NATURA BRAMY

Rynki Ekonomia Gospodarka Świat i czasem Polityka

Bitcoin – to nie hossa!

with 2 comments

Już wróciłem z wojaży i powoli biorę się za właściwy wpis. Jako aperitif (właściwy wpis będzie o czymś innym) wrzucam wykres BTC/USD z idealnym Squaringiem Ganna.

Szanowni Państwo – wzrost BTC od stycznia 2015 do czerwca 2016 to tylko silna korekta wcześniejszych spadków! Od czerwca wrócił Niedźwiedź! Do przemyślenia i pooglądania:

Wierzba.
I dwie albo trzy krowy
Czekające na prom.

Shiki (1867-1902)

 

 

BTC weekly

Written by songmun

19 Sierpień 2016 at 18:46

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , ,

Metale, metale….

with 146 comments

Dziś postanowiłem się przyjrzeć co nieco metalom szlachetnym, do czego skłoniły mnie coraz częściej pojawiające się opinie, że oto zaczęliśmy tu nową hossę.

Część z pokazanych tu niżej cudzych wykresów już tu pokazywałem w komentarzach, ale warto je sobie przypomnieć. Inne są świeże.

Zacznijmy od wykresu, pożyczonego od Tom’a McClellana. Wykres przedstawia procentowe zmiany ilości fizycznego złota „w sejfach” operatora ETF’a na złoto, czyli GLD.

ETF ten jest lubianym przez drobnych inwestorów substytutem złota fizycznego, handlowanym obecnie na kilku giełdach w Ameryce i Azji, można go więc traktować jako pewnego rodzaju wskaźnik nastrojów tej grupy. Ostatnia data na wykresie to 5 lipca 2016:

GLDsejfy

Widać wyraźnie, że drobni inwestorzy obecnie kochają złoto i intensywnie nabywają długie pozycje w GLD, zmuszając operatora tego ETF’a (State Street Global Advisors) do zabezpieczania nabytych pozycji fizycznym złotem, trzymanym w „sejfach”. Miłość drobnych inwestorów do złota nie jest dobrym prognostykiem dla Byków na tym metalu na najbliższy czas.

Dwa kolejne wykresy, opublikowane przez @FibboSR, przedstawiają statystyki COT (Commitment of Traders, zaangażowanie traderów) na tle wykresów instrumentów bazowych. Oba wykresy ze stanem na początek lipca br.

Statystyki te to bilanse (ilość pozycji długich minus ilość pozycji krótkich) kontraktów futures na złoto i srebro, otwartych przez 3 grupy inwestorów:

– Commercials (inwestorzy „przemysłowi”, czyli np. górnictwo, jubilerzy ale także wielcy posiadacze fizycznego złota, zabezpieczający jego wartość w dolarze),

– Large Specs – wielcy spekulanci, zazwyczaj są to fundusze hedge i ostatnia grupa,

– Small Specs, mali spekulanci, zbyt mali, by spełniać kryteria CFTC odnośnie raportowania ilości otwartych pozycji (czyli tak naprawdę to, co zostaje po odjęciu od całości otwartych pozycji dwóch wcześniejszych grup).

Złoto:

GoldCOT

Srebro:

SilverCOT.jpg

Proszę zauważyć, że:

1. Na obu wykresach mamy bardzo wysokie zaangażowanie Large Specs po stronie długiej i Commercials po stronie krótkiej. Na srebrze zaangażowanie to jest największe od co najmniej 10 lat!! FibboSR twierdzi, że największe w historii statystyk COT, czego nie weryfikowałem.

2. FibboSR na powyższym wykresie złota zwraca słusznie uwagę, że lokalne rekordy towarzyszą często istotnym ekstremom cenowym złota. Nie jest to zależność ścisła i precyzyjna (choć czasem wskazująca ekstrema idealnie), ale dość dobrze oddająca ogólną sytuację.

Od siebie dodam, że wg ostatnich, dostępnych danych COT na dzień 8.07. 2016 obie grupy: Large Specs i Commercials jeszcze powiększyły swoje „przechyły” w kierunku długich i krótkich pozycji zarówno na złocie, jak i na srebrze.

Poniższy wykres hedgopia.com pokazuje to, o czym przed chwilą wspomniałem w odniesieniu do pozycji Large Specs na złocie na dzień 8.07.2016:

july-8-cot-report-gold-futures-trading-longs-shorts

Prosta analiza oscylatora RSI w układzie dziennym i tygodniowym sugeruje zbliżanie się jakiegoś maksimum o skali średnioterminowej.

Proszę zauważyć dywergencję na dziennym wykresie złota:

GolddailyRSI

i dotknięcie strefy wykupienia 70 pkt na wykresie tygodniowym:

GoldwklyRSI

W tym tygodniu i w połowie przyszłego mamy możliwość zrobienia się jednego ze squaringów Ganna na złocie:

Glodsquareout.png

pierwiastek kwadratowy z ceny złota z minimum z 3 grudnia 2015 roku (1046.64 USD/oz) to 32.352. Jeśli oczekiwany szczyt na złocie uformowałby się ściśle w okresie między 14 a 21 lipca, czyli dokładnie w 32 tygodniu od tego minimum, dostalibyśmy bardzo ładny squaring Ganna.

Dodam jeszcze tylko, że np. w dniach 19-20 lipca mamy 161 i 162 sesję od tego dna, a idealnie squaring zamknąłby się w sobotę, 16 lipca (to wtedy wypada 32.352 tygodnia od dna), czyli w praktyce 15 lub 18 lipca odpowiadałyby idealnemu squaringowi. W zasadzie nawet szczyt z 11 lipca można by od biedy podciągnąć pod ten squaring, ale tylko od biedy🙂

Jeśli złoto z jakichś powodów przetrwałoby ten potencjalny squaring i poszło dalej w górę, kolejne wyboje na trasie czekają w ostatnim tygodniu lipca, gdzie wypada dość istotny węzeł czasowy:

Goldspotcycles.jpg

Przypomnę tylko, że w tym terminie, 26-27.07 mamy lipcowe posiedzenie FED.

Scenariusz taki: w 32 tygodniu od grudniowego dna złoto robi szczyt a w ostatnim tygodniu lipca nieudanie go testuje, również mieściłby się dopuszczalnym układzie.

„Dobra, nie odkrywasz Ameryki z tym możliwym szczytem. To czuje wielu innych oprócz ciebie. Ale prawdziwe pytanie za 1 mln USD brzmi: czy to już hossa na metalach?” – chce zapewne zapytać niejeden Czytelnik.

Moją odpowiedź mógłbym zawrzeć w krótkim : Nie i na tym zakończyć, ale lubię takie teksty, gdzie autor uzasadnia swój punkt widzenia, dlatego jeszcze trochę się naprodukuję🙂

Uzasadnienie mojego punktu widzenia na metale zacznijmy od poniższego kwartalnego wykresu złota:

Goldquarterly

Mamy tu Widły Andrewsa zbudowane na bessie złota z lat 80-tych i 90-tych zeszłego stulecia i dnie z 1976 roku.

Dolna linia Wideł wyznaczała linię trendu hossy w latach 2001-2005. Jak na razie cały wzrost złota od grudnia 2015 nie wydaje się być niczym innym, jak tylko nawrotką do przebitej linii trendu z możliwością tzw. „Goodbye kiss” czyli pocałowania jej od spodu.

Poniżej powiększenie tego wykresu w układzie tygodniowym. Złoto jak na razie tkwi w kanale spadkowym i obecne wzrosty zdają się być jedynie próbą dotknięcia, lub przynajmniej zbliżenia do górnej linii kanału.

goldweekly

Bardzo podobny obraz przedstawia miesięczny wykres srebra – tu również chęć do pocałowania dawnej linii trendu od spodu jest widoczna.

silvermonthly.png

Czas wyjaśnić główne powody mojego długoterminowo pesymistycznego spojrzenia na metale szlachetne:

Powód pierwszy to:

Dolar i jego zachowanie

Zobaczmy 2 podobne miesięczne wykresy DXY – Dollar Index Future:

USDmonthly.png

i

USDmonthlyhagopian.png

Mamy tu układ, potwierdzający długoterminową hossę na USD. Wykres drugi pokazuje, jak ważna jest ta przełamana czerwona linia trendu – to jest po prostu tzw. linia Hagopiana, łącząca początek Wideł z początkiem jednego z ramion. Jej przebicie środowisko „Widlarzy” uważa za ostateczne potwierdzenie zmiany trendu, wyznaczanego przez Widły. Proszę zauważyć zachowanie DXY po przebiciu linii: Dollar index wszedł w trend boczny, ale jego kolejne minima bronione są dolnymi cieniami plus minus na linii Hagopiana, co podkreśla jej ważność. Mamy tu klasyczne „zawahanie inwestorów” po przełamaniu potężnego oporu. Takie zawahania tworzą się gdzieś około połowy trendu i często przybierają postać znanych dobrze z Analizy Technicznej formacji kontynuacji: flag, proporczyków czy prostokątów.

Cały dotychczasowy wzrost złota zawdzięczamy po prostu temu zawahaniu trendu na USD. Dopóki USD jest rezerwową walutą świata, złoto i inne metale szlachetne, ale też i pozostałe surowce będą „antydolarami” zachowując się przeciwnie do kierunku długoterminowego ruchu USD!

2.

Falowe oznaczenie dotychczasowych spadków.

Znalazłem na TT bardzo ładne falowe oznaczenie spadków złota, które mnie przekonuje. Oznaczenie wykonał Chalid dal Harbi z Arabii Saudyjskiej (swoją drogą zaskakuje mnie autentyczna, wielka popularność Fal Elliotta na Półwyspie Arabskim):

Goldalharbi

O ile oznaczenie wzrostów od grudnia 2015 jest tu dyskusyjne, choć ostatecznie mógłbym się z nim zgodzić, o tyle nie dostrzegam dużych błędów w oznaczeniu spadków. Sugestia z tego oznaczenia płynie jedna: obecne wzrosty metali to po prostu fala B w bessie, przebiegającej w układzie 5-3-5

5 fal w dół, 3 reaktywne w górę, kolejne 5 w dół.

Na bazie tego oznaczenia możemy dyskutować, czy wzrosty złota od grudnia 2015 to już cała fala B, czy też jak chce Autor wykresu zaledwie jej część (pierwsze 5 fal zygzaka). Ale korekcyjny charakter wzrostów z tego oznaczenia jest bezdyskusyjny, choć dotarcie nawet do okolic 1600 USD/oz (62% zniesienie spadków) w ramach zygzaka wg tego oznaczenia wyglądałoby całkiem prawdopodobnie. Oczywiście teraz pierwsze 5 fal zygzaka by się kończyło i wkrótce musielibyśmy zacząć fazę reaktywną w jego ramach.

3.

Czas trwania bessy na metalach.

Obecna bessa trwa jeszcze za krótko. Nie było też jeszcze potężnej fali bankructw producentów metali (firm górniczych) i olbrzymich ograniczeń produkcji u większości tych, którzy przetrwali, podobnej do tej z drugiej połowy lat 90-tych. Ceny nadal jeszcze w przypadku złota nie zeszły poniżej średnich światowych kosztów produkcji tak, jak wtedy.

Poniżej wrzucam 3 bardzo długoterminowe wykresy:

Złota

Goldqurterlylongterm.png

Srebra

silverquterly.png

i na koniec miedzi

Copper qurterly long.png

Warto zauważyć, jak długo trwają bessy na metalach: dekada to „krótka” bessa. Te dotychczasowe 5 lat to bardzo krótko! Dopiero ponad 20 lat rynku niedźwiedzia to naprawdę długi czas. Sądzę, że we wszystkich pokazanych wyżej przypadkach dna bessy powinny utworzyć się na wrysowanych tam długoterminowych liniach trendu.

Gdyby połączyć z powyższym wskazówkę znaną z Teorii Fal Elliotta, że bessy często kończą się w „obrębie fal 4 niższego rzędu, najczęściej w rejonie ich dna”, czyli przekładając na „nieeliottowski język” w pobliżu dna ostatniej, silnej fazy hossy (np. czerwona linia na kwartalnym wykresie srebra), to otrzymujemy sugestię dna bessy gdzieś w okolicach przełomu tej i następnej dekady.

Reasumując – to co mamy teraz na metalach, to reakcja na 5 letni spadek, możliwa tylko dlatego, że dolar jest w średnioterminowym trendzie bocznym. Możemy dyskutować, czy to już koniec reaktywnych wzrostów, czy też będzie jeszcze jeden ruch w górę w ramach zygzaka, tak, jak wynikałoby z oznaczeń Dal Harbi’ego. To powie nam prawdopodobnie forma spadków po utworzeniu się spodziewanego wkrótce szczytu na metalach + zachowanie USD w tym okresie. Ale po zakończeniu tego boczniaka i powrocie do wzrostów na USD spadki na metalach, i szerzej, na surowcach powrócą. No chyba, że Dolar Index Future połamie linię Hagopiana, spadając znowu pod nią :-)

I tak bym to widział.

PS. Wykresy tworzone w okresie 8-12 lipiec 2016

Taki dzień długi –
jeden za drugim mija
w przeszłość daleką…
Buson (ze zbioru Busonkushu, 1784)

Ciemne chmury na horyzoncie?

with 142 comments

Twitter jest bardzo fajnym narzędziem. Kiedyś, by dostać takie dane ekonomiczne, jak te, które prezentuję poniżej, musiałem się zdrowo naszukać po źródłach. Dziś, dzięki TT ważne informacje same do mnie przychodzą. Jedyny warunek: wiedzieć KOGO śledzić🙂

Zacznę od wykresu, który jest dla mnie wykresem miesiąca. I piszę to całkowicie poważnie. Czytelnicy jeszcze pamiętają, mam nadzieję, że w styczniu twierdziłem, że pod koniec tego roku USA będą zagrożone recesją. I oto dostałem do ręki chyba najpoważniejszy jak dotąd dowód takiego zagrożenia – poniższy wykres:

isi-tax-receipts

Wykres oryginalnie opracowany przez ISI Evercore, puściła w świat na TT Lis Ann Sonders, szefowa pionu strategii inwestycyjnych Charles Schwabb i wiceprezes tej instytucji.

Przedstawia on własne wyliczenia wpływów podatkowych na poziomie federalnym (tax survey) firmy Evercore (niebieska) i federalne wpływy od osób fizycznych (różowe). Dwie niebieskie pionowe linie na wykresie oznaczają momenty czasowe rozpoczęcia się ostatnich dwóch recesji w USA, czyli marzec 2001 i grudzień 2007.

Evercore obejmuje swoimi badaniami 16 najistotniejszych stanów USA, stanowiących 64% populacji tego kraju.

Wymowa jest prosta: spadek wpływów podatkowych badanych przez Evercore osiągnął już poziomy, przy których ostatnimi razy zaczynała się w USA recesja.

To nie znaczy, że w USA już na 100% mamy recesję (choć to całkiem możliwe), ale na pewno oznacza, że kraj ten ma do niej bardzo blisko i jeśli rozwój sytuacji w obszarze wpływów podatkowych będzie taki, jak dotąd, to państwo to w tym roku wejdzie jeśli nie w recesję, to z pewnością w istotne spowolnienie gospodarcze ze wzrostem PKB na poziomie zbliżonym do 0%

Mike Shedlock (Mish) pokopał z nieco innej strony w temacie, sprawdzając miesięczny raport Departamentu Skarbu „Monthly Treasury Statement” pod podobnym kątem – spadku wpływów. Oto 3 wykresy, które sporządził.

Wykres 1 – procentowa zmiana wpływów podatkowych rok do roku, mierzona za okres 8 miesięcy danego roku podatkowego, który zaczyna się w październiku. Na niebiesko – ogółem, na czerwono – podatki od korporacji:

Federalne podatki1

Wykres 2 – wpływy podatkowe od osób indywidualnych

federpodatki indywidual

Wykres 3 – wpływy podatkowe od korporacji.

federpodatki korporacje

Uwagi dodatkowe – wszystkie wykresy obejmują 8 miesięcy roku fiskalnego w USA (czyli okres październik kalendarzowego roku poprzedniego do maja następnego włącznie) aby możliwe było ich sensowne porównanie; lata 2012 i 2016 są latami przestępnymi, a w roku fiskalnym 2013 w USA była podwyżka podatków.

Widać, że na poziomie federalnym w USA mamy stagnację wpływów podatkowych od osób fizycznych i wyraźny spadek wpływów od korporacji.

Nikt nie płaci więcej podatków, niż musi, a często stara się płacić mniej, stąd obserwacja wpływów podatkowych daje dobre pojęcie o aktywności gospodarczej kraju. Teoretycznie istnieje możliwość, że firmy wpadły na jakiś nowy, nieznany dotąd sposób „optymalizacji” podatkowej i to stąd ten spadek wpływów, w praktyce jednak jest to wysoce wątpliwe w kraju takim jak USA i trzeba przyjąć, że spadek ten odzwierciedla po prostu spadek zysków korporacji.

Z jednego powodu podejrzewam, że recesji mimo wszystko w USA (jeszcze?) nie mamy – średnioterminowe wzrosty amerykańskiego rynku akcji od lutego tego roku.

Rynek akcji w USA jest dobrym wskaźnikiem sytuacji gospodarczej i dopóki rośnie w układzie średnioterminowym, testując szczyty (przynajmniej SPX tak robi), recesji raczej nie ma. Ale może być ona blisko, przypomnę, że ostatnim razem szczyty indeksów w USA wypadły w październiku 2007 r., a już w grudniu 2007 zaczęła się tam wg NBER recesja. Oczywiście takie dokładne ustalenia początku recesji możliwe są jedynie post factum.

Faktem jest, że jedynie S&P500 atakował ostatnio rejony zeszłorocznych szczytów, a szersze indeksy (NYSE Composite czy Wilshire 5000) mają spory dystans do swych zeszłorocznych ekstremów.

Również indeksom technologicznym daleko do testów ich zeszłorocznych szczytów, analogicznie indeks małych spółek, Russell 2000. Jedynie bardzo wąski DJIA zbliżył się na tyle, by móc jego zachowanie nazwać testem szczytu.

W zdrowej hossie w USA indeksy technologiczne, wspomagane przez Russell 2000 „prowadzą” rynek w górę, coś więc z tym rynkiem jest „nie tak”, ale wzrosty to wzrosty i kwestionowanie faktów nie ma sensu.

Obawiam się jednak, że w minionym tygodniu wzrosty te zakończyły się także i w USA, i rynek ten dołączy do Europy. W Europie 377 tydzień od dna z marca 2009 dał nam szczyt korekcyjnego odbicia, znoszącego około 78,6% kwietniowo – majowego spadku. Rynek w USA pociągnąłby więc tydzień dłużej, by uzyskać szczyt w 55 tygodniu od historycznego szczytu wszech czasów z maja 2015 r:

SPXwkly

Dobra. A co to wszystko oznacza dla rynków?

Znowu muszę wrócić do tego, co twierdzę tu od jakiegoś już czasu. W Europie nic się dla mnie nie zmieniło i „francuski trójkąt” jest podstawą mojego myślenia od prawie roku:

https://naturabramy.wordpress.com/2015/08/27/francuski-trojkat/

Co zaś się tyczy indeksu SPX widzę to tak:

1. Wariant optymistyczny – weszliśmy w USA (indeks S&P500) w trend boczny, który będzie się utrzymywać powyżej szczytów z lat 2000 i 2007 (przypomnę – strefa 1550-1575 pkt)

2. Wariant pesymistyczny – S&P500 nie jest aż tak mocny jak się wydaje i spadnie poniżej granicy szczytów z 2000 i 2007.

Na razie bardziej skłaniam się ku wariantowi pierwszemu. Test (czasem wielokrotny!) od góry siły przełamanego wcześniej megaoporu, który staje się wsparciem, jest typowym zachowaniem rynków w czasie hossy. Wariant optymistyczny znaczyłby więc, że wielka fala hossy, zaczęta w 2009 r. nadal się nie skończyła, przynajmniej w USA.

W ramach wariantu optymistycznego w nieco krótszej perspektywie możemy mieć 2 schematy rozwoju sytuacji:

1. Znowu spadamy do rejonu 1800 pkt i będziemy się tak kołysać między 2130 a 1800 jeszcze jakiś czas, nim ostatecznie kiedyś dojdzie do wybicia górą z tej strefy.

2. Tym razem poziom 1800 nie wytrzyma i SPX poleci niżej. Tu byłoby to po prostu coś, co falowcy nazywają korektą płaską 3-3-5, a obecny szczyt (jeśli to jest szczyt) byłby po prostu końcem fali B, a teraz zaczynalibyśmy falę C takiego układu. Drugim częstotliwościowo układem po równości fal A i C jest fala C jako 1.618 fali A, co wypadałoby akurat trochę ponad 1600 pkt i ładnie komponowałoby się z moją koncepcją testu rejonu szczytów z 2000 i 2007🙂

Schematycznie pokazuję to poniżej

SPXwkly335

A co wybierze rynek zobaczymy już wkrótce.

Nad moimi nogami
Wyciągniętymi wygodnie
Kłębiące się chmury.

Issa (1763-1827)

Written by songmun

13 Czerwiec 2016 at 11:25

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , ,

Moody(s) Blues

with 48 comments

Czas na wpis po dłuższej przerwie.

Takie stare pryki jak ja pamiętają jeszcze dobrze angielski zespół „Moody Blues”, skojarzenia były nieuniknione i stąd tytuł wpisu. Kto chce, może sobie posłuchać

„Nights in white satin”

 

czy „The Voice”

Ale ja dziś jednak nie o tym. Będzie o polskich obligacjach, ściślej rentowności 10 latek, PLN i 2 słowa o rynku akcji. To pora zacząć właściwą treść.

Truizmem jest stwierdzenie, że po 13 maja dzięki agencji Moody’s mamy „z dużej chmury mały deszcz”. Jedni się rozczarowali inni odetchnęli. Politykę tu pominę, inni piszą o tym na pewno lepiej ode mnie.

Zarówno obligacje jak i PLN „przeczuwały” taki obrót sprawy, robiąc odpowiednio szczyty rentowności i słabości złotego, połączone z formowanie się dywergencji jeszcze w poprzednim tygodniu. Oba instrumenty bardzo dobrze ze sobą ostatnio korelują, co pokazuje kto przede wszystkim stoi za ruchami walut, jakie od zeszłego roku obserwujemy – agresywniejszy kapitał portfelowy :

Rentowność polskich obligacji 10-letnich

10ybondsRSI

Kurs Euro:

eurplnRSI

Podejrzewam, że nadal jakiś czas tak będzie, więc aby sobie ułatwić proces interpretacji, można będzie korzystać z obu tych instrumentów.

To, ze coś istotnego się szykuje sygnalizowały już cykle czasowe:

eurpln wkly

377 tydzień od szczytu z 2009 roku + 55 od zeszłorocznego dna mówiły (55 i 377 to liczby Fibonacciego), że coś ciekawego powinno się stać.

Patrząc na powyżej zamieszczone wykresy z oscylatorem RSI nie ryzykowało się sporo, oczekując umocnienia PLN i spadku rentowności polskich obligacji rządowych w minionym tygodniu, co się dokładnie sprawdziło.

Dobrze, a co dalej?

Zacznijmy od wykresu rentowności polskich 10-latek. Proszę zauważyć, jak pięknie ruchy cen współpracują z takimi oto Widłami Andrewsa:

10Ybondsandrews

Teoria opracowana przez Andrewsa mówi, ze teraz w 80% przypadków powinno dojść do ponownego testu mediany (środkowej linii Wideł), a jeśli nie dojdzie (kurs zrobi dno wyraźnie wyżej), rośnie prawdopodobieństwo, że następnym ruchem będzie wyjście górą z Wideł i wybicia z układu. Zanim powiem, dlaczego podejrzewam, że raczej grany będzie ten właśnie scenariusz mniejszościowych 20%, proszę zerknąć na 2 układy Wideł Andrewsa na EUR/PLN w układzie tygodniowym:

eurplnwklyandrews

Mamy tu 2 różne zestawy Wideł, od jakiegoś czasu „prowadzących” kurs EUR/PLN. Czerwone Widły to prawie to samo, co na obligacjach, choć gorzej kurs się do nich ustawia, a zielone z grubsza dają prowadzenie wzrostom Euro, zaczętym w zeszłym roku. Oczekiwałbym tu zejścia lekko poniżej zielonej mediany, gdzieś pomiędzy 4,24 a 4,30.

Pierwszy powód, dla którego oczekuję, że umocnienie obligacji i PLN, zaczęte w zeszłym tygodniu, to jedynie kilkutygodniowa korekta, dobrze wyjaśnia poniższy wykres rentowności 10 letnich obligacji w układzie tygodniowym:

PL10Ybondschannel

Widać wyraźnie, ze od okresu 2005-08 mamy wyraźne umacnianie się polskich obligacji (spadek rentowności = wzrost ceny), mieszczące się w szerokim kanale (zewnętrzne linie). Ten średnioterminowy wzrost rentowności, IMO korekcyjny, zaczęty dnem z początku zeszłego roku powinien zaowocować co najmniej dotknięciem górnej linii kanału, dzisiaj w rejonie 3,9%. Powinno więc dojść do wyjścia rentowności ponad poziomy zeszłorocznych i tegorocznych szczytów.

Per analogiam można by więc podobnego wyjścia ponad szczyty oczekiwać od silnie skorelowanego z wykresem rentowności 10-latek kursu EUR/PLN.

Gdyby założyć, że ruch od 1,8% do 3,4% na rentowności i wzrost EUR/PLN od 3,95 do 4,52 to pierwszy 5-falowy ruch w ramach zygzaka, to na bazie najczęstszej statystycznie równości fal A i C w zygzaku można by oczekiwać odpowiednio szczytu rentowności w okolicy 4,20% a szczytu EUR/PLN w rejonie 4,77.

Oczywiście to tylko orientacyjna symulacja, którą rynek wcale się przejąć nie musi, ale pokazująca skalę tego z czym możemy mieć do czynienia.

A oto inny wykres, tym razem bardzo długoterminowy, bo miesięczny wykres CHF/PLN:

chfpln andrews

i jego powiększenie

chfpln powiększ

Znowu mamy dotknięcie dolnej linii czerwonych Wideł. Poprzednim razem po paru miesiącach lekkiego parcia w górę dostaliśmy ostry strzał w górę po zdjęciu pega 1,2 z EUR/CHF

Co istotne, dotknięcie to ma kształt świecowej formacji przenikania (piercing line), która ostatnim razem pojawiła się ( i jak zadziałała!) na początku wzrostów z 2008 r. Pojawienie się formacji świecowych na wykresach miesięcznych to rzadkość i tym bardziej powinno się je zauważać.

O ile na tę chwilę uważam, że szczyt CHF ze stycznia 2015 prędko nie zostanie pobity, o tyle brak mi od strony technicznej testu tego długiego górnego cienia tamtego szczytu. Taki test w postaci dojścia do strefy 4,50-4,67 (50-62% zniesienie spadków od szczytu wszech czasów) byłby ze wszech miar usprawiedliwiony i dobrze by się komponował z ruchem EUR/PLN w okolice 4,80.

Na koniec 2 słowa o rynku akcji

Zdaje się, że faza risk-on, zaczęta w lutym 2016 nam się kwietniowym szczytem S&P500 skończyła, i zaczęliśmy risk-off, który powinien sprowadzić indeks ponownie w okolice dna z lutego, jeśli nie niżej.

SPXdailyandrews

Proszę zauważyć, jak ładnie wyznacza kolejne lokalne szczyty górna linia Wideł, zawieszonych na szczytach z listopada 2015 i kwietnia 2016. To już 2 dotknięcia linii. Do 3 razy sztuka i potem powinniśmy zobaczyć przyspieszenie w dół. Myślę, że ten 3 raz zobaczymy w postaci odbicia w tym tygodniu chyba jego pierwszej połowie, w ramach desperackiej próby obrony przez RGR-em ze strony Byków. Przyspieszenie spadków pasowałoby mi na okres 23-27 maj, kiedy akurat mamy 377 tydzień od dna z marca 2009 roku.

Gdyby założyć, że spadki w tej fali zakończą się z zejściem SPX na poziom lutowego dna i równocześnie z dotknięciem mediany (środkowej) Wideł, to moment ten przypadałby na II połowę lipca. Brzmi dość rozsądnie czasowo, choć oczywiście to tylko taka sobie symulacja, mająca bardziej uświadomić prawdopodobną skalę czasową ruchu, niż służyć jako tego ruchu przewodnik.

To tyle po przerwie ode mnie.

Kukułka kuka
Dla mnie, dla góry,
Na zmianę.
Issa

Written by songmun

15 Maj 2016 at 22:53

Komunikat

with 122 comments

Szanowni Czytelnicy!

Z przykrością informuję, że Wasze oczekiwanie na kolejny mój wpis z konieczności się przedłuży. Właśnie wróciłem z izby przyjęć ze szpitala z unieruchomionymi palcami prawej ręki- złamania palców. O ile lewą ręką jako tako potrafię pisać na klawiaturze, to niestety tylko krótkie teksty. Kolejny wpis jest dla mnie w obecnym stanie zbyt dużym wyczynem.

Musicie się więc uzbroić w cierpliwość. Do czasu odzyskania pełnej sprawności w obu dłoniach będę obecny jedynie na twitterze – adres @SongMun67. Na krótkie twitterowe analizy jeszcze mnie stać🙂

Jeszcze raz przepraszam, i proszę o cierpliwość

SM

Written by songmun

5 Marzec 2016 at 15:10

Napisane w Uncategorized

Panie Gann, pomóż pan!

with 25 comments

Wiem, miało być o PLN. Ten temat nie ucieknie, a wpis rodzi się; w bólach, fakt, ale jest postęp. Jest za to inny temat nie cierpiący zwłoki, bo dość szybko się zdezaktualizuje. Oczywiście rynek akcji.

Myślę, że po ostatnich pokazach mocy w wykonaniu Niedźwiedzi mało pozostało niepoprawnych Byków. Zresztą moje myślenie niewiele ma tu do rzeczy, tegotygodniowy wskaźnik sentymentu AAII nie pozostawia złudzeń: 19,2% Byków (zmiana od zeszłego tygodnia: -8,3%) i 48,7% (+14,0%) Niedźwiedzi w USA.

AAIIcyfry

W nieco szerszej skali: żółty – Byki, niebieski – Neutralni, zielony – Niedźwiedzie

AAII obrazek

W jeszcze większej skali sytuację pokazuje poniższy wykres, pozyskany od Tom’a McClellan’a (bez ostatniego, najświeższego odczytu). Procent Niedźwiedzi, skala odwrócona dla łatwiejszego porównania z indeksem S&P500 (SPX):

McClellanbears

W Europie, dużo mocniej bitej przez Niedźwiedzie ostatnimi czasy, głównie za sprawą zachodnioeuropejskich banków, które zdaje się tym razem są owym „durniem, który coś głupiego zrobił z łatwymi pieniędzmi”, Niedźwiedzi mamy zapewne jeszcze więcej, a Byk to gatunek na wymarciu. Nie czas więc pomyśleć kontrariańsko? Najwyższy! I o tym właśnie ten wpis…

A co do cytatu w poprzednim zdaniu: Anatole Kaletsky twierdził, że swego czasu rozmawiał z nie wymienionym z nazwiska gubernatorem FED i ten miał mu powiedzieć coś takiego: „W każdym cyklu luźnej polityki pieniężnej zawsze znajdzie się co najmniej jeden dureń, który musi zrobić coś głupiego z łatwymi pieniędzmi, które dostarczamy i potem, gdy warunki się zmienią, trzeba go ratować”.

Można by jeszcze długo brnąć w dygresje, ale czas wrócić do tematu.

Zacznijmy od DAX’a. Ostatnio bezlitośnie bity przez Niedźwiedzie, wylądował niemal dokładnie na linii trendu, ciągniętej od dna z 2009 r przez ważne dno z jesieni 2011. Przy okazji jest to poziom zbliżony do dna z października zeszłego roku:

DAXtrendline

klasyczna technika podpowiadałaby, że szanse na dno i znaczniejsze odbicie są dość spore, tym bardziej, że 14 dniowy RSI już po raz 3 w przeciągu ostatnich 30 dni znalazł się poniżej linii 30 punktów. Tego akurat nie będę pokazywać na wykresie. Czytelnik chcący sprawdzić ten fakt, proszony jest o potraktowanie tego jako zadania domowego🙂 Jest już w sieci co najmniej kilka portali, oferujących możliwość samodzielnego stworzenia własnego wykresu z najpopularniejszymi oscylatorami.

Skoro w tytule wezwaliśmy na pomoc pana Williama Delberta G. to pozwólmy mu powiedzieć, co sądzi on o obecnej sytuacji DAX’a. Ten wykres zamieściłem pierwotnie na twitterze, tu go tylko powtórzę:

DAXSq9

11.02.2016 Dax zrobił swe minimum na poziomie 9 pełnych obrotów czyli 3240 stopni Spirali Ganna (lub Square of Nine, jeśli ktoś taką nazwę woli), licząc od szczytu DAX z kwietnia 2015.Ściślej rzecz ujmując: 3247 stopni, ale te 7 stopni to jest raptem kilka punktów na indeksie.

A więc Mr Gann również mówi, że to interesujące miejsce….

A co z czasem? Tu znowu pójdę po linii najmniejszego oporu i ponownie wykorzystam wykres, zamieszczony pierwotnie na twitterze 11 lutego, ze stanem rynku na zamknięcie sesji z 10 lutego. Ale skoro jest wciąż aktualny, to dlaczego miałbym tego nie robić? Tym razem to amerykański Nasdaq 100, wybrany przeze mnie dlatego, że układ cykli tygodniowych, wskazujących na ważność minionego tygodnia, jest na nim najlepiej widoczny:

ndxwkly.jpg

dla nie rozumiejących po angielsku:

29 – liczba z ciągu Lucasa; 233 i 377 – liczby z ciągu Fibonacci’ego; 62, 79, 147, 424 – pochodne od różnych współczynników Fibonacci’ego, ich potęg i pierwiastków kwadratowych (0.618, 0.786, 0.146, 4.236); 361, pochodna od 3.618 czyli iloczynu 2.618 x 1.382, oraz 432 – wielokrotność 144, bardzo lubiana przez Gann’a

Zwłaszcza 377 tydzień, liczony od dna NDX z 2008 roku, wydaje się być tu naprawdę istotnym powodem do utworzenia jakiegoś punktu zwrotnego.

Skoro już jesteśmy przy czasie i indeksach w USA także indeks S&P 500 pokazuje coś istotnego czasowo.

Jeśli weźmiemy moment uformowania się szczytu tego indeksu z dnia 20 lipca 2015 r ( przed zamknięciem) i moment formowania się dna z 11 lutego 2016, dostajemy dokładnie 205.8 dni. Jeśli ktoś nie kojarzy, co to za liczba, niech przesunie punkt dziesiętny o 2 miejsca w lewo (uzyskując 2.058) a następnie podniesie tę liczbę do kwadratu. W wyniku tych operacji powinien dostać 4.236 czyli sześcian z 1.618 Fibonacci’ego.

Wróćmy ponownie do Mr Gann’a, bo ma on także coś ciekawego do powiedzenia w sprawie SPX:

SP500sq9

Dna z 20.01 i 11.02.2016 r. formowały się niemal dokładnie na poziomie 618 stopni (pochodna od 0.618) obrotu Spirali Ganna, licząc od listopadowego szczytu indeksu. Właściwie mamy tu jeszcze ciekawszą sytuację – dno z 20.01 utworzyło się dokładnie na poziomie 618 stopni obrotu, a dno z 11.02 jest nieudanym zejściem poniżej tamtego dna

Na koniec zostawiłem sobie wisienkę na tort. To znowu Mr Gann, z jednym ze swych najważniejszych narzędzi: squaringiem cenowo – czasowym (price-time squaring) dla SPX.

Weźmy szczyt z 20 lipca’15 czyli 1832.81 pkt i dno intraday z 11 lutego ’16 czyli 1810.11 pkt.

Różnica – 322.7 pkt. Kto oblatany w „świętych matematycznych ciągach”🙂 od razu zauważy, że 322 to liczba z ciągu Lucas’a, bliźniaczego do ciągu Fibonacci’ego.

Idźmy dalej. Od szczytu z 20 lipca do dna z 11 lutego upłynęło 143 sesje (prawie 144 Fibonacci’ego i Gann’a).

SPXpricetime

Podzielmy teraz obie wartości:

322.7 : 143 = 2.2566 a więc ~2.236 czyli pierwiastek kwadratowy z 5.

Gdybyśmy wzięli idealne wartości czyli 322 i 144 otrzymamy dokładnie taką wartość

322 : 144 = 2.236

A więc każda sesja od momentu uformowania się szczytu w dniu 20 lipca zeszłego roku obniżała indeks S&P500 o średnio pierwiastek z 5 punktów. To dość istotny squaring, gdyż pierwiastek z 5 jest w ścisłej matematycznej zależności ze współczynnikami Fibonacci’ego. Dla zainteresowanych – zależności te można znaleźć na Wikipedii w opisie matematycznego obliczania współczynnika Fibonacci’ego.

Co prawda nie jest to najsilniejszy squaring Gann’a czyli tzw. 1 : 1 (ten powstałby np. przy spadku o 322 punkty w czasie 322 dni kalendarzowych lub sesji), nie jest też matematycznie idealny, jest jednak na tyle silny, by brać go jako kolejny istotny czynnik, sugerujący możliwość uformowania się średnioterminowego dna w dniu 11 lutego.

Ostatnim, wcale nie najmniej istotnym czynnikiem, o którym wspomnę jest fakt, że bardzo często średnioterminowe ekstrema „lubią” się tworzyć przed dniami wolnymi od handlu lub z poważnie ograniczonym handlem na rynkach. 15 lutego w USA obchodzone są urodziny George’a Washington’a; to właśnie jeden z takich dni.

Mamy więc wiele różnego kalibru przesłanek co do tego, że 11.02.2016 rynki zrobiły istotne dno. Oczywiście wszystko to należy rozpatrywać w kategorii wysokiego prawdopodobieństwa, a nie absolutnej pewności i odpowiednio do tego ustawiać strategie handlowe. Sugerowałbym zachowanie ostrożności z ewentualnym przechodzeniem na byczą stronę już teraz – to zabawa przeciw trendowi, a to zawsze znacznie większe ryzyko od płynięcia z trendem. Niech rynek ruchami cen wpierw dodatkowo potwierdzi ważność wniosków z tej analizy i wytworzy dogodne miejsca do wejścia w długie pozycje. Wchodząc już teraz najprawdopodobniej będziemy mieć do czynienia z „szarpanym” rynkiem, który co prawda nie przełamuje minimum z 11.02, ale testuje je intensywnymi zejściami w dół, według zasady 3 kroczki w górę, dwa kroczki w dół.

Poza tym nawet najsilniejszy z przedstawionych tu argument, squaring cenowo – czasowy, nie jest betonową zaporą, zatrzymującą każdy ruch i w przypadku przełamania w najbliższych dniach dna z 11 lutego dostaniemy silny sygnał tego, że rynek chce iść ostro, długo i głęboko znacznie niżej od obecnych poziomów.

Przypomnę tylko, że z takim przypadkiem mieliśmy do czynienia ponad 2,5 roku temu na złocie – „wszystko” przemawiało za obroną wsparcia, na którym pojawił się squaring, a ono pękło jak zapałka:

https://naturabramy.wordpress.com/2013/06/27/negatywna-odpowiedz-to-tez-odpowiedz/

Wystarczy zerknąć gdzie złoto było wtedy (26 czerwca 2013) i gdzie jest dziś, by zrozumieć, jak istotnym sygnałem było ówczesne połamanie squaringu 1: 1 i to pomimo olbrzymiego wyprzedania rynku złota, silniejszego od tego, z którym mamy obecnie do czynienia na rynkach akcji.

No dobrze, a co dalej, zakładając, że squaring się obroni? Sądzę, ze mamy przed sobą jakieś 3 – 5 tygodni korekcyjnych wzrostów, których głównym zadaniem będzie zlikwidowanie silnego technicznego wyprzedania rynków akcji i rozmycie zbyt niedźwiedzich nastrojów, tak by spora część obecnie niedźwiedzio nastawionych do rynku, znowu przeszła na byczą stronę, co pozwoli trendowi spadkowemu ponownie „żywić się” różnicą zdań między inwestorami. Mówiąc prościej – powinnismy teraz mieć istotne, średnioterminowe odbicie w ramach bessy.

Zauważmy, że spadki od listopada 2015 do 11 lutego dla indeksu SPX trwały 68 sesji. 23,6% z tej wartości to 16 sesji, a 38,2% to 26 sesji czyli plus minus nasze 3-5 tygodni.

Proszę też spojrzeć jeszcze raz na wykres tygodniowych cykli czasowych na Nasdaq 100 i zauważyć, że jeśli do minionego tygodnia dodalibyśmy 5 tygodni, to na ten moment w przyszłości dostaniemy 382 tygodnie (pochodna od 0.382) od dna z listopada 2008 tego indeksu i 34 tygodnie (liczba Fibonacci’ego) od jego szczytu z lipca 2015. Jak tak lepiej poszperać w kalendarzu, to okazuje się, że niemal dokładnie wtedy wypadnie „Giełdowy Nowy Rok Gann’a” (Gann Master Timing Seasonal Point) czyli Równonoc Wiosenna, jeden z najważniejszych dla Gann’a okresów, kiedy wyjątkowo bacznie obserwował on rynki w oczekiwaniu możliwych punktów zwrotnych..

Z ciekawszych wydarzeń – na mniej więcej ten moment przypada (jakżeby inaczej?🙂 )marcowe posiedzenie FED (15-16), połączone z ogłoszeniem przewidywań stanu gospodarki przez panią Yellen. Granie pod „zmianę nastawienia FED”, do którego nie dojdzie, lub dojdzie w zbyt małym stopniu byłoby bardzo sensownym psychologicznym „napędem” takiego odbicia.

W dłuższym terminie nie widzę powodu do zmiany mojego niedźwiedziego nastawienia, a mój „przewodnik”, któremu pozwalam się prowadzić od sierpnia 2015, czyli trójkąt na indeksie CAC40:

https://naturabramy.wordpress.com/2015/08/27/francuski-trojkat/

jak do tej pory spisuje się znakomicie. Zmieniać konie na środku brodu rzeki?🙂

P.S. Jako dodatek, wrzucam tu tygodniowy wykres EUR/PLN. To, co się stało w tym roku na tej parze, wygląda na typowe wybicie z kilkuletniego trendu bocznego, po którym rynek wszedł w korekcyjne cofnięcie nad połamaną linią oporu (różowa elipsa). Zachowanie tej pary w czasie nadchodzącej korekty spadków na rynkach akcji, zazwyczaj wiążącej się z generalną poprawą nastrojów w kierunku instrumentów „risk on”, powie nam więcej o jakości tego wybicia. Obrona górnej czerwonej linii, zgodnie z zasadą zmiany biegunów (przełamany opór staje się wsparciem) będzie sygnałem dużego parcia na osłabienie PLN. Ewentualne jej połamanie nie musi zaraz oznaczać, że tego parcia nie ma, ale będzie wskazywać na jego znacznie mniejszą siłę

eurpln wkly

Szerzej o tym w kolejnych wpisach, na razie warto to bacznie obserwować. Na dziś to tyle.

W tej okolicy
wszystko, co wzrok obejmie
takie jest chłodne
Basho (z dziennika Oinikki, 1688)

 

Written by songmun

13 Luty 2016 at 20:27

Z Nowym Rokiem cz.I: FED i nastroje

with 55 comments

Wreszcie ponownie w domu i na własnym komputerze, a nie na pożyczanych, z klawiaturą qwertz i wszystkimi tymi umlautami:-)

To zacznijmy, bo czas nagli.

Pierwotnie miał być to jeden, bardzo długi wpis, który tworzę już od poniedziałku. Dziś jednak zdecydowałem, że podzielę go na dwie części. Część pierwszą, bardziej makroekonomiczną i „nastrojową” niż typowo rynkowo – wykresową puszczam już teraz, a część drugą właśnie piszę z zamiarem jej w miarę szybkiego opublikowania.

Zdecydowałem się zacząć nietypowo, od poniższego wykresu, bo to właściwie ustawia wszystko. Jeśli ktoś miał wątpliwości, dlaczego rynki akcji spadają, a surowce nie mogą się poważniej odbić, po obejrzeniu poniższego wykresu powinien się takowych pozbyć:

chart 1

FEDrevrepo

Wykres pożyczyłem od Ioan Smith, na twitter ‚ze pod adresem @moved_average.

Na tle indeksu S&P500 mamy tu przedstawione ruchy bazy monetarnej USD (biała linia, lewa skala, w legendzie oznaczona jako ARDIMONY Index). Wykres jest świeży, to dzisiejsza aktualizacja poprzedniego, sprzed tygodnia

Tych którzy rozumieją ten wykres bez moich dodatkowych słów przepraszam za to, co napiszę poniżej. Ale muszę brać pod uwagę i to, że część Czytelników nie musi wiedzieć, o co w tym chodzi i to specjalnie dla nich poniższe, mocno uproszczone wyjaśnienia.

FED rozpoczął poważniejsze zdejmowanie pieniądza z rynku (i to jak widać intensywne) poprzez operacje odwróconego repo (reversed repo), więc wszyscy ci, którzy dotąd byli mocno zaangażowani w kupowanie jakiekolwiek aktywów za pożyczane dolary z dużą dźwignią, muszą zgromadzić więcej gotówki i zacząć oddawać kredyty, co oznacza, że trzeba zmniejszyć zakupy i sprzedawać to, co najbardziej płynne i łatwe do sprzedania.

O ile reversed repo są operacjami krótkoterminowymi, nic nie stoi na przeszkodzie, by sam proces wielokrotnie powtarzać, czyniąc z niego operację średnioterminową, co jak pokazuje wykres 1, ma właśnie miejsce.

Czy w tej sytuacji ktokolwiek jeszcze dziwi się, że podaż jak dotąd sprawnie zasypuje każdy pojawiający się popyt na większości najpłynniejszych instrumentów, zaliczanych do kategorii „risk on”?

Drugi wykres, który chcę tu przedstawić, choć znacznie mniej oczywisty od pierwszego, uważam za równie doniosły, jeśli nie wręcz donioślejszy w swych długofalowych następstwach. Nie od razu zrozumiałem jego ważność. Dopiero kolejne spojrzenie, dużo uważniejsze, uświadomiło mi jego niesamowitą istotność.

To znowu wykres z twittera, tym razem źródło to Aurelija Augulyte (@auaurelija), łotewska ekonomistka ze skandynawskiego banku Nordea:

chart 2

aurelija.png large

Cóż to takiego? Na tle pomarańczowej linii – notowanego na CBOE indeksu zmienności VIX dla S&P500 w wersji gotówkowej mamy przedstawione linią białą (zapewne przy użyciu statystyk dostępnych w wyszukiwarkach) ilość pojawiających się różnych dokumentów czy wpisów dotyczących recesji.

Wykres jest długookresowy. Autorka, zamieszczając wykres, niestety obcięła jego skalę czasową. Po obejrzeniu jakiegokolwiek wykresu VIX nie jest trudno ustalić, że obejmuje on mniej więcej ostatnie dziesięciolecie, czyli lata 2006 – 2016 (oczywiście początek). Wykres został upubliczniony 11.01.2016 r.

Przypomnę ABC interpretacji VIX: generalnie indeks VIX rośnie, gdy oczekiwane są spadki S&P500 (SPX), a spada, gdy mamy oczekiwanie stałych i stabilnych wzrostów, stąd też VIX często nazywany jest „indeksem strachu”. Nietrudno zauważyć, że VIX osiągnął maksymalne wartości we wrześniu 2008 (na tym wykresie ok. 80, wg moich danych chwilowo było to nawet 89 punktów), co jest do dziś absolutnym rekordem w historii notowania tego instrumentu. Z jakich powodów, chyba nie trzeba przypominać?

Porównując obie linie ze sobą już na pierwszy rzut oka widać, że ilość dokumentów ze słowem „recesja”, pojawiających się w sieci, dość dobrze koreluje z zachowaniem wykresu VIX, co chyba niespecjalnie dziwi, zważywszy, że SPX jest uważany za bardzo dobry wskaźnik wyprzedzający stanu gospodarki i praktycznie każde większe spadki indeksu, tu obrazowane przez ruch w górę VIX, rodzą w wielu głowach pytanie: czy grozi nam recesja (w USA oczywiście)?

I teraz to, co decyduje o jego olbrzymiej istotności – przy porównywaniu dwóch różnych wykresów skorelowanych ze sobą, zawsze najciekawsze są te miejsca, gdzie owa korelacja chwilowo zanika. I z takim właśnie zanikiem korelacji mamy do czynienia na przełomie 2015 i 2016 roku. Ewidentnie VIX zaczął wzrosty, oczywiście wywołane tym, co widzieliśmy w pierwszych dniach stycznia tego roku na amerykańskich, i nie tylko, indeksach giełdowych. Tymczasem ilość dokumentów ze słowem „recesja” istotnie spadła do najmniejszej od początku hossy z 2009, ba od marca – kwietnia 2007 roku. Wyjątkowo liczna grupa ekonomistów nie spodziewa się recesji w USA!

Zacznę od interpretacji samej autorki wykresu. W oryginale brzmiała ona tak:

„my favorite recession chart says „sell vol” #VIX

Tłumacząc z twitterowego i ekonomicznego slangu, Aurelija mówi tu: „Mój ulubiony wykres dotyczący recesji pokazuje „sprzedaj zmienność” (czyli zajmij pozycję krótką na kontraktach futures na VIX, handlowanych na chicagowskiej CBOE). W domyśle: bo wartość VIX będzie spadać, czyli indeks SPX wróci do hossy w ślad za spadającym do rekordowo niskich wartości wskaźnikiem ilości dokumentów ze słowem „recesja”.

Z faktu występowania korelacji dwóch różnych zjawisk można niemal zawsze wyciągnąć 2 przeciwstawne wnioski co do przyczyny i skutku, wzajemnie sprzeczne, z których tylko jeden może być prawdziwy. Przykład?

Koguty zazwyczaj pieją po raz pierwszy tuż przed wschodem Słońca. Korelacja wschodu Słońca i piania koguta jest więc faktem. Z tego faktu możemy wyciągnąć dwa sprzeczne wnioski:

1. Kogut wyczuwa, że zbliża się wschód Słońca, więc pieje. Słońce jest przyczyną – pianie skutkiem.

2. Pianie koguta powoduje, że Słońce w końcu wschodzi🙂

Osobiście podejrzewam, że większość kogutów to zwolennicy tej drugiej opcji🙂.

Identycznie widzę interpretację A. Augulyte, która dla mnie podąża tu śladem koguta z opcji 2:-).

Zastanówmy się przez chwilę: kto przede wszystkim publikuje w internecie jakiekolwiek dokumenty (wpisy blogowe, artykuły naukowe itp) ze słowem „recesja”? Zawodowi ekonomiści plus różnego rodzaju pół i „ćwierć – zawodowcy” a także zupełni amatorzy pasjonaci, jak m.in. niżej podpisany. Czy ta grupa (jako całość, a nie jej pojedynczy przedstawiciele!) może się pochwalić jakimiś znaczącymi sukcesami w prognozowaniu czy to rynków niedźwiedzia czy to recesji? Pytanie retoryczne, zważywszy na dobrze znany przechył ekonomistów, zwłaszcza tych zawodowych, na optymistyczną stronę widzenia świata. Pani Aurelija po prostu pokłada nadmierną wiarę w zdolności i umiejętności prognozowania swojej grupy zawodowej.

Moja interpretacja jest dokładnie odwrotna w stosunku do tej, przedstawionej przez panią Aureliję. Rynek (tu akurat obrazowany przez VIX) sygnalizuje już wzrost zmienności, czego jeszcze „nie dostrzegają” piszący o recesji, ale wkrótce „dostrzegą” i wskaźnik ten podąży za rosnącym VIX.

Historia wielokrotnie dowiodła, że rynek bez porównania lepiej od ekonomistów radził sobie z prognozowaniem pogorszenia przyszłej sytuacji gospodarczej i o ile nie każdy większy spadek rynku akcji jest zapowiedzią recesji, to na pewno każda recesja była odpowiednio wcześnie poprzedzona przez wyraźny spadek rynku akcji.

Kolejne pytanie, które sobie zadałem kontemplując wykres nr 2 było następujące: a dlaczego owi piszący o recesji „nie dostrzegają” jeszcze ruchu VIX?

Oooo i tu wreszcie dochodzimy do sedna! Zacznijmy od psychologii ważnych zwrotów rynkowych.

Mocno nadużywane w komentarzach giełdowych pojęcie „ściana strachu” („rynek wspina się po ścianie strachu”) jest tak naprawdę opisem stanu zbiorowej psychologii z początku hossy: wszyscy jeszcze dobrze pamiętają niedawno zakończoną bessę i nadal oczekują jej kontynuacji. Jedynie najodważniejsi, którzy już dostrzegli jakościową zmianę zachowania rynku, z drżeniem serca kupują akcje, bojąc się, czy jednak się nie mylą. Jednocześnie kurs, pomimo nieraz gwałtownych korekt, powolutku pnie się w górę, a kolejne szczyty i kolejne dołki, wbrew ogólnemu nastrojowi, wypadają coraz wyżej. Dokładnie z takim zjawiskiem mieliśmy do czynienia w 2009 roku. Podobnie ekonomiści spodziewają się wtedy szybkiego powrotu niedawnych problemów gospodarczych. Gwoli przypomnienia – jeszcze na początku 2010 r niemal każdy ekonomista, pojawiający się w amerykańskim kanale CNBC był odpytywany ze swoich odczuć, czy spodziewa się szybkiego powrotu recesji (double dip recession). Wielu się spodziewało. Co ciekawe, CNBC przestała o to pytać niemal dokładnie w momencie uformowania się pierwszego ważniejszego szczytu w USA w kwietniu 2010!🙂

Znacznie mniej znanym faktem jest, że w praktyce rynkowej występuje zjawisko całkowicie podobne do „ściany strachu” ale będące jego zwierciadlaną kopią. Niektórzy nazywają ten stan „doliną nadziei”.

Na szczytach hossy panują na ogół bardzo dobre nastroje, a większość przekonana jest, że jedyne, co czeka rynek, to dalszy marsz w górę. Nie tylko na rynku panują takie szampańskie nastroje. Również ekonomiści (jako cała grupa, zawsze są wyjątki widzące sprawę inaczej), oceniający perspektywy gospodarki są zdania, że nic tejże gospodarce nie grozi i ma przed sobą lata pomyślnego rozwoju.

Niespodziewanie dla wszystkich rynek akcji zmienia kierunek i zaczyna spadać w ramach bessy. Tymczasem nastrój zarówno uczestników rynku jak i ekonomistów pozostaje dalej wspaniały. Rynek spada coraz niżej, a większość mówi: to tylko korekta, wszystko za chwilę wróci do normy, i kupuje lokalne, coraz niższe dołki. Podobnie ekonomiści wyjątkowo licznie przekonani są, że pierwsze chmury, które widać nad gospodarką, szybko zostaną rozpędzone i w żadnym wypadku nie grozi nam nic poważniejszego, a już na pewno nie recesja.

I tu mamy zasadniczą różnicę między większą korektą w ramach hossy a bessą. Otóż w czasie większej korekty…nastroje bardzo szybko siadają! Dość szybko pojawia się myślenie o tym, czy czasem nie grozi nam bessa lub jakieś większe problemy gospodarcze. Korekta właśnie dlatego jest tylko korektą, że nastroje szerokiej publiczności dość szybko się psują!

Czy już wiesz, szanowny Czytelniku, dlaczego uznałem ten wykres za szalenie ważny? Oba wskaźniki:  sam VIX, a zwłaszcza rekordowo niska ilość dokumentów ze słowem recesja wskazywałyby, że mamy do czynienia z „doliną nadziei”!!!

W ramach zadania domowego zerknij sobie proszę, Czytelniku na to, co działo się z VIX we wcześniejszych latach, gdy indeks SPX notował spadki rzędu 12%. Jak szybko VIX wychodził wtedy do okolic 30 pkt lub nawet je przekraczał, a jak powoli zrobił to obecnie…

Wróćmy jeszcze na chwilę do kwestii rekordowo niskiego odczytu ilości dokumentów ze słowem „recesja” Zastanawiałem się przez chwilę, co mogło spowodować tak wyraźną jednomyślność wśród ekonomistów. Moim zdaniem to…podwyżka stóp procentowych przez FED w grudniu 2015. Jeśli mam rację, to ekonomiści padli tu ofiarą „efektu stada” (herding), znanego w Polsce pod bardziej swojską nazwą „owczego pędu”. Zjawisko doskonale znane jest pasterzom wszelkich ssaków stadnych: jeśli chcesz, by stado podążyło w wybranym przez ciebie kierunku, wystarczy, jeśli skierujesz tam przewodnika stada, reszta podąży za nim. Owym „przewodnikiem stada”, jest w mojej hipotezie właśnie FED. Po prostu ekonomiści uznali, podobnie jak owce w stadzie, że przewodnik „wie lepiej” – skoro FED zdecydował się podnieść stopę procentową, to znaczy, że na pewno nic nam nie grozi, bo przecież FED nie będzie sprowadzać recesji na USA.

Czy FED naprawdę wie lepiej?

Doskonale pamiętam ostatni większy błąd FED’u. W marcu 2008 r, po wcześniejszej serii bankructw mniejszych czy większych funduszy umoczonych w toksyczne instrumenty pochodne na rynek nieruchomości zbankrutował bank inwestycyjny Bear Stearns, pociągnięty na dno przez swoje dwa fundusze podobnego typu. Ostatecznie, także dzieki wysiłkom samego FED Bear Stears w upadłości został sprzedany gigantowi JP Morgan za niewielki ułamek swej wartości. Niemal zaraz po tym rynek akcji ruszył ostro w górę, korygując swe spadki, które zaczęły się jeszcze w październiku 2007 r.

Kilka tygodni później, uznając, że problemy się skończyły, FED rozpoczął dokładnie to samo, co robi obecnie – zmniejszanie bazy monetarnej w celu powstrzymania oczekiwanej inflacji. Politykę tę kontynuował jeszcze w maju 2008, czym walnie przyczynił się do narastania problemów z finansowaniem banków, stojących wówczas na krawędzi wypłacalności. Nierzadkie są opinie, że to właśnie ten ruch FED przyspieszył znacząco bankructwo Lehman Brothers, faktycznie jednak zatrzymując w okresie kwiecień – lipiec 2008 rozpędzoną hossę na rynkach surowcowych.

Naprawdę zadziwia mnie czasami nieustająca wiara ekonomistów w FED.

Co ciekawe, sam FED ma świadomość własnych błędów i tego, że w krytycznych momentach jest zbyt optymistycznie nastawiony do rzeczywistości:

http://www.frbsf.org/economic-research/publications/economic-letter/2015/february/economic-growth-projections-optimism-federal-reserve/

A czy teraz nie mieliśmy do czynienia z takim właśnie błędem FED? Osobiście uważam, że tak, a moim zasadniczym dowodem w tej sprawie, oprócz tego, co zamieszczam w linkach poniżej tej partii tekstu, są dwukrotne z rzędu, za listopad i grudzień 2015 odczyty ISM dla przemysłu USA poniżej 50 pkt (przypomnę, odczyty powyżej 50 pkt oznaczają rozwój, poniżej 50 pkt – zwijanie się przemysłu w USA). O ile dobrze pamiętam to Volker, a już na pewno Greenspan i Bernanke jako szefowie FED, nigdy nie odważyli się podnieść stóp procentowych w chwili, gdy ISM dla przemysłu, czy poprzednik tego wskaźnika, był poniżej 50 pkt. Tak, wiem, że w obecnej gospodarce USA usługi odgrywają bez porównania większą rolę niż w czasach Greenspana czy Volkera, a wskaźnik ISM dla usług nadal jest powyżej 50 pkt, ale przemysł w cyklu koniunkturalnym niemal zawsze wyprzedza usługi…

Pamiętając o słynnej myśli Nielsa Bohra „Prognozowanie jest trudne, zwłaszcza gdy dotyczy przyszłości”, pokuszę się o tezę, że zagrożenie możliwością pojawienia się recesji w USA pod koniec tego roku lub na początku przyszłego jest największe od 2009 roku. Jeśli gdzieś widzę szansę, że może do niej mimo wszystko nie dojść, to tylko w tym, że FED odpowiednio szybko zmieni swe nastawienie na mocno akomodacyjne i zamiast zdejmować pieniądze z rynku, zacznie je znów intensywnie tłoczyć, w takiej czy innej formie. I choć byłoby to przyznanie się przez FED do błędu, nie jest ono tak nierealne, jakby się to mogło wydawać: w USA mamy rok wyborczy, a chyba jeszcze tylko Leszek Balcerowicz udaje, że wierzy w to, że banki centralne są całkowicie niezależne od rządów….

Pytającym dlaczego recesja w USA miałaby być istotna np. dla nas odpowiem krótko: każda recesja w USA po 1945 r. oznaczała co najmniej spowolnienie gospodarcze dla reszty świata. Wszystko w temacie🙂

Dodatkowe linki na temat recesji (w języku angielskim):

http://www.bloomberg.com/news/articles/2016-01-11/bank-of-america-rail-traffic-is-saying-something-worrying-about-the-u-s-economy

http://www.hussmanfunds.com/wmc/wmc160118.htm

W drugiej części tego wpisu zajmę się sytuacją na rynku naszej rodzimej waluty: PLN

Gorycz jest we mnie
Zbliż więc samotność serca
śpiewna kukułko

Basho (1644-1695)

 

Written by songmun

20 Styczeń 2016 at 10:03