NATURA BRAMY

Rynki Ekonomia Gospodarka Świat i czasem Polityka

„Noworoczne” refleksje

2 Komentarze

Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku!

-”A temu gorzej? Kalendarz mu ktoś podmienił?”

Nie, kalendarz mam dobry. Po prostu 21 marca zaczęliśmy Nowy Rok na rynkach wg Ganna.

Pierwszy dzień tego Nowego Roku na rynku akcji w USA zaczął się z przytupem, ładnym wyjściem na nowe szczyty na 2 „flagowcach” (S&P500 i Nasdaq100) tylko po to, by zaraz następnego dnia w ostrej wyprzedaży zamknąć sesję poniżej noworocznego otwarcia.

Ale nie wszystkie indeksy zachowywały się tak, jak ww. flagowce. Najwięksi i najmniejsi już od jakiegoś czasu mają problemy. DJIA był prymusem do 25.02, a potem coś się w maszynie zacięło i w Nowym Roku nowego szczytu już nie było, czym dotychczasowy indeks przodujący zrobił wyraźną dywergencję:

DJIA diverg

Nie muszę chyba dodawać, ze szczyt DJIA z 25.02 ma ładne wibracje, a ruch z 21.03 jest ładnym, załamanym testem tamtego szczytu?

Bardzo podobnie zachował się indeks średnich i małych (na skalę USA) spółek czyli Russell 2000 (RUT). Tu cały ruch, zaczęty w Boże Narodzenie okazał się być załamanym testem 200-sesyjnej średniej arytmetycznej, od której indeks po krótkim reteście na początku marca br. zdecydowanie w zeszłym tygodniu odpadł:

Russell2000

I analogicznie, jak na DJIA, również i tu mamy ładne wibracje, towarzyszące przetestowanemu już szczytowi. Zbliżoną do RUT sytuację można zobaczyć na innych indeksach: średnich spółek w rodzaju S&P400 (MidCap), gdzie Widły Andrewsa ładnie zatrzymały wzrosty:

SP400 Andrews

czy małych spółek S&P600 (SmallCap), które podobnie jak RUT odwróciły się na prostej średniej 200-sesyjnej (SMA), kształtując przy okazji coś, co można by uznać za Głowę z Ramionami i przełamując w piątek Linię Szyi (czerwoną):

SP600 200sma

Do tego wszystkiego w zeszłym tygodniu mieliśmy gwałtowną wyprzedaż akcji banków: indeks banków BKX (KBW Banking Index) w ciągu zaledwie 4 sesji stracił 10%, a cały jego ruch w górę, zaczęty w grudniu zeszłego roku, wygląda jak nieudany test „strefy zmiany biegunów” – obszaru minimów, powstrzymujących spadki indeksu przez sporą część 2018 roku. Najwyraźniej, zgodnie z Zasadą Zmiany Biegunów strefa ta, będąca w zeszłym roku wsparciem, stała się obecnie oporem:

KBW Banking Idx

Zachowanie mniejszych banków, np. tych, zgrupowanych w indeksie Nasdaq Banking to mieszanka słabości małych spółek, obrazowana przez wykres S&P600 i słabego zachowania indeksu BKX:

Nasdaq Banking

Dobra, ale coś przecież musiało rosnąć, żeby SPX czy Nasdaq mogły zrobić nowe tegoroczne maksima! Owszem. Rosły głównie spółki sektora komputerowego i półprzewodnikowego, częściowo przemysłowego, a absolutną gwiazdą był sektor telekomunikacyjny, zgrupowany w indeksie Nasdaq Telecommunications, który w zeszły wtorek zrobił swój nowy 17 letni szczyt i był najwyżej od dna z 2002 roku oraz sektor usług użyteczności publicznej (Utilities). Nie będę pokazywać tych indeksów, bo mam w planie na ten wpis jeszcze parę innych obrazków.

Tak więc mamy ciekawy obraz: 30 największych spółek, w praktyce amerykańskich globalnych koncernów i spora część uniwersum mniejszych i średnich spółek już zakończyła wzrosty i spada z mniejszą lub większą intensywnością. Jednocześnie rosły sektory, uważane za nieco mniej mniej wrażliwe na koniunkturę gospodarczą (komputery – telekomunikacja) plus oczywiście postrzegane przez zarządzających jako „defensywne” szeroko rozumiane usługi (czyli energetyka, wodociągi, dostawcy gazu itp.) dzięki czemu np. indeks Dow Jones Utililites pomimo generalnej piątkowej (22.03) wyprzedaży poprawił swój rekord wszech czasów, wyskakując ponad dotychczasowy szczyt z listopada 2018. Także i tu możemy jednak mieć do czynienia z formowaniem się średnioterminowego szczytu…

Takie stopniowe przesuwanie się rosnących sektorów ku układowi defensywnemu, by w końcu cały rynek zaczął się obsuwać w przewidywaniu osłabienia gospodarczego jest charakterystyczne dla ostatnich chwil kończącej się hossy oraz wstępnych faz dłuższych i głębszych korekt lub bess.

Do tematu jeszcze wrócimy niżej…

Bardzo ciekawe stało się znowu od miesiąca zachowanie złota. Tak po prawdzie to było ono interesujące już wcześniej, bowiem wzrosty żółtego metalu, które zaczęły się w sierpniu 2018 dość często miały miejsce równocześnie ze wzrostami dolara, co jest sytuacją mocno nietypową.

Takie zachowanie zazwyczaj oznacza, że co najmniej jeden z instrumentów, a być może oba naraz, są w trendzie bocznym. I wygląda na to, że chodziło tu o złoto.

Szczyt z 20 lutego br. na poziomie 1346.80 USD/oz w cenach spot (XAUUSD) ma wiele różnych układów wibracyjnych na wykresie dziennym i tygodniowym, ale jeden, bardzo ładny, chciałem tu pokazać.

Przy okazji wspomnę, że Jeff Greenblatt przez ostatnie 3 lata intensywnie rozwijał techniki, związane z wibracjami Kairos i w tej chwili jest to kombo kilku różnych metod związanych z czasem na wykresach. Niektóre z nich działają zupełnie niezależnie od siebie, a ich łączne zastosowanie pozwala istotnie podnieść końcową skuteczność. Wróćmy do wykresu złota:

Gold spot137wkly

Proszę zauważyć, że między szczytem z 6 lipca 2016 a szczytem z 20 lutego br. minęło 137 tygodni. Te 137 bardzo ładnie widać w liczbie, będącej zapisem maksymalnej ceny z 6 lipca, ale myślę, że moi Czytelnicy do tego typu rzeczy już się przyzwyczaili.

Zwróćmy uwagę na kolejną rzecz: pierwiastek kwadratowy z tejże ceny wynosi…~37.08; znowu mamy nasze wibrujące 37. Dodajmy do tego kolejny element: między ww. szczytami upłynęło 960 dni, czyli dokładnie 137 tygodni i jeden dzień, co można zapisać jako ~137.142 tygodni; jeśli teraz przeliczyć jeszcze dokładniej ilość „resztkowych” godzin na części tygodnia to okaże się, że dokładniej minęło ~137,1 tygodni, co jest bardzo bliskie wibracyjnie naszemu pierwiastkowi kwadratowemu 37.08, a jeszcze bliższe pierwiastkowi kwadratowemu ceny wykresu kontynuacyjnego kontraktu futures na złoto (GC), odpowiadającej wartości z wykresu spot z 6.07.2016 czyli 1377.5. Pierwiastek ten wynosi 37.11…

I tak dostałem niezależne potwierdzenie szczytu z 20 lutego zupełnie innym sposobem.

W zeszłym tygodniu złoto zrobiło test tego lutowego szczytu, zakończony układem wibracyjnym: 21 sesji przy cenie 1320.26 USD/oz. I znowu szukałem potwierdzenia. Okazało się ono nie aż tak proste do znalezienia, jak w przypadku powyższego wykresu tygodniowego, ale jeśli się wie, gdzie szukać, to się w zasadzie znajduje:

GoldSpotdaily65 deg

Pierwsza fala spadkowa od szczytu zdjęła dokładnie 65.78 USD. Jeśli policzyć ilość stopni Square of 9 Ganna, dzielących szczyty z 20.2 i 21.03 okaże się, że jest ich 65.41 – znowu ładne potwierdzenie…

Moje spojrzenie na perspektywy złota w najbliższym czasie zgadza się z poniższymi prognostycznymi obrazkami EWI (prechterowskiego Elliott Wave International) dla kontynuacyjnego kontraktu na złoto (GC) i jest odbiciem tego, o czym już wcześniej wspominałem – złoto zdaje się być w jakimś trendzie bocznym od 2 – 3 lat.

