NATURA BRAMY

Rynki Ekonomia Gospodarka Świat i czasem Polityka

Przedświąteczny WIG20

51 Komentarzy

Coś z dziedziny „Piękno Rynku”. Oto WIG20 dwa wykresy 360 min

Wykres nr 1 przekaz jasny i prosty – piątkowe dno powstało na dolnym ramieniu tych czerwonych Wideł Andrewsa (Andrews Pitchfork) i od tego momentu mamy mocne odbicie

Wykres nr 2 – tak właśnie działają „wibracje Kairos” – pojawiają się „rymowanki” (squaringi) między ekstremami, sygnalizując swoim pojawieniem mniejszą lub większą zmianę trendu. Znam to od jakichś 5 lat, ale nadal, gdy zobaczę coś tak ładnego jak to, z zachwytu rozdziawiam gębę 🙂🙂 Czyż to nie jest piękne, że rynek tak sobie liczy czas/świece do momentu zwrotu?

PS. Interpretacja obu wykresów bardzo prosta – dno z piątku, 26 marca 2021 ma mnóstwo cech dna, kończącego korektę, nie tylko na wykresach 360 min, ale na mniejszych interwałach też, jak i na dziennym. Na tej podstawie uważam, że to jest właśnie takie dno. W chwili, gdy to piszę, rynek zmaga się z poziomem 1955 pkt i ma szansę w tym miejscu zrobić krótkoterminowy szczyt, bo te 1955 ładnie się rymuje z 55 sesjami, jakie minęły od szczytu ze stycznia 2021. Prawdopodobnie czeka nas teraz lekkie, korekcyjne cofnięcie (w formie testu dolnej linii Wideł z wykresu nr 1??) a po nim kontynuacja ruchu, która powinna wyprowadzić WIG20 ponad 2100 pkt

Kończąc, życzę Wszystkim Wesołych Świąt!!!!

Zacny ten dom
radosne skaczą wróble
zagon włośnicy

Basho (ze zbioru Hakusenshu, 1688)

Written by songmun

29 marca 2021 at 14:04

Napisane w Uncategorized

Tagged with , ,

Obligacje USA + aktualizacja o złocie

19 Komentarzy

Dzisiejsze zachowanie kontraktu GC na wykresie 180 min zostawia niewielkie pole do wątpliwości: wzrost dotarł do średniej 200-świecowej (w układzie 3H oczywiście), liczył sobie 60 świec od dna z 8.03.21 a na 61 świecy (pochodna od 0,618) nastąpiło dynamiczne odejście w dół. Do tego cena wyleciała z czerwonego kanału, w którym tkwiła. Rynek miał przez moment szansę stworzyć dno i kontynuować wzrosty z ładnym układem wibracyjnym w okolicy 1724 USD/oz, ale szybko ją odrzucił, spadając niżej. Obecnie utkwił między średnimi 100 – świecową (100SMA) i 200- świecową (200SMA)

Widać wyraźnie, że złotu ciąży lekka panika na długim końcu krzywej na rynku obligacji rządu USA. Poniżej wykres kontynuacyjny elektronicznego kontraktu na 10- letnie obligacje, ZN futures:

Panika ta wyraźnie jest w swej końcowej fazie: dzienny RSI(14) od jakiegoś już czasu buduje dywergencję z ceną:

a tygodniowy RSI(14) z ok 18 punktami, jest już głęboko w strefie wyprzedania:

Kolejna ciekawa rzecz: wg zeszłotygodniowego COT (nowe dane z tego tygodnia będą dostępne w sobotę, 20 marca) czynnikiem równoważącym dodatni bilans długich pozycji wśród Commercials (czerwone słupki) wcale nie są, jak zazwyczaj, Duzi Spekulanci (niebieskoszare słupki), tylko „pozycje nie raportowane”, zbyt małe ilości kontraktów, by spełnić wymóg raportowania do CFTC, rozumiane zazwyczaj jako Drobni Spekulanci (żółte słupki). Taki układ pozycji przy znacznym wyprzedaniu rynku, z Drobnymi jako języczkiem u wagi, w przeszłości czasami prowokował gwałtowne odbicia, napędzane ucieczką Drobnych z gwałtownie drożejących instrumentów (wykres od Snalaska):

Niejako idąc za ciosem postanowiłem przyjrzeć się długoterminowemu zachowaniu rentowności. Wygląda na to, że w marcu zeszłego roku zakończyła się obligacyjna hossa, zaczęta jeszcze w erze Reagana/Volckera. Zwraca uwagę w przybliżeniu symetryczny czasowo układ wzrostów i spadków rentowności (lub odwrotnie – spadków i wzrostów cen) obligacji Czyżby teraz ~40 letni rynek Niedźwiedzia na obligacjach? Sam zdecyduj, Szanowny Czytelniku 🙂 🙂🙂

Wróćmy do złota: wszystko wskazuje na to, że idziemy na test dna z 8 marca – 1673,3 USD/oz.  Na rynku nic nie jest pewne, ale pamiętając o wibracyjnej sile dna z 8.03, pokazywanej w poprzednim wpisie, postawiłbym tezę, że prawdopodobnie wskutek tego testu dostaniemy tu podwójne dno.

Teoretycznie, dopóki  nie padnie dołek z 12 marca (1696.6 USD/oz) można wierzyć w alternatywny scenariusz, że oto rozwija się ulubiony wzór Falowców, wieszczących dynamiczne wzrosty, czyli układ fal 1-2; 1’-2’ itd., ale przypisuję takiej ewentualności znikome prawdopodobieństwo.  Kiedy mogłoby dojść  do tego testu?

Zwracają uwagę dwa terminy w przyszłym tygodniu: 23-25 marca czyli 261 – 263 sesje od dna z marca 2020

oraz 25-26 marca: 161 – 162 sesja, licząc od szczytu z sierpnia ubiegłego roku (bez wykresu). Z tych 2 okienek czasowych pierwsze na dziś wydaje mi się zdecydowanie bardziej prawdopodobne  – dokładnie w tym czasie wypada 372 – 374 dni kalendarzowe od dna z marca 2020, więc w przypadku dokładnego testu tego dna (zejścia ściśle do okolic 1673) dostalibyśmy ładną rymowankę czasu z ceną. Do tego termin ten jest bardzo bliski Wiosennej Równonocy czyli początkowi Nowego Roku Giełdowego wg Ganna, co także wzmacniałoby to okienko.

Trzecie okienko – okolice 29-31 marca, 372 – 374 stopnie słoneczne wg Ganna, licząc od dna z marca 2020 (bez wykresu) wydają mi się na dziś zdecydowanie najmniej prawdopodobne.

Przy tak marnym dziennym sentymencie do złota (wykres od Macro Charts):

także u piszących newslettery inwestycyjne (za The Street, dane wg Marka Hulberta)

i tak niedźwiedzim sentymencie do obligacji – np. mniej niż 10% Byków w obligacyjnych funduszach Rydex (wykres wg SentimenTrader.com)

obrona dna z 8 marca wydaje się najbardziej prawdopodobnym scenariuszem.

