NATURA BRAMY

Rynki Ekonomia Gospodarka Świat i czasem Polityka

Srebro trochę rozjaśnia sytuację

21 Komentarzy

Kto nie czytał poprzedniego wpisu, powinien to zrobić przed rozpoczęciem czytania poniższego tekstu. Zaoszczędzi mi to sporo tłumaczenia co, skąd i dlaczego.

Sprawy staram się oglądać kompleksowo, jeśli to tylko możliwe. Bywa, że dzieje się tak:

Około północy czasu polskiego z niedzieli 8.08 na poniedziałek 9.08, tuż przed otwarciem surowcowych giełd futures w Azji i Australii, gdy przez chwilę handel elektroniczny na Comex jest jeszcze mało płynny, ktoś duży najprawdopodobniej dostał wezwanie do uzupełnienia depozytu na otwartych pozycjach, czego nie zrobił.

Broker zastosował więc wymuszoną sprzedaż i rzucił na rynek w ciągu kilku minut ok. 24 000 kontraktów GC na starcie handlu, co sprowokowało kaskadę cenową zleceń StopLoss i w czasie około 15 minut zbiło cenę o mniej więcej 90 USD/oz do 1677.9 USD/oz. Uruchomienie pierwszych giełd futures po weekendowej przerwie zwiększyło głębokość rynku i pozwoliło Bykom na rozpoczęcie rajdu, niwelującego rozmiar spadków. Tak powstał ten bardzo długi dolny cień, widoczny na wykresie.

Niby wszystko jest tu OK, schemat, który szczegółowo opisywałem w poprzednim wpisie, znowu zadziałał: od szczytu z 1 czerwca do dna 9 sierpnia minęło 69 dni, co się mieści w zakresie 2 jednostek odchylenia od wartości stopni słonecznych (zielone 71), przypadających na dzień 1 czerwca.

9 sierpnia powinien więc być dość mocnym dnem, kończącym ruch w dół czerwiec – sierpień.

Ale jak się zacząłem wgłębiać, to pojawiło się trochę niejasnych odczytów, które można było dwojako interpretować.

W takich momentach zawsze warto poszerzyć obraz i sprawdzić, co się dzieje na srebrze. Ten metal ma tendencję do poruszania się razem ze złotem i kopiowania jego ruchów. Bywa, że to, co nie do końca jasne na złocie, jest dobrze widoczne na wykresie srebra (odwrotnie czasem też). I tak jest właśnie w tym przypadku – srebro rozjaśnia sytuację:

Mamy tu dokładnie taki sam schemat, jak opisywany w poprzednim wpisie na temat złota – 18 maja czyli 58 stopni słonecznych od wiosennej Równonocy powstał szczyt na srebrze na poziomie 28.90 USD/oz.

59 sesji później, 9 sierpnia br. mamy analogiczne jak na złocie dno na poziomie 22.295 USD/oz.

Dodatkowo od pamiętnej sesji 1 lutego br., gdy tłumy drobnych spekulantów podpuszczone przez reddit’owe forum WallStreetBets chciały wywołać short squeeze na srebrze, co skończyło się wysokim szczytem na poziomie 30.35 USD/oz i spadkami, minęło już 134 sesje, co się bardzo dobrze rymuje z częściami setnymi tamtego szczytu (34/35).

W ramach uzupełnienia tylko dopowiem, że owe 134 sesje zdają się replikować wartość 134 stopni słonecznych z momentu powstania szczytu 6 sierpnia 2020 roku.

Dobrze. Widać, że tu także moment wygląda na istotny. Ale co niby to miałoby nam wyjaśniać więcej ponad to, że dołki na zlocie i srebrze powstały w ciekawym czasowo momencie?

Tu trzeba sięgnąć do kolejnego wykresu:

Zróbmy parę prostych obliczeń:

  1. Odejmijmy od szczytu 30.35  początek ruchu w górę, 21.96  = 8,39 USD
  2. Odejmijmy od szczytu 30.35 niedawne dno, 22.295 = 8.055 USD
  3. Podzielmy obie wartości 8.055/8.39 = 0.96!!!

Ta wartość idealnie rymuje się z częściami setnymi w dnie, będącym startem tego ruchu czyli 21.96 USD! Tym razem części setne zapowiadały, jaki będzie stosunek do siebie wzrostów i spadków!

Oznacza to ni mniej ni więcej tylko tyle, że najprawdopodobniej spadek cen od 1 lutego do 9 sierpnia br. jest już zamkniętą, zakończoną strukturą, a wraz z dnem na 22.295 USD/oz zaczęliśmy na srebrze co najmniej wzrostową korektę tych ponad półrocznych spadków!

Ale przecież srebro, po tym odbiciu chwilkę wzrosło i znowu spada? Owszem. Tego typu dna jak to, które powstało 9 sierpnia, z bardzo długimi dolnymi cieniami, często podlegają głębokim testom, sprawdzającym siłę Byków, które przyczyniły się do ich uformowania. W przypadku udanych obron, statystycznie często Byki mają dość siły, by obronić kurs już w okolicy poziomu, gdzie dolny długi knot przechodzi w korpus dziennej świecy (różowy prostokąt):

 Na piątkowej sesji Byki na srebrze okazały się na tyle słabe, że dopuściły do wyjścia kursu dołem z różowego prostokąta, co znacząco wzmacnia hipotezę, że kurs zmierza do rejonu 29.295 USD z zamiarem przetestowania tamtego minimum. Dopóki test ten wypadnie pozytywnie dla Byków na poziomie 22.295 USD/oz lub wyższym, cały omówiony wyżej układ zachowa ważność. Zejście o choćby 0.005 USD pod ten poziom anuluje cały układ, ale biorąc pod uwagę skalę wyprzedania RSI(14):

jest to wariant mało prawdopodobny; za zdecydowanie najbardziej prawdopodobne rozwiązanie uważam obronę dna 22.295 USD/oz z zachowaniem ważności układu.

Również złoto wydaje się gotowe na kilkudniowe cofnięcie:

Rajd, zaczęty 9 sierpnia, został zatrzymany na 20 sesyjnej średniej 20SMA (środkowej linii czerwonej Wstęgi Bollingera; różowa elipsa) a 4 próby wyjścia ponad średnią kończyły się górnymi cieniami świec. Najwyraźniej Byki muszą się tu trochę cofnąć przez kilka sesji, by móc nabrać sił do wyjścia ponad 20SMA, choć cofnięcie to nie będzie tak głębokie, jak na srebrze. Wydaje się, że cezurą, pozwalającą na zakończenie spadków powinna być tegoroczna konferencja FED w Jackson Hole (26-28.08).

Tuż przed nią lub w jej trakcie Byki powinny wyhamować spadki i rozpocząć wzrosty. Po niedawnym ujawnieniu protokołu (minutes) z lipcowego posiedzenia FED mamy w zasadzie konsensus, że FED wkrótce zacznie zmniejszanie skupu aktywów (tapering).  Możliwe, że w Jackson Hole padną słowa kogoś ważnego, że  „wkrótce” to jeszcze nie tak szybko, jak konsensus uważa. To powinno wystarczyć do zmiany nastroju i wykreowania większego odbicia.

Oczekiwanie, że dno z 9 sierpnia może być początkiem hossy na złocie to jednak zbyt duży optymizm. Zamiast dowodzić to długą tyradą, proponuję spojrzeć na poniższy wykres indeksu NYSE ARCA Gold BUGS [symbol HUI –  Basket (of) Unhedged Gold Stocks] – indeksu akcji kilkunastu dużych producentów złota, nie stosujących zabezpieczania kontraktami futures cen swojej produkcji:

Gdyby dno z 9 sierpnia miało być początkiem kolejnej fali hossy na złocie, powinniśmy tu zobaczyć albo jakieś oznaki poważniejszej akumulacji, albo przynajmniej zachowanie, podobne do tego, co dzieje się na wykresie metalu  – początki hossy na samym metalu zawsze są wspierane przez rynek akcji producentów złota. Tymczasem mamy tu wyraźną dywergencję z zachowaniem cen metalu – przełamanie istotnego wsparcia zaraz po uformowaniu się dna na złocie i srebrze (różową strzałką zaznaczyłem sesję z 9 sierpnia) i to pomimo rozpoczęcia rajdu przez sam metal. Oczywiście, także Gold Bugs jest w stanie dużego technicznego wyprzedania:

I zdaje się szukać poważniejszego dna na wyprowadzenie odbicia, ale to coś zupełnie innego od przygotowania do kolejnej fali hossy na metalach szlachetnych. Trudno oczekiwać tu czegoś więcej niż odbicie, jeśli prawie 30% akcji w składzie GDX (Gold Miners Vaneck ETF) do 10 sierpnia robiło nowe minima (za Sentmientrader.com):

Ostatni wykres na dziś – sentyment na SLV (IShares Silver Trust ETF – odzwierciedlający ruchy cen fizycznego srebra) już prawie dwa tygodnie temu, gdy formowało się dno na poziomie 22.295 USD/oz był bardzo słaby, najsłabszy od niemal roku (za Sentimentrader.com):

Tak zły sentyment praktycznie zawsze poprzedzał poważniejsze odbicia, co jest dobrze widoczne na górnej części obrazka.

Jak długo to odbicie mogłoby potrwać?

Przyjmijmy odważnie (w końcu do odważnych świat należy 🙂 ) dwa założenia:

– srebro obroni ważność pokazanego wyżej układu (to akurat wysoce prawdopodobne założenie)

– opisany powyżej mechanizm kontrolowania czasu ruchu między ekstremami przez stopnie słoneczne Ganna będzie działać nadal (co wcale nie jest takie pewne, bo rynki lubią ni z tego ni z owego nagle zmienić system kontroli czasu ruchów)

Otrzymujemy okolice 2 dat: 15 września (37 dni kalendarzowych od dna z 9.08) lub 29 września (37 sesji od dna z 9.08), zarówno dla złota jak i srebra. Każda z tych dat ma dość ciekawe implikacje, ale to już temat na inne rozważania, które można będzie snuć, gdyby wszystko zadziałało, co wcale nie jest pewne…

Patrząc długoterminowo jestem obecnie przekonany, że dna na złocie i srebrze możemy się spodziewać wyraźnie niżej, niż niedawne minima. Ale wpierw powinniśmy zobaczyć odbicie.

Na dziś to tyle.

Chmara komarów –
Byłoby pusto
Bez nich.

Issa (1763-1827)

Written by songmun

22 sierpnia 2021 at 11:04

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , , , , ,

Co nieco o złotych replikacjach i wibracjach

43 Komentarze

Ciężko jest pisać większy tekst, gdy ma się potężny remont domu na karku. Może do września uda się z tego wygrzebać, na razie mogę napisać coś większego tylko z doskoku, ale dobre i to. Nie jest trudno wrzucić jakiś krótki parozdaniowy komentarz, ale już dłuższy tekst staje się problemem czasowym.

Ten wpis jest w pewnym sensie kontynuacją marcowego wpisu o złocie:

Powrót złota. | NATURA BRAMY (wordpress.com)

choć będzie nieco inaczej prowadzony. Podobnie jak tamten, będzie też głównie (bo nie tylko) o złocie. Warto sobie tę marcową produkcję odświeżyć przed przeczytaniem niniejszego wpisu.

Zacznijmy od sytuacji bieżącej. Co prawda ten wykres jest z zeszłego tygodnia i nie mam za bardzo czasu go aktualizować, ale sytuacja od momentu jego sporządzenia nie uległa większym zmianom – złoto lekko spada i do piątku 23.07 nic się w tej sytuacji nie zmieniło. Wykres 6-godzinny:

Jak widać, kto używa wibracji Kairos nie był zaskoczony szczytem na poziomie 1835 USD. 134 świece od szczytu 1919.2 USD i 49 świec od dna 1750.1 to bardzo ładne rymowanki ceny z czasem. Ważna informacja dodatkowa:  szczyt z 15 lipca (1835.0) praktycznie nie pokazuje układów czasowych na poziomie dziennym (są tylko 2 i to słabe)

Zobaczmy teraz, jak rozwijała się na złocie sytuacja od marcowego wpisu. Przy okazji zobaczymy coś naprawdę ciekawego, ale wpierw konieczna jest poniższa uwaga jako wyjaśnienie. Stali czytelnicy wiedzą, o co chodzi, ale nie wszyscy czytający przychodzą tu stale, stąd uznałem za konieczne wprowadzenie poniższej uwagi technicznej.

Uwaga techniczna: cyfry na zielono na wykresach poniżej to tzw. stopnie słoneczne wg Ganna. Wyjaśnienie dla nie zorientowanych – Gann odkrył 3 mechanizm czasowy (oprócz sesji i dni kalendarzowych), wg którego porusza się rynek – tzw. stopnie słoneczne. Chodzi o kąt Ziemii na orbicie słonecznej w trakcie rocznego obiegu wokół Słońca względem początku układu, który przypada na Równonoc Wiosenną, 21 marca (w tym punkcie mamy 0 i 360 stopni w następnym roku).

Jest z tym określaniem stopni słonecznych pewien drobny kłopot – okrąg to 360 stopni, natomiast Ziemia obiega Słońce przez 365.2522 dni (stąd kalendarz 365 dniowy i co 4 lata rok przestępny 366 dni). Niestety orbita Ziemii wokół Słońca nie jest idealnie kołowa, czego efektem jest m.in. fakt, że pierwsze półrocze kalendarzowe trwa 181 dni, a drugie 184 dni, dlatego też nie da się przypisać do każdego dnia z prostej proporcji, że jest to kolejne 360/365 stopnia kątowego. Niemniej, dla okresów nie przekraczających ok. 90 dni można w miarę bezpiecznie przyjmować, że odległość w stopniach słonecznych między dwoma różnymi momentami czasowymi jest równa ilości dni kalendarzowych między tymi momentami. Jeśli np. odległość czasowa między dwoma ekstremami wynosi 82 dni kalendarzowe, to jest to również ok. 80-81 stopni słonecznych, zależnie od pory roku i tego, czy rok jest przestępny, czy nie.

Jeśli ktoś szuka czegoś darmowego i zarazem dokładniejszego do wyznaczania stopni słonecznych, mogę polecić np. program Ganzilla Artioma Kałasznikowa. To taki kombajn astrologiczny „pod Ganna”. Osobiście nie używam astrologii i nie potrafię powiedzieć nic o jej ewentualnej przydatności dla analizy rynków, dotyczy to także tej astrologii wg Ganna, ale Ganzilla ma wśród wielu swoich funkcji także możliwość określenia stopni słonecznych dla konkretnego dnia i stąd wzięło się moje zainteresowanie tym programem. Program (anglojęzyczny) do pobrania tutaj, zawiera też manual. Mój program antywirusowy twierdzi, że instalka jest czysta:

Gannzilla Pro – The Best Master Charts Solution

Po tej niezbędnej dygresji technicznej, wróćmy do meritum, czyli do złota.

Pisząc w marcu „Powrót złota” nie pokazywałem już tego wykresu, innych było wystarczająco dużo. Czas zamieścić go obecnie. 8 marca to 347 stopień słoneczny (bo 13 dni do Równonocy). Proszę zauważyć, jak ładnie rymuje się tu z… liczbą sesji, jakie upłynęły od szczytu z sierpnia 2020:

Oddziaływanie tej wartości nie ogranicza się tylko do tego przypadku. Wpływ dna z 8 marca przyczynił się również do powstania szczytu w dniu 1.06 2021 na wysokości 1919.2 USD/oz:

Między szczytami z 6 stycznia i 1 czerwca 2021 r. mamy 146 dni kalendarzowych, co znowu, w formie triangulacyjnej, ładnie rymuje się z 347 stopniem słonecznym z dnia 8 marca. Ale mamy tu nie tylko to. Proszę zauważyć, że cały wzrost od marca do czerwca to 245.9 USD (1919.2 – 1673.3) – czyli mamy tu dokładne rymowanki i replikacje, powiązane z wartością kątową miejsca na ziemskiej orbicie względem Równonocy Wiosennej!

Idźmy dalej. Szczyt z 1 czerwca (1919.2) jest dużo ciekawszy, bo nie tylko stopnie słoneczne z dna 8 marca oddziaływały na jego uformowanie się. Swoje dołożył też korekcyjny szczyt z 6 stycznia (1962.5 USD/oz); w tym dniu mamy 285 stopni słonecznych wg Ganna:

Te 85 z 285 stopni bardzo ładnie zreplikowało się w postaci 85 dni kalendarzowych, jakie minęły między dnem z 8 marca (1673.3) i szczytem z 1 czerwca (1919.2). Jest tu kolejna replikacja – jeśli sprawdzimy stosunek wzrostów marzec – czerwiec do wcześniejszych spadków z okresu styczeń – marzec 2021 dostajemy…85% zniesienie!!! Znowu ładne rymowanki i replikacje.

Po obejrzeniu powyższych wykresów ktoś jeszcze uważa, że to czysty przypadek, a rynek podlega losowemu błądzeniu przypadkowemu? Jeśli tak, to czas na kolejny wykres:

Powyżej zajmujemy się już stopniami słonecznymi dla daty 1 czerwca – 71 stopni. Tu też oddziaływanie? Jakże by nie….

Spadek po 1 czerwca to 169.1 USD, mamy więc replikację stopni na wielkość ruchu (dokładność rymowanek to plus minus 2 jednostki, więc mieści się w zakresie). Do tego wzajemny stosunek czerwcowych spadków (169.1 USD) do  wzrostów z okresu marzec – czerwiec to 69%, kolejna replikacja.

 Czas na przedostatni wykres złota w tym wpisie. Spójrzmy na wzajemne proporcje ostatnich, zakończonych  ruchów:

84.9 dzielone przez 169.1 to 50.2%, co się bardzo dobrze rymuje z 50.1 z ceny 1750.1 USD/oz. Dodatkowo zauważmy, że 1835 – 1750.1 = 84.9 USD/oz czyli znowu mamy tu replikację, tym razem w cenie, znanej nam już z wcześniejszych wykresów liczby 85.