Wariant 1 – najbardziej byczy: zejście do okolic 1200 USD/oz (tą wartością 0.618 proszę się zbytnio nie przejmować, w trójkątach to się rzadko sprawdza i nie wiem czemu analityk EWI tak się przy tej wartości uparł):

EWI Gold triangle1

Wariant 2 – najbardziej niedźwiedzi:

EWI Gold triangle2

ten wariant sugerowałby nawet możliwość powrotu do okolic minimum z grudnia 2015.

Mam z tymi wariantami pewien problem: bardzo mocno się z nimi zgadzam, a nawet uważam wariant 1 za zdecydowanie najbardziej prawdopodobny. Zgadzam się ja, zgadza się też i czasami tu cytowany Peter DeSario (FibboSR), widzi to EWI i…tego właśnie się obawiam; zbyt duża jest ta zgodność między nami 🙂

Z tego też powodu poszukałem 3 wariantu – to mógłby być znacznie dłuższy, nieregularny ruch boczny między powiedzmy 1370 a 1100, który więziłby ceny w tym przedziale przez kolejne lata. Wariant o dość niskim prawdopodobieństwie na dziś, ale mający jedną ważną cechę, trochę go uprawdopodobniającą: robiłby mocne kuku większości falowców, którzy podobnie jak wyżej wymienieni, ze mną włącznie, najczęściej widzą trójkąt z wariantu 1 🙂

Zwróćmy uwagę na jeszcze jedną rzecz: w tym roku złoto wyraźnie „gra w FED”. Szczyt z 20.02 powstał w dniu publikacji pełnych minutes ze styczniowego posiedzenia, a jego najprawdopodobniej nieudany test z 21.03 – dzień po ostatnim posiedzeniu, w godzinach porannych czasu polskiego, czyli w zasadzie był trochę spóźnioną reakcją na samo posiedzenie.

Jeśli w grze rzeczywiście byłby wariant pierwszy, to znaczyłoby względnie szybkie przejście rynku złota na pozycję „FED musi znowu zacząć QE”, ewentualnie sugerowałoby bliskość końca umacniania się USD, zaczętego na początku zeszłego roku.

Wróćmy do indeksów.

Nasdaq 100 obok S&P400 jest jednym z 2 ważniejszych indeksów, w których ruch ceny ciągle „trzyma się” Wideł Andrewsa (tych różowych):

NDX Andrews

W tej sytuacji, po kolejnym nieudanym teście górnej linii Wideł powinien nastąpić spadek co najmniej do mediany (środkowej), dziś w okolicach 6600 pkt, choć wysoce prawdopodobny jest test dna z grudnia 2018 na poziomie 5900 pkt. Analogicznie za wysoce prawdopodobne uważam testy grudniowego dna na pozostałych flagowych indeksach (DJIA i SPX).

Jeszcze jedna uwaga, nim przejdziemy do ostatniej części tekstu.

Nie bez powodu pokazałem dziś niektóre elementy metod potwierdzających lokację ekstremów wyznaczanych metodami Kairos na złocie. Chodziło mi o to, żeby Czytelnik przynajmniej miał jakieś pojęcie o tym, o czym piszę poniżej. I tak mam wrażenie, że zbyt często uciekam w rozważania typu „między nami Kairosowcami”, które dla większości Czytelników są jak siedzenie na tureckim kazaniu. Czasami jednak muszę, choć staram się to ograniczać. I teraz właśnie muszę:

o ile nie mam problemu ze znalezieniem czytelnych potwierdzeń tego typu dla szczytów DJIA, Russell2000 czy np. FTSE100, nie udało mi się niczego w miarę sensownego, oprócz paru zadziwiająco słabych, drugorzędnych zależności dla indeksów SPX i Nasdaq 100. Być może ich nie ma, a być może ja patrzę, a nie widzę, co też się czasami zdarza.

Co ciekawe, znalazłem dość mocne potwierdzenie na kontraktach na Nasdaq100 czyli NQ, nie znajdując ich na samym indeksie. Niestety nie znalazłem ich ani na SPX ani na jego kontraktach (ES). Brak takiego potwierdzenia, rzucającego się wyraźnie w oczy, jeszcze o niczym sam w sobie nie świadczy, ale znacząco zmniejsza prawdopodobieństwo, że szczyt z 21.03 to szczyt końcowy ruchu, zaczętego w grudniu ‘18.

To każe mi być ostrożnym w stosunku do tych indeksów i czekać z jakimkolwiek otwieraniem krótkich do pojawienia się załamanego testu w stylu tego na złocie z 21.03, z wyraźnymi potwierdzeniami. Zresztą…wchodzenie po nieudanym teście jeszcze nikomu nie zaszkodziło, a było zalecane jako miejsce otwierania pozycji tak przez Ganna, jak i np. przez Elliotta.

Przejdźmy do części 3 tego wpisu

Ostatnie 3 dni minionego tygodnia były bardzo ciekawe z punktu widzenia reakcji na dane i sytuacje makro oraz ze względu na nastroje tłumu.

Chyba nikogo specjalnie nie zaskoczy poniższy wykres, pokazujący ilość Niedźwiedzi wg AAII, gładzoną 4 tygodniową średnią, na tle indeksu SPX – spadek ilości Niedźwiedzi doszedł już do strefy, w której w ostatnich paru latach dochodziło do formowania się średnioterminowych szczytów. Gdy „wszyscy” drobni stają się Bykami, rynek jest szalenie ryzykowny:

AAII 21 03 19

Byki, nie tylko te drobne, uwierzyły w swoje działanie jako samospełniającą się przepowiednię poprawy sytuacji. Z kilku byczych źródeł słyszałem poniższą argumentację:

„Owszem, dane gospodarcze są kiepskie, ale to jest już w cenach, a październikowo – grudniowy spadek był tych danych zapowiedzią. Ale teraz będzie lepiej! Spójrz: rynek przecież w tym roku rośnie, więc lepiej być musi!”

Na tym tle nie powinno dziwić, że nie licząc pokazanych wcześniej wyjątków w rodzaju indeksów bankowych, rozgrywka sytuacji na rynku w okresie środa – piątek (20-22.03) wyglądała tak:

– środa: niepewność, co zrobić z decyzją FED. Niby pozytywna, więc kupować, ale jeśli FED tak szybko zmienił zdanie ws podwyżek stóp, to może wcale nie jest tak dobrze i jednak sprzedawać? P

– czwartek: dane o bezrobociu nie pokazują istotnego pogorszenia, hurra, można kupować, bo gospodarka jednak nie w takim złym stanie! Sporo tego optymizmu zdaje się być zasługą pełni Księżyca w tym dniu 🙂 ; trzeba też pamiętać, że dane o bezrobociu to dane najczęściej opóźnione względem obecnej fazy koniunktury. To opóźnienie jest mocno widoczne zwłaszcza w jej dnach – po prostu firmy przyjmują nowych pracowników dopiero wtedy, gdy czują większą trwałość ożywienia.

– piątek: zmiana nastrojów o 180 stopni w stosunku do czwartku, bo doszło do inwersji krzywej dochodowości – jednoroczne papiery dłużne rządu USA osiągnęły wyższą rentowność od dziesięcioletnich, co jak dotąd było jednym z najlepszych sygnałów, wyprzedzających recesję. Wygląda na to, że rynek w piątek przetestował tę pewność poprawy sytuacji u Byków, i zrobił to dość skutecznie.

Ta piątkowa inwersja jest bardzo silnym dysonansem poznawczym dla Byków i z pewnością zasiała sporo wątpliwości. W najbliższym czasie będziemy więc świadkami prób negacji wartości sygnału że płytki, może przez to nieważny itp.

Ale i Niedźwiedzie nie powinny popadać w euforię.