Układ: podwójne dno z wibracjami i czasówkami na obu dołkach nie jest niczym nadzwyczajnym i dość często coś takiego zdarzało mi się, w różnych skalach czasowych obserwować. Charakterystyczna jest tu tendencja (ale nie jest to ścisła reguła), że w przypadku silnych wibracji na pierwszym dnie, drugie dno tworzy się odrobinkę wyżej niż minimum tego pierwszego, czyli robi tzw. niedźwiedzie załamanie.

Przypominam: ekstremum, na którym wyskoczyły duże relacje wibracyjne to bardzo silne, ale nie betonowe wsparcie, dlatego do końca nie można wykluczyć jego przełamania, pomimo przypisywania takiej ewentualności małego prawdopodobieństwa. A to oznaczałoby naprawdę duże kłopoty Byków na metalach szlachetnych…

Moje wykresy: stan na 18.03.2021 około 17.00 czasu polskiego

Na starej śliwie
jeden kwiat po drugim,
wiosenna odwilż

Ransetsu (1653-1797)

Written by songmun

18 marca 2021 at 20:46

Powrót złota.

7 Komentarzy

Wygląda na to, że złoto zrobiło niedawno istotne dno. Zacznijmy od zwykłej sytuacji technicznej:

8 marca spadki po raz kolejny dotarły do czerwonej linii trendu spadkowego, nieznacznie ją naruszyły w formie dolnego cienia, tworząc zamknięcie powyżej. Poprzednim razem dojście w rejon tej linii sprowokowało w listopadzie ’20 większe odbicie.

Biała świeca z 9 marca, liczona wg czasu nowojorskiego, na którym operuje Comex, zrobiła ze swoją poprzedniczką formację Objęcia Hossy. Wg czasu środkowoeuropejskiego nie doszło do tego, gdyż otwarcie sesji z 9 marca jest minimalnie powyżej zamknięcia z 8.03. Minimum z 8.03 (1673.3 USD/oz) zatrzymało się praktycznie na poziomie dna konsolidacji z 5 czerwca 2020 (1671.7 USD/oz – różowa linia pozioma), którą to konsolidację można  próbować traktować wg schematów Elliotta jako falę 4 w obrębie ruchu w górę od marca do sierpnia 2020

Rynek jest mocno wyprzedany, a dzienny RSI poprzez wzrost 9.03 właśnie wydostał się ze strefy wyprzedania, generując książkowy sygnał kupna:

Wszystko to dzieje się plus minus w okolicy nieznacznie naruszonej zielonej linii trendu i tuż nad średnią ze 100 tygodni 100SMA (dokładnie – minimum to dotyka średniej 96SMA)

Przejdźmy teraz do rzeczy bardziej skomplikowanych.

Dno z 8 marca zrobiło  na wykresie 360 minutowym całkiem niezły squaring wibracyjny ze szczytem z 6.01.2021 i dnem z 30.11.2020:

Na mniejszych interwałach także jest tu trochę squaringów, ale nie będę się rozdrabniać, pokazując je po kolei. Proszę przyjąć na wiarę że są, są dobre i jest ich trochę. Przejdźmy do wykresów dziennych.

Dno z 8 marca bardzo ładnie rymuje się z dnem z 30.11.20 – powstało 68 sesji po nim. Ale jest jeszcze coś, co wydatnie wzmacnia siłę tego squaringu: stosunek korekcyjnych, listopadowo – styczniowych wzrostów do późniejszych spadków to…67,5% !!!!

To oznacza, że prawdopodobnie mamy tu koniec korekty! Czasem takie rzeczy występują jako jedynie zakończenie części korekty, nie jej całości, ale nie wtedy, gdy w tym miejscu wypada mnóstwo innych sygnałów wibracyjnych, o czym poniżej.

Kolejny układ – cała korekta spadkowa to 864 stopnie spirali Ganna Square of 9. Sposób obliczenia opisany na wykresie. Te 864 to iloczyn 6 x 144 lub 2.4 obrotu

Kolejny układ czasowy – dno z 8 marca br. wypada 250 sesji (rymowanka do 1450.9 USD/oz) od dna z 16 marca 2020 roku:

Co ważne, jest to również 51 tygodni i 351 stopni słonecznych wg Ganna, więc „rymowanie” jest wielopoziomowe.

Już bez wykresów dodam tylko, że dno z 8 marca wypada 274 tygodnie (rymowanka do 1673.3 USD/oz) od początku hossy z grudnia 2015.

Mamy tu jeszcze jedną istotną rzecz – replikację z dnem 16 sierpnia 2018 (1167.1 USD). Będzie również bez wykresów.

Odejmując od maksimum z sierpniowego szczytu,  2089.2 USD tamto minimum, 1167,1 USD/oz otrzymujemy 922.1 USD/oz ruchu w górę. Praktycznie ta sama wartość pojawia się w dnie z 8 marca ’21, ale w innym układzie między tym dnem, a dnem z sierpnia 2018 wypada…923 stopnie słoneczne Ganna!

Wniosek – wszystko to razem sprawia, że najprawdopodobniej jesteśmy na początku nowej fali hossy na złocie.

Uwaga końcowa – wykresy z 10.03.2021 z godzin porannych.

Śnieg zaczyna topnieć,
Kijem wykopałem wielką rzekę
U mojej furtki.

Issa (1763-1827)

Written by songmun

10 marca 2021 at 14:32

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , ,

Nadchodzi marzec…

6 Komentarzy

Długo się borykałem z brakiem weny twórczej, ale w końcu jakoś się przełamałem i zdecydowałem się wrzucić przynajmniej ten, w miarę krótki wpis

Dziś będzie głównie o polskim WIG20, choć nie tylko.

Zacznijmy od tego wykresu:

Przyszły tydzień (1 – 5 marzec) wygląda na bardzo ważny dla naszego indeksu – mamy tu wyraźny i istotny węzeł czasowy w układzie tygodniowym. Co tu może być? Teoretycznie: „wszystko”, w praktyce o wiele bardziej prawdopodobny jest dołek, kończący korektę. Jeśli to byłby rzeczywiście dołek, mielibyśmy utrzymaną tzw. Byczą rotację czyli układ, typowy dla hossy – w hossie to na ogół dna powstają w mocnych węzłach czasowych.

Ale nie tylko dla GPW przyszły tydzień jest istotny. Na SPX i Nasdaq’ ach w USA mamy 261 sesji od szczytu z lutego zeszłego roku. Idealnie wypada w środę 3 marca, ale w zasadzie przedział 2-5 marzec byłby dopuszczalny:

Co dalej? Zakładając, że rzeczywiście w przyszłym tygodniu dostaniemy dno,  a w marcu 2020 zaczęliśmy elliottowski Impuls, powinno to wyprowadzić WIG20 w ramach 5 fali do strefy powiedzmy 2200 – 2490 (czerwony prostokąt), gdzie mamy silne opory w postaci kilku korekcyjnych szczytów z lat 2018-19.

Dlaczego nie wyżej? Wyjście powyżej 2500 skutkowałoby tym, że fala 3 stałaby się najkrótszą, co byłoby naruszeniem jednej z ważniejszych reguł Teorii Fal. A dlaczego nie przyjąć innej wersji, np. takiej, że szczyt „3?” to koniec ruchu w górę, a cały ruch to zygzak? Układ czasowy w tym punkcie jest słaby. To zdecydowanie nie jest koniec wzrostów.

