NATURA BRAMY

Rynki Ekonomia Gospodarka Świat i czasem Polityka

Czerwony październik (wrzesień też) i Donald Trump….

with 29 comments

Chyba większość Czytelników zauważyła przebieg piątkowej (9.09.16) sesji w USA. Jak zawsze w takich razach pojawia się pytanie: Czy to chwilowy, kilkusesyjny spadek, czy też coś poważniejszego? Zwłaszcza, że wczorajsza (12.09) sesja w USA zdaje się niwelować wymowę piątkowego spadku.

Zapytajmy Williama Delberta Ganna, co sądzi na ten temat. Oto jego odpowiedzi:

spx-squaring

Bardzo jasny i przejrzysty squaring ceny i czasu (price – time squaring), prawda? Idźmy dalej. Czytelnicy zapewne pamiętają ostatnie 2 przykłady squaringów z miejscami dziesiętnymi po przecinku, które pokazywałem w poprzednich 2 wpisach (tym o Polsce i tym wcześniejszym, krótkim, o bitcoinie). Kto nie czytał, bądź zapomniał, powinien sobie temat odświeżyć, bo warto. A oto kolejna porcja squaringów do części setnych. Zacznijmy od USA. Dow Jones Industrial Average czyli wibracja 44:

djiasquaring

Nieprzekonani? OK. Zajrzyjmy do Europy. Oto DAX:

daxsquaring

szwajcarski SMI20:

smi20-squaring

i na koniec francuski CAC40:

cac40-148

Od razu uwaga praktyczna. Z ostatniego przypadku (francuski CAC40) widać, w jakich granicach można przyjmować zgodność squaringu na „częściach setnych” – plus minus 2 setne są jeszcze dopuszczalne, ale już ze sporą dozą ostrożności. Tu akurat nie ma aż takiej potrzeby, bo wiele innych squaringów pokazuje to samo, ale  w ogóle należy pamiętać, że squaring to nie betonowa zapora, która musi na rynek zadziałać, tylko, że jest to cały czas zabawa w prawdopodobieństwo. Zawsze istnieje ryzyko, że squaring chwilowo zadziała, ale wkrótce zostanie przełamany. Przypomnę taką właśnie sytuację sprzed 3 lat na złocie, którą zdarzyło mi się odkryć:

https://naturabramy.wordpress.com/2013/06/27/negatywna-odpowiedz-to-tez-odpowiedz/

Interpretacja takiego przełamania squaringu jest tylko jedna – dotychczasowy trend (ten, który połamał squaring) ma się dobrze i albo pójdzie jeszcze daleko w swoim zasięgu, albo będzie jeszcze długo trwać w czasie, albo zajdzie kombinacja tych obydwu przypadków.

Sam Gann doradzał bycie zawsze ostrożnym w praktycznym korzystaniu z jego technik i sugerował wchodzenie z rzeczywistymi pozycjami na rynek dopiero po nieudanym teście ekstremum. Taką właśnie sytuację widzimy na wykresie DAX’a – squaring pojawił się już 15 sierpnia (Top), a niedawny wzrost, który nie osiągnął poziomu tamtego maksimum (Test na wykresie), był z punktu widzenia klasycznej analizy technicznej nieudanym testem tegoż. W myśl powyższych sugestii Ganna dopiero po zakończeniu tego testu otwieranie krótkich pozycji (na spadek) jest uzasadnione.

Dobrze. A co to wszystko oznacza? Cyferki się „rymują”, ale co z tego? To akurat proste. Squaring ceny i czasu oznacza, że struktura, która zaczęła się od punktu wyjścia squaringu, zakończyła się dokładnie w miejscu jego pojawienia się. Tylko tyle i aż tyle. Po prostu – fala wzrostowa, która zaczęła się 11 lutego 2016 (lub 24.06.16 w przypadku SMI) skończyła się, a z chwilą jej zakończenia, rozpoczęliśmy co najmniej korektę całego tego ruchu, czyli ruch w przeciwnym do dotychczasowego kierunku. Squaring nie mówi, dokąd ten ruch sięgnie. Mówi tylko tyle: kierunek się zmienił.

Czy to dużo czy mało, Czytelnik niech osądzi sam. Dla mnie bardzo dużo, bo między innymi, oprócz zastosowań typowo praktycznych, zrozumiałych samo przez się, wyjaśnia to, o czym dyskutowaliśmy tu w komentarzach parę miesięcy temu – niech teraz wszyscy ci falowcy, którzy dowodzili mi tutaj, że od lutego 2016 SPX jest w impulsowej piątce, pokażą mi jak to widzą.

Może i nie jestem utalentowanym falowcem, może często mylę „liternictwo” w Teorii Fal Elliotta, ale intuicyjne wyczuwam i sprawdzić to jeszcze potrafię, gdy widzę „trójkowe” (korekcyjne) zachowanie w czasie wzrostów, a nie hurraoptymistyczne rozwijanie się stanu przedeksplozyjnego w rodzaju I-II, 1-2 1′-2′ itd., rysowanego namiętnie przez niemal wszystkich falowców zaraz po wybiciu się indeksu SPX ponad maksimum z 2015 r .

Setki, jeśli nie tysiące godzin czasu, spędzonych kiedyś na próbach zgadywania live rozwoju falowego na wykresach intraday w czasach, gdy wydawało mi się, że nie ma nic nad Elliotta, jeszcze zupełnie mi z głowy nie wywietrzały i to intuicja, nabyta w tamtych ćwiczeniach + trochę pracy kontrolnej powodowało, że się wtedy tak upierałem, że to, co widzę, to nie jest ruch impulsowy. Dziś mogę już powiedzieć, że słusznie🙂

Co byśmy o Teorii Fal Elliotta nie mówili, jest ona de facto kolejną metodą, próbującą rozpoznawania wzorów cenowych, pod tym względem podobną do klasycznej analizy formacyjnej w stylu Edwards’a i Magee (te wszystkie „głowy z ramionami”, „filiżanki” itp., kojarzące się niemal każdemu giełdziarzowi z pojęciem „analiza techniczna” ). I z podobnymi niestety słabościami, w postaci potężnych niejednoznaczności, co powoduje jej znaczny subiektywizm. Stąd słynny dowcip, opowiadany zresztą także przez tuzów tej metody analizy: „Daj ten sam wykres 10 różnym specjalistom od fal i dostaniesz jego 10 różnych interpretacji”

Oczywiście TFE obudowana jest o wiele większą ilością reguł i wskazówek niż klasyczna analiza formacyjna, ale i tak pozostawia tyle „stopni swobody” mówiąc językiem fizyków, że większość tego, co widać na wykresie, można dopasować do kilkunastu, jeśli nie kilkudziesięciu równie uprawnionych w danej chwili wzorów. Tak naprawdę wzór, widoczny na wykresie, staje się w miarę jasny i jednoznaczny dopiero pod koniec swego formowania się a i to nie zawsze.