Świetnie to pokazują fakty, zebrane razem przez Charliego Bilello. Przyjrzyjmy się, jak wyglądały 3 ostatnie przypadki odwrócenia się krzywej:

– odwrócenie krzywej: grudzień 2005; szczyt SPX październik 2007, start recesji – grudzień 2007

– odwrócenie krzywej: wrzesień 1998; szczyt SPX marzec 2000, start recesji – marzec 2001

– odwrócenie krzywej: styczeń 1989; szczyt SPX lipiec 1990, start recesji – lipiec 1990

CurveInversion

Generalnie odwrócenie krzywej wyprzedza początek recesji o około rok, a często o więcej. Poza tym FED nie będzie stał z boku i biernie się przyglądał rozwojowi sytuacji. Na razie nie zareaguje, bo wtedy musiałby przyznać się, że jest w trybie „Panika” i straciłby wiarygodność, ale ten brak reakcji jest przejściowy i z upływem czasu szanse na „zaskakujący” ruch FED rosną.

Po piątku rynek szacuje szanse na pierwszą obniżkę stóp w styczniu 2020 na 69%, znacznie powyżej 50 procentowego albo – albo:

Rate cut Jan20

Moim zdaniem pierwszy ruch luzujący FED może zrobić jeszcze w tym roku (grudzień?), a jeśli dane gospodarcze będą mocno lecieć w dół, to nawet znacznie wcześniej, niż się większość obecnie spodziewa (ale raczej jesienią).

Poza tym w sytuacjach, gdy jest kiepsko, a FED jeszcze nic nie zrobił, rynek często, ku zdumieniu wszystkich, kierujących się wyłącznie logiką i fundamentami, przechodzi w tryb reakcji na dane „im gorzej – tym lepiej” (czyli kupuj, bo im gorsze widzisz dane, tym większa szansa, że FED wkrótce musi coś z tym zrobić). Osobiście mam podejrzenie, że taka reakcja może się rynkowi „włączyć” już po teście grudniowego dna, którego się za parę miesięcy spodziewam i latem możemy zobaczyć kolejny mocny rajd, „zaprzeczający fundamentom”.

To wszystko ode mnie na dziś.

Tylko snem będą
noworoczne ciasteczka
poduszką – liście paproci

Basho (z dziennika Azumanikki, 1681-1682)

Reklamy

Written by songmun

24 marca 2019 at 23:16

Krótki wpis

11 Komentarzy

Dziś naprawdę krótko. Szykuje mi się sporo wyjazdów, w trakcie których będę na chwilę w domu, by znowu ruszać w drogę, często bez możliwości jakiejkolwiek komunikacji, a nie chciałbym, by blog był uśpiony przez ponad 3 miesiące.

Zacznijmy od historii, czyli końcówki roku 2018. To m.in. ten układ wibracyjny na SPX sugerował ważność ostatniego tygodnia 2018 roku (377 tygodni od dna z 2011 roku 1074.77 pkt – wibracja z częściami setnymi). Było tych układów mnóstwo na wielu indeksach, nie tylko amerykańskich. Jedyne, co mnie zaskoczyło to fakt, że zaliczyliśmy dołek, a nie szczyt, co byłoby typowe.

SPX377 weeks

Przy okazji: w poprzednim wpisie pokazywałem ważność średniej 200-tygodniowej. No i gdzie nam się spadek zatrzymał? 🙂

Na początku lutego ES (S&P500 e-mini) zrobił bardzo ładny squaring, bazujący na cyfrach 420, niestety już porozbijany. Tak też bywa…

ES squaring

No i czas na clue tego wpisu:

Wiele indeksów, nie tylko amerykańskich, wskazuje wibracyjnie na potencjalną istotność okolic 19-22 lutego 2019. Tu wrzucam akurat SPX, ale są i inne indeksy, dające wskazania na te daty, ze szczególnym uwzględnieniem 20-21 lutego 2019. Na wykresie jest bałagan, mnóstwo cyferek, za co przepraszam – to mój wykres roboczy a nie mam czasu na przygotowanie wersji czystej. Proszę zwrócić uwagę na ostatnie 4 cyfry szczytu z 3 października 2018 (z pewnych powodów uważam ten szczyt za „właściwy”, kończący wzrosty) oraz na ostatnie 2 cyfry Bożonarodzeniowego minimum , którego części setne różnią się o dopuszczalną wartość 2 od ilości dni:

SPX20Feb daily

I jeszcze coś ważnego, możliwe, że nawet bardzo: 20-21 luty 2019 to 3666 i 3667 dzień kalendarzowy od dna z 6 lutego 2009 roku. Proszę jeszcze raz wrócić do pierwszego wykresu, zamieszczonego w tym wpisie i zerknąć, jaka była wartość minimum intraday w tym dniu. Cała wartość, nie tylko cyfry dziesiętne i setne 🙂

A cóż takiego ważnego miałoby być w tym terminie? To akurat dość proste: 20 lutego w godzinach wieczornych czasu polskiego FED upubliczni pełną treść protokołu z ostatniego posiedzenia. Jak dla mnie rajd, zaczęty w Boże Narodzenie nie jest niczym innym, jak tylko antycypacją zmiany polityki monetarnej przez FED (zakończenia podwyżek stóp, ale jeszcze nie QT). Podejrzewam, że z treści tego protokołu fundusze albo wyczytają coś, co je rozczaruje, albo wręcz odwrotnie – dostaną to, w co grają od kilku tygodni i wtedy zobaczymy klasyczne „kupuj plotki – sprzedawaj fakty”.

Poprzez śnieg
Światła domostw,
Które zatrzasnęły przede mną drzwi.

Buson

Written by songmun

15 lutego 2019 at 10:49

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , , ,

Nasdaq przemówił Gannem

25 Komentarzy

Człowiek chodzi dumny i blady, że najprawdopodobniej udało mu się w poprzednim wpisie z obligacjami skarbowymi w USA, do czasu, aż mu coś pod nos położą, że aż szczęka spada i po zobaczeniu podnieść się nie chce…

Ale po kolei.

Moją naturalną myślą po zobaczeniu, że obligacje rządowe w USA przestały spadać i plus minus zaczęło się realizować to, co powinno nastąpić, było: OK, jesteśmy pewnie blisko większej korekty w USA, zapewne takiej, która sprowadzi indeksy w okolice plus minus średniej 200-tygodniowej, tak, jak kilka poprzednich:

SPX200wSMA

Pewnie jakieś kilka miesięcy i będzie po krzyku.

Ktoś, kiedyś, parę lat temu podrzucił mi ideę patrzenia na korekty w typowej hossie przez pryzmat 200 tygodniowej średniej. Zapomniałem o tym na kilka lat i jakoś w tym roku mi się to przypomniało. Idea prosta i dość dobrze się sprawdzająca: typowe większe korekty w hossie w USA zazwyczaj robią dno w okolicach średniej 200-tygodniowej (plus minus parę procent).

Lata 1949-69:

SPX48_69

i 1973-2003

SPX73_03

również ładnie to pokazują.

I gdy już tak odfajkowałem sobie koncepcję, co się powinno stać w najbliższym terminie, nasz znajomy, Someday (@Someday233 na twitterze, dobry znajomy dla regularnych czytelników moich produkcji), pokazał ten oto, poniższy wykres Nasdaq 100 (NDX) gdzie wszystko kręci się wokół wartości pierwiastka kwadratowego z 5 (2,23606…):

NDX2236

Potem do tego wszystkiego doszło jeszcze to:

NDX4023

i to samo jeszcze dokładniej na Nasdaq Composite

NDQ4024

i już było posprzątane. Cała piękna koncepcja 200-tygodniowej średniej rozsypała się jak domek z kart….

(Uwaga: wykresy w skali miesięcznej; dzienne musiałyby być bardzo mocno ściśnięte, na czym traciłaby ich przejrzystość. Niedowiarkowie mogą sprawdzić prawdziwość podanego zasięgu czasowego)

Zdając sobie sprawę, ze nie wszyscy czytelnicy rozumieją, co tak naprawdę pokazują te wykresy, uznałem z konieczne dorzucenie paru słów wyjaśnienia.

Zacznę od tych 2 niższych wykresów obu Nasdaq’ów: szczyty obu tych indeksów z początków października 2018 powstały 4023 sesje od dna z października 2002 r. kończącego bessę dot.com.