Na obecnym etapie możemy więc założyć, że albo mamy tu Impuls, co też zrobiłem, albo mamy jakiś jeszcze nie zakończony, większy, korekcyjny układ wzrostowy. Na dziś oznacza to tylko taką różnicę: jeśli to Impuls, to już bardzo długo nie zejdziemy poniżej 1248 pkt, być może nawet nigdy. Natomiast w drugim przypadku może to nastąpić w przedziale kilku najbliższych lat, na podobnej zasadzie, jak WIG20 po 11 latach wrócił do okolic dna z 2009 r. Choć, jak widać, skłaniam się ku wariantowi z Impulsem, to na tę chwilę nie mogę wykluczyć wariantu drugiego.

Przypomnę z poprzedniego wpisu – praktycznie jesteśmy już w potężnym węźle czasowym w marcu br., przy czym jego rozmiar to tak naprawdę okres luty –kwiecień (czyli dokładne wskazanie plus minus jeden)

Czyżby niezgodność między tym, co pisałem o WIG20 a powyższym wykresem? Wielu uważa, że oto już 16 lutego zrobił się w USA na SPX i Nasdaq szczyt wzrostów i zaczęliśmy większe spadki. Ze swej strony powiem tak: jest tam parę ładnych, ale nie najmocniejszych wibracji + jest to odległość 224 (pochodna od pierwiastka z 5 czyli 2.236) stopni słonecznych wg Ganna, licząc od dna z marca ’20.. Dodatkowo – to niemalże rocznica szczytu sprzed roku (19 luty 2020); Gann sugerował zwracanie uwagi na rocznice, ale… zauważmy, że gdyby przyjąć zdanie, że to już koniec wzrostów, zaczętych 23 marca zeszłego roku, to mielibyśmy dokładnie powtórzenie sytuacji sprzed roku. Rynki lubią „coś” zrobić w okresie rocznicy dawnego wydarzenia, ale to „coś” zazwyczaj nie jest powieleniem poprzedniej sytuacji. Jeśli więc rynek robi szczyt w okolicy rocznicy ważnego, zeszłorocznego szczytu, to możemy się spodziewać INNEGO rozwoju sytuacji po tym szczycie – w naszym wypadku powinno dojść do znacznie mniejszego rozmiaru spadków niż rok temu.

Więc kiedy ten wielki węzeł czasowy miałby szanse zadziałać i w jaki sposób? W tej chwili uważam, że tworząc istotny szczyt – nastroje już do tego dojrzały, utrzymując się na poziomie bliskim hurraoptymizmowi przez kilka ostatnich miesięcy. Ciekawe punkty w tym szerokim przedziale widzę na razie dwa: okolice Równonocy, które uważam za mniej prawdopodobny moment i tydzień kwietnia po Wielkiej Nocy, zaczynający się 260 sesją od dna z marca 2020 (Wielkanocny Poniedziałek), a kończący wypadającym 9 kwietnia 377 (liczba Fibonacciego) stopniem słonecznym od tego dna.

Analogicznie w Polsce ta 261 sesja wypada już 30 marca, gdyż WIG20 zrobił dno nieco szybciej od indeksów w USA.

Na koniec tylko zasygnalizuję, zostawiając sobie temat na inną okazję: ten ładny układ czasowy na sesjach handlowych zatrzymał ruch srebra w górę.

To, co na wykresie kontynuacyjnym jest wyjściem na nowe maksima od marca ’20 (30.35 USD/oz), na wykresie marcowego kontraktu na srebro o kodzie SIH21, jest tylko nieudaną próbą wyjścia ponad szczyt z sierpnia zeszłego roku, który miał maksimum na poziomie 30,39 USD/oz

Na dziś to ode mnie tyle, mam nadzieję, że wena twórcza już powróciła na dłużej

Do wsi ojcowskiej
strumień tylko dopłynie
a dni wiosenne?

Issa (ze zbioru Bunkakucho, marzec 1804)

Written by songmun

28 lutego 2021 at 22:36

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , , , ,

Ostatni tekst w 2020

172 Komentarze

To mój ostatni wpis w 2020 i nie mam zbyt wiele czasu na pisanie, więc będzie względnie krótko.

Zaczynamy od metali szlachetnych. Na pierwszy ogień idzie srebro:

26.35 USD/oz w 134 dniu kalendarzowym od sierpniowego szczytu, zawahanie na linii trendu spadkowego i jeszcze to, co Jeff Greenblatt nazywa „range” czyli różnica między pierwiastkami kwadratowymi z wartości sierpniowego szczytu i obecnego wynosi 0,3363… Do tego dwie ostatnie sesje ponad górną krawędzią Wstęgi Bollingera

Ładnie się to wszystko rymuje, prawda? Jeśli dodam do tego, że dno z 30 listopada, z którego zaczął się ten wzrost jest słabe z punktu widzenia Kairos… Ktoś tu ma spory problem.

Złoto:

Nie ma tu jakichś potężnych wibracji Kairos, jest trochę słabych inwersji na szczycie z 17.12.

Ale mamy za to mocną replikację: proszę zauważyć, że dwa pierwsze ekstrema, które zaznaczyłem, to liczby, kończące się na 66/67. A teraz: jaki jest stosunek fali spadkowej, do następującego po niej wzrostu? 0,677

I wszystko to na górnym ramieniu tych niebieskich Wideł Andrewsa + podobnie jak na srebrze, jeżdżenie po krawędzi Wstęgi Bollingera. Będziesz Czytelniku bardzo zaskoczony, jeśli dodam, że 17 grudzień to 266/267 stopień słoneczny od Równonocy (sposób pomiaru wg Ganna)?

No, nie wygląda to jakoś specjalnie dobrze dla Byków. I po mojemu mamy tu poważne ryzyko powrotu w okolice listopadowych minimów. Dno z końca listopada nie wygląda niestety na TO dno. Dobrze byłoby zrobić tu coś typu formacja podwójnego dna („W”) , ale póki co to tylko pobożne życzenie.

Dolar:

We wpisie „Wybory 2” pokazałem duże Widły Andrewsa z sugestią, że kurs będzie do nich dążyć. No i właśnie w tym miejscu jesteśmy. – na medianie (środkowej) tych brązowych Wideł:

Do tego prawie cała zeszłotygodniowa świeca wyszła poza Wstęgę Bollingera. Parę niebrzydkich Kairos’ów na minimum z 17 grudnia (89.64) w tym miejscu też wyskakuje, ale w czasie ostatnich spadków widziałem już kilka razy podobne sytuacje, po czym te niebrzydkie Kairos’y były łamane po 2-3 dniach, więc nie przesądzam. Skłaniam się jednak dać temu minimum więcej szans na tak, niż dotychczasowym, już połamanym: 17 grudnia dzienny RSI(14) osiągnął poziom 23 pkt. Do tego grudzień 2020 może okazać się naprawdę ważny dla USD – mamy tu ładny węzeł czasowy na wykresie miesięcznym:

Niestety nadal nie jest jasne, które Widły z wykresu tygodniowego DXY prowadzą spadek tego instrumentu. Jeśli te duże, brązowe, to mamy pierwsze ich dotknięcie. Przy silnych trendach (a trend spadkowy na USD od marca jest przecież mocny), kurs zazwyczaj po pierwszym dotknięciu Wideł robi korektę w górę, po czym ponownie sprawdza siłę mediany, bywa, że nawet 2-3 razy, ześlizgując się po niej i co jakiś czas odbijając w górę, nim ostatecznie uformuje poważne dno.

