NATURA BRAMY

Rynki Ekonomia Gospodarka Świat i czasem Polityka

Serce i Rozum

27 Komentarzy

Co to się dzieje? To pytanie obecnie zadają sobie wszyscy. Spróbuję na nie poniżej odpowiedzieć w miarę mojej wiedzy i możliwości.
Zacznę od naszego, polskiego podwórka. Po pierwsze, rynek połamał „mój ulubiony” mający już prawie 4 lata squaring 1:1 Ganna, który kiedyś nam tu pokazał nasz dobry znajomy z komentarzy pod wpisami – Someday:

WIG20 squaring
Gdy łamany jest tak duży i dobry squaring, grane jest coś sporo większego w kierunku jego połamania, tak uczył Gann. To pierwsza wskazówka co do tego, co jest obecnie na tapecie w Polsce.
A czy poziom dna z 2009 r. stworzył wystarczająco silne wsparcie i zaczęliśmy formowanie TEGO dna?

Odpowiem nie wprost. Oto wykres dłuższy czasowo KGHM. Specjalnie zostawiłem dzienny, by pokazać jak cena z luką przeskoczyła tę ważną linię trendu:

KGHM daily
Następny: PKN. Wyjście dołem z 10-letniego kanału z wielkim hukiem (ten kanał tworzy dolna połówka nietypowo narysowanych czerwonych Wideł Andrewsa):

PKN
Na koniec: PEKAO. Zejście pod dołek z 2009 r. pionową „formacją wodospadu”, podobną do widzianych na poprzednich wykresach:

PEO
Do tego sytuacja od strony psychologicznej jest następująca: sprzedają spanikowani Duzi (generalnie Zagranica), praktycznie zupełnie nie patrząc na cenę, a kupują „kalkulujący na zimno” Drobni, głoszący na forach, że już jest bardzo tanio, bo cena/zysk, prognozy zysków, dochodów itd., tak, jakby globalna recesja, w której najprawdopodobniej już jesteśmy nie miała wcale tych wyników znacząco pogorszyć w najbliższej przyszłości…
Czy tak wygląda dno, kończące spadki? Hmmm….to byłoby pierwsze w historii dno, w którym Drobni ograli Dużych. O ile nie jest to niemożliwe, o tyle prawdopodobieństwo takiego stanu spraw trzeba uznać za bardzo niskie.
Na moje czucie, dołek z 2009 r., na którym obecnie broni się WIG20 niestety puści w nieodległej przyszłości, a sytuacja na wykresach poszczególnych spółek z tego indeksu jasno pokazuje, że do formowania się prawdziwego dna bessy niestety mamy daleko. Wszystko, na co na razie Byki mogą liczyć, to tylko odbicia w bessie.
Pytano mnie też o moje wizje zasięgu spadków zagranicznych indeksów. Mógłbym je szczegółowo opisywać, ale… najprawdopodobniej się już zdezaktualizowały. Zarówno francuski CAC40, który, jak wiedzą to Czytelnicy, lubię analizować, gdyż jest bardzo „techniczny”:

CAC40wkly
jak i np. Dow Jones Industrial Average

DJIA triangle
są już teraz w miejscach, które jeszcze niedawno widziałem dla nich jako koniec spadków. Tu też chyba trzeba się pogodzić z myślą, że w przyszłości będzie jeszcze niżej.

Bardzo niekorzystnie dla Byków wygląda amerykański indeks bankowy KBW Banking Index:

KBW index wkly 5 waves
Puryści Fal Elliotta mogą kwestionować to oznaczenie zamkniętego, 5-falowego Impulsu w latach 2009-17, choćby ze względu na podobieństwo do siebie korekt 1-2 i 3-4 oraz fakt, że dno fali lekko 4 zachodzi na szczyt fali 1 (ale w granicach akceptowanych np. przez Roberta Minera). Możliwe, że to oznaczenie jest błędne, ale nie chce mi się wchodzić tu w szczegóły, bo dla wymowy wpisu są one mało ważne, a i tak, cokolwiek to jest, zapowiada dalsze spadki…. Ten sektor jest zbyt istotny, by można było liczyć na dużą hossę bez jego udziału. Spostrzeżenie przy okazji: KBW Banking zrobił swój szczyt praktycznie w tym samym momencie, co ostatni ważny szczyt naszego polskiego WIG20.
Ciekawie się zrobiło również na srebrze (uwaga – wykres kwartalny):

Silver quarterly
Po zejściu poniżej dołka z 2015 roku, silne wsparcia widać dopiero w rejonie dna z 2008 roku (8.4 USD/oz na kontraktach futures). Mniej więcej w tej okolicy znajdują się 2 długoterminowe linie trendu, które na dziś można podejrzewać o to, że stworzą wystarczająco mocne wsparcie, by zatrzymać spadki. Tak, wiem, że to cena poniżej kosztów produkcji większości producentów. O tej kwestii jeszcze trochę napiszę niżej.

Teraz to, co w tej chwili wydaje mi się najistotniejsze, i co mam zamiar bardzo uważnie w najbliższej przyszłości obserwować: ropa naftowa.
Jeśli w przypadku srebra (i prawdopodobnie paru metali przemysłowych) oczekuję spadku do bardzo długoterminowych linii trendu i(lub) rejonu dna z 2008/09, to ropa naftowa już w tej okolicy jest!
Dysponuję danymi od 1946 roku i u mnie wygląda to tak:

Crude from 1946
Udało mi się znaleźć u Toma McClellana sięgający jeszcze dalej wstecz wykres. Nie ujęto na nim tegotygodniowego spadku (wykres jest z 9 marca), ale dolna linia trendu tego kanału plus minus pokrywa się z moją na wykresie powyżej:

OIL Chart VERY LONG
Wsparcie wydaje się naprawdę silne. Ale czy w przyszłości wytrzyma?
Na spadek, wynikający z globalnej obniżki popytu na ropę wskutek pandemii koronawirusa nałożyła się wojna handlowa Arabii Saudyjskiej… no właśnie: z kim? Z Rosją? Taka wersja krąży w oficjalnym obiegu i wydaje się względnie prawdziwa, bo Arabia Saudyjska dość ostro i bezpardonowo usiłuje podebrać Rosji klientów:

Chiny rezygnują z rosyjskiej ropy

Ale równie dobrze może chodzić też o uderzenie w Iran, z którym Saudyjczycy mają na pieńku, jak i o dobicie jak największej ilości amerykańskich producentów ropy łupkowej, siedzących w kredytach po uszy. Obojętne, co jest powodem, cena spadła do rejonów poniżej kosztów produkcji większości światowych producentów i jeśli taka sytuacja potrwa dłużej, będziemy wkrótce świadkami poważnych problemów finansowych i wielu bankructw w sektorze energetycznym. Nie tylko firm, związanych z produkcją ropy, ale z energetyką w ogóle.
Tak tania ropa wywraca do góry nogami rachunki wielu koncernów energetycznych i powoduje, tam gdzie taka elastyczność jest możliwa, że rozważają one obecnie zmianę struktury miksu paliwowego i ograniczanie produkcji energii, opartej na innych źródłach: węglu, gazie ziemnym, atomie czy OZE, co uderzy cenowo także w producentów węgla czy uranu, które to surowce są dość mocno skorelowane z ruchami cen ropy. Nie ma dwóch zdań: przedłużający się pobyt ceny ropy na tak niskich poziomach będzie problemem dla sporej części sektora energetycznego i powiązanych z nim branż: górnictwa surowców energetycznych, maszyn górniczych i sprzętu wiertniczego. Dla polskich firm z branży również. Oczywiście do jakiegoś momentu z tej sytuacji cieszy się konsument. Z reguły do momentu istotnego wzrostu poziomu bezrobocia.
Wróćmy do wykresów.
Spadek ceny ropy Crude do okolic 20.52 USD/barr dość ładnie ułożył się w zejście do wydłużenia Fibonacciego 1.618 x ruch spadkowy październik – grudzień 2018 (idealnie byłoby na poziomie ~21USD/Barr):

Crude 1618
Ładna wibracja: 376 sesji od szczytu z października 2018 (76.9 USD/barr)

Crude 376 days
wsparta podobnym układem na tygodniowym, gdzie od ww. szczytu mamy dokładnie 76 tygodni:

Crude 76 weeks
a dodatkowo wszystko to 610 (liczba Fibonacciego) tygodni od szczytu wszechczasów z 2008 r. + jako dodatek  rymujące się 142 tygodnie od dna z czerwca 2017 (42.05 USD/Barr):

Crude 610 weeks
Wszystko to razem podpowiada, że dno z 18.03 powinno być wystarczająco mocne, by wykreować kilkutygodniowe (ośmiotygodniowe?) odbicie. Dlaczego uważam, że ośmiotygodniowe? Z moich obserwacji używania cykli czasowych wynika, że często układ 610 jednostek czasu tworzy na wykresie zespół z 618 jednostkami. Sezonowo powinniśmy mieć teraz wzrosty cen ropy, ze względu na wzmożone zakupy ze strony rafinerii na półkuli północnej przed sezonem letnim. Okienko sezonowe na wzrosty ropy kończy się zazwyczaj pod koniec maja lub trochę wcześniej, a ten 618 tydzień od szczytu z 2008 r. pasowałby tu w sam raz. Wzrosty te powinny być względnie słabe w tym roku, bo wszyscy widzimy, co się dzieje z transportem na świecie. Potem pasowałby mi spadek i ponowny test długoterminowej linii trendu.
I co dalej…? No właśnie; tu doszliśmy do szalenie istotnej kwestii: czy ta wieloletnia linia trendu wzrostowego na ropie się obroni?
W teorii powinna. Cena poniżej 30 USD jest zabójcza dla sporej części producentów. Wytrzymują ją bez problemu Saudyjczycy, którzy na swych największych złożach Al- Ghawar i Abqaiq mają koszty wydobycia sporo poniżej 20 USD/Barr i na pewno też część złóż irackich. Ale większość innych producentów już nie.
Jeśli wszystko pójdzie tak, jak zapewne kalkulują Saudyjczycy, uda im się odebrać część rynku Rosjanom i skutecznie doprowadzić do bankructwa sporą część zadłużonych amerykańskich producentów ropy łupkowej, a potem, gdy kurz opadnie, jako zwycięzcy na ringu będą mogli zacząć dyktować wyższe ceny, na tyle wysokie, by pokrywać potrzeby swego wiecznie głodnego budżetu. To rozwiązanie wydaje się na razie bardziej prawdopodobne. Ale jest i drugie, całkiem możliwe: sytuacja wymyka się Saudyjczykom spod kontroli, a zagrożeni utratą płynności finansowej inni producenci (np. Wenezuela) wyprzedają swoje zapasy i produkcję w panicznym stylu na rynku spot, doprowadzając do mocnego przełamania linii trendu, czego konsekwencją byłby silny impuls deflacyjny, dobry, przynajmniej początkowo dla importerów ropy i konsumentów, ale w dalszym układzie mogący nakręcać globalną spiralę deflacyjną.
Ta druga, na razie mniej prawdopodobna wersja rozwoju sytuacji będzie wskazywać na poważnie zaostrzającą się sytuację gospodarczą i będzie jednym z symptomów rosnącego ryzyka przechodzenia od recesji, w której prawdopodobnie jako świat, a zwłaszcza jego najbardziej rozwinięte państwa już jesteśmy, ku czemuś gorszemu – depresji.

Doszliśmy w końcu do momentu, gdy wypada wyjaśnić, dlaczego taki, a nie inny tytuł tego wpisu.
Przyznam się, że jestem teraz w takim właśnie stanie: Serce toczy we mnie mocny spór z Rozumem na temat perspektyw rynków finansowych. Spór ten wygląda mniej więcej tak:
Serce:
Popatrz, już praktycznie skreśliłeś swoje pomysły co do zasięgu CAC40 czy DJIA, a przecież ciągle jeszcze możliwy jest taki rozwój sytuacji:

-FED celuje zastrzykami pieniądza dokładnie w źródło problemów,

– robimy teraz spore, korekcyjne odbicie. Po nim za parę miesięcy wracamy do rejonów obecnych minimów, CAC40 ponownie testuje linię trendu z wykresu powyżej, DJIA spada jeszcze nieznacznie poniżej obecnych minimów, dalej trzymając się wzoru rozszerzającego się trójkąta. Tam robimy już końcowe dno, a na jesień mamy wzrosty cen akcji, tak potrzebne Trumpowi do reelekcji.

Spójrz na to, co się stało na długoterminowych obligacjach- ich obecne zachowanie bardzo przypomina sytuację z końca 2008 r (niebieska strzałka na powiększonym wykresie poniżej). Najpierw pionowy spadek rentowności, a potem równie szybki jej wzrost, związany z praktycznym uruchomieniem QE na dużą skalę i koniec ucieczki do obligacji:

30Tbonds wkly duży zasięg

30Tbonds 12 lat
Pomyśl – wtedy dno rentowności obligacji wyprzedziło dno rynku akcji o 3 miesiące i dziś też może być podobnie. Jeszcze tylko parę miesięcy i koniec!

