NATURA BRAMY

Rynki Ekonomia Gospodarka Świat i czasem Polityka

Dolar, złoto i FED minutes

5 Komentarzy

Czas byłoby spojrzeć na dolara, bo zaczęło się tu robić ciekawie.
Diagnoza, postawiona w lutowym wpisie („To coś więcej…”) wskazująca na istotne dno dolara okazała się słuszna, choć na poważniejszy ruch w górę i wyjście z konsolidacji trzeba było czekać do połowy kwietnia.
Poniżej wrzucam tygodniowy wykres DXY. Jesteśmy tu w bardzo interesującym miejscu: praktycznie na linii mediany tych Wideł Andrewsa, których dolna linia zatrzymała spadki USD na początku roku, a jednocześnie w okolicy 38% zniesienia spadków, zaczętych w styczniu 2017 roku:

DXY wkly pitchfork

Dodatkowo dzienny RSI(14) robi już drugi, niższy szczyt powyżej 70 pkt, tworząc dywergencję z kursem na ostatnim szczycie DXY (nie pokazuję, każdy może sprawdzić sam, choćby na wykresie html-5 na Stooq).
Mamy więc kilka poszlak, wskazujących na możliwość cofnięcia się dolara.
Zanim popatrzymy na jednego z antydolarów, czyli złoto, bo i tu znalazłem ciekawostki, wykres, 60 dniowej korelacji złoto – DXY, wykonany przez Biancoresearch, pokazujący, że od dość dawna złoto nie było tak wyraźnie ujemnie skorelowane z USD:

Gold inversely USD biancoresearch

No to teraz zerknijmy na to, co znalazłem na złocie. W dnie z 21 maja jest sporo wibracji Kairos; nie będę ich wszystkich pokazywać. Pokażę tylko najważniejszą rzecz: wibracje ceny i czasu, związane z poniedziałkowym minimum na złocie, na poziomie 1282.20 USD/oz (Spot):

Gold squaring 82

Cały ten układ wydaje się mocno wspierać tezę, że od 25 stycznia na złocie mamy klasyczną korektę płaską typu 3-3-5; jej schemat poniżej.

Flat correction

Oczywiście jeden warunek: squaring z 21 maja na złocie musi przetrwać np. dziś ujawniane FED minutes z posiedzenia z 1-2 maja br. Ale mam przeczucie, że przetrwa 🙂

Co z tego wszystkiego wynika?
Jesteśmy na skraju jakiejś poważniejszej korekty ostatnich wzrostów na USD i umocnienia się mocno ostatnio przecenionych wszelkiego typu antydolarów, od metali szlachetnych począwszy, poprzez obligacje rządowe USA, na akcjach i walutach krajów EM skończywszy (WIG20 powinien też 🙂 ). Możliwe, że da to przejściowe umocnienie nawet tak ostatnio bitym walutom jak argentyńskie peso ARS i turecka lira TRY. Tam chyba już „wszyscy” siedzą po jednej stronie łodzi, więc mogą być nawet ostre wyciskania krótkich, podobnie jak na kontraktach na obligacje rządowe USA…
Najprawdopodobniej asumptem do zmiany rynkowego nastroju będzie jakichś kilka zdań z dzisiejszych minutes, wskazujące, że FOMC waha się co do dalszej jastrzębiej polityki.
Dla większości z tych instrumentów będzie to zapewne tylko umacniająca korekta w dłuższym osłabiającym trendzie, choc niektóre mogą wybić się na nowe szczyty.

Taką koncepcję mam m.in. dla złota – jeśli moje oznaczenie falowe ruchu złota od 25 stycznia jest prawidłowe, to korekta płaska jest najprawdopodobniej przerywnikiem w zygzaku, zaczętym w połowie grudnia 2017 z ceny 1236 USD/oz (ta korekta płaska znajdowałaby się w pozycji korygującej fali B między dwoma ruchami kierunkowymi zygzaka, czyli A i C, jak mawiają Elliottowcy) Zakładając równość punktową ruchów 12.12.2017 – 25.01.2018 i tego nadchodzącego, (czyli 1:1) dostawalibyśmy zasięg ok 1412 USD. W okolicy mamy silny opór w rejonie 1433 USD w postaci szczytu z sierpnia 2013 roku.
Jeśli się mylę w tej sprawie, i np. złoto buduje bardziej skomplikowany ruch boczny, a nie „mój” zygzak, to zapewne skończymy tylko na typowym podciągnięciu rynków i równoczesnym przejściowym osłabieniu USD pomiędzy ogłoszeniem pełnej treści (minutes) protokołu ostatniego, majowego posiedzenia FED a nowym posiedzeniem FED 13-14 czerwca.
Jakieś odbicie antydolarów z tego powinno wyjść. Jego skala pozostaje kwestią otwartą….

Aha. Na koniec mała dygresja, nie związana bezpośrednio z tematem: na wielu światowych indeksach rynków akcji dostaję jako istotne wskazanie czasowe okolice 21-25.06, czyli tuż po letnim przesileniu. Letnie przesilenie wg Ganna samo z siebie jest już ciekawym punktem do obserwacji, a to zachęca tym bardziej do uważnego patrzenia. Nie wiem, co tam będzie, nie zaszkodzi popatrzeć….

Te białe chmury
płyną rozkołysane
zielenią drzew

Saimaro (ze zbioru Naniwa-no shiori, 1692)

Reklamy

Written by songmun

23 Maj 2018 at 11:54

Trójkąt najsensowniejszym rozwiązaniem

7 Komentarzy

W mijającym tygodniu w anglojęzycznym internecie sporo szumu zrobiło dojście rentowności 10 letnich obligacji rządu USA do poziomu okolic 3% (ściślej 2,95%). Co ciekawe, polski internet inwestorski niemal nie interesuje się tą zwyżką rentowności papierów dłużnych, mimo że jest to jeden z ważnych elementów środowiska rynkowego, nawet dla tych, którzy w żaden sposób nie obracają ani tymi obligacjami, ani pochodnymi o nie opartymi.

Stali Czytelnicy zapewne pamiętają ten poniższy wykres, który pojawił się we wpisie

https://naturabramy.wordpress.com/2017/01/25/pytania-i-refleksje-na-2017/

Trochę go zaktualizowałem i dodałem średnią 200 miesięczną (200months SMA), bo jest tu sporo mówiącym elementem:

TNY

Moje zdanie? Właściwie nie zmieniłem go od tamtego wpisu ze stycznia 2017 – ten czerwony kanał, w którym rentowność porusza się w dół już prawie 4 dekady, jeszcze raz powinien zadziałać i powstrzymać marsz w górę, tym bardziej, że jest on wspierany przez nadal opadającą średnią 200 miesięczną. Nawet, jeśli układ oporów, powstrzymujący od góry wzrost rentowności miałby ostatecznie pęknąć, nie powinno się to odbyć jednym skokiem do góry, wpierw bowiem, zanim doszłoby do przełamania, powinniśmy zobaczyć tu znaczącą korektę (a więc wzrost cen obligacji).

Gdy niecały miesiąc temu pisałem „Facebookiem po oczach”, zwróciłem uwagę na fakt, że zarówno Nasdaq Composite jak i Nasdaq 100 ostatni swój szczyt wszechczasów z 13 marca zrobiły 3-falowymi ruchami. Wyciągnąłem z tego wniosek, że indeksy te prawdopodobnie są w jakichś korektach płaskich lub trójkątach.

W międzyczasie trochę wody w Wiśle zdążyło upłynąć i okazało się, że obecnie dużo bardziej podobny do trójkąta kształt mają flagowe indeksy Wall St czyli DJIA i S&P500:

SPX triangle

Indeksy rynku Nasdaq, jeśli nadal budują trójkąty, to raczej nietypowe, jakieś typu „neutral triangle”, lub „extracting triangle” jak nazywa te figury Glenn Neely.