Ale mogą to być też te zielone Widły, idące pod dużo ostrzejszym kątem w dół i wtedy spadamy mocno dalej, przynajmniej jeszcze chwilę. Jeśli to jednak brązowe Widły, to by znaczyło, że największą dynamikę powyborczych spadków USD mamy już za sobą i teraz rynek będzie szukać poważniejszego dna.

Indeksy w USA:

Ostatni tydzień tego roku jest 618 tygodniem (pochodna od współczynnika Fibonacci’ego 0.618), licząc od dna z marca 2009, jak przypomniał mi niedawno Jeff:

Mamy więc w tym punkcie czasowym szanse na dość poważne ekstremum. Biorąc pod uwagę specyfikę okresu końca roku i obecne, praktycznie euforyczne nastroje tak drobnych inwestorów, jak i duży optymizm zarządzających, najbardziej prawdopodobne jest, że będzie to szczyt.

Ciekawie wygląda marzec 2021:

Na miesięcznym wykresie mamy tu sporych rozmiarów węzeł czasowy z ładnym układem.

Kusi wizja: szczyt w okolicy Sylwestra, styczniowo – lutowe spadki i ważny dołek w marcu ’21, ale po prawdzie 3 miesiące to naprawdę sporo czasu, a sytuacja może przecież rozwinąć się i tak: spadki na początku stycznia, dołek i marsz do góry, by ostatecznie zrobić w marcu ważny szczyt. Nie mogę też wykluczyć, że oba punkty czasowe nie zadziałają wcale, choć przy tak dużym węźle, z tak wieloma ważnymi ekstremami z przeszłości, wydaje się to raczej mało prawdopodobne

Dlaczego ten kuszący wariant miałby w ogóle się wydarzyć? Cały czas chodzi mi po głowie Trump. Nie, nie dlatego, żebym Go jakoś specjalnie wielbił, czy uważał, że to „ukradzione zwycięstwo”. Mam za mało sensownej wartości danych, by tak uważać i brak mi poważnych podstaw, by zwycięstwo Bidena podważać. Po prostu nie wiem i obserwuję, co robią obie strony. Patrzę na sprawę z czysto rynkowego punktu widzenia; szukam powodu do większej korekty, która by mi pasowała z początkiem 2021. Z wróżenia z fusów wychodzi mi bliskość dość specyficznego epizodu risk off: z równoczesnym wzrostem cen metali szlachetnych, dolara i obligacji rządu USA i jednoczesnym spadkiem cen akcji, ropy i ropopochodnych oraz metali przemysłowych. Kryzys sukcesji mógłby być tu idealnym powodem,  a tego, że Trump może podważyć wynik wyborów (i nie wnikam tu, czy fałszerstwa na opisywaną skalę rzeczywiście były, czy to tylko wymysł Trumpa) rynek zdecydowanie nie uwzględnia w cenach.

 6 stycznia 2021 r. Zgromadzenie Narodowe powinno dostać wyniki głosowania elektorów i je oficjalnie zatwierdzić. Ale wystarczy sprzeciw niewielkiej liczby kongresmanów i senatorów (nie pamiętam dokładnie cyfr), by Zgromadzenie nie zatwierdziło wyników i mamy kryzys sukcesji. Czy Trump sięgnie po ten środek? Nie wiem. Wiem tylko, że ten moment to dla niego praktycznie ostatni dzwonek, jeśli ma taki zamiar. Wtedy rzeczywiście spadek może trwać od stycznia do marca 2021 pomimo historycznie najczęściej byczych początków roku – jeśli dobrze pamiętam, to marzec jest kolejnym ważnym konstytucyjnym terminem w przypadku kryzysu sukcesji.

Ale tak, jak pisałem wcześniej – rozwój sytuacji może przecież być inny: Trump uznaje wynik wyborów i powstrzymuje republikańskich deputowanych przed wywołaniem kryzysu sukcesji 6 stycznia. Wtedy trzeba będzie poszukać czegoś innego, jako powodu dla tej prognozowanej fazy riskoff 🙂

Kończąc ten wpis, życzę wszystkim Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku.

Niech Rok 2021 będzie dla nas wszystkich lepszy od mijającego, o co chyba nie powinno być specjalnie trudno – 2020 zawiesił bardzo nisko poprzeczkę.

Wiatry, co wieją –
Zapytaj je, który liść
Bedzie następny

Kyoshi Takahama (1874-1959)

Written by songmun

20 grudnia 2020 at 18:34

Coś majaczy w oddali….

125 Komentarzy

Końcówka roku i robi się coraz ciekawiej.

Zacznijmy od rynku akcji w USA. W poprzednim wpisie pokazałem Kairos na DJIA, wskazujący na 165 sesję od marcowego dna (13 listopada). Zadziałał na 166 sesji, 16.11., dając przy okazji słabą rymowankę z (29 9)64 pkt (64/66).

Pozostałe indeksy flagowe zrobiły swój szczyt nieco wcześniej – na starej, dobrej 161 (pochodnej od 1.618) sesji od tego dna. Spójrzmy, gdzie teraz jesteśmy:

Oto S&P500 znowu dotknął linii, która jak dotąd przez ostatnich kilka lat skutecznie go zatrzymywała.

A jak nastroje?

Drobni inwestorzy w funduszach Rydex, przekładający pieniądze tam i z powrotem między funduszem Nova (long) i Ursa (short) są bardzo mocno na długich pozycjach

Mniej więcej to samo pokazuje podobny wskaźnik Rydex Bull/Bear leveraged ratio od Sentimentrader.com (ostatnie dane 17.11.20):

Kolejny ciekawy obrazek, nie tak bezpośrednio odnoszący się do nastroju na rynkach akcji, ale w pośredni sposób również:

Na tle różnicy między rentownościami 2 miesięcznych i 10 letnich obligacji rządowych USA (znany wskaźnik do badania odwrócenia krzywej dochodowości) na górnym obrazku, pochodzącym z serwisów FED, mamy dolny obrazek od Bank of America, pokazujący historycznie rekordowe (od momentu wprowadzenia tego badania przez BofA) oczekiwania na wzrost stromości krzywej dochodowości, czyli tłumacząc z finansowego na bardziej ludzki: rekordowa ilość zarządzających funduszami oczekuje wzrostu rentowności po długiej stronie krzywej (wyprzedaży obligacji o długim terminie zapadalności), przy jednocześnie niskiej rentowności po krótkiej stronie. Takie środowisko jest ulubionym środowiskiem banków i poprawia ich rentowność; to m.in. ze względu na te oczekiwania mieliśmy niedawny globalny silny wzrost cen akcji instytucji finansowych. Środowisko to jest również typowe dla początkowych faz ożywienia gospodarczego po recesji. Mówiąc wprost: w obecnych, około recesyjnych warunkach rekordowa ilość zarządzających uważa, że to jest start ożywienia gospodarczego. Dolny obrazek zwraca uwagę, co się działo z rentownościami w ubiegłych latach, gdy pojawiały się podobnie optymistyczne oczekiwania zarządzających – zazwyczaj było odwrotnie do oczekiwań. Teraz też tak będzie? Jeśli tak, to oznaczałoby przedłużanie się recesji / stagnacji, mocne cofnięcie cen akcji instytucji finansowych itd.