To nie miałoby żadnego specjalnego znaczenia, gdyby nie fakt, że spadki obu indeksów w ramach tejże dotcom’owej bessy z lat 2000-02 wyniosły odpowiednio 4021 pkt dla Nasdaq100 i 4024 pkt dla Nasdaq Composite. W przypadku Nasdaq Composite (NDQ), inaczej niż dla NDX, szczyt październikowy jest raczej nieudanym dla Byków testem sierpniowego szczytu, po którym nastąpiło przyspieszenie w dół, ale to w niczym nie umniejsza wagi tych układów.

Jeśli przez głowę właśnie przemknęła ci myśl, Czytelniku, że takie „rymowanie” się chyba nie jest przypadkowe, to gratuluję odwagi w myśleniu. Tak. To nie jest przypadek. Gann nazywał tego typu układy squaringami.

A jeśli jeszcze do tego dodam, że ostatni lokalny szczyt NDX i NDQ 7.11 przypadał 4025 dni kalendarzowych (nie sesji) od szczytu hossy z października 2007, doznasz Czytelniku podobnego opadu szczęki jak ja? 🙂

Podobnie wykres opublikowany przez Someday: widać tam ładnie działającą triangulację między dołkami indeksu z lat 2002 i 2008 jako podstawę do późniejszej hossy. Między ww. dołkami minęło dokładnie 2236 dni, a dodatkowo różnica punktowa między tymi dnami wynosi 223,61 pkt. Jednocześnie szczyt NDX z października 2007 to 2239,23 pkt (troszkę więcej niż byłoby 2236 wg idealnego schematu) a szczyt z 1.10.2018 jest oddalony o ponad 223 miesiące od szczytu hossy dot.com z 2000 roku.

Co to wszystko oznacza? To akurat najprostszy element układanki: ni mniej ni więcej tylko to, że tegoroczne szczyty Nasdaq’ów są bardzo ważne. Znacznie ważniejsze, niż początkowo przypuszczałem.

A jak ważne? Hmmm…Nikt tego dziś tak naprawdę nie wie, możemy jedynie snuć hipotezy. Na pewno jednak jest to coś większego, niż zakładałem w mojej koncepcji średniej 200 tygodniowej.

OK. No to posnujmy trochę hipotez.

Zacznijmy od 2 kolejnych wykresów NDX i NDQ. Jeden z nich stali czytelnicy mogą już kojarzyć z wpisu z początku tego roku.

Oba wykresy są bardzo podobne:

NDQmnthPitchf

NDXmnthlyPitchf

Na NDX mamy precyzyjne dotknięcie przez szczyt górnej linii czerwonych Wideł Andrewsa, NDQ nieco je przekroczył i się cofnął.

Andrews uczył, że w tego typu sytuacji, gdy dotknięcie górnej linii Wideł wyzwala zmianę kierunku ruchu, mamy ok. 80% prawdopodobieństwo powrotu ceny co najmniej do mediany (środkowej), jeśli nie zejścia jeszcze niżej. Niestety Andrews nic nie mówił o czasie, w jakim to mogłoby się dokonać. W naszym przypadku mogłoby to być zarówno za parę miesięcy, jak i powiedzmy za 3 lata i nadal byłoby to zachowanie zgodne z teorią, stojącą za techniką Wideł. Obecnie mediana jest na poziomie ~5150 pkt dla NDX, a w połowie 2020 roku jej poziom osiągnie wartość 6000 pkt.

Dalsze rozważania ograniczę już tylko do NDX.

Spróbowałem się pokusić o spojrzenie na NDX przez pryzmat fal Elliotta i zastanowić się, z czym możemy mieć do czynienia.

Za najbardziej prawdopodobną uznałem poniższą projekcję:

NDX5waves

Po prostu przyjąłem, że lata 2009-2018 to fala III hossy, zaczętej na rynku technologicznym w 2002 roku.

W takiej sytuacji spadek z lat 2007-08 mający formę zygzaka z wydłużoną falą C byłby falą II, co dość dobrze zgadzałoby się z „osobowością fal” – fale drugie bardzo często charakteryzują się nawet większym pesymizmem, niż oryginalne dna.

Przypuszczalna fala IV powinna różnić się możliwie największą ilością szczegółów od fali II i na pewno nie być zygzakiem, jak spadek z lat 2007-09. Najczęściej fale IV przyjmują formę korekt płaskich, jak to schematycznie zaznaczyłem, przyjmując klasyczny kształt; oczywiście to równie dobrze może być trójkąt, albo jakiś kształt nieregularny.

Jeśli chodzi o możliwe zasięgi spadków, to Tom Joseph, twórca programu Advanced GET i tzw. Oscylatora Elliotta, którego używał on właśnie do rozpoznawania tych fal twierdził, że zdecydowana większość fal 4 znosi od 23,6 do 52,5% poprzedzających je fal 3, koncentrując się zwłaszcza w przedziale 33-50%. Dawałoby nam to odpowiednio przedział 6120 – 4190 (23,6 – 52,5%) ze wskazaniem na okolice 5500 – 4360 (33-50%). Dość sensownym technicznie układem byłoby zrobienie przez rynek fali IV w taki sposób, by pozostawała ona ponad poziomem szczytu z 2000 roku (4816 pkt).

Cechą charakterystyczną fal IV jest to, że znoszą one poprzedzającej je fale III nie tyle zasięgowo, co czasowo. Są reakcją na to, że rynek poszedł „za szybko i za daleko”, więc konsumują czas. Odwołując się znowu do statystyk Toma Josepha – twierdził on, że większość fal czwartych wyższych rzędów trwa od 14,6 do 40% czasu, poprzedzających ich fal III. W naszym wypadku dawałoby to od 15 do 42 miesięcy (ok.3,6 roku).

Są gdzieś słabe punkty tej wersji falowej? Oczywiście. Największym problemem w impulsowej rozpisce jest kwestia okresu 2004 – lipiec 2006 (różowa elipsa), który w mojej wersji musi być korektą pędzącą z mocnym skróceniem fali c (ostatniej, będącej dnem czerwonej 4). Trochę to niezbyt ładnie jak dla mnie wygląda i prawdę powiedziawszy mam co do tej strefy wątpliwości.

Dlaczego wybrałem ten akurat wariant rozpiski falowej, spośród tylu możliwych innych?

Cóż, powód jest prosty: jako jeden z niewielu daje nadzieję na obronę Brexitowego dołka na WIG20 na poziomie 1641.85.

Nazwijcie mnie upartym mułem i jak tam jeszcze Wam się podoba, ale dopóki rynek nie połamie tego dna, pokazując, ze jednak się myliłem, będę upierać się, że prawdopodobne są tylko takie zachowania rynków akcyjnych (nie tylko polskich), które nie spowodują zejścia WIG20 poniżej 1642 punktów.

Niezorientowanym przypomnę ten już stary, ale niesamowicie ważny dla mnie wykres z 5 – letnim squaringiem, rozpoznanym znowu nie przez kogo innego, tylko przez Someday:

WIG20 squaring

Po prostu nie pasują mi koncepcje, wg których rynek robiłby tak precyzyjny 5-letni squaring tylko po to, by zrobić zaledwie półtoraroczne odbicie, nie naruszające nawet szczytu, będącego początkiem tego squaringu. Zakładając, że zaczęty w USA rynek Niedźwiedzia to rzeczywiście fala IV mielibyśmy szansę na to, że nasz WIG20 „zabrałby się” wyraźnie w górę wraz ze wzrostową falą korekty płaskiej w USA, może nawet w nowej fali Impulsu (to dość częste zachowanie „lżejszych” rynków, że rosną w czasie wzrostowych części korekt głównych rynków akcyjnych).

Oczywiście wszystkie moje koncepcje falowe na obecną chwilę są tylko gdybaniem i tak należy je traktować. Jedyne, czego na razie możemy już być w miarę pewni to tylko tego, że tegoroczne szczyty amerykańskich indeksów są ważne i tak prędko nie zostaną pobite – na to wskazują Gann’ owskie układy, które pokazałem wyżej dla Nasdaq’ów.

A pamiętając, że to spółki z grupy FANG robiły głównie wzrosty, że nawet w DJIA mamy 3 spółki technologiczne (Apple, Microsoft i Verizon), a w S&P500 stanowią one ok. 30% składu indeksu, nie można żywić specjalnych złudzeń co do zachowania innych indeksów flagowych.