W efekcie mamy słynne scholastyczne spory „między nami elliottowcami” czy to jest „fala 3 w piątej” czy nie , które zepchnęły tę teorię na boczny tor z ewidentną dla niej szkodą. Prawdę mówiąc to była jedna z najważniejszych przyczyn mojego wyjścia z tego środowiska – poczucie stagnacji w jego obrębie i wikłanie się w drugorzędne dyskusje, takie bieganie za własnym ogonem. Ale wystarczy połączyć Fale ze squaringiem Gann’a i już znika 95% dowolności, istniejącej w TFE, bo dzięki takiemu podejściu wie się, gdzie jest początek, a gdzie koniec struktury i odpada mnóstwo do tej pory dopuszczalnych wzorów cenowych. Nagle mamy wybór nie jednego z kilkudziesięciu, ale jednego zaledwie z kilku wzorów!

Dość dygresji na temat fal. Wróćmy do tematu wpisu. Squaring i co dalej?

Czerwony wrzesień, ale to chyba nikogo już nie zaskakuje po piątkowym (9.09) pokazie mocy niedźwiedzi w USA, nawet, jeśli dzisiejszy wzrost zasiał nieco wątpliwości w tym temacie u niektórych Czytelników. Nawiasem mówiąc, jeśli ktoś o tym jeszcze nie wie, to ów pokaz mocy wywołał Eric Rosengren, gubernator FED z Bostonu stwierdzając (tłumaczenie moje): „Rynek kontraktów futures [na stopę funduszy federalnych – przypis mój] się myli i FED powinien podnieść stopę procentową wcześniej niż [ów rynek] zakłada”.

Oprócz generalnie czerwonego września sądzę, że czeka nas przynajmniej w przewadze czerwony październik.

W październiku mamy ważne okno czasowe dla europejskich i amerykańskich indeksów – 261-263 tygodnie od bardzo ważnego dna z końca września i początku października 2011 r. – pamiętne„bankructwo Grecji”, które miało położyć światowy system finansowy. Tym razem nie będzie wykresów, dowodzących istotności węzłów czasowych w październiku – proszę uwierzyć mi na słowo, lub samemu sprawdzić.

Tak właściwie to owo okno zaczyna się już 23.09.2016 (261 tydzień dla indeksów Eurozony od tamtego dna z 23.09.2011) i trwa przez 3 tygodnie. W USA dno ukształtowało się wtedy 4 października i podobnie 261 tydzień, zaczynający okno czasowe w USA, zaczyna się w tym roku również 4 października i trwa przez 3 tygodnie.

Jak więc widzimy, niemal cały październik jest potencjalnym miejscem na powstanie ważnego ekstremum. W wyraźnym trendzie wzrostowym, podobnym do tego z lat 2011-14 czy 2009-11 nie miałbym problemu z powiedzeniem, że w tym momencie oczekuję dna. W takich trendach statystyki zachowania rynku w ważnych oknach wyglądają mniej więcej tak: 70% to dołki, 20% szczyty, a 10% – brak jakiejkolwiek reakcji. Im silniejszy trend wzrostowy, tym większa szansa, że w oknach czasowych pojawiać będą się dna. Ale od kwietnia 2015 r trudno uznać rynki w USA za wyraźnie trendowe i tu tak jednoznacznych oczekiwań mieć nie wolno. Niemniej jednak taka możliwość istnieje i trzeba ją brać pod uwagę.

Jest jeszcze coś, o czym chciałbym wspomnieć. Coś, co zaobserwowałem na francuskim indeksie CAC40, a co paradoksalnie może okazać się tym właściwym wskazaniem na koniec spadków. W normalnym układzie nie zawracałbym Wam tym, Szanowni Czytelnicy głowy, gdyby nie bardzo specyficzne miejsce, wskazywane przez tę prognozę. Zdaję sobie sprawę z jej licznych wad – opiera się ona na milczącym założeniu, że na indeksie tym zadziałają squaringi „setnych części” w wersji prostej, takiej jak np. na wykresach DAX’a lub SMI powyżej, co wcale nie musi okazać się prawdą. Przecież w ogóle nie musi tu dojść do powstania żadnego squaringu, to po pierwsze. Po drugie z obserwacji własnych wiem, że squaringi tego typu pojawiają się dużo rzadziej niż te, podobne do pokazanych na wykresach S&P500 czy DJIA, których podstawową cechą jest to, że są praktycznie całkowicie nieprzewidywalne i rozpoznawalne dopiero po fakcie swego zaistnienia.

Ale myślę, że to, co przedstawia wykres poniżej, całkowicie niweluje te oczywiste mankamenty.

Mianowicie oba proste squaringi setnych, wyprowadzane z dwu różnych ekstremów na wykresie indeksu CAC40 wskazują ściśle na potencjalną ważność okolic dnia wyborów w USA i pojawienia się pierwszych, bardzo szacunkowych częściowych wyników: 8-9 listopada 2016.

cac40-elections

Mówiąc dokładnie: jeśli założenia tego prostego squaringu są prawdziwe, to indeks CAC40 (choć jeśli to prawda, to zapewne nie tylko on) powinien spadać do 8-9.11.16 i potem wykonać zwrot do góry. Chyba nikogo ów termin specjalnie nie zaskakuje. Osobiście od kilku miesięcy daję dużo większe szanse na zwycięstwo Donaldowi Trumpowi niż Hillary Clinton, a takie zachowanie indeksów, jeśli okaże się rzeczywistością, tylko mnie w tym utwierdzi. Nie jest żadną tajemnicą ani wielkim odkryciem, że spadkowe październiki na giełdach faworyzują pretendenta do stanowiska prezydenta USA w stosunku do starającego się o reelekcję lub będącego z partii dotychczas rządzącej. Kto chce, może sobie poczytać (w języku angielskim) bardzo dobrą analizę Tom’a McClellan’a na ten temat

http://www.mcoscillator.com/learning_center/kb/special_market_reports/the_intersection_of_stock_market_political_races/

i jej krótkie aktualizacje, które można na portalu Toma znaleźć.

Tom tłumaczy ten fenomen (nie ukrywam – zgadzam się tu z nim!) hipotezą, że giełdy są świetnym odzwierciedleniem nastrojów szerokiej publiczności i gdy nastroje tłumu siadają, to samo dzieje się z indeksami giełdowymi. Oczywiście nastroje tłumu przekładają się potem na wyniki wyborcze przy urnach. Generalnie – im głębiej czasowo w październik sięgają spadki giełdowe w USA, tym większa szansa pretendenta na wybór.

Przyznam się, że wizja spadków giełd w USA, a za nimi innych do dnia wyborów w USA a potem wzrosty po zwycięstwie Donalda Trumpa (klasyczny schemat: sprzedaj plotki – kupuj, gdy stają się faktem) bardzo mi pasuje, jako „elegancka”.

