NATURA BRAMY

Rynki Ekonomia Gospodarka Świat i czasem Polityka

Komunikat

with 92 comments

Szanowni Czytelnicy!

Z przykrością informuję, że Wasze oczekiwanie na kolejny mój wpis z konieczności się przedłuży. Właśnie wróciłem z izby przyjęć ze szpitala z unieruchomionymi palcami prawej ręki- złamania palców. O ile lewą ręką jako tako potrafię pisać na klawiaturze, to niestety tylko krótkie teksty. Kolejny wpis jest dla mnie w obecnym stanie zbyt dużym wyczynem.

Musicie się więc uzbroić w cierpliwość. Do czasu odzyskania pełnej sprawności w obu dłoniach będę obecny jedynie na twitterze – adres @SongMun67. Na krótkie twitterowe analizy jeszcze mnie stać:-)

Jeszcze raz przepraszam, i proszę o cierpliwość

SM

Written by songmun

5 Marzec 2016 at 15:10

Napisane w Uncategorized

Panie Gann, pomóż pan!

with 25 comments

Wiem, miało być o PLN. Ten temat nie ucieknie, a wpis rodzi się; w bólach, fakt, ale jest postęp. Jest za to inny temat nie cierpiący zwłoki, bo dość szybko się zdezaktualizuje. Oczywiście rynek akcji.

Myślę, że po ostatnich pokazach mocy w wykonaniu Niedźwiedzi mało pozostało niepoprawnych Byków. Zresztą moje myślenie niewiele ma tu do rzeczy, tegotygodniowy wskaźnik sentymentu AAII nie pozostawia złudzeń: 19,2% Byków (zmiana od zeszłego tygodnia: -8,3%) i 48,7% (+14,0%) Niedźwiedzi w USA.

AAIIcyfry

W nieco szerszej skali: żółty – Byki, niebieski – Neutralni, zielony – Niedźwiedzie

AAII obrazek

W jeszcze większej skali sytuację pokazuje poniższy wykres, pozyskany od Tom’a McClellan’a (bez ostatniego, najświeższego odczytu). Procent Niedźwiedzi, skala odwrócona dla łatwiejszego porównania z indeksem S&P500 (SPX):

McClellanbears

W Europie, dużo mocniej bitej przez Niedźwiedzie ostatnimi czasy, głównie za sprawą zachodnioeuropejskich banków, które zdaje się tym razem są owym „durniem, który coś głupiego zrobił z łatwymi pieniędzmi”, Niedźwiedzi mamy zapewne jeszcze więcej, a Byk to gatunek na wymarciu. Nie czas więc pomyśleć kontrariańsko? Najwyższy! I o tym właśnie ten wpis…

A co do cytatu w poprzednim zdaniu: Anatole Kaletsky twierdził, że swego czasu rozmawiał z nie wymienionym z nazwiska gubernatorem FED i ten miał mu powiedzieć coś takiego: „W każdym cyklu luźnej polityki pieniężnej zawsze znajdzie się co najmniej jeden dureń, który musi zrobić coś głupiego z łatwymi pieniędzmi, które dostarczamy i potem, gdy warunki się zmienią, trzeba go ratować”.

Można by jeszcze długo brnąć w dygresje, ale czas wrócić do tematu.

Zacznijmy od DAX’a. Ostatnio bezlitośnie bity przez Niedźwiedzie, wylądował niemal dokładnie na linii trendu, ciągniętej od dna z 2009 r przez ważne dno z jesieni 2011. Przy okazji jest to poziom zbliżony do dna z października zeszłego roku:

DAXtrendline

klasyczna technika podpowiadałaby, że szanse na dno i znaczniejsze odbicie są dość spore, tym bardziej, że 14 dniowy RSI już po raz 3 w przeciągu ostatnich 30 dni znalazł się poniżej linii 30 punktów. Tego akurat nie będę pokazywać na wykresie. Czytelnik chcący sprawdzić ten fakt, proszony jest o potraktowanie tego jako zadania domowego:-) Jest już w sieci co najmniej kilka portali, oferujących możliwość samodzielnego stworzenia własnego wykresu z najpopularniejszymi oscylatorami.

Skoro w tytule wezwaliśmy na pomoc pana Williama Delberta G. to pozwólmy mu powiedzieć, co sądzi on o obecnej sytuacji DAX’a. Ten wykres zamieściłem pierwotnie na twitterze, tu go tylko powtórzę:

DAXSq9

11.02.2016 Dax zrobił swe minimum na poziomie 9 pełnych obrotów czyli 3240 stopni Spirali Ganna (lub Square of Nine, jeśli ktoś taką nazwę woli), licząc od szczytu DAX z kwietnia 2015.Ściślej rzecz ujmując: 3247 stopni, ale te 7 stopni to jest raptem kilka punktów na indeksie.

A więc Mr Gann również mówi, że to interesujące miejsce….

A co z czasem? Tu znowu pójdę po linii najmniejszego oporu i ponownie wykorzystam wykres, zamieszczony pierwotnie na twitterze 11 lutego, ze stanem rynku na zamknięcie sesji z 10 lutego. Ale skoro jest wciąż aktualny, to dlaczego miałbym tego nie robić? Tym razem to amerykański Nasdaq 100, wybrany przeze mnie dlatego, że układ cykli tygodniowych, wskazujących na ważność minionego tygodnia, jest na nim najlepiej widoczny:

ndxwkly.jpg

dla nie rozumiejących po angielsku:

29 – liczba z ciągu Lucasa; 233 i 377 – liczby z ciągu Fibonacci’ego; 62, 79, 147, 424 – pochodne od różnych współczynników Fibonacci’ego, ich potęg i pierwiastków kwadratowych (0.618, 0.786, 0.146, 4.236); 361, pochodna od 3.618 czyli iloczynu 2.618 x 1.382, oraz 432 – wielokrotność 144, bardzo lubiana przez Gann’a

Zwłaszcza 377 tydzień, liczony od dna NDX z 2008 roku, wydaje się być tu naprawdę istotnym powodem do utworzenia jakiegoś punktu zwrotnego.

Skoro już jesteśmy przy czasie i indeksach w USA także indeks S&P 500 pokazuje coś istotnego czasowo.

Jeśli weźmiemy moment uformowania się szczytu tego indeksu z dnia 20 lipca 2015 r ( przed zamknięciem) i moment formowania się dna z 11 lutego 2016, dostajemy dokładnie 205.8 dni. Jeśli ktoś nie kojarzy, co to za liczba, niech przesunie punkt dziesiętny o 2 miejsca w lewo (uzyskując 2.058) a następnie podniesie tę liczbę do kwadratu. W wyniku tych operacji powinien dostać 4.236 czyli sześcian z 1.618 Fibonacci’ego.

Wróćmy ponownie do Mr Gann’a, bo ma on także coś ciekawego do powiedzenia w sprawie SPX:

SP500sq9

Dna z 20.01 i 11.02.2016 r. formowały się niemal dokładnie na poziomie 618 stopni (pochodna od 0.618) obrotu Spirali Ganna, licząc od listopadowego szczytu indeksu. Właściwie mamy tu jeszcze ciekawszą sytuację – dno z 20.01 utworzyło się dokładnie na poziomie 618 stopni obrotu, a dno z 11.02 jest nieudanym zejściem poniżej tamtego dna

Na koniec zostawiłem sobie wisienkę na tort. To znowu Mr Gann, z jednym ze swych najważniejszych narzędzi: squaringiem cenowo – czasowym (price-time squaring) dla SPX.

Weźmy szczyt z 20 lipca’15 czyli 1832.81 pkt i dno intraday z 11 lutego ’16 czyli 1810.11 pkt.

Różnica – 322.7 pkt. Kto oblatany w „świętych matematycznych ciągach”:-) od razu zauważy, że 322 to liczba z ciągu Lucas’a, bliźniaczego do ciągu Fibonacci’ego.

Idźmy dalej. Od szczytu z 20 lipca do dna z 11 lutego upłynęło 143 sesje (prawie 144 Fibonacci’ego i Gann’a).

SPXpricetime

Podzielmy teraz obie wartości:

322.7 : 143 = 2.2566 a więc ~2.236 czyli pierwiastek kwadratowy z 5.

Gdybyśmy wzięli idealne wartości czyli 322 i 144 otrzymamy dokładnie taką wartość

322 : 144 = 2.236

A więc każda sesja od momentu uformowania się szczytu w dniu 20 lipca zeszłego roku obniżała indeks S&P500 o średnio pierwiastek z 5 punktów. To dość istotny squaring, gdyż pierwiastek z 5 jest w ścisłej matematycznej zależności ze współczynnikami Fibonacci’ego. Dla zainteresowanych – zależności te można znaleźć na Wikipedii w opisie matematycznego obliczania współczynnika Fibonacci’ego.

Co prawda nie jest to najsilniejszy squaring Gann’a czyli tzw. 1 : 1 (ten powstałby np. przy spadku o 322 punkty w czasie 322 dni kalendarzowych lub sesji), nie jest też matematycznie idealny, jest jednak na tyle silny, by brać go jako kolejny istotny czynnik, sugerujący możliwość uformowania się średnioterminowego dna w dniu 11 lutego.

Ostatnim, wcale nie najmniej istotnym czynnikiem, o którym wspomnę jest fakt, że bardzo często średnioterminowe ekstrema „lubią” się tworzyć przed dniami wolnymi od handlu lub z poważnie ograniczonym handlem na rynkach. 15 lutego w USA obchodzone są urodziny George’a Washington’a; to właśnie jeden z takich dni.

Mamy więc wiele różnego kalibru przesłanek co do tego, że 11.02.2016 rynki zrobiły istotne dno. Oczywiście wszystko to należy rozpatrywać w kategorii wysokiego prawdopodobieństwa, a nie absolutnej pewności i odpowiednio do tego ustawiać strategie handlowe. Sugerowałbym zachowanie ostrożności z ewentualnym przechodzeniem na byczą stronę już teraz – to zabawa przeciw trendowi, a to zawsze znacznie większe ryzyko od płynięcia z trendem. Niech rynek ruchami cen wpierw dodatkowo potwierdzi ważność wniosków z tej analizy i wytworzy dogodne miejsca do wejścia w długie pozycje. Wchodząc już teraz najprawdopodobniej będziemy mieć do czynienia z „szarpanym” rynkiem, który co prawda nie przełamuje minimum z 11.02, ale testuje je intensywnymi zejściami w dół, według zasady 3 kroczki w górę, dwa kroczki w dół.

Poza tym nawet najsilniejszy z przedstawionych tu argument, squaring cenowo – czasowy, nie jest betonową zaporą, zatrzymującą każdy ruch i w przypadku przełamania w najbliższych dniach dna z 11 lutego dostaniemy silny sygnał tego, że rynek chce iść ostro, długo i głęboko znacznie niżej od obecnych poziomów.

Przypomnę tylko, że z takim przypadkiem mieliśmy do czynienia ponad 2,5 roku temu na złocie – „wszystko” przemawiało za obroną wsparcia, na którym pojawił się squaring, a ono pękło jak zapałka:

https://naturabramy.wordpress.com/2013/06/27/negatywna-odpowiedz-to-tez-odpowiedz/

Wystarczy zerknąć gdzie złoto było wtedy (26 czerwca 2013) i gdzie jest dziś, by zrozumieć, jak istotnym sygnałem było ówczesne połamanie squaringu 1: 1 i to pomimo olbrzymiego wyprzedania rynku złota, silniejszego od tego, z którym mamy obecnie do czynienia na rynkach akcji.

No dobrze, a co dalej, zakładając, że squaring się obroni? Sądzę, ze mamy przed sobą jakieś 3 – 5 tygodni korekcyjnych wzrostów, których głównym zadaniem będzie zlikwidowanie silnego technicznego wyprzedania rynków akcji i rozmycie zbyt niedźwiedzich nastrojów, tak by spora część obecnie niedźwiedzio nastawionych do rynku, znowu przeszła na byczą stronę, co pozwoli trendowi spadkowemu ponownie „żywić się” różnicą zdań między inwestorami. Mówiąc prościej – powinnismy teraz mieć istotne, średnioterminowe odbicie w ramach bessy.

Zauważmy, że spadki od listopada 2015 do 11 lutego dla indeksu SPX trwały 68 sesji. 23,6% z tej wartości to 16 sesji, a 38,2% to 26 sesji czyli plus minus nasze 3-5 tygodni.

Proszę też spojrzeć jeszcze raz na wykres tygodniowych cykli czasowych na Nasdaq 100 i zauważyć, że jeśli do minionego tygodnia dodalibyśmy 5 tygodni, to na ten moment w przyszłości dostaniemy 382 tygodnie (pochodna od 0.382) od dna z listopada 2008 tego indeksu i 34 tygodnie (liczba Fibonacci’ego) od jego szczytu z lipca 2015. Jak tak lepiej poszperać w kalendarzu, to okazuje się, że niemal dokładnie wtedy wypadnie „Giełdowy Nowy Rok Gann’a” (Gann Master Timing Seasonal Point) czyli Równonoc Wiosenna, jeden z najważniejszych dla Gann’a okresów, kiedy wyjątkowo bacznie obserwował on rynki w oczekiwaniu możliwych punktów zwrotnych..

Z ciekawszych wydarzeń – na mniej więcej ten moment przypada (jakżeby inaczej?:-) )marcowe posiedzenie FED (15-16), połączone z ogłoszeniem przewidywań stanu gospodarki przez panią Yellen. Granie pod „zmianę nastawienia FED”, do którego nie dojdzie, lub dojdzie w zbyt małym stopniu byłoby bardzo sensownym psychologicznym „napędem” takiego odbicia.

W dłuższym terminie nie widzę powodu do zmiany mojego niedźwiedziego nastawienia, a mój „przewodnik”, któremu pozwalam się prowadzić od sierpnia 2015, czyli trójkąt na indeksie CAC40:

https://naturabramy.wordpress.com/2015/08/27/francuski-trojkat/

jak do tej pory spisuje się znakomicie. Zmieniać konie na środku brodu rzeki?:-)

P.S. Jako dodatek, wrzucam tu tygodniowy wykres EUR/PLN. To, co się stało w tym roku na tej parze, wygląda na typowe wybicie z kilkuletniego trendu bocznego, po którym rynek wszedł w korekcyjne cofnięcie nad połamaną linią oporu (różowa elipsa). Zachowanie tej pary w czasie nadchodzącej korekty spadków na rynkach akcji, zazwyczaj wiążącej się z generalną poprawą nastrojów w kierunku instrumentów „risk on”, powie nam więcej o jakości tego wybicia. Obrona górnej czerwonej linii, zgodnie z zasadą zmiany biegunów (przełamany opór staje się wsparciem) będzie sygnałem dużego parcia na osłabienie PLN. Ewentualne jej połamanie nie musi zaraz oznaczać, że tego parcia nie ma, ale będzie wskazywać na jego znacznie mniejszą siłę

eurpln wkly

Szerzej o tym w kolejnych wpisach, na razie warto to bacznie obserwować. Na dziś to tyle.

W tej okolicy
wszystko, co wzrok obejmie
takie jest chłodne
Basho (z dziennika Oinikki, 1688)

 

Written by songmun

13 Luty 2016 at 20:27

Z Nowym Rokiem cz.I: FED i nastroje

with 55 comments

Wreszcie ponownie w domu i na własnym komputerze, a nie na pożyczanych, z klawiaturą qwertz i wszystkimi tymi umlautami:-)

To zacznijmy, bo czas nagli.

Pierwotnie miał być to jeden, bardzo długi wpis, który tworzę już od poniedziałku. Dziś jednak zdecydowałem, że podzielę go na dwie części. Część pierwszą, bardziej makroekonomiczną i „nastrojową” niż typowo rynkowo – wykresową puszczam już teraz, a część drugą właśnie piszę z zamiarem jej w miarę szybkiego opublikowania.

Zdecydowałem się zacząć nietypowo, od poniższego wykresu, bo to właściwie ustawia wszystko. Jeśli ktoś miał wątpliwości, dlaczego rynki akcji spadają, a surowce nie mogą się poważniej odbić, po obejrzeniu poniższego wykresu powinien się takowych pozbyć:

chart 1

FEDrevrepo

Wykres pożyczyłem od Ioan Smith, na twitter ‚ze pod adresem @moved_average.

Na tle indeksu S&P500 mamy tu przedstawione ruchy bazy monetarnej USD (biała linia, lewa skala, w legendzie oznaczona jako ARDIMONY Index). Wykres jest świeży, to dzisiejsza aktualizacja poprzedniego, sprzed tygodnia

Tych którzy rozumieją ten wykres bez moich dodatkowych słów przepraszam za to, co napiszę poniżej. Ale muszę brać pod uwagę i to, że część Czytelników nie musi wiedzieć, o co w tym chodzi i to specjalnie dla nich poniższe, mocno uproszczone wyjaśnienia.

FED rozpoczął poważniejsze zdejmowanie pieniądza z rynku (i to jak widać intensywne) poprzez operacje odwróconego repo (reversed repo), więc wszyscy ci, którzy dotąd byli mocno zaangażowani w kupowanie jakiekolwiek aktywów za pożyczane dolary z dużą dźwignią, muszą zgromadzić więcej gotówki i zacząć oddawać kredyty, co oznacza, że trzeba zmniejszyć zakupy i sprzedawać to, co najbardziej płynne i łatwe do sprzedania.

O ile reversed repo są operacjami krótkoterminowymi, nic nie stoi na przeszkodzie, by sam proces wielokrotnie powtarzać, czyniąc z niego operację średnioterminową, co jak pokazuje wykres 1, ma właśnie miejsce.

Czy w tej sytuacji ktokolwiek jeszcze dziwi się, że podaż jak dotąd sprawnie zasypuje każdy pojawiający się popyt na większości najpłynniejszych instrumentów, zaliczanych do kategorii „risk on”?

Drugi wykres, który chcę tu przedstawić, choć znacznie mniej oczywisty od pierwszego, uważam za równie doniosły, jeśli nie wręcz donioślejszy w swych długofalowych następstwach. Nie od razu zrozumiałem jego ważność. Dopiero kolejne spojrzenie, dużo uważniejsze, uświadomiło mi jego niesamowitą istotność.

To znowu wykres z twittera, tym razem źródło to Aurelija Augulyte (@auaurelija), łotewska ekonomistka ze skandynawskiego banku Nordea:

chart 2

aurelija.png large

Cóż to takiego? Na tle pomarańczowej linii – notowanego na CBOE indeksu zmienności VIX dla S&P500 w wersji gotówkowej mamy przedstawione linią białą (zapewne przy użyciu statystyk dostępnych w wyszukiwarkach) ilość pojawiających się różnych dokumentów czy wpisów dotyczących recesji.

Wykres jest długookresowy. Autorka, zamieszczając wykres, niestety obcięła jego skalę czasową. Po obejrzeniu jakiegokolwiek wykresu VIX nie jest trudno ustalić, że obejmuje on mniej więcej ostatnie dziesięciolecie, czyli lata 2006 – 2016 (oczywiście początek). Wykres został upubliczniony 11.01.2016 r.

Przypomnę ABC interpretacji VIX: generalnie indeks VIX rośnie, gdy oczekiwane są spadki S&P500 (SPX), a spada, gdy mamy oczekiwanie stałych i stabilnych wzrostów, stąd też VIX często nazywany jest „indeksem strachu”. Nietrudno zauważyć, że VIX osiągnął maksymalne wartości we wrześniu 2008 (na tym wykresie ok. 80, wg moich danych chwilowo było to nawet 89 punktów), co jest do dziś absolutnym rekordem w historii notowania tego instrumentu. Z jakich powodów, chyba nie trzeba przypominać?

Porównując obie linie ze sobą już na pierwszy rzut oka widać, że ilość dokumentów ze słowem „recesja”, pojawiających się w sieci, dość dobrze koreluje z zachowaniem wykresu VIX, co chyba niespecjalnie dziwi, zważywszy, że SPX jest uważany za bardzo dobry wskaźnik wyprzedzający stanu gospodarki i praktycznie każde większe spadki indeksu, tu obrazowane przez ruch w górę VIX, rodzą w wielu głowach pytanie: czy grozi nam recesja (w USA oczywiście)?

I teraz to, co decyduje o jego olbrzymiej istotności – przy porównywaniu dwóch różnych wykresów skorelowanych ze sobą, zawsze najciekawsze są te miejsca, gdzie owa korelacja chwilowo zanika. I z takim właśnie zanikiem korelacji mamy do czynienia na przełomie 2015 i 2016 roku. Ewidentnie VIX zaczął wzrosty, oczywiście wywołane tym, co widzieliśmy w pierwszych dniach stycznia tego roku na amerykańskich, i nie tylko, indeksach giełdowych. Tymczasem ilość dokumentów ze słowem „recesja” istotnie spadła do najmniejszej od początku hossy z 2009, ba od marca – kwietnia 2007 roku. Wyjątkowo liczna grupa ekonomistów nie spodziewa się recesji w USA!

Zacznę od interpretacji samej autorki wykresu. W oryginale brzmiała ona tak:

„my favorite recession chart says „sell vol” #VIX

Tłumacząc z twitterowego i ekonomicznego slangu, Aurelija mówi tu: „Mój ulubiony wykres dotyczący recesji pokazuje „sprzedaj zmienność” (czyli zajmij pozycję krótką na kontraktach futures na VIX, handlowanych na chicagowskiej CBOE). W domyśle: bo wartość VIX będzie spadać, czyli indeks SPX wróci do hossy w ślad za spadającym do rekordowo niskich wartości wskaźnikiem ilości dokumentów ze słowem „recesja”.

Z faktu występowania korelacji dwóch różnych zjawisk można niemal zawsze wyciągnąć 2 przeciwstawne wnioski co do przyczyny i skutku, wzajemnie sprzeczne, z których tylko jeden może być prawdziwy. Przykład?

Koguty zazwyczaj pieją po raz pierwszy tuż przed wschodem Słońca. Korelacja wschodu Słońca i piania koguta jest więc faktem. Z tego faktu możemy wyciągnąć dwa sprzeczne wnioski:

1. Kogut wyczuwa, że zbliża się wschód Słońca, więc pieje. Słońce jest przyczyną – pianie skutkiem.

2. Pianie koguta powoduje, że Słońce w końcu wschodzi:-)

Osobiście podejrzewam, że większość kogutów to zwolennicy tej drugiej opcji:-).

Identycznie widzę interpretację A. Augulyte, która dla mnie podąża tu śladem koguta z opcji 2:-).

Zastanówmy się przez chwilę: kto przede wszystkim publikuje w internecie jakiekolwiek dokumenty (wpisy blogowe, artykuły naukowe itp) ze słowem „recesja”? Zawodowi ekonomiści plus różnego rodzaju pół i „ćwierć – zawodowcy” a także zupełni amatorzy pasjonaci, jak m.in. niżej podpisany. Czy ta grupa (jako całość, a nie jej pojedynczy przedstawiciele!) może się pochwalić jakimiś znaczącymi sukcesami w prognozowaniu czy to rynków niedźwiedzia czy to recesji? Pytanie retoryczne, zważywszy na dobrze znany przechył ekonomistów, zwłaszcza tych zawodowych, na optymistyczną stronę widzenia świata. Pani Aurelija po prostu pokłada nadmierną wiarę w zdolności i umiejętności prognozowania swojej grupy zawodowej.

Moja interpretacja jest dokładnie odwrotna w stosunku do tej, przedstawionej przez panią Aureliję. Rynek (tu akurat obrazowany przez VIX) sygnalizuje już wzrost zmienności, czego jeszcze „nie dostrzegają” piszący o recesji, ale wkrótce „dostrzegą” i wskaźnik ten podąży za rosnącym VIX.

Historia wielokrotnie dowiodła, że rynek bez porównania lepiej od ekonomistów radził sobie z prognozowaniem pogorszenia przyszłej sytuacji gospodarczej i o ile nie każdy większy spadek rynku akcji jest zapowiedzią recesji, to na pewno każda recesja była odpowiednio wcześnie poprzedzona przez wyraźny spadek rynku akcji.

Kolejne pytanie, które sobie zadałem kontemplując wykres nr 2 było następujące: a dlaczego owi piszący o recesji „nie dostrzegają” jeszcze ruchu VIX?

Oooo i tu wreszcie dochodzimy do sedna! Zacznijmy od psychologii ważnych zwrotów rynkowych.

Mocno nadużywane w komentarzach giełdowych pojęcie „ściana strachu” („rynek wspina się po ścianie strachu”) jest tak naprawdę opisem stanu zbiorowej psychologii z początku hossy: wszyscy jeszcze dobrze pamiętają niedawno zakończoną bessę i nadal oczekują jej kontynuacji. Jedynie najodważniejsi, którzy już dostrzegli jakościową zmianę zachowania rynku, z drżeniem serca kupują akcje, bojąc się, czy jednak się nie mylą. Jednocześnie kurs, pomimo nieraz gwałtownych korekt, powolutku pnie się w górę, a kolejne szczyty i kolejne dołki, wbrew ogólnemu nastrojowi, wypadają coraz wyżej. Dokładnie z takim zjawiskiem mieliśmy do czynienia w 2009 roku. Podobnie ekonomiści spodziewają się wtedy szybkiego powrotu niedawnych problemów gospodarczych. Gwoli przypomnienia – jeszcze na początku 2010 r niemal każdy ekonomista, pojawiający się w amerykańskim kanale CNBC był odpytywany ze swoich odczuć, czy spodziewa się szybkiego powrotu recesji (double dip recession). Wielu się spodziewało. Co ciekawe, CNBC przestała o to pytać niemal dokładnie w momencie uformowania się pierwszego ważniejszego szczytu w USA w kwietniu 2010!:-)

Znacznie mniej znanym faktem jest, że w praktyce rynkowej występuje zjawisko całkowicie podobne do „ściany strachu” ale będące jego zwierciadlaną kopią. Niektórzy nazywają ten stan „doliną nadziei”.

Na szczytach hossy panują na ogół bardzo dobre nastroje, a większość przekonana jest, że jedyne, co czeka rynek, to dalszy marsz w górę. Nie tylko na rynku panują takie szampańskie nastroje. Również ekonomiści (jako cała grupa, zawsze są wyjątki widzące sprawę inaczej), oceniający perspektywy gospodarki są zdania, że nic tejże gospodarce nie grozi i ma przed sobą lata pomyślnego rozwoju.

Niespodziewanie dla wszystkich rynek akcji zmienia kierunek i zaczyna spadać w ramach bessy. Tymczasem nastrój zarówno uczestników rynku jak i ekonomistów pozostaje dalej wspaniały. Rynek spada coraz niżej, a większość mówi: to tylko korekta, wszystko za chwilę wróci do normy, i kupuje lokalne, coraz niższe dołki. Podobnie ekonomiści wyjątkowo licznie przekonani są, że pierwsze chmury, które widać nad gospodarką, szybko zostaną rozpędzone i w żadnym wypadku nie grozi nam nic poważniejszego, a już na pewno nie recesja.

I tu mamy zasadniczą różnicę między większą korektą w ramach hossy a bessą. Otóż w czasie większej korekty…nastroje bardzo szybko siadają! Dość szybko pojawia się myślenie o tym, czy czasem nie grozi nam bessa lub jakieś większe problemy gospodarcze. Korekta właśnie dlatego jest tylko korektą, że nastroje szerokiej publiczności dość szybko się psują!

Czy już wiesz, szanowny Czytelniku, dlaczego uznałem ten wykres za szalenie ważny? Oba wskaźniki:  sam VIX, a zwłaszcza rekordowo niska ilość dokumentów ze słowem recesja wskazywałyby, że mamy do czynienia z „doliną nadziei”!!!

W ramach zadania domowego zerknij sobie proszę, Czytelniku na to, co działo się z VIX we wcześniejszych latach, gdy indeks SPX notował spadki rzędu 12%. Jak szybko VIX wychodził wtedy do okolic 30 pkt lub nawet je przekraczał, a jak powoli zrobił to obecnie…

Wróćmy jeszcze na chwilę do kwestii rekordowo niskiego odczytu ilości dokumentów ze słowem „recesja” Zastanawiałem się przez chwilę, co mogło spowodować tak wyraźną jednomyślność wśród ekonomistów. Moim zdaniem to…podwyżka stóp procentowych przez FED w grudniu 2015. Jeśli mam rację, to ekonomiści padli tu ofiarą „efektu stada” (herding), znanego w Polsce pod bardziej swojską nazwą „owczego pędu”. Zjawisko doskonale znane jest pasterzom wszelkich ssaków stadnych: jeśli chcesz, by stado podążyło w wybranym przez ciebie kierunku, wystarczy, jeśli skierujesz tam przewodnika stada, reszta podąży za nim. Owym „przewodnikiem stada”, jest w mojej hipotezie właśnie FED. Po prostu ekonomiści uznali, podobnie jak owce w stadzie, że przewodnik „wie lepiej” – skoro FED zdecydował się podnieść stopę procentową, to znaczy, że na pewno nic nam nie grozi, bo przecież FED nie będzie sprowadzać recesji na USA.

Czy FED naprawdę wie lepiej?

Doskonale pamiętam ostatni większy błąd FED’u. W marcu 2008 r, po wcześniejszej serii bankructw mniejszych czy większych funduszy umoczonych w toksyczne instrumenty pochodne na rynek nieruchomości zbankrutował bank inwestycyjny Bear Stearns, pociągnięty na dno przez swoje dwa fundusze podobnego typu. Ostatecznie, także dzieki wysiłkom samego FED Bear Stears w upadłości został sprzedany gigantowi JP Morgan za niewielki ułamek swej wartości. Niemal zaraz po tym rynek akcji ruszył ostro w górę, korygując swe spadki, które zaczęły się jeszcze w październiku 2007 r.

Kilka tygodni później, uznając, że problemy się skończyły, FED rozpoczął dokładnie to samo, co robi obecnie – zmniejszanie bazy monetarnej w celu powstrzymania oczekiwanej inflacji. Politykę tę kontynuował jeszcze w maju 2008, czym walnie przyczynił się do narastania problemów z finansowaniem banków, stojących wówczas na krawędzi wypłacalności. Nierzadkie są opinie, że to właśnie ten ruch FED przyspieszył znacząco bankructwo Lehman Brothers, faktycznie jednak zatrzymując w okresie kwiecień – lipiec 2008 rozpędzoną hossę na rynkach surowcowych.

Naprawdę zadziwia mnie czasami nieustająca wiara ekonomistów w FED.

Co ciekawe, sam FED ma świadomość własnych błędów i tego, że w krytycznych momentach jest zbyt optymistycznie nastawiony do rzeczywistości:

http://www.frbsf.org/economic-research/publications/economic-letter/2015/february/economic-growth-projections-optimism-federal-reserve/

A czy teraz nie mieliśmy do czynienia z takim właśnie błędem FED? Osobiście uważam, że tak, a moim zasadniczym dowodem w tej sprawie, oprócz tego, co zamieszczam w linkach poniżej tej partii tekstu, są dwukrotne z rzędu, za listopad i grudzień 2015 odczyty ISM dla przemysłu USA poniżej 50 pkt (przypomnę, odczyty powyżej 50 pkt oznaczają rozwój, poniżej 50 pkt – zwijanie się przemysłu w USA). O ile dobrze pamiętam to Volker, a już na pewno Greenspan i Bernanke jako szefowie FED, nigdy nie odważyli się podnieść stóp procentowych w chwili, gdy ISM dla przemysłu, czy poprzednik tego wskaźnika, był poniżej 50 pkt. Tak, wiem, że w obecnej gospodarce USA usługi odgrywają bez porównania większą rolę niż w czasach Greenspana czy Volkera, a wskaźnik ISM dla usług nadal jest powyżej 50 pkt, ale przemysł w cyklu koniunkturalnym niemal zawsze wyprzedza usługi…

Pamiętając o słynnej myśli Nielsa Bohra „Prognozowanie jest trudne, zwłaszcza gdy dotyczy przyszłości”, pokuszę się o tezę, że zagrożenie możliwością pojawienia się recesji w USA pod koniec tego roku lub na początku przyszłego jest największe od 2009 roku. Jeśli gdzieś widzę szansę, że może do niej mimo wszystko nie dojść, to tylko w tym, że FED odpowiednio szybko zmieni swe nastawienie na mocno akomodacyjne i zamiast zdejmować pieniądze z rynku, zacznie je znów intensywnie tłoczyć, w takiej czy innej formie. I choć byłoby to przyznanie się przez FED do błędu, nie jest ono tak nierealne, jakby się to mogło wydawać: w USA mamy rok wyborczy, a chyba jeszcze tylko Leszek Balcerowicz udaje, że wierzy w to, że banki centralne są całkowicie niezależne od rządów….

Pytającym dlaczego recesja w USA miałaby być istotna np. dla nas odpowiem krótko: każda recesja w USA po 1945 r. oznaczała co najmniej spowolnienie gospodarcze dla reszty świata. Wszystko w temacie:-)

Dodatkowe linki na temat recesji (w języku angielskim):

http://www.bloomberg.com/news/articles/2016-01-11/bank-of-america-rail-traffic-is-saying-something-worrying-about-the-u-s-economy

http://www.hussmanfunds.com/wmc/wmc160118.htm

W drugiej części tego wpisu zajmę się sytuacją na rynku naszej rodzimej waluty: PLN

Gorycz jest we mnie
Zbliż więc samotność serca
śpiewna kukułko

Basho (1644-1695)

 

Written by songmun

20 Styczeń 2016 at 10:03

Komunikat

with 59 comments

Jeszcze niedawno sądziłem, że zdołam jakoś wywiązać się z nieformalnego zobowiązania wobec siebie (minimum raz na miesiąc nowy wpis) i coś jednak uda się wrzucić w grudniu. Dziś już wiem, że to nierealne z przyczyn osobistych i głównie zawodowych.

W najbliższym czasie bardzo zmieni się moja sytuacja zawodowa, w związku z tym pracodawca mocno mnie „docisnął”, by wykorzystać stary , jeszcze obowiązujący układ. To oznaczało konieczność zrezygnowania z wielu rzeczy, w tym niestety i grudniowego wpisu po to, by sprostać postawionym zadaniom.

Nie ma co ukrywać – nie jestem mistrzem słowa pisanego, tekst nie płynie mi sam z głowy jak rzeka, tylko jest produkowany długo ( i w mękach:-) ), więc czas ma w powstaniu wpisu spore znaczenie.

Od stycznia to się diametralnie zmieni. Jeszcze nie wiem na ile, wiem tylko, że powinno bardzo. Prawdopodobnie na tyle, że ten wpis raz na miesiąc dziś wydaje mi się dużo łatwiejszy do realizacji w przyszłości. Zobaczymy – wstępnie na dziś zapowiadam, że nowy wpis dopiero w styczniu.

 

Dlatego już dziś chciałbym złożyć Wszystkim Czytelnikom życzenia Wesołych Świąt Bożego Narodzenia (a nie „Wesołych Świąt Grudniowych”, jak chcą niektórzy) i Szczęśliw(sz)ego Nowego Roku!

Niech ten Nowy Rok da Bykom długi trend wzrostowy, Niedźwiedziom długi trend spadkowy a dla wszystkich ogółem niech będzie lepszy od poprzedniego, właśnie mijającego!

Tylko snem będą
noworoczne ciasteczka
poduszką – liście paproci

Basho (z dziennika Azumanikki, 1681-1682)

Written by songmun

16 Grudzień 2015 at 21:46

Napisane w Uncategorized

Szukamy szczytu?

with 73 comments

Dzisiejszy wpis będzie mieć mało tekstu, czego żałuję, bo miałbym sporo więcej do powiedzenia niż to, co napiszę. W głowie mam długi tekst, co z tego, jeśli czas nie dopisuje, więc skracam?😦

Nie przedłużając, przejdźmy od razu do meritum.

Zacznijmy od razu z grubej rury, od aktualizacji wykresu francuskiego CAC40 z poprzedniego wpisu. Połączyłem tu 2 tamte wykresy – mój własny i tradera Delta3. Wnioski bardzo ciekawe:

cac40andrews

 

Różowe linie to główne linie „moich” Wideł Andrews’a. Linie pomarańczowe, to „połówkowe częstotliwości”, które już wtedy zauważył Delta3. Wygląda to na idealną symetrię. W sierpniu CAC40 spadł o jedną częstotliwość połówkową poniżej głównych Wideł, a teraz jest dokładnie jedną częstotliwość połówkową ponad głównymi Widłami, co zaznaczyłem strzałkami. Ciekaw jestem, czy to zadziała jako odwrócenie trendu? Szanse mamy spore, o czym jeszcze poniżej…

Widły niebieskie zaczynają się w dnie z 16.12.2014, a rozpięte są na ruchu z sierpnia 2015. Test mediany od dołu?

Również „najbliższy krewny” dla CAC40, czyli niemiecki indeks DAX jest w ciekawym technicznie miejscu:

DAXdaily

 

Moja rozpiska falowa sytuacji na CAC40. Ważna rzecz – fala c ma tu długość dokładnie 1.618 fali b. Miejsce, w którym obecnie znajdują się indeksy, jest coraz bardziej interesujące, prawda?

 

cac1618

Zresztą nie tylko w Europie. Poniżej moja rozpiska falowa indeksu S&P500, praktycznie identyczna z tym, co widać na CAC40. Tu dla odmiany c=1.618 ponad a :

SPX1618

 

 

a poniżej moja rozpiska fali c na 5 podfal w korekcie płaskiej na tym indeksie.

SPX335

W odróżnieniu od Nasdaq100 gdzie wciąż jeszcze pasowałby mi kolejny ciut wyższy szczyt od zeszłotygodniowego S&P500 pasuje mi na zakończone wzrosty.

Jeśli już jesteśmy przy Nasdaq100. Oczekiwałbym, że ci, którzy twierdzą, że od sierpnia 2015 mamy kolejną falę hossy w górę, podpowiedzą mi, jak rozpisać na Impuls poniższy fragment ruchu tego indeksu:

 

NDXnoimpulse

Ja tego nie potrafię bez naruszania reguły o nie zakrywaniu fal (overlapping rule), stąd nadal podtrzymuję moje stanowisko o szerokim ruchu bocznym, zaczętym na głównych indeksach w USA w maju – lipcu 2015 , ale może są takie Byki spośród Czytelników, którzy to umieją zrobić?

Podobno mamy mieć w USA „ścianę strachu” po której kurs będzie się wspinać ku nowym, historycznym szczytom. Fajnie, tylko gdzie jest ten strach w sytuacji, gdy odczyt AAII dwa tygodnie temu dał ledwie 20% Niedźwiedzi, a w zeszłym tygodniu jeszcze spadł do rekordowo niskiej wartości 18%?

http://www.aaii.com/sentimentsurvey

Patrząc na odczyty AAII widzę raczej coś odwrotnego: brak strachu, że spadnie! Po czym więc indeksy w USA mają się wspinać?

Na koniec rozpiska czasowa dla indeksu CAC40 w trybie dziennym, wskazująca na jutrzejszy dzień, jako bardzo ważny dla indeksu:

CAC40knots

 

Bardzo podobne odczyty wyskakują dla indeksów w USA (9-10.11), więc nie dublowałem tematu.

Przypomnienie:

55, 89 – liczby Fibonacci’ego

29, 199 – liczby Lucas’a

42, 138, 146, 236 pochodne od różnych potęg czy ważnych iloczynów/ilorazów współczynnika Fibonacci’ego (np. 0.236, 1.382 , 4.236 itd.)

Reasumując: podejrzewam, że indeksy są właśnie w fazie szukania swych szczytów ruchu, który zaczęły pod koniec sierpnia 2015, a który w wielu wypadkach przybrał formę korekty płaskiej odwróconej typu 3-3-5. Niektóre indeksy (S&P500?) prawdopodobnie już ten szczyt zrobiły, inne mają spore szanse go zrobić 9-10.11.15.

Co dalej? Spadki co najmniej do rejonu sierpniowych lub sierpniowo – wrześniowych den, ale tu liczyłbym się z wystąpieniem pod koniec roku tradycyjnego rajdu Św. Mikołaja tuż przed FEDem 16-17.12 a być może dopiero po nim, więc zejścia do tych poziomów oczekiwałbym już gdzieś po Nowym Roku, nie precyzując bardziej tego terminu.

I jeszcze coś. Nie badałem sprawy zbyt szczegółowo i nie zamieszczę wykresów, ale jakoś tak mi wychodzi, że Dollar Index future (DXY) będzie mieć spore problemy z wyjściem ponad 100-101 pkt. Podejrzewam, że tu również mamy obecnie boczny ruch płaski, podobnie jak na indeksach akcyjnych. Tu też dostajemy jako ciekawe miejsce datę 9-10.11.15.

I również na USD mamy obecnie bardzo przechylony w jedną stronę rynek: „wszyscy” chcą brać długie na USD, a skracanie Euro jawi się wielu jako temat samograj. Zbyt proste, by było prawdziwe? Zobaczymy:-)

 

Odchodzą
Głęboko we mgle
Chryzantemy.

Sampu (1647-1732)

Written by songmun

8 Listopad 2015 at 16:12

Płaska 335

with 82 comments

Witam. Już po powrocie z krótkiego wyjazdu. Ze świeżą głową:-)

No to nie przewlekajmy tych wstępów i do dzieła.

Zacznijmy od brytyjskiego FTSE100

Moim zdaniem sytuacja na indeksie wygląda tak:

FTSE100daily

FTSE100 ciągnie w kierunku apeksu trójkąta, tuż nad którym znajduje się 200-sesyjna średnia (200SMA) po to, by dotknąć ten rejon od spodu i ostatecznie zawrócić. Poziomy apeksów (punktów zbieżności linii, wyznaczających trójkąt) dość często działają jak magnesy, przyciągające ruch.

W nieco szerszym spojrzeniu falowym obraz dla FTSE100 wyglądałby tak:

FTSE100wave

Spadek kwiecień-sierpień 2015 byłby jedną zamkniętą strukturą a-b-c (pomarańczowe duże litery), z trójkątem abcde w pozycji fali B pomarańczowej. Wszystko, co dzieje się od końcówki sierpnia, byłoby w tym układzie kontrą typu a-b-c do tamtego ruchu.

Ostatnim razem, chyba tylko w komentarzach, napisałem, ze bardzo lubię pracować na francuskim indeksie CAC40, który przynajmniej dla mnie jest dużo bardziej „techniczny”, niż o wiele popularniejszy niemiecki DAX. Pora pokazać na przykładzie, co konkretnie mam na myśli. Oto dzienny wykres CAC40:

CAC40andrews

Falowo układ bardzo podobny do pokazanego wcześniej na FTSE100. Proszę zauważyć, jak ładnie indeks CAC40 jest stopniowo prowadzony przez śliwkowe Widły Andrews’a (niebieskie cyferki ze strzałkami) – to jest właśnie przykład tego, co miałem na myśli mówiąc o „techniczności” indeksu CAC40:

1. Indeks w końcowym, panicznym ruchu przekracza dolną równoległą Wideł i rozpoczyna korektę dotychczasowych spadków

2. Dwukrotny negatywny test mediany (linii środkowej Wideł). Za pierwszym razem z jej przekroczeniem, za drugim już tylko z dotknięciem od spodu.

3. Test dna z końcówki sierpnia, tym razem idealnie zatrzymany na dolnej równoległej Wideł.

4. Wybicie „z marszu” ponad medianę, potwierdzone dodatkowo tym, że minimum kolejnej sesji powstało idealnie na medianie → obrona zdobytego terytorium

5. „Nawrotka” w kierunku przełamanej mediany, bardzo częste zachowanie po przełamaniu mediany Wideł.

Bardzo logicznym następstwem tej sytuacji powinno teraz być podejście do górnej równoległej Wideł.

Andrews uczył, ze w sytuacji tak dynamicznego wyjścia ponad medianę, mamy 80% prawdopodobieństwo, że kurs powinien dotrzeć do górnej równoległej Wideł, co też zaznaczyłem na powyższym wykresie. Podobnie jak w przypadku FTSE100, CAC40 docierałby więc do rejonu 200SMA od spodu.

Całkiem możliwe, że stanie się to w formie przestrzelenia tym razem ku górze, górnej równoległej Wideł (symetria zachowań), a całe szczytowanie przybierze podobny kształt, jak w punkcie 2 na wykresie w rejonie mediany, czyli pierwszy szczyt – przestrzeliwuje, drugi, niższy, będący wtórnym testem pierwszego, dotyka linii mediany. Schemat ten zaznaczyłem niebieską łamaną linią na wykresie.

Od czasu do czasu, gdy znajdę coś ciekawego z użyciem Wideł Andrews’a, zdarza mi się o tym dyskutować na Twitterze z angielskim traderem Delta3 (@Delta_Three), specjalizującym się w tradingu z wykorzystaniem Wideł, głównie na Forex. Bardzo mu się powyższy wykres spodobał, ale w odpowiedzi podrzucił mi nieco inną, alternatywną interpretację, która na dzień dzisiejszy (20.10.2015 r. okolice południa) jest absolutnie nie do wykluczenia. Przy okazji przypomniał o konieczności patrzenia na linie środkowe Wideł, które ja sam dla siebie nazywam „częstotliwościami połówkowymi”. Pozwolę sobie poniżej zamieścić ten jego wykres kontraktu futures na indeks CAC40, przede wszystkim ze względu na jego walory edukacyjne dla tych, którzy uczą się posługiwać się Widłami Andrews’a w swych analizach. Przepraszam za nie najlepszą jakość (kopie z Twittera w większości wypadków tak mają), ale najważniejsze rzeczy są czytelne:

Delta3onCAC

To, co się działo w punkcie 1 mojego wykresu nie jest niczym innym, jak dotarciem do częstotliwości połówkowej poniżej głównych Wideł Andrewsa. Na zasadzie symetrii wczorajszy szczyt (kończący ruch?) byłby dotknięciem „częstotliwości połówkowej” pomiędzy medianą i górną linią Wideł.

Dylemat wyboru między powyższymi wersjami, który sam się już wkrótce rozwiąże, sprowadza się w istocie do wybrania jednego z 2 oznaczeń falowych korekty płaskiej typu 3-3-5 (pomarańczowe ABC, stąd tytuł), które przedstawiłem na wykresie poniżej:

CAC40hourly

Jeśli prawidłowe jest oznaczenie fiołkowe, to szczyt mieliśmy wczoraj, jeśli wersja fiołkowo – czerwona, to szczyt ciągle przed nami.

Osobiście skłaniam się bardziej ku wersji czerwono – fiołkowej, ale tak, jak napisałem, na dziś nie mogę wykluczyć wersji alternatywnej z wykresu Delta3.

Układy czasowe tym razem nie są zbyt pomocne, gdyż w układzie tygodniowym wskazują zarówno na obecny, jak i następny tydzień, choć jest tu jedna frapująca sprawa- najbliższe posiedzenie FED, które odbędzie się 27-28.10.2015 r. znowu wypada w interesującym czasowo punkcie: dla indeksu CAC40 27.10 to będzie 262 sesja, licząc od ważnego dna z października 2014 r, dla amerykańskich indeksów drugi dzień posiedzenia będzie 261 sesją od tego dna.

Szczerze podziwiam zdolność FED do wybierania terminów posiedzeń w ważnych punktach czasowych:-)

Jeśli rynek wybierze moją wersję, to jest prawdopodobne, że powinniśmy mieć w okolicach posiedzenia FED szczyt, kończący ruch w górę. Przeciw alternatywie Delta3 zdaje się przemawiać m.in. to, że fundusze uznały, że FED wskutek złych danych wycofał się z idei podwyżki stóp, stąd to ciągnięcie rynków w górę.

W takim układzie trudno oczekiwać rozpoczęcia spadków już przed posiedzeniem, a tego wymagałby wariant Delta3, ale do końca nie mogę tego wariantu wykluczyć.

To tyle po powrocie.

Post Scriptum:

  1. Jest możliwe, że w przypadku wyboru przez rynek „mojego wariantu” rozwoju sytuacji na CAC40, ze względu na swoją siłę, amerykański indeks Nasdaq100 będzie testować lipcowy szczyt, dla reszty głównych indeksów w USA strefa wyznaczana przez 200SMA i 78,6% zniesienie wcześniejszych spadków (np. dla S&P500 strefa 2060-2080) powinna być wystarczająco silnym oporem, by zatrzymać dalszy marsz w górę. Oczywiście sprawa praktycznie nieaktualna, jeśli to wariant alternatywny Delta3 (powiedzmy: szczyt w obecnym tygodniu) jest grany.
  2. Korekta płaska 3-3-5 zdaje się również od sierpnia 2015 rozgrywać na indeksie S&P500
  3. Stan wykresów na 20.10.2015  godziny ranne po otwarciu rynków. Tekst – około południa tego dnia.

Czemu tak różne
wspomnienia niosą zwiewne
kwiaty wiśniowe

Basho (z dziennika Oinikki, 1688)

 

Written by songmun

20 Październik 2015 at 15:54

Francuski trójkąt

with 174 comments

Wreszcie znalazłem trochę czasu, by móc skończyć nowy wpis. To już chyba 4 raz siadam by to zrobić, w tym 2 razy zmieniałem wykresy.

Trzeciego razu nie będzie, więc publikuję je ze stanem na 25-26.08.15.

No to pozbierajmy te wszystkie odłamki, które porozrzucał niedawny wybuch granatu na rynkach:-)

Zacznijmy od dziennego wykresu amerykańskiego indeksu S&P500, który zamieszczam poniżej

SPX3blackcrows

Obraz prosty i klarowny. Potężne wyłamanie dołem z ponad półrocznej strefy dystrybucji w formie ostrego spadku, który śmiało możemy potraktować jako złowieszczą dla Byków świecową formację „Trzech Czarnych Kruków”. Kto, widząc na wykresie coś takiego, nadal liczy na szybki powrót do wzrostów, niech zacznie liczyć od początku. A jak doliczy do miliona, niech zacznie jeszcze raz i jeszcze raz; może po paru takich razach mu przejdzie…

Oczekiwać szybkiego powrotu do wzrostów tuż po wyłamaniu dołem z tak dużej strefy dystrybucji?

Od prezenterów wielu ekonomicznych stacji TV w USA można usłyszeć obecnie jedną piosenkę o bieżącej sytuacji rynkowej: „wonderfull buying opportunity”. Z pewnością warto ich posłuchać i zrobić to, do czego tak gremialnie zachęcają; przecież ich bezprecedensowa skuteczność w przewidywaniu zmian trendów i doskonałe wyczucie co do momentu zakupu są powszechnie znane z przeszłości, prawda?

Dobra, żarty na bok. Czasem los zsyła nam szansę zorientowania się już na początku nowego trendu, co do orientacyjnego zasięgu dopiero co zaczętego ruchu. I zdaje się, że taką właśnie szansę dostaliśmy na wykresie francuskiego indeksu CAC40. Zacznijmy od długoterminowego wykresu:

CAC40mnthly

No fajnie. 2 kreski, sugerujące możliwość istnienia gigantycznego, 15 – letniego trójkąta na indeksie CAC40. A coś więcej na poparcie, że te dwie kreski mają znaczenie?

Oczywiście, że mam. Wykres nr 3 to pokazuje:

CAC40triangle

W trójkącie zbieżnym występuje co najmniej para fal, których długość pozostaje ze sobą w proporcji Fibonacciego, z reguły 0.618/1.618.

To, że w powyższym trójkącie proporcje te dotyczą fal A i D dodatkowo zwiększa prawdopodobieństwo tego, że rzeczywiście mamy do czynienia z prawdziwym trójkątem.

Mamy tu również utrzymane warunki typowe dla trójkątów, czyli np. to, że linie trendu, wyznaczające granice figury, mogą przechodzić przez maksymalnie dwa ekstrema tego samego rodzaju w tym przypadku akurat dwa szczyty itp.

Wniosek narzuca się tu sam: to z czym mamy obecnie do czynienia, to fala E tego trójkąta. Dzięki temu możemy mieć jakieś pojęcie o rozmiarze czekających nas spadków. Choć teoretycznie spadki te mogłyby sięgnąć aż do okolic dolnego ograniczenia trójkąta , czyli plus minus 2500 pkt, to mimo wszystko nie oczekiwałbym zejścia aż tak nisko. W zdecydowanej większości trójkątów zbieżnych fale E ulegają istotnemu skróceniu, nie docierając do rejonu linii, ograniczającej trójkąt od dołu. Moim zdaniem tak powinno być i tym razem; osobiście stawiałbym na okolice przedziału 2800 – 3200 pkt jako rejon zakończenia fali E na CAC40, choć opieram się w tym wyłącznie na intuicji, co jak wiadomo bywa mocno zawodne.

Wątpię, by CAC40 spadał w ramach fali E w całkowitym oderwaniu od globalnej sytuacji na rynkach.

Taki rząd spadków na CAC40, jaki prognozuję, byłby wystarczający do tego, by oczekiwać równoległego zejścia amerykańskiego S&P500 co najmniej w rejony szczytów z lat 2000 i 2007 (powiedzmy ~1550 pkt) a w przypadku polskiego WIG20 – testu dna z 2009 r.

Fala E w trójkatach zbieżnych z zasady jest najkrótsza zarówno punktowo jak i czasowo. Najkrótsza czasowo do tej pory fala C (spadek 2007-09) trwała 93 tygodnie. Gdyby fala E była jej równa czasowo, oznaczałoby to dno na CAC40 w lutym 2017. Najprawdopodobniej będzie jednak wyraźnie krótsza, więc dna powinno się oczekiwać jeszcze w 2016 r.

Skróciłem ten tekst maksymalnie, w stosunku do tego chciałem napisać, ale nie mam innego wyjścia, za chwilę znowu muszę wsiąść do samochodu i zrobić sporo kilometrów, więc niestety nie mogę się rozpisywać. Mam nadzieję, że jakoś uda mi się znaleźć wkrótce dość czasu, by móc odpowiadać na pytania i udzielać wyjaśnień w komentarzach.

Krzyczą cykady
ja i mój dom za chwilę
zmieni sie w kamień

Issa (z dziennika Shichibannikki, maj 1813)

Written by songmun

27 Sierpień 2015 at 16:29