Jeśli zaś chodzi o moją rozpiskę falową, pozwólmy Panu Rynkowi pokazać, że przeczytał mój powyższy scenariusz i uznał za godzien realizacji, nie przywiązując się na razie do niego zbytnio 🙂 To nie musi być konkretnie to, choć miło by było mieć rację 🙂

W gruncie rzeczy nie zależy mi na tym scenariuszu falowym, może to być każdy inny, pod warunkiem, że reakcja na zachowanie USA w Warszawie nie doprowadzi do przełamania Brexitowego dna na poziomie 1641.85 na WIG20, bo jak to do znudzenia powtarzam: squaring, który w tym dnie powstał jest niesamowicie silny i ważny. A skoro rynek nie połamał go zaraz po ustanowieniu, to znaczy, że respektuje zmianę kierunku, sugerowaną przez squaring.

Uwaga na koniec:

Szereg różnych układów wibracyjnych i cykli, nie tylko na amerykańskich indeksach, wskazuje na ostatnie dni 2018 roku jako potencjalnie ważne daty. Z dość dużym prawdopodobieństwem oznaczałoby to możliwość powstania w tym okresie szczytów ruchów, korygujących tegoroczne spadki w ramach tradycyjnego grudniowego rajdu i rozpoczęcia nowej fali spadkowej w styczniu 2019; czyli po Nowym Roku raczej defekt, niż efekt stycznia.

Dodam jeszcze tylko, że to mój ostatni wpis w tym roku, życzę więc Wesołych Świąt i Dobrego Nowego Roku 2019.

W jasnym poranku
białe migocą ryby
cyt – biała chwilka

Basho (z dziennika Nozarashikiko, 1684)

Written by songmun

30 listopada 2018 at 11:22

2 słowa o rentownościach… i nie tylko

28 Komentarzy

Postanowiłem i ja coś napisać o rentownościach, skoro temat gorący.
W sumie ostatni raz zajmowałem się rynkiem obligacji rządowych USA w styczniu 2017 we wpisie, w którym stawiałem pytania o tamten rok. Zacznijmy od długoterminowego wykresu miesięcznego rentowności 10-letnich obligacji rządowych (10Y T-Notes) :

TNotes ylds mnthly

Wykres dotarł do 200 miesięcznej średniej ruchomej. Zrobił to równocześnie wraz z dotknięciem linii mediany zielonych Wideł Andrewsa. To silny opór na poziomie 3,24%. Proszę zapamiętać wartość tej rentowności. Jeszcze do niej w tym wpisie wrócimy i okaże się to istotne.

Dygresja i ciekawostka: ostatnim razem rentowności wyszły ponad 200 miesięczną średnią w… październiku 1987 roku, robiąc swój lokalny szczyt tuż przed sławetnym krachem. Krach spowodował gwałtowny powrót pod tę średnią – wszyscy w panice uciekali do bezpiecznych obligacji. Od tego czasu, aż do teraz, rentowność nigdy nie przekroczyła swej 200-miesięcznej średniej. Obecnie może to zrobić.

Wróćmy do wykresów.
14 miesięczny RSI ma już 69 punktów. Od 1984 r. dotarcie w te okolice nieodmiennie prowokowało Byki do zakupu przecenionych obligacji. Czyżby ponownie miało tak być?

TNotes RSImnthly

Ostatnim razem RSI wyszedł ponad 70 pkt podczas formowania szczytu rentowności (dna cen) w 1981r. Później nigdy do tego nie dochodziło. Takie zachowanie jest typowe dla rynków Niedźwiedzia (rynek niedźwiedzia na rentowności oznacza wzrost ceny obligacji czyli ich hossę), gdzie strefa wykupienia/wysprzedania dla RSI schodzi do poziomów 60/20 (powyżej 60 wykupienie, poniżej 20 wyprzedanie, w odróżnieniu od klasycznego 70/30 czy obserwowanego w silnych hossach układu 80/40)
Poniżej tygodniowe powiększenie wykresu rentowności, pokazujące sytuację od 2 połowy 2011 r.

TNotes wkly

Rentowność oprócz dotykania mediany (środkowej) Zielonych Wideł, dotyka również różowej linii trendu, ciągniętej po wcześniejszych szczytach z grudnia 2016 i z tego roku.

Teraz chciałbym pokazać indeks mocno związany z rentownościami, indeks budownictwa HGX (Philadelphia Housing Index) w układzie tygodniowym. Domy buduje się przede wszystkim na kredyt, a kredyty hipoteczne o zmiennej stopie procentowej w USA są odnoszone do rentowności obligacji rządowych (+marża), więc chwile, gdy rynek boi się radykalnego wzrostu rentowności tych ostatnich zazwyczaj nie wyglądają ładnie na tym wykresie. Oczywiście cena kredytu to nie jedyny czynnik działający na budownictwo, inaczej mielibyśmy na HGX proste kopiowanie ruchu rentowności, ale ruchy rentowności w górę, których tłum się obawia, zazwyczaj owocują silnym spadkami HGX:

HGXwkly

Indeks dotarł do mediany takich ładnych, czerwonych Wideł Andrewsa, opartych o dno bessy z 2002 roku oraz o cały spadek z lat 2005-09. W teorii to powinno być silne wsparcie. W praktyce, jeśli przyjrzymy się wcześniejszym reakcjom indeksu na dotknięcie mediany, nie widać istotniejszych ekstremów, tworzących się na niej, co znacząco osłabia wymowę, choć zawsze „tym razem może być inaczej” :-).

Dzienny RSI(14) pokazuje silne wysprzedanie HGX – ma tylko ~20pkt. Z tego powinna być trochę większa korekta niedawnych spadków:

HGX daily rsi

Wróćmy do 10-letnich obligacji i popatrzmy, czy coś tu się nie robi na wibracjach. Będziemy patrzeć na wykres kontynuacyjny T-Notes futures, instrumentu pochodnego, dla którego bazowym są notowania 10 letnich obligacji rządu USA. W piątek mieliśmy minimum na poziomie 117.51. Przypomnę, że oryginalnie w USA 10letnie T-Notes jak i futures na te obligacje liczone są w systemie 32kowym (1 punkt jest dzielony na 32 części, nie na części setne) Rynkowe minimum wyniosło 117. 164’’ (jeśli podzielić 16.4 przez 32 otrzymamy 0.5125 czyli naszą wartość ułamkową). Dodatkowe wyjaśnienie – w zapisach, z jednym wyjątkiem (na czerwono) pomijałem wartość setek, by ułatwić nie wprawionym Czytelnikom odnajdywanie wibracji. Np. zapis „34.21 należy czytać jako 134.21:

TNotes vibr daily

Widać ładną wibrację z setnymi częściami szczytu z dnia 29 maja 2018 (121.29) + 129 dni od tego szczytu w piątkowym dnie (trzeba przyznać, że ładnie się te 29ki rymują także z datą szczytu) oraz 822 dni kalendarzowe od szczytu z lipca 2016, ładnie wibrujące z setnymi tamtego poziomu (21 – wg niektórych źródeł szczyt ten miał poziom 134.22 a nie 21, co byłoby jeszcze dokładniejszą wibracją).

Czas na wykres tygodniowy tego samego instrumentu:

TNotes wkly vibr

Od razu można zuważyć, że od szczytu z lipca 2016 do wczorajszego (piszę to w sobotę 6 października) dna mamy 117 tygodni, co bardzo ładnie wibruje z wartością pełnych punktów T-Notes futures: 117.51. Cały ten układ specjalnie podkreśliłem na czerwono.

Jest jeszcze coś: 323 tygodnie od absolutnego, historycznego szczytu T-Notes futures z 25 lipca 2012 roku. Właściwie ten układ nie wibruje z niczym bezpośrednio na tym wykresie, jedynie jest powiązany z ciągiem Lucasa (bliźniaczym do Fibonacci’ego), gdzie liczba 322 jest jednym z jego wyrazów. Ale…mamy tu ukrytą bardzo silną wibrację pośrednią. Pamiętasz jeszcze Czytelniku jaka była wartość procentowa rentowności na tym szczycie, o której zapamiętanie prosiłem?
Zapiszmy ją w punktach bazowych, a nie bezpośrednio w procentach: ….324!!!!
To naprawdę czasami jest wszystko bardzo ładne, prawda? 🙂

Reasumując: mamy sporą szansę, że 10-letnie obligacje rządu USA w piątek 5.10.2018 zrobiły istotne dno (a rentowność – istotny szczyt)!!