A czy mam jakieś choćby poszlaki na to, że „duże rynkowe pieniądze” w swej masie rzeczywiście obawiają się zwycięstwa Trumpa? Oczywiście. Oto wyniki comiesięcznego sondażu, przeprowadzanego przez Bank of America – Merill Lynch z lipca i sierpnia br. Pytano zarządzających czego najbardziej się obawiają w najbliższej przyszłości. W sierpniu po raz pierwszy w wynikach sondażu i od razu na 4 miejscu (zaznaczona na żółto) pojawiła się odpowiedź „Wyborów w USA” co należy rozumieć jako eufemistyczne i politycznie poprawne powiedzenie : zwycięstwa Donalda Trumpa w tychże. Na wykresie błędnie opisano 16 września, która to data jest ciągle przyszłością w chwili, gdy kończę pisać ten tekst. To był 16 sierpnia :-)

bofa-elecitons

Oczywiście nie należy zapominać o naszych przyjaciołach z FED, którzy 21.09 (a i wcześniej też, jak pokazał Rosengren) mogą namieszać. Nie, nie sądzę by FED miał odwagę tuż przed wyborami podnieść stopy – nie są samobójcami i pamiętają dobrze KTO (Prezydent, oczywiście) mianuje podobno zupełnie apolitycznego🙂 szefa FED. Tu zastrzeżenie: teoretycznie jest to jednak możliwe, pod warunkiem, że FED prowadził zakulisowe rozmowy z oboma sztabami i uzyskał  jakąś ich formę zgody na taki ruch, uważam to jednak za mało prawdopodobne.

Ale FED nie musi podnosić stóp we wrześniu. Wystarczy, że dość wyraźnie zasygnalizuje, że rzeczywiście chce to zrobić w bliskim terminie po wyborach, by rynek po wrześniowym posiedzeniu się „wysypał”.

Mamy też kilka możliwych kombinacji między opisanymi 2 schematami czasowymi np. część indeksów robi swe dno w październiku w węźle 261-263 tygodni a testuje je w okolicach wyborów inne dopiero w okolicach wyborów – to i tak „wyjdzie w praniu. Na tę chwilę wszystko to to jedynie przypuszczenia, ale taki zarys sytuacji wart był moim zdaniem przedstawienia.

Idą ciekawe dni i atrakcji nam nie zabraknie. Już za 2 miesiące będziemy o wiele mądrzejsi w temacie.  Byle do wyborów w USA🙂

P.S.1 – Stan wykresów na zamknięcie 12 września 2016. Wyjątek – DJIA ze stanem 3 godziny wcześniejszym

P.S.2 Nie za bardzo umiem na razie pogodzić to wszystko z wizją, przedstawioną w poprzednim wpisie o WIG20. Jak na razie nasz indeks okazał się słabszy od większości innych i stosunkowo niewiele brakuje mu do Brexitowego dna. Jego obrona wymagałaby teraz wyraźnie silniejszych wzrostów w stosunku do większości innych indeksów i generalnie mocniejszych niż reszta podskoków wtedy, gdy inni będą korekcyjnie rosnąć. Ale ciągle jeszcze Brexitowe dno jest w grze, więc może nie będzie tak źle?

Lśni w wodorostach
srebro ryb lecz dotknięte
zniknie na pewno

Basho (z dziennika Azumanikki, 1681-1682)

 

 

Written by songmun

13 Wrzesień 2016 at 07:43

Wajcha z napisem „Polska” przestawiona!

with 27 comments

Dość dawno nie zaglądałem na polskie rynki finansowe w szerszym aspekcie, bawiąc się raczej wykresami pojedynczych spółek. A tam zrobiło się nad wyraz ciekawie, o czym właśnie dziś chcę napisać.

Zacznę jednak od pewnego tweeta, który z lekkim przymrużeniem oka wypuściłem w przestrzeń kosmiczną 30.03. 2016 r, nie do końca będąc przekonanym co do jego prognostycznej wartości (chodzi mi konkretnie o wykres nr 2 z tego tweeta, który zamieszczam poniżej). Wykres miesięczny:WIG20 30 03 16

Dla niedowiarków, oryginalny tweet:

Czyszcząc różne szpargały w „magazynie” w komputerze na przełomie lipca i sierpnia trafiłem na ten właśnie wykres i tak mnie jakoś tknęło, by przyjrzeć się bliżej i szczegółowiej temu, co się dzieje na naszym podwóreczku, co też i zrobiłem, poświęcając temu zadaniu na początku miesiąca. Gdyby nie wakacyjny wyjazd, ten wpis powstałby już wtedy. Wróćmy do meritum, oto WIG20 w tej samej sytuacji, stan na sierpień 2016:

WIG20 mthly stan

Niemal idealnie trafione🙂 No dobra, miało być w lipcu, a nie pod koniec czerwca i miało być 1618 a nie 1641 ale tak poza tym to wszystko się zgadza. Co drugi głupi ma szczęście, tym razem najwyraźniej padło na mnie🙂 .

Dobrze, dość przechwałek. Czy to dno jest istotne? Tak i to bardzo! Zacznijmy od układu miesięcznego:

W20cyclesmnthly

Rzeczywiście, czerwiec – lipiec 2016 wygląda na bardzo ważny. 288 miesięcy od historycznego dna WIG (tu WIG20 jest zrekonstruowany, wprowadzono go dopiero 16.04.1994) z czerwca 1992 i 88-89 miesięcy od dna z 2009 r pokazuje i potwierdza ten pogląd.

Przy okazji – na wykresie nie wpisałem 232 (233-1) – pochodna od liczby z ciągu Fibonacciego.

Na wykresie tygodniowym

WIG20wkly cycles

nie ma jakiegoś specjalnego fajerwerku zbieżności cykli w jednym punkcie, ale dwa cykle od razu zwróciły moją uwagę: 382 tygodnie od dna z 2009 i 1109 tygodni od dna z 1995 r, co specjalnie zaznaczyłem na czerwono. Kolejne wskazanie, że to było coś naprawdę istotnego.

Na koniec 3 wykres WIG20. To do niego „aperitifem” był mój poprzedni, króciutki wpis o Bitcoinie (proszę koniecznie tam zerknąć, to istotne dla tego fragmentu tekstu!). Zdaję sobie sprawę, że to, co pokazuję na wykresie poniżej nie wszystkich przekonuje. Dość łatwo stwierdzić: „przypadek” i machnąć ręką. Ale gdy widzimy już 2 takie podobne przypadki, zaczyna się skrobanie po głowie: „A może jednak coś w tym jest?” Mogę zaręczyć, że jest. Widziałem już sporo takich sytuacji. To jest to, co odkrył Gann, a rozwinęło (i sprawdziło skuteczność) paru jego następców. Ja tylko z tego korzystam, bo wiem, gdzie i jak szukać.

Oczywiście, byłoby fajnie, gdyby zawsze udawało się coś tak ładnego w tak prosty sposób znaleźć. Ale Pan Rynek nie jest głupi, by w tak dziecinnie prosty sposób zawsze ułatwiać nam robotę. Niemniej jednak rzecz wyskakuje na tyle często, i na tak różnych rynkach, że ten typ squaringu Ganna warto zapamiętać i korzystać, gdy się go zauważy:

WIG20 85 i 86

Dla równowagi, żeby mi się w głowie nie poprzewracało i żeby nie popaść w samouwielbienie, jak to mi pięknie prognozowanie wychodzi🙂, muszę odnieść się do paru wykresów umieszczonych we wpisie pt „Moody(s) Blues”. Odnoszę się nie bez powodu – o czym będzie pod koniec tego wpisu. Zacznijmy od aktualizacji kilku tamtych wykresów. 10-letnie obligacje polskie obligacje rządowe (rentowność) – wzór, który miał wyprowadzić rynek wyżej, wygląda na złamany.