Na koniec tej przejażdżki po nastrojach: złoto (wykres za Tomem McClellanem):

Ilość złota fizycznego, trzymana przez „złote” fundusze ETF (IAU i GLD) systematycznie spada, a poziomy, osiągane przez 2- tygodniową zmianę procentową wskazują na znaczną „dojrzałość” korekty na rynku metali szlachetnych.

Dodajmy do tego kolejny wykres. Według wyliczeń Bank of America, w poprzednim tygodniu (nie tym świeżo zakończonym), mieliśmy historycznie największy odpływ pieniędzy ze „złotych funduszy” ETF, większy nawet, niż odnotowany w czasie najsilniejszej fazy bessy z lat 2011-15, czyli w 2013 roku i wynoszącym prawie 5 mld USD:

Wagowo nie wygląda to aż tak dramatycznie (skala to tysiące uncji), ale i tak odpływ w poprzednim i w tym tygodniu jest spory. Przy okazji – jeśli przeliczymy na pieniądze to, co pokazuje poniższy  , zeszłotygodniowy rekord powinien zostać pobity(wykres od Daily Shot):

I tu ciekawa rzecz i dająca do myślenia: rekordowy odpływ pieniędzy ze złotych funduszy, ale na wykresie cen złota tego odpływu zupełnie nie widać. Różnica zachowania w stosunku do sytuacji z 2013 od razu zauważalna. Ewidentnie drobnym inwestorom kończy się cierpliwość w stosunku do metali szlachetnych i ktoś to wykorzystuje….

Oba ostatnie tematy (obligacje i złoto) łączą się ze sobą, gdyż w przypadku niepewnych nastrojów inwestorskich, to właśnie obligacje rządowe i złoto najczęściej są bezpiecznymi przystaniami.

We wszystkich pokazanych wyżej przypadkach mamy sygnały dużego optymizmu co do rozwoju sytuacji tak wśród drobnych inwestorów (fundusze Rydex, ucieczka ze złotych ETF jako funkcja nastrojów, związanych m.in. z informacjami o szczepionkach), jak i wśród zarządzających funduszami – oczekiwania dalszej wyprzedaży obligacji po długiej stronie krzywej, czemu towarzyszyć miałoby dalsze zwiększanie podgięcia krzywej dochodowości ku górze, w obecnej sytuacji tłumaczą się jako oczekiwanie szybkiego powrotu normalności gospodarczej.

Przejdźmy do wykresów. Zacznę od Dollar Index Futures DXY.

Sytuacja technicznie dość prosta: rynek połamał te zielone Widły Andrewsa, ale dość mocno broni się na czerwonej linii Hagopiana, łączącej start mediany z początkiem jednego z ramion. Możliwe, że trochę zbyt wcześnie odtrąbiłem nadejście kolejnej fali spadków – takie zachowanie (połamanie Wideł, by bronić się na linii Hagopiana) dość często spotyka się w trendach bocznych i konsolidacjach.

Dołek na poziomie 92.12, pierwszy na linii Hagopiana ma bardzo słaby układ wibracyjny. Piątkowy (20.11) dołek, oprócz tej triangulacyjnej wibracji 80 dni ze szczytowym .795 ma jeszcze jedną dość dobrą inwersję, której tu nie pokażę:

Patrząc na notowania DXY dziś (23.11) rano widzę, że piątkowe minimum jest na razie nadal nie poprawione pomimo usilnych prób, a kurs broni się na linii Hagopiana i wykazuje delikatną gotowość do pójścia wyżej [Aktualizacja – widzę, że linia Hagopiana padła przed chwilą. Teraz obrona możliwa w okolicach 92.12]. Czyżby przygotowanie pod publikację pełnej treści FED minutes z październikowego posiedzenia w środę 25.11, na dzień przed Thanksgiving, miało być zapłonem trochę poważniejszego ruchu USD w górę (i antydolarów w dół?)

Ale w tej chwili najbardziej interesują mnie okolice 8-14 grudnia, zwłaszcza daty 9-11.  Wskazuje na nie wiele instrumentów. Od DXY począwszy:

10 grudnia to także 262 (pochodna od 2.618) dzień kalendarzowy od marcowego szczytu. Również metale szlachetne wskazują na tę datę:

Także grudniowy kontrakt na złoto, GCZ20 ze swoim sierpniowym szczytem (20)89.2 rymuje się ładnie z tą datą.

Wskazania tej daty daje też indeks DJIA, ale nie są to jakieś super ważne punkty. Wynikają jedynie z 3 ekstremów, które powstały od września br.

Data 10.12 to również 185 sesji od marcowego minimum na SPX, wynoszącego 2191.86, co się ładnie rymuje z setnymi tego minimum.

Cóż takiego mogłoby w tym miejscu być? Krótko po wyborach, gdy po raz pierwszy zauważyłem ten punkt czasowy, podejrzewałem, że to mógłby być szczyt na rynkach akcji i dołek na metalach, spowodowany kryzysem sukcesji władzy w USA (jak mnie pamięć nie myli, Sąd Najwyższy ma czas do 12 grudnia by wypowiedzieć się w sprawie wyniku wyborów), ale coraz więcej wskazuje na to, że Trump nie zdoła podważyć uzyskanego wyniku wyborczego w na tyle dużym stopniu, by sprawa nadal była nie rozstrzygnięta.

W tej chwili o wiele bardziej prawdopodobne jest, że będzie to jakiś dołek, od którego zacznie się na rynkach akcji lekko spóźniony tradycyjny przed końcem roku Rajd św. Mikołaja, a problemy pojawią się gdzieś po Nowym Roku (Styczeń? Luty?). Od 2015 r. przed grudniowym posiedzeniem FED (w tym roku to 15-16.12) złoto chętnie robiło mniej lub bardziej istotne minima i zdaje się, że w tym roku tę sytuację mamy szansę powtórzyć.

Dlaczego spodziewam się problemów na początku 2021 roku? Wyjątkowo dobre nastroje drobnych inwestorów sporo mówią, w jak późnej fazie wzrostów na rynkach akcji jesteśmy, ale one mogą utrzymywać się przez jakiś czas. Do tego dochodzą istotne opory, na których obecnie się znajduje SPX (choć tu jestem zdania, ze niedawne szczyty zostaną poprawione, na co wskazują ich słabe układy wibracyjne).