To by oznaczało, że również inne obligacje rządu USA albo zrobiły swoje istotne dna razem z dziesięciolatkami, albo że na dniach je zrobią.
Tak. Zdaję sobie sprawę z ryzyka tego twierdzenia, gdy na jego poparcie mam jedynie reakcję rynku intraday z ostatniej sesji, rymowanie się cyferek z dniami i tygodniami oraz poziomy oporu w postaci mediany Wideł i 200-miesięcznej średniej.
Jasne, że już w poniedziałek, 8 października rynek może wszystkie te wibracje połamać, czyniąc sporą część wpisu nieaktualną. Sądzę jednak, że nawet jeśli do tego dojdzie, to 200-miesięczna średnia jest na tyle poważnym oporem, że wkrótce zatrzyma wzrosty rentowności i wymusi przynajmniej kilkumiesięczną korektę. 14-miesięczny RSI też nie pozwoli na dalszy zbyt długi wzrost rentowności, a rozładowanie jego wykupienia będzie wymagać trochę czasu, tak co najmniej z pół roku.
Załóżmy przez chwilę, że mam rację, czy to w 100% (czyli w piątek 5.10.2018 mieliśmy rzeczywiście istotne dno cen obligacji) lub w sporej części (200-miesięczna średnia wkrótce zatrzymuje i koryguje trend co najmniej na parę miesięcy).
Jakie byłyby tego konsekwencje? Bardzo istotne!
Zacznijmy od tego wykresu:

Oil Yield correlation

Wykres pokazuje silną korelację między ceną ropy brent a rentownością 10-latek USA, która działa od lipca 2016. Gdyby ta korelacja się nadal utrzymywała, znaczyłoby to, że jesteśmy bardzo blisko poważnego szczytu ceny ropy naftowej, co nie byłoby wcale takie dziwne z sezonowego punktu widzenia – październik jest miesiącem kończącym zwiększone zakupy ropy przez rafinerie na półkuli północnej, pod kątem jej przerobu na olej opałowy przed sezonem zimowym.

To by również oznaczało, że ten model firmy GaveKal, prognozujący przyszłą inflację w USA na podstawie dolarowego koszyka kilku walut krajów surowcowych (brazylijskiego reala, indyjskiej rupii, rubla i randa) oraz szwedzkiej korony i jena, w odniesieniu do cen towarów konsumpcyjnych w USA jest dobrym wskaźnikiem wyprzedzającym i zapowiada istotny jej spadek w średnim terminie:

inflacja model Gavekal

Zaraz…a FED nie sprzedaje tak czasem obligacji? Sprzedaje. Od października będzie to sprzedaż obligacji rządowych o wartości 30 mld USD miesięcznie i 20 mld USD miesięcznie obligacji, wyemitowanych niegdyś przez rządowe agencje kredytujące budownictwo (Fannie Mae, Freddie Mac). I inwestorzy będą kupować w tak dużej ilości, że rentowność mimo to będzie spadać?
Tak by z tego wynikało…
A skąd na to miałyby iść pieniądze? A na przykład z odwrócenia dotychczasowego kierunku przepływu kapitału: z rynku obligacji na rynek akcji, dominującego od II połowy 2016 roku. A to by musiało oznaczać bliskość co najmniej dużej korekty na całym rynku akcji w USA i nie tylko tam. Zresztą zdaje się, że reszta świata z nielicznymi wyjątkami już w takiej korekcie jest….
O ile wydaje mi się, że „flagowce” (indeksy DJIA, SPX czy Nasdaq100) jeszcze mają troszkę wolnej przestrzeni w górze i mogą nieznacznie poprawić swoje niedawne szczyty, o tyle szeroki rynek tego prędko nie zrobi (np. fatalnie wyglądający indeks NYSE Composite). Ponadto ten segment, który prowadził Byki w tym roku (małe i średnie spółki), od końca sierpnia/początku września już tego nie robi, a wzrosty w USA systematycznie zawężają się do caraz mniej licznego grona spółek, co nigdy nie było dobrym prognostykiem. Jednocześnie w USA stale rośnie liczba spółek, które notują nowe, 52 tygodniowe minima…
Dla przykładu indeks Russell 2000 (RUT), grupujący w przewadze małe i średnie spółki, połamał już różową linię trendu, ciągniętą po dnach od lutego 2018 i dotarł do swej dziennej 200-sesyjnej średniej:

RUTdaily

Ta średnia wydaje się być na tyle mocnym wsparciem, by sprowokować odbicie w górę, może nawet spore, ale będzie to tylko odbicie. Jeff Greenblatt pokazał w swych materiałach istotność wibracji na szczycie z 31.08 (1742,09 pkt):

RUTvibr

Ten szczyt (1742,09 pkt) i liczony z tej wartości pierwiastek kwadratowy (41,738) bardzo ładnie wibruje z ilością sesji – 141 od dna z lutego 2018…

Chwila moment – przecież w tym tygodniu mieliśmy dość mocne spadki na rynkach akcji ze względu na obawy o rosnącą rentowność? Owszem, prawda. Ale taka korelacja spadków akcji i obligacji jest chwilowa i wynikająca raczej z wpływu nastrojów. Od II połowy 2016 dominuje przepływ kapitału od obligacji do akcji, wymuszający ruch obu segmentów rynku kapitałowego w przeciwnych kierunkach.
A dlaczego rynek miałby w ogóle teraz nagle kupować długoterminowe obligacje w takiej skali, by przeważyć podaż FED?
Mogę wskazać co najmniej 3 powody, z których każdy byłby na tyle ważnym by tak się stało. Możliwe, że byłby to jeden z nich, choć bardziej prawdopodobne, że co najmniej 2 z nich łącznie:

1. Rynek oczekuje, że FED wkrótce co najmniej przerwie na dłuższy czas zarówno podnoszenie stóp jak i sprzedaż obligacji. Takie zakupy obligacji byłyby po prostu grą na odbicie silnie wyprzedanych walorów w sytuacji braku podaży od FED.

2. Przed nami jakieś poważniejsze problemy, wskutek których aktywny kapitał wybierze powrót do bezpiecznych przystani, np. dużo większe od dotychczasowych wstrząsy na rynkach wschodzących

3. USA będą co najmniej wyraźnie spowalniać gospodarczo w perspektywie średnioterminowej (a mogą zmierzać ku recesji), co spowoduje wzrost atrakcyjności obligacji względem akcji jako miejsce lokowania kapitału.

To tyle ode mnie.

———————————————————————————————————————————-

[WAŻNA AKTUALIZACJA] : Przyjrzałem się ostatnim wzrostom rentowności na wykresie 10-latek pod kątem wibracji i pojawiania się stopni Square of 9 Ganna.

Gdy to zobaczyłem, doznałem 5 minutowego opadu szczęki 🙂

TNX SO9

Proszę spojrzeć na to, ile stopni Square Of 9 Ganna ma ostatni ruch (117,49) , porównać to z liczbą tygodni (117) a następnie proszę spojrzeć na wartość minimum z 5 października 2018 (117,51). Ktoś jeszcze, patrząc na ten wykres ma takie odczucie jak ja, jakby patrzył na fotografię przepięknej galaktyki spiralnej, idealnej fali morskiej albo przepięknego, doskonale wykształconego diamentu? 🙂

 

Samotny liść opada,
wtedy – nagle kolejny,
skradziony przez wiatr

Ransetsu (1653-1697)

Written by songmun

6 października 2018 at 23:17

Słabniemy…

29 Komentarzy

Niektórzy Czytelnicy zdają się nie rozumieć mojego spojrzenia na rynki. To, że od jakiegoś czasu w tym roku szukam istotnego szczytu w USA wcale nie oznacza, że zaraz na ostro pakuję się w krótkie pozycje na każdym mniejszym czy większym szczycie.
Zresztą: czy na początku miesiąca można było się upierać przy krótkich pozycjach, dostając coś tak pięknego jako potwierdzenie zakończenia korekty na 7 września?