10yplbonds.png

USD/PLN – tego wykresu nie było we wpisie po Moody’s ale warto dziś zerknąć:

usdplnwkly

Tu również, zarówno na crossie dolara jak i euro zdaje się mamy załamanie wzorów, sugerujących osłabienie PLN. EUR/PLN:

eurplnwkly

Ale najważniejszą informację na temat relacji walut obcych do PLN udało mi się wydobyć z pary CHF/PLN. Najpierw zaktualizowany wykres miesięczny, znany ze wpisu o Moody’s:

CHF miesieczny

Potem jego tygodniowe powiększenie:

CHF tygodniowy.png

I teraz to, co najważniejsze – squaring Gann’a na dziennym CHF/PLN. Proszę zauważyć, że na wykresie mamy następujący schemat – szczyt ze stycznia 2015, powstały w dniu, w którym SNB zaprzestał obrony sztywnej relacji EUR/CHF 1,2 i następnie w dniu po Brexit’owym referendum, czyli 24.06.2016 mamy słaby test tamtego szczytu:

CHF squaring

Schemat, który opisałem powyżej, „Elliottowcy” nazywają „falą 2 lub B” i zazwyczaj prowadzi on do poważniejszych spadków w ramach układu „fali 3 lub fali C” – rynek po nieudanym teście poprzedniego maksimum rusza w przeciwnym kierunku, przyspieszany przez zamykane pozycje tych, którzy zajęli je wcześniej w kierunku dotychczasowego trendu, licząc na wybicie. Squaring Ganna i reakcja rynku po jego powstaniu potwierdza, że kolejnej próby wyjścia wyżej już nie będzie – zaczęliśmy wyraźniejsze umacnianie Złotego do Franka.

Wnioski:

Wszystko, co tu pokazałem zdaje się wskazywać na jedno – powrót dużego, zagranicznego kapitału do Polski. Jego efektem powinno być umacnianie się PLN w relacji do innych walut, wzrost cen obligacji rządowych (spadek ich oprocentowania) i powrót prawdziwego Byka na warszawski parkiet. Taki kapitał, jeśli już zdecyduje się na powrót, nie robi tego na 2-3 miesiące, tylko na znacznie dłużej, a rynki, na które napływa idą znacznie dalej, niż większość się tego spodziewa.

Wszyscy kibice hossy na ciężkich spółkach GPW zapewne mają nadzieję na taki scenariusz:

WIG20 fale I II III.png

Gdyby rzeczywiście to ten układ był w grze, to koniec fali III najprawdopodobniej powinien być nie niżej, niż około 4400 pkt, a całkiem możliwe, że znacząco powyżej tej wartości. Wartość ~4400 pkt wynika z prostego założenia, że fala III miałaby 1.618 długości fali I, co dla większości Impulsów jest założeniem bardzo ostrożnym.

Niejako z obowiązku wypada mi tu jeszcze dodać, że czerwcowe dno powstało w strefie między 76,4% a 78,6% zniesieniem wzrostów WIG20 z lat 2009-2011, a więc w rejonie, pozwalającym jeszcze mieć nadzieję na to, że nadchodzący wzrost jest 5-falowym impulsem hossy. Nie wszystko więc stracone.

Ale nawet jeśli to nie jest impuls, spokojnie można przyjąć ostrożny wariant, że WIG20 w niezbyt odległej przyszłości najprawdopodobniej wyjdzie ponad swój szczyt z 2011 na poziomie 2942.39 pkt

Na razie trzeba jednak przetrzymać nadchodzące globalne osłabienie rynków akcji i tradycyjnie czerwony wrzesień, na który wskazuje mnóstwo czynników, począwszy od bardzo byczych nastrojów inwestorów, na znacznym wykupieniu większości rynków akcyjnych skończywszy.

Nie sądzę, by WIG20 zszedł w ramach tego nadchodzącego osłabienia poniżej Brexit’owego dna – uważam, że z technicznego punktu widzenia będzie to klasyczny test minimum, po którym zobaczymy silniejsze wzrosty w Polsce. Równocześnie powinno temu towarzyszyć korekcyjne osłabienie PLN’a , które już się zaczęło, jak zdaje się pokazywać np. tygodniowy wykres USD/PLN, zamieszczony powyżej (odbicie od dolnej linii Wideł Andrewsa). Ale także na walutach nie powinniśmy w ramach tego osłabienia zobaczyć wyjścia powyżej Brexit’owych maksimów.

Tak to widzę.

Letni księżyc –
Klaszcząc w dłonie
Oznajmiam świt.

Basho

Written by songmun

28 Sierpień 2016 at 18:09

Bitcoin – to nie hossa!

with 4 comments

Już wróciłem z wojaży i powoli biorę się za właściwy wpis. Jako aperitif (właściwy wpis będzie o czymś innym) wrzucam wykres BTC/USD z idealnym Squaringiem Ganna.

Szanowni Państwo – wzrost BTC od stycznia 2015 do czerwca 2016 to tylko silna korekta wcześniejszych spadków! Od czerwca wrócił Niedźwiedź! Do przemyślenia i pooglądania:

Wierzba.
I dwie albo trzy krowy
Czekające na prom.

Shiki (1867-1902)

 

 

BTC weekly

Written by songmun

19 Sierpień 2016 at 18:46

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , ,

Metale, metale….

with 154 comments

Dziś postanowiłem się przyjrzeć co nieco metalom szlachetnym, do czego skłoniły mnie coraz częściej pojawiające się opinie, że oto zaczęliśmy tu nową hossę.

Część z pokazanych tu niżej cudzych wykresów już tu pokazywałem w komentarzach, ale warto je sobie przypomnieć. Inne są świeże.

Zacznijmy od wykresu, pożyczonego od Tom’a McClellana. Wykres przedstawia procentowe zmiany ilości fizycznego złota „w sejfach” operatora ETF’a na złoto, czyli GLD.

ETF ten jest lubianym przez drobnych inwestorów substytutem złota fizycznego, handlowanym obecnie na kilku giełdach w Ameryce i Azji, można go więc traktować jako pewnego rodzaju wskaźnik nastrojów tej grupy. Ostatnia data na wykresie to 5 lipca 2016:

GLDsejfy

Widać wyraźnie, że drobni inwestorzy obecnie kochają złoto i intensywnie nabywają długie pozycje w GLD, zmuszając operatora tego ETF’a (State Street Global Advisors) do zabezpieczania nabytych pozycji fizycznym złotem, trzymanym w „sejfach”. Miłość drobnych inwestorów do złota nie jest dobrym prognostykiem dla Byków na tym metalu na najbliższy czas.