Na to zaraz odzywa się Rozum:

Co? FED trafia w źródło problemów? Żartujesz? A widziałeś ostatnio zachowanie dolara i jego pionowy wystrzał w górę w ciągu niecałych 2 tygodni? Taki ruch w sytuacji, gdy FED ogłasza olbrzymie programy luzowania finansowego? Uważasz, że to wskazuje, że wszystko jest na najlepszej drodze do opanowania sytuacji?

DXY daily

DXY weekly

To przecież wygląda jak ostre, dolarowe wyciśnięcie krótkich pozycji! W dwa tygodnie taki skok i dzisiejsze (20.03.20, po północy czasu polskiego) wyrównanie poziomu szczytu sprzed 3 lat (103.82)!
Mnóstwo podmiotów pożyczyło USD w latach ubiegłych i zainwestowało w różnego typu niedolarowe aktywa (czyli de facto zajęło swego rodzaju krótką pozycję na USD) a potem utraciło dotychczasowe źródła refinansowania kredytu i musi teraz stosować wymuszoną sprzedaż owych niedolarowych aktywów, po czym wymieniać pozyskane środki na dolary na rynku foreks, by móc nadal obsługiwać ten kredyt. Reakcja DXY zdaje się pokazywać, że jest Ktoś (duża grupa ktosiów), kto bardzo liczył, że program ratunkowy FED w jakiś sposób dotrze także do niego, ale po poznaniu szczegółów bardzo się rozczarował i rozpoczął paniczną zbiórkę USD bezpośrednio na foreksie.
Przecież już jesienią zeszłego roku zwróciłeś uwagę na Zoltana Pozsara i to, co mówił on o ówczesnych problemach na rynku REPO:

https://www.bloomberg.com/news/articles/2019-12-20/repo-oracle-zoltan-pozsar-expects-even-more-turmoil

Parę dni temu wypuścił kolejną notkę dla instytucji, w której obecnie pracuje (Credit Suisse), którą to notką zajął się ZeroHedge:

https://www.zerohedge.com/markets/zoltan-stares-abyss-fed-has-failed-here-what-powell-must-do-right-now-avoid-catastrophe

Kto zna angielski, powinien przeczytać, pomimo wszelkich zastrzeżeń, jakie większość z nas ma do ZH.

Nie wchodząc zbytnio w szczegóły: sytuacja wg Pozsara w stosunku do jesieni znacząco się pogorszyła i dotychczasowe kroki FED nie docierają tam, gdzie problem jest największy (nieamerykańscy, pozabankowi dostawcy dolarowego kredytu). Pozsar sugeruje FEDowi, w którym kiedyś pracował, kilka różnych działań: od względnie łatwych do zaakceptowania (np. rozszerzenie listy banków centralnych, z którymi FED ma otwarte dolarowe linie swapowe o ważne, a dotychczas pomijane, np. Bank Korei czy szwedzki RiksBank) po raczej niemożliwy do przyjęcia tak dla amerykańskich polityków, jak i obywateli pomysł, by FED dokonał swoistego bailoutu praktycznie wszystkich podmiotów zagranicznych, które obecnie zaplątały się w złe kredyty, nominowane w USD.
Możliwe, że Pozsar trochę przesadza, ale jeśli jego propozycja bailoutu dla każdego w wykonaniu FED nie ląduje w rubrykach „finansowy kabaret”, tylko jest na serio analizowana przez duże podmioty finansowe i pisze się o tym artykuły w poważnym tonie to znaczy, że w cieniu całej widocznej dla wszystkich historii z pandemią koronawirusa rozgrywa się poważny dramat, ogniskujący się na dolarowej płynności. Nadal Ty i to twoje Serce uważacie, że wszystko jest na najlepszej drodze do szybkiego posprzątania całego bałaganu i powrotu do globalnych wzrostów? Ogarnijcie się! To jeszcze potrwa długo, rok najmniej! A tak abstrahując nieco od tematu, to Trump przegra wybory, jeśli jesienią rynek akcji nadal będzie spadać!

Na to odzywa się Serce: ….
Ale tu już przerwę przelewanie tej wewnętrznej dysputy na papier 🙂 🙂

PS. Stan wykresów: akcje polskie – 18.03.2020 zamknięcie rynku; pozostałe oprócz DXY godziny poranne 19.03; DXY 20.03.20 godziny poranne.

Do wsi ojcowskiej
strumień tylko dopłynie
a dni wiosenne?

Issa (ze zbioru Bunkakucho, marzec 1804)

Written by songmun

20 marca 2020 at 09:47

Czas na większe odbicie

31 Komentarzy

Dziś krótko.
Szybko dotarliśmy do dolnego ograniczenia Wideł Andrewsa na SPX emini i samym indeksie
ES daily Widły dłuższe

ES daily Widły

Wczorajsza wyprzedaż była najwyraźniej przynajmniej czasowym przesileniem i na SPX mamy coś ładnego: dno na 2734 pkt dobrze rymuje się z 435 stopniami słonecznymi (na zielono), licząc od dna z grudnia 2018, a dodatkowo dostajemy niebrzydką rymowankę:

stosunek spadku do poprzedzającego wzrostu to 0.629 przy 62 tygodniach i 6 dniach od dna z 26.12.2018 (na czerwono):

SPX rally

Dość rozsądnym miejscem zakończenia rajdu byłyby okolice mediany Wideł z pierwszego wykresu, ale proszę nie mieć złudzeń, że to koniec spadków. Absolutne minimum to ponowne przetestowanie dna na poziomie 2734 pkt, choć osobiście podejrzewam, że spadniemy niżej, ale o tym następnym razem, dziś brak czasu.
Przy okazji – szczyt na ES i SPX też ładnie się rymował ze stopniami słonecznymi (poprawka – dno oczywiście ze świąt Bożego Narodzenia ’18 a nie ’19, jak w opisie)

ES 416 stopni

UZUPEŁNIENIE:

Na razie trudno jest oczekiwać kontynuacji spadków przy tak wysokim poziomie strachu. Ten rozpoczynający się rajd ma za zadanie wyprowadzić rynek ze stanu skrajnego wyprzedania i przekonać część uczestników, że to było tylko krótkie, ostre obsunięcie a Byk już powrócił. Fear&Greed Index po wczorajszej sesji pokazuje ekstremalny poziom strachu, więc trochę czasu na zmianę tego nastroju będzie potrzebne:

Fear

Fear2

To tyle ode mnie na dziś. Powodzenia!

Imbryk
Wisi w powietrzu
Ku niebu.