ES153hours

Prognozy są tylko progozami, a w tradingu liczy się elastyczność i umiejętność słuchania, a nie narzucanie rynkowi swojego zdania w oczekiwaniu, że je spełni. To tak tytułem wyjaśnienia.
Powyższe wcale nie zmienia mojego oczekiwania na pojawienie się istotnego szczytu w USA już wkrótce.
Taka duża dywergencja, jak na tym wykresie sprzed 2 tygodni jednoznacznie pokazuje, że coś tu jest nie tak i któraś ze stron, albo SPX (pomarańczowy) albo indeks FTSE Świat bez USA (biały) musi podążyć za tą drugą. Myślę, że nie muszę wyjaśniać, na co stawiam 🙂

All world vs USA

W USA nadal nie zmieniło się zachowanie indeksu bankowego BKX, który od grudnia tkwi w szerokim ruchu bocznym:

Banking idx

a zachowanie HGX (Housing Index), grupującego akcje z budownictwa wyraźnie się pogorszyło

HGX

Gdy te dwa sektory kuleją, nie ma mowy o zdrowych wzrostach.

Ostatni szczyt SPX (z 21.09) nie daje żadnych wibracji na poziomie dziennym, z czego wniosek, że będzie atakowany i prawdopodobnie pobijany. Ciekawym punktem czasowym są okolice 1 października (plus minus 1-2 sesje):

SPX161

Ewentualne zrobienie tam szczytu przez SPX byłoby klasycznym zagraniem pod strojenie okienek na koniec 3 kwartału. Jeśli to nie będzie szczyt kończący, to na pewno ten kończący wzrosty, zaczęte na przełomie  marca i kwietnia jest naprawdę blisko. Dlaczego?

Reszta świata spowalnia, a USA, mimo że to potężny rynek wewnętrzny, mogący samoistnie działać, nie są przecież całkowicie niewrażliwe na świat.
W Europie to już nie wyprzedzające odczyty indeksu nastrojów w rodzaju ZEW czy Ifo. To już realne dane gospodarcze. Produkcja przemysłowa w Eurozonie „nieoczekiwanie” (dla mainstreamowych, zawsze optymistycznych ekonomistów ) rok do roku spadła.

Eurozone production

Oczywiście ekonomiści i media pospieszyły z uspokajającymi zaklęciami, że to chwilowe. O tym, że sprawa nie wygląda tak ładnie, poniżej.
Na tle spowalniającego świata zastanawia siła USA.
Dopóki patrzy się tylko na ten wykres, siła ta pozostaje całkowicie niezrozumiała:

FEDQT260 bln

Przecież FED zdjął z rynku już 260 miliardów USD, a rynek akcji tego wcale nie odczuwa!
Dopiero ten wykres wszystko wyjaśnia:

USD repatriatons offshore

W tym samym czasie wielkie firmy ściągnęły do USA z zagranicy ponad 300 mld USD, by skorzystać z abolicji podatkowej. Per saldo mieliśmy jak dotąd w USA wzrost podaży pieniądza, pomimo działań FED! Tajemnica wyjaśniona.

Ale i USA wkrótce zaczną odczuwać siłę Quantitative Tightening. Od października FED zacznie ściągać tyle pieniędzy z rynku, że nawet transfery z zagranicy na dotychczasowym poziomie nie będą w stanie tego zrównoważyć. I nie ma siły – rynek akcji musi to też w końcu odczuć:

FOMC

Stąd też i gorsze zachowanie reszty świata, obrywającej dwutorowo: z jednej strony działaniami FED, z drugiej, repatriacją USD do USA przez amerykańskie firmy. Reszta świata ma po prostu klasyczny „ból płynnościowy”, objawiający się tym, że jest więcej chętnych na dolary, niż dostępnych „tanich” dolarów i to dlatego kraje takie jak Turcja, Argentyna czy Brazylia, które niezbyt mądrze gospodarowały pożyczonymi dolarami już cierpią.
Cierpiących może być wkrótce więcej. Gdy kurczy się światowa baza monetarna (licząc rok do roku), pojawienie się gdzieś problemów jest tylko kwestią czasu.

Monetary base

I dopóki FED nie skoryguje radykalnie swej polityki, lub nie zostanie zrównoważony przez inne banki centralne potężnymi działaniami poluzowującymi (na razie mocno wątpliwe), sytuacja się specjalnie nie zmieni…

Czemuż ta jesień
jest jakby ptak sędziwy
daleko w chmurach

Basho (z dziennika Oinikki, 1694)

Written by songmun

25 września 2018 at 11:45

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , , ,

Punkt ryzyka dla Byka2

54 Komentarze

Motto
„Przewidywanie jest bardzo trudne, szczególnie jeśli idzie o przyszłość.” – Niels Bohr

W pierwszym wpisie pod tym tytułem postawiłem hipotezę, że okolice 16-17 lipca mogą dać szczyt ruchu, zaczętego pod koniec marca tego roku.

https://naturabramy.wordpress.com/2018/07/14/punkt-ryzyka-dla-byka/

Pan Rynek najwyraźniej nie raczył tego przeczytać, a w oczekiwanym miejscu pojawiła się tylko mało znacząca korekta. 🙂
Tak to już jest z tym przewidywaniem, na bazie używanych przeze mnie metod – działa nie tak znowu często, co zawsze podkreślam. Jest wiele ekstremów z wibracjami wstecznymi, których nie da się przewidzieć do przodu, co zresztą dziś tu m.in.na jednym z wykresów pokażę.
Co nie znaczy, że prognozowanie tymi metodami nie jest w ogóle możliwe. W ograniczonym stopniu jest, przy świadomości, że wyznacza się punkty o podwyższonym prawdopodobieństwie zmiany, a nie punkty, gdzie prawdopodobieństwo to wynosi 1.
Znacznie lepiej sprawdza się w ten sposób wczesne weryfikowanie zaistniałego ekstremum, z oczywistych powodów.
Takim właśnie ciekawym ekstremum jest szczyt amerykańskich indeksów, uformowany 25 lipca 2018.
Zacznijmy od tradycyjnych cykli czasowych, które we wspomnianym miejscu tworzą bardzo ładny węzeł czasowy:

SPX cycles

Dodam tylko jeszcze, że między styczniowym szczytem, a tym lipcowym mamy dokładnie 180 dni kalendarzowych.

Teraz 3 układy wibracyjne dla kontraktów ES futures (S&P500 e mini):
Wibracja z ilością sesji w formie triangulacji:

ES 152vib

Wibracja z ilością dni kalendarzowych:

ES 178 vibr

Takie przypadki, jak powyżej, jeśli wychodzą z wielu różnych miejsc i precyzyjnie wskazują na jeden i ten sam punkt w przyszłości, pozwalają na postawienie prognozy, choć nawet wtedy ryzyko, że to nie zadziała jest wyższe, niż 50%. Właśnie takie skoncentrowane wskazania udało mi się odkryć we wrześniu 2016, co pozwoliło wtedy postawić śmiałą prognozę ekstremum w okolicach wyborów Trump/Clinton, ze szczególnym wskazaniem na dzień po ich terminie i jak się później okazało, trafić. Ale często wskazania bywają rozproszone, lub tak, jak poniżej, dopiero ich uformowanie pokazuje wstecz, z czym mamy do czynienia. Nawiasem mówiąc same tylko wibracje, pokazane wyżej, to słaby argument za ważnością tego lipcowego szczytu; mam już na tyle doświadczenia z wibracjami Kairos by wiedzieć, że takiego typu układy, nie wsparte niczym więcej, mogą dać jedynie krótkotrwały zwrot. Dopiero ten squaring szczytu ze stopniami Gann’owskiego Square of Nine między 2 szczytami pokazuje, że 25.07 utworzył się najprawdopodobniej naprawdę ważny szczyt, zmieniający kierunek ruchu w terminie może nawet kilku miesięcy:

ES49dg Sqof9

Na przykładzie tego wykresu widać, że przewidzenie takiego układu jest praktycznie niemożliwe. Dopiero pojawienie się szczytu na poziomie 2849.5 daje możliwość stwierdzenia, że to potencjalny szczyt.