Dwa kolejne wykresy, opublikowane przez @FibboSR, przedstawiają statystyki COT (Commitment of Traders, zaangażowanie traderów) na tle wykresów instrumentów bazowych. Oba wykresy ze stanem na początek lipca br.

Statystyki te to bilanse (ilość pozycji długich minus ilość pozycji krótkich) kontraktów futures na złoto i srebro, otwartych przez 3 grupy inwestorów:

– Commercials (inwestorzy „przemysłowi”, czyli np. górnictwo, jubilerzy ale także wielcy posiadacze fizycznego złota, zabezpieczający jego wartość w dolarze),

– Large Specs – wielcy spekulanci, zazwyczaj są to fundusze hedge i ostatnia grupa,

– Small Specs, mali spekulanci, zbyt mali, by spełniać kryteria CFTC odnośnie raportowania ilości otwartych pozycji (czyli tak naprawdę to, co zostaje po odjęciu od całości otwartych pozycji dwóch wcześniejszych grup).

Złoto:

GoldCOT

Srebro:

SilverCOT.jpg

Proszę zauważyć, że:

1. Na obu wykresach mamy bardzo wysokie zaangażowanie Large Specs po stronie długiej i Commercials po stronie krótkiej. Na srebrze zaangażowanie to jest największe od co najmniej 10 lat!! FibboSR twierdzi, że największe w historii statystyk COT, czego nie weryfikowałem.

2. FibboSR na powyższym wykresie złota zwraca słusznie uwagę, że lokalne rekordy towarzyszą często istotnym ekstremom cenowym złota. Nie jest to zależność ścisła i precyzyjna (choć czasem wskazująca ekstrema idealnie), ale dość dobrze oddająca ogólną sytuację.

Od siebie dodam, że wg ostatnich, dostępnych danych COT na dzień 8.07. 2016 obie grupy: Large Specs i Commercials jeszcze powiększyły swoje „przechyły” w kierunku długich i krótkich pozycji zarówno na złocie, jak i na srebrze.

Poniższy wykres hedgopia.com pokazuje to, o czym przed chwilą wspomniałem w odniesieniu do pozycji Large Specs na złocie na dzień 8.07.2016:

july-8-cot-report-gold-futures-trading-longs-shorts

Prosta analiza oscylatora RSI w układzie dziennym i tygodniowym sugeruje zbliżanie się jakiegoś maksimum o skali średnioterminowej.

Proszę zauważyć dywergencję na dziennym wykresie złota:

GolddailyRSI

i dotknięcie strefy wykupienia 70 pkt na wykresie tygodniowym:

GoldwklyRSI

W tym tygodniu i w połowie przyszłego mamy możliwość zrobienia się jednego ze squaringów Ganna na złocie:

Glodsquareout.png

pierwiastek kwadratowy z ceny złota z minimum z 3 grudnia 2015 roku (1046.64 USD/oz) to 32.352. Jeśli oczekiwany szczyt na złocie uformowałby się ściśle w okresie między 14 a 21 lipca, czyli dokładnie w 32 tygodniu od tego minimum, dostalibyśmy bardzo ładny squaring Ganna.

Dodam jeszcze tylko, że np. w dniach 19-20 lipca mamy 161 i 162 sesję od tego dna, a idealnie squaring zamknąłby się w sobotę, 16 lipca (to wtedy wypada 32.352 tygodnia od dna), czyli w praktyce 15 lub 18 lipca odpowiadałyby idealnemu squaringowi. W zasadzie nawet szczyt z 11 lipca można by od biedy podciągnąć pod ten squaring, ale tylko od biedy🙂

Jeśli złoto z jakichś powodów przetrwałoby ten potencjalny squaring i poszło dalej w górę, kolejne wyboje na trasie czekają w ostatnim tygodniu lipca, gdzie wypada dość istotny węzeł czasowy:

Goldspotcycles.jpg

Przypomnę tylko, że w tym terminie, 26-27.07 mamy lipcowe posiedzenie FED.

Scenariusz taki: w 32 tygodniu od grudniowego dna złoto robi szczyt a w ostatnim tygodniu lipca nieudanie go testuje, również mieściłby się dopuszczalnym układzie.

„Dobra, nie odkrywasz Ameryki z tym możliwym szczytem. To czuje wielu innych oprócz ciebie. Ale prawdziwe pytanie za 1 mln USD brzmi: czy to już hossa na metalach?” – chce zapewne zapytać niejeden Czytelnik.

Moją odpowiedź mógłbym zawrzeć w krótkim : Nie i na tym zakończyć, ale lubię takie teksty, gdzie autor uzasadnia swój punkt widzenia, dlatego jeszcze trochę się naprodukuję🙂

Uzasadnienie mojego punktu widzenia na metale zacznijmy od poniższego kwartalnego wykresu złota:

Goldquarterly

Mamy tu Widły Andrewsa zbudowane na bessie złota z lat 80-tych i 90-tych zeszłego stulecia i dnie z 1976 roku.

Dolna linia Wideł wyznaczała linię trendu hossy w latach 2001-2005. Jak na razie cały wzrost złota od grudnia 2015 nie wydaje się być niczym innym, jak tylko nawrotką do przebitej linii trendu z możliwością tzw. „Goodbye kiss” czyli pocałowania jej od spodu.

Poniżej powiększenie tego wykresu w układzie tygodniowym. Złoto jak na razie tkwi w kanale spadkowym i obecne wzrosty zdają się być jedynie próbą dotknięcia, lub przynajmniej zbliżenia do górnej linii kanału.

goldweekly

Bardzo podobny obraz przedstawia miesięczny wykres srebra – tu również chęć do pocałowania dawnej linii trendu od spodu jest widoczna.

silvermonthly.png

Czas wyjaśnić główne powody mojego długoterminowo pesymistycznego spojrzenia na metale szlachetne:

Powód pierwszy to:

Dolar i jego zachowanie

Zobaczmy 2 podobne miesięczne wykresy DXY – Dollar Index Future:

USDmonthly.png

i

USDmonthlyhagopian.png

Mamy tu układ, potwierdzający długoterminową hossę na USD. Wykres drugi pokazuje, jak ważna jest ta przełamana czerwona linia trendu – to jest po prostu tzw. linia Hagopiana, łącząca początek Wideł z początkiem jednego z ramion. Jej przebicie środowisko „Widlarzy” uważa za ostateczne potwierdzenie zmiany trendu, wyznaczanego przez Widły. Proszę zauważyć zachowanie DXY po przebiciu linii: Dollar index wszedł w trend boczny, ale jego kolejne minima bronione są dolnymi cieniami plus minus na linii Hagopiana, co podkreśla jej ważność. Mamy tu klasyczne „zawahanie inwestorów” po przełamaniu potężnego oporu. Takie zawahania tworzą się gdzieś około połowy trendu i często przybierają postać znanych dobrze z Analizy Technicznej formacji kontynuacji: flag, proporczyków czy prostokątów.