Dodatkowo, zarówno SPX jak i DJIA (dziś bez wykresu) ostatnie dna tworzyły w okolicach plus minus średniej 200-sesyjnej, jednego z częściej obserwowanych przez zarządzających funduszami elementów AT.

A czy to, co widzimy na wykresie SPX nie jest czasem jakimś wstępnym elementem dużego spadku? Słynny schemat falowy rozwijającej się spirali impulsu I-II, 1-2, 1’-2’ śmiało możemy wykluczyć – spadkowe części tego wzoru wyraźnie nie są zbudowane z 5 podfal. Pozostawałyby więc jakieś kombinacje układów 3-falowych. Ale dla mnie wydają się dość mało prawdopodobne, z dwóch powodów:

– powód pierwszy: w dotychczasowych dnach tego potencjalnego trójkąta na SPX obserwowaliśmy gwałtowne pogarszanie się nastrojów rynkowych i masowe pojawianie się niedźwiedzich opinii. Gdyby były to dna pierwszych ruchów dużej bessy, w miejscach tych powinna pojawiać się „nadzieja” i liczenie na siłę wsparcia, a nie pesymizm.

– powód drugi widać na poniższych wykresach:

S&P 400 – indeks spółek o średniej kapitalizacji

S&P400 daily

S&P 600 – indeks spółek o małej kapitalizacji

S&P600 daily

Russell 2000 – indeks mieszany, w przewadze spółki małe i średnie

RUT daily

Mógłbym tak dalej pociągnąć, ale nie o to chodzi. Widać co najmniej dwa wspólne mianowniki:

1. Obronę kursu plus minus na poziomie średniej 200 sesyjnej

2. Rosnącą siłę względną indeksu wraz ze spadającą kapitalizacją jego uczestników

Zwłaszcza punkt nr 2 jest tu symptomatyczny i wskazuje raczej na przebudowę portfeli funduszy, typową dla średnioterminowych korekt, niż na gremialny, długoterminowy odwrót od akcji. Przypomnę tylko, że w ramach odwrotu zazwyczaj rzecz odbywa się inaczej: wpierw szczyt robią szerokie indeksy typu NYSE Composite, Willshire 5000 czy Value Line, zaraz po nich indeksy spółek o niższych kapitalizacjach a na końcu indeksy flagowe, w rodzaju S&P500.

Proszę zauważyć, jak wysoko w stosunku do DJIA czy SPX powstało na indeksie S&P 600 dno z początków kwietnia. To, co na ciężkich spółkach wydawało się rzezią (spadek w drugiej połowie marca 2018) jest zaledwie stosunkowo niewielką korektą na indeksie S&P600…

I wszędzie widać tu potencjalny trójkąt zbieżny. Jeśli to rzeczywiście jest ta figura, to uformowania się jej końca możemy oczekiwać plus minus w pierwszej połowie maja. Co ciekawe, jak na razie niezbyt wielu dostrzega możliwość, że to trójkąt, co dodatkowo przemawia na korzyść takiej interpretacji.

Pojawienie się trójkąta zbieżnego w trendzie wzrostowym ma swoje istotne implikacje – trójkąt ten zazwyczaj pojawia się jako tzw. fala 4 w nomenklaturze elliottowskiej i jest ostatnią korektą przed poważniejszym szczytem (końcem fali 5). W naszym wypadku widziałbym ten szczyt jako koniec ruchu, zaczętego w lutym 2016 i zarazem koniec długiej, najlepszej części ruchu (fala III – lata 2011-2018) w hossie, zaczętej w 2009 r. , ale już nie jako koniec całej hossy:

SPX Elwave wkly

O tym, dlaczego uważam, że to nie byłby koniec hossy, pisałem w lutym 2017 w pierwszej części tego wpisu:

https://naturabramy.wordpress.com/2017/02/10/warszawski-klucz/

i zdania dotąd nie zmieniłem. Warszawska GPW jak na razie nie pozwala mi na zmianę zdania 🙂

Proszę się nie przejmować tym, że wyrysowałem ten szczyt fali III w okolicach 3000 pkt – to nie jest prognoza zasięgu ruchu indeksu, tylko wzorca zachowania.

Wykres rentowności amerykańskich 10-latek, od którego zaczęliśmy ten wpis, nie pojawił się tu przez przypadek, tylko dlatego, że anglosaski internet podnieca się zbliżeniem się rentowności do 3%. Odwrotnie: podobnie jak wisząca na ścianie w I akcie sztuki strzelba wisi tam po to, by ktoś oddał z niej w końcu strzał w dalszej części przedstawienia, tak i ja celowo zająłem się tym zagadnieniem na początku, jednocześnie zostawiając sobie na koniec spięcie tego wpisu klamrą poniższym wykresem. Wykres opracował Tom Lee, współzałożyciel firmy Fundstrat Global Advisors LLC

spike in rates equity drawdown

Generalnie: dojście do okolic górnej linii kanału, w którym porusza się rentowność 10-latek z pierwszego wykresu i gwałtowne od niej odbicie w dół, począwszy od 1980 roku zawsze oznaczało problemy dla rynku akcji i co najmniej poważniejszą korektę na rynku, co najczęściej wynikało z przejścia funduszy w tryb risk-off i wyciągania pieniędzy po to, by skierować je w bezpieczniejsze obligacje w obawie przed nadchodzącą recesją lub wstrząsami finansowymi. Stosunkowo najmniejszy wpływ tego zjawiska na indeksy w USA (bo już nie na świecie, emerging markets, w tym i nasza GPW, oberwały wtedy poważnie) miał miejsce w 1994 roku, pozostałe 5 przypadków to co najmniej solidne, kilkumiesięczne korekty. Tom Lee widzi miejsce zwrotu trendu na TNY w strefie 3,25 – 3,75%, co w miarę by się zgadzało z przebiegiem kanału na pierwszym wykresie od góry. Sam kanał też można w praktyce trochę podciągnąć do góry o kilka stopni, bez szkody dla ogólnej wymowy wykresu. Przy okazji – jeśli przyjąć że rentowność 10-latek będzie rosła w tempie, zbliżonym do obecnego, to znajdzie się na poziomie strefy Toma Lee w lecie tego roku (przez lato rozumiem tu okres między letnim przesileniem a jesienną równonocą). Lato 2018 może być gorące nie tylko ze względu na temperatury…..

Jeśli to zadziała, a sądzę, że mamy na to spore szanse, będzie to prawdopodobnie ostatni raz, kiedy dotknięcie tej strefy przez rentowności dałoby wartościową informację. Za kilka lat górna linia kanału będzie już na tyle nisko, że tylko założenie, że obligacje rządu USA, podobnie jak niedawno europejskie, wejdą w ujemne rentowności, pozwoliłoby nadal odgrywać tej linii rolę istotnego oporu.

Ostatni powyższy wykres pochodzi z tej krótkiej notki Bloomberga:

https://www.bloomberg.com/news/articles/2018-04-20/it-s-not-3-yield-that-threatens-stocks-going-by-40-year-pattern

Na dziś to ode mnie tyle….

Księżyc w pełni wyszedł
obok niezliczonych gwiazd
i głębokiej zieleni nieba

Shoha (?-1772)

Written by songmun

22 kwietnia 2018 at 22:08

I Facebook jeszcze raz

leave a comment »

Dziś krótki wpis w perspektywie kilku dni, przekopiowuję to, co napisałem w innym miejscu, bo niby dlaczego nie mam tego wrzucić też tutaj?

IMO FACEBOOK wygląda na interesującą propozycję do zajęcia krótkiej pozycji na dziś (12.04) w perspektywie kilku dni.
Wczorajszy max. na poziomie 168,65 USD łapie ładną wibrację Kairos z historycznym szczytem (69 dni kalendarzowych czyli 68+1), istotnym dołkiem z ostatniej sesji 2016 r (467 dni czyli 68-1) a także z ważnym szczytem z 25.10.2016 na poziomie 133,50 USD (tu akurat wibracja idzie od tamtego ekstremum – 533 dni). W tej metodzie patrzy się na ostatnie 2 cyfry na lewo od przecinka i dwie cyfry na prawo (części dziesiętne). Dla ułatwienia kolorami zaznaczyłem, z czym wibruje wczorajsza cena.

Facebook wibr

Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkich to przekonuje 🙂 więc dodatkowo obok wrzuciłem klasyczny wykres, na którym widać, że wczorajszy długi górny cień to nic innego, jak test poziomu, który 3x był wsparciem dla kursu, a po przełamaniu stał się oporem (czerwona linia) – czyli klasyczna Zasada Zmiany Biegunów:

Facebook AT
Nie oczekuję teraz od FB cudów- sądzę, że wszystko, co w najbliższych dniach tu zobaczymy, to powrót w rejon dna z 26.03 (149,02 USD) i jego przetestowanie, ewentualnie widziałbym lekkie zejście pod ten poziom, do zielonego prostokąta (strefa 145-150USD) ale niekoniecznie. W rejonie 150USD mamy wydłużenie 1,618 X pierwsza fala spadkowa (1-9.02.18), i już to może się okazać wystarczającym wsparciem, które Byki zechcą wykorzystać. Po tym spodziewałbym się wyprowadzenia stamtąd wyraźniejszego, niż tylko do 168 USD kolejnego odbicia, które powinno zbiegnąć się z wyraźniejszym odbiciem całego rynku Nasdaq , ale IMO do końca spadków cen FB droga jeszcze daleka. W dłuższym terminie będziemy tu niżej…

Wietrzyk wiosenny
a grobla taka długa
i dom daleko

Buson (ze zbioru Yahanraku, 1777)

Written by songmun

12 kwietnia 2018 at 12:55

Napisane w Uncategorized

Tagged with , ,

Facebookiem po oczach….

29 Komentarzy

W mojej prawie 9 letniej historii blogowania udało mi się dorobić paru tekstów, z których do dziś jestem dumny, jak i (niestety…) kilku tekstów, które najchętniej bym skasował tak, by nie został po nich żaden ślad.
Nie zdziwię chyba specjalnie nikogo, że do tej drugiej kategorii zaliczam mój ostatni wpis? 🙂
Staram się nie pisać tu o sprawach osobistych, w gruncie rzeczy każdy czytający ma dość swoich życiowych problemów, bym jeszcze obciążał go moimi. Ale muszę wtrącić dwa słowa prywaty, gdyż tylko wtedy okoliczności powstania tak kiepskiego tekstu staną się zrozumiałe i mam nadzieję, że dzięki temu otrzymam od Ciebie, czytelniku pełne rozgrzeszenie.
Ten poprzedni tekst pisałem w stanie niemal skrajnej euforii, której, co ciekawe, wtedy u siebie nie zauważałem. No ale jak tu nie być w euforii, gdy zaledwie dzień wcześniej otrzymałem wyniki szczegółowych badań, wykluczające zmiany nowotworowe, sygnalizowane przez wcześniejsze, mniej dokładne badania?
Oczywiście, że w tym stanie miałem zaburzoną racjonalną ocenę sytuacji rynkowej. Nie powinienem wtedy pisać nic, ale…to się wie zazwyczaj po fakcie. Wtedy wszystko wydawało mi się proste i łatwe, a widzenie spraw jak najbardziej właściwe 🙂 .
Umówmy się tak: ja poprzedniego wpisu nie skasuję, ale Czytelnik będzie go traktować jako skasowany, OK? 🙂

Dobra.Koniec tego wstępu – dygresji. Czas na treść.
Zacznijmy od….(tadam, tadam!!!!) Facebooka. Zaskoczyłem, prawda? 😉
Czytelnicy mam nadzieję jeszcze pamiętają mój wpis o Kairos na przykładzie pewnego dna na akcjach INGBSK?
Jeśli nie, albo po prostu nie znają tematu, tu mogą zapoznać się bądź odświeżyć pamięć, co będzie nam za chwilkę trochę potrzebne:

https://naturabramy.wordpress.com/2016/10/10/studium-oddzialywania-pewnego-dna/

Stosunkowo najczęściej wibracje Kairos pokazują się w różnego typu mniej czy bardziej istotnych ekstremach. Doskonale widać ten typ oddziaływania wibracji w zalinkowanym wyżej tekście. A teraz wykres Facebooka:

Facebook

Proszę zwrócić uwagę na cyfry na prawo od przecinka (kropki – .32) przy historycznym szczycie i zobaczyć, co nastąpiło po 32 sesjach . Mamy tu drugi, stosunkowo najrzadszy typ oddziaływania wibracji Kairos: wybicie. Znacznie częstszy jest inny, również nie dający ekstremów typ oddziaływania: tworzenie czegoś, co Jeff nazywa „balance bar”, często niepozornej świecy czy słupka, bez większego znaczenia dla bieżącego ruchu ceny. Świeca ta okazuje się istotna dopiero podczas korekty, gdyż w jej okolicach budowane jest wsparcie i często (nie zawsze!!!) rejon jej występowania powstrzymuje dalsze spadki ewentualnie wzrosty w trendzie spadkowym. To trzeci typ oddziaływania wibracji Kairos, oprócz formowania ekstremów czy wybicia.

Eee tam! Przecież ten silny ruch w dół z luką to efekt ujawnienia afery z Cambrigde Analytica, a nie jakichś tam wibracji!
Jasne, że Cambridge się przyczynił. Ale od razu mówię jak to działa: gdy czas dojrzał, niemal w sposób niewyjaśnialny, deus ex machina, pojawiają się informacje, na które rynek reaguje zgodnie z tym, co sugeruje Kairos . Nie pierwszy raz to widzę i zapewne nie ostatni. Proszę nie oczekiwać, że wyjaśnię, dlaczego tak jest – sam nie wiem, ale wiem, że tak właśnie jest.
Taki układ wybicia oznacza jedno: to jest poważniejsza korekta FB, a świeca wybicia i luka startowa, którą sesja się zaczęła, jest teraz bardzo silnym oporem, dodatkowo wzmocnionym przez zależności czasowe, który jakiś czas w przyszłości będzie powstrzymywać cenę przed marszem w górę.
Zdaje się, że Facebook na poważniej wypada z łask funduszy hedge – gwałtownie wzrosła ilość pożyczonych akcji FB (w celu ich krótkiej sprzedaży przez instytucje) oraz prowizja, pobierana za tę usługę przez dostarczających te akcje (Quantity of loan% – procent pożyczonych akcji licząc do całości, Borrow fee – prowizja za tę czynność). Wykres z materiałów JP Morgan, opublikowany przez Holgera Zschepitz’a:

Short selling FB cost

Zobaczmy teraz, co stało się na rynku technologicznym Nasdaq. Stare dobre Widły Andrewsa, mają tu dla nas ciekawe informacje. Zacznijmy od dziennego wykresu indeksu Nasdaq Composite:

Nasdaq Comp daily1

teraz zobaczmy to wszystko w powiększeniu:

Nasdaq Comp Daily zoom

na koniec obraz na wykresie miesięcznym:

Nasdaq Comp monthly

Teoria zbudowana wokół Wideł Andrewsa mówi o tej sytuacji 2 rzeczy:

1. Silny trend testuje kilkukrotnie linię Wideł, nim ostatecznie od niej odpadnie. To może nie być ostatni test czerwonej mediany albo różowej górnej linii i we względnie krótkim czasie NDQ trochę poprawi swoje maksimum
2. Wg klasycznej interpretacji, gdy rynek ostatecznie odpadnie od górnej linii Wideł, mamy 80% prawdopodobieństwo powrotu co najmniej do mediany. Na wykresie miesięcznym mediana dziś jest w okolicy 4900 punktów, zapewne nim indeks do niej by zdążył dojść, podniosłaby się do okolic 5100 punktów, czyli poziomu szczytu z 2000 roku.

Moje zdanie?

Przypadek, opisany w punkcie drugim uważam za maksymalny możliwy zasięg, najczarniejszy scenariusz. Nie wykluczony, ale mimo wszystko względnie mało obecnie prawdopodobny. Uwaga Andrewsa o 80% prawdopodobieństwa dotyczy niższych interwałów czasowych (dziennych i intraday). Indeksy w hossie raczej nie wykonują tak głębokich korekt. To już byłaby techniczna bessa, przynajmniej wg standardowych kryteriów. Choć proszę zauważyć, że z falowego punktu widzenia nawet zejście do mediany nie kończyłoby hossy, zaczętej w 2009 roku.

Mam powody, by uważać stwierdzenia z punktu 1 za ważniejsze w tej konkretnej chwili. Te powody można zobaczyć na poniższym 15 minutowym wykresie Nasdaq Composite:

Nasdaq 15 min

Proszę zwrócić uwagę zwłaszcza na strukturę wzrostu w okresie od 9.02 do 13.03. O ile pewnie znalazłby się jakiś falowiec, próbujący dowodzić, że się mylę w oznaczeniach spadków z okresu 26.01 – 9.02.18, bo na siłę, w oderwaniu od następnego ruchu z racji jego pewnej nieczytelności można próbować oznaczać ten spadek jako 5 fal, o tyle ta struktura wzrostowa nie pozostawia wątpliwości: 3 fale zrobiły nowy historyczny szczyt 13.03; tu wzór jest nadzwyczaj czytelny i praktycznie bezdysusyjny.
A jeśli tak, to znacząco ogranicza nam wybór możliwych rozwiązań, które rynek zastosuje, do praktycznie 2 rodzajów figur: korekty rozszerzonej płaskiej (expanded flat)

expanded flat
albo jakiejś wersji rozszerzającego się trójkąta (expanded triangle)

expanding triangle

Z racji dynamiki spadków bardziej pasuje mi korekta płaska, ale struktura spadku na razie jest niezbyt czytelna i nie pozwala na jednoznaczne określenie, z czym mamy do czynienia.
Jedna istotna uwaga: oba rysuneczki sugerują, że po uformowaniu się figur następuje dalszy marsz w górę. Niestety, nie zawsze tak jest. Równie dobrze te figury mogą być początkiem dłuższych, złożonych korekt, w których poszczególnymi elementami są różnego typu struktury prostsze (zygzaki, korekty płaskie, trójkąty itp.).
Bykom pozostaje mieć nadzieję, że tym razem tak nie będzie, a kupowanie przez fundusze FANG, pomimo problemów Facebooka, jeszcze niezupełnie się skończyło. W końcu w I połowie marca fundusze nadal deklarowały FANG + BAT jako bardzo ważny obszar ich zainteresowania:

Long FANG march

I znowu okazało się, że gdy wszyscy chcą przesiąść się na jedną stronę łódki, ta zaraz traci równowagę 🙂

Wszystkim Czytelnikom życzę Wesołych Świąt Wielkiej Nocy!

Prawdziwe posłuszeństwo:
kwiat przemawia cichutko
do własnego ucha

Onitsura (1660-1738)

Written by songmun

26 marca 2018 at 10:16

The Bulls are back in town…

19 Komentarzy

Tytuł zaczerpnięty oczywiście z nieśmiertelnego utworu Thin Lizzy:

Zazwyczaj gdy coś zbyt jednoznacznie napiszę, rynek zaraz musi to skontrować 🙂 Jednak zdaje się, że Byki wróciły do miasta i zrobiły to nawet na zdecydowanie słabszych dotąd europejskich indeksach.
Przykładem nasz WIG20:

WIG20

Cały spadek jak na razie wygląda na korekcyjne zejście do dolnej linii zielonych Wideł i równocześnie test dolnego ramienia czerwonych Wideł (proszę zwrócić uwagę na lokalny szczyt z 15.02, dotykający mediany czerwonych Wideł, jako element wskazujący na respektowanie przez Rynek tego elementu)

WIG20 1to1.jpg

Oczywiście w ostatnim minimum WIG20 z 9.03 wyskakują mi całkiem ładne wibracje Kairos, ale 99% z nich to inwersje, a tych nie będę pokazywać.

Jeśli coś mi się w tym ładnym obrazku W20 nie podoba, to falowy wygląd tego dna na wykresie godzinowym, gdzie cały ruch indeksu, począwszy od 5.03 wygląda jak odwrócona korekta płaska (czerwona elipsa):

 

W20 hourly

W połączeniu z tym, że wibracje Kairos dają kolejny ładny układ na okolice 14-16.03 może to oznaczać jeszcze jedno zejście do okolic minimum z 9.03. Takie minimum mogłoby być np. dotknięciem dolnej linii zielonych Wideł z wykresu na górze wpisu. Możliwe też, że to tylko moje przeczulenie i okaże się przesadą, a we wspomnianym punkcie czasowym dostaniemy jedynie test tego minimum.
Z elliottowskiego punktu widzenia jednak, dopóki nie dostaniemy w obecnym ruchu W20 zamknięcia wyraźnie powyżej strefy 2372-75 (minima z 9 i 22.02) interpretacja zachowania od 5.03 jako korekty płaskiej jest dopuszczalna i sensowna. Gdy patrzę na indeks w tej chwili, widzę, że ma on wyraźny problem z wyjściem ponad tę strefę i zaczął się cofać pod nią głębiej.
Dodam, że wiele ciekawych układów wibracyjnych wystąpiło również w niedawnych dnach indeksów – maruderów (np. DAX czy FTSE100), również i tu sugerując gotowość do pociągnięcia wyżej w ślad za USA.
Jeśli jesteśmy przy USA- nastroje drobnych inwestorów sugerują, że tam rzeczywiście możemy mieć coś większego z Bykami w roli głównej:

AAII

Ostatnie badanie inwestorów indywidualnych AAII pokazuje duży poziom skołowania tychże.
Z kolei statystyki angielskiego brokera CFD, firmy IG Index na dzień 9.03 dają sygnał wyraźnie niedźwiedziego przechyłu posiadaczy kont w tej firmie (dla przypomnienia „US500” to CFD bazujący na indeksie S&P500, zaś „Wall Street” to CFD bazujący na indeksie DJIA):

US500clinets positioning

WallSt positioning

Czasem zaangażowanie klientów IG Index wysyła błędne sygnały (nic nie jest skuteczne w 100%), ale tak wyraźnie niedźwiedzi przechył pojawia się tam rzadko i najczęściej jest byczym sygnałem.

Moje podsumowanie?
Ten tydzień chyba zrobi nam korekcyjne cofnięcia na większości światowych indeksów, z możliwym nowym minimum na WIG20 (choć niekoniecznie, tzw. bearish failure lub tylko test dna z 9.03 jest równie prawdopodobny), a potem Byki powinny kontynuować swe dzieło. Przynajmniej tak mi to teraz wygląda 🙂

Chorując w podróży –
Nad suchym wrzosowiskiem
Wędrują sny.

 

Basho (1644-1695)

 

 

Written by songmun

12 marca 2018 at 11:03

To coś więcej…

5 Komentarzy

Tak ciężko jeszcze mi pisanie nie szło. Ten tekst powstaje już prawie 2 tygodnie. Gdy miałem do niego napęd i wizję, niespodziewane wydarzenia nie pozwalały mi skończyć. Gdy się uspokoiło, siadła wena twórcza. Gdy już w jako takiej postaci wróciła, dorwało mnie dla odmiany choróbsko. Piszę wstając z łóżka 🙂

Postanowiłem skończyć ten wpis na siłę, bo ileż można się tak bawić, a poza tym trochę samodyscypliny się przyda. Ale nie jestem zadowolony z tego, co powstało…. Rzeczy robione z musu nie mają zazwyczaj najwyższego poziomu

Gdy w komentarzach pod poprzednim wpisem wrzuciłem 22.01 tego tweeta Lis Ann Sonders z Charles Schwab:

opatrując go tym komentarzem:

Najbardziej oblężony obecnie pomysł na handel?
Skracanie zmienności czyli short VIX i pochodnych….
To może euforyczne Byki wkrótce mocno zaboleć….”

nie sądziłem, że ten ból spadnie na Byki tak szybko i w takiej skali. Widać, że w styczniu br. pomimo niemal rekordowo niskich poziomów VIX, rzędu 9 pkt, wszyscy wierzyli, że może on zejść jeszcze niżej i to mimo faktu, że w samym styczniu pomimo nadal trwających wzrostów na rynkach akcji, VIX przestał spadać i zaczął delikatnie rosnąć, co pokazałem na poniższym wykresie przerywaną, czerwoną linią (wykres sprzed ponad tygodnia, ale już go nie poprawiam):

VIX daily

Niebieską strzałką zaznaczyłem zeszłoroczne, historyczne minimum VIX z 24.11.2017 r. z minimum intraday na poziomie 8,56 pkt. Proszę zauważyć, ze to minimum powstało w dniu skróconej sesji po Thanksgiving, kiedy zmienność SPX w czasie całej sesji wyniosła 4,2 pkt (wzrost z 2600,21 do 2604,42). Grający w styczniu 2018 na dalsze skracanie zmienności musieli liczyć na to, że takie sesje wzrostowe będą stanowić nową normę, ewentualnie, że SPX wejdzie w stałą hiperbolę z wyłącznie białymi świecami, z korektami nie dłuższymi niż jedna sesja, gdyż inaczej zmienność implikowana SPX, czyli VIX właśnie, nie mogłaby spaść poniżej rekordu z 24.11.17. To dobrze pokazuje, do jakiego absurdu doszli grający w styczniu 2018 na dalszy spadek zmienności. I niech mi ktoś jeszcze spróbuje powiedzieć, że zarządzający to zawodowcy, wiedzą co robią itd. 🙂

Koniec oczywiście klasyczny, jak zawsze, gdy wszyscy przesiądą się na jedną burtę łódki. Chyba najlepiej skalę katastrofy skracających zmienność pokazuje XIV ETF, prowadzony przez Credit Suisse ETF, dla grających na spadek zmienności S&P500 (XIV rośnie, gdy VIX spada, a jego konstrukcja opiera się o procentowe wzrosty XIV/spadki VIX, dzięki czemu np. niespotykany w rzeczywistości, teoretyczny spadek VIX z 2 na 1 pkt, dałby 50% wzrost notowań XIV).

W ciągu jednego, pierwszego pełnego tygodnia lutego br. cena XIV spadła ze 118 USD do 5,1 USD:

XIV weekly.jpg

widać, że XIV znalazł wsparcie dopiero na poziomie minimów z jesieni 2011 roku. Ale prawdziwy rozmiar klęski można zobaczyć dopiero na wykresie dziennym, gdzie między sesją z dnia 5.02 a 6.02 pojawia się gigantyczna luka o rozmiarach prawie 90 USD

XIV daily

Z tego ETFa na zero miały szansę „na zero” wyjść tylko nieliczne jednostki, a z tego, co widzę, chyba został całkowicie wycofany z rynku. Gdzieś mi mignęła informacja, że 20.02.18 był ostatnim dniem handlu tego instrumentu.

Ale styczniowo – lutowe uderzenie nie było związane wyłącznie z zabawami grających na spadek zmienności, choć podejrzewam, że impuls do wyprzedaży wyszedł z tego właśnie środowiska. W sumie ze wszystkich ETF’ów ubyło ponad 31 miliardów USD, najwięcej od 1,5 roku (znowu za Lis Ann Sonders):

rekordowy odpływ

Przy okazji, w ramach dygresji ciekawostka, zdjęcie z jakiejś tegorocznej konferencji nt. ETFów, pokazujące szacowaną wartość wszystkich instrumentów finansowych na świecie:

ETFy i rynki

equities to szeroko pojęte rynki akcji, indeksy akcyjne, (ale zdaje się, że w tym ujęciu również towary)

fixed income – wszelkiego typu instrumenty dłużne

trillions to oczywiście odpowiednik polskich bilionów.

W ramach drugiej dygresji, dla ciekawych, co w lutym 2018 jest najbardziej zatłoczonym pomysłem tradingowym, jeszcze raz od pani Lis Ann S.:

Most crowded trade 02 18

FAANG to oczywiście: Facebook, Apple, Amazon, Netflix i Google, natomiast BAT to chińskie spółki technologiczne: Baidu, Alibaba i Tencent. Relatywna siła Nasdaq 100 na tle innych indeksów w lutym stała się nieco bardziej zrozumiała….

A tu inne odpowiedzi w ankiecie. Dość wysoko jest short USD, ale jeszcze nie tak wyraźnie:

Poll most crowdedPoll most crowded trade

Co ciekawe, jednocześnie duzi spekulanci (głównie fundusze hedge) po raz pierwszy od czerwca 2016 przeszli lekko na pozycję krótką w bilansie (czyli suma długich minus suma krótkich kontraktów na NDX tej grupy):

large specs net short on NDX

Jeśli ktoś jest ciekawy, co robił FED w okresie przełomu styczeń – luty, służę uprzejmie. Najpierw mieliśmy wyraźną sprzedaż w styczniu (-20 miliardów):

FED sells jan 18

by szybko większą część sprzedanych aktywów (+16 miliardów) odkupić w pierwszej połowie lutego, zapewne nie bez wpływu mini paniki rynku akcji:

Duncan FED bought

Moim zdaniem FED na razie nie zmieni planów sprzedaży posiadanych obligacji, nie po to je ogłaszał ponad pół roku temu, ale zmieni sposób działania: sprzedawać będzie mniej, a za to częściej.

Przy okazji przypomnienie tychże planów:

FED QT rozkład jazdy

Jeśli chodzi o Dollar Index DXY, to wygląda tak, jakby dane o inflacji, które ujawniono w połowie lutego pomogły wreszcie zrobić poważniejsze dno. Kwestia, czy zaczęliśmy korektę całości spadków od stycznia 2017, czy tylko korygujemy ruch od jesiennych szczytów na razie otwarta, podobnie jak to, czy da się w spadku wydzielić 5 podfal, o czym pisałem szerzej w poprzednim wpisie. DXY na razie w takim oto kanale:

DXY bottom

Ruch USD będzie wypadkową 2 czynników- umacniającego, w postaci ruchów FED i osłabiającego, czyli deficytu, zarówno fiskalnego, jak i obrotów bieżących (C/A) USA:

US twin deficit CA and fiscal

Dzisiejszy (27.02) szczyt na indeksach w USA wydaje się być czymś trwalszym, niż tylko intraday. Jak dla mnie, od końcówki stycznia w USA trwa korekta płaska. Chyba najlepiej obrazuje to wykres indeksu Nasdaq100, gdzie dzisiejsze maksimum zrobione zostało zaledwie 19 punktów poniżej szczytu z 26 stycznia.

NDX daily.jpg

W tej chwili logicznym byłby ruch do średniej 200 sesyjnej 200SMA, która obecnie jest już mniej więcej na poziomie minimum z 9 lutego i tam próba jakiejś poważniejszej obrony, ustawiona przez Byki.

Osobiście podejrzewam, że czeka nas coś trochę większego, niż tylko to, a rozmiar tego będzie w dużym stopniu zależny od obrazu rysowanego przez pary walut z USD

To tyle tego wymęczonego wpisu.

W mojej chacie nie ma wiosny
Nie ma nic,
Jest wszystko.

Sodo (1641-1716)

Written by songmun

27 lutego 2018 at 22:05

Trzeba by w końcu coś napisać…

97 Komentarzy

Czas byłby najwyższy na coś nowego! Chciałem wrócić do pisania już z początkiem stycznia, ale musiałem poczekać na jakiś pomysł i sensowną wizję tego, co się dzieje na rynkach.

Wreszcie się doczekałem. Będzie trochę o tym i o tamtym, czyli o niczym dobrze i wyczerpująco 🙂 No to startujemy.

Zaczniemy od złota, bo sytuacja na tym metalu ( i metalach w ogóle) zrobiła się nadzwyczaj ciekawa.

Gold spot wkly1

Bardzo ładnie widać, jak zielone Widły Andrewsa prowadziły ruch cen złota od końcówki 2016 roku do końcówki 2017 r (różowe elipsy). Dno z 12 grudnia 2017 jest klasyczną nawrotką do przełamanej linii. Typowa interpretacja mówi, że w sytuacji wyłamania ponad Widły, kierunkiem o najmniejszym oporze ruchu jest ruch w górę. Ale ruch zatrzymał się po raz kolejny na oporze, wyznaczanym przez szczyty z lat 2013 -17, zobrazowane przez czerwoną linię, i zarazem na medianie niebieskich Wideł, co sugerowałoby konieczność cofnięcia dla nabrania sił do kolejnego ataku na czerwoną linię. Jak dotąd wszystko wydaje się jasne i proste. Byki górą, prawda?

Ale Pan Rynek nie byłby sobą, gdyby do jasnej i prostej sytuacji podbramkowej nie wrzucał silnie podkręconej piłki, powodującej zamieszanie i powodującej niejednoznaczność obrazu.

Poniższy squaring to moja obserwacja na bazie jednej z nowych tendencji rynkowych, zauważonych przez Jeffa Greenblatta – procentowe zniesienie w układzie 1:1 z czasem, tu akurat z ilością dni handlowych od ostatniego szczytu. Niejako przy okazji zauważę, że 89 to oczywiście liczba z ciągu Fibonacciego, a 108 (dolarowy zasięg ruchu w górę od 12 grudnia) i 121 (dokładnie 120,99 czyli wielkość spadku od ostatniego szczytu) to liczby, do których Gann przywiązywał wagę:

Gold spot squaring

Taki squaring, jeśli oczywiście nie zostanie szybko połamany przez silny ruch w górę, to bardzo poważna sugestia, że cały ostatni ruch w górę ma jedynie korekcyjną naturę, a jego zadaniem było tylko zamknięcie luki startowej wrześniowych spadków.

Sprawa się robi jeszcze ciekawsza, gdy spojrzymy na poniższy sondaż Bank of America/MerillLynch pokazujący odpowiedzi zarządzających globalnymi funduszami na pytanie: czego najbardziej obawiacie się w najbliższym czasie?

Inflation and bond crash

Jakieś 37% zarządzających w styczniu 2018 dało odpowiedź, że najbardziej obawia się inflacji i towarzyszącego jej pojawieniu się krachu na rynku obligacji. To stąd ten bardzo silny ruch złota w górę na przełomie roku!

Czy mogą mieć rację? Oczywiście, że mogą. To jest tylko rynek. I jeśli ją mają, to złoto wkrótce powinno połamać squaring, pokazany na drugim od góry wykresie i z dużą siłą wyskoczyć ponad czerwoną linię.

Ale nim zaczniesz Drogi Czytelniku w panice szukać możliwości jak najszybszego złożenia zlecenia kupna złota bądź innego metalu szlachetnego, proponuję zwrócić uwagę na ciekawy szczegół na tym wykresie: timing odpowiedzi.

Czego najbardziej zarządzający obawiali się pod koniec 2015 i na początku 2016 roku? Recesji w Chinach. Nie przełamane dotąd dno najważniejszego chińskiego indeksu: SSE Composite? Styczeń/luty 2016….

Czego bali się w lutym 2016? Recesji w USA. Dno, z którego indeksy w USA zaczęły nadal trwający marsz w górę? Luty 2016… Recesja była?

O Brexit nie wspomnę. Kolejne zagrożenie (aż śmieszne) – zwycięstwo Republikanów i zdobycie Białego Domu w wyborach. Przy okazji widać, jakie sympatie polityczne ma obecnie większość zarządzających….

I teraz mamy: inflacja i krach obligacji. Będzie? Na razie to pytanie bez odpowiedzi, choć chyba wyczuwasz Czytelniku co sądzę?

Zerknijmy na kolejny wykres, który chyba coś nam podpowie: rentowność 2 letnich obligacji rządu USA. Od września mamy tu stały, silny i stabilny trend w górę (a więc równocześnie trend spadkowy samej ceny obligacji), który wyprowadził już rentowność dwulatek z poziomu 1,25 do 2,06%.

US2ybond yield

Analogiczny ruch w górę rentowności wystąpił na rządowych 10 latkach, które w tym samym czasie zaliczyły jej wzrost od 2,02 do 2,64% (wykresu nie będzie). Jedynie 30-latki zachowywały się w ostatnich miesiącach spokojnie, a ich rentowność nadal porusza się w trendzie bocznym w przedziale 2,60-2,90%.

Czy więc czasem nie jest tak, że po dłuższym i solidnym spadku cen obligacji (w końcu na 2-latkach mamy ponad 50% spadek ceny w ciągu niecałego pół roku!!) nastroje zarządzających nie są już tak złe, że uważają oni, że nadchodzi krach na obligacjach, a tenże najczęściej towarzyszy gwałtownemu wzrostowi inflacji i stąd te obawy?

Jak się tak temu przyjrzeć, to ankieta BofA okazuje się być bardzo dobrym wskaźnikiem sentymentu rynkowego, co ważniejsze, sentymentu Dużych Pieniędzy. Niestety nie mam bieżącego dostępu do jej rezultatów ( a szkoda!!!), a powyższy wykres pojawił się tu, bo został pokazany szerszej publiczności przez Holgera Zschaepitz’a, dziennikarza ekonomicznego z Die Welt. Czy i kiedy będziemy mieli szansę ponownie skorzystać – nie wiem.

Czy rzeczywiście zarządzający mają podstawy, by oczekiwać teraz wzrostu inflacji? Zakładając, że USD dalej będzie słabł, mieliby je jak najbardziej: w końcu eksporterzy do USA nie będą w stanie bez końca brać na siebie kosztów osłabienia dolara, i zaczną je przerzucać na swoich odbiorców, żądając wyższych cen za swoje towary i usługi. Ale czy na pewno USD będzie dalej słabł?

Zerknijmy na tygodniowy wykres Dollar Index futures, bo tu też jest w styczniu bardzo ciekawie:

DXY wkly

Dollar Index (DXY) dotarł do wsparcia, wyznaczanego przez dołki z sierpnia 2015 i maja 2016 (czerwona linia). Mało tego: w punkcie dzisiejszego minimum (piszę tę część tekstu 19.01.2018) 89,96 pkt mamy sporo wibracji Kairos na poziomie dziennym i tygodniowym.

Oszczędzę litanii i nie będę wymieniać, wskażę tylko jedną, ale za to istotną i przemawiającą do wyobraźni: dziś mamy 381 dzień kalendarzowy licząc od szczytu z 3 stycznia 2017, który wynosił, uwaga: 103.82 pkt! Te 381/382 po zmianie miejsc dziesiętnych całkiem ładnie się rymują, a do tego zdają się mieć coś wspólnego z kwadratem współczynnika Fibonacci’ego (0.382)…

Czyżby dno tego ruchu? Przy dziennym RSI(14) sprzed dwóch dni na poziomie 23.8 pkt, obecnie 26 pkt i tygodniowym na poziomie 31 pkt, jest to całkiem możliwe, ale z odtrąbieniem dna wstrzymałbym się do pojawienia się kolejnych świec, potwierdzających tę hipotezę. Na razie traktuję to jedynie jako dość prawdopodobną hipotezę roboczą.

Przyjmijmy na chwilę, że to jednak jest dno, a jeśli nawet nie, to że jest ono bardzo blisko. Co dalej? Jako człowiek leniwy wolę skorzystać z cudzej pracy i wkleić gotową czyjąś robotę, by skrócić swoją, co niniejszym uczynię.

11-12 lat temu, gdy jeszcze chciałem zostać najlepszym Falowcem świata 🙂 kręciłem się przez chwilę wokół elliottowskiej grupy, nazywającej się wtedy Trading the Charts, kierowanej przez naprawdę niezłego falowca, Dominick’a Mazza.

Niestety w 2008 roku Dominickowi się zmarło, a grupa poszła w rozsypkę. To tam poznałem (a raczej dowidziałem się, że takowy istnieje, bo bliższej znajomości nie zawarłem ani z nim, ani z kolejnymi, niżej wymienionymi; byłem tam bardziej uczącym się obserwatorem niż aktywnym uczestnikiem dyskusji) Petera DeSario, czyli człowieka o pseudonimie FibboSR, którego obrazki czasem tu prezentuję.

Parę lat temu dwaj bliscy współpracownicy Dominicka: Kurt Hulse i Tony Pizutti reaktywowali grupę pod nazwą Trading on the Mark.

Poniżej pozwolę sobie wykorzystać efekty pracy tej trójki, by ułatwić sobie zadanie i nie rysować tego samemu 🙂

Zacznijmy od obrazka FibboSR. Dzieli on spadek DXY od stycznia 2017 r na 5 podfal:

USD Fibbo1

Powyższy wykres nie jest pierwszej świeżości, ma już kilka dni, ale jest nadal w miarę aktualny.

Panowie Hulse i Pizutti (HiP) zgadzają się z FibboSR co do 5 falowego spadku (ja też; stąd i moje poszukiwanie ważnego dna na DXY obecnie). A z tych 5 fal w dół, łącząc je z sytuacją z lat 2015-2016 wyciągają następujący wniosek, przedstawiony na wykresie UUP (ETFa, odwzorowującego ruchy Dollar Index, choć przy innych wartościach cyfrowych):

USD Tradingonthemark

Do niedawna byłem zwolennikiem takiej właśnie wersji rozwoju dalszej sytuacji, o tym dlaczego trochę zmieniłem zdanie i na jakie, za chwilę.

Zgodnie z zasadą dobrego Falowca: przedstaw 2 niekompatybilne koncepcje, zawsze łatwiej trafić w taki sposób, niż pokazując tylko jedną 🙂 panowie HiP pokazują następującą wersję alternatywną:

Alternative USD Tradingonthe mark us-dollar-currency-elliott-wave

W tej wersji panowie HiP uznają możliwość, że w styczniu 2017 mieliśmy bardzo istotny, wieloletni szczyt DXY z perspektywą długiego spadania i słabnięcia po zakończeniu fali [ii] gdzieś w 2020, choć mają problem z tym, że ten wariant wymagałby, aby ostatni ruch w górę przed tym szczytem był 5-falową strukturą.

Peter DeSario nawet coś takiego nieco wcześniej próbował wykombinować, ale jak dla mnie mało przekonywające jest to, co wymyślił dla obszaru na lewo od szczytu z początku 2017 roku:

USD FibboSR 5 wave up

Nim wyłożę mój ogląd sprawy, jeszcze kilka dodatkowych wykresów. Pierwszy, pokazujący że antydolarowy sentyment jest już na (zbyt?) wysokim poziomie, co jest typowe dla okolic ekstremów. Liczba otwartych długich pozycji (na wzrost EUR) dużych spekulantów na kontraktach futures na EUR/USD osiągnęła rekord wszechczasów:

EURUSD bigspecs long

Lustrzanym odbiciem jest tu sytuacja na Dollar Index futures – podmioty komercyjne otworzyły rekordową od 42 miesięcy ilość długich pozycji na DXY (robią to zazwyczaj jako zabezpieczenie posiadanych pozycji przeciwnych bezpośrednio w walucie), a sentyment wobec dolara jest na najniższym od 42 miesięcy poziomie (mam nadzieję, że ten wykres od Petera Brandta będzie widoczny, trochę go powiększyłem i wyostrzyłem, ale nadal nie jestem zadowolony z efektu):

USD 42 month sentim PBrandt

Kolejny wykres to będzie trochę dygresja, choć nie do końca.

Od grudnia 2015 roku mamy wręcz podręcznikową grę funduszy „w reflację”. Dlaczego akurat od tamtego momentu? Bo w połowie grudnia 2015 FED po raz pierwszy podniósł stopę procentową. Wbrew temu, co większość z nas sądzi, zasadnicze, główne strategie większości funduszy są bardzo proste, komplikacje pojawiają się dopiero na poziomie szczegółów.

Fundusze działające na bazie makroekonomii (a takich jest sporo) mają piętę achillesową w postaci timingu. Stosują więc prostą strategię: po co zastanawiać się, jak blisko są zagrożenia inflacyjne, wystarczy, że FED je widzi, i mniejsza z tym, czy FED ma rację. Nawet jeśli chwilowo nie ma, to i tak inflacja kiedyś musi się pojawić, a najważniejsze, to wskoczyć do odjeżdżającego pociągu wtedy, gdy jeszcze ma on niewielką prędkość.

Gdy więc FED podnosi stopę pierwszy raz, traktują to jako sygnał kupna surowców. Jeśli sygnał się potwierdzi i ceny surowców zaczynają rosnąć (choćby tylko w wyniku działań podmiotów finansowych, a nie rzeczywistego popytu ze strony przemysłu), fundusze zaczynają sprzedawać obligacje – ten ruch na skalę globalną pojawił się latem 2016 roku i trwa praktycznie do dziś.

Jeśli chodzi o rynek akcji (w USA) to pierwsza podwyżka stóp jest traktowana przez fundusze jako sygnał kupna akcji, przede wszystkim tych, zachowujących się dobrze w czasie inflacji (np. spółek surowcowych), a ostatnia jako generalny sygnał sprzedaży. To drugi wykres Bank of America, z tych udostępnionych przez Holgera Zschaepitza, który tu zamieszczę:

Buy the1st sell last rate hike

Dość dobrze zgadzałoby się z ostatnim dużym dnem w USA, z lutego 2016, prawda?

Skoro już mamy niemal komplet wykresów, mogę przejść do tego, jak to wszystko widzę:

Tak, jak napisałem wyżej: od końca 2015 roku jesteśmy w trakcie „gry w inflację”, co jest typowe dla późniejszej fazy części wzrostowej cyklu gospodarczego. Ta inflacja na razie jest bardziej oczekiwana, niż rzeczywista, przynajmniej na poziomie globalnych cen konsumenckich. Wiem, wiem, ceny masła itd. ale to są chwilowe wyskoki. Mam tu na myśli równoczesny, wyraźny wzrost inflacji w różnych segmentach rynku, obserwowany zarówno w cenach producentów (PPI) jak i konsumentów (CPI). „Wszyscy” już zajęli pozycje, wyprzedzając to prawdziwe pojawienie się inflacji. Trend ten wspomagany przez ponad roczne osłabianie się USD wydaje się być zaawansowany i oblegany przez tłum. Historyczne rekordy ilości otwartych przez dużych spekulantów długich pozycji oprócz EUR/USD występują także na miedzi i na ropie naftowej WTI. Inflacyjne walory w wielu przypadkach są mocno wykupione, a te, cierpiące w czasie inflacji (np. obligacje) dość mocno wyprzedane. Dolar silnie wyprzedany, z potencjałem na uformowanie się dna w minionym tygodniu.

To jest dziś. A co będzie?

Prawie na pewno jesteśmy blisko znaczącego odbicia na USD, możliwe, że dno było w ten piątek, 19.01. Jak znaczącego?

Właściwie to pytanie jest inną formą pytania o to, czy bieżący cykl gospodarczy, zaczęty w 2009 r. będzie mieć typowy, czy nietypowy przebieg.

Gdyby USD miał się zachować tak, jak na wykresie głównej wersji duetu Hulse/Pizutti, czyli wyjść ponad swój szczyt ze stycznia 2017 na poziomie 103.82, równolegle musiałoby dojść do powrotu cen wielu surowców do minimum z grudnia 2015, a w wielu przypadkach pewnie i głębiej.

Musiałoby to również oznaczać powrót WIG20, jako silnie odwrotnie skorelowanego z USD do poziomu Brexitowego dna, a być może i niżej, czemu, z racji potężnego squaringu na WIG20, znalezionego przez Someday, a pokazywanego tu już prawie 2 lata temu

WIG20 squaring

jestem stanowczo przeciwny.

Opisany wyżej przebieg sytuacji oznaczałby, że mamy do czynienia z bardzo nietypowym cyklem gospodarczym, w którym wszyscy, włącznie z FED pomylili się co do możliwości powstania inflacji i zaczęli ją antycypować co najmniej 5 lat za wcześnie. Tak duże cofnięcie się cen surowców, wymuszone silnym wzrostem USD, momentalnie unieważniło by bowiem całkowicie pomysł na globalną inflację. Warunkiem koniecznym, ale nie wystarczającym dla pojawienia się inflacji, o której mówię, jest bowiem słabnięcie USD.

Owszem, mogę nawet zracjonalizować sobie takie rozwiązanie (świat jest już tak mocno zadłużony, że pojawienie się inflacji nawet w późnej fazie cyklu gospodarczego jest bardzo, bardzo trudne), ale nietrudno zauważyć, że byłoby to wypowiedzenie w inny sposób czterech najkosztowniejszych w życiu inwestora słów: Tym Razem Jest Inaczej.

To dlatego tak wyraźnie zmieniłem zdanie co do średnioterminowych perspektyw USD.

O wiele bezpieczniej jest założyć, że Księga Koheleta znów okaże się prorocza, a pochodzące z niej słowa „Nic nowego pod Słońcem”, jak zwykle się potwierdzą. Jeśli jednak się pomylę, to będę w doborowym towarzystwie. 🙂

Przyjmując, że będzie jak zwykle, muszę uznać, że choć fundusze wyprzedziły pojawienie się inflacji (zawsze tak robią) i zapakowały się już praktycznie „pod korek” to o ile w krótszym terminie rynek chce skorygować ich ekscesy, to w dłuższym mają rację: inflacja w końcu się pojawi sygnalizując tym samym bliski koniec wzrostowej części cyklu gospodarczego, zaczętego w 2009 roku. W takim układzie o wiele sensowniejszą prognozą zachowania USD w najbliższym czasie staje się wariant rezerwowy panów Hulse/Pizutti czyli umocnienie USD powinno być jedynie korektą spadków, zaczętych na początku stycznia 2017

Ale i tu się z nimi w wielu rzeczach nie zgadzam.

Po pierwsze: jaka fala druga ([ii] wg ich oznaczeń)? Ten scenariusz ma w siebie wpisane duże osłabienie dolara w bardzo długim terminie (rzędu 5 – 10 lat) zaczętego w ubiegłym roku. A dlaczego nie może być tak, że wzrost USD z lat 2011-17 ma charakter trójek, (a nie piątek, jak twierdzą Hulse i Pizutti) i spadek, zaczęty w 2017 również? Dlaczego te 5 fal, które by się teraz kończyły, nie może być częścią większego, 3-falowego zygzaka?

Po drugie: prawie 2-letnia korekta, kończąca się gdzieś w 2020 roku dla nieco ponad rocznego ruchu? To dość rzadkie. O wiele sensowniej przyjąć, że korekta czegoś, co trwało 12 miesięcy, będzie od tego czegoś krótsza. 5 do 8 miesięcy korekty, wzmacniającej USD brzmi całkiem sensownie. A ponieważ zakładam zygzak, złożony z dwu układów pięciofalowych, przedzielonych korekcyjną trójką, to maksymalne zniesienie tej korekcyjnej trójki, która właśnie zaczynałaby się nam rozwijać, nie powinno przekroczyć 62% wcześniejszego spadku, tj, okolic 98.60 na Dollar Index. Dla EUR/USD, które stanowiącego prawie 58% składu koszyka powinno to oznaczać, że maksymalny zasięg nadchodzącej korekty nie powinien przekroczyć okolic 1,10 – 1,11. Mógłby być trochę większy, jeśli pozostałe waluty koszyka „zamortyzowałyby” spadek EUR równocześnie rosnąc.

– Rozwodzisz się tak nad kwestią umocnienia się USD; jasne, że to istotne dla Forex’owców i tych, co walczą na surowcach, ale co to ma za znaczenie np. dla handlujących na GPW?

Jeden obrazek wart jest 1000 słów, proponuję więc zerknąć na wykres, porównujący indeks WIG20 z (odwróconym, żeby było łatwiej to zobaczyć) Dollar Index.

WIG20vsDXY

Korelacja, choć nie ścisła, jest duża i łatwo zauważalna. Jeśli więc nadchodzi kilkumiesięczne, korekcyjne umocnienie się USD, co czeka w tym czasie indeks WIG20? Pytanie oczywiście retoryczne. WIG20 należy się korekta do strefy powiedzmy 2000-2150 pkt, która powinna zbiec się w czasie z prognozowanym umacnianiem się USD.

Powiem więcej: także amerykańskim indeksom umacniający się USD powinien zaszkodzić i zmusić je do jakiegoś korekcyjnego ruchu bocznego. Miesięczny RSI(14) dla indeksu Dow Jones Industrial Average jest obecnie najwyżej od……1908 roku (sic!) a dla indeksu S&P500 najwyżej w całej jego historii. Ekstremalne wykupienie prosi się o poważniejszą korektę:

DJIA overbought from 1908

Taka korekta na rynkach akcji powinna pomóc mocno osłabionym obligacjom, do których powinny przenosić się pieniądze, wyciągane na parę miesięcy z rynku akcji, by zostać tam na chwilę zaparkowane. A dlaczego tylko korekta na rynkach akcji, a nie koniec hossy? A choćby dlatego, że nie mamy jeszcze żadnych dywergencji na oscylatorach. Te dopiero mogą pojawić się w przyszłości, gdy następna fala wzrostowa wykaże się mniejszym, od obecnej dynamizmem ruchu.

To tyle ode mnie na dziś. Mam nadzieję, że nie zanudziłem 🙂

Śnieg w nocy,
Kogut sąsiada
Pieje o milę stąd.

 

Shiko (1665-1751)

Written by songmun

21 stycznia 2018 at 17:34