Hakuin (1685-1768)

Written by songmun

10 marca 2020 at 11:08

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , ,

O replikacji po raz drugi

13 Komentarzy

Hej, nie przesadzasz? Piszesz tu po raz drugi o replikacji? Nie pamiętamy, byś o czymś takim pisał kiedykolwiek.
Tak. To nie pomyłka. Pisałem tu już raz o tym zjawisku. W 2016 roku. Tylko wtedy jeszcze nie miało ono tej nazwy i nie wiedziałem, że to się powtarza na praktycznie wszystkich dostatecznie płynnych rynkach (choć trochę przeczuwałem, że to może być dużo powszechniejsze, niż tylko wykres dzienny INGBSK):

https://naturabramy.wordpress.com/2016/10/10/studium-oddzialywania-pewnego-dna/

Przyjrzyjmy się wpierw godzinowemu wykresowi ciągłemu kontraktów na złoto (GC). Uwaga techniczna: na wykresach jest sporo różnych cyferek, z których korzystam na co dzień do różnych celów. Proszę zwracać uwagę tylko na te w kolorze czerwonym i zielonym.

GC 60 min

Klasyczny, typowy Kairos: dno na poziomie 1551.1 USD/oz, a szczyt 52 godziny później. Myślę, że przyzwyczaiłem już Czytelników do takich rymowanek czasu z ceną, jako miejsc zwrotu kierunku ruchu.
Ten korekcyjny wzrost staje się znacznie ciekawszy, jeśli zamienimy wykres godzinny na dwugodzinny i porównamy czas z różnicą cen, między dołkiem a szczytem:

GC 120 squaring

1577.7 – 1551.1 = 26.6 USD w 27 świecach wykresu dwugodzinowego. Czysty, typowy squaring 1:1 Ganna.
Squaring świadczy o zakończeniu korekcyjnego ruchu w górę i zapowiada ruch w dół, a jego późniejszy, obroniony na poziomie 1576.8 USD test, potwierdza jego ważność. Ale…squaring na wykresie 2 godzinnym jest istotny w stosunkowo krótkim okresie czasu. Nie jest to coś, co by zapowiadało fundamentalną zmianę trendu na miesiące. Prawdopodobnie to kwestia zaledwie kilku najbliższych dni, o czym jeszcze będzie poniżej.
OK, ale to nadal nic nowego, to już widzieliśmy tu wielokrotnie. Czas na replikację. Słowo pochodzi z łaciny i oznacza powielanie, powtarzanie. Popatrzmy na poniższy wykres kontynuacyjny kontraktów na złoto w układzie 6 godzinnym. I kolejna uwaga techniczna: korekcyjny szczyt na poziomie 1598.5 ma opis w nawiasie 89 on GCF20 czyli 1589.0 na kontrakcie styczniowym. To błąd w opisie z mojej strony, chodziło o kontrakt lutowy, GCG20:

GC360 77

Zacznijmy od pierwszego spadku. Różnica ekstremów, początkowego i końcowego to 1613.3 – 1536.4 = 76.9 USD czyli prawie 77 USD. Zobaczmy, jak ładnie się to rymuje czasem powstania korekcyjnego szczytu, testującego początek korekty (błąd 2 jednostek jest tu granicznym dopuszczalnym), czyli z 75 świecami. Za chwilę pojawia się ten sam rym, dla odmiany z ceną 1577.7 USD, po czym okolice 77 znowu działają jak magnes, podciągając test niedawnego szczytu w pobliże tej wartości.
Powtarzalność tej początkowej wartości, 76.9 staje się wyraźna. I jeszcze coś. Myślisz, Czytelniku, że wartość 1551.1 jako minimum pierwszej fali spadkowej od szczytu 1598.5(89) jest tu przypadkowa? Otóż nie. Wystarczy tylko od wartości maksimum z 3 lutego, ale tej odnotowanej na kontrakcie GCG20, czyli 1589.0 odjąć wcześniejsze minimum 1536.4:

1589-1536.4 = 52.6 USD

A więc znowu replikacja!
To działa wszędzie, na każdym, dostatecznie płynnym rynku. I w każdym interwale czasowym. Jeff Greenblatt, któremu zawdzięczamy odkrycie i upublicznienie tego zjawiska (jak i jego nazwę) swoje badania rozpoczynał zazwyczaj od 1 minutowych wykresów kontraktów na indeks DJIA, oznaczanych symbolem YM. Jeśli tam coś odkrywał, sprawdzał potem powszechność występowania zjawiska na innych instrumentach i innych interwałach czasowych, upubliczniając je dopiero po stwierdzeniu, że rzecz jest uniwersalna. Replikacja może się pojawić wszędzie: w cenie maksimum lub minimum, różnicach tychże cen, w czasie między ekstremami, w różnicy stopni Square of 9 Ganna czy stosunku różnicy długości sąsiadujących ze sobą fal rynkowych (np. korekcyjne zniesienie wcześniejszej fali wzrostowej, wynoszące 0.77, by trzymać się naszego powyższego przykładu ze złotem) . Zazwyczaj w trakcie rozwoju sytuacji między odległymi od siebie, dość istotnymi ekstremami rynku może pojawić się kilka różnych replikacji, naprzemiennych między sobą. W naszym przykładzie wykresu kontynuacyjnego kontraktu na złoto pojawia się jeszcze mniej ważna replikacja 0.9; 9; 90, której tu nie pokazałem.
A jakie to ma praktyczne znaczenie?
To akurat bardzo proste – jeśli tylko zna się wcześniejsze replikacje, bądź potrafi się je na wykresie dość szybko odnaleźć, można zweryfikować, czy pojawiające się właśnie ekstremum trzeba uznać za istotną zmianę trendu, czy tylko drobną korektę o znikomym znaczeniu dla rozwoju sytuacji w naszym interwale czasowym.
Tworzenie się replikacji podlega pewnym, regularnym tendencjom i jeśli się wie, gdzie ich szukać, znalezienie nie nastręcza jakichś specjalnych problemów. I tu….doszliśmy do ściany. Więcej powiedzieć nie mogę bez naruszenia praw autorskich Jeffa, czego nie mam zamiaru robić, zgodnie z tym, co już parę razy tu deklarowałem. Kto jest zaciekawiony bardziej, powinien zapisać się na bezpłatnego newslettera Jeffa, w którym pokazuje on pewne elementy wypracowanego w ostatnich latach systemu, a jeszcze bardziej zainteresowani mogą nabyć jego podręczniki w języku angielskim (manuals), które osobiście sprzedaje w formacie PDF. Po przykrych doświadczeniach z wydawcami, zdecydował się sam być swoim wydawcą, więc nie można tego znaleźć w księgarniach.
Adres kontaktowy:

https://www.lucaswaveinternational.com/

Powtórzę jeszcze raz coś, co również tu wcześniej podkreślałem – z Jeffem nie łączą mnie żadne relacje biznesowe, nie jestem jego przedstawicielem handlowym, nie pobieram od niego żadnych środków finansowych za reklamę, nie prowadzę żadnych szkoleń w jego imieniu. Łączy mnie z nim jedynie kilkuletnia internetowa znajomość, a wszystko co tu piszę, wynika z fascynacji jego odkryciami. I myślę, że również część moich Czytelników jest tymi odkryciami co najmniej mocno zafrapowana. O ile mi wiadomo Jeff jest jedynym człowiekiem publicznie pokazującym takie rzeczy. Możliwe, że nie jest jedynym, który to odkrył (lub jak osobiście sądzę, odkrył po latach ponownie to samo, co Gann ponad 100 lat temu), ale nie spotkałem nikogo innego, kto by coś takiego pokazywał publicznie, a trochę się po różnych rynkowych forach, grupach czy specjalistach poobijałem.

Przejdźmy teraz do drugiej części wpisu. Tę część proszę traktować z pewną rezerwą i lekkim przymrużeniem oka. To może wyjść, ale nie musi. Proszę patrzeć na to, jak na długoterminową prognozę pogody. Jeśli to, co tu poniżej przewiduję się uda, będę mieć powód do dumy, a metody Jeffa – do rosnącej sławy. Ale tak naprawdę nie o to w nich chodzi, by przewidywać, lecz by móc rozpoznawać ekstrema jak najszybciej po ich uformowaniu, co umożliwia wczesne wchodzenie w nowy trend, znacznie wcześniejsze i znacznie pewniejsze, niż u większości innych metod. Do tego metody te wykorzystuję na co dzień.
Prognozowanie zachowania rynku to zadanie bliskie beznadziejnemu, rzecz z kategorii wyjdzie lub nie wyjdzie, i tak należy traktować dalszą część tego tekstu. Tym razem przyjrzymy się wykresom srebra, ale z racji bardzo mocnej korelacji tego metalu ze złotem, większość wniosków można tu zastosować również i do niego.
Wcześniej napomknąłem o tym, że być może potrafię określić datę zmiany trendu. Dość mocnym wskazaniem od wielu różnych ekstremów jest najbliższe święto w USA – Dzień Urodzin Washingtona, obchodzony w tym roku 17 lutego (Washington urodził się naprawdę 22 lutego, ale święto corocznie obchodzi się w ostatni poniedziałek przed tą datą, chyba że 22 lutego w danym roku przypada akurat w poniedziałek).
Pierwszą poszlaką jest tu już fakt, że metale szlachetne lubią formować mniej lub bardziej istotne ekstrema w dni amerykańskich świąt.
Zrobię teraz coś, czego nie robiłem tu dotąd wcale i co jest jeszcze bardziej ryzykowne: nie dość, że podam węzeł, w którym zbiegają się wskazania od kilku ważnych ekstremów, to dodatkowo zaryzykuję nawet podanie ceny minimum, na której zakończyć mogłaby się w tym dniu korekta na srebrze. Powinny to być bardzo bliskie okolice 17.28 USD/oz (plus minus 2 centy, ale wskazana byłaby różnica nie więcej niż o 1c czyli 0.01 USD/oz)
Normalnie tego nie robię, bo w 99,999% wypadków taka próba nie ma żadnych, najmniejszych nawet podstaw, a miejsc możliwości reakcji ceny na wykresie, nawet metodami Jeffa da się w każdym momencie znaleźć co najmniej kilka.
Ale w tym konkretnym wypadku taka podstawa niespodziewanie się pojawiła – to „dziwne” dno na poziomie 17.28 USD/oz, które uformowało się w dniu 29.01.br.
Z punktu widzenia zwykłej analizy technicznej to dno nie jest „dziwne”, jest normalnym dnem, powstałym w pobliżu wznoszącej się linii trendu. Użyłem słowa „dziwne” bo jest ono dość słabe, patrząc na sprawę metodami Jeffa, a jednocześnie dało zaskakująco mocne, jak na tę słabość, odbicie.
Najprościej mówiąc, założyłem tu w ramach roboczej hipotezy możliwość powstania podwójnego dna, będącego zarazem testem dna z 29.01, tym razem o mocniejszym charakterze wg metod Jeffa i zacząłem sprawdzać tę możliwość w stosunku do Dnia Urodzin Washingtona. Rezultaty poniżej:

Silver 28 trading days

Pierwszy wykres całkiem zrozumiały – w tym dniu mamy 28 sesję, licząc od szczytu z 8.01. 2020, więc dostalibyśmy tu całkiem sensowne „rymowanie się” ceny i czasu. Sprawa zaczyna być coraz ciekawsza, jeśli dołożę do tego, że dzień 17 lutego znajduje się 328 stopni słonecznych od punktu Równonocy Wiosennej 2019 r; przypomnę, że Gann traktował dzień wiosennej Równonocy jak początek nowego roku giełdowego. Chyba nie bez powodu.

Silver fut calendar
Drugi wykres, dni kalendarzowych, pokazuje, że 17 lutego wypada dokładnie 265 dni od dna z 28.05.2019, a przy minimum na poziomie 14.265 USD/oz mamy tu bardzo ładną wibrację po na części ułamkowej tej ceny. Jeśli dodam, że te 265 dni to równocześnie 262 (pochodna od 2.618 Fibonacciego) słoneczne stopnie kątowe, rzecz robi się znowu bardziej interesująca.
A co to za 70 dni i z czym związane? Już tłumaczę.

Sprawdźmy stosunek spadku liczonego od szczytu z 8.01 (18.895 USD/oz) do dna z 29.01 do wcześniejszej fali wzrostowej, zakończonej na tymże szczycie z dnia 8.01

18.895 – 17.28 = 1.615 (ładna zbieżność z 1.618 Fibonacciego, prawda? Najmniejsza możliwa zmiana na srebrze na rynku kontraktów to 0,005 USD/oz, więc bliżej do 1.618 dojść już prawie nie można, za wyjątkiem 1.62)

18.895 – 16.565 = 2.33 (tu znowu ładna zbieżność z 233, wyrazem z ciągu Fibonacciego)

1.615/2.33 = 0.6931

i wartość ta ładnie by się rymowała właśnie z naszymi 70 dniami, liczonymi od dna z 9.12.2019 na poziomie 16.565 USD/oz

Dodatkowo: tu też mamy typową replikację. Czytelnik jest proszony o samodzielne policzenie różnicy między szczytami z 31.01.2019 (16.20 USD/oz) lub z 20.02.2019 (16.195 USD/oz) a ważnym dnem z 14.11.2018 (13.86) a następnie porównanie otrzymanej wartości z ostatnią falą wzrostową na srebrze (2.33 USD/oz), o której pisałem powyżej 

Czy to zadziała? Nie wiem. Sprawdzenie się tej hipotezy na pewno mile połechtałoby moje ego, ale jak wspomniałem – nie o to w tym chodzi, to tylko taki element, podnoszący trochę atrakcyjność moich wypocin 🙂 . Już bardziej serio traktuję prognozę czasową: uważam, że coś tego 17 lutego powinno się na rynku metali szlachetnych stać.
O ile się nie mylę, amerykański Comex/Nymex, na którym obracane są kontrakty m.in. na metale szlachetne w tym dniu nie działa, ale jest jeszcze przecież Sydney, Osaka, Singapur czy Londyn, połączone w jedną globalną sieć z nowojorską giełdą metali…

POST SCRIPTUM DO WPISU (10.02.20)

W teorii rynek złota zrobił mi dziś kawał, łamiąc szczyty GC na poziomie ~1577 USD/oz i wychodząc na poziom 1580.5 USD. W praktyce okazuje się, że zamienił jeden rodzaj replikacji na inny: dzisiejszy szczyt na poziomie 1580.5 wypadł….dokładnie 77 godzin od dna 1551.1 USD/oz. Kto nie wierzy, niech sam sprawdzi 🙂 🙂

POST SCRIPTUM DO WPISU (12.02.20)

Będziecie bardzo zaskoczeni, jeśli Wam powiem, że wczorajsza (11.02) kontra spadków na złocie na wykresie 5 minutowym trwała dokładnie 51 świec, a samo odbicie to 1572.9 – 1565.2 = 7.7 USD? 🙂 🙂
Ładne, prawda?

Cienie lat dawnych
płaczą łzami staruchy
księżyc nas słucha

Basho (z dziennika Sarahinakiko, 1688)

Written by songmun

9 lutego 2020 at 18:58

Życzenia

11 Komentarzy

Nie zdążę już napisać niczego nowego do końca roku.

Życzę Wszystkim Czytelnikom Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku.

Update ostatniego wpisu o srebrze (bez wykresu):

Dołek z 9.12.2019 na srebrze (silver futures) wygląda na mocny i trwały. Minimum na poziomie 16.565 USD/oz powstało 56 tygodni od zeszłorocznego dna, co się ładnie rymuje. Jest to też 386 stopni słonecznych od tegoż dna (13.86 USD/oz). Dodatkowo: spadek od 19.75 do 16.565 USD/oz to 67.3 stopnie w Square of 9 Ganna w czasie 68 sesji (squaring) Ten dołek jest bez porównania mocniejszy od poprzedniego na 16.615 USD/oz. Powinien być dnem końcowym korekty.

Teraz rynek powinien go testować. Myślę, że możliwe dno tego testu to okolice Przesilenia Zimowego, ewentualnie okolice przełomu 2019/20.

Początek roku 2020 na moje czucie powinien przynieść wyraźniejsze ruchy srebra w górę, do tego czasu widziałbym zbieranie sił w formie konsolidacji nad dołkiem z 9.12.2019

Dobry świat: rosa
Kapie po kropli,
Po dwie.

Issa (1763-1827)

Written by songmun

19 grudnia 2019 at 15:50

Napisane w Uncategorized

Srebro – uzupełnienie

9 Komentarzy

Nie wiem, jak mogłem to tak przegapić 🙂

Listopadowe dno na srebrze znajduje się 162.5 stopnia słonecznego od majowego dna!!!

Nie będzie drugiego zejścia silver futures do ceny 16.615 USD/oz i podwójnego dna, które zapowiadałem w poprzednim wpisie. To jest mocne i pewne dno!

Jedyne co widzimy, to serię ostrożnych , korekcyjnych testów, które tylko zbliżają się na kilkadziesiąt centów powyżej minimum z 12 listopada, a przy okazji są formą akumulacji pozycji.

Silver 162

Na górskiej ścieżce
wysuszyłem ten kielich
– z chryzantemą

Basho (ze zbioru Bando Taro, 1671)

Written by songmun

2 grudnia 2019 at 18:14

Napisane w Uncategorized

Tagged with , ,

Metalowy Black Friday

14 Komentarzy

No to wracam do tematu, po dokonaniu poprawek w danych cenowych dla srebra.
Zacznę znowu od cytatu z samego siebie, ale uważam to za konieczne:

„[…]Choć na dziś wygląda na to, że tego 19-20.11 powinien pojawić się dołek, jako nabardziej prawdopodobny, nie mogę wykluczyć zrobienia się w tym miejscu zamiast niego lokalnego, mało znaczącego szczyciku, kładącego całą koncepcję[…]”

No i dokładnie to się stało 🙂
Tak też bywa. Proszę pamiętać o jednym: używając tu na blogu systemu Kairos tak naprawdę bawię się w prognozowanie na potrzeby tekstu. Ten system (jak każdy inny) ma ograniczone możliwości prognozowania przyszłej sytuacji, co nie oznacza, że one nie istnieją. Tym, do czego ten system najbardziej się nadaje, jest rozpoznawanie już zaistniałych ekstremów i przede wszystkim tak wykorzystuję go na co dzień. W prognozach opieram się na fakcie, że system pozwala wskazać punkty, gdzie nakładają się oddziaływania wielu różnych ekstremów itd. Takie miejsca zazwyczaj działają, kwestią otwartą pozostaje w jaki sposób. Bywa, że w inny od oczekiwanego 🙂
Przejdźmy do meritum.
W poprzednim wpisie pisałem o układzie, widocznym na złocie, bez jego pokazania na wykresie tygodniowym. Czas uzupełnić ten brak.
Proszę zerknąć, jak ładnie 2 dawne ekstrema złota wibrują z liczbą tygodni, dzielącą je od przyszłego tygodnia:

GC wkly

Proszę też zapamiętać wartość niedawnego minimum na złocie – 1446.2 USD/oz, będzie nam jeszcze za chwilę potrzebne.
Zerknijmy teraz na wykres kontraktów na srebro (silver futures, SI)
Mamy tu jedno ciekawe miejsce – piątek, dzień po Thanksgiving, czyli Black Friday (ten czwartek jest w USA wolny).
Spójrzmy: w tym dniu będzie 61 sesji od wrześniowego szczytu:

Silver 61 262

a także 262 sesje (tym razem już prawidłowo, w poprzednim wpisie było to pokazane błędnie) od dna z 14 listopada 2018 roku (13.86 USD/oz)
– I to ma być to ważne? Pokazywałeś już mnóstwo podobnych układów z sesjami czy dniami kalendarzowymi, bazującymi na współczynnikach Fibonacciego, które nie wypaliły, bądź dały jakieś mikre, nieważne ekstrema…
– Prawda. Ale tutaj może być coś dużo więcej, niż tylko to, pod pewnymi warunkami, ale nie tak znowu nieprawdopodobnymi.
Twierdzę, że na srebrze mamy kilka układów replikacyjnych (powtarzających się w różnych miejscach rymowanek cyfrowych), a najważniejszym z nich obecnie jest rymowanie się z głównymi współczynnikami Fibonacciego (0.618; 1.618 i 2.618).
To widać już w samych niedawnych ekstremach cenowych (16.20, 16.195; 14.265 – tu rymują się tysięczne, najmniejszym tickiem na rynku Comex jest 5 tysięcznych, więc dlatego mamy 265 a nie 262; a także kolejny rym na tysięcznych: 16.615), ale to byłoby za mało, bym zdecydował się zawracać Ci Czytelniku, tym głowę.
Spójrz proszę na poniższy wykres. Mamy tu 3 miejsca, zaznaczone pionowymi kreskami. Pierwsza od lewej odpowiada początkowi Nowego Roku Giełdowego wg Ganna czyli Równonocy Wiosennej – druga to 161 „stopni słonecznych” czyli miejsce, w którym pozycja Ziemii na orbicie jest oddalona od 161 stopni kątowych od miejsca, w którym była w dniu Nowego Roku Giełdowego:

Silver solar degrees

Traf chce, że to dokładnie miejsce wrześniowego szczytu na poziomie 19.75 USD/oz 🙂
Trzecie miejsce to Black Friday – tu mamy 246 stopni kątowych odległości od Równonocy Wiosennej. Do tej cyfry jeszcze wrócimy niżej.
Niejako tylko dla porządku przypomnę, że Black Friday na srebrze to również dokładnie 180 stopni słonecznych (czyli dokładnie pół roku!) od dna z 28 maja na poziomie 14.265 USD/oz

Silver 180 degrees

Wróćmy do kwestii pochodnych replikacji od współczynników Fibonacciego:

Porównajmy teraz rozmiary dwóch ostatnich korekt na srebrze. Obecna, z dotychczasowym minimum na poziomie 16.615 USD/oz to spadek o 3.315 USD, styczniowo-majowa to spadek o 1.935 USD.

Silver corrections

Jeśli podzielić te wartości przez siebie, otrzymujemy stosunek….1.62 !!!! Ładnie się rymuje ze stopniami słonecznymi na niedawnym, wrześniowym szczycie, a także z ilością sesji, jaka upłynie w dniu Black Friday od tego szczytu (61 sesji), prawda?
Co ciekawe bardzo podobną rzecz możemy zaobserwować na złocie. Spadek z 1566.2 do 1466.2 USD/oz to dokładnie 120USD. Z kolei lutowo – majowa korekta to spadek o 82.5 USD.

Gold 2 corrections

Jeśli podzielić te dwie wartości przez siebie, dostaniemy stosunek 1,4545… dobrze rymujący się z dziesiątkami niedawnego minimum (1446.2 USD/oz) i z liczbą sesji, jaka upłynie od majowego dna na poziomie 1267.3USD do Black Friday (147 sesji), prawda? A do tego to: pamiętasz jeszcze Czytelniku liczbę stopni słonecznych, liczonych od Nowego Roku, jaką ma Black Friday (246)? Znowu rym do minimum na złocie…

Te obserwacje to nie jest przypadek. To jest coś, co nie tak dawno odkrył Jeff Greenblatt (zaskoczenie, prawda? 🙂 ). To jeden ze schematów w tendencji, którą nazwał Counter Reversal Play. Jest tych schematów różnego typu więcej, a ich cechą wspólną jest związek stosunku dwóch sąsiednich korekt zasadniczego trendu z mierzonym czasem, w różnych postaciach; i nie tylko z czasem.
Hej, wielbiciele Teorii Fal Elliotta! Widzicie to? To coś dużo, dużo, dużo więcej niż proste zniesienia o 38,2% czy 62%, o których uczą w podręcznikach falowych! To coś, o czym się Falowcom nie śniło !!!! 🙂 Kto z Falowców mierzy stosunki korekt do siebie i jeszcze porównuje je z czasem?

Dobra, ale przecież sam mówisz, że te niedawne minima to nie są TE dołki? Owszem. I dlatego nadszedł w końcu czas na moją hipotezę:
Uważam, że w Black Friday dojdzie do testu niedawnych dołków, a kursy spadną w ich pobliże na tyle dokładnie, by nie zmieniło to specjalnie stosunków dwóch korekt, które pokazałem powyżej. Mówiąc jeszcze prościej: spodziewam się w tym dniu testów niedawnych minimów w taki sposób, że te dna będą bardzo bliskie ich wartościom (czyli 16.615 USD na srebrze plus minus 1-2 centy i 1446.2 USD plus minus 1-2 USD), dna te się ostatecznie obronią i uformują odwrócenie spadków w postaci dobrze znanej formacji podwójnego dna.

Oczywiście to tylko hipoteza. Jak widać z powyższego wywodu, dość prawdopodobna, ale póki się nie potwierdzi, nie ma co się nią nadmiernie entuzjazmować. Na pewno jest jednak co bacznie obserwować…

Nastała cisza
śpią już nawet cykady
Ja na rękawach szaty

Buson (1715-1783)

Written by songmun

23 listopada 2019 at 00:05

Potencjalny układ na srebrze

10 Komentarzy

UWAGA: właśnie wyłapałem błędy w bazie danych na kontrakcie na srebro SI , dotyczące ilości sesji w okresie styczeń – wrzesień 2019 i muszę to poprawić. Niestety powyższe powoduje, że wszelkie liczenia sesji w tym wpisie są błędne (np. sesja 19.11 to 123 a nie 126 sesja od majowego dna; liczenia dni kalendarzowych błędne nie są); wymagać to będzie ode mnie poprawienia całości. Proszę na razie traktować ten wpis bardzo ostrożnie i nie sugerować się nim. 

Dzisiaj dość krótko i od razu przechodzę do rzeczy.
W tym tygodniu mamy spory potencjał na zakończenie korekcyjnych spadków na metalach szlachetnych. Najlepiej widać to na wykresach kontraktów futures na srebro (notowanych na giełdzie Comex w NY, symbol SI) i tym metalem się dzisiaj zajmę.
Spójrzmy na wykres w układzie dni kalendarzowych:

Silver 1911 calendar days

19.11 będziemy mieli 76 dni kalendarzowych od szczytu z 4 września br. (19.75 USD/oz) i równocześnie 175 dni kalendarzowych od dna z 28 maja 2019 (14.265 USD/oz). Co to ma za znaczenie? Samo w sobie niewielkie, dopiero porównując z cyferkami setnych ceny na wrześniowym szczycie, coś w kwestiach wibracyjnych zaczyna tu być widoczne.
Uwaga techniczna: na wszystkich wykresach wskazuję tu na 19.11 br., ale dopuszczalny i równie prawdopodobny jest również termin 20.11. W teorii możliwa jest też data 18.11, ale w poniedziałek musiałoby dojść do mocnego spadku, by spełnić warunki, o których poniżej, więc datę tę uznałem za mniej prawdopodobną.

Wykres drugi przedstawia to samo, tylko w dniach sesji rynkowych:

Silver 1911 trading days

Tu z kolei mamy ładne rymowanie się ilości sesji z cyferkami setnych dołka z 28.05; ponadto jest to 261 sesja (pochodna od 2.618) od dna bessy z 14.11.2018.
Dodam jeszcze (choć już bez wykresu), że nadchodzący tydzień jest 26 tygodniem, licząc od dna z 28.05, co znowu ładnie rymuje się z setnymi tego dna….

Wykres 3 bazuje na czymś, co Jeff Greenblatt określa terminem „replication” (replikacja, powtórzenie, powielenie), a co sam zaobserwowałem już parę lat wcześniej, gdy pracowałem nad zarzuconą ostatecznie koncepcją spirali cenowo – czasowej: cena lub różnica cen bardzo często (nie zawsze!!!) odbija się później w upływającym między ekstremami czasie. Doszedłem wtedy do niezbyt eleganckiego sformułowania „cena jest czasem, czas jest ceną”, ale nie umiałem ująć tego w sensowne tendencje pojawiania się replikacji i ostatecznie temat zarzuciłem. Jeff również to zauważył, tylko umiał to wbudować w system tradingu, zbudowany na wibracjach Kairos. Cóż, jest o wiele lepszy ode mnie 🙂

Silver 54 rhymes

Spójrzmy: cały ruch ceny od maja do września to 5.485 USD. To się bardzo ładnie rymowałoby z ilością sesji, liczonych od wrześniowego szczytu do 19.11 (54 sesje) lub 20.11 (55 sesji)

Czy można choć w przybliżeniu określić rejon, do którego cena powinna spaść w tym terminie? Oczywiście dokładnej ceny nie mogę podać, to zresztą absurdalne oczekiwanie, ale wydaje mi się, że będzie to strefa 16.53 – 16.63 USD/oz.
Zauważmy, że spadek np. do ceny 16.55 USD/oz będzie się tu ładnie rymował z 54/55 sesjami od wrześniowego szczytu, a np. dno na poziomie załóżmy 16.58 USD/oz będzie z kolei się dobrze rymowało z procentową wielkością korekcyjnego zniesienia majowo – wrześniowych wzrostów (korekta o 57,7%). Praktycznie każda cena w tym przedziale może pokazać jakieś „rymy” i nie ma sensu się tu wdawać w dalsze, szczegółowe rozważania.

Rynek kontraktów na złoto (GC – dziś bez wykresu) także pokazuje kilka układów czasowych, przypadających na termin 19-20.11, ale już nie tak jasnych i wyraźnych. Z prostszych i bardziej zrozumiałych: 19.11 będziemy mieli niemal 66 tygodni (dokładnie 65 i 6 dni) od dna 16.08.2018, co się rymuje z dziesiątkami i jednostkami minimum w tym dnie (1167.1 USD/oz) oraz dokładnie 176 tygodni od szczytu z lipca 2016 roku, co znowu ładnie rymuje się z dziesiątkami i jednostkami ówczesnego maksimum – 1377.35 USD/oz
A cóż takiego wypada w tym okresie, że miałoby to prowokować Byki do kupna metali?
Bezpośrednio 19.11 nic specjalnego, ale np. 20.11, w godzinach wieczornych czasu polskiego, odtajniona zostanie pełna treść FOMC minutes z ostatniego posiedzenia z 29-30 października. Możliwe, że będzie z niej wynikać np. dużo bardziej gołębie nastawienie FED, niż to sądzono z krótkiej wersji komunikatu, wydanego zaraz po posiedzeniu.
Choć zakładam tu, że dno powinno być jeszcze przed minutes, wcale tak być nie musi. Możliwe, że będzie odwrotnie – minutes okażą się jastrzębie, co zepchnie cenę metali do ostatniego, finałowego spadku po ujawnieniu treści, jeszcze 20.11 w godzinach wieczornych, bądź nawet i nocnych czasu polskiego. Przypominam: pierwsze godziny nocne 21.11 czasu polskiego to nadal jeszcze 20.10 czasu nowojorskiego.

Uwagi końcowe:

1. Na razie jest to układ potencjalny. Prawdopodobny, ale nie pewny.
2. Choć na dziś wygląda na to, że tego 19-20.11 powinien pojawić się dołek, jako nabardziej prawdopodobny, nie mogę wykluczyć zrobienia się w tym miejscu zamiast niego lokalnego, mało znaczącego szczyciku, kładącego całą koncepcję, bądź wręcz dużego wyłamania dołem(wybicia minimów) sporą czarną świecą – takie rzeczy, choć rzadziej, też zdarzają się w podobnych węzłach czasowych. Tu trzeba po prostu zaczekać, co się z tego wykluje i dopiero w przypadku potwierdzenia się scenariusza, odpowiednio doń reagować.

3. Przypominam, że analiza dotyczy cen kontraktów na srebro (silver futures), a nie oferowanego przez platformy CFD instrumentu o nazwie XAGUSD (coś w rodzaju „srebra spot”), którego cena jest obecnie o parę centów za uncję wyższa, niż cena kontraktu.

4. Jeśli to wszystko zadziała, minimalny zasięg ruchu to okolice wrześniowego szczytu (19.75), a dość prawdopodobny – rejon szczytu z lipca 2016 (21.17USD/oz)

Prawdziwe posłuszeństwo:
kwiat przemawia cichutko
do własnego ucha

Onitsura (1660-1738)

 

Written by songmun

17 listopada 2019 at 16:18