Podsumowywując:
Mamy ważne wskazania na to, że 25.07 był istotnym szczytem. Nie muszę chyba dodawać, że wiele podobnych układów znalazłem na samym indeksie S&P500 jak i na Nasdaq 100 (kilka innych indeksów chcę jeszcze sprawdzić dodatkowo). Ponadto siła reakcji, która wystąpiła na piątkowej, 619 sesji, a przede wszystkim zauważalna psychologiczna zmiana podejścia do publikowanych wyników spółek technologicznych (to nie tylko reakcja na zapowiedź spowolnienia rozwoju Facebooka, która zepchnęła kurs tej spółki w otchłań, czy podobna rzeź na papierach Twittera, ale też klasyczne kupuj plotki – sprzedawaj fakty po dużo lepszych niż oczekiwane wynikach Amazona) stanowią dodatkowe argumenty na rzecz ważności szczytu z 25.07.
Choć przypisuję temu szczytowi ponad 90% prawdopodobieństwo bycia punktem zwrotnym, nadal nie jest to 100% Do okolic stu procent zbliży nas oblany test czyli nieudana próba wyjścia ponad te 2846 pkt na indeksie i 2849.5 na kontrakcie.
Jeśli to rzeczywiście jest odwrócenie wzrostów, zaczętych pod koniec marca tego roku, to oczekiwałbym zejścia indeksu SPX co najmniej do okolic lutowo-marcowych dołków (2530- 2550) a być może i trochę poniżej. Patrząc na wykres intraday zarówno SPX jak i ES, spadek od szczytu z 25.07 zdaje się dzielić na czytelne 5 podfal, więc nie można wykluczyć, że mamy do czynienia z klasyczną korektą płaską, której schemat pokazałem w poprzednim wpisie z tym tutułem, jeszcze bez numerka.

Stan aktualizacji wykresów: SPX na po sesji 30.07; ES – 31.07 godziny poranne.

Ważna aktualizacja: pomimo dużej ilości czasu, poświęconej na poszukiwania, nie udało mi się znaleźć żadnego układu dla indeksu Dow Jones Industrial Average. To może oznaczać jedną z trzech rzeczy:

a) DJIA poprawi wkrótce swój szczyt, inne flagowe indeksy nie

b) DJIA, poprawiając swój szczyt, pociągnie za sobą inne indeksy

c) kiepsko szukałem 🙂

Lśni w wodorostach
srebro ryb, lecz dotknięte,
zniknie na pewno

Basho (z dziennika Azumanikki, 1681-1682)

Written by songmun

31 lipca 2018 at 22:08

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , , , ,

Juan i złoto

16 Komentarzy

Wróćmy znów do dolara i złota.
Nie jest wielką tajemnicą, że złoto „chodzi” odwrotnie do USD. Znacznie mniej osób wie, że od ponad 1,5 roku najściślejszą korelację złoto łapie z parą…USD/CNY (juan). Wcześniej najściślej chodziło z parą USD/JPY. Teraz, z tego co obserwuję, korelację z USD/JPY złoto utrzymuje raczej intraday i w tej części doby, gdy chiński międzybank jest nieczynny, choć są momenty, gdy stary nawyk złota patrzenia na jena wraca na dłużej. Wykres Rona Stoeferle:

GoldCNY korelacja

Skoro juan jest najściślej skorelowany, to przyjrzyjmy się bliżej juanowi w parze z dolarem.

USDCNY1

Bardzo ładna Spadająca Gwiazda z długim górnym cieniem, powstała dokładnie na 76,4% zniesieniu poprzedniego spadku (czyli 1,00 – 0,236; sześcian z 0,618)

USDCNY2

Miejsce powstania Gwiazdy to także okolice mediany takich ładnych różowych Wideł Andrewsa, zaczętej w nie byle jakim momencie, bo w chwili, gdy Chiny znacznie zdewaluowały juana w 2015 r w obawie przed spowolnieniem gospodarczym, co wtedy np. było katalizatorem dla indeksów w USA do wejścia w korektę, trwającą do lutego 2016

USDCNY 81 wibr

To rzadko spotykany dla mnie obrazek. Forex zazwyczaj robi wibracje typu inwersyjnego, wymagające kombinacji i szukania; tego nie widać tak przejrzyście i prosto, a poza tym jest więcej cyferek do analizy 🙂 . A tu, od razu ładnie widać wibrację 81 piątkowego (20.07) szczytu do sąsiednich ważniejszych ekstremów.

Czas wreszcie na złoto. Proszę nie zwracać uwagi na różowe kreski i cyferki, nie opisane na czerwono, to robocze. Ważne jest to, co na czerwono – od szczytu z 25 stycznia do dna z 19.07 rynek spadł o 154.4 USD/oz, a od poprzedniego ważnego dna, od którego rozpoczął się raj, skończony 25.01 do 19.07 mieliśmy 155 sesji. To nie przypadek, to squaring w formie triangulacji.
Zaznaczyłem też ładną, prostą wibrację części setnych (xxxx.72) z ostatnim istotnym szczytem (71 sesji). Jest tych wibracji tu znacznie więcej, ale nie będę ich znaczyć

Gold spot squaring

Teraz coś, co pokazuję po raz pierwszy. To kolejne odkrycie Jeffa – wibracje ceny często układają się w zgodzie z pewnymi układami Square of 9 Ganna. Mam nadzieję, że Czytelnicy pamiętają, jak się liczy So9?
Jeśli nie, to przypomnę: pierwiastek kwadratowy z ceny jednego ekstremum minus pierwiastek z drugiego ekstremum, otrzymany wynik to tzw. faktor. Następnie faktor mnoży się razy 180 by otrzymać wynik w stopniach kątowych obrotu Spirali. Nie będę tu tłumaczyć funkcjonowania Spirali, zrobiłem to już raz tutaj:

https://naturabramy.wordpress.com/2013/12/03/o-obrotach-bance-i-logarytmach/

kto nie czytał, nie zna tematu lub nie pamięta o co chodzi, proszony o zajrzenie do tego wpisu.

Wróćmy do meritum. Jeff Greenblatt niedawno zauważył, że faktor (nie tylko on, jest więcej takich czynników, związanych z So9) też może wibrować z czasem, co może być ładnym potwierdzeniem klasycznych wibracji Kairos. Tu właśnie mamy coś takiego: faktor 0.355 ma w układzie triangulacyjnym wibrację 55, podobnie jak na poprzednim wykresie. Jeśli brak potwierdzenia przez squaringi z układami So9, klasyczna wibracja Kairos jest najczęściej tylko krótkoterminowym ekstremum, a rynek szybko ją połamie.

GOLD spot So9 squaring

Właśnie takiego typu potwierdzenia brakuje mi na USD/CNY, co każe oczekiwać, że piątkowy szczyt nie jest ostatnim słowem rynku w kwestii dewaluacji juana. A propos: w chwili, gdy to piszę, właśnie zauważyłem informację, że Chiny odnotowały pierwszy od wielu lat deficyt na rachunku obrotów bieżących:

China deficit

Czas na konkluzje:
Trump niedawno zrobił interwencję słowną przeciw sile USD, to zauważyła większość.
Znacznie mniej osób słyszało o tym, że PBoC zapowiada interwencje, by bronić juana. Rzekomo dlatego, że zbyt duże tempo spadku CNY jest groźne stabilności gospodarki, wg mnie chodzi raczej o ugłaskanie Trumpa i przyhamowanie wojny handlowej. To ta właśnie wiadomość zrobiła długi górny cień na piątkowej (20.07) świecy USD/CNY.
Czy to już koniec spadków juana i złota i początek słabnięcia do nich USD? Nie sądzę. Interwencje rządowe rzadko kiedy trwale odwracają trend, ale gdy walory są mocno wykupione/ wyprzedane są wystarczające, by wywołać poważniejszą korektę wzrostową i na coś takiego tu liczę. Ten brak potwierdzenia metodami So9 dla USD/CNY uważam za symptomatyczny i traktuję jako zapowiedź przyszłego, prawdopodobnie udanego ataku na obecny szczyt (ten z wibracjami 81), gdy korekta się skończy.
W tej chwili złoto wygląda, jakby chciało przetestować siłę swojego dna na poziomie 1211.72 USD/oz i trzeba pozwolić mu to zrobić, nim się w ogóle zacznie pakować w długie pozycje, to taka mała dygresja.
No chyba, że FED już teraz naprawdę wziął sobie do serca słowa Trumpa i zrewiduje politykę QT, w co niezbyt wierzę. Tu czekałbym na sygnały słabnięcia gospodarki USA, jako katalizator zmiany nastawienia FEDu, choć możliwe, że rynek zacznie te sygnały trochę wyprzedzać…

Stan wykresów na zamknięcie 20.07.2018 r.

W starym ogrodzie
zaśpiewają słowiki
i dzień się schyli

Buson (Saitancho, 1744)

Written by songmun

23 lipca 2018 at 09:10

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , , ,