NATURA BRAMY

Rynki Ekonomia Gospodarka Świat i czasem Polityka

Się porobiło…

2 Komentarze

Oj, mocno się to wszystko pozmieniało od czasu mojego ostatniego wpisu. Planowo miało się zatrzymać na okolicach 2220 i pociągnąć Rajd Mikołaja. Rajd był, ale ze znacznie niższej półki.

Zacznijmy od opisu sytuacji w sektorze ciężkich spółek GPW.

Wg mnie WIG20 znajduje się obecnie w fali 4 od dna z marca 2020 roku:

choć oczywiście nie mogę wykluczyć scenariusza, że to znowu jakieś kolejne ABC, jakie znamy z poprzedniej dekady, stąd oznaczenie rezerwowe (po: or). Niemniej wariant z falą 4 uważam za obecnie najbardziej prawdopodobny. Z czego oczywiście wynika, że nadal widzę byczy  obraz i przewiduję po zakończeniu owej korekcyjnej fali 4 atak na szczyt z 12.10.21 w formie fali 5, kończącej ruch w górę od marca 2020.

Jak na razie od października ’21 mamy typowe dla fal 4 w wariancie mocnego rynku zachowanie – szarpaniny, nawet ostre, ale wszystko to odbywa się ponad 38,2% zniesieniem ruchu październik ’20 – październik ’21:

Wg mnie wkrótce powinniśmy być świadkami zejścia WIG20 jeszcze raz w okolice 2118 pkt (minimum z 30.11.21) i nawet jego możliwego lekkiego naruszenia. Dopóki kurs będzie bronić 2100 pkt, będziemy mieli typowe zachowanie dla fal 4. Zejście poniżej każe również rozważyć  inne opcje, zależnie od stylu tego zejścia.

Z pewnych względów pojawia mi się jako jedna z alternatywnych możliwości taki oto trójkąt:

Ale w tej chwili zdecydowanie za wcześnie na uznanie go jako wiodącego schematu.

– Ale dlaczego nie bierzesz pod uwagę, że wzrosty od marca ’20 już się skończyły i jesteśmy teraz w spadkach?

Nie wykluczam tego wariantu, choć uważam za najmniej prawdopodobny ze wszystkich, które biorę pod uwagę. Powody? USA, co już przedstawiam.

Wg mnie na NDX mamy od marca 2020 taki oto układ falowy:

Czyli w płaskim układzie a-b-c, rozgrywanym od 22.11.21 brakowałoby nam jeszcze jednego, kończącego zejścia NDX w rejon minimum 13 725 pkt jako tzw. „5ki w c”.

Zauważmy jedną istotną rzecz:

Spadek zdjął niemal dokładnie 50% (zaledwie 4 pkt. różnicy w stosunku do idealnej matematycznie wartości)  tak oznaczonej przeze mnie fali 3, co mieści się w kanonie zachowań fal 4 zwłaszcza wtedy, gdy fale 2 są płytkie, jak w tym przypadku.

Mamy tu też stosunkowo proste warunki falsyfikacji tej mojej rozpiski falowej: wyraźniejsze zejście NDX pod 13 725 pkt. mocno zmniejszy prawdopodobieństwo, że to fala 4 .

Tom Joseph, twórca programu Advanced GET i tzw. oscylatora Elliotta, służącego do wyłapywania fal 4, twierdzi, że zdecydowana większość fal 4 nie przekracza zniesienia 52,5% poprzedzających je fal 3. W naszym wypadku oznaczałoby to zejście poniżej 13 560 pkt, więc naprawdę blisko. Natomiast spadek poniżej szczytu jedynki, czyli 12 439 pkt. kładzie ten pomysł całkowicie.

Dlaczego takie, w sumie Bycze myślenie? Z wielu powodów, a najważniejszym jest  sentyment.

Jest faktem, że w korektach rynku Byka sentyment szybko siada i w krótkim czasie przechodzi w mocny pesymizm. Taki sam spadek po szczycie dłuższej hossy jest postrzegany jako nieustająca okazja do kupna – mówi się wtedy o powolnym zapadaniu w „dolinę nadziei”, a parametry mierzące optymizm, spadają zdecydowanie wolniej.

Spójrzmy na ten oto wykres Hulbert Nasdaq Newsletter Sentiment Index, prowadzony przez Marka Hulberta i jego HulbertRatings.com. Hulbert Ratings na bieżąco sprawdza opinię nawet kilku tysięcy różnych newsletterów inwestycyjnych, ma więc dość szerokie spektrum. Dane na koniec zeszłego tygodnia (bez sesji 24.01):

Indeks pokazuje średni poziom zaangażowania w akcje z rynku Nasdaq, rekomendowany przez twórców newsletterów inwestycyjnych. Obecny naprawdę fatalny nastrój, sygnalizowany przez indeks, jest nawet gorszy niż w marcu 2020, gdy tymczasem spadki jak dotąd są nieporównywalnie łagodniejsze i mniejsze od tych z lutego – marca 2020!

Kolejny wykres, również wg stanu na koniec zeszłego tygodnia – łącznie sentyment Byki minus Niedźwiedzie dla ankiet AAII i Investors Intelligence:

Tu mamy poziom pesymizmu, porównywalny z dnem SPX (sentyment jest na jego tle) z grudnia 2018!

Powód takiej zmiany nastroju jest oczywisty – FED w grudniu był trochę ostrzejszy w słowach, co zostało odczytane znacznie bardziej jastrzębio, niż wynikałoby z samych tylko słów członków FOMC. Wg Calluma Thomasa, od którego mam oba powyższe wykresy nastroju, są już w branży ludzie, wieszczący podniesienie stóp na styczniowym posiedzeniu (25-26.01, a więc dziś i jutro) jednorazowo o nawet 50 bp!! Najwyraźniej ludzie ci nie słuchali uważnie pytań do Powella na konferencji po posiedzeniu FOMC w grudniu ’21. Jedno z nich wraz z odpowiedzią Powella brzmiało tak (piszę z pamięci, ale sens był dokładnie taki):

CNBC: Dlaczego nie zakończyć już teraz QE jednym ruchem?

Powell: Rynki są wrażliwe, nie możemy ich zawieść

Powiedzmy szczerze: oprócz tzw. dual mandate czyli troski o inflację, bezrobocie i rozwój gospodarczy, FED ma nieoficjalny 3 mandat: nie doprowadzić do krachu na rynku, a przynajmniej nie być z faktem jego wystąpienia bezpośrednio łączonym. Żaden szef FED nie chce, by w jego biografii pojawiła się wzmianka: „wskutek nieostrożnej polityki informacyjnej, doprowadził do bolesnego krachu na rynku”.

Dlatego o ile jest jasne, że FED będzie nadal zaostrzać politykę monetarną, o tyle trzeba pamiętać, że w odróżnieniu od np. polskiej RPP jest tam dużo myślenia o tym, jak rynki przyjmą podjęte decyzje i uważania na każde słowo, by nie wywołać lawiny. Czasem to się i tak nie udaje – zapalnikiem styczniowej wyprzedaży, której do dziś doświadczamy, były zaprotokołowane wzmianki o QT w ujawnionej 5 stycznia pełnej treści protokołu z grudniowego posiedzenia FOMC (wykres od George’a Saravelos’a z Deutsche Bank):

Reasumując: oczy otwarte, uszy do góry i obserwować testy wczorajszego minimum na indeksie NDX, którego spodziewam się wkrótce  – zdecydowana obrona wczorajszego minimum,  13 725 pkt powinna dać efekt w postaci powrotu kilku-kilkunastotygodniowych wzrostów, z którymi Byki będą chciały zdążyć przed poważniejszymi ruchami FED

Ryczy żałośnie
sarna jak ja samotna
tej leśnej nocy

Basho (z dziennika Oinikki, 1694)

Written by songmun

25 stycznia 2022 at 19:01

Napisane w Uncategorized

Tagged with , ,

Wesołych Świąt!

15 Komentarzy

Bardzo chciałem zrobić jeszcze jakiś wpis przed Świętami. Niestety nie udało się i już się nie uda. Być może 29-30.12 znajdę jeszcze czas na napisanie czegoś, ale nie gwarantuję, że tak będzie.

Proszę przyjąć życzenia Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i Dobrego Nowego Roku 2022 na wypadek, gdybym nie dał radnic napisać po Świętach!

Za towarzysza podróży
Wybrałbym pewnie
Motyla.

Shiki

Written by songmun

21 grudnia 2021 at 09:55

Napisane w Uncategorized

2 aktualizacje

7 Komentarzy

WIG20

No i prawie wyszło – miał być lokalny szczyt w środę, 24.11 i był. Nie wyszło najważniejsze – to na pewno nie jest podwójne dno 🙂 🙂

Cały układ, opisany w poprzednim wpisie, został połamany już w czwartek 25.11. Z doświadczenia wiem, że połamaniu mocnych układów, które mogły odwrócić kierunek, następują dość często silne ruchy w dotychczas obowiązującym kierunku, ale nawet mnie lekko zaskoczyła swoją skalą ta mini panika Omikronowa w piątek 26.11, choć np. na takiej ropie naftowej słowo „mini” przestaje być odpowiednie…

Wróćmy do meritum. W punkcie 5 wniosków w poprzednim wpisie napisałem tak:

„Po Thanksgiving (w tym roku 25.11) zaczyna się statystycznie najlepszy okres dla rynków akcji, trwający do końca roku. Gdzieś na jego początku powinniśmy dostać naszą „prawą nogę”, i powrót do wzrostów WIG20.”

Nie wspomniałem wtedy o tym, ale miałem na myśli okres 29-30.11 jako miejsce tej nieszczęsnej „prawej nogi” litery W, która nie raczyła dojść do skutku.

Te dwa wykresy powinny wszystko wyjaśnić – pierwszy, wskazujący, że poniedziałek 29.11 to 169 sesja od dna z 24 marca – ładna rymowanka z 1868 pkt:

Drugi – 395 dni kalendarzowych od dna z 30 października 2020, rymujące się z 1496 pkt:

Dodajmy do tego, że po piątku dzienny RSI(14) ma już tylko 19 pkt. czyli bardzo mocne wyprzedanie:

I widać, że szansa na odwrócenie się spadków w pokazanym wyżej terminie jest naprawdę spora

Złoto

Wzrost zaczęty 9 sierpnia, okazał się być klasycznym, dobrze znanym Falowcom od Elliotta, ale nie tylko, zygzakiem 1:1 – pierwszy ruch w górę 9 sierpnia – 3 września to było 159,0 USD/oz, drugi – 29 września do 16 listopada – 158,4 USD/oz. Szczyt z 16 listopada nie wygląda na kończący ruch – nie mam tu wystarczająco ciekawych układów czasowych, by to mógł być koniec.

Tu także pojawia się data 29-30.11 jako potencjalnie ważny punkt:

Pokazuję go tu tylko w oparciu o szczyt 3 września, jako rym 61 sesji do 161 stopni słonecznych Ganna, ale jest tu więcej układów, wskazujących na tę datę jako istotny punkt, proszę mi wierzyć. Nie mam już czasu, by zrobić kilka kolejnych wykresów – to dlatego.

Co łączy te dwa, pozornie odległe od siebie rynki, że pojawia się ta sama data? Jedna rzecz: przemówienie Powella 30.11 wczesnym popołudniem czasu polskiego.

Nie wiem, co Powell powie, ale jeśli tylko trochę pohamletyzuje o tym, że chciałby zaostrzać, ale troszkę boi się Omikrona, więc na razie zaczeka na rozwój wypadków – dostaniemy radykalną zmianę nastrojów i przestrzeń do wzrostów w BożoNarodzeniowym rajdzie na większości instrumentów risk -on, wszak weszliśmy właśnie w sezonowo najlepszy okres dla akcji

W mojej nowej sukni
Dziś rano –
Ktoś inny.

Basho (1644-1695)

Written by songmun

28 listopada 2021 at 22:53

Napisane w Uncategorized

Tagged with , ,

Rzut oka na WIG20

7 Komentarzy

Wczoraj wieczorem, po paru dniach nie zaglądania, z ciekawości zerknąłem na WIG20.

Od razu zauważyłem to dotknięcie zielonej linii:

RSI(14) na poziomie 27 pkt

spowodował, że sytuacja mnie mocniej zaintrygowała.

Zachęcony, zacząłem oglądać nieco szczegółowiej. Gdy z 360 minutowego wykresu wyskoczyły mi te ładne rymowanki  ilości świec z  wartością minimum z piątku, 19 listopada:

uznałem, że temat jest wart dogłębnego sprawdzenia. Nie pomyliłem się – warto było poświęcić trochę czasu i pogimnastykować się z różnymi układami cyferek, by dostać w końcu ten oto, kluczowy wykres:

Jeśli weźmiemy wielkość wzrostu od dna z 25 marca br. (1868,06) do szczytu z 12 października (2478,55) równą 610,49 pkt i podzielimy przez wielkość spadków od 12 października do minimum z 19 listopada (2221,68), wynoszącą 256,87 pkt, to dostaniemy wynik: 2,3766

A teraz spójrzmy na ilość dni kalendarzowych między dnem z 25 marca i tym z 19 listopada – 239! Gdyby dokładniej wejść w szczegóły, okazałoby się, że nie jest to ściśle 239 dni, tylko 238 z ułamkami, gdyż minimum sesji powstało około godziny 13.00, podczas gdy sesja kończy się o 17.00. Czyli jeszcze dokładniej! A to wszystko działo się w dniu, w którym przypada 237 stopień słoneczny Ganna – tyle wynosi kątowa odległość na orbicie Ziemi między Wiosenną Równonocą a 19 listopada. Ładne, prawda?

Jakby tego jeszcze było mało, to do kompletu mamy to – spadek od 12 października to…38 dni kalendarzowych:

W liczbach sesji też interesująco:

Od dna z 25 marca 19 listopada była 163 sesja (pochodna od 1,618), a od dna z 30 października 2020 – 261 (pochodna od 2,618). Dodam jeszcze tylko bez wykresów, że te 163 sesje to w naszym przypadku także 34 tygodnie, a 261 sesji – 55 tygodni i obie te cyfry znamy dobrze z ciągu Fibonacciego.

Co ciekawe, brakuje tu mocnych, wyraźnych Kairos’ów. W zasadzie mamy tylko jedną inwersję, którą otrzymujemy tak:

– bierzemy części setne z dna z 25.03.21: 1868,06 czyli 0,06; dodajemy 1 i mnożąc przez 100 dostajemy 106.

– bierzemy części setne z dna z 19 listopada (0,68) i mnożymy razy 100, otrzymując 68

– odejmujemy: 106 – 68 = 38 co się rymuje z pokazanymi wyżej 239 dniami kalendarzowymi.

Wnioski:

  1. Dno z 19.11 wygląda na bardzo mocne, najprawdopodobniej kończące spadki
  2. Dno typu V wydaje się tu bardzo mało prawdopodobne. W tego typu układach z silnymi spadkami, dużo częściej dochodzi do ponownego, głębokiego testu dna i formowania znanego z klasycznej Analizy Technicznej „podwójnego dna” znanego również jako dno „typu W”.  Brak mocnych, wyraźnych Kairos’ów w dnie z 19.11 zdaje się to myślenie potwierdzać.
  3. Dno z 19.11 jest więc najprawdopodobniej „lewą nogą” dna W – jego „prawa noga”, wciąż przed nami, powinna wypaść maksymalnie na dokładnie tym samym poziomie 2221,68 pkt, aby układ zachował ważność, prawdopodobnie jednak wypadnie minimalnie wyżej (klasyczne tzw. „załamanie rynku Niedźwiedzia”)
  4. Odbicie WIG20, które kontynuuje się w dzisiejszych godzinach porannych, powinno jeszcze chwilkę potrwać. Preferowany czas jego zakończenia: środa 24.11 – w tym dniu o godz. 20.00 czasu polskiego ujawniona zostanie pełna treść protokołu FOMC z 2-3 listopada br. Niedawne zachowanie USD i rynków Emerging Markets wygląda jak przygotowanie się rynków do sugestii szybszego niż oczekiwane rozpoczęcia podwyżek stóp w USA. Coś pewnie specjaliści od FED speaku z tego protokołu wyczarują. Coś, co zepchnie WIG20 do testu dna z 19.11
  5. Po Thanksgiving (w tym roku 25.11) zaczyna się statystycznie najlepszy okres dla rynków akcji, trwający do końca roku. Gdzieś na jego początku powinniśmy dostać naszą „prawą nogę”, i powrót do wzrostów WIG20.
  6. Szczyt z 12 października, 2478,55 pkt wypadł na do dziś nie zamkniętej luce, powstałej 5-6 lutego 2018 roku. Wg mnie tymi wzrostami rynek podejmie drugą próbę zamknięcia tej luki. Czy będzie udana, to już kwestia determinacji Byków 🙂

To tyle ode mnie.

Rosa na głogach,
Ciernie
Ostro białe.

Buson (1715-1783)

Written by songmun

22 listopada 2021 at 09:50

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , ,

O gazie, ale nie tylko

2 Komentarze

Popatrzmy trochę inaczej niż ostatnio na rynki.

Zacznijmy od przypomnienia tego oto wykresu, który pokazywałem tu już w marcu br. Oto długoterminowy wykres rentowności 10 letnich TNotes:

Pozwoliłem sobie wtedy na hipotezę, że oto w USA w 2020 roku skończyła się 38,5 letnia faza dezinflacyjna, objawiająca się wzrostem cen obligacji rządowych i bardzo łatwym wygaszaniem pojawiających się objawów inflacji, a zaczęła się nowa, długotrwała faza inflacyjna, w której dominującym trendem będzie spadek cen obligacji i tendencja do pojawiania się i uporczywego utrzymywania się inflacji, wymagająca od banków centralnych dużo większego wysiłku w celu jej kontroli.

Ta utrzymująca się presja inflacyjna wynikać będzie między innymi ze wzrostu cen surowców.

Ludzie z Sentimentrader.com pokazali ciekawą rzecz: jeśli od 1935 roku Bloomberg Commodity Index potrafił w ciągu kolejnych 2 lat urosnąć o 50% (a tak stało się w latach 2020 -21), zawsze oznaczało to dłuższą hossę surowcową:

Tu inny ciekawy wykres, znaleziony przeze mnie kilka lat temu, obrazujący bardzo długi układ inflacyjnych i dezinflacyjnych faz cykli surowcowych w USA od 1795 roku, pokazujący zmiany procentowe bliżej mi nieznanego, amerykańskiego indeksu surowcowego:

Zwraca uwagę większa regularność odstępów między szczytami, niż między dołkami. Jak dotąd, szczyty te pojawiały się w odstępach 60-64 lata od siebie. Gdyby to miało również zadziałać w przyszłości, to można oczekiwać szczytu presji inflacyjnej w USA około 2040-2045 roku…

Jakkolwiek będzie się to dalej rozwijać, jedno możemy przyjąć już teraz z dużą dozą prawdopodobieństwa: rosnące ceny surowców (uwaga: z korektami, nawet głębokimi!!) zostaną z nami na długo. Ponad rok temu, gdy hipoteza o kilkudekadowej zmianie reżimu ekonomicznego na inflacyjny zaczęła mi się poważniej klarować w głowie, zastanawiałem się, wzrost jakich cen surowców mógłby być napędem tej globalnej hossy surowcowej?

Na rynkach towarowych mamy 3 główne grupy:

– surowce rolno – spożywcze,

– surowce przemysłowe (głównie metale i ich rudy + kopaliny stałe niemetaliczne i półprodukty przemysłu chemicznego itd.)

– surowce energetyczne

Z tej grupy za najbardziej prawdopodobną siłę napędową globalnej hossy uznałem surowce energetyczne.

Z prostego powodu: „zielonej” polityki, którą prowadzą i mają zamiar konsekwentnie zaostrzać państwa rozwiniętego Zachodu. Nie wnikam tu w słuszność, bądź nie, stojącej za nią tezy o konieczności szybkiej redukcji emisji CO2, jako sposobu na powstrzymanie globalnego ocieplenia. Chodzi mi o same następstwa ekonomiczne prowadzenia polityki, ograniczającej odgórnie, wszelkimi dostępnymi sposobami zużycie paliw kopalnych, przy jednoczesnym obecnym niedostosowaniu prawie całej zachodniej infrastruktury do takiego ruchu.

Nawet jeśli przyjmiemy najbardziej optymistyczne założenie, że wszystko pójdzie w miarę gładko, a odgórnie wysyłane przez władze bodźce spowodują szybkie przekształcenie gospodarek państw Zachodu w dużo bardziej zielone, z perspektywą wejścia w stan emisji „Netto Zero” zgodnie z ogłaszanymi terminami, to nie do uniknięcia jest okres przejściowy, w którym bodźce, ograniczające wykorzystanie paliw kopalnych, będą silnie oddziaływać na ceny surowców energetycznych od strony podażowej, przy jednoczesnym niedostatku podaży energii z alternatywnych, „zielonych” źródeł, stabilizującej jej ceny. A przecież nie wszystko musi pójść gładko, czego świadkami jesteśmy ostatnio….

Skoro już jesteśmy przy ostatnich wydarzeniach: jeśli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości co do roli Rosjan w tegorocznym europejskim wstrząsie energetycznym – oto wykres zapełnienia największego magazynu gazu w Europie, Rehden w Niemczech. Magazyn, podobnie jak 5 innych, stanowiących łącznie ponad 25% pojemności magazynowej w Niemczech, zarządzany jest od kilku lat przez firmę Astora, będącą spółką córką firmy Gazprom Germania:

Widać wyraźnie, że w tym roku nie doszło do typowego wiosenno-letniego uzupełniania zapasów, nie tylko w tym magazynie, lecz praktycznie w całej Europie – Gazprom wywiązywał się tylko z wymogów bieżących kontraktów, nie dając możliwości zakupu dodatkowych ilości. Dodatkowo Astora latem opróżniała i tak już w niewielkim stopniu wypełnione magazyny. W sezon jesiennej gorączki zakupowej Europa Zachodnia weszła z potężnymi niedoborami, co musiało doprowadzić do tego:

Wykres, w odróżnieniu od typowych źródeł anglosaskich, denominowany jest w EUR/MWh. W systemie amerykańskim przyjęło się wyrażać cenę gazu w USD/mBTU (milion brytyjskich jednostek cieplnych). Powyższy wykres, przeliczony na USD/mBTU na koniec października wyglądał tak:

Mniej więcej w czasie, gdy cena odniesienia dla gazu w Holandii (ICE Dutch TTF gas futures) sięgała 40 USD/mBTU, w USA dla najszybciej zapadających kontraktów futures na gaz ziemny (NG.F), loco Henry Hub w Erath, Luizjana, było to prawie 7 krotnie mniej i wyniosła 6.466 USD/mBTU. Obecnie cena ta korekcyjnie spada, o czym jeszcze będziemy mówić.

Jeśli to nie była gra Rosjan na wymuszenie na Europie pełnego i bezwarunkowego uznania gazociągów Nordstream 1 i 2 jako głównego źródła dostaw i odstąpienia od wyroku niemieckiego sądu, stwierdzającego konieczność dopuszczenia podmiotów trzecich do zarządzania niemiecką częścią tych gazociągów, to ja już nie wiem, co to było 🙂

Ten kryzys nie zaczął się jednak w Europie. Jego początek miał miejsce w Chinach. To znaczy było tak: cena gazu spokojnie rosła wskutek wyjścia świata z lockdown’owej recesji i „rozwoju na sterydach” czyli ze wspomaganiem ze strony banków centralnych, ale już letnio – jesienny szok cenowy zawdzięczamy Chinom.  I cóż za zaskoczenie: spowodowało go odgórne działanie chińskich władz, które pomimo zatopienia wiosną w powodziach części kopalń węgla, rozpoczęły w 2/3 chińskich prowincji na przełomie wiosny i lata egzekwowanie ograniczeń produkcji „brudnej” energii, by pokazać światu przed kończącą się w chwili gdy to piszę konferencją COP26 w Glasgow, że Xi Jinping nie rzuca słów na wiatr i Chiny poważnie dążą do redukcji emisji CO2. Oczywiście doszło do rozchwiania systemu energetycznego i konieczności szybkiego uzupełnienia produkcji na bazie innych źródeł. W praktyce jedynymi dostępnymi na szybko paliwami był gaz ziemny i węgiel kamienny, więc Chiny znacząco zwiększyły wczesnym latem import gazu, nie tylko z Rosji, podbijając azjatyckie ceny tego paliwa bez oglądania się na konsekwencje.  To spowodowało braki w Azji i natychmiastowy wzrost importu skroplonego LNG z USA. Podobnie zrobiono z węglem, nakazując chińskiemu górnictwu produkcję 12 milionów ton na dobę czyli ponad miliard ton na kwartał i praktycznie 4 mld ton na rok, jeśli ta wielkość wydobycia zostanie utrzymana, a dodatkowo zdejmując z azjatyckich rynków po każdej cenie wszelką dostępną podaż tego surowca.

Rzecz oczywiście nie umknęła uwadze dostarczających Chinom gaz Rosjan, którzy czując co to oznacza dla światowej podaży gazu, postanowili wykorzystać sytuację w swojej grze w Nordstream’y z Europą i zaczęli jeszcze bardziej racjonować dostawy, całkowicie rezygnując z rynku spot i sprowadzając je już tylko do przesyłu tych ilości, które obejmowały wcześniejsze kontrakty długoterminowe, co pozwalało jedynie na bieżącą obsługę zapotrzebowania, bez jakiejkolwiek możliwości odbudowy zapasów. Znaczna część rosyjskich złóż, dostarczających gaz do Europy nie ma możliwości alternatywnego przesyłu do Chin, takie rozwiązania, umożliwiające alternatywnie przesył gazu na Wschód lub Zachód dla większości złóż dopiero są w projektach lub w fazie budowy, więc to nie jest tak, że gazu nie było, bo został przesłany do Chin….

Dobrze, popatrzmy teraz trochę na sytuację rynkową gazu ziemnego.

Jeśli ktoś sądzi, że na tym rynku Kairos nie działa, to zaraz się przekona, jak mocno się myli. Wykres tygodniowy:

I dzienny

Pokazuje, że szczyt na poziomie 6.466 USD/mBTU był naprawdę istotny. Klasyczna analiza techniczna jest tego samego zdania:

Patrząc na tę sytuację podejrzewam, że szczyt z 6 października (6.466 USD/mBTU) rozpoczął nieco dłuższy trend boczny pod tą czerwoną linią trendu. Mimo 72 tygodnia, wyłapywanego przez Kairos na dnie z 10 listopada, dno to jak dla mnie nie wygląda na kończące ruch boczny, choć prawdopodobnie po jego obronie, w przyszłym tygodniu może się z tego rozwinąć większe odbicie w ramach boczniaka. Kątem oka obserwuję właśnie trwającą teraz, w godzinach wieczornych 12.11 czasu polskiego obronę poziomu 4.725, gdzie trochę powyżej tego minimum spadki mimo wszystko zdają się hamować – w tej chwili widać ponawiane ataki Niedźwiedzi na poziom 4,75-4,77, skutecznie przez Byki broniony.

Wizję sytuacji dla ropy i ropopochodnych w dłuższym układzie pozwolę sobie przedstawić na bazie oznaczeń elliotowskich, zrobionych przez ludzi z Elliott Wave Forecast (EWF) dla USO, ETF’a na amerykańską ropę naftową. Uważam tę ich wizję za najbardziej prawdopodobną w obecnej sytuacji.

Wykres pierwszy, w układzie miesięcznym, pokazuje strukturę zakończonej w 2020 roku korekty, rozpoczętej jeszcze w 2008 roku:

Wykres drugi, znacznie dla nas istotniejszy – tu EWF przewiduje przyszłość:

Z którym to przewidywaniem generalnie się zgadzam – ropa i ropopochodne są tu wg oznaczeń falowych w końcówce (podfali 5) pierwszej dużej fali wzrostowej od dna. Po niej przychodzi głębsza korekta, tzw. fala druga, znosząca istotną część pierwszej wzrostowej przed zasadniczym wzrostem w ramach fali trzeciej.

Kto chce, może się zapoznać z oryginalnym tekstem EWF na ten temat tutaj:

Oba powyższe wykresy pochodzą z tego artykułu.

Jeśli chodzi o gaz ziemny, to tu zdaje się mamy szczytem 6,466 USD/mBTU dopiero koniec fali 3 w dużej pierwszej, liczonej od dna z czerwca 2020:

A to, co teraz obserwujemy to tzw.korekta płaska w ramach fali 4 tej struktury, po której powinniśmy zobaczyć atak na ten szczyt w ramach fali 5 (wskutek jakiegoś uderzenia zimy na przełomie 2021/22?).

W obu oznaczeniach falowych, dla USO i moim dla gazu ziemnego zawarta jest prognoza poważniejszego spadku cen w przyszłym roku w ramach korekcyjnych fal 2.

Co mogłoby to zapowiadać? W poprzednim wpisie pokazywałem już ujemny impuls kredytowy dla 3 największych gospodarek świata. Jego skutki ekonomiczne chyba zaczynają się właśnie globalnie pojawiać – w Chinach Partia próbuje w sposób kontrolowany spuścić powietrze z gigantycznej bańki nieruchomościowej, co doprowadziło w październiku br. do 30% spadku sprzedaży 100 największych chińskich deweloperów i zdaje się być dopiero rozgrzewką przed zasadniczą akcją.

China’s top 100 property developers saw home sales slide over 30% on year in October – (yuantalks.com)

Przypomnę tylko, że budownictwo odpowiada za co najmniej 20% PKB ChRL, choć spotkałem się z twierdzeniami, że może to być nawet 40%, w co niezbyt chce mi się wierzyć, bo świadczyłoby o kosmicznych wręcz rozmiarach bańki nieruchomościowej. Nawet jeśli to „tylko” 20%, to szykujący się,  istotny skurcz tej branży, tradycyjnego napędu chińskiej gospodarki, nie pozostanie bez znaczącego wpływu na ceny surowców

W Brazylii i w Czechach mamy już odwrócenie krzywych dochodowości na obligacjach rządowych:

Stosunkowo najmniej zawodny jak dotąd sygnał wyprzedzający przyszłej recesji w tych krajach, sugerujący jej wystąpienie za około 8-16 miesięcy. Ciekawa jest zwłaszcza sytuacja w Brazylii, gdzie spadkowi popytu ze strony Chin, głównego odbiorcy brazylijskiego eksportu, towarzyszy mocna inflacja i silny spadek popytu konsumenckiego, a do tego brazylijski bank centralny agresywnie podnosi stopy procentowe – idealne warunki na gospodarczy „perfect storm”. Nie ma się co dziwić, że indeks Bovespa od czerwca zalicza w tych warunkach jednostajny spadek.

Oczywiście nie wszędzie musi dojść do recesji, ale globalnego spowolnienia raczej nie unikniemy – zbyt wiele banków centralnych jest obecnie w fazie podnoszenia stóp procentowych. Banki centralne nie mają dobrej historii, jeśli chodzi o umiejętność zakończenia cyklu podwyżek w odpowiednim momencie i dość  często przesadzają z ostrością działań. To powinno spowodować, że za około rok od dziś będziemy już prawdopodobnie na etapie mocnego spowolnienia gospodarczego w wielu krajach.

Przyszły rok powinien być dużo trudniejszy dla Byków, niż zmierzający właśnie ku swemu końcowi 2021.

Pisane 12.11.2021, poprawiane i przeredagowane 13.11.2021

Myśli nie dotkniesz,
Ani nie ujrzysz –
Szron, rosa.

DOGEN (1200-1253)

Written by songmun

13 listopada 2021 at 22:39

Zwrot

26 Komentarzy

Naprawdę chciałem dziś o czymś innym niż o złocie. Ale jak mam nie pisać, gdy takie piękne rzeczy wyskakują z wykresu? Idę o zakład, że także Wam, Szanowni Czytelnicy, opadną szczęki z wrażenia!

Jeśli ktoś czyta te moje „solarne” rozważania po raz pierwszy, proszony jest o przeczytanie wcześniej dwóch poprzednich wpisów, a może nawet i trzeciego: „Powrót złota”, z marca br. To da orientację, o czym piszę i skąd się to wzięło + wprowadzi w technikalia, oszczędzając mi konieczności tłumaczenia wszystkiego kolejny raz.

Pod koniec poprzedniego wpisu: „Srebro trochę rozjaśnia sytuację”, pozwoliłem sobie napisać coś takiego:

Przyjmijmy odważnie (w końcu do odważnych świat należy) dwa założenia:

– srebro obroni ważność pokazanego wyżej układu (to akurat wysoce prawdopodobne założenie)

– opisany powyżej mechanizm kontrolowania czasu ruchu między ekstremami przez stopnie słoneczne Ganna będzie działać nadal (co wcale nie jest takie pewne, bo rynki lubią ni z tego ni z owego nagle zmienić system kontroli czasu ruchów)

Otrzymujemy okolice 2 dat: 15 września (37 dni kalendarzowych od dna z 9.08) lub 29 września (37 sesji od dna z 9.08), zarówno dla złota jak i srebra. Każda z tych dat ma dość ciekawe implikacje, ale to już temat na inne rozważania, które można będzie snuć, gdyby wszystko zadziałało, co wcale nie jest pewne…”

No i jesteśmy już po tej drugiej dacie. Czy coś się stało 29 września? A pewnie! I zaraz to pokażę, ale trochę niżej. Na razie muszę z przykrością odnotować, że srebro niestety nie dało rady obronić dna na 22.295 USD/oz, łamiąc tym moją prognozę z poprzedniego wpisu. Byłoby pięknie, gdyby wszystko udawało mi się dokładnie przewidzieć, ale wtedy byłbym genialnym jasnowidzem, nie analitykiem – traderem 🙂  

Ale…nie wszystko z tego cytatu poszło nie tak. Na bazie przyjętych wówczas, poniższych założeń i faktów:

– stopnie słoneczne nadal będą prowadzić kurs

– 9 sierpnia (dno na 1677.9) to 137 stopień solarny wg Ganna (czyli kąt na orbicie Ziemii między pozycją w czasie Wiosennej Równonocy, a pozycją w dniu 9.08)

– dno z 9 sierpnia jest ważne i to jego stopnie solarne będą „kierować autobusem”

wskazałem (ponad miesiąc do przodu!!!) jako jedną z ważnych dat 29 września. I zadziałało, choć nie tak, jak wtedy sądziłem; oczekiwałem tu raczej istotnego szczytu, a dostajemy dołek, ale cóż to jest za wielka różnica, między nami mówiąc? 😉

Nim pokażę, co takiego stało się 29 września, proszę spojrzeć na ten wykres. Zrobiłem go do zaczętego wpisu, którego z pewnych przyczyn nie dałem rady skończyć:

Te 137 stopni słonecznych zrobiło 3 września robotę – w tym dniu powstał szczyt na poziomie 1836.9 USD/oz; 36 sesji w tzw. „układzie triangulacyjnym” (rymowanka zarówno z samą wartością ekstremum (18)36.9 jak i 137 stopniami słonecznymi) od szczytu z 15 lipca br., powstałym na poziomie 1835.0 USD/oz na kontrakcie sierpniowym (lub 1839.0 na kontrakcie grudniowym, GCZ21). Niejako przy okazji okazało się, że dodatkowo zadziałało przypisane do 3 września 161 stopni słonecznych, dając całkiem ładną „rymowankę” z wielkością ruchu: 1836.9 – 1677.9 = 159 USD (różnica 2 jednostek jest tu dopuszczalna).

To pozwalało mieć nadzieję, że hipoteza o prowadzeniu ruchu ceny przez wartość 137 stopni nie jest tak zupełnie pozbawiona podstaw. I 29.09 hipoteza ta została potwierdzona:

Proszę zauważyć – dno na 1821.1 znajduje się 37 sesji od 9 sierpnia, zgodnie z oczekiwaniem z poprzedniego wpisu. Mamy tu dodatkowo 2 bardzo ładne replikacje liczby 137: stosunek sierpniowo- wrześniowych wzrostów do korygujących ich spadków wyniósł 1.373 i dokładnie taką samą wartość otrzymujemy z tzw. range – różnicy pierwiastków kwadratowych z wartości ekstremów, służącego do wyznaczania stopni Square of 9 Ganna (42.8591 to sqrt z 1836.9 zaś 41.4861 to sqrt z 1721.1, różnica między nimi wynosi dokładnie 1.373)

Jakby tego jeszcze było mało, dostajemy kolejną mocną rymowankę:

różnica pierwiastków kwadratowych z dna 29 września i 9 sierpnia wynosi ~0.524, co się dobrze rymuje z ilością dnia kalendarzowych między tymi dnami (51 dni).

Wniosek? Korekta, zaczęta 3 września br., na 99.9% zakończyła się 29 września, bo te układy są bardzo mocne. Ten jeden promil daję na nikłą możliwość złamania tego układu (musiałoby być w mocnym stylu), co byłoby sygnałem rozwijania się na złocie czegoś o wiele, wiele większego w dół. Wszystko wskazuje na to, że złoto będzie atakować szczyty w okolicach 1830/40 i wg mnie powinno ponad nie wyjść. Dlaczego, o  tym jeszcze będzie poniżej.

Spójrzmy teraz na znany nam już filadelfijski indeks Gold Bugs (HUI), grupujący akcje kilkunastu największych producentów złota, nie stosujących opcji i kontraktów futures jako zabezpieczenia ceny swojej produkcji. Wykres dzienny:

Indeks po raz drugi w tym roku dotknął mediany tych czerwonych Wideł Andrewsa, odbijając się od nich, dzięki czemu RSI(14) wyszedł ze strefy wyprzedania na dziennym:

Na wykresie tygodniowym Gold Bugs testuje dolną linię tych brązowych Wideł Andrewsa:

A tygodniowy RSI(14) po raz kolejny w tym roku zszedł do strefy 33 – 37 pkt,

co zazwyczaj sygnalizowało ostatnio nadejście przynajmniej kilkutygodniowego odbicia na akcjach kopalń złota.

Dodajmy do tego ciekawą obserwację Sentimentrader.com z 28 września: wg nich spośród wszystkich akcji kopalń złota, wchodzących w skład ETFa GDX, cena zaledwie ~6% (czyli 3) znajduje się obecnie powyżej 200 sesyjnej średniej ruchomej,

co zazwyczaj sygnalizowało stan dużego wyprzedania akcji producentów złota i prowadziło jeśli nie do dużego pod względem zasięgu ruchu odbicia, to przynajmniej do trwającego dłużej niż 1 – 1,5 miesiąca.

Nie jest żadną tajemnicą, że złoto jest silnie odwrotnie skorelowane z dolarem. Analizując złoto, warto więc zawsze zerknąć na zachowanie Dollar Index Futures. A tu też mamy ciekawie:

Oto rajd DXY dotarł do okolic poziomu 94.60 – 94.80. Poziom ten, jako wsparcie w latach 2019-20 wyznaczył 2 razy istotne dna, po czym zgodnie z klasyczną Zasadą Zmiany Biegunów, po jego przełamaniu w 2020 roku stał się oporem, zatrzymującym ruch pod koniec września 2020 r.

Dzienny RSI(14) jest już mocno wykupiony

i próbuje opuścić strefę wykupienia, ale na oscylatorze tym nie widać na razie żadnej dywergencji, co sugeruje, że wkrótce, po pewnym technicznym cofnięciu, powinniśmy być świadkami ponownego ataku na strefę 94.60-94.80.

Wydaje się, że atak ten mógłby doprowadzić do zbliżenia do mediany (środkowej) tych zielonych Wideł Andrewsa, będąc jednocześnie technicznie słabszym, co pozwoliłoby wytworzyć się dywergencji na oscylatorze RSI – wg mnie najbardziej prawdopodobny scenariusz to „pułapkowe” wyjście DXY troszkę ponad strefę oporu, po czym rozwinięcie poważniejszych spadków. Przypominam, że Dolar nadal przebywa w bardzo ważnym punkcie czasowym 161 – 163 miesiące od dna z 2008 roku, więc ewentualny szczyt, uformowany w tym okresie, ma szanse być istotnym. USD będzie w tym przedziale do końca października.

Wróćmy jeszcze na chwilę do złota.

Charakterystyczne zawijanie się dolnej linii Wstęgi Bollingera (niebieska elipsa), połączone z zawężaniem się górnej linii, sugeruje w najbliższym czasie jakąś konsolidację ceny. Możliwe, że ten oczekiwany przeze mnie ponowny atak DXY na opór w strefie 94.60-94.80 przyniesie ze sobą głęboki test dna z 29 września, taki w stylu podwójnego dna z marca br., gdy 30 marca dno powstało zaledwie 3 USD powyżej dna z 9 marca. Raczej nie oczekiwałbym tu formy dna typu „V” – takie dno mieliśmy już w sierpniu, powinien być inny kształt.

Jeśli ruch ceny jest prowadzony przez te czerwone Widły Andrewsa (przyznaję, na razie poza plus minus obroną 29.09 nic na to nie wskazuje, trochę to mało):

to zasięg ruchu w górę, jaki z tego będzie wynikać powinna wyznaczać mediana (środkowa linia). Dość logicznym wydaje się, że byłyby to okolice czerwcowego szczytu ~1920 USD/oz. Ten zasięg traktuję jako minimum startującego obecnie co najmniej kilku-, jeśli nie kilkunastotygodniowego ruchu w górę.

Wyjście ceny ponad 1840 USD/oz może skutkować utworzeniem się Odwróconej Głowy z Ramionami, z taką oto zieloną Linią Szyi:

Gdyby to zadziałało, to minimalny zasięg, wynikający z formacji, wypada w strefie 1980-2000 USD/oz

Maksymalny zasięg, jaki widziałbym dla wzrostów, to rejon szczytu z sierpnia 2020 ~2090 USD/oz, ale to raczej mało prawdopodobne. Jakby nie patrzeć, wszystko od szczytu z sierpnia 2020 wygląda na dużą korektę kilkuletniej hossy, która powinna zakończyć się co najmniej kolejnym zejściem w rejon 1670 USD/oz jeśli nie jeszcze niżej.

Nie jest żadnym sekretem, że złoto, podobnie jak praktycznie wszystkie inne „antydolary”, potrzebuje do wzrostów jak najbardziej łagodnych warunków monetarnych. Tymczasem od paru miesięcy mamy na świecie negatywny impuls kredytowy ze strony najważniejszych banków centralnych (wykres Daily Shot od SoberLook):

Ten wykres pokazuje impuls kredytowy na tle procentowej zmiany notowań obligacji rządu USA, ale to działa na zdecydowaną większość instrumentów (no może oprócz zbóż, ale i tego nie byłbym do końca pewien). Impuls kredytowy przesunięty jest tu w przód o 12 miesięcy.

Czy jest coś w tym temacie, co mogłoby wkrótce popchnąć ceny antydolarów w górę, jak sugerują pokazane wyżej wykresy? Tak. To nowe pakiety finansowe Bidena, negocjowane obecnie w Kongresie razem z pułapem zadłużenia. Na razie mamy tu klasyczne, parlamentarne przepychanki między Republikanami i Demokratami, które pewnie jeszcze chwilę potrwają, ale nie mam wątpliwości, że w tym czy innym zakresie zostaną one ostatecznie uchwalone. Świadomość, że to uchwalenie jest blisko, powinna wyrwać złoto z konsolidacji ponad 1721 USD/oz, której obecnie oczekuję, a także pozwolić wykonać akcjom i innym antydolarom typowy rajd końca roku, po zakończeniu trwającej obecnie korekty. Ale patrząc na przesunięty w przód wykres impulsu kredytowego ze strony najważniejszych banków centralnych, trudno być byczym optymistą na 2022 rok.

To zresztą nic zaskakującego, jeśli uświadomić sobie, co działo się na rynkach akcji w USA mniej więcej co 20 lat w takim oto cyklu: 1921, 1942, 1962, 1982, 2002… Czas na 2022?

PS1. Srebro pokazuje zdecydowanie słabsze układy w swoim dnie z 29 września na poziomie 21.41 USD/oz. Tu możliwy jest co najmniej jego mocny test typu podwójne dno, jeśli nie zejście jeszcze niżej. Wg mnie w czasie wzrostów metali szlachetnych powinno zachowywać się gorzej od złota.

PS.2 „Kolorowe” wykresy złota i „biało- czarne” indeksu Gold Bugs ze stanem na okolice zamknięcia sesji 30.09. Wykresy DXY i „biało- czarne” wykresy złota – wg stanu na godziny poranne 1 października 2021.

Samotny w twierdzy gór
Drzemię przy oknie.
To nie zwykła rozmowa odsłania Prawdę:
Ten zapach śliwek z ogrodu!

Bankei (1622-1693)

Written by songmun

1 października 2021 at 14:04

Srebro trochę rozjaśnia sytuację

25 Komentarzy

Kto nie czytał poprzedniego wpisu, powinien to zrobić przed rozpoczęciem czytania poniższego tekstu. Zaoszczędzi mi to sporo tłumaczenia co, skąd i dlaczego.

Sprawy staram się oglądać kompleksowo, jeśli to tylko możliwe. Bywa, że dzieje się tak:

Około północy czasu polskiego z niedzieli 8.08 na poniedziałek 9.08, tuż przed otwarciem surowcowych giełd futures w Azji i Australii, gdy przez chwilę handel elektroniczny na Comex jest jeszcze mało płynny, ktoś duży najprawdopodobniej dostał wezwanie do uzupełnienia depozytu na otwartych pozycjach, czego nie zrobił.

Broker zastosował więc wymuszoną sprzedaż i rzucił na rynek w ciągu kilku minut ok. 24 000 kontraktów GC na starcie handlu, co sprowokowało kaskadę cenową zleceń StopLoss i w czasie około 15 minut zbiło cenę o mniej więcej 90 USD/oz do 1677.9 USD/oz. Uruchomienie pierwszych giełd futures po weekendowej przerwie zwiększyło głębokość rynku i pozwoliło Bykom na rozpoczęcie rajdu, niwelującego rozmiar spadków. Tak powstał ten bardzo długi dolny cień, widoczny na wykresie.

Niby wszystko jest tu OK, schemat, który szczegółowo opisywałem w poprzednim wpisie, znowu zadziałał: od szczytu z 1 czerwca do dna 9 sierpnia minęło 69 dni, co się mieści w zakresie 2 jednostek odchylenia od wartości stopni słonecznych (zielone 71), przypadających na dzień 1 czerwca.

9 sierpnia powinien więc być dość mocnym dnem, kończącym ruch w dół czerwiec – sierpień.

Ale jak się zacząłem wgłębiać, to pojawiło się trochę niejasnych odczytów, które można było dwojako interpretować.

W takich momentach zawsze warto poszerzyć obraz i sprawdzić, co się dzieje na srebrze. Ten metal ma tendencję do poruszania się razem ze złotem i kopiowania jego ruchów. Bywa, że to, co nie do końca jasne na złocie, jest dobrze widoczne na wykresie srebra (odwrotnie czasem też). I tak jest właśnie w tym przypadku – srebro rozjaśnia sytuację:

Mamy tu dokładnie taki sam schemat, jak opisywany w poprzednim wpisie na temat złota – 18 maja czyli 58 stopni słonecznych od wiosennej Równonocy powstał szczyt na srebrze na poziomie 28.90 USD/oz.

59 sesji później, 9 sierpnia br. mamy analogiczne jak na złocie dno na poziomie 22.295 USD/oz.

Dodatkowo od pamiętnej sesji 1 lutego br., gdy tłumy drobnych spekulantów podpuszczone przez reddit’owe forum WallStreetBets chciały wywołać short squeeze na srebrze, co skończyło się wysokim szczytem na poziomie 30.35 USD/oz i spadkami, minęło już 134 sesje, co się bardzo dobrze rymuje z częściami setnymi tamtego szczytu (34/35).

W ramach uzupełnienia tylko dopowiem, że owe 134 sesje zdają się replikować wartość 134 stopni słonecznych z momentu powstania szczytu 6 sierpnia 2020 roku.

Dobrze. Widać, że tu także moment wygląda na istotny. Ale co niby to miałoby nam wyjaśniać więcej ponad to, że dołki na zlocie i srebrze powstały w ciekawym czasowo momencie?

Tu trzeba sięgnąć do kolejnego wykresu:

Zróbmy parę prostych obliczeń:

  1. Odejmijmy od szczytu 30.35  początek ruchu w górę, 21.96  = 8,39 USD
  2. Odejmijmy od szczytu 30.35 niedawne dno, 22.295 = 8.055 USD
  3. Podzielmy obie wartości 8.055/8.39 = 0.96!!!

Ta wartość idealnie rymuje się z częściami setnymi w dnie, będącym startem tego ruchu czyli 21.96 USD! Tym razem części setne zapowiadały, jaki będzie stosunek do siebie wzrostów i spadków!

Oznacza to ni mniej ni więcej tylko tyle, że najprawdopodobniej spadek cen od 1 lutego do 9 sierpnia br. jest już zamkniętą, zakończoną strukturą, a wraz z dnem na 22.295 USD/oz zaczęliśmy na srebrze co najmniej wzrostową korektę tych ponad półrocznych spadków!

Ale przecież srebro, po tym odbiciu chwilkę wzrosło i znowu spada? Owszem. Tego typu dna jak to, które powstało 9 sierpnia, z bardzo długimi dolnymi cieniami, często podlegają głębokim testom, sprawdzającym siłę Byków, które przyczyniły się do ich uformowania. W przypadku udanych obron, statystycznie często Byki mają dość siły, by obronić kurs już w okolicy poziomu, gdzie dolny długi knot przechodzi w korpus dziennej świecy (różowy prostokąt):

 Na piątkowej sesji Byki na srebrze okazały się na tyle słabe, że dopuściły do wyjścia kursu dołem z różowego prostokąta, co znacząco wzmacnia hipotezę, że kurs zmierza do rejonu 29.295 USD z zamiarem przetestowania tamtego minimum. Dopóki test ten wypadnie pozytywnie dla Byków na poziomie 22.295 USD/oz lub wyższym, cały omówiony wyżej układ zachowa ważność. Zejście o choćby 0.005 USD pod ten poziom anuluje cały układ, ale biorąc pod uwagę skalę wyprzedania RSI(14):

jest to wariant mało prawdopodobny; za zdecydowanie najbardziej prawdopodobne rozwiązanie uważam obronę dna 22.295 USD/oz z zachowaniem ważności układu.

Również złoto wydaje się gotowe na kilkudniowe cofnięcie:

Rajd, zaczęty 9 sierpnia, został zatrzymany na 20 sesyjnej średniej 20SMA (środkowej linii czerwonej Wstęgi Bollingera; różowa elipsa) a 4 próby wyjścia ponad średnią kończyły się górnymi cieniami świec. Najwyraźniej Byki muszą się tu trochę cofnąć przez kilka sesji, by móc nabrać sił do wyjścia ponad 20SMA, choć cofnięcie to nie będzie tak głębokie, jak na srebrze. Wydaje się, że cezurą, pozwalającą na zakończenie spadków powinna być tegoroczna konferencja FED w Jackson Hole (26-28.08).

Tuż przed nią lub w jej trakcie Byki powinny wyhamować spadki i rozpocząć wzrosty. Po niedawnym ujawnieniu protokołu (minutes) z lipcowego posiedzenia FED mamy w zasadzie konsensus, że FED wkrótce zacznie zmniejszanie skupu aktywów (tapering).  Możliwe, że w Jackson Hole padną słowa kogoś ważnego, że  „wkrótce” to jeszcze nie tak szybko, jak konsensus uważa. To powinno wystarczyć do zmiany nastroju i wykreowania większego odbicia.

Oczekiwanie, że dno z 9 sierpnia może być początkiem hossy na złocie to jednak zbyt duży optymizm. Zamiast dowodzić to długą tyradą, proponuję spojrzeć na poniższy wykres indeksu NYSE ARCA Gold BUGS [symbol HUI –  Basket (of) Unhedged Gold Stocks] – indeksu akcji kilkunastu dużych producentów złota, nie stosujących zabezpieczania kontraktami futures cen swojej produkcji:

Gdyby dno z 9 sierpnia miało być początkiem kolejnej fali hossy na złocie, powinniśmy tu zobaczyć albo jakieś oznaki poważniejszej akumulacji, albo przynajmniej zachowanie, podobne do tego, co dzieje się na wykresie metalu  – początki hossy na samym metalu zawsze są wspierane przez rynek akcji producentów złota. Tymczasem mamy tu wyraźną dywergencję z zachowaniem cen metalu – przełamanie istotnego wsparcia zaraz po uformowaniu się dna na złocie i srebrze (różową strzałką zaznaczyłem sesję z 9 sierpnia) i to pomimo rozpoczęcia rajdu przez sam metal. Oczywiście, także Gold Bugs jest w stanie dużego technicznego wyprzedania:

I zdaje się szukać poważniejszego dna na wyprowadzenie odbicia, ale to coś zupełnie innego od przygotowania do kolejnej fali hossy na metalach szlachetnych. Trudno oczekiwać tu czegoś więcej niż odbicie, jeśli prawie 30% akcji w składzie GDX (Gold Miners Vaneck ETF) do 10 sierpnia robiło nowe minima (za Sentmientrader.com):

Ostatni wykres na dziś – sentyment na SLV (IShares Silver Trust ETF – odzwierciedlający ruchy cen fizycznego srebra) już prawie dwa tygodnie temu, gdy formowało się dno na poziomie 22.295 USD/oz był bardzo słaby, najsłabszy od niemal roku (za Sentimentrader.com):

Tak zły sentyment praktycznie zawsze poprzedzał poważniejsze odbicia, co jest dobrze widoczne na górnej części obrazka.

Jak długo to odbicie mogłoby potrwać?

Przyjmijmy odważnie (w końcu do odważnych świat należy 🙂 ) dwa założenia:

– srebro obroni ważność pokazanego wyżej układu (to akurat wysoce prawdopodobne założenie)

– opisany powyżej mechanizm kontrolowania czasu ruchu między ekstremami przez stopnie słoneczne Ganna będzie działać nadal (co wcale nie jest takie pewne, bo rynki lubią ni z tego ni z owego nagle zmienić system kontroli czasu ruchów)

Otrzymujemy okolice 2 dat: 15 września (37 dni kalendarzowych od dna z 9.08) lub 29 września (37 sesji od dna z 9.08), zarówno dla złota jak i srebra. Każda z tych dat ma dość ciekawe implikacje, ale to już temat na inne rozważania, które można będzie snuć, gdyby wszystko zadziałało, co wcale nie jest pewne…

Patrząc długoterminowo jestem obecnie przekonany, że dna na złocie i srebrze możemy się spodziewać wyraźnie niżej, niż niedawne minima. Ale wpierw powinniśmy zobaczyć odbicie.

Na dziś to tyle.

Chmara komarów –
Byłoby pusto
Bez nich.

Issa (1763-1827)

Written by songmun

22 sierpnia 2021 at 11:04

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , , , , ,

Co nieco o złotych replikacjach i wibracjach

43 Komentarze

Ciężko jest pisać większy tekst, gdy ma się potężny remont domu na karku. Może do września uda się z tego wygrzebać, na razie mogę napisać coś większego tylko z doskoku, ale dobre i to. Nie jest trudno wrzucić jakiś krótki parozdaniowy komentarz, ale już dłuższy tekst staje się problemem czasowym.

Ten wpis jest w pewnym sensie kontynuacją marcowego wpisu o złocie:

Powrót złota. | NATURA BRAMY (wordpress.com)

choć będzie nieco inaczej prowadzony. Podobnie jak tamten, będzie też głównie (bo nie tylko) o złocie. Warto sobie tę marcową produkcję odświeżyć przed przeczytaniem niniejszego wpisu.

Zacznijmy od sytuacji bieżącej. Co prawda ten wykres jest z zeszłego tygodnia i nie mam za bardzo czasu go aktualizować, ale sytuacja od momentu jego sporządzenia nie uległa większym zmianom – złoto lekko spada i do piątku 23.07 nic się w tej sytuacji nie zmieniło. Wykres 6-godzinny:

Jak widać, kto używa wibracji Kairos nie był zaskoczony szczytem na poziomie 1835 USD. 134 świece od szczytu 1919.2 USD i 49 świec od dna 1750.1 to bardzo ładne rymowanki ceny z czasem. Ważna informacja dodatkowa:  szczyt z 15 lipca (1835.0) praktycznie nie pokazuje układów czasowych na poziomie dziennym (są tylko 2 i to słabe)

Zobaczmy teraz, jak rozwijała się na złocie sytuacja od marcowego wpisu. Przy okazji zobaczymy coś naprawdę ciekawego, ale wpierw konieczna jest poniższa uwaga jako wyjaśnienie. Stali czytelnicy wiedzą, o co chodzi, ale nie wszyscy czytający przychodzą tu stale, stąd uznałem za konieczne wprowadzenie poniższej uwagi technicznej.

Uwaga techniczna: cyfry na zielono na wykresach poniżej to tzw. stopnie słoneczne wg Ganna. Wyjaśnienie dla nie zorientowanych – Gann odkrył 3 mechanizm czasowy (oprócz sesji i dni kalendarzowych), wg którego porusza się rynek – tzw. stopnie słoneczne. Chodzi o kąt Ziemii na orbicie słonecznej w trakcie rocznego obiegu wokół Słońca względem początku układu, który przypada na Równonoc Wiosenną, 21 marca (w tym punkcie mamy 0 i 360 stopni w następnym roku).

Jest z tym określaniem stopni słonecznych pewien drobny kłopot – okrąg to 360 stopni, natomiast Ziemia obiega Słońce przez 365.2522 dni (stąd kalendarz 365 dniowy i co 4 lata rok przestępny 366 dni). Niestety orbita Ziemii wokół Słońca nie jest idealnie kołowa, czego efektem jest m.in. fakt, że pierwsze półrocze kalendarzowe trwa 181 dni, a drugie 184 dni, dlatego też nie da się przypisać do każdego dnia z prostej proporcji, że jest to kolejne 360/365 stopnia kątowego. Niemniej, dla okresów nie przekraczających ok. 90 dni można w miarę bezpiecznie przyjmować, że odległość w stopniach słonecznych między dwoma różnymi momentami czasowymi jest równa ilości dni kalendarzowych między tymi momentami. Jeśli np. odległość czasowa między dwoma ekstremami wynosi 82 dni kalendarzowe, to jest to również ok. 80-81 stopni słonecznych, zależnie od pory roku i tego, czy rok jest przestępny, czy nie.

Jeśli ktoś szuka czegoś darmowego i zarazem dokładniejszego do wyznaczania stopni słonecznych, mogę polecić np. program Ganzilla Artioma Kałasznikowa. To taki kombajn astrologiczny „pod Ganna”. Osobiście nie używam astrologii i nie potrafię powiedzieć nic o jej ewentualnej przydatności dla analizy rynków, dotyczy to także tej astrologii wg Ganna, ale Ganzilla ma wśród wielu swoich funkcji także możliwość określenia stopni słonecznych dla konkretnego dnia i stąd wzięło się moje zainteresowanie tym programem. Program (anglojęzyczny) do pobrania tutaj, zawiera też manual. Mój program antywirusowy twierdzi, że instalka jest czysta:

Gannzilla Pro – The Best Master Charts Solution

Po tej niezbędnej dygresji technicznej, wróćmy do meritum, czyli do złota.

Pisząc w marcu „Powrót złota” nie pokazywałem już tego wykresu, innych było wystarczająco dużo. Czas zamieścić go obecnie. 8 marca to 347 stopień słoneczny (bo 13 dni do Równonocy). Proszę zauważyć, jak ładnie rymuje się tu z… liczbą sesji, jakie upłynęły od szczytu z sierpnia 2020:

Oddziaływanie tej wartości nie ogranicza się tylko do tego przypadku. Wpływ dna z 8 marca przyczynił się również do powstania szczytu w dniu 1.06 2021 na wysokości 1919.2 USD/oz:

Między szczytami z 6 stycznia i 1 czerwca 2021 r. mamy 146 dni kalendarzowych, co znowu, w formie triangulacyjnej, ładnie rymuje się z 347 stopniem słonecznym z dnia 8 marca. Ale mamy tu nie tylko to. Proszę zauważyć, że cały wzrost od marca do czerwca to 245.9 USD (1919.2 – 1673.3) – czyli mamy tu dokładne rymowanki i replikacje, powiązane z wartością kątową miejsca na ziemskiej orbicie względem Równonocy Wiosennej!

Idźmy dalej. Szczyt z 1 czerwca (1919.2) jest dużo ciekawszy, bo nie tylko stopnie słoneczne z dna 8 marca oddziaływały na jego uformowanie się. Swoje dołożył też korekcyjny szczyt z 6 stycznia (1962.5 USD/oz); w tym dniu mamy 285 stopni słonecznych wg Ganna:

Te 85 z 285 stopni bardzo ładnie zreplikowało się w postaci 85 dni kalendarzowych, jakie minęły między dnem z 8 marca (1673.3) i szczytem z 1 czerwca (1919.2). Jest tu kolejna replikacja – jeśli sprawdzimy stosunek wzrostów marzec – czerwiec do wcześniejszych spadków z okresu styczeń – marzec 2021 dostajemy…85% zniesienie!!! Znowu ładne rymowanki i replikacje.

Po obejrzeniu powyższych wykresów ktoś jeszcze uważa, że to czysty przypadek, a rynek podlega losowemu błądzeniu przypadkowemu? Jeśli tak, to czas na kolejny wykres:

Powyżej zajmujemy się już stopniami słonecznymi dla daty 1 czerwca – 71 stopni. Tu też oddziaływanie? Jakże by nie….

Spadek po 1 czerwca to 169.1 USD, mamy więc replikację stopni na wielkość ruchu (dokładność rymowanek to plus minus 2 jednostki, więc mieści się w zakresie). Do tego wzajemny stosunek czerwcowych spadków (169.1 USD) do  wzrostów z okresu marzec – czerwiec to 69%, kolejna replikacja.

 Czas na przedostatni wykres złota w tym wpisie. Spójrzmy na wzajemne proporcje ostatnich, zakończonych  ruchów:

84.9 dzielone przez 169.1 to 50.2%, co się bardzo dobrze rymuje z 50.1 z ceny 1750.1 USD/oz. Dodatkowo zauważmy, że 1835 – 1750.1 = 84.9 USD/oz czyli znowu mamy tu replikację, tym razem w cenie, znanej nam już z wcześniejszych wykresów liczby 85.

I jak się podoba? Już trochę oswoiłem się z takimi rzeczami, ale nadal widząc takie zachowanie rynku gapię się na wykres z rozdziawionymi ustami, jak wół na malowane wrota. Czyż ta precyzja nie jest zachwycająca?

Dobra, ale co to wszystko oznacza?

Pisząc w marcu br. „Powrót złota” podejrzewałem, że oto zaczęła się nowa fala hossy na żółtym metalu. Mając tak silne wskazania na poważne dno, jakie wówczas otrzymywałem i w większości opisałem, a jednocześnie brak wiedzy o przyszłym zachowaniu kursu, myślenie takie było usprawiedliwione i jak najbardziej na miejscu. Późniejsze zachowanie ceny złota – przede wszystkim „zwartość” (czyli wyraźna płytkość korekt) ruchu w górę w okresie marzec – czerwiec i siła czerwcowego spadku, dość mocno zachwiały to moje przekonanie. W tej chwili moim głównym scenariuszem jest, że w marcu br. zaczęliśmy wzrostową korektę spadków złota z okresu sierpień 2020 – marzec 2021, które to spadki najprawdopodobniej mają formę podwójnego zygzaka, jak na tym wyidealizowanym schemacie. Obecnie bylibyśmy we wzrostowej części tego zygzaka, tzw. „fali X” w miejscu czerwonej kropki, a marcowe dno byłoby tu zakończeniem pierwszego zygzaka – czyli (W). Po zakończeniu fali (X) kurs powinien jeszcze raz spaść co najmniej do poziomu 1673 USD/oz, jeśli nie poniżej:

Oczywiście to wyidealizowany schemat, ale spodziewam się jeszcze raz powrotu kursu w okolice 1920 USD/oz  lub nawet trochę powyżej i dopiero stamtąd prawdziwego uderzenia Niedźwiedzi.

Na razie dołek na poziomie 1750.1 USD uważam za dno, znajdujące się na lewo od czerwonej kropki na schemacie, a obecnie bylibyśmy na etapie przygotowań do jego testowania:

przy czym test ten, choć może być głęboki, nie powinien zejść poniżej 1750.2 USD, tak, by nie naruszyć dna 1750.1 USD z końca czerwca br. Zachowanie Wstęgi Bollingera na powyższym wykresie (czerwone linie krzywe), zdaje się wspierać ten mój pogląd, a ów test byłby tu niczym innym, jak zejściem kursu do okolic dolnego ramienia Wstęgi. Czyżby chwilę po lipcowym posiedzeniu FED (27-28.07)? Wyjaśnienie – 200SMA to brązowa 200 sesyjna prosta średnia.

Skąd to przekonanie, że droga wyjścia z obecnego układu po teście dna na 1750, w krótkim terminie wiedzie w górę?

Proszę spojrzeć na te dwa wykresy Indeksu Dolara, DXY:

DXY zbliża się do silnej bariery podażowej, jaką stanowi mediana (środkowa) tych Zielonych Wideł Andrewsa. Pierwsze cofnięcie z jej okolic już nastąpiło 21 lipca, ze szczytem 93.195. Ale ten szczyt jest słaby i powinien być atakowany, prawdopodobnie w nadchodzącym tygodniu.

Dzienny RSI robi wyraźną dywergencję z kursem (niższe szczyty oscylatora i wyższe DXY):

co wskazuje na zmęczenie  dolara wzrostami i skłonność do korekty.

Andrews uczył, że jeśli mediana jest przyczyną zatrzymania i odwrócenia się kierunku ruchu kursu, tak jak w powyższej sytuacji, mamy wysokie prawdopodobieństwo nawrotu kursu co najmniej do dolnej linii Wideł. Taki nawrót, lub choćby tylko zejście w pobliże dolnej linii Wideł powinno stworzyć na tyle duże okienko czasowe, by mógł się w nim zmieścić ruch złota w rejon szczytu z 1 czerwca – 1919.2 USD/oz

Uwaga „poza konkursem” – na złocie dostaję bardzo silne wskazania na okolice 6-8 września tego roku, jako ważny punkt czasowy. Czy to będzie szczyt, dołek czy wreszcie „nic”, na razie nie sposób określić, ale warto mieć ten moment z tyłu głowy – okolice Święta Pracy w USA (w tym roku to poniedziałek, 6 września) to moment, gdy pracownicy funduszy, po powrocie z sierpniowych urlopów, podejmują istotniejsze decyzje inwestycyjne, dokonują zmian składu portfeli pod kątem sezonu jesienno – zimowego itd.

Skoro jesteśmy już przy dywergencjach i punktach czasowych: na indeksie S&P 500 formują się wyraźne dywergencje w układzie dziennym, podkreślone czerwonymi i zielonymi kreskami:

a ja dostaję silne wskazania czasowe na okres 26 – 28.07 czyli praktycznie na rejon lipcowego  posiedzenia FED (27-28.07), to nie zdziwiłby mnie szczyt na tym indeksie na początku nadchodzącego tygodnia, a potem krótki, mocny, korekcyjny spadek (sprowokowany czymś przez FED?).

Spadkowi temu towarzyszyłoby obsunięcie na złocie, będące testem rejonu 1750 USD, z kolei DXY miałby dzięki temu okazję sprawdzić krótkim skokiem w górę siłę mediany Zielonych Wideł, pokazanych powyżej. Sierpień powinien w większości oznaczać wzrosty na antydolarach, wspomagane większym, korekcyjnym cofnięciem Dolara

Uzupełnienie odnośnie S&P500. Zapomniałem dodać ten wykres od Topdowncharts. com, wstawiam go teraz. To oczekiwany przez analityków długoterminowy wzrost strumienia dochodów spółek w indeksie SPX. Zatkało mnie – oni oczekują ~20% poprawy zysków! OK, świeżo po covidowej zapaści oczekiwanie na taki wzrost, wspomagany polityką monetarną i ze świadomością „efektu bazy” czyli niskiego poziomu odniesienia, miało sens, ale obecnie? To tylko pokazuje, w jak bardzo szampańskich nastrojach są obecnie analitycy fundamentalni i jest kolejnym wskaźnikiem sentymentu….

To tyle ode mnie na dziś.

Te białe chmury
płyną rozkołysane
zielenią drzew

Saimaro (ze zbioru Naniwa-no shiori, 1692)

Written by songmun

25 lipca 2021 at 13:30

Troszkę kryptowalut i dolara

77 Komentarzy

Mam ostatnio problemy z czasem i czerwiec prawdopodobnie nie będzie wyglądał w tym względzie wcale lepiej, więc uznałem, że lepszy teraz taki wpis na 30% moich możliwości, niż żaden przez 3 miesiące.

Po prawdzie, to skorzystam tu w sporej części części z pracy Jeffa Greenblatta, którą prawdopodobnie niewielu z Was śledzi, więc będzie to dla wielu nowa informacja. 2 pierwsze wykresy są w całości jego.

Zapewne większość zauważyła, że ten tydzień medialnie należał do kryptowalut, co nie dziwi, patrząc na skalę i gwałtowność spadków. Ani Jeff, ani ja nie handlujemy na rynku krypto. Jego powodów nie znam. Osobiście nie będąc daytraderem, lubię mieć soboty i niedziele wolne, czego się nie da osiągnąć handlując w moim trybie kryptowalutami.

Jeff przyjrzał się ostatnio trochę notowaniom Bitcoina (BTC/USD) na Coinbase (dawny GDAX). Od razu zauważył ciekawy układ:

Oto dno BTC z dnia 13 marca 2020 dzieli od szczytu 14 kwietnia tego roku 57 tygodni, co się bardzo ładnie „rymuje” z wartością minimum z dna  – 3858 USD.

Mało tego – mamy tu bardzo ładną i prostą replikację tej cyfry na spadkach, które nastąpiły po 14 kwietnia:

Jeśli w celu obliczenia procentowego zasięgu spadków weźmiemy i podzielimy zasięg spadku od kwietnia do wynoszącego równo 30 000 USD minimum z 19 maja (czyli 34 899 USD) przez zasięg wcześniejszych wzrostów od marca 2020 roku – 61 041 USD, to otrzymujemy:

34899/61041 = 57,17%

Jakby tego było mało, 19 maja 2021 r. to 58 stopni ruchu kątowego Ziemii na orbicie słonecznej, licząc od Nowego Roku wg Ganna czyli Równonocy Wiosennej. Ładnie się to wszystko rymuje, prawda?

Od siebie dodam, że dno z 19 maja ma jeszcze dodatkowe ciekawe układy z poprzednimi, ważnymi minimami:

62 tygodnie to oczywiście pochodna od 0.618 , a 127 tygodni od dna z 15 grudnia 2018, oprócz tego, że rymuje się z ówczesną ceną minimalną – 3128.89 USD, to jeszcze dodatkowo jest pochodną od pierwiastka kwadratowego z 1.618, wynoszącą 1.272.

Dno z 19 maja na BTC/USD wygląda też ciekawie na Widłach Andrewsa (Andrews Pitchfork), naruszając je z lekka i szybko po tym naruszeniu odskakując w górę:

Także Ethereum ETH/USD ma interesujący wygląd, patrząc na Widły Andrewsa. Te pierwsze, na wykresie tygodniowym, w niezbyt typowym układzie, ale widać, że to one ostatnio prowadzą kurs:

Poniżej: rysując Widły na ETH/USD wg klasycznych reguł dostajemy w dnie z 19 maja test od góry niegdyś przełamanych Wideł

Co to wszystko oznacza? Skupię się na BTC – dno z 19 maja wygląda na silne i nie powinno pęknąć, ale tak naprawdę jego wartość potwierdzi test i udana obrona przez Byki.  I to dopiero po niej myślałbym o ewentualnym ponownym otwieraniu długich pozycji, gdybym na tym rynku handlował.

Osobiście podejrzewam, że nastąpi on w nadchodzącym tygodniu 24-30 maja (przypominam, handel BTC to 24/7), lub kolejnym 31.05 – 6.06, co będzie się znowu ładnie rymować z dnem z grudnia 2018 na Coinbase (3128.89 USD – 128 lub 129 tydzień). Sądząc po sile poprzedzających spadków, dno to powinno być czymś w rodzaju podwójnego dna typu W, przy czym to drugie zejście, z racji pokazanych wyżej relacji cenowo – czasowych w dnie z 19 maja, powinno odbywać się z mniejszym tempem w stosunku do spadków sprzed 19 maja i zbudować minimum odrobinę wyżej ponad 30 tysiącami. Jeśli jednak okaże się, że dno na 30 000 USD nie wytrzyma, sprawa stanie się jasna – na kryptowalutach rozwija się coś o wiele, wiele większego.

Po decyzji FED z marca 2020 r. uruchamiającej QE na rekordową skalę i odwróceniu się trendu na tej walucie, prawie wszystkie instrumenty stały się „antydolarami”, rosnącymi, gdy USD spada, dlatego zawsze warto przyglądać się dolarowi – ja patrzę na DXY Dollar Index Futures. Wygląda na to, że wreszcie zobaczymy tu kilkudniową solidniejszą korektę, co powinno odbić się negatywnie na cenach antydolarów

Nie pokazuję tym razem wibracji, ale one w dnie z 21.05 są. Niemniej, na kolana nie powalają i wg mnie wystarczą tylko na korektę, nic więcej. W sprzyjających warunkach korekta ta powinna sięgnąć maksymalnie okolic 91.40 (niebieska kreska), choć zapewne skończy się niżej

DXY w kwietniu ( 16-19 kwietnia) połamał taki ładny wibracyjny układ 49 dni i 49/149 świec na wykresie 360 minut, łamiąc przy okazji te zielone, wzrostowe Widły Andrewsa (materiał do wpisu, który wtedy nie powstał):

Kolejną szansę (tu bez wykresu) na odwrócenie spadków DXY miał 26 kwietnia, gdy dno 90.655 wypadało na 65% zniesieniu wzrostów. I znowu – to minimum zostało szybko połamane. Widać więc, kto rządzi na dolarze: nadal nie są to Byki i przez jakiś jeszcze czas nie będą to one:

Wg mnie pomimo oczekiwanego w najbliższym czasie korekcyjnego odbicia, poważniejsze odwrócenie kierunku ruchu na DXY wymagać będzie udanej obrony minimum ze stycznia 2021 (89.165 – czerwona kreska), choć bardziej skłaniam się ku hipotezie, że czeka nas ponowne dotknięcie mediany (środkowej linii) brązowych Wideł Andrewsa, pokazanych wyżej.

Dolar ma bardzo mocny przedział czasowy w tym roku: strefę 161-163 miesięcy od dna z 2008 roku, wypadający w okresie sierpień – październik. Przypomnę, że maksimum z zeszłego roku wypadło 144 miesiące od tego dna. Mamy tu więc potencjał na coś istotnego. Co to będzie: minimum spadków czy też może maksimum jakiegoś odbicia jeszcze zbyt wcześnie określać. Niemniej trzeba te 3 miesiące trzymać gdzieś z tyłu głowy – jeśli to zadziała na DXY i spowoduje zwrot, „ustawi” handel na większości rynków w średnim terminie i prawdopodobnie będzie najważniejszym wydarzeniem na rynkach w tym roku.

To tyle ode mnie.

PS. Zerknąłem na dzisiejsze zachowanie BTC i wygląda na to, że test dna z 19 maja – 30 000 USD, może się odbyć jeszcze dziś, 23.05

Kwiaty rzepaku
ze wschodu księżyc patrzy
z zachodu słońce

Buson (ze zbioru Busonkushu, 1784)

Written by songmun

23 Maj 2021 at 13:42

Przedświąteczny WIG20

116 Komentarzy

Coś z dziedziny „Piękno Rynku”. Oto WIG20 dwa wykresy 360 min

Wykres nr 1 przekaz jasny i prosty – piątkowe dno powstało na dolnym ramieniu tych czerwonych Wideł Andrewsa (Andrews Pitchfork) i od tego momentu mamy mocne odbicie

Wykres nr 2 – tak właśnie działają „wibracje Kairos” – pojawiają się „rymowanki” (squaringi) między ekstremami, sygnalizując swoim pojawieniem mniejszą lub większą zmianę trendu. Znam to od jakichś 5 lat, ale nadal, gdy zobaczę coś tak ładnego jak to, z zachwytu rozdziawiam gębę 🙂🙂 Czyż to nie jest piękne, że rynek tak sobie liczy czas/świece do momentu zwrotu?

PS. Interpretacja obu wykresów bardzo prosta – dno z piątku, 26 marca 2021 ma mnóstwo cech dna, kończącego korektę, nie tylko na wykresach 360 min, ale na mniejszych interwałach też, jak i na dziennym. Na tej podstawie uważam, że to jest właśnie takie dno. W chwili, gdy to piszę, rynek zmaga się z poziomem 1955 pkt i ma szansę w tym miejscu zrobić krótkoterminowy szczyt, bo te 1955 ładnie się rymuje z 55 sesjami, jakie minęły od szczytu ze stycznia 2021. Prawdopodobnie czeka nas teraz lekkie, korekcyjne cofnięcie (w formie testu dolnej linii Wideł z wykresu nr 1??) a po nim kontynuacja ruchu, która powinna wyprowadzić WIG20 ponad 2100 pkt

Kończąc, życzę Wszystkim Wesołych Świąt!!!!

Zacny ten dom
radosne skaczą wróble
zagon włośnicy

Basho (ze zbioru Hakusenshu, 1688)

Written by songmun

29 marca 2021 at 14:04

Napisane w Uncategorized

Tagged with , ,