Cały dotychczasowy wzrost złota zawdzięczamy po prostu temu zawahaniu trendu na USD. Dopóki USD jest rezerwową walutą świata, złoto i inne metale szlachetne, ale też i pozostałe surowce będą „antydolarami” zachowując się przeciwnie do kierunku długoterminowego ruchu USD!

2.

Falowe oznaczenie dotychczasowych spadków.

Znalazłem na TT bardzo ładne falowe oznaczenie spadków złota, które mnie przekonuje. Oznaczenie wykonał Chalid dal Harbi z Arabii Saudyjskiej (swoją drogą zaskakuje mnie autentyczna, wielka popularność Fal Elliotta na Półwyspie Arabskim):

Goldalharbi

O ile oznaczenie wzrostów od grudnia 2015 jest tu dyskusyjne, choć ostatecznie mógłbym się z nim zgodzić, o tyle nie dostrzegam dużych błędów w oznaczeniu spadków. Sugestia z tego oznaczenia płynie jedna: obecne wzrosty metali to po prostu fala B w bessie, przebiegającej w układzie 5-3-5

5 fal w dół, 3 reaktywne w górę, kolejne 5 w dół.

Na bazie tego oznaczenia możemy dyskutować, czy wzrosty złota od grudnia 2015 to już cała fala B, czy też jak chce Autor wykresu zaledwie jej część (pierwsze 5 fal zygzaka). Ale korekcyjny charakter wzrostów z tego oznaczenia jest bezdyskusyjny, choć dotarcie nawet do okolic 1600 USD/oz (62% zniesienie spadków) w ramach zygzaka wg tego oznaczenia wyglądałoby całkiem prawdopodobnie. Oczywiście teraz pierwsze 5 fal zygzaka by się kończyło i wkrótce musielibyśmy zacząć fazę reaktywną w jego ramach.

3.

Czas trwania bessy na metalach.

Obecna bessa trwa jeszcze za krótko. Nie było też jeszcze potężnej fali bankructw producentów metali (firm górniczych) i olbrzymich ograniczeń produkcji u większości tych, którzy przetrwali, podobnej do tej z drugiej połowy lat 90-tych. Ceny nadal jeszcze w przypadku złota nie zeszły poniżej średnich światowych kosztów produkcji tak, jak wtedy.

Poniżej wrzucam 3 bardzo długoterminowe wykresy:

Złota

Goldqurterlylongterm.png

Srebra

silverquterly.png

i na koniec miedzi

Copper qurterly long.png

Warto zauważyć, jak długo trwają bessy na metalach: dekada to „krótka” bessa. Te dotychczasowe 5 lat to bardzo krótko! Dopiero ponad 20 lat rynku niedźwiedzia to naprawdę długi czas. Sądzę, że we wszystkich pokazanych wyżej przypadkach dna bessy powinny utworzyć się na wrysowanych tam długoterminowych liniach trendu.

Gdyby połączyć z powyższym wskazówkę znaną z Teorii Fal Elliotta, że bessy często kończą się w „obrębie fal 4 niższego rzędu, najczęściej w rejonie ich dna”, czyli przekładając na „nieeliottowski język” w pobliżu dna ostatniej, silnej fazy hossy (np. czerwona linia na kwartalnym wykresie srebra), to otrzymujemy sugestię dna bessy gdzieś w okolicach przełomu tej i następnej dekady.

Reasumując – to co mamy teraz na metalach, to reakcja na 5 letni spadek, możliwa tylko dlatego, że dolar jest w średnioterminowym trendzie bocznym. Możemy dyskutować, czy to już koniec reaktywnych wzrostów, czy też będzie jeszcze jeden ruch w górę w ramach zygzaka, tak, jak wynikałoby z oznaczeń Dal Harbi’ego. To powie nam prawdopodobnie forma spadków po utworzeniu się spodziewanego wkrótce szczytu na metalach + zachowanie USD w tym okresie. Ale po zakończeniu tego boczniaka i powrocie do wzrostów na USD spadki na metalach, i szerzej, na surowcach powrócą. No chyba, że Dolar Index Future połamie linię Hagopiana, spadając znowu pod nią :-)

I tak bym to widział.

PS. Wykresy tworzone w okresie 8-12 lipiec 2016

Taki dzień długi –
jeden za drugim mija
w przeszłość daleką…
Buson (ze zbioru Busonkushu, 1784)

Ciemne chmury na horyzoncie?

with 142 comments

Twitter jest bardzo fajnym narzędziem. Kiedyś, by dostać takie dane ekonomiczne, jak te, które prezentuję poniżej, musiałem się zdrowo naszukać po źródłach. Dziś, dzięki TT ważne informacje same do mnie przychodzą. Jedyny warunek: wiedzieć KOGO śledzić🙂

Zacznę od wykresu, który jest dla mnie wykresem miesiąca. I piszę to całkowicie poważnie. Czytelnicy jeszcze pamiętają, mam nadzieję, że w styczniu twierdziłem, że pod koniec tego roku USA będą zagrożone recesją. I oto dostałem do ręki chyba najpoważniejszy jak dotąd dowód takiego zagrożenia – poniższy wykres:

isi-tax-receipts

Wykres oryginalnie opracowany przez ISI Evercore, puściła w świat na TT Lis Ann Sonders, szefowa pionu strategii inwestycyjnych Charles Schwabb i wiceprezes tej instytucji.

Przedstawia on własne wyliczenia wpływów podatkowych na poziomie federalnym (tax survey) firmy Evercore (niebieska) i federalne wpływy od osób fizycznych (różowe). Dwie niebieskie pionowe linie na wykresie oznaczają momenty czasowe rozpoczęcia się ostatnich dwóch recesji w USA, czyli marzec 2001 i grudzień 2007.

Evercore obejmuje swoimi badaniami 16 najistotniejszych stanów USA, stanowiących 64% populacji tego kraju.

Wymowa jest prosta: spadek wpływów podatkowych badanych przez Evercore osiągnął już poziomy, przy których ostatnimi razy zaczynała się w USA recesja.

To nie znaczy, że w USA już na 100% mamy recesję (choć to całkiem możliwe), ale na pewno oznacza, że kraj ten ma do niej bardzo blisko i jeśli rozwój sytuacji w obszarze wpływów podatkowych będzie taki, jak dotąd, to państwo to w tym roku wejdzie jeśli nie w recesję, to z pewnością w istotne spowolnienie gospodarcze ze wzrostem PKB na poziomie zbliżonym do 0%

Mike Shedlock (Mish) pokopał z nieco innej strony w temacie, sprawdzając miesięczny raport Departamentu Skarbu „Monthly Treasury Statement” pod podobnym kątem – spadku wpływów. Oto 3 wykresy, które sporządził.

Wykres 1 – procentowa zmiana wpływów podatkowych rok do roku, mierzona za okres 8 miesięcy danego roku podatkowego, który zaczyna się w październiku. Na niebiesko – ogółem, na czerwono – podatki od korporacji:

Federalne podatki1

Wykres 2 – wpływy podatkowe od osób indywidualnych

federpodatki indywidual

Wykres 3 – wpływy podatkowe od korporacji.

federpodatki korporacje

Uwagi dodatkowe – wszystkie wykresy obejmują 8 miesięcy roku fiskalnego w USA (czyli okres październik kalendarzowego roku poprzedniego do maja następnego włącznie) aby możliwe było ich sensowne porównanie; lata 2012 i 2016 są latami przestępnymi, a w roku fiskalnym 2013 w USA była podwyżka podatków.