Czego naprawdę ważnego nie mamy jeszcze zdyskontowanego przez rynki? Przyszłej polityki podatkowej Bidena. A ta, jeśli będzie zgodna z zapowiedziami, jest w stanie skalą swego zaostrzenia wywołać poważne spadki w USA. Tu przykład jednej z propozycji Bidena na wykresie od Ned Davis Research:

Biden chce m.in. radykalnie podnieść podatek od zysków kapitałowych, a jego wiceprezydent- elekt, Kamala Harris, już jakiś tydzień temu mówiła o tym w tonie bardzo poważnym. Oczywiście chęci to jedno, a możliwość uchwalenia w Kongresie to coś zupełnie innego, ale jeśli szanse na uchwalenie dużej zwyżki podatków w USA są realne, to rynek będzie mieć co dyskontować głębokimi spadkami, nawet pomimo bardzo luźnej polityki monetarnej FED.

Uwaga: Stan moich wykresów na zakończenie sesji 20.11.20

W tej okolicy
wszystko, co wzrok obejmie
takie jest chłodne

Basho (z dziennika Oinikki, 1688)

Written by songmun

23 listopada 2020 at 11:14

Wybory 2

33 Komentarze

A więc zadziałało tak, jak to wyglądało tydzień temu: 4 listopada okazał się decydujący dla rynków metali i USD, jak pokazywałem w poprzednim wpisie:

Czasem Kairos wskazuje nie na najniższe dno, a na miejsce, od którego zaczyna się psychologiczna zmiana i przyspieszenie trendu. Sytuacja na srebrze powyżej (i na złocie) to właśnie coś takiego.

Przy okazji – dno na srebrze z 24 września (21.81 USD/oz) jest bardzo ciekawe od strony wibracji Kairos. Prostymi układami Kairos wygląda na słabe i dopiero liczone na stopniach słonecznych Ganna pokazuje swoją prawdziwą siłę. Właśnie to spowodowało, że trochę nie doceniłem tego ekstremum i oczekiwałem ponownego zejścia ceny do okolic 21.81, co nie nastąpiło. Chyba będę musiał dużo uważniej niż dotąd pracować ze stopniami słonecznymi.

Również Dolar Index Futures (DXY) zareagował dokładnie w miejscu, sugerowanym przez węzły czasowe i ruszył ostro w dół.

Ruch wygląda na zbyt silny i zbyt szybki. Kurs dotarł do dolnej linii Wstęgi Bollingera i  prosi się o kilkudniowe odbicie w przyszłym tygodniu. Na moje czucie sztab Trumpa zacznie przez weekend jakieś oficjalne kroki prawne, kontestujące wynik wyborów w kilku stanach, choć oczywiście rzeczywisty powód może być inny. Patrząc na dziś, taki ruch Trumpa byłby wystarczającym pretekstem do korekcyjnego cofnięcia – nadal jesteśmy na rynkach w emocjach wyborczych.

W nieco dłuższym terminie DXY zaczął już podróż w dół, do strefy 88-89.5 i, po chwilowym cofnięciu w przyszłym tygodniu, powinien ją kontynuować:

Wraz z nim, tylko w stronę przeciwną, powinny podążać „antydolary”. Jeśli ruch DXY jest kontrolowany przez te pomarańczowe Widły Andrewsa, strefę 88 – 89.5 powinien osiągnąć plus minus w styczniu – lutym 2021, czyli mniej więcej w okolicy zaprzysiężenia nowego Prezydenta USA i oficjalnego ujawnienia pierwszych pomysłów nowego rządu. Jeśli prawdą są słuchy, docierające z otoczenia Bidena, odnośnie chęci znaczącej podwyżki podatków przez jego ekipę, to byłby to dobry pretekst do poważnej korekty wzrostowej na USD, znoszącej dużą część spadków od marca br. i to pomimo bardzo łagodnej polityki monetarnej FED. Przez analogię – spowodowałoby to głębokie spadki na „antydolarach”.

Wróćmy jeszcze do najbliższej nam sytuacji. Na moje czucie, na indeksach S&P500 i Nasdaq’ach mamy od września coś typu trójkąt:

 – nie dostawałem silnych sygnałów Kairos na dno z końcówki października, za to dostaję ich wiele na drugą połowę przyszłego tygodnia (11-13 listopad) – trójkąt by to ładnie wyjaśniał. Najprostszy i najbardziej wyrazisty sygnał na ww. strefę czasową daje indeks Dow Jones Industrial Average

ale jest tych sygnałów tak z Kairos, jak i z węzłów czasowych znacznie więcej (kolejny przykład: to strefa 233-236 dni kalendarzowych od dna z 23 marca ’20)

Otrzymane miejsce mniej więcej zbiega się w czasie z tym, co obecnie wiemy o liczeniu głosów w Karolinie Północnej (potrwa do 12 listopada) czyli praktycznie z zakończeniem bezpośrednich czynności wyborczych w USA. Ewentualne sprawy sądowe, podważające wynik wyborów, jeśli już, nastąpią po tej dacie, choć wcale do nich dojść nie musi: z partii Republikańskiej docierają nieoficjalne sygnały, że jest ona gotowa na transakcję wiązaną: My (Rep) nie będziemy popierać zabiegów sądowych Trumpa, a Wy (Dem) przedstawicie w zamian umiarkowany i centrowy skład rządu, bez lewicowych ekstremistów, który moglibyśmy zaakceptować. W USA członkowie rządu w rangach sekretarza i podsekretarza stanu muszą otrzymać akceptację Senatu, a ten, wszystko na to wskazuje, będzie nadal kontrolowany przez Republikanów.

To tyle ode mnie.

Jesień głęboka
i cóż w te dni porabia
sąsiad mój bliski

Basho (z dziennika Oinikki, 1694)

Written by songmun

6 listopada 2020 at 10:55

Jednak Wybory…..

33 Komentarze

Dziś krótko. W zeszłym wpisie napisałem tak:

Tym razem podam tylko daty na podstawie miejsc, gdzie zbiegają się wskazania Kairos, bez pokazywania wykresów i układów czasowych na nie wskazujących. Daty głównie na podstawie srebra i DXY z S&P500 i DJIA jako dodatkowymi: 5-7 października, 12-14 października oraz bardzo silna data na srebrze: 4-6 listopada (zaraz po wyborach w USA, 3 listopada i w trakcie posiedzenia FED, 4-5 listopada), gdzie mamy 164-166 sesji od dna z marca br.”

A więc jednak Wybory? Podane wyżej październikowe daty okazały się tylko mniej lub bardziej ważnymi punktami zwrotnymi ruchów cen metali w ramach korekty, zaczętej w sierpniu.

To jest owe 164 sesje od dna z marca br., dochodzą też 102 sesje od dna z 15 czerwca br., rymujące się z tamtym minimum (1701.5) – idealnie wskazują na 4 listopada, dzień po wyborach.

Mniej więcej na ten sam rejon (4-6.11) wskazuje ilość dni kalendarzowych, liczonych od sierpniowego szczytu (89-91 dni kalendarzowych):

Podobne rzeczy wyskakują na kontraktach na złoto. Jest tu też sporo wskazań od historycznych ekstremów, liczonych wg stopni słonecznych Ganna.  Dodatkowo 4 listopada wypada 224 stopień słoneczny (pochodna od 2.236 czyli pierwiastek z 5, liczby istotnej dla obliczania współczynników Fibonacciego) od marcowej Równonocy, czyli Nowego Roku wg Ganna.

