NATURA BRAMY

Rynki Ekonomia Gospodarka Świat i czasem Polityka

2 słowa o rentownościach… i nie tylko

12 Komentarzy

Postanowiłem i ja coś napisać o rentownościach, skoro temat gorący.
W sumie ostatni raz zajmowałem się rynkiem obligacji rządowych USA w styczniu 2017 we wpisie, w którym stawiałem pytania o tamten rok. Zacznijmy od długoterminowego wykresu miesięcznego rentowności 10-letnich obligacji rządowych (10Y T-Notes) :

TNotes ylds mnthly

Wykres dotarł do 200 miesięcznej średniej ruchomej. Zrobił to równocześnie wraz z dotknięciem linii mediany zielonych Wideł Andrewsa. To silny opór na poziomie 3,24%. Proszę zapamiętać wartość tej rentowności. Jeszcze do niej w tym wpisie wrócimy i okaże się to istotne.

Dygresja i ciekawostka: ostatnim razem rentowności wyszły ponad 200 miesięczną średnią w… październiku 1987 roku, robiąc swój lokalny szczyt tuż przed sławetnym krachem. Krach spowodował gwałtowny powrót pod tę średnią – wszyscy w panice uciekali do bezpiecznych obligacji. Od tego czasu, aż do teraz, rentowność nigdy nie przekroczyła swej 200-miesięcznej średniej. Obecnie może to zrobić.

Wróćmy do wykresów.
14 miesięczny RSI ma już 69 punktów. Od 1984 r. dotarcie w te okolice nieodmiennie prowokowało Byki do zakupu przecenionych obligacji. Czyżby ponownie miało tak być?

TNotes RSImnthly

Ostatnim razem RSI wyszedł ponad 70 pkt podczas formowania szczytu rentowności (dna cen) w 1981r. Później nigdy do tego nie dochodziło. Takie zachowanie jest typowe dla rynków Niedźwiedzia (rynek niedźwiedzia na rentowności oznacza wzrost ceny obligacji czyli ich hossę), gdzie strefa wykupienia/wysprzedania dla RSI schodzi do poziomów 60/20 (powyżej 60 wykupienie, poniżej 20 wyprzedanie, w odróżnieniu od klasycznego 70/30 czy obserwowanego w silnych hossach układu 80/40)
Poniżej tygodniowe powiększenie wykresu rentowności, pokazujące sytuację od 2 połowy 2011 r.

TNotes wkly

Rentowność oprócz dotykania mediany (środkowej) Zielonych Wideł, dotyka również różowej linii trendu, ciągniętej po wcześniejszych szczytach z grudnia 2016 i z tego roku.

Teraz chciałbym pokazać indeks mocno związany z rentownościami, indeks budownictwa HGX (Philadelphia Housing Index) w układzie tygodniowym. Domy buduje się przede wszystkim na kredyt, a kredyty hipoteczne o zmiennej stopie procentowej w USA są odnoszone do rentowności obligacji rządowych (+marża), więc chwile, gdy rynek boi się radykalnego wzrostu rentowności tych ostatnich zazwyczaj nie wyglądają ładnie na tym wykresie. Oczywiście cena kredytu to nie jedyny czynnik działający na budownictwo, inaczej mielibyśmy na HGX proste kopiowanie ruchu rentowności, ale ruchy rentowności w górę, których tłum się obawia, zazwyczaj owocują silnym spadkami HGX:

HGXwkly

Indeks dotarł do mediany takich ładnych, czerwonych Wideł Andrewsa, opartych o dno bessy z 2002 roku oraz o cały spadek z lat 2005-09. W teorii to powinno być silne wsparcie. W praktyce, jeśli przyjrzymy się wcześniejszym reakcjom indeksu na dotknięcie mediany, nie widać istotniejszych ekstremów, tworzących się na niej, co znacząco osłabia wymowę, choć zawsze „tym razem może być inaczej” :-).

Dzienny RSI(14) pokazuje silne wysprzedanie HGX – ma tylko ~20pkt. Z tego powinna być trochę większa korekta niedawnych spadków:

HGX daily rsi

Wróćmy do 10-letnich obligacji i popatrzmy, czy coś tu się nie robi na wibracjach. Będziemy patrzeć na wykres kontynuacyjny T-Notes futures, instrumentu pochodnego, dla którego bazowym są notowania 10 letnich obligacji rządu USA. W piątek mieliśmy minimum na poziomie 117.51. Przypomnę, że oryginalnie w USA 10letnie T-Notes jak i futures na te obligacje liczone są w systemie 32kowym (1 punkt jest dzielony na 32 części, nie na części setne) Rynkowe minimum wyniosło 117. 164’’ (jeśli podzielić 16.4 przez 32 otrzymamy 0.5125 czyli naszą wartość ułamkową). Dodatkowe wyjaśnienie – w zapisach, z jednym wyjątkiem (na czerwono) pomijałem wartość setek, by ułatwić nie wprawionym Czytelnikom odnajdywanie wibracji. Np. zapis „34.21 należy czytać jako 134.21:

TNotes vibr daily

Widać ładną wibrację z setnymi częściami szczytu z dnia 29 maja 2018 (121.29) + 129 dni od tego szczytu w piątkowym dnie (trzeba przyznać, że ładnie się te 29ki rymują także z datą szczytu) oraz 822 dni kalendarzowe od szczytu z lipca 2016, ładnie wibrujące z setnymi tamtego poziomu (21 – wg niektórych źródeł szczyt ten miał poziom 134.22 a nie 21, co byłoby jeszcze dokładniejszą wibracją).

Czas na wykres tygodniowy tego samego instrumentu:

TNotes wkly vibr

Od razu można zuważyć, że od szczytu z lipca 2016 do wczorajszego (piszę to w sobotę 6 października) dna mamy 117 tygodni, co bardzo ładnie wibruje z wartością pełnych punktów T-Notes futures: 117.51. Cały ten układ specjalnie podkreśliłem na czerwono.

Jest jeszcze coś: 323 tygodnie od absolutnego, historycznego szczytu T-Notes futures z 25 lipca 2012 roku. Właściwie ten układ nie wibruje z niczym bezpośrednio na tym wykresie, jedynie jest powiązany z ciągiem Lucasa (bliźniaczym do Fibonacci’ego), gdzie liczba 322 jest jednym z jego wyrazów. Ale…mamy tu ukrytą bardzo silną wibrację pośrednią. Pamiętasz jeszcze Czytelniku jaka była wartość procentowa rentowności na tym szczycie, o której zapamiętanie prosiłem?
Zapiszmy ją w punktach bazowych, a nie bezpośrednio w procentach: ….324!!!!
To naprawdę czasami jest wszystko bardzo ładne, prawda? 🙂

Reasumując: mamy sporą szansę, że 10-letnie obligacje rządu USA w piątek 5.10.2018 zrobiły istotne dno (a rentowność – istotny szczyt)!!

To by oznaczało, że również inne obligacje rządu USA albo zrobiły swoje istotne dna razem z dziesięciolatkami, albo że na dniach je zrobią.
Tak. Zdaję sobie sprawę z ryzyka tego twierdzenia, gdy na jego poparcie mam jedynie reakcję rynku intraday z ostatniej sesji, rymowanie się cyferek z dniami i tygodniami oraz poziomy oporu w postaci mediany Wideł i 200-miesięcznej średniej.
Jasne, że już w poniedziałek, 8 października rynek może wszystkie te wibracje połamać, czyniąc sporą część wpisu nieaktualną. Sądzę jednak, że nawet jeśli do tego dojdzie, to 200-miesięczna średnia jest na tyle poważnym oporem, że wkrótce zatrzyma wzrosty rentowności i wymusi przynajmniej kilkumiesięczną korektę. 14-miesięczny RSI też nie pozwoli na dalszy zbyt długi wzrost rentowności, a rozładowanie jego wykupienia będzie wymagać trochę czasu, tak co najmniej z pół roku.
Załóżmy przez chwilę, że mam rację, czy to w 100% (czyli w piątek 5.10.2018 mieliśmy rzeczywiście istotne dno cen obligacji) lub w sporej części (200-miesięczna średnia wkrótce zatrzymuje i koryguje trend co najmniej na parę miesięcy).
Jakie byłyby tego konsekwencje? Bardzo istotne!
Zacznijmy od tego wykresu:

Oil Yield correlation

Wykres pokazuje silną korelację między ceną ropy brent a rentownością 10-latek USA, która działa od lipca 2016. Gdyby ta korelacja się nadal utrzymywała, znaczyłoby to, że jesteśmy bardzo blisko poważnego szczytu ceny ropy naftowej, co nie byłoby wcale takie dziwne z sezonowego punktu widzenia – październik jest miesiącem kończącym zwiększone zakupy ropy przez rafinerie na półkuli północnej, pod kątem jej przerobu na olej opałowy przed sezonem zimowym.

To by również oznaczało, że ten model firmy GaveKal, prognozujący przyszłą inflację w USA na podstawie dolarowego koszyka kilku walut krajów surowcowych (brazylijskiego reala, indyjskiej rupii, rubla i randa) oraz szwedzkiej korony i jena, w odniesieniu do cen towarów konsumpcyjnych w USA jest dobrym wskaźnikiem wyprzedzającym i zapowiada istotny jej spadek w średnim terminie:

inflacja model Gavekal

Zaraz…a FED nie sprzedaje tak czasem obligacji? Sprzedaje. Od października będzie to sprzedaż obligacji rządowych o wartości 30 mld USD miesięcznie i 20 mld USD miesięcznie obligacji, wyemitowanych niegdyś przez rządowe agencje kredytujące budownictwo (Fannie Mae, Freddie Mac). I inwestorzy będą kupować w tak dużej ilości, że rentowność mimo to będzie spadać?
Tak by z tego wynikało…
A skąd na to miałyby iść pieniądze? A na przykład z odwrócenia dotychczasowego kierunku przepływu kapitału: z rynku obligacji na rynek akcji, dominującego od II połowy 2016 roku. A to by musiało oznaczać bliskość co najmniej dużej korekty na całym rynku akcji w USA i nie tylko tam. Zresztą zdaje się, że reszta świata z nielicznymi wyjątkami już w takiej korekcie jest….
O ile wydaje mi się, że „flagowce” (indeksy DJIA, SPX czy Nasdaq100) jeszcze mają troszkę wolnej przestrzeni w górze i mogą nieznacznie poprawić swoje niedawne szczyty, o tyle szeroki rynek tego prędko nie zrobi (np. fatalnie wyglądający indeks NYSE Composite). Ponadto ten segment, który prowadził Byki w tym roku (małe i średnie spółki), od końca sierpnia/początku września już tego nie robi, a wzrosty w USA systematycznie zawężają się do caraz mniej licznego grona spółek, co nigdy nie było dobrym prognostykiem. Jednocześnie w USA stale rośnie liczba spółek, które notują nowe, 52 tygodniowe minima…
Dla przykładu indeks Russell 2000 (RUT), grupujący w przewadze małe i średnie spółki, połamał już różową linię trendu, ciągniętą po dnach od lutego 2018 i dotarł do swej dziennej 200-sesyjnej średniej:

RUTdaily

Ta średnia wydaje się być na tyle mocnym wsparciem, by sprowokować odbicie w górę, może nawet spore, ale będzie to tylko odbicie. Jeff Greenblatt pokazał w swych materiałach istotność wibracji na szczycie z 31.08 (1742,09 pkt):

RUTvibr

Ten szczyt (1742,09 pkt) i liczony z tej wartości pierwiastek kwadratowy (41,738) bardzo ładnie wibruje z ilością sesji – 141 od dna z lutego 2018…

Chwila moment – przecież w tym tygodniu mieliśmy dość mocne spadki na rynkach akcji ze względu na obawy o rosnącą rentowność? Owszem, prawda. Ale taka korelacja spadków akcji i obligacji jest chwilowa i wynikająca raczej z wpływu nastrojów. Od II połowy 2016 dominuje przepływ kapitału od obligacji do akcji, wymuszający ruch obu segmentów rynku kapitałowego w przeciwnych kierunkach.
A dlaczego rynek miałby w ogóle teraz nagle kupować długoterminowe obligacje w takiej skali, by przeważyć podaż FED?
Mogę wskazać co najmniej 3 powody, z których każdy byłby na tyle ważnym by tak się stało. Możliwe, że byłby to jeden z nich, choć bardziej prawdopodobne, że co najmniej 2 z nich łącznie:

1. Rynek oczekuje, że FED wkrótce co najmniej przerwie na dłuższy czas zarówno podnoszenie stóp jak i sprzedaż obligacji. Takie zakupy obligacji byłyby po prostu grą na odbicie silnie wyprzedanych walorów w sytuacji braku podaży od FED.

2. Przed nami jakieś poważniejsze problemy, wskutek których aktywny kapitał wybierze powrót do bezpiecznych przystani, np. dużo większe od dotychczasowych wstrząsy na rynkach wschodzących

3. USA będą co najmniej wyraźnie spowalniać gospodarczo w perspektywie średnioterminowej (a mogą zmierzać ku recesji), co spowoduje wzrost atrakcyjności obligacji względem akcji jako miejsce lokowania kapitału.

To tyle ode mnie.

———————————————————————————————————————————-

[WAŻNA AKTUALIZACJA] : Przyjrzałem się ostatnim wzrostom rentowności na wykresie 10-latek pod kątem wibracji i pojawiania się stopni Square of 9 Ganna.

Gdy to zobaczyłem, doznałem 5 minutowego opadu szczęki 🙂

TNX SO9

Proszę spojrzeć na to, ile stopni Square Of 9 Ganna ma ostatni ruch (117,49) , porównać to z liczbą tygodni (117) a następnie proszę spojrzeć na wartość minimum z 5 października 2018 (117,51). Ktoś jeszcze, patrząc na ten wykres ma takie odczucie jak ja, jakby patrzył na fotografię przepięknej galaktyki spiralnej, idealnej fali morskiej albo przepięknego, doskonale wykształconego diamentu? 🙂

 

Samotny liść opada,
wtedy – nagle kolejny,
skradziony przez wiatr

Ransetsu (1653-1697)

Reklamy

Written by songmun

6 października 2018 at 23:17

Słabniemy…

29 Komentarzy

Niektórzy Czytelnicy zdają się nie rozumieć mojego spojrzenia na rynki. To, że od jakiegoś czasu w tym roku szukam istotnego szczytu w USA wcale nie oznacza, że zaraz na ostro pakuję się w krótkie pozycje na każdym mniejszym czy większym szczycie.
Zresztą: czy na początku miesiąca można było się upierać przy krótkich pozycjach, dostając coś tak pięknego jako potwierdzenie zakończenia korekty na 7 września?

ES153hours

Prognozy są tylko progozami, a w tradingu liczy się elastyczność i umiejętność słuchania, a nie narzucanie rynkowi swojego zdania w oczekiwaniu, że je spełni. To tak tytułem wyjaśnienia.
Powyższe wcale nie zmienia mojego oczekiwania na pojawienie się istotnego szczytu w USA już wkrótce.
Taka duża dywergencja, jak na tym wykresie sprzed 2 tygodni jednoznacznie pokazuje, że coś tu jest nie tak i któraś ze stron, albo SPX (pomarańczowy) albo indeks FTSE Świat bez USA (biały) musi podążyć za tą drugą. Myślę, że nie muszę wyjaśniać, na co stawiam 🙂

All world vs USA

W USA nadal nie zmieniło się zachowanie indeksu bankowego BKX, który od grudnia tkwi w szerokim ruchu bocznym:

Banking idx

a zachowanie HGX (Housing Index), grupującego akcje z budownictwa wyraźnie się pogorszyło

HGX

Gdy te dwa sektory kuleją, nie ma mowy o zdrowych wzrostach.

Ostatni szczyt SPX (z 21.09) nie daje żadnych wibracji na poziomie dziennym, z czego wniosek, że będzie atakowany i prawdopodobnie pobijany. Ciekawym punktem czasowym są okolice 1 października (plus minus 1-2 sesje):

SPX161

Ewentualne zrobienie tam szczytu przez SPX byłoby klasycznym zagraniem pod strojenie okienek na koniec 3 kwartału. Jeśli to nie będzie szczyt kończący, to na pewno ten kończący wzrosty, zaczęte na przełomie  marca i kwietnia jest naprawdę blisko. Dlaczego?

Reszta świata spowalnia, a USA, mimo że to potężny rynek wewnętrzny, mogący samoistnie działać, nie są przecież całkowicie niewrażliwe na świat.
W Europie to już nie wyprzedzające odczyty indeksu nastrojów w rodzaju ZEW czy Ifo. To już realne dane gospodarcze. Produkcja przemysłowa w Eurozonie „nieoczekiwanie” (dla mainstreamowych, zawsze optymistycznych ekonomistów ) rok do roku spadła.

Eurozone production

Oczywiście ekonomiści i media pospieszyły z uspokajającymi zaklęciami, że to chwilowe. O tym, że sprawa nie wygląda tak ładnie, poniżej.
Na tle spowalniającego świata zastanawia siła USA.
Dopóki patrzy się tylko na ten wykres, siła ta pozostaje całkowicie niezrozumiała:

FEDQT260 bln

Przecież FED zdjął z rynku już 260 miliardów USD, a rynek akcji tego wcale nie odczuwa!
Dopiero ten wykres wszystko wyjaśnia:

USD repatriatons offshore

W tym samym czasie wielkie firmy ściągnęły do USA z zagranicy ponad 300 mld USD, by skorzystać z abolicji podatkowej. Per saldo mieliśmy jak dotąd w USA wzrost podaży pieniądza, pomimo działań FED! Tajemnica wyjaśniona.

Ale i USA wkrótce zaczną odczuwać siłę Quantitative Tightening. Od października FED zacznie ściągać tyle pieniędzy z rynku, że nawet transfery z zagranicy na dotychczasowym poziomie nie będą w stanie tego zrównoważyć. I nie ma siły – rynek akcji musi to też w końcu odczuć:

FOMC

Stąd też i gorsze zachowanie reszty świata, obrywającej dwutorowo: z jednej strony działaniami FED, z drugiej, repatriacją USD do USA przez amerykańskie firmy. Reszta świata ma po prostu klasyczny „ból płynnościowy”, objawiający się tym, że jest więcej chętnych na dolary, niż dostępnych „tanich” dolarów i to dlatego kraje takie jak Turcja, Argentyna czy Brazylia, które niezbyt mądrze gospodarowały pożyczonymi dolarami już cierpią.
Cierpiących może być wkrótce więcej. Gdy kurczy się światowa baza monetarna (licząc rok do roku), pojawienie się gdzieś problemów jest tylko kwestią czasu.

Monetary base

I dopóki FED nie skoryguje radykalnie swej polityki, lub nie zostanie zrównoważony przez inne banki centralne potężnymi działaniami poluzowującymi (na razie mocno wątpliwe), sytuacja się specjalnie nie zmieni…

Czemuż ta jesień
jest jakby ptak sędziwy
daleko w chmurach

Basho (z dziennika Oinikki, 1694)

Written by songmun

25 września 2018 at 11:45

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , , ,

Punkt ryzyka dla Byka2

54 Komentarze

Motto
„Przewidywanie jest bardzo trudne, szczególnie jeśli idzie o przyszłość.” – Niels Bohr

W pierwszym wpisie pod tym tytułem postawiłem hipotezę, że okolice 16-17 lipca mogą dać szczyt ruchu, zaczętego pod koniec marca tego roku.

https://naturabramy.wordpress.com/2018/07/14/punkt-ryzyka-dla-byka/

Pan Rynek najwyraźniej nie raczył tego przeczytać, a w oczekiwanym miejscu pojawiła się tylko mało znacząca korekta. 🙂
Tak to już jest z tym przewidywaniem, na bazie używanych przeze mnie metod – działa nie tak znowu często, co zawsze podkreślam. Jest wiele ekstremów z wibracjami wstecznymi, których nie da się przewidzieć do przodu, co zresztą dziś tu m.in.na jednym z wykresów pokażę.
Co nie znaczy, że prognozowanie tymi metodami nie jest w ogóle możliwe. W ograniczonym stopniu jest, przy świadomości, że wyznacza się punkty o podwyższonym prawdopodobieństwie zmiany, a nie punkty, gdzie prawdopodobieństwo to wynosi 1.
Znacznie lepiej sprawdza się w ten sposób wczesne weryfikowanie zaistniałego ekstremum, z oczywistych powodów.
Takim właśnie ciekawym ekstremum jest szczyt amerykańskich indeksów, uformowany 25 lipca 2018.
Zacznijmy od tradycyjnych cykli czasowych, które we wspomnianym miejscu tworzą bardzo ładny węzeł czasowy:

SPX cycles

Dodam tylko jeszcze, że między styczniowym szczytem, a tym lipcowym mamy dokładnie 180 dni kalendarzowych.

Teraz 3 układy wibracyjne dla kontraktów ES futures (S&P500 e mini):
Wibracja z ilością sesji w formie triangulacji:

ES 152vib

Wibracja z ilością dni kalendarzowych:

ES 178 vibr

Takie przypadki, jak powyżej, jeśli wychodzą z wielu różnych miejsc i precyzyjnie wskazują na jeden i ten sam punkt w przyszłości, pozwalają na postawienie prognozy, choć nawet wtedy ryzyko, że to nie zadziała jest wyższe, niż 50%. Właśnie takie skoncentrowane wskazania udało mi się odkryć we wrześniu 2016, co pozwoliło wtedy postawić śmiałą prognozę ekstremum w okolicach wyborów Trump/Clinton, ze szczególnym wskazaniem na dzień po ich terminie i jak się później okazało, trafić. Ale często wskazania bywają rozproszone, lub tak, jak poniżej, dopiero ich uformowanie pokazuje wstecz, z czym mamy do czynienia. Nawiasem mówiąc same tylko wibracje, pokazane wyżej, to słaby argument za ważnością tego lipcowego szczytu; mam już na tyle doświadczenia z wibracjami Kairos by wiedzieć, że takiego typu układy, nie wsparte niczym więcej, mogą dać jedynie krótkotrwały zwrot. Dopiero ten squaring szczytu ze stopniami Gann’owskiego Square of Nine między 2 szczytami pokazuje, że 25.07 utworzył się najprawdopodobniej naprawdę ważny szczyt, zmieniający kierunek ruchu w terminie może nawet kilku miesięcy:

ES49dg Sqof9

Na przykładzie tego wykresu widać, że przewidzenie takiego układu jest praktycznie niemożliwe. Dopiero pojawienie się szczytu na poziomie 2849.5 daje możliwość stwierdzenia, że to potencjalny szczyt.

Podsumowywując:
Mamy ważne wskazania na to, że 25.07 był istotnym szczytem. Nie muszę chyba dodawać, że wiele podobnych układów znalazłem na samym indeksie S&P500 jak i na Nasdaq 100 (kilka innych indeksów chcę jeszcze sprawdzić dodatkowo). Ponadto siła reakcji, która wystąpiła na piątkowej, 619 sesji, a przede wszystkim zauważalna psychologiczna zmiana podejścia do publikowanych wyników spółek technologicznych (to nie tylko reakcja na zapowiedź spowolnienia rozwoju Facebooka, która zepchnęła kurs tej spółki w otchłań, czy podobna rzeź na papierach Twittera, ale też klasyczne kupuj plotki – sprzedawaj fakty po dużo lepszych niż oczekiwane wynikach Amazona) stanowią dodatkowe argumenty na rzecz ważności szczytu z 25.07.
Choć przypisuję temu szczytowi ponad 90% prawdopodobieństwo bycia punktem zwrotnym, nadal nie jest to 100% Do okolic stu procent zbliży nas oblany test czyli nieudana próba wyjścia ponad te 2846 pkt na indeksie i 2849.5 na kontrakcie.
Jeśli to rzeczywiście jest odwrócenie wzrostów, zaczętych pod koniec marca tego roku, to oczekiwałbym zejścia indeksu SPX co najmniej do okolic lutowo-marcowych dołków (2530- 2550) a być może i trochę poniżej. Patrząc na wykres intraday zarówno SPX jak i ES, spadek od szczytu z 25.07 zdaje się dzielić na czytelne 5 podfal, więc nie można wykluczyć, że mamy do czynienia z klasyczną korektą płaską, której schemat pokazałem w poprzednim wpisie z tym tutułem, jeszcze bez numerka.

Stan aktualizacji wykresów: SPX na po sesji 30.07; ES – 31.07 godziny poranne.

Ważna aktualizacja: pomimo dużej ilości czasu, poświęconej na poszukiwania, nie udało mi się znaleźć żadnego układu dla indeksu Dow Jones Industrial Average. To może oznaczać jedną z trzech rzeczy:

a) DJIA poprawi wkrótce swój szczyt, inne flagowe indeksy nie

b) DJIA, poprawiając swój szczyt, pociągnie za sobą inne indeksy

c) kiepsko szukałem 🙂

Lśni w wodorostach
srebro ryb, lecz dotknięte,
zniknie na pewno

Basho (z dziennika Azumanikki, 1681-1682)

Written by songmun

31 lipca 2018 at 22:08

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , , , ,

Juan i złoto

16 Komentarzy

Wróćmy znów do dolara i złota.
Nie jest wielką tajemnicą, że złoto „chodzi” odwrotnie do USD. Znacznie mniej osób wie, że od ponad 1,5 roku najściślejszą korelację złoto łapie z parą…USD/CNY (juan). Wcześniej najściślej chodziło z parą USD/JPY. Teraz, z tego co obserwuję, korelację z USD/JPY złoto utrzymuje raczej intraday i w tej części doby, gdy chiński międzybank jest nieczynny, choć są momenty, gdy stary nawyk złota patrzenia na jena wraca na dłużej. Wykres Rona Stoeferle:

GoldCNY korelacja

Skoro juan jest najściślej skorelowany, to przyjrzyjmy się bliżej juanowi w parze z dolarem.

USDCNY1

Bardzo ładna Spadająca Gwiazda z długim górnym cieniem, powstała dokładnie na 76,4% zniesieniu poprzedniego spadku (czyli 1,00 – 0,236; sześcian z 0,618)

USDCNY2

Miejsce powstania Gwiazdy to także okolice mediany takich ładnych różowych Wideł Andrewsa, zaczętej w nie byle jakim momencie, bo w chwili, gdy Chiny znacznie zdewaluowały juana w 2015 r w obawie przed spowolnieniem gospodarczym, co wtedy np. było katalizatorem dla indeksów w USA do wejścia w korektę, trwającą do lutego 2016

USDCNY 81 wibr

To rzadko spotykany dla mnie obrazek. Forex zazwyczaj robi wibracje typu inwersyjnego, wymagające kombinacji i szukania; tego nie widać tak przejrzyście i prosto, a poza tym jest więcej cyferek do analizy 🙂 . A tu, od razu ładnie widać wibrację 81 piątkowego (20.07) szczytu do sąsiednich ważniejszych ekstremów.

Czas wreszcie na złoto. Proszę nie zwracać uwagi na różowe kreski i cyferki, nie opisane na czerwono, to robocze. Ważne jest to, co na czerwono – od szczytu z 25 stycznia do dna z 19.07 rynek spadł o 154.4 USD/oz, a od poprzedniego ważnego dna, od którego rozpoczął się raj, skończony 25.01 do 19.07 mieliśmy 155 sesji. To nie przypadek, to squaring w formie triangulacji.
Zaznaczyłem też ładną, prostą wibrację części setnych (xxxx.72) z ostatnim istotnym szczytem (71 sesji). Jest tych wibracji tu znacznie więcej, ale nie będę ich znaczyć

Gold spot squaring

Teraz coś, co pokazuję po raz pierwszy. To kolejne odkrycie Jeffa – wibracje ceny często układają się w zgodzie z pewnymi układami Square of 9 Ganna. Mam nadzieję, że Czytelnicy pamiętają, jak się liczy So9?
Jeśli nie, to przypomnę: pierwiastek kwadratowy z ceny jednego ekstremum minus pierwiastek z drugiego ekstremum, otrzymany wynik to tzw. faktor. Następnie faktor mnoży się razy 180 by otrzymać wynik w stopniach kątowych obrotu Spirali. Nie będę tu tłumaczyć funkcjonowania Spirali, zrobiłem to już raz tutaj:

https://naturabramy.wordpress.com/2013/12/03/o-obrotach-bance-i-logarytmach/

kto nie czytał, nie zna tematu lub nie pamięta o co chodzi, proszony o zajrzenie do tego wpisu.

Wróćmy do meritum. Jeff Greenblatt niedawno zauważył, że faktor (nie tylko on, jest więcej takich czynników, związanych z So9) też może wibrować z czasem, co może być ładnym potwierdzeniem klasycznych wibracji Kairos. Tu właśnie mamy coś takiego: faktor 0.355 ma w układzie triangulacyjnym wibrację 55, podobnie jak na poprzednim wykresie. Jeśli brak potwierdzenia przez squaringi z układami So9, klasyczna wibracja Kairos jest najczęściej tylko krótkoterminowym ekstremum, a rynek szybko ją połamie.

GOLD spot So9 squaring

Właśnie takiego typu potwierdzenia brakuje mi na USD/CNY, co każe oczekiwać, że piątkowy szczyt nie jest ostatnim słowem rynku w kwestii dewaluacji juana. A propos: w chwili, gdy to piszę, właśnie zauważyłem informację, że Chiny odnotowały pierwszy od wielu lat deficyt na rachunku obrotów bieżących:

China deficit

Czas na konkluzje:
Trump niedawno zrobił interwencję słowną przeciw sile USD, to zauważyła większość.
Znacznie mniej osób słyszało o tym, że PBoC zapowiada interwencje, by bronić juana. Rzekomo dlatego, że zbyt duże tempo spadku CNY jest groźne stabilności gospodarki, wg mnie chodzi raczej o ugłaskanie Trumpa i przyhamowanie wojny handlowej. To ta właśnie wiadomość zrobiła długi górny cień na piątkowej (20.07) świecy USD/CNY.
Czy to już koniec spadków juana i złota i początek słabnięcia do nich USD? Nie sądzę. Interwencje rządowe rzadko kiedy trwale odwracają trend, ale gdy walory są mocno wykupione/ wyprzedane są wystarczające, by wywołać poważniejszą korektę wzrostową i na coś takiego tu liczę. Ten brak potwierdzenia metodami So9 dla USD/CNY uważam za symptomatyczny i traktuję jako zapowiedź przyszłego, prawdopodobnie udanego ataku na obecny szczyt (ten z wibracjami 81), gdy korekta się skończy.
W tej chwili złoto wygląda, jakby chciało przetestować siłę swojego dna na poziomie 1211.72 USD/oz i trzeba pozwolić mu to zrobić, nim się w ogóle zacznie pakować w długie pozycje, to taka mała dygresja.
No chyba, że FED już teraz naprawdę wziął sobie do serca słowa Trumpa i zrewiduje politykę QT, w co niezbyt wierzę. Tu czekałbym na sygnały słabnięcia gospodarki USA, jako katalizator zmiany nastawienia FEDu, choć możliwe, że rynek zacznie te sygnały trochę wyprzedzać…

Stan wykresów na zamknięcie 20.07.2018 r.

W starym ogrodzie
zaśpiewają słowiki
i dzień się schyli

Buson (Saitancho, 1744)

Written by songmun

23 lipca 2018 at 09:10

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , , ,

Punkt ryzyka dla Byka

11 Komentarzy

Nie pamiętam, czy wspominałem o tym tutaj w tym roku, na pewno nie we wpisach, ale być może w komentarzach. Możliwe też, że mówiłem o tym gdzie indziej, a wydaje mi się, że to było u mnie na blogu. Nieistotne.
Jeśli nie mówiłem, to teraz powiem: szczyt indeksu DJIA ze stycznia br. wypadł w 611 (610+1) sesji, licząc od minimum indeksu z dnia 25.08.2015 r. 610 to oczywiście liczba z ciągu Fibonacciego. Teraz dochodzimy do momentu w czasie, gdy wypadnie 610 sesji, liczonych od dna z lutego 2016, od którego zaczęła się ostatnia duża fala wzrostowa:

DJIA 610

Także czasowy harmoniczny układ tygodniowy wskazuje na ważność nadchodzącego tygodnia:

SPX harmonic

Dodajmy do tego, że pierwsza połowa tygodnia czyli 16-18.07 bardzo dobrze wibruje liczbą dni kalendarzowych ze szczytem z końcówki stycznia:

DJIA PTvibrates

i S&P500:

SPX vibrates

To pojawienie się na szczytach obu indeksów liczb 71-72 w wartościach ich maksimów nie może być przypadkiem.
Po prawdzie okienko czasowe zaczęło się już w piątek, 13.07, ale najsilniejsza część wypada w poniedziałek – wtorek, 16-17.07.

Dodajmy dla uzupełnienia obrazu wykres tygodniowy Nasdaq Composite:

NDQ wkly

znowu zbliżający się do górnej linii Wideł Andrewsa. Przypomnę, że początek korekty na głównych indeksach sprowokowało pierwsze dotknięcie przez Nasdaq Comp tej linii.
Spółki technologiczne stanowią obecnie bardzo dużą część głównych indeksów i to głównie one ciągną ich wzrosty, zwłaszcza spółki z grupy FAANG:

Tech percent in S&P500

Udział spółek technologicznych w indeksie S&P500 sięga obecnie prawie 30%, co jest bliskie rekordu z 1999 roku.
Jednocześnie 3 ważne dla „zdrowia” wzrostów sektory, czyli: bankowy (indeks BKX), transport (DJTA) i budowlany (HGX) nie podejmują prób atakowania szczytów, w najlepszym wypadku tkwiąc w ruchu bocznym (BKX i DJTA), w najgorszym (HGX) przechodząc do trendu spadkowego:

BKX daily

i

HGX daily

djta daily

Marazm jest też wyraźny na szerokim rynku (index NYSE Composite, NYA), który wyraźnie nie chce iść do góry, tkwiąc w ruchu bocznym:

NYSE Comp wkly

Dla odmiany, „lżejsze” indeksy, zawierające dużo spółek o mniejszej kapitalizacji, dość dawno temu połamały swoje szczyty ze stycznia br.:

RUT daily

i

SP1000

Dygresja: nasze najcięższe spółki z indeksu WIG20 w USA trafiły by właśnie do Russell’a 2000 lub S&P 1000

Wyłania się z tego następujący obraz: duzi są generalnie słabi (jeśli nie są z technologii), a rynek ciągną w górę spółki FAANG i drobniejsze.
Tak nie tworzą się podstawy nowej fali wzrostowej; zachowanie takie pasuje za to idealnie do ruchu wzrostowego, określanego przez falowców jako fala B korekty, czyli pierwszej wzrostowej kontry w ramach większego układu korekcyjnego.
Moim zdaniem w USA indeksy flagowe (DJIA, SPX) tkwią od stycznia br. właśnie w korekcie bocznej i jeśli układ czasowy z początku wpisu zadziała, powinniśmy przejść do spadkowej fali C, gdyż w obecnej sytuacji najbardziej prawdopodobne w węźle czasowym z początku przyszłego tygodnia jest formowanie się szczytu.
Dla porządku zamieszczam schemat typowej korekty płaskiej do której bliżej indeksowi SPX, zaznaczając od razu, że próby przewidywania kształtu korekt płaskich i ich regularności to zadanie beznadziejne, którego nie będę nawet próbować.

Flat correction

A dlaczego sądzę, że jakaś korekta płaska, a nie coś więcej? Wracam do mojej „mantry” od 2 lat: WIG20 nie pozwala na więcej 🙂 Duże spadki SPX zepchnęłyby WIG20 pod Brexitowe dno, a ściślej połamałyby występujący w nim niesamowity squaring 1:1, o czym pisałem tutaj:

https://naturabramy.wordpress.com/2017/02/10/warszawski-klucz/

Taki układ pozwala mi zaakceptować każdy spadek, który nie doprowadzi do przełamania przez WIG20 poziomu 1641.85 pkt. W teorii może to być nawet podwójne dno, z minimum na poziomie 1641,86 pkt 🙂 🙂

Stan wykresów: po sesji 12.07.2018. To wszystko ode mnie dziś.

Taki dzień długi –
jeden za drugim mija
w przeszłość daleką…

Buson (ze zbioru Busonkushu, 1784)

Written by songmun

14 lipca 2018 at 08:01

Dolar, złoto i FED minutes

14 Komentarzy

Czas byłoby spojrzeć na dolara, bo zaczęło się tu robić ciekawie.
Diagnoza, postawiona w lutowym wpisie („To coś więcej…”) wskazująca na istotne dno dolara okazała się słuszna, choć na poważniejszy ruch w górę i wyjście z konsolidacji trzeba było czekać do połowy kwietnia.
Poniżej wrzucam tygodniowy wykres DXY. Jesteśmy tu w bardzo interesującym miejscu: praktycznie na linii mediany tych Wideł Andrewsa, których dolna linia zatrzymała spadki USD na początku roku, a jednocześnie w okolicy 38% zniesienia spadków, zaczętych w styczniu 2017 roku:

DXY wkly pitchfork

Dodatkowo dzienny RSI(14) robi już drugi, niższy szczyt powyżej 70 pkt, tworząc dywergencję z kursem na ostatnim szczycie DXY (nie pokazuję, każdy może sprawdzić sam, choćby na wykresie html-5 na Stooq).
Mamy więc kilka poszlak, wskazujących na możliwość cofnięcia się dolara.
Zanim popatrzymy na jednego z antydolarów, czyli złoto, bo i tu znalazłem ciekawostki, wykres, 60 dniowej korelacji złoto – DXY, wykonany przez Biancoresearch, pokazujący, że od dość dawna złoto nie było tak wyraźnie ujemnie skorelowane z USD:

Gold inversely USD biancoresearch

No to teraz zerknijmy na to, co znalazłem na złocie. W dnie z 21 maja jest sporo wibracji Kairos; nie będę ich wszystkich pokazywać. Pokażę tylko najważniejszą rzecz: wibracje ceny i czasu, związane z poniedziałkowym minimum na złocie, na poziomie 1282.20 USD/oz (Spot):

Gold squaring 82

Cały ten układ wydaje się mocno wspierać tezę, że od 25 stycznia na złocie mamy klasyczną korektę płaską typu 3-3-5; jej schemat poniżej.

Flat correction

Oczywiście jeden warunek: squaring z 21 maja na złocie musi przetrwać np. dziś ujawniane FED minutes z posiedzenia z 1-2 maja br. Ale mam przeczucie, że przetrwa 🙂

Co z tego wszystkiego wynika?
Jesteśmy na skraju jakiejś poważniejszej korekty ostatnich wzrostów na USD i umocnienia się mocno ostatnio przecenionych wszelkiego typu antydolarów, od metali szlachetnych począwszy, poprzez obligacje rządowe USA, na akcjach i walutach krajów EM skończywszy (WIG20 powinien też 🙂 ). Możliwe, że da to przejściowe umocnienie nawet tak ostatnio bitym walutom jak argentyńskie peso ARS i turecka lira TRY. Tam chyba już „wszyscy” siedzą po jednej stronie łodzi, więc mogą być nawet ostre wyciskania krótkich, podobnie jak na kontraktach na obligacje rządowe USA…
Najprawdopodobniej asumptem do zmiany rynkowego nastroju będzie jakichś kilka zdań z dzisiejszych minutes, wskazujące, że FOMC waha się co do dalszej jastrzębiej polityki.
Dla większości z tych instrumentów będzie to zapewne tylko umacniająca korekta w dłuższym osłabiającym trendzie, choc niektóre mogą wybić się na nowe szczyty.

Taką koncepcję mam m.in. dla złota – jeśli moje oznaczenie falowe ruchu złota od 25 stycznia jest prawidłowe, to korekta płaska jest najprawdopodobniej przerywnikiem w zygzaku, zaczętym w połowie grudnia 2017 z ceny 1236 USD/oz (ta korekta płaska znajdowałaby się w pozycji korygującej fali B między dwoma ruchami kierunkowymi zygzaka, czyli A i C, jak mawiają Elliottowcy) Zakładając równość punktową ruchów 12.12.2017 – 25.01.2018 i tego nadchodzącego, (czyli 1:1) dostawalibyśmy zasięg ok 1412 USD. W okolicy mamy silny opór w rejonie 1433 USD w postaci szczytu z sierpnia 2013 roku.
Jeśli się mylę w tej sprawie, i np. złoto buduje bardziej skomplikowany ruch boczny, a nie „mój” zygzak, to zapewne skończymy tylko na typowym podciągnięciu rynków i równoczesnym przejściowym osłabieniu USD pomiędzy ogłoszeniem pełnej treści (minutes) protokołu ostatniego, majowego posiedzenia FED a nowym posiedzeniem FED 13-14 czerwca.
Jakieś odbicie antydolarów z tego powinno wyjść. Jego skala pozostaje kwestią otwartą….

Aha. Na koniec mała dygresja, nie związana bezpośrednio z tematem: na wielu światowych indeksach rynków akcji dostaję jako istotne wskazanie czasowe okolice 21-25.06, czyli tuż po letnim przesileniu. Letnie przesilenie wg Ganna samo z siebie jest już ciekawym punktem do obserwacji, a to zachęca tym bardziej do uważnego patrzenia. Nie wiem, co tam będzie, nie zaszkodzi popatrzeć….

Te białe chmury
płyną rozkołysane
zielenią drzew

Saimaro (ze zbioru Naniwa-no shiori, 1692)

Written by songmun

23 Maj 2018 at 11:54

Trójkąt najsensowniejszym rozwiązaniem

7 Komentarzy

W mijającym tygodniu w anglojęzycznym internecie sporo szumu zrobiło dojście rentowności 10 letnich obligacji rządu USA do poziomu okolic 3% (ściślej 2,95%). Co ciekawe, polski internet inwestorski niemal nie interesuje się tą zwyżką rentowności papierów dłużnych, mimo że jest to jeden z ważnych elementów środowiska rynkowego, nawet dla tych, którzy w żaden sposób nie obracają ani tymi obligacjami, ani pochodnymi o nie opartymi.

Stali Czytelnicy zapewne pamiętają ten poniższy wykres, który pojawił się we wpisie

https://naturabramy.wordpress.com/2017/01/25/pytania-i-refleksje-na-2017/

Trochę go zaktualizowałem i dodałem średnią 200 miesięczną (200months SMA), bo jest tu sporo mówiącym elementem:

TNY

Moje zdanie? Właściwie nie zmieniłem go od tamtego wpisu ze stycznia 2017 – ten czerwony kanał, w którym rentowność porusza się w dół już prawie 4 dekady, jeszcze raz powinien zadziałać i powstrzymać marsz w górę, tym bardziej, że jest on wspierany przez nadal opadającą średnią 200 miesięczną. Nawet, jeśli układ oporów, powstrzymujący od góry wzrost rentowności miałby ostatecznie pęknąć, nie powinno się to odbyć jednym skokiem do góry, wpierw bowiem, zanim doszłoby do przełamania, powinniśmy zobaczyć tu znaczącą korektę (a więc wzrost cen obligacji).

Gdy niecały miesiąc temu pisałem „Facebookiem po oczach”, zwróciłem uwagę na fakt, że zarówno Nasdaq Composite jak i Nasdaq 100 ostatni swój szczyt wszechczasów z 13 marca zrobiły 3-falowymi ruchami. Wyciągnąłem z tego wniosek, że indeksy te prawdopodobnie są w jakichś korektach płaskich lub trójkątach.

W międzyczasie trochę wody w Wiśle zdążyło upłynąć i okazało się, że obecnie dużo bardziej podobny do trójkąta kształt mają flagowe indeksy Wall St czyli DJIA i S&P500:

SPX triangle

Indeksy rynku Nasdaq, jeśli nadal budują trójkąty, to raczej nietypowe, jakieś typu „neutral triangle”, lub „extracting triangle” jak nazywa te figury Glenn Neely.

Dodatkowo, zarówno SPX jak i DJIA (dziś bez wykresu) ostatnie dna tworzyły w okolicach plus minus średniej 200-sesyjnej, jednego z częściej obserwowanych przez zarządzających funduszami elementów AT.

A czy to, co widzimy na wykresie SPX nie jest czasem jakimś wstępnym elementem dużego spadku? Słynny schemat falowy rozwijającej się spirali impulsu I-II, 1-2, 1’-2’ śmiało możemy wykluczyć – spadkowe części tego wzoru wyraźnie nie są zbudowane z 5 podfal. Pozostawałyby więc jakieś kombinacje układów 3-falowych. Ale dla mnie wydają się dość mało prawdopodobne, z dwóch powodów:

– powód pierwszy: w dotychczasowych dnach tego potencjalnego trójkąta na SPX obserwowaliśmy gwałtowne pogarszanie się nastrojów rynkowych i masowe pojawianie się niedźwiedzich opinii. Gdyby były to dna pierwszych ruchów dużej bessy, w miejscach tych powinna pojawiać się „nadzieja” i liczenie na siłę wsparcia, a nie pesymizm.

– powód drugi widać na poniższych wykresach:

S&P 400 – indeks spółek o średniej kapitalizacji

S&P400 daily

S&P 600 – indeks spółek o małej kapitalizacji

S&P600 daily

Russell 2000 – indeks mieszany, w przewadze spółki małe i średnie

RUT daily

Mógłbym tak dalej pociągnąć, ale nie o to chodzi. Widać co najmniej dwa wspólne mianowniki:

1. Obronę kursu plus minus na poziomie średniej 200 sesyjnej

2. Rosnącą siłę względną indeksu wraz ze spadającą kapitalizacją jego uczestników

Zwłaszcza punkt nr 2 jest tu symptomatyczny i wskazuje raczej na przebudowę portfeli funduszy, typową dla średnioterminowych korekt, niż na gremialny, długoterminowy odwrót od akcji. Przypomnę tylko, że w ramach odwrotu zazwyczaj rzecz odbywa się inaczej: wpierw szczyt robią szerokie indeksy typu NYSE Composite, Willshire 5000 czy Value Line, zaraz po nich indeksy spółek o niższych kapitalizacjach a na końcu indeksy flagowe, w rodzaju S&P500.

Proszę zauważyć, jak wysoko w stosunku do DJIA czy SPX powstało na indeksie S&P 600 dno z początków kwietnia. To, co na ciężkich spółkach wydawało się rzezią (spadek w drugiej połowie marca 2018) jest zaledwie stosunkowo niewielką korektą na indeksie S&P600…

I wszędzie widać tu potencjalny trójkąt zbieżny. Jeśli to rzeczywiście jest ta figura, to uformowania się jej końca możemy oczekiwać plus minus w pierwszej połowie maja. Co ciekawe, jak na razie niezbyt wielu dostrzega możliwość, że to trójkąt, co dodatkowo przemawia na korzyść takiej interpretacji.

Pojawienie się trójkąta zbieżnego w trendzie wzrostowym ma swoje istotne implikacje – trójkąt ten zazwyczaj pojawia się jako tzw. fala 4 w nomenklaturze elliottowskiej i jest ostatnią korektą przed poważniejszym szczytem (końcem fali 5). W naszym wypadku widziałbym ten szczyt jako koniec ruchu, zaczętego w lutym 2016 i zarazem koniec długiej, najlepszej części ruchu (fala III – lata 2011-2018) w hossie, zaczętej w 2009 r. , ale już nie jako koniec całej hossy:

SPX Elwave wkly

O tym, dlaczego uważam, że to nie byłby koniec hossy, pisałem w lutym 2017 w pierwszej części tego wpisu:

https://naturabramy.wordpress.com/2017/02/10/warszawski-klucz/

i zdania dotąd nie zmieniłem. Warszawska GPW jak na razie nie pozwala mi na zmianę zdania 🙂

Proszę się nie przejmować tym, że wyrysowałem ten szczyt fali III w okolicach 3000 pkt – to nie jest prognoza zasięgu ruchu indeksu, tylko wzorca zachowania.

Wykres rentowności amerykańskich 10-latek, od którego zaczęliśmy ten wpis, nie pojawił się tu przez przypadek, tylko dlatego, że anglosaski internet podnieca się zbliżeniem się rentowności do 3%. Odwrotnie: podobnie jak wisząca na ścianie w I akcie sztuki strzelba wisi tam po to, by ktoś oddał z niej w końcu strzał w dalszej części przedstawienia, tak i ja celowo zająłem się tym zagadnieniem na początku, jednocześnie zostawiając sobie na koniec spięcie tego wpisu klamrą poniższym wykresem. Wykres opracował Tom Lee, współzałożyciel firmy Fundstrat Global Advisors LLC

spike in rates equity drawdown

Generalnie: dojście do okolic górnej linii kanału, w którym porusza się rentowność 10-latek z pierwszego wykresu i gwałtowne od niej odbicie w dół, począwszy od 1980 roku zawsze oznaczało problemy dla rynku akcji i co najmniej poważniejszą korektę na rynku, co najczęściej wynikało z przejścia funduszy w tryb risk-off i wyciągania pieniędzy po to, by skierować je w bezpieczniejsze obligacje w obawie przed nadchodzącą recesją lub wstrząsami finansowymi. Stosunkowo najmniejszy wpływ tego zjawiska na indeksy w USA (bo już nie na świecie, emerging markets, w tym i nasza GPW, oberwały wtedy poważnie) miał miejsce w 1994 roku, pozostałe 5 przypadków to co najmniej solidne, kilkumiesięczne korekty. Tom Lee widzi miejsce zwrotu trendu na TNY w strefie 3,25 – 3,75%, co w miarę by się zgadzało z przebiegiem kanału na pierwszym wykresie od góry. Sam kanał też można w praktyce trochę podciągnąć do góry o kilka stopni, bez szkody dla ogólnej wymowy wykresu. Przy okazji – jeśli przyjąć że rentowność 10-latek będzie rosła w tempie, zbliżonym do obecnego, to znajdzie się na poziomie strefy Toma Lee w lecie tego roku (przez lato rozumiem tu okres między letnim przesileniem a jesienną równonocą). Lato 2018 może być gorące nie tylko ze względu na temperatury…..

Jeśli to zadziała, a sądzę, że mamy na to spore szanse, będzie to prawdopodobnie ostatni raz, kiedy dotknięcie tej strefy przez rentowności dałoby wartościową informację. Za kilka lat górna linia kanału będzie już na tyle nisko, że tylko założenie, że obligacje rządu USA, podobnie jak niedawno europejskie, wejdą w ujemne rentowności, pozwoliłoby nadal odgrywać tej linii rolę istotnego oporu.

Ostatni powyższy wykres pochodzi z tej krótkiej notki Bloomberga:

https://www.bloomberg.com/news/articles/2018-04-20/it-s-not-3-yield-that-threatens-stocks-going-by-40-year-pattern

Na dziś to ode mnie tyle….

Księżyc w pełni wyszedł
obok niezliczonych gwiazd
i głębokiej zieleni nieba

Shoha (?-1772)

Written by songmun

22 kwietnia 2018 at 22:08