Widać, że na poziomie federalnym w USA mamy stagnację wpływów podatkowych od osób fizycznych i wyraźny spadek wpływów od korporacji.

Nikt nie płaci więcej podatków, niż musi, a często stara się płacić mniej, stąd obserwacja wpływów podatkowych daje dobre pojęcie o aktywności gospodarczej kraju. Teoretycznie istnieje możliwość, że firmy wpadły na jakiś nowy, nieznany dotąd sposób „optymalizacji” podatkowej i to stąd ten spadek wpływów, w praktyce jednak jest to wysoce wątpliwe w kraju takim jak USA i trzeba przyjąć, że spadek ten odzwierciedla po prostu spadek zysków korporacji.

Z jednego powodu podejrzewam, że recesji mimo wszystko w USA (jeszcze?) nie mamy – średnioterminowe wzrosty amerykańskiego rynku akcji od lutego tego roku.

Rynek akcji w USA jest dobrym wskaźnikiem sytuacji gospodarczej i dopóki rośnie w układzie średnioterminowym, testując szczyty (przynajmniej SPX tak robi), recesji raczej nie ma. Ale może być ona blisko, przypomnę, że ostatnim razem szczyty indeksów w USA wypadły w październiku 2007 r., a już w grudniu 2007 zaczęła się tam wg NBER recesja. Oczywiście takie dokładne ustalenia początku recesji możliwe są jedynie post factum.

Faktem jest, że jedynie S&P500 atakował ostatnio rejony zeszłorocznych szczytów, a szersze indeksy (NYSE Composite czy Wilshire 5000) mają spory dystans do swych zeszłorocznych ekstremów.

Również indeksom technologicznym daleko do testów ich zeszłorocznych szczytów, analogicznie indeks małych spółek, Russell 2000. Jedynie bardzo wąski DJIA zbliżył się na tyle, by móc jego zachowanie nazwać testem szczytu.

W zdrowej hossie w USA indeksy technologiczne, wspomagane przez Russell 2000 „prowadzą” rynek w górę, coś więc z tym rynkiem jest „nie tak”, ale wzrosty to wzrosty i kwestionowanie faktów nie ma sensu.

Obawiam się jednak, że w minionym tygodniu wzrosty te zakończyły się także i w USA, i rynek ten dołączy do Europy. W Europie 377 tydzień od dna z marca 2009 dał nam szczyt korekcyjnego odbicia, znoszącego około 78,6% kwietniowo – majowego spadku. Rynek w USA pociągnąłby więc tydzień dłużej, by uzyskać szczyt w 55 tygodniu od historycznego szczytu wszech czasów z maja 2015 r:

SPXwkly

Dobra. A co to wszystko oznacza dla rynków?

Znowu muszę wrócić do tego, co twierdzę tu od jakiegoś już czasu. W Europie nic się dla mnie nie zmieniło i „francuski trójkąt” jest podstawą mojego myślenia od prawie roku:

https://naturabramy.wordpress.com/2015/08/27/francuski-trojkat/

Co zaś się tyczy indeksu SPX widzę to tak:

1. Wariant optymistyczny – weszliśmy w USA (indeks S&P500) w trend boczny, który będzie się utrzymywać powyżej szczytów z lat 2000 i 2007 (przypomnę – strefa 1550-1575 pkt)

2. Wariant pesymistyczny – S&P500 nie jest aż tak mocny jak się wydaje i spadnie poniżej granicy szczytów z 2000 i 2007.

Na razie bardziej skłaniam się ku wariantowi pierwszemu. Test (czasem wielokrotny!) od góry siły przełamanego wcześniej megaoporu, który staje się wsparciem, jest typowym zachowaniem rynków w czasie hossy. Wariant optymistyczny znaczyłby więc, że wielka fala hossy, zaczęta w 2009 r. nadal się nie skończyła, przynajmniej w USA.

W ramach wariantu optymistycznego w nieco krótszej perspektywie możemy mieć 2 schematy rozwoju sytuacji:

1. Znowu spadamy do rejonu 1800 pkt i będziemy się tak kołysać między 2130 a 1800 jeszcze jakiś czas, nim ostatecznie kiedyś dojdzie do wybicia górą z tej strefy.

2. Tym razem poziom 1800 nie wytrzyma i SPX poleci niżej. Tu byłoby to po prostu coś, co falowcy nazywają korektą płaską 3-3-5, a obecny szczyt (jeśli to jest szczyt) byłby po prostu końcem fali B, a teraz zaczynalibyśmy falę C takiego układu. Drugim częstotliwościowo układem po równości fal A i C jest fala C jako 1.618 fali A, co wypadałoby akurat trochę ponad 1600 pkt i ładnie komponowałoby się z moją koncepcją testu rejonu szczytów z 2000 i 2007🙂

Schematycznie pokazuję to poniżej

SPXwkly335

A co wybierze rynek zobaczymy już wkrótce.

Nad moimi nogami
Wyciągniętymi wygodnie
Kłębiące się chmury.

Issa (1763-1827)

Written by songmun

13 Czerwiec 2016 at 11:25

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , ,

Moody(s) Blues

with 48 comments

Czas na wpis po dłuższej przerwie.

Takie stare pryki jak ja pamiętają jeszcze dobrze angielski zespół „Moody Blues”, skojarzenia były nieuniknione i stąd tytuł wpisu. Kto chce, może sobie posłuchać

„Nights in white satin”

 

czy „The Voice”

Ale ja dziś jednak nie o tym. Będzie o polskich obligacjach, ściślej rentowności 10 latek, PLN i 2 słowa o rynku akcji. To pora zacząć właściwą treść.

Truizmem jest stwierdzenie, że po 13 maja dzięki agencji Moody’s mamy „z dużej chmury mały deszcz”. Jedni się rozczarowali inni odetchnęli. Politykę tu pominę, inni piszą o tym na pewno lepiej ode mnie.

Zarówno obligacje jak i PLN „przeczuwały” taki obrót sprawy, robiąc odpowiednio szczyty rentowności i słabości złotego, połączone z formowanie się dywergencji jeszcze w poprzednim tygodniu. Oba instrumenty bardzo dobrze ze sobą ostatnio korelują, co pokazuje kto przede wszystkim stoi za ruchami walut, jakie od zeszłego roku obserwujemy – agresywniejszy kapitał portfelowy :

Rentowność polskich obligacji 10-letnich

10ybondsRSI

Kurs Euro:

eurplnRSI

Podejrzewam, że nadal jakiś czas tak będzie, więc aby sobie ułatwić proces interpretacji, można będzie korzystać z obu tych instrumentów.

To, ze coś istotnego się szykuje sygnalizowały już cykle czasowe:

eurpln wkly

377 tydzień od szczytu z 2009 roku + 55 od zeszłorocznego dna mówiły (55 i 377 to liczby Fibonacciego), że coś ciekawego powinno się stać.

Patrząc na powyżej zamieszczone wykresy z oscylatorem RSI nie ryzykowało się sporo, oczekując umocnienia PLN i spadku rentowności polskich obligacji rządowych w minionym tygodniu, co się dokładnie sprawdziło.

Dobrze, a co dalej?

Zacznijmy od wykresu rentowności polskich 10-latek. Proszę zauważyć, jak pięknie ruchy cen współpracują z takimi oto Widłami Andrewsa:

10Ybondsandrews

Teoria opracowana przez Andrewsa mówi, ze teraz w 80% przypadków powinno dojść do ponownego testu mediany (środkowej linii Wideł), a jeśli nie dojdzie (kurs zrobi dno wyraźnie wyżej), rośnie prawdopodobieństwo, że następnym ruchem będzie wyjście górą z Wideł i wybicia z układu. Zanim powiem, dlaczego podejrzewam, że raczej grany będzie ten właśnie scenariusz mniejszościowych 20%, proszę zerknąć na 2 układy Wideł Andrewsa na EUR/PLN w układzie tygodniowym:

eurplnwklyandrews

Mamy tu 2 różne zestawy Wideł, od jakiegoś czasu „prowadzących” kurs EUR/PLN. Czerwone Widły to prawie to samo, co na obligacjach, choć gorzej kurs się do nich ustawia, a zielone z grubsza dają prowadzenie wzrostom Euro, zaczętym w zeszłym roku. Oczekiwałbym tu zejścia lekko poniżej zielonej mediany, gdzieś pomiędzy 4,24 a 4,30.

Pierwszy powód, dla którego oczekuję, że umocnienie obligacji i PLN, zaczęte w zeszłym tygodniu, to jedynie kilkutygodniowa korekta, dobrze wyjaśnia poniższy wykres rentowności 10 letnich obligacji w układzie tygodniowym:

PL10Ybondschannel

Widać wyraźnie, ze od okresu 2005-08 mamy wyraźne umacnianie się polskich obligacji (spadek rentowności = wzrost ceny), mieszczące się w szerokim kanale (zewnętrzne linie). Ten średnioterminowy wzrost rentowności, IMO korekcyjny, zaczęty dnem z początku zeszłego roku powinien zaowocować co najmniej dotknięciem górnej linii kanału, dzisiaj w rejonie 3,9%. Powinno więc dojść do wyjścia rentowności ponad poziomy zeszłorocznych i tegorocznych szczytów.

Per analogiam można by więc podobnego wyjścia ponad szczyty oczekiwać od silnie skorelowanego z wykresem rentowności 10-latek kursu EUR/PLN.

Gdyby założyć, że ruch od 1,8% do 3,4% na rentowności i wzrost EUR/PLN od 3,95 do 4,52 to pierwszy 5-falowy ruch w ramach zygzaka, to na bazie najczęstszej statystycznie równości fal A i C w zygzaku można by oczekiwać odpowiednio szczytu rentowności w okolicy 4,20% a szczytu EUR/PLN w rejonie 4,77.

Oczywiście to tylko orientacyjna symulacja, którą rynek wcale się przejąć nie musi, ale pokazująca skalę tego z czym możemy mieć do czynienia.

A oto inny wykres, tym razem bardzo długoterminowy, bo miesięczny wykres CHF/PLN:

chfpln andrews

i jego powiększenie

chfpln powiększ

Znowu mamy dotknięcie dolnej linii czerwonych Wideł. Poprzednim razem po paru miesiącach lekkiego parcia w górę dostaliśmy ostry strzał w górę po zdjęciu pega 1,2 z EUR/CHF

Co istotne, dotknięcie to ma kształt świecowej formacji przenikania (piercing line), która ostatnim razem pojawiła się ( i jak zadziałała!) na początku wzrostów z 2008 r. Pojawienie się formacji świecowych na wykresach miesięcznych to rzadkość i tym bardziej powinno się je zauważać.

O ile na tę chwilę uważam, że szczyt CHF ze stycznia 2015 prędko nie zostanie pobity, o tyle brak mi od strony technicznej testu tego długiego górnego cienia tamtego szczytu. Taki test w postaci dojścia do strefy 4,50-4,67 (50-62% zniesienie spadków od szczytu wszech czasów) byłby ze wszech miar usprawiedliwiony i dobrze by się komponował z ruchem EUR/PLN w okolice 4,80.

Na koniec 2 słowa o rynku akcji

Zdaje się, że faza risk-on, zaczęta w lutym 2016 nam się kwietniowym szczytem S&P500 skończyła, i zaczęliśmy risk-off, który powinien sprowadzić indeks ponownie w okolice dna z lutego, jeśli nie niżej.

SPXdailyandrews

Proszę zauważyć, jak ładnie wyznacza kolejne lokalne szczyty górna linia Wideł, zawieszonych na szczytach z listopada 2015 i kwietnia 2016. To już 2 dotknięcia linii. Do 3 razy sztuka i potem powinniśmy zobaczyć przyspieszenie w dół. Myślę, że ten 3 raz zobaczymy w postaci odbicia w tym tygodniu chyba jego pierwszej połowie, w ramach desperackiej próby obrony przez RGR-em ze strony Byków. Przyspieszenie spadków pasowałoby mi na okres 23-27 maj, kiedy akurat mamy 377 tydzień od dna z marca 2009 roku.

Gdyby założyć, że spadki w tej fali zakończą się z zejściem SPX na poziom lutowego dna i równocześnie z dotknięciem mediany (środkowej) Wideł, to moment ten przypadałby na II połowę lipca. Brzmi dość rozsądnie czasowo, choć oczywiście to tylko taka sobie symulacja, mająca bardziej uświadomić prawdopodobną skalę czasową ruchu, niż służyć jako tego ruchu przewodnik.

To tyle po przerwie ode mnie.

Kukułka kuka
Dla mnie, dla góry,
Na zmianę.
Issa

Written by songmun

15 Maj 2016 at 22:53

Komunikat

with 122 comments

Szanowni Czytelnicy!

Z przykrością informuję, że Wasze oczekiwanie na kolejny mój wpis z konieczności się przedłuży. Właśnie wróciłem z izby przyjęć ze szpitala z unieruchomionymi palcami prawej ręki- złamania palców. O ile lewą ręką jako tako potrafię pisać na klawiaturze, to niestety tylko krótkie teksty. Kolejny wpis jest dla mnie w obecnym stanie zbyt dużym wyczynem.

Musicie się więc uzbroić w cierpliwość. Do czasu odzyskania pełnej sprawności w obu dłoniach będę obecny jedynie na twitterze – adres @SongMun67. Na krótkie twitterowe analizy jeszcze mnie stać🙂

Jeszcze raz przepraszam, i proszę o cierpliwość

SM

Written by songmun

5 Marzec 2016 at 15:10

Napisane w Uncategorized