I jak się podoba? Już trochę oswoiłem się z takimi rzeczami, ale nadal widząc takie zachowanie rynku gapię się na wykres z rozdziawionymi ustami, jak wół na malowane wrota. Czyż ta precyzja nie jest zachwycająca?

Dobra, ale co to wszystko oznacza?

Pisząc w marcu br. „Powrót złota” podejrzewałem, że oto zaczęła się nowa fala hossy na żółtym metalu. Mając tak silne wskazania na poważne dno, jakie wówczas otrzymywałem i w większości opisałem, a jednocześnie brak wiedzy o przyszłym zachowaniu kursu, myślenie takie było usprawiedliwione i jak najbardziej na miejscu. Późniejsze zachowanie ceny złota – przede wszystkim „zwartość” (czyli wyraźna płytkość korekt) ruchu w górę w okresie marzec – czerwiec i siła czerwcowego spadku, dość mocno zachwiały to moje przekonanie. W tej chwili moim głównym scenariuszem jest, że w marcu br. zaczęliśmy wzrostową korektę spadków złota z okresu sierpień 2020 – marzec 2021, które to spadki najprawdopodobniej mają formę podwójnego zygzaka, jak na tym wyidealizowanym schemacie. Obecnie bylibyśmy we wzrostowej części tego zygzaka, tzw. „fali X” w miejscu czerwonej kropki, a marcowe dno byłoby tu zakończeniem pierwszego zygzaka – czyli (W). Po zakończeniu fali (X) kurs powinien jeszcze raz spaść co najmniej do poziomu 1673 USD/oz, jeśli nie poniżej:

Oczywiście to wyidealizowany schemat, ale spodziewam się jeszcze raz powrotu kursu w okolice 1920 USD/oz  lub nawet trochę powyżej i dopiero stamtąd prawdziwego uderzenia Niedźwiedzi.

Na razie dołek na poziomie 1750.1 USD uważam za dno, znajdujące się na lewo od czerwonej kropki na schemacie, a obecnie bylibyśmy na etapie przygotowań do jego testowania:

przy czym test ten, choć może być głęboki, nie powinien zejść poniżej 1750.2 USD, tak, by nie naruszyć dna 1750.1 USD z końca czerwca br. Zachowanie Wstęgi Bollingera na powyższym wykresie (czerwone linie krzywe), zdaje się wspierać ten mój pogląd, a ów test byłby tu niczym innym, jak zejściem kursu do okolic dolnego ramienia Wstęgi. Czyżby chwilę po lipcowym posiedzeniu FED (27-28.07)? Wyjaśnienie – 200SMA to brązowa 200 sesyjna prosta średnia.

Skąd to przekonanie, że droga wyjścia z obecnego układu po teście dna na 1750, w krótkim terminie wiedzie w górę?

Proszę spojrzeć na te dwa wykresy Indeksu Dolara, DXY:

DXY zbliża się do silnej bariery podażowej, jaką stanowi mediana (środkowa) tych Zielonych Wideł Andrewsa. Pierwsze cofnięcie z jej okolic już nastąpiło 21 lipca, ze szczytem 93.195. Ale ten szczyt jest słaby i powinien być atakowany, prawdopodobnie w nadchodzącym tygodniu.

Dzienny RSI robi wyraźną dywergencję z kursem (niższe szczyty oscylatora i wyższe DXY):

co wskazuje na zmęczenie  dolara wzrostami i skłonność do korekty.

Andrews uczył, że jeśli mediana jest przyczyną zatrzymania i odwrócenia się kierunku ruchu kursu, tak jak w powyższej sytuacji, mamy wysokie prawdopodobieństwo nawrotu kursu co najmniej do dolnej linii Wideł. Taki nawrót, lub choćby tylko zejście w pobliże dolnej linii Wideł powinno stworzyć na tyle duże okienko czasowe, by mógł się w nim zmieścić ruch złota w rejon szczytu z 1 czerwca – 1919.2 USD/oz

Uwaga „poza konkursem” – na złocie dostaję bardzo silne wskazania na okolice 6-8 września tego roku, jako ważny punkt czasowy. Czy to będzie szczyt, dołek czy wreszcie „nic”, na razie nie sposób określić, ale warto mieć ten moment z tyłu głowy – okolice Święta Pracy w USA (w tym roku to poniedziałek, 6 września) to moment, gdy pracownicy funduszy, po powrocie z sierpniowych urlopów, podejmują istotniejsze decyzje inwestycyjne, dokonują zmian składu portfeli pod kątem sezonu jesienno – zimowego itd.

Skoro jesteśmy już przy dywergencjach i punktach czasowych: na indeksie S&P 500 formują się wyraźne dywergencje w układzie dziennym, podkreślone czerwonymi i zielonymi kreskami:

a ja dostaję silne wskazania czasowe na okres 26 – 28.07 czyli praktycznie na rejon lipcowego  posiedzenia FED (27-28.07), to nie zdziwiłby mnie szczyt na tym indeksie na początku nadchodzącego tygodnia, a potem krótki, mocny, korekcyjny spadek (sprowokowany czymś przez FED?).

Spadkowi temu towarzyszyłoby obsunięcie na złocie, będące testem rejonu 1750 USD, z kolei DXY miałby dzięki temu okazję sprawdzić krótkim skokiem w górę siłę mediany Zielonych Wideł, pokazanych powyżej. Sierpień powinien w większości oznaczać wzrosty na antydolarach, wspomagane większym, korekcyjnym cofnięciem Dolara

Uzupełnienie odnośnie S&P500. Zapomniałem dodać ten wykres od Topdowncharts. com, wstawiam go teraz. To oczekiwany przez analityków długoterminowy wzrost strumienia dochodów spółek w indeksie SPX. Zatkało mnie – oni oczekują ~20% poprawy zysków! OK, świeżo po covidowej zapaści oczekiwanie na taki wzrost, wspomagany polityką monetarną i ze świadomością „efektu bazy” czyli niskiego poziomu odniesienia, miało sens, ale obecnie? To tylko pokazuje, w jak bardzo szampańskich nastrojach są obecnie analitycy fundamentalni i jest kolejnym wskaźnikiem sentymentu….

To tyle ode mnie na dziś.

Te białe chmury
płyną rozkołysane
zielenią drzew

Saimaro (ze zbioru Naniwa-no shiori, 1692)

Written by songmun

25 lipca 2021 at 13:30

Troszkę kryptowalut i dolara

77 Komentarzy

Mam ostatnio problemy z czasem i czerwiec prawdopodobnie nie będzie wyglądał w tym względzie wcale lepiej, więc uznałem, że lepszy teraz taki wpis na 30% moich możliwości, niż żaden przez 3 miesiące.

Po prawdzie, to skorzystam tu w sporej części części z pracy Jeffa Greenblatta, którą prawdopodobnie niewielu z Was śledzi, więc będzie to dla wielu nowa informacja. 2 pierwsze wykresy są w całości jego.

Zapewne większość zauważyła, że ten tydzień medialnie należał do kryptowalut, co nie dziwi, patrząc na skalę i gwałtowność spadków. Ani Jeff, ani ja nie handlujemy na rynku krypto. Jego powodów nie znam. Osobiście nie będąc daytraderem, lubię mieć soboty i niedziele wolne, czego się nie da osiągnąć handlując w moim trybie kryptowalutami.

Jeff przyjrzał się ostatnio trochę notowaniom Bitcoina (BTC/USD) na Coinbase (dawny GDAX). Od razu zauważył ciekawy układ:

Oto dno BTC z dnia 13 marca 2020 dzieli od szczytu 14 kwietnia tego roku 57 tygodni, co się bardzo ładnie „rymuje” z wartością minimum z dna  – 3858 USD.

Mało tego – mamy tu bardzo ładną i prostą replikację tej cyfry na spadkach, które nastąpiły po 14 kwietnia:

Jeśli w celu obliczenia procentowego zasięgu spadków weźmiemy i podzielimy zasięg spadku od kwietnia do wynoszącego równo 30 000 USD minimum z 19 maja (czyli 34 899 USD) przez zasięg wcześniejszych wzrostów od marca 2020 roku – 61 041 USD, to otrzymujemy:

34899/61041 = 57,17%

Jakby tego było mało, 19 maja 2021 r. to 58 stopni ruchu kątowego Ziemii na orbicie słonecznej, licząc od Nowego Roku wg Ganna czyli Równonocy Wiosennej. Ładnie się to wszystko rymuje, prawda?

Od siebie dodam, że dno z 19 maja ma jeszcze dodatkowe ciekawe układy z poprzednimi, ważnymi minimami:

62 tygodnie to oczywiście pochodna od 0.618 , a 127 tygodni od dna z 15 grudnia 2018, oprócz tego, że rymuje się z ówczesną ceną minimalną – 3128.89 USD, to jeszcze dodatkowo jest pochodną od pierwiastka kwadratowego z 1.618, wynoszącą 1.272.

Dno z 19 maja na BTC/USD wygląda też ciekawie na Widłach Andrewsa (Andrews Pitchfork), naruszając je z lekka i szybko po tym naruszeniu odskakując w górę:

Także Ethereum ETH/USD ma interesujący wygląd, patrząc na Widły Andrewsa. Te pierwsze, na wykresie tygodniowym, w niezbyt typowym układzie, ale widać, że to one ostatnio prowadzą kurs:

Poniżej: rysując Widły na ETH/USD wg klasycznych reguł dostajemy w dnie z 19 maja test od góry niegdyś przełamanych Wideł

Co to wszystko oznacza? Skupię się na BTC – dno z 19 maja wygląda na silne i nie powinno pęknąć, ale tak naprawdę jego wartość potwierdzi test i udana obrona przez Byki.  I to dopiero po niej myślałbym o ewentualnym ponownym otwieraniu długich pozycji, gdybym na tym rynku handlował.

Osobiście podejrzewam, że nastąpi on w nadchodzącym tygodniu 24-30 maja (przypominam, handel BTC to 24/7), lub kolejnym 31.05 – 6.06, co będzie się znowu ładnie rymować z dnem z grudnia 2018 na Coinbase (3128.89 USD – 128 lub 129 tydzień). Sądząc po sile poprzedzających spadków, dno to powinno być czymś w rodzaju podwójnego dna typu W, przy czym to drugie zejście, z racji pokazanych wyżej relacji cenowo – czasowych w dnie z 19 maja, powinno odbywać się z mniejszym tempem w stosunku do spadków sprzed 19 maja i zbudować minimum odrobinę wyżej ponad 30 tysiącami. Jeśli jednak okaże się, że dno na 30 000 USD nie wytrzyma, sprawa stanie się jasna – na kryptowalutach rozwija się coś o wiele, wiele większego.

Po decyzji FED z marca 2020 r. uruchamiającej QE na rekordową skalę i odwróceniu się trendu na tej walucie, prawie wszystkie instrumenty stały się „antydolarami”, rosnącymi, gdy USD spada, dlatego zawsze warto przyglądać się dolarowi – ja patrzę na DXY Dollar Index Futures. Wygląda na to, że wreszcie zobaczymy tu kilkudniową solidniejszą korektę, co powinno odbić się negatywnie na cenach antydolarów

Nie pokazuję tym razem wibracji, ale one w dnie z 21.05 są. Niemniej, na kolana nie powalają i wg mnie wystarczą tylko na korektę, nic więcej. W sprzyjających warunkach korekta ta powinna sięgnąć maksymalnie okolic 91.40 (niebieska kreska), choć zapewne skończy się niżej

DXY w kwietniu ( 16-19 kwietnia) połamał taki ładny wibracyjny układ 49 dni i 49/149 świec na wykresie 360 minut, łamiąc przy okazji te zielone, wzrostowe Widły Andrewsa (materiał do wpisu, który wtedy nie powstał):

Kolejną szansę (tu bez wykresu) na odwrócenie spadków DXY miał 26 kwietnia, gdy dno 90.655 wypadało na 65% zniesieniu wzrostów. I znowu – to minimum zostało szybko połamane. Widać więc, kto rządzi na dolarze: nadal nie są to Byki i przez jakiś jeszcze czas nie będą to one:

Wg mnie pomimo oczekiwanego w najbliższym czasie korekcyjnego odbicia, poważniejsze odwrócenie kierunku ruchu na DXY wymagać będzie udanej obrony minimum ze stycznia 2021 (89.165 – czerwona kreska), choć bardziej skłaniam się ku hipotezie, że czeka nas ponowne dotknięcie mediany (środkowej linii) brązowych Wideł Andrewsa, pokazanych wyżej.

Dolar ma bardzo mocny przedział czasowy w tym roku: strefę 161-163 miesięcy od dna z 2008 roku, wypadający w okresie sierpień – październik. Przypomnę, że maksimum z zeszłego roku wypadło 144 miesiące od tego dna. Mamy tu więc potencjał na coś istotnego. Co to będzie: minimum spadków czy też może maksimum jakiegoś odbicia jeszcze zbyt wcześnie określać. Niemniej trzeba te 3 miesiące trzymać gdzieś z tyłu głowy – jeśli to zadziała na DXY i spowoduje zwrot, „ustawi” handel na większości rynków w średnim terminie i prawdopodobnie będzie najważniejszym wydarzeniem na rynkach w tym roku.

To tyle ode mnie.

PS. Zerknąłem na dzisiejsze zachowanie BTC i wygląda na to, że test dna z 19 maja – 30 000 USD, może się odbyć jeszcze dziś, 23.05

Kwiaty rzepaku
ze wschodu księżyc patrzy
z zachodu słońce

Buson (ze zbioru Busonkushu, 1784)

Written by songmun

23 Maj 2021 at 13:42

Przedświąteczny WIG20

116 Komentarzy

Coś z dziedziny „Piękno Rynku”. Oto WIG20 dwa wykresy 360 min

Wykres nr 1 przekaz jasny i prosty – piątkowe dno powstało na dolnym ramieniu tych czerwonych Wideł Andrewsa (Andrews Pitchfork) i od tego momentu mamy mocne odbicie

Wykres nr 2 – tak właśnie działają „wibracje Kairos” – pojawiają się „rymowanki” (squaringi) między ekstremami, sygnalizując swoim pojawieniem mniejszą lub większą zmianę trendu. Znam to od jakichś 5 lat, ale nadal, gdy zobaczę coś tak ładnego jak to, z zachwytu rozdziawiam gębę 🙂🙂 Czyż to nie jest piękne, że rynek tak sobie liczy czas/świece do momentu zwrotu?

PS. Interpretacja obu wykresów bardzo prosta – dno z piątku, 26 marca 2021 ma mnóstwo cech dna, kończącego korektę, nie tylko na wykresach 360 min, ale na mniejszych interwałach też, jak i na dziennym. Na tej podstawie uważam, że to jest właśnie takie dno. W chwili, gdy to piszę, rynek zmaga się z poziomem 1955 pkt i ma szansę w tym miejscu zrobić krótkoterminowy szczyt, bo te 1955 ładnie się rymuje z 55 sesjami, jakie minęły od szczytu ze stycznia 2021. Prawdopodobnie czeka nas teraz lekkie, korekcyjne cofnięcie (w formie testu dolnej linii Wideł z wykresu nr 1??) a po nim kontynuacja ruchu, która powinna wyprowadzić WIG20 ponad 2100 pkt

Kończąc, życzę Wszystkim Wesołych Świąt!!!!

Zacny ten dom
radosne skaczą wróble
zagon włośnicy

Basho (ze zbioru Hakusenshu, 1688)

Written by songmun

29 marca 2021 at 14:04

Napisane w Uncategorized

Tagged with , ,

Obligacje USA + aktualizacja o złocie

20 Komentarzy

Dzisiejsze zachowanie kontraktu GC na wykresie 180 min zostawia niewielkie pole do wątpliwości: wzrost dotarł do średniej 200-świecowej (w układzie 3H oczywiście), liczył sobie 60 świec od dna z 8.03.21 a na 61 świecy (pochodna od 0,618) nastąpiło dynamiczne odejście w dół. Do tego cena wyleciała z czerwonego kanału, w którym tkwiła. Rynek miał przez moment szansę stworzyć dno i kontynuować wzrosty z ładnym układem wibracyjnym w okolicy 1724 USD/oz, ale szybko ją odrzucił, spadając niżej. Obecnie utkwił między średnimi 100 – świecową (100SMA) i 200- świecową (200SMA)

Widać wyraźnie, że złotu ciąży lekka panika na długim końcu krzywej na rynku obligacji rządu USA. Poniżej wykres kontynuacyjny elektronicznego kontraktu na 10- letnie obligacje, ZN futures:

Panika ta wyraźnie jest w swej końcowej fazie: dzienny RSI(14) od jakiegoś już czasu buduje dywergencję z ceną:

a tygodniowy RSI(14) z ok 18 punktami, jest już głęboko w strefie wyprzedania:

Kolejna ciekawa rzecz: wg zeszłotygodniowego COT (nowe dane z tego tygodnia będą dostępne w sobotę, 20 marca) czynnikiem równoważącym dodatni bilans długich pozycji wśród Commercials (czerwone słupki) wcale nie są, jak zazwyczaj, Duzi Spekulanci (niebieskoszare słupki), tylko „pozycje nie raportowane”, zbyt małe ilości kontraktów, by spełnić wymóg raportowania do CFTC, rozumiane zazwyczaj jako Drobni Spekulanci (żółte słupki). Taki układ pozycji przy znacznym wyprzedaniu rynku, z Drobnymi jako języczkiem u wagi, w przeszłości czasami prowokował gwałtowne odbicia, napędzane ucieczką Drobnych z gwałtownie drożejących instrumentów (wykres od Snalaska):

Niejako idąc za ciosem postanowiłem przyjrzeć się długoterminowemu zachowaniu rentowności. Wygląda na to, że w marcu zeszłego roku zakończyła się obligacyjna hossa, zaczęta jeszcze w erze Reagana/Volckera. Zwraca uwagę w przybliżeniu symetryczny czasowo układ wzrostów i spadków rentowności (lub odwrotnie – spadków i wzrostów cen) obligacji Czyżby teraz ~40 letni rynek Niedźwiedzia na obligacjach? Sam zdecyduj, Szanowny Czytelniku 🙂 🙂🙂

Wróćmy do złota: wszystko wskazuje na to, że idziemy na test dna z 8 marca – 1673,3 USD/oz.  Na rynku nic nie jest pewne, ale pamiętając o wibracyjnej sile dna z 8.03, pokazywanej w poprzednim wpisie, postawiłbym tezę, że prawdopodobnie wskutek tego testu dostaniemy tu podwójne dno.

Teoretycznie, dopóki  nie padnie dołek z 12 marca (1696.6 USD/oz) można wierzyć w alternatywny scenariusz, że oto rozwija się ulubiony wzór Falowców, wieszczących dynamiczne wzrosty, czyli układ fal 1-2; 1’-2’ itd., ale przypisuję takiej ewentualności znikome prawdopodobieństwo.  Kiedy mogłoby dojść  do tego testu?

Zwracają uwagę dwa terminy w przyszłym tygodniu: 23-25 marca czyli 261 – 263 sesje od dna z marca 2020

oraz 25-26 marca: 161 – 162 sesja, licząc od szczytu z sierpnia ubiegłego roku (bez wykresu). Z tych 2 okienek czasowych pierwsze na dziś wydaje mi się zdecydowanie bardziej prawdopodobne  – dokładnie w tym czasie wypada 372 – 374 dni kalendarzowe od dna z marca 2020, więc w przypadku dokładnego testu tego dna (zejścia ściśle do okolic 1673) dostalibyśmy ładną rymowankę czasu z ceną. Do tego termin ten jest bardzo bliski Wiosennej Równonocy czyli początkowi Nowego Roku Giełdowego wg Ganna, co także wzmacniałoby to okienko.

Trzecie okienko – okolice 29-31 marca, 372 – 374 stopnie słoneczne wg Ganna, licząc od dna z marca 2020 (bez wykresu) wydają mi się na dziś zdecydowanie najmniej prawdopodobne.

Przy tak marnym dziennym sentymencie do złota (wykres od Macro Charts):

także u piszących newslettery inwestycyjne (za The Street, dane wg Marka Hulberta)

i tak niedźwiedzim sentymencie do obligacji – np. mniej niż 10% Byków w obligacyjnych funduszach Rydex (wykres wg SentimenTrader.com)

obrona dna z 8 marca wydaje się najbardziej prawdopodobnym scenariuszem.

Układ: podwójne dno z wibracjami i czasówkami na obu dołkach nie jest niczym nadzwyczajnym i dość często coś takiego zdarzało mi się, w różnych skalach czasowych obserwować. Charakterystyczna jest tu tendencja (ale nie jest to ścisła reguła), że w przypadku silnych wibracji na pierwszym dnie, drugie dno tworzy się odrobinkę wyżej niż minimum tego pierwszego, czyli robi tzw. niedźwiedzie załamanie.

Przypominam: ekstremum, na którym wyskoczyły duże relacje wibracyjne to bardzo silne, ale nie betonowe wsparcie, dlatego do końca nie można wykluczyć jego przełamania, pomimo przypisywania takiej ewentualności małego prawdopodobieństwa. A to oznaczałoby naprawdę duże kłopoty Byków na metalach szlachetnych…

Moje wykresy: stan na 18.03.2021 około 17.00 czasu polskiego

Na starej śliwie
jeden kwiat po drugim,
wiosenna odwilż

Ransetsu (1653-1797)

Written by songmun

18 marca 2021 at 20:46

Powrót złota.

8 Komentarzy

Wygląda na to, że złoto zrobiło niedawno istotne dno. Zacznijmy od zwykłej sytuacji technicznej:

8 marca spadki po raz kolejny dotarły do czerwonej linii trendu spadkowego, nieznacznie ją naruszyły w formie dolnego cienia, tworząc zamknięcie powyżej. Poprzednim razem dojście w rejon tej linii sprowokowało w listopadzie ’20 większe odbicie.

Biała świeca z 9 marca, liczona wg czasu nowojorskiego, na którym operuje Comex, zrobiła ze swoją poprzedniczką formację Objęcia Hossy. Wg czasu środkowoeuropejskiego nie doszło do tego, gdyż otwarcie sesji z 9 marca jest minimalnie powyżej zamknięcia z 8.03. Minimum z 8.03 (1673.3 USD/oz) zatrzymało się praktycznie na poziomie dna konsolidacji z 5 czerwca 2020 (1671.7 USD/oz – różowa linia pozioma), którą to konsolidację można  próbować traktować wg schematów Elliotta jako falę 4 w obrębie ruchu w górę od marca do sierpnia 2020

Rynek jest mocno wyprzedany, a dzienny RSI poprzez wzrost 9.03 właśnie wydostał się ze strefy wyprzedania, generując książkowy sygnał kupna:

Wszystko to dzieje się plus minus w okolicy nieznacznie naruszonej zielonej linii trendu i tuż nad średnią ze 100 tygodni 100SMA (dokładnie – minimum to dotyka średniej 96SMA)

Przejdźmy teraz do rzeczy bardziej skomplikowanych.

Dno z 8 marca zrobiło  na wykresie 360 minutowym całkiem niezły squaring wibracyjny ze szczytem z 6.01.2021 i dnem z 30.11.2020:

Na mniejszych interwałach także jest tu trochę squaringów, ale nie będę się rozdrabniać, pokazując je po kolei. Proszę przyjąć na wiarę że są, są dobre i jest ich trochę. Przejdźmy do wykresów dziennych.

Dno z 8 marca bardzo ładnie rymuje się z dnem z 30.11.20 – powstało 68 sesji po nim. Ale jest jeszcze coś, co wydatnie wzmacnia siłę tego squaringu: stosunek korekcyjnych, listopadowo – styczniowych wzrostów do późniejszych spadków to…67,5% !!!!

To oznacza, że prawdopodobnie mamy tu koniec korekty! Czasem takie rzeczy występują jako jedynie zakończenie części korekty, nie jej całości, ale nie wtedy, gdy w tym miejscu wypada mnóstwo innych sygnałów wibracyjnych, o czym poniżej.

Kolejny układ – cała korekta spadkowa to 864 stopnie spirali Ganna Square of 9. Sposób obliczenia opisany na wykresie. Te 864 to iloczyn 6 x 144 lub 2.4 obrotu

Kolejny układ czasowy – dno z 8 marca br. wypada 250 sesji (rymowanka do 1450.9 USD/oz) od dna z 16 marca 2020 roku:

Co ważne, jest to również 51 tygodni i 351 stopni słonecznych wg Ganna, więc „rymowanie” jest wielopoziomowe.

Już bez wykresów dodam tylko, że dno z 8 marca wypada 274 tygodnie (rymowanka do 1673.3 USD/oz) od początku hossy z grudnia 2015.

Mamy tu jeszcze jedną istotną rzecz – replikację z dnem 16 sierpnia 2018 (1167.1 USD). Będzie również bez wykresów.

Odejmując od maksimum z sierpniowego szczytu,  2089.2 USD tamto minimum, 1167,1 USD/oz otrzymujemy 922.1 USD/oz ruchu w górę. Praktycznie ta sama wartość pojawia się w dnie z 8 marca ’21, ale w innym układzie między tym dnem, a dnem z sierpnia 2018 wypada…923 stopnie słoneczne Ganna!

Wniosek – wszystko to razem sprawia, że najprawdopodobniej jesteśmy na początku nowej fali hossy na złocie.

Uwaga końcowa – wykresy z 10.03.2021 z godzin porannych.

Śnieg zaczyna topnieć,
Kijem wykopałem wielką rzekę
U mojej furtki.

Issa (1763-1827)

Written by songmun

10 marca 2021 at 14:32

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , ,

Nadchodzi marzec…

6 Komentarzy

Długo się borykałem z brakiem weny twórczej, ale w końcu jakoś się przełamałem i zdecydowałem się wrzucić przynajmniej ten, w miarę krótki wpis

Dziś będzie głównie o polskim WIG20, choć nie tylko.

Zacznijmy od tego wykresu:

Przyszły tydzień (1 – 5 marzec) wygląda na bardzo ważny dla naszego indeksu – mamy tu wyraźny i istotny węzeł czasowy w układzie tygodniowym. Co tu może być? Teoretycznie: „wszystko”, w praktyce o wiele bardziej prawdopodobny jest dołek, kończący korektę. Jeśli to byłby rzeczywiście dołek, mielibyśmy utrzymaną tzw. Byczą rotację czyli układ, typowy dla hossy – w hossie to na ogół dna powstają w mocnych węzłach czasowych.

Ale nie tylko dla GPW przyszły tydzień jest istotny. Na SPX i Nasdaq’ ach w USA mamy 261 sesji od szczytu z lutego zeszłego roku. Idealnie wypada w środę 3 marca, ale w zasadzie przedział 2-5 marzec byłby dopuszczalny:

Co dalej? Zakładając, że rzeczywiście w przyszłym tygodniu dostaniemy dno,  a w marcu 2020 zaczęliśmy elliottowski Impuls, powinno to wyprowadzić WIG20 w ramach 5 fali do strefy powiedzmy 2200 – 2490 (czerwony prostokąt), gdzie mamy silne opory w postaci kilku korekcyjnych szczytów z lat 2018-19.

Dlaczego nie wyżej? Wyjście powyżej 2500 skutkowałoby tym, że fala 3 stałaby się najkrótszą, co byłoby naruszeniem jednej z ważniejszych reguł Teorii Fal. A dlaczego nie przyjąć innej wersji, np. takiej, że szczyt „3?” to koniec ruchu w górę, a cały ruch to zygzak? Układ czasowy w tym punkcie jest słaby. To zdecydowanie nie jest koniec wzrostów.

Na obecnym etapie możemy więc założyć, że albo mamy tu Impuls, co też zrobiłem, albo mamy jakiś jeszcze nie zakończony, większy, korekcyjny układ wzrostowy. Na dziś oznacza to tylko taką różnicę: jeśli to Impuls, to już bardzo długo nie zejdziemy poniżej 1248 pkt, być może nawet nigdy. Natomiast w drugim przypadku może to nastąpić w przedziale kilku najbliższych lat, na podobnej zasadzie, jak WIG20 po 11 latach wrócił do okolic dna z 2009 r. Choć, jak widać, skłaniam się ku wariantowi z Impulsem, to na tę chwilę nie mogę wykluczyć wariantu drugiego.

Przypomnę z poprzedniego wpisu – praktycznie jesteśmy już w potężnym węźle czasowym w marcu br., przy czym jego rozmiar to tak naprawdę okres luty –kwiecień (czyli dokładne wskazanie plus minus jeden)

Czyżby niezgodność między tym, co pisałem o WIG20 a powyższym wykresem? Wielu uważa, że oto już 16 lutego zrobił się w USA na SPX i Nasdaq szczyt wzrostów i zaczęliśmy większe spadki. Ze swej strony powiem tak: jest tam parę ładnych, ale nie najmocniejszych wibracji + jest to odległość 224 (pochodna od pierwiastka z 5 czyli 2.236) stopni słonecznych wg Ganna, licząc od dna z marca ’20.. Dodatkowo – to niemalże rocznica szczytu sprzed roku (19 luty 2020); Gann sugerował zwracanie uwagi na rocznice, ale… zauważmy, że gdyby przyjąć zdanie, że to już koniec wzrostów, zaczętych 23 marca zeszłego roku, to mielibyśmy dokładnie powtórzenie sytuacji sprzed roku. Rynki lubią „coś” zrobić w okresie rocznicy dawnego wydarzenia, ale to „coś” zazwyczaj nie jest powieleniem poprzedniej sytuacji. Jeśli więc rynek robi szczyt w okolicy rocznicy ważnego, zeszłorocznego szczytu, to możemy się spodziewać INNEGO rozwoju sytuacji po tym szczycie – w naszym wypadku powinno dojść do znacznie mniejszego rozmiaru spadków niż rok temu.

Więc kiedy ten wielki węzeł czasowy miałby szanse zadziałać i w jaki sposób? W tej chwili uważam, że tworząc istotny szczyt – nastroje już do tego dojrzały, utrzymując się na poziomie bliskim hurraoptymizmowi przez kilka ostatnich miesięcy. Ciekawe punkty w tym szerokim przedziale widzę na razie dwa: okolice Równonocy, które uważam za mniej prawdopodobny moment i tydzień kwietnia po Wielkiej Nocy, zaczynający się 260 sesją od dna z marca 2020 (Wielkanocny Poniedziałek), a kończący wypadającym 9 kwietnia 377 (liczba Fibonacciego) stopniem słonecznym od tego dna.

Analogicznie w Polsce ta 261 sesja wypada już 30 marca, gdyż WIG20 zrobił dno nieco szybciej od indeksów w USA.

Na koniec tylko zasygnalizuję, zostawiając sobie temat na inną okazję: ten ładny układ czasowy na sesjach handlowych zatrzymał ruch srebra w górę.

To, co na wykresie kontynuacyjnym jest wyjściem na nowe maksima od marca ’20 (30.35 USD/oz), na wykresie marcowego kontraktu na srebro o kodzie SIH21, jest tylko nieudaną próbą wyjścia ponad szczyt z sierpnia zeszłego roku, który miał maksimum na poziomie 30,39 USD/oz

Na dziś to ode mnie tyle, mam nadzieję, że wena twórcza już powróciła na dłużej

Do wsi ojcowskiej
strumień tylko dopłynie
a dni wiosenne?

Issa (ze zbioru Bunkakucho, marzec 1804)

Written by songmun

28 lutego 2021 at 22:36

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , , , ,

Ostatni tekst w 2020

172 Komentarze

To mój ostatni wpis w 2020 i nie mam zbyt wiele czasu na pisanie, więc będzie względnie krótko.

Zaczynamy od metali szlachetnych. Na pierwszy ogień idzie srebro:

26.35 USD/oz w 134 dniu kalendarzowym od sierpniowego szczytu, zawahanie na linii trendu spadkowego i jeszcze to, co Jeff Greenblatt nazywa „range” czyli różnica między pierwiastkami kwadratowymi z wartości sierpniowego szczytu i obecnego wynosi 0,3363… Do tego dwie ostatnie sesje ponad górną krawędzią Wstęgi Bollingera

Ładnie się to wszystko rymuje, prawda? Jeśli dodam do tego, że dno z 30 listopada, z którego zaczął się ten wzrost jest słabe z punktu widzenia Kairos… Ktoś tu ma spory problem.

Złoto:

Nie ma tu jakichś potężnych wibracji Kairos, jest trochę słabych inwersji na szczycie z 17.12.

Ale mamy za to mocną replikację: proszę zauważyć, że dwa pierwsze ekstrema, które zaznaczyłem, to liczby, kończące się na 66/67. A teraz: jaki jest stosunek fali spadkowej, do następującego po niej wzrostu? 0,677

I wszystko to na górnym ramieniu tych niebieskich Wideł Andrewsa + podobnie jak na srebrze, jeżdżenie po krawędzi Wstęgi Bollingera. Będziesz Czytelniku bardzo zaskoczony, jeśli dodam, że 17 grudzień to 266/267 stopień słoneczny od Równonocy (sposób pomiaru wg Ganna)?

No, nie wygląda to jakoś specjalnie dobrze dla Byków. I po mojemu mamy tu poważne ryzyko powrotu w okolice listopadowych minimów. Dno z końca listopada nie wygląda niestety na TO dno. Dobrze byłoby zrobić tu coś typu formacja podwójnego dna („W”) , ale póki co to tylko pobożne życzenie.

Dolar:

We wpisie „Wybory 2” pokazałem duże Widły Andrewsa z sugestią, że kurs będzie do nich dążyć. No i właśnie w tym miejscu jesteśmy. – na medianie (środkowej) tych brązowych Wideł:

Do tego prawie cała zeszłotygodniowa świeca wyszła poza Wstęgę Bollingera. Parę niebrzydkich Kairos’ów na minimum z 17 grudnia (89.64) w tym miejscu też wyskakuje, ale w czasie ostatnich spadków widziałem już kilka razy podobne sytuacje, po czym te niebrzydkie Kairos’y były łamane po 2-3 dniach, więc nie przesądzam. Skłaniam się jednak dać temu minimum więcej szans na tak, niż dotychczasowym, już połamanym: 17 grudnia dzienny RSI(14) osiągnął poziom 23 pkt. Do tego grudzień 2020 może okazać się naprawdę ważny dla USD – mamy tu ładny węzeł czasowy na wykresie miesięcznym:

Niestety nadal nie jest jasne, które Widły z wykresu tygodniowego DXY prowadzą spadek tego instrumentu. Jeśli te duże, brązowe, to mamy pierwsze ich dotknięcie. Przy silnych trendach (a trend spadkowy na USD od marca jest przecież mocny), kurs zazwyczaj po pierwszym dotknięciu Wideł robi korektę w górę, po czym ponownie sprawdza siłę mediany, bywa, że nawet 2-3 razy, ześlizgując się po niej i co jakiś czas odbijając w górę, nim ostatecznie uformuje poważne dno.

Ale mogą to być też te zielone Widły, idące pod dużo ostrzejszym kątem w dół i wtedy spadamy mocno dalej, przynajmniej jeszcze chwilę. Jeśli to jednak brązowe Widły, to by znaczyło, że największą dynamikę powyborczych spadków USD mamy już za sobą i teraz rynek będzie szukać poważniejszego dna.

Indeksy w USA:

Ostatni tydzień tego roku jest 618 tygodniem (pochodna od współczynnika Fibonacci’ego 0.618), licząc od dna z marca 2009, jak przypomniał mi niedawno Jeff:

Mamy więc w tym punkcie czasowym szanse na dość poważne ekstremum. Biorąc pod uwagę specyfikę okresu końca roku i obecne, praktycznie euforyczne nastroje tak drobnych inwestorów, jak i duży optymizm zarządzających, najbardziej prawdopodobne jest, że będzie to szczyt.

Ciekawie wygląda marzec 2021:

Na miesięcznym wykresie mamy tu sporych rozmiarów węzeł czasowy z ładnym układem.

Kusi wizja: szczyt w okolicy Sylwestra, styczniowo – lutowe spadki i ważny dołek w marcu ’21, ale po prawdzie 3 miesiące to naprawdę sporo czasu, a sytuacja może przecież rozwinąć się i tak: spadki na początku stycznia, dołek i marsz do góry, by ostatecznie zrobić w marcu ważny szczyt. Nie mogę też wykluczyć, że oba punkty czasowe nie zadziałają wcale, choć przy tak dużym węźle, z tak wieloma ważnymi ekstremami z przeszłości, wydaje się to raczej mało prawdopodobne

Dlaczego ten kuszący wariant miałby w ogóle się wydarzyć? Cały czas chodzi mi po głowie Trump. Nie, nie dlatego, żebym Go jakoś specjalnie wielbił, czy uważał, że to „ukradzione zwycięstwo”. Mam za mało sensownej wartości danych, by tak uważać i brak mi poważnych podstaw, by zwycięstwo Bidena podważać. Po prostu nie wiem i obserwuję, co robią obie strony. Patrzę na sprawę z czysto rynkowego punktu widzenia; szukam powodu do większej korekty, która by mi pasowała z początkiem 2021. Z wróżenia z fusów wychodzi mi bliskość dość specyficznego epizodu risk off: z równoczesnym wzrostem cen metali szlachetnych, dolara i obligacji rządu USA i jednoczesnym spadkiem cen akcji, ropy i ropopochodnych oraz metali przemysłowych. Kryzys sukcesji mógłby być tu idealnym powodem,  a tego, że Trump może podważyć wynik wyborów (i nie wnikam tu, czy fałszerstwa na opisywaną skalę rzeczywiście były, czy to tylko wymysł Trumpa) rynek zdecydowanie nie uwzględnia w cenach.

 6 stycznia 2021 r. Zgromadzenie Narodowe powinno dostać wyniki głosowania elektorów i je oficjalnie zatwierdzić. Ale wystarczy sprzeciw niewielkiej liczby kongresmanów i senatorów (nie pamiętam dokładnie cyfr), by Zgromadzenie nie zatwierdziło wyników i mamy kryzys sukcesji. Czy Trump sięgnie po ten środek? Nie wiem. Wiem tylko, że ten moment to dla niego praktycznie ostatni dzwonek, jeśli ma taki zamiar. Wtedy rzeczywiście spadek może trwać od stycznia do marca 2021 pomimo historycznie najczęściej byczych początków roku – jeśli dobrze pamiętam, to marzec jest kolejnym ważnym konstytucyjnym terminem w przypadku kryzysu sukcesji.

Ale tak, jak pisałem wcześniej – rozwój sytuacji może przecież być inny: Trump uznaje wynik wyborów i powstrzymuje republikańskich deputowanych przed wywołaniem kryzysu sukcesji 6 stycznia. Wtedy trzeba będzie poszukać czegoś innego, jako powodu dla tej prognozowanej fazy riskoff 🙂

Kończąc ten wpis, życzę wszystkim Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku.

Niech Rok 2021 będzie dla nas wszystkich lepszy od mijającego, o co chyba nie powinno być specjalnie trudno – 2020 zawiesił bardzo nisko poprzeczkę.

Wiatry, co wieją –
Zapytaj je, który liść
Bedzie następny

Kyoshi Takahama (1874-1959)

Written by songmun

20 grudnia 2020 at 18:34

Coś majaczy w oddali….

125 Komentarzy

Końcówka roku i robi się coraz ciekawiej.

Zacznijmy od rynku akcji w USA. W poprzednim wpisie pokazałem Kairos na DJIA, wskazujący na 165 sesję od marcowego dna (13 listopada). Zadziałał na 166 sesji, 16.11., dając przy okazji słabą rymowankę z (29 9)64 pkt (64/66).

Pozostałe indeksy flagowe zrobiły swój szczyt nieco wcześniej – na starej, dobrej 161 (pochodnej od 1.618) sesji od tego dna. Spójrzmy, gdzie teraz jesteśmy:

Oto S&P500 znowu dotknął linii, która jak dotąd przez ostatnich kilka lat skutecznie go zatrzymywała.

A jak nastroje?

Drobni inwestorzy w funduszach Rydex, przekładający pieniądze tam i z powrotem między funduszem Nova (long) i Ursa (short) są bardzo mocno na długich pozycjach

Mniej więcej to samo pokazuje podobny wskaźnik Rydex Bull/Bear leveraged ratio od Sentimentrader.com (ostatnie dane 17.11.20):

Kolejny ciekawy obrazek, nie tak bezpośrednio odnoszący się do nastroju na rynkach akcji, ale w pośredni sposób również:

Na tle różnicy między rentownościami 2 miesięcznych i 10 letnich obligacji rządowych USA (znany wskaźnik do badania odwrócenia krzywej dochodowości) na górnym obrazku, pochodzącym z serwisów FED, mamy dolny obrazek od Bank of America, pokazujący historycznie rekordowe (od momentu wprowadzenia tego badania przez BofA) oczekiwania na wzrost stromości krzywej dochodowości, czyli tłumacząc z finansowego na bardziej ludzki: rekordowa ilość zarządzających funduszami oczekuje wzrostu rentowności po długiej stronie krzywej (wyprzedaży obligacji o długim terminie zapadalności), przy jednocześnie niskiej rentowności po krótkiej stronie. Takie środowisko jest ulubionym środowiskiem banków i poprawia ich rentowność; to m.in. ze względu na te oczekiwania mieliśmy niedawny globalny silny wzrost cen akcji instytucji finansowych. Środowisko to jest również typowe dla początkowych faz ożywienia gospodarczego po recesji. Mówiąc wprost: w obecnych, około recesyjnych warunkach rekordowa ilość zarządzających uważa, że to jest start ożywienia gospodarczego. Dolny obrazek zwraca uwagę, co się działo z rentownościami w ubiegłych latach, gdy pojawiały się podobnie optymistyczne oczekiwania zarządzających – zazwyczaj było odwrotnie do oczekiwań. Teraz też tak będzie? Jeśli tak, to oznaczałoby przedłużanie się recesji / stagnacji, mocne cofnięcie cen akcji instytucji finansowych itd.

Na koniec tej przejażdżki po nastrojach: złoto (wykres za Tomem McClellanem):

Ilość złota fizycznego, trzymana przez „złote” fundusze ETF (IAU i GLD) systematycznie spada, a poziomy, osiągane przez 2- tygodniową zmianę procentową wskazują na znaczną „dojrzałość” korekty na rynku metali szlachetnych.

Dodajmy do tego kolejny wykres. Według wyliczeń Bank of America, w poprzednim tygodniu (nie tym świeżo zakończonym), mieliśmy historycznie największy odpływ pieniędzy ze „złotych funduszy” ETF, większy nawet, niż odnotowany w czasie najsilniejszej fazy bessy z lat 2011-15, czyli w 2013 roku i wynoszącym prawie 5 mld USD:

Wagowo nie wygląda to aż tak dramatycznie (skala to tysiące uncji), ale i tak odpływ w poprzednim i w tym tygodniu jest spory. Przy okazji – jeśli przeliczymy na pieniądze to, co pokazuje poniższy  , zeszłotygodniowy rekord powinien zostać pobity(wykres od Daily Shot):

I tu ciekawa rzecz i dająca do myślenia: rekordowy odpływ pieniędzy ze złotych funduszy, ale na wykresie cen złota tego odpływu zupełnie nie widać. Różnica zachowania w stosunku do sytuacji z 2013 od razu zauważalna. Ewidentnie drobnym inwestorom kończy się cierpliwość w stosunku do metali szlachetnych i ktoś to wykorzystuje….

Oba ostatnie tematy (obligacje i złoto) łączą się ze sobą, gdyż w przypadku niepewnych nastrojów inwestorskich, to właśnie obligacje rządowe i złoto najczęściej są bezpiecznymi przystaniami.

We wszystkich pokazanych wyżej przypadkach mamy sygnały dużego optymizmu co do rozwoju sytuacji tak wśród drobnych inwestorów (fundusze Rydex, ucieczka ze złotych ETF jako funkcja nastrojów, związanych m.in. z informacjami o szczepionkach), jak i wśród zarządzających funduszami – oczekiwania dalszej wyprzedaży obligacji po długiej stronie krzywej, czemu towarzyszyć miałoby dalsze zwiększanie podgięcia krzywej dochodowości ku górze, w obecnej sytuacji tłumaczą się jako oczekiwanie szybkiego powrotu normalności gospodarczej.

Przejdźmy do wykresów. Zacznę od Dollar Index Futures DXY.

Sytuacja technicznie dość prosta: rynek połamał te zielone Widły Andrewsa, ale dość mocno broni się na czerwonej linii Hagopiana, łączącej start mediany z początkiem jednego z ramion. Możliwe, że trochę zbyt wcześnie odtrąbiłem nadejście kolejnej fali spadków – takie zachowanie (połamanie Wideł, by bronić się na linii Hagopiana) dość często spotyka się w trendach bocznych i konsolidacjach.

Dołek na poziomie 92.12, pierwszy na linii Hagopiana ma bardzo słaby układ wibracyjny. Piątkowy (20.11) dołek, oprócz tej triangulacyjnej wibracji 80 dni ze szczytowym .795 ma jeszcze jedną dość dobrą inwersję, której tu nie pokażę:

Patrząc na notowania DXY dziś (23.11) rano widzę, że piątkowe minimum jest na razie nadal nie poprawione pomimo usilnych prób, a kurs broni się na linii Hagopiana i wykazuje delikatną gotowość do pójścia wyżej [Aktualizacja – widzę, że linia Hagopiana padła przed chwilą. Teraz obrona możliwa w okolicach 92.12]. Czyżby przygotowanie pod publikację pełnej treści FED minutes z październikowego posiedzenia w środę 25.11, na dzień przed Thanksgiving, miało być zapłonem trochę poważniejszego ruchu USD w górę (i antydolarów w dół?)

Ale w tej chwili najbardziej interesują mnie okolice 8-14 grudnia, zwłaszcza daty 9-11.  Wskazuje na nie wiele instrumentów. Od DXY począwszy:

10 grudnia to także 262 (pochodna od 2.618) dzień kalendarzowy od marcowego szczytu. Również metale szlachetne wskazują na tę datę:

Także grudniowy kontrakt na złoto, GCZ20 ze swoim sierpniowym szczytem (20)89.2 rymuje się ładnie z tą datą.

Wskazania tej daty daje też indeks DJIA, ale nie są to jakieś super ważne punkty. Wynikają jedynie z 3 ekstremów, które powstały od września br.

Data 10.12 to również 185 sesji od marcowego minimum na SPX, wynoszącego 2191.86, co się ładnie rymuje z setnymi tego minimum.

Cóż takiego mogłoby w tym miejscu być? Krótko po wyborach, gdy po raz pierwszy zauważyłem ten punkt czasowy, podejrzewałem, że to mógłby być szczyt na rynkach akcji i dołek na metalach, spowodowany kryzysem sukcesji władzy w USA (jak mnie pamięć nie myli, Sąd Najwyższy ma czas do 12 grudnia by wypowiedzieć się w sprawie wyniku wyborów), ale coraz więcej wskazuje na to, że Trump nie zdoła podważyć uzyskanego wyniku wyborczego w na tyle dużym stopniu, by sprawa nadal była nie rozstrzygnięta.

W tej chwili o wiele bardziej prawdopodobne jest, że będzie to jakiś dołek, od którego zacznie się na rynkach akcji lekko spóźniony tradycyjny przed końcem roku Rajd św. Mikołaja, a problemy pojawią się gdzieś po Nowym Roku (Styczeń? Luty?). Od 2015 r. przed grudniowym posiedzeniem FED (w tym roku to 15-16.12) złoto chętnie robiło mniej lub bardziej istotne minima i zdaje się, że w tym roku tę sytuację mamy szansę powtórzyć.

Dlaczego spodziewam się problemów na początku 2021 roku? Wyjątkowo dobre nastroje drobnych inwestorów sporo mówią, w jak późnej fazie wzrostów na rynkach akcji jesteśmy, ale one mogą utrzymywać się przez jakiś czas. Do tego dochodzą istotne opory, na których obecnie się znajduje SPX (choć tu jestem zdania, ze niedawne szczyty zostaną poprawione, na co wskazują ich słabe układy wibracyjne).

Czego naprawdę ważnego nie mamy jeszcze zdyskontowanego przez rynki? Przyszłej polityki podatkowej Bidena. A ta, jeśli będzie zgodna z zapowiedziami, jest w stanie skalą swego zaostrzenia wywołać poważne spadki w USA. Tu przykład jednej z propozycji Bidena na wykresie od Ned Davis Research:

Biden chce m.in. radykalnie podnieść podatek od zysków kapitałowych, a jego wiceprezydent- elekt, Kamala Harris, już jakiś tydzień temu mówiła o tym w tonie bardzo poważnym. Oczywiście chęci to jedno, a możliwość uchwalenia w Kongresie to coś zupełnie innego, ale jeśli szanse na uchwalenie dużej zwyżki podatków w USA są realne, to rynek będzie mieć co dyskontować głębokimi spadkami, nawet pomimo bardzo luźnej polityki monetarnej FED.

Uwaga: Stan moich wykresów na zakończenie sesji 20.11.20

W tej okolicy
wszystko, co wzrok obejmie
takie jest chłodne

Basho (z dziennika Oinikki, 1688)

Written by songmun

23 listopada 2020 at 11:14

Wybory 2

33 Komentarze

A więc zadziałało tak, jak to wyglądało tydzień temu: 4 listopada okazał się decydujący dla rynków metali i USD, jak pokazywałem w poprzednim wpisie:

Czasem Kairos wskazuje nie na najniższe dno, a na miejsce, od którego zaczyna się psychologiczna zmiana i przyspieszenie trendu. Sytuacja na srebrze powyżej (i na złocie) to właśnie coś takiego.

Przy okazji – dno na srebrze z 24 września (21.81 USD/oz) jest bardzo ciekawe od strony wibracji Kairos. Prostymi układami Kairos wygląda na słabe i dopiero liczone na stopniach słonecznych Ganna pokazuje swoją prawdziwą siłę. Właśnie to spowodowało, że trochę nie doceniłem tego ekstremum i oczekiwałem ponownego zejścia ceny do okolic 21.81, co nie nastąpiło. Chyba będę musiał dużo uważniej niż dotąd pracować ze stopniami słonecznymi.

Również Dolar Index Futures (DXY) zareagował dokładnie w miejscu, sugerowanym przez węzły czasowe i ruszył ostro w dół.

Ruch wygląda na zbyt silny i zbyt szybki. Kurs dotarł do dolnej linii Wstęgi Bollingera i  prosi się o kilkudniowe odbicie w przyszłym tygodniu. Na moje czucie sztab Trumpa zacznie przez weekend jakieś oficjalne kroki prawne, kontestujące wynik wyborów w kilku stanach, choć oczywiście rzeczywisty powód może być inny. Patrząc na dziś, taki ruch Trumpa byłby wystarczającym pretekstem do korekcyjnego cofnięcia – nadal jesteśmy na rynkach w emocjach wyborczych.

W nieco dłuższym terminie DXY zaczął już podróż w dół, do strefy 88-89.5 i, po chwilowym cofnięciu w przyszłym tygodniu, powinien ją kontynuować:

Wraz z nim, tylko w stronę przeciwną, powinny podążać „antydolary”. Jeśli ruch DXY jest kontrolowany przez te pomarańczowe Widły Andrewsa, strefę 88 – 89.5 powinien osiągnąć plus minus w styczniu – lutym 2021, czyli mniej więcej w okolicy zaprzysiężenia nowego Prezydenta USA i oficjalnego ujawnienia pierwszych pomysłów nowego rządu. Jeśli prawdą są słuchy, docierające z otoczenia Bidena, odnośnie chęci znaczącej podwyżki podatków przez jego ekipę, to byłby to dobry pretekst do poważnej korekty wzrostowej na USD, znoszącej dużą część spadków od marca br. i to pomimo bardzo łagodnej polityki monetarnej FED. Przez analogię – spowodowałoby to głębokie spadki na „antydolarach”.

Wróćmy jeszcze do najbliższej nam sytuacji. Na moje czucie, na indeksach S&P500 i Nasdaq’ach mamy od września coś typu trójkąt:

 – nie dostawałem silnych sygnałów Kairos na dno z końcówki października, za to dostaję ich wiele na drugą połowę przyszłego tygodnia (11-13 listopad) – trójkąt by to ładnie wyjaśniał. Najprostszy i najbardziej wyrazisty sygnał na ww. strefę czasową daje indeks Dow Jones Industrial Average

ale jest tych sygnałów tak z Kairos, jak i z węzłów czasowych znacznie więcej (kolejny przykład: to strefa 233-236 dni kalendarzowych od dna z 23 marca ’20)

Otrzymane miejsce mniej więcej zbiega się w czasie z tym, co obecnie wiemy o liczeniu głosów w Karolinie Północnej (potrwa do 12 listopada) czyli praktycznie z zakończeniem bezpośrednich czynności wyborczych w USA. Ewentualne sprawy sądowe, podważające wynik wyborów, jeśli już, nastąpią po tej dacie, choć wcale do nich dojść nie musi: z partii Republikańskiej docierają nieoficjalne sygnały, że jest ona gotowa na transakcję wiązaną: My (Rep) nie będziemy popierać zabiegów sądowych Trumpa, a Wy (Dem) przedstawicie w zamian umiarkowany i centrowy skład rządu, bez lewicowych ekstremistów, który moglibyśmy zaakceptować. W USA członkowie rządu w rangach sekretarza i podsekretarza stanu muszą otrzymać akceptację Senatu, a ten, wszystko na to wskazuje, będzie nadal kontrolowany przez Republikanów.

To tyle ode mnie.

Jesień głęboka
i cóż w te dni porabia
sąsiad mój bliski

Basho (z dziennika Oinikki, 1694)

Written by songmun

6 listopada 2020 at 10:55