Patrząc na obecny kierunek ruchu na metalach, wygląda to tak, jakbyśmy mieli w tym terminie dostać dna korekt, zaczętych w sierpniu br.

Także dla USD ten termin wydaje się istotny, choć nie mam wibracji, wskazujących na okolice po wyborach:

162 sesje to oczywiście pochodna od 1.618

Z kolei 127 dzień kalendarzowy to pochodna od 1.272, pierwiastka kwadratowego z 1.618

Co ciekawe, nie dostaję jasnych wskazań na amerykańskie indeksy na ww. daty. Możliwe, że wyskoczy tu wibracja wsteczna lub inwersyjne złożenie, albo nie pojawi się nic i dno na indeksach wypadnie gdzie indziej.  Jeśli zobaczę coś sensownego w tym momencie na indeksach, wrzucę to tutaj w formie aktualizacji tego wpisu.

Na dziś to ode mnie tyle.

Tak często żegnany
Albo żegnający Was, kres wędrówki
Jesień w Kiso

Matsuo Basho (1644-94)

Written by songmun

1 listopada 2020 at 18:19

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , ,

Dolar zadecyduje

79 Komentarzy

Zacznijmy dziś od srebra. Wydaje mi się, że sytuacja techniczna wygląda tu tak i wkrótce zakończymy spadki:

Ten wykres jako jedyny ma już tydzień. Pozostałe są dzisiejsze. Uwaga: to NIE SĄ Widły Andrewsa, choć skorzystałem tu z narzędzia do ich kreślenia. Wpierw połączyłem szczyt z września 2019 i z sierpnia 2020, następnie zaczepiłem dolne ramię o marcowe dno i potem przyjrzałem się, gdzie biegnie pseudomediana, dzieląca tak wykreślony kanał na połowę. Ostatnio trochę bawię się takimi „częstotliwościami” dzielącymi na części lub mnożącymi ekspansywnie kanały cenowe.

A patrząc na temat Elliottem wyglądałoby to wg mnie tak:

Wszystko, co tu powyżej pokazuję, opiera się na założeniu, że Dziadek Ralph Nelson Elliott nie kłamał z 5 falami , a srebro III’20 zrobiło dno bessy od 2011. Oczywiście milcząco zakładam też, że wszystko dobrze oznaczyłem wg reguł Dziadka. 🙂

 Zakładając, że mam rację, powinno to wyglądać tak, jak na obrazku – czyli teraz tzw. korekta płaska jako fala IV a po niej ostatnia w tym cyklu wzrostowym fala V. Po niej powinna przyjść głębsza i dłuższa korekta.

Fala V powinna być swym „charakterem” zbliżona do zachowania fali I, bo III była wydłużona (ładnie się dzieli na mniejsze piątki). Z tego będzie wynikać jej znacznie mniejsza siła niż w przypadku czerwcowo – lipcowych wzrostów. O 7-9% wzrostach na sesję możemy na dość długo tu zapomnieć, ale przecież na wzrosty rzędu 2-3%, jeśli takowe przyjdą, chyba nie będziemy się obrażać? 🙂

 Oczywiście w ten sposób przyznaję się też do błędu: nie doceniłem rangi marcowego dołka i muszę dokładniej się przyjrzeć, jakie układy czasowe za tym stoją. Wróćmy do wykresów.

Srebro:

I złoto:

Zrobiły swe dołki z 24 września w formie testu prostej 100-sesyjnej średniej kroczącej 100SMA. Podobnie zachowały się amerykańskie indeksy: tak DJIA jak i SPX (obu dziś nie pokazuję) uformowały te dołki w okolicach średniej 100SMA. Dodatkowo DJIA niewiele niżej (zaledwie 300 pkt) pod dołkiem z 24.09 ma średnią 200 sesyjną.

Jak na razie jestem zdania, że Byki w okolicach tych właśnie 100SMA na metalach i indeksach założyły swe szańce obronne i będą tego obszaru zawzięcie bronić, dopuszczając jedynie niewielkie i krótkotrwałe obsunięcia pod średnią.

O tym, co się stanie na rynkach, zadecyduje jednak „ktoś” inny: Jaśnie Pan Dolar 🙂

Moim zdaniem, wskutek tegorocznych ruchów FED, fundusze hedge, zakładając, że USD będzie słabł długoterminowo, weszły na ostro w tzw. „USD carry trade” czyli: pożycz taniejącego USD i kup za te pożyczone pieniądze cokolwiek, co w tej walucie drożeje. Analogicznie: gdy USD się umacnia, sprzedaj to, co wcześniej kupiłeś, zamień na USD, a dolary oddaj kredytodawcy.

Wskutek tego wzrosła podatność większości instrumentów finansowych na zachowanie USD lub, jak osobiście to lubię nazywać, stały się one „antydolarami”, czyli ich ruch w górę koreluje ze spadkami dolara i odwrotnie.

Wg mnie, kluczem do uzyskania sensownej prognozy przyszłego zachowania zarówno metali szlachetnych, tradycyjnie wrażliwych na ruchy USD, jak i rynków akcyjnych, których korelacja zachowaniem USD ostatnio znowu wzrosła, jest zrozumienie tego, co się dzieje z dolarem.

Osobiście najchętniej patrzę na DXY, Dollar Index Futures, którego uważam za najlepszego „suflera”. No to przyjrzyjmy się mu bliżej:

Tu jeszcze nie mamy dotykania od spodu średniej 100SMA i moim zdaniem bez testu tej średniej się nie obejdzie.

Wg mnie na DXY od marca 2020 rozwija się w sensie Fal Elliotta taki oto podwójny zygzak, a obecnie jesteśmy w dość późnym stadium jego formowania się:

Dlaczego tak sądzę? Myślę, że wiele może tu wyjaśnić ten oto tygodniowy wykres DXY, na którym obok klasycznej analizy trendu, dorzuciłem jeszcze zielone Widły Andrewsa:

Zauważmy: całe obecne odbicie dolara jak na razie jest niczym innym, jak tylko testem od spodu przełamanej, czerwonej linii trendu, sięgającej wstecz do 2011 roku.

Jak dotąd zachowanie dolarowych Byków w ramach tego testu pozostawia wiele do życzenia, a ich siła nie jest zbyt duża – Niedźwiedzie są w stanie mocno kontrować poważniejsze próby wyjścia w górę. Wg mnie skończy się to tylko na klasycznym „całowaniu linii od spodu”, by ostatecznie z okolic obecnych 93-95 pkt spaść do strefy powiedzmy 88-90. Najprawdopodobniej nastąpi to w taki sposób, by móc dotknąć w tym rejonie mediany, czyli środkowej linii zielonych Wideł Andrewsa. Stamtąd widziałbym jakąś poważniejszą kontrę na USD, co zaznaczyłem schematycznie linią prostą. Towarzyszyć powinno jej mocniejsze cofnięcie na „antydolarach”. Jeśli chodzi o scenariusz podwójnego zygzaka: dopiero wyjście ponad 95.705 (poziom minimum pierwszego zygzaka a-b-c, zaznaczony poziomą czerwoną linią), każe mi poszukać alternatywnych scenariuszy; dopóki ta linia się będzie bronić, powyższa wersja jest dla mnie preferowaną i wiodącą.

