Ale….przecież mamy mieć wyraźną inflację! I tylko 3.40% na 10-latkach? Tak, wiem, że gdy przychodzi inflacja, najbardziej i najszybciej rosną rentowności po krótkiej stronie krzywej, ale mam wierzyć, że oto naprawdę idzie większa inflacja, a rentowności na długiej części krzywej będą tak nisko?

Te 2 puzzle: inflacja i rentowność nie pasują do siebie już na pierwszy rzut oka i po jednej ze stron musi być tu błąd. Ale po której???

Jest jeszcze inne, możliwe wyjaśnienie zachowania się rentowności – jej zeszłoroczny, gwałtowny ruch w górę był odzwierciedleniem przepływu spekulacyjnych pieniędzy z obligacji w akcje. Ale i to dzieje się głównie wtedy, gdy rosną oczekiwania inflacyjne i oczekiwania co do wzrostu gospodarczego.

Nim zerkniemy na samego dolara, zajrzyjmy wpierw na długoterminowy wykres EUR/USD:

eurusd-parity

Widać wyraźnie, że rejon parytetu 1:1 (plus minus kilka centów) jest silnym wsparciem dla Euro i w normalnym układzie, z racji przebywania tam dolnej linii kanału Schiffa, powinniśmy dostać tam jakieś większe odbicie w tym roku, ale…. mamy przecież FED i jego 3 planowane podwyżki stóp!

A oto listopadowa prognoza EUR/USD analityków Citibanku, oparta na obserwacji tego, co się dzieje, gdy FED zaczyna cykl podnoszenia stóp procentowych:

citi-projekcja-usd1

Wniosek jest prosty: albo FED nie zrobi zapowiedzianych podwyżek stóp, lub zrobi je dużo mniej intensywnie (np. jedną i dość na jakiś czas), albo kanał Schiffa nie wytrzyma presji spadkowej na EUR. To kolejne 2 puzzle, które nie mogą leżeć obok siebie w naszej układance…

Na koniec spojrzenie na samego USD.

Stali Czytelnicy zapewne pamiętają ten miesięczny wykres z wpisu sprzed pół roku o metalach szlachetnych. Jak widać, sprawdziło się co do joty – obrona czerwonej, przełamanej wcześniej linii trendu i dalszy wzrost USD oczywiście zepchnął metale szlachetne do spadków. Metale mogły rosnąć tylko dlatego, że po przebiciu tej linii DXY się „zawahał” i wszedł w chwilowy trend boczny.

Proszę zwrócić uwagę na zielone Widły Andrewsa, a zwłaszcza na dolną linię tam gdzie jest czerwona strzałka w 2011 roku:

dxy-mthly-pitch

Andrews uczył, że w tego typu sytuacjach, gdy dolna linia podlega testowaniu i jest obroniona, istnieje ok. 80% prawdopodobieństwo, że ruch w kierunku przeciwnym dotrze co najmniej do mediany (środkowej linii Wideł). W tym roku byłby to rejon 109-111. Dotarcie tam i potem odwrót dobrze korespondowałoby z odbiciem EUR od okolic parytetu ale…znowu mamy te 3 planowane podwyżki w 2017 i 2018 🙂

Jakbyśmy tego naszego obrazka nie próbowali układać, zawsze wyskakuje nam kwestia 3 podwyżek stóp. Mówiłem, że w tym roku będzie najważniejsza!!!

Na koniec zastanówmy się, co mogłoby zmusić FED do zmiany zdania? Sprawa prosta: znacznie słabsze od spodziewanych dane gospodarcze. Tę opcję bardzo łatwo wskazać (a więc jakieś wyraźniejsze osłabienie gospodarki USA). Opcja druga, to silna presja administracji Trumpa na FED. O wiele łatwiej Trumpowi będzie się wykazać wynikami, gdy USD będzie słabł.

Ale, o ile jeszcze w tym roku Donald Trump musi podjąć decyzję, kto będzie nowym szefem FED, zaczynającym urzędowanie od 1 lutego 2018, o tyle Janet Yellen chyba nie ma wątpliwości, że to nie będzie ona, w razie ewentualnego konfliktu nie będzie więc miała wiele do stracenia….

Jak to wszystko razem pogodzić? Każdy ma oczywiście swoją wizję. Ja swoją przedstawię w następnym wpisie, ale już teraz mogę zdradzić, że moim zdaniem podpowiedź jak to sobie poukładać w większości wypadków można znaleźć w…..Warszawie, na GPW. I wcale tu nie żartuję!

Na koniec bardzo fajna tablica ostrzegawcza, która jak ulał pasuje do działań inwestora nie tylko w 2017, ale zawsze, trzeba tylko słowo „machine” zamienić na „market” 🙂

machine-has-no-brain

To tyle ode mnie.

Morze wzburzone
nad wyspą Sado wyniosła
Droga Mleczna

Basho (z dziennika Oku-no hosomichi, 1689)

 

Written by songmun

25 Styczeń 2017 at 19:59