Kiedy byłaby szansa na szczyt korekty DXY, dna antydolarów?

Tym razem podam tylko daty na podstawie miejsc, gdzie zbiegają się wskazania Kairos, bez pokazywania wykresów i układów czasowych na nie wskazujących. Daty głównie na podstawie srebra i DXY z S&P500 i DJIA jako dodatkowymi: 5-7 października, 12-14 października oraz bardzo silna data na srebrze: 4-6 listopada (zaraz po wyborach w USA, 3 listopada i w trakcie posiedzenia FED, 4-5 listopada), gdzie mamy 164-166 sesji od dna z marca br. W poprzednim pełnym wpisie (nie w jego upgrade) pokazywałem, jak układ triangulacyjny wibracji Kairos z marcowego dna ze 165 dniami kalendarzowymi zatrzymał ruch srebra w górę i zaczął korektę (wykres powtarzam poniżej):

To sugeruje, że układy, gdzie mamy na srebrze do czynienia ze 164/165 dniami, sesjami lub stopniami słonecznymi różnicy między punktami czasowymi mogą w najbliższej przyszłości okazać się istotne. Niekoniecznie będą to zaraz miejsca powstawania ekstremów – mogą to być również rejony przyspieszenia trendu lub przełamywania istotnych oporów czy wsparć.

Oczywiście bez poznania reakcji rynku na podane wyżej miejsca czasowe są to tylko ładne cyferki, nic więcej. Dopiero reakcja rynku w tych momentach, jej siła i charakter powie nam coś więcej

W sytuacji, gdy FED praktycznie zrobił sobie pauzę z rzucaniem większej płynności na rynek, „wszyscy” czekają teraz na uchwalenie przez Kongres USA nowego pakietu stymulacyjnego, jako nowego źródła płynności, podnoszącego ceny antydolarów/ obniżającego notowania USD. Rynki powinny zrobić finałowe ekstrema swych korekt trochę przed momentem, gdy stanie się jasne, że pakiet stymulacyjny zostanie uchwalony.

To tyle ode mnie na dziś.

PS. Spostrzegawczych Czytelników, zastanawiających się, skąd różnice w wyglądzie niektórych świec (np. dno srebra z 24 września br.) na wykresach chcę poinformować, że to wynik używania przeze mnie kilku różnych źródeł danych, bazujących na innych strefach czasowych. Niektóre wykresy mają wyznaczane końce doby w oparciu o czas środkowoeuropejski, inne w oparciu o czas nowojorski. Dla wymowy i interpretacji wykresów fakt ten nie ma większego znaczenia.

Dzisiaj i ty
Jesteś goły,
Jesienny księżycu.

Issa (1763-1827)

Written by songmun

1 października 2020 at 18:29

Upgrade poprzedniego wpisu

111 Komentarzy

Z całego poprzedniego wpisu ładnie zadziałała jedynie prognoza Dollar Index (DXY), ale tak to już jest z tymi prognozami. Dolar zrobił dołek dokładnie w oczekiwanym czasowo miejscu, 162 dni kalendarzowe od ważnego dołka z marca br., rymując się w wibracji z częściami setnymi (.61)

Ten dołek z 18.08 jest słaby i jak dotąd pozwolił DXY jedynie na przejście w dość wąski trend boczny. Obecnie mamy test tego dołka, który na moje czucie zostanie obroniony lub lekko naruszony z pułapką na Niedźwiedzia (krótkie zejście pod minimum a potem szybki powrót). Ale nawet ten słaby ruch boczny DXY jest wystarczającą zaporą dla metali szlachetnych, które również od początków sierpnia znajdują się w trendzie bocznym. Oczywiście po tak silnym ruchu i potężnym technicznym wykupieniu nie jest to nic nadzwyczajnego.

Amerykańskie indeksy są już bardzo silnie wykupione – dzienny RSI(14) na SPX po sesji z 28.08 to prawie 80 pkt. Rośnie tu ryzyko krótkiej, kilkudniowej, gwałtownej korekty:

Idealnie byłoby, gdyby taka korekta na rynku akcji w USA zbiegła się z korekcyjnym uderzeniem DXY w górę. Takie skorelowane zachowanie będzie wskazywać na intensywne stosowanie dollar carry trade przez fundusze (czyli: pożycz taniejącą walutę i zainwestuj w cokolwiek, co w stosunku do tej waluty drożeje).

Minimalny zasięg takiego odbicia na DXY to dla mnie czerwona linia trendu spadkowego, najbardziej prawdopodobny – rejon niedawnych korekcyjnych szczytów w okolicy 94 pkt; wyjście do okolic dołka z 9 marca br. (94.61), dla mnie maksymalny zasięg tego ruchu, będzie wskazywało na rosnącą siłę USD

Pozwoliłoby to również metalom szlachetnym na przetestowanie swoich dołków z 12 sierpnia i dało szansę na zakończenie korekty w formie typowego, prostego elliotowskiego ABC. Oczywiście pod warunkiem, że rynek nie rysuje tu jakiejś bardziej skomplikowanej formy. Jeśli to miałoby być wspomniane ABC, to rejon dołka z 12 sierpnia (różowa linia) lub z 28.07 (zielona) na srebrze wydają się dobrymi miejscami do jej zakończenia.

Nie skreślałbym jeszcze zupełnie trójkąta na CAC40, o którym wspominałem w poprzednim wpisie, choć prawdopodobnie jest to jakaś inna forma ruchu bocznego.

Układ czasowy sugeruje istotność okolic Święta Pracy w USA (7 września w tym roku). Byłoby świetnie, gdybyśmy dostali w tej okolicy dołki na rynkach akcji i metali a jednocześnie korekcyjny szczyt dolarze. Dla srebra te okolice czasowe też mają potencjalną istotność.

Bardzo mnie ciekawi, co się stanie w tym roku we wrześniu, w okolicach Równonocy Jesiennej (23-25.09). S&P500 wyraźnie i wprost wskazuje ze swych 2 ostatnich najistotniejszych ekstremów na tę okolicę

Podobny rejon wskazuje kilka zależności na DJIA.

Chodzi mi po głowie taki scenariusz: rynki korekcyjnie spadają, analogicznie dolar do góry do plus minus pierwszej dekady września (ten 7-9.09 pojawia się nie tylko na CAC40), potem finałowy ruch w górę do Równonocy i jednocześnie spadek dolara, by po tym okresie dolar przeszedł do większego odbicia w górę, a rynki akcji i metali do głębszego i silniejszego spadku, z efektem w postaci „Czerwonego Października”.

Oczywiście to tylko takie luźne myślenie, które nie musi się spełnić. Ale fajnie byłoby, gdyby jednak zadziałało 🙂

Na górskiej ścieżce
wysuszyłem ten kielich
– z chryzantemą

Basho (ze zbioru Bando Taro, 1671)

Written by songmun

31 sierpnia 